fietka7575
26.08.08, 12:22
Witajcie, po krótce chcę Wam opisać moje historię.
Pewnie jest to historia podobna do wielu innych ale myślę że dobrze
będzie jak to przeczytacie.
Wszystko zaczęło się 9 lat temu, w tym momencie powiedzieliśmy sobie
koniec zabezpieczeń, CHCEMY MIEĆ DZIECKO.
Po jakimś roku bezowocnych starań poszliśmy do lekarza.
Pierwszym na naszej dłuuuugiej liście był dr.Popiela
Zaczął nawet nieźle, wysłał nas na badania które nie wykazały nic
takiego co mogło by powodować brak możliwości zajścia w ciąże,
stwierdził wtedy że najlepszym rozwiązaniem będzie inseminacja, mimo
iż przyjmował nas prywatnie to zabiegów dokonywał w państwowym
szpitalu na państwowym sprzęcie w szpitalu na Dyrekcyjnej. Na 3
zabiegi wzięliśmy pożyczkę z pracy ale czego się nie robi dla
dziecka.
Po nie udanych zabiegach pomału straciliśmy zaufanie do doktora i
postanowiliśmy szukać pomocy w innej klinice.
Trafiliśmy do Pani dr. Magdaleny Miś Michałek, i jest to jedyna we
Wrocławiu lekarka o której możemy powiedzieć dobre słowa.
Pani doktor mimo iż leczyłam się u niej państwowo zrobiła mi
laparoskopię i HSG. Próbowała pomóc w sposób jaki tylko mogła.
W pewnym momencie powiedziała jednak nie mogę zrobić dla was nic
więcej.
No niestety mamy taką służbę zdrowia jaką mamy.
Następnym na naszej liście był dr.Polak.
Ten po pierwszej wizycie stwierdził że nie mamy szans
na „naturalsik” i jedynym ratunkiem jest IN VITRO.
Trochę nas to przeraziło bo przecież jak to?
To inni mają z tym problem, nas to nie dotyczy, jesteśmy młodzi i
zdrowi.
W tym momencie pomyśleliśmy że facet chce wyłudzić kasę i nie
pojawmy się więcej u niego co też uczyniłiśmy.
Kolejnym lekarzem był dr.Markuszewski.
I tutaj standartowo, czekanie na wizytę do godz. 24.00 a potem
recepta, czopki do dupy ale widzę że nie ja jedna to przechodziłam,
wtedy właśnie przeczytałam forum i zdałam sobie sprawę że tak to ja
w ciążę nie zajdę.
Następną kliniką był Mediconcept na Krzykach.
Tam wszystko pięknie się zaczęło od słów że nie mam się czym martwić
i że w ciążę na pewno zajdę.
Po kilkunastu wizytach (wszystkie widomo płatne) dr.Jarosz wykonał
mi badanie histeroskopijne, które nie wykazało nic niepokojącego.
(koszt badania 1500zł).
No cóż zaczynamy się coraz bardziej zapożyczać ale przecież działamy
w słusznej sprawie.
Po badaniu zaczęła się gehenna, od tego momentu jeśli dostaję
miesiączkę to jest ona wywoływana hormonalnie a jak się już pojawia
to trwa 3 tygodnie. Doktor cały czas twierdzi że wszystko jest o.k.
i pod kontrolą.
Wykonuje mi kolejne USG i dopatruje się nieprawidłowości w postaci
wodniaka, jako że wyczerpał już swój asortyment wiedzy i pomysłów
kieruje mnie do swojego kolegi, dr.Pochwałowskiego.
Ten potwierdza diagnozę poprzednika i usuwa mi jajowód (4000zł).
Po zabiegu na wizycie kontrolnej nie mówi wprost ale daje do
zrozumienia że w tej klinice dziecka się nie doczekamy i właściwie
powinniśmy szukać kliniki w której wykonuje się IVF, nieśmiało
sugeruje INVIMED we Wrocławiu.
Pierwszą Panią doktor z którą mieliśmy kontakt była dr.Wickiewicz.
Ta już na pierwszej wizycie zaleca INVitro jednak nie zdobywa
naszego zaufania (w gabinecie byliśmy razem) gdyż myli nasze wyniki
(twierdzi m.inymi że mam hemoglobinę jak mężczyzna w ogóle nie
domyślając się że patrzy na wynik męża).
Po tej wizycie na kilka miesięcy dajemy sobie spokój z jakąkolwiek
przychodnią.
Niestety zegar biologiczny tyka, czas zaczyna nas naglić, wracamy do
InviMedu , tym razem do dr.Gizlera.
Tutaj standartowo, nie mamy żadnych szans a jedyną nadzieją jest IVF.
Skoro już trafiliśmy do doktora to spodziewaliśmy się takiego obrotu
sprawy i tym razem godzimy się na zabieg. Kolejna pożyczka i
zaczynamy się przygotowywać.
Oczywiście nie idzie jak po maśle, np. w dniu badania Pan doktor
mówi mi że od jutra mam zażywać Medrol, wychodzę z kliniki jest
godzina 18.00 idę do najbliżej apteki, nie ma idę dalej, nie ma
itd., w końcu tuż przed zamknięciem apteki udaje mi się dostać w
rynku.
Desperacja była olbrzymia ponieważ zdaję sobie sprawę jak ważne jest
zażywanie leków hormonalnych o określonej porze, mało brakowało a
całe przygotowanie wzięło by w łeb.
Podobnie ma się sprawa z zastrzykami które muszę dostawać w
określonych dniach, mały problem jeśli jest to dzień powszedni, po
prostu zwalniam się z pracy i jadę do InviMedu, gorzej jest w dni
wolne, tutaj jeżdżę do najbliższego szpitala opowiadam całą swoją
historię licząc na zrozumienie pielęgniarek (wyrazy najszczerszego
podziękowania) i proszę o zrobienie zastrzyku. Udaje się do czasu,
podczas jednej z kolejnej wizyt w szpitalu w Niedzielę pytamy o godz
13.00 czy będzie możliwośc zrobienia zastrzyku o 21.00. Sympatyczna
pani pielęgniarka mówi nam że jej już nie będzie na zmianie ale z
pewnością jej koleżanka nam nie odmówi i że przekaże jej sprawę,
niestety zmienniczka odmówiła nam a my na 15min przed zastrzykiem
zostajemy z przysłowiowym palcem w d….!
Niestety nie potrafimy sami zrobić zastrzyku a jest on zbyt drogi na
to byśmy eksperymentowali. Nie będę tu opisywała w jaki sposób mi
się udało ale nasza desperacja doprowadziła do tego że dostałam
zastrzyk o określonej porze.
Przychodzi dzień zabiegu, ja mam wolne ale mężowi się nie udało,
całe szczęście ze zamienia się z kolegą i idzie na 2 zmianę.
Po wszystkim koszmarne czekanie na wyniki, nie chcemy rozczarowania
i dlatego czekamy długie 2 tygodnie aby wynik był prawdziwy.
NIESTETY nie udało się.
Dzisiaj miesiąc po zabiegu analizujemy wszystko i zadajemy sobie
pytanie czy wybraliśmy dobrą klinikę i zauważamy fakty które
wcześniej zostały przez nas pominięte.
Po pierwsze dr.Gizler nie wysłał nas na badania nasienia męża a te
które widział na pierwszej wizycie mają już ponad 4 lata i przecież
mogły się zmienić, ponadto dr.Wