Dodaj do ulubionych

Chyba powiem sobie dość :-(

27.07.07, 12:41
Pięć lat walki o dziecko, niezliczona ilość lekarzy, dwie specjalistyczne
kliniki leczenia bezpłodności, badania, stymulacje, laparoskopia, a nawet
jedno poronienie i to poronienie, które nastąpiło tak szybko, że nawet nie
zdążyłam uwierzyć, że jestem w ciąży. No a wczoraj coś co mnie zupełnie
dobiło na spacerze mój M oznajmił mi, że moja " przyjaciółka" jest w szóstym
miesiącu ciąży i że on wie o tym od dawna. Tak strasznie zabolało mnie to, że
sama nie miała mi odwagi o tym powiedzieć no i to, że mój M tak długo to
przede mną ukrywał.
Miesiąc temu mieliśmy piątą rocznicę ślubu ,a tak się akurat złorzyło ,że
byliśmy na weselu u mojego szwagra, pijany wujek mojego M powiedział mi ,że
jestem jałową glebą na której nic nie wyrośnie.
Nie mam diagnozy, nie mam dziecka a najgorsze, że nie mam już nadzieji...
Kocham mojego M, ale nie wiem, czy od niego nie odjść, a może włąśnie dla
niego, by mógł normalnie żyć...
gdy widzę dzieci lub kobiety w ciąży odwracam głowę. Znajomych, z maluchami
po prostu unikam, nie potrafię się cieszyć ze szczęścia innych, bo od razu
zaczynam płakać..
Ja już sobie po prostu nie radzę, straciłam nawet wiarę , bo prosiłam a nie
dano mi , bo modliłam się a nie wysłuchał mnie...
Obserwuj wątek
    • anulka59 Re: Chyba powiem sobie dość :-( 27.07.07, 13:02
      Wiele z nas ma takie rozterki.Ale widzisz sama się dołujesz bo piszesz że już
      nie wierzysz że kiedyś się uda ze unikasz znajomych(nawet o ciąży przyjaciólki
      dowiadujesz się od M-to przez pół roku się z nią nie widziałaś?)A może akurat
      gdybyś zaczęła szukać kontaktu z dziećmi znajomych coś by puściło?Wiem że Cię
      nie pocieszam takim postem ale ja też się leczę też mam dni ze nie wierzę że
      się uda ale cieszę się że kuzynka za kilka dni będzie mała cc i córunie przy
      sobie.Nie unikam "dzieciatych"znajomych Musisz jednak pomyśleć o tym inaczej
      może trochę bardziej optymistycznie.Przecież już byłaś w ciaży więc masz szansę
      na zajście w kolejną.Poronienie też jest bardzo przykrą rzeczą ale nie jedna z
      nas już to przeszła i nie poddaje się wiec odpocznij trochę od starań i za
      miesiąc lub 2 spróbujcie takiego leczenia kt óre przyniosło ciążę.Pozdrawiam
    • audrey2 Re: Chyba powiem sobie dość :-( 27.07.07, 13:04
      Co za gnojek (przepraszam) z tego wujka...Chociaz ostrzejsze slowa mi sie cisna
      na usta. Zdajesz sobie jednak sprawe, ze jest to myslenie bardzo glupich ludzi.
      Wydaje mi sie, ze jak nie ma diagnozy, to zawsze jest nadzieja. Moge sobie
      tylko wyobrazic, jak bardzo jest Co zle i sckiskam bardzo mocno. Absolutnie
      wierze w to, ze sie uda.
      Niesmialo zapytam- a adopcja...?
    • kalinka28 Re: Chyba powiem sobie dość :-( 27.07.07, 13:28
      Doskonale rozumiem Twój ból. Nie Wiem że zabrzmi to banalnie ale : nie poddawaj
      się!!Przeczytaj post powyżej od dziewczyny, która po TAKICH przejściach będzie
      niedługo mamą!!Podnosi na duchu - mi dodał wiary!
      Co do ludzi - ja też kiedyś usłyszałam od bliskiej osoby, że drzewo które nie
      wydaje owoców trzeba wyciąć....Pamiętem że długo nie mogłam dojść po tych
      słowach do siebiecrying, ale potem zrozumiałam że ten człowiek nie rozumie co ja
      czuje i co takie słowa dla mnie oznaczają i nigdy nie zrozumie (jest tatą 3
      dzieciaków). Ludzie pleta różne głupoty i nie należy ich brac do siebie.
      Jeśli kochasz swojego męża to nie myśl o rozstaniu - nie możesz całego życia
      skreślać. Być może sensu Twojemu zyciu nadało by dziecko adoptowane??
      Pozdrawiam Cie bardzo mocno i wierze że sie nie dasz tym złym myślom!!Ściskam i
      przytulam mocno!
    • chrosna Re: Chyba powiem sobie dość :-( 27.07.07, 13:47
      Wiem że to głupio zabrzmi ale nie przejmuj się .Ja walczyłam o dziecko przez 6
      lat i nie mogłam pojąć -jak to ona ma choć nie chce a ja pragnę i nie
      mogę.Złych słów też słyszałam wiele i tak jak ty chciałam odejść od m tak jak ty
      dowiadywałam się o ciążach z wielkim opóżnieniem (nawet moja siostra nie miała
      odwagi żeby mi o tym powiedzieć tylko sama podpytałam ciotkę i wyszło) wiem jak
      to boli.Wiele imprez miałam z głowy bo były na nich kobiety w ciąży ale w końcu
      powiedziałam dość i.... podjeliśmy decyzję o adopcji(dużo walki przeszłam o
      adopcję z mężem ale że tak powiem mam dar przekonywania)i teraz od 23m mamy
      córeczkę która 2 sier. kończy 2 lata i powiem Ci że nigdy nie żałowaliśmy tej
      decyzji a powiem inaczej że żałujemy zmarnowanych tyle lat na lekarzy
      konowałów.Nie powiem żebyś wyluzowała bo wiem że się nie da.Przytulam i pozdrawiam
      • niecierpliwa3 Re: Chyba powiem sobie dość :-( 27.07.07, 14:12
        Nie łam się ! Ten cały "wujek" sam jest jałową glebą, wolną od myśli i uczuć.
        Na szczęście Tobie ich nie brakuje - a tego właśnie będzie potrzebować Twoje
        ukochane bobo, które tak czy inaczej będziesz miała !!! Musimy wierzyć.
        Wiem, że to trudne, ale sama staram się czerpać siłę i energię ze spotkań z
        kobietami w ciąży i z dziećmi. Boli, ale da się. Cieplutko pozdrawiam smile
        • meggii791 Re: Chyba powiem sobie dość :-( 27.07.07, 14:25
          misia proponuje tego gnojka wykastrowac-to wredota chodzaca
          przykro mi strasznie ze tak ci ciezko
          moge cie ino pocieszyc moja droga
          w tym roku konczyl by sie 4 rok moich staran bylam bezsilna zrozpaczona i nie
          wiedzialam jak sobie sama ze soba mam poradzic
          unikalam takze znajome z dziecmi itd. nawet przez to oddalilam sie od wszystkich
          przyjaciol jakich znalam bo balam si ..a moze nie balam -denerwowaly mnie
          pytania i przejawy litosci z ich strony
          stal sie misiu cud i jestem w 6 tyg. ciazy
          mowie cod bo to faktycznie zdazenie
          blagam cie misiu nie odlaczaj sie od przyjaciol nie rob tego bledu co ja
          to oni sa tymi co chca ci pomoc co pragna cie wspierac
          sama jak sie w sobie zamkniesz to dopiero staniesz sie nieszczesliwa
          a maz-misia on jest najwazniejszy i nie mys o malzenstwie w ten sposob,jemu tez
          pwenie nie jest wesolo ale cie kocha
          jest wiele metod zeby miec malenstwo
          UWIERZ prosze w siebie i WALCZ -MNIE POMOGLO
    • kita36 Re: Chyba powiem sobie dość :-( 27.07.07, 14:37
      Misia, z tego wujka to niezły sku..el. Nie myśl o odejściu od męża, ponieważ
      on naprawdę Cię kocha, zobacz ile przez te lata przeżyliście razem, gdyby Wasz
      związek miał się rozpaść to rozpadł by się przy pierwszych kłodach rzuconych
      Wam pod nogi w Waszym życiu. Dla niego jesteś Ty najważniejsza, a dziecko o
      które walczycie to dopełnienie Waszej miłości. A nie powiedział Ci o ciąży
      przyjaciółki bo wiedział że będzie Ci przykro. Ja też nie dowiedziałam się od
      Mamy o ciążach dwóch moich kuzynek, bo nie chciała mi robić przykrości. Dbaj o
      Was, życzę Ci powodzenia.
    • misia365 Re: Chyba powiem sobie dość :-( 27.07.07, 16:29
      Dziękuję Wam za słowa wsparcia, nawet nie wiecie ile one dla mnie znaczą. Może
      to się komuś wydać głupie, ale rano miałam takiego doła,że przejrzałam nawet
      strony dotyczące skutecznych sposobów samobójstwa. Teraz jest już dużo lepiej
      więc chyba na razie sobie daruję;-/ Gorąco pozdrawiam i dziękuję Misia
      • cezar684 Re: Chyba powiem sobie dość :-( 27.07.07, 17:02
        O jejku Misia 365 nie możesz myśleć o .......!!!!! Ludzie są okropni, i nie
        zdają sobie sprawy że takim głupim gadaniem sprawiają nam okropny ból, bo skąd
        mają wiedzieć.Ja również jestem po trzecim nie udanym zabiegu i też przeżywam
        straszne rozterki, zreszto jak każda, która znajduje się na tym forum.
        Dziewczyny pomagają, ja usłyszałam ostatnio od swojego lekarza, że jestem stara
        i powinnismy zastanowić się nad dawczynią komórek,poczułam się tak jakby ktoś
        dał mi w łeb,świat się zawalił!!
        Pod wpływem dziewczyn z forum, nie poddaje się jeszcze,wybieram nową klinikę i
        będe jechać na konsultację, nie wiem czy będę mogła jeszcze przystąpić do
        invitro, ale mam nadzieje....Przeczytaj list powyzej, cuda się zdarzają...
        Dlatego nie przejmuj się głupim gadaniem,a już na pewno nie wolno Tobie myśleć
        samo...... !!!!
        Pozdrawiam i życzę dużo sił do dalszej walki!!!
        • polpotworek Re: Chyba powiem sobie dość :-( 27.07.07, 20:23
          Bądz silna- ludzie są strasznie okropni... doświadczylam tego nawet ze strony
          teścia który sie nachlał na weselu na którym nie moglam tanczyc po stracie
          jednego dziecka i musialam dbac o to by nie stracic drugiego o czym wiedzial...
          ale zachcialo mu sie tanczyc a jak odmówilam to puścil na caly stól glupawe
          komentzrze pod moim adresem. I wiesz co... tacy ludzie to mają jałowe mózgi!!!
          • anulka59 Re: Chyba powiem sobie dość :-( 27.07.07, 20:55
            Ja też usłyszałam swoje i to od teściowej gdy dowiedziała się ze się muszę
            leczyć i to nie miała nic wypite i żyję.A czy wy się wszystkim spowiadacie że
            się leczycie bo czytając wasze posty mam właśnie takie wrażenie.
            • mytest Re: Chyba powiem sobie dość :-( 30.07.07, 20:25
              Też staram się 5 lat sad Też szkoda mi męża, ostanio mu uświadomiłam że zostanie
              sam na starość, jakoś nie "wpadł" na to wcześniej. Niestety nic się nie
              zapowiada że będzie inaczej, a wręcz jest coraz gorzej z moim zdrowiem i lata
              lecą. Jak ostatnio odbierałam świadectwo pracy to miałam na nim 140 dni
              zwolnienia w ciągu 7 lat, tyle mnie kosztowała walka. Ja już mam niewiele
              nadziei ale walczę i Tobie też tak "radzę" żeby sobie po czterdziestece nie
              wmawaić że się wszystkiego nie zrobiło.
      • kimel11 Re: Chyba powiem sobie dość :-( 02.08.07, 10:53
        Misia, moze ja napisze cos malo popularnego, ale spojrz na zycie od innej
        strony - tej bardziej egoistycznej. Jestes, zyjesz, masz fajnego meza i udane
        zycie w ktorym brakuje tylko dziecka. Powtarzam TYLKO, choc dla wielu z was to
        AZ. Ciesz sie tym co masz i z tego korzystaj! Rozumiem to ukucie w sercu na
        widok / wiadomosc o ciezarnej kolezance, bo sama to mialam, ale unikanie takich
        osob tylko zaciera prawdziwy obraz ich ciazy. Ciaza i macierzynstwo to nie
        tylko przyjemnosc i bycie wazna, bo sie urodzilo - to czesto ogromne
        wyrzeczenia, bol i cierpienia. Brak wolnego czasu, nieprzespane noce, nadwaga
        po ciazy, rozstepy, brak ochoty na seks, na przyjemnosci, itepe..itede. Ja
        walcze o dzieci od 6 lat. Wlasnie doszlam do etapu, ze spojrzalam na te 6 lat i
        niemilo je wspominam, walka o ciaze zepsula bardzo wiele, glownie miedzy mna a
        M, oraz zepsula mnie sama. Jestem zgorzkniala i rozdrazniona. M mnie mniej
        lubi, ja siebie rowniez. W koncu podjelismy decyzje o IVF i jak by mi ktos
        wielki plecak z kamieniami z plecow zdjal smile Nie wiem czy sie uda, moze sie
        nie udac nawet. Najwazniejsze, ze bede potem normalnie zyc, skonczy sie ta
        walka, tak jak kiedys przed 6 laty, nie od @ do @. Nie bede musiala ciagle
        kupowac testow, biegac po ginekologach i na zabiegi, zastrzyki. Po IVF koncze
        ta "zabawe" bo zwariuje. Jesli sie uda to fajnie, a jak nie to trudno. Bez
        potomstwa tez mozna zyc, przeciez to nie jest gorsze zycie. Ale fakt, ja nie
        uwazam dziecka za jedyny cel zywota i dlatego mi troszke lzej... Namawiam Cie
        Misiu i Was dziewczyny do korzystania z zycia, bo jest krotkie i wystarczajaco
        ciezkie aby juz nie dokladac sobie cierpien zwiazanych z nieplodnoscia.
        Cieszcie sie z przespanych nocy, z kazdej wolnej chwili, z seksu, z wakacji, bo
        rodzice z tego cieszyc sie nie moga smile Wszystko ma swoje dobre i zle strony.
        Misiu gorace usciski dla Ciebie! I jeszcze jedna rada: jesli tylko masz
        mozliwosc to kontaktuj sie z maksymalna iloscia dziewczyn w ciazy i z dziecmi,
        nie unikaj! Taki kontakt pomoze Ci nabrac dystansu i zobaczyc, te mniej
        przyjemne strony macierzynstwa. Macierzynstwo jest slodkie tylko w kolorowej
        prasie, wierz mi, bo mam w okolo wiele przyjaciol z dziecmi... dla ktorych
        jestem fajna ciocia wink
        (ale sie rozpisalam, przepraszam smile
    • agwoj Re: Chyba powiem sobie dość :-( 30.07.07, 21:57
      Walcz bo warto - wiem coś o tym. Nie jest łatwo, chwile zwątpienia i kryzys są
      czymś naturalnym ale własnie wtedy nie wolno się poddac. Decyzje o zakończeniu
      leczenia musisz podjąc na zimno (na tyle na ile to możliwe) żeby potem nie
      żałowac że nie zrobilo sie wszystkiego co mozna było zrobic. Powodzenia!!
    • azzurrina Re: Chyba powiem sobie dość :-( 31.07.07, 11:03
      Misiu, walcz. Wujka olej. Mnie ciocia (samotna bezdzietna, do której często
      wpadałam, żeby pomóc, zwieść do lekarza) powiedziała w przypływie dobrego humoru
      "ty to chyba koty urodzisz"... Przestałam ją odwiedzać, ale przykro jest mi do
      dziś chociaż już jestem w ciąży.
      Po pierwsze co to znaczy brak diagnozy? Zerknij sobie na spis badań wymaganych
      np przez Novum (to chyba najobszerniejszy zestaw). Na pewno ktoś Ci poda ten
      spis, ja już nie mam. Czy miałaś zrobione wszystkie badania?
      Jeśli jednak lekarze rzeczywiście nie mogą znaleźć przyczyny to nie myśl o
      opuszczeniu męża! Rozejrzyj się wokół - popatrz ile osób wokół Was NIE MA
      dziecka. Podejrzewam, że wśród znajomych Waszych i Waszych rodziców znajdzie się
      wiele takich par. Czy one jakoś gorzej żyją? Zwykle są właśnie bardziej zżyte a
      sporo dzieciatych im tego zazdrości. Wiem, że to marne pocieszenie dla osoby,
      która tak bardzo pragnie dziecka ale proszę nie myśl, że to co się Wam
      przytrafia to koniec świata. A jeśli jednak chcesz dalej walczyć o dziecko to -
      po odpoczynku - przemyśl jeszcze raz strategię. Trzymam za Ciebie kciuki.
    • pszczolaasia Re: Chyba powiem sobie dość :-( 31.07.07, 11:13
      myslalas moze o pomocy psychologa? kliniki maja wyspecjalizowana kadre do tego
      celu. poza tym...powodzenia!! sciskam.
    • patsy79 misia! 02.08.07, 11:07
      Zmień swoje podejście... proszę. Znam sie troche na psychologii, nie unikaj
      dzieci i kobiet w ciąży.. pomysl sobie widzac dzieci i cieżarne "mój czas tez
      nadejdzie" a może spróbuj porozmawiac z psychologiem. Miałam podobnie jak Ty
      nie mogłam zajść w ciaze, a wszystkie moje kol po kolei zachodziły w ciąże i
      rodziły dzieci... i co miałam odizolować sie od wszystkich przyjaciół i
      znajomych dlatego, ze oni mają cos czego ja nie mam i pragnę najbardziej na
      swiecie? wiem ,że wszyscy mi sie dziwią,ze potrafie powiedzieć sobie "
      stop", "luz" itd. ale pomogło mi to, mam synka. Misia zanim będziesz miała
      swoje to pokochaj cudze dzieci. Wierze w to,że będziesz je miała....smile
      • ania.1982 Re: misia! 03.08.07, 19:27
        Ja mam podobny problem. Straciłam nadzieje. I z całym szacunkiem dla
        psychologów ale takie profesjonalne rady nic nie daja. Mam Trzy bliskie
        kolezanki i dwie urodziły w maju a druga kilka dni temu i zostalam sama bo nie
        umiem patrzec na te maleństwa i nie płakac. A do tego to jestem nianią rocznej
        dziewczynki przytulam ja, przewijam myje butelki i za kazdym razem mysle o
        swoim dziecku, ktorego nie moge miec.
        Dzis dostalam @. Teraz tez placze. Na nasza "chorobe" nie ma lekarstwa.
    • jkl13 Re: Chyba powiem sobie dość :-( 08.08.07, 09:36
      misia365 napisała:

      straciłam nawet wiarę , bo prosiłam a nie
      > dano mi , bo modliłam się a nie wysłuchał mnie...

      Mylisz się misia... Wysłuchał cię, tylko ty jeszcze Go nie
      usłyszałaś.
      My nie byliśmy tak "wytrwali" jak wy, po 2 latach zgłosiliśmy się do
      ośrodka adopcyjnego, nie podchodząc nawet do ISCI (w naszym
      przypadku jedyna szansa na ciążę). I od prawie 3 lat jesteśmy
      rodzicami cudownego chłopca, jest nasz tak bardzo, jak tylko może
      być. I ja wierzę, że on był nam przeznaczony i że nasze modlitwy o
      cud rodzicielstwa zostały wysłuchane. Teraz czekamy na drugiego
      adoptusia i już nie mogę doczekać się, kiedy go poznam.

      Rozważaliście w ogóle adopcję? Może to jest dla was szansa na bycie
      rodzicami? Może Bóg ma wobec was takie plany... Wystarczy tylko Go
      posłuchać...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka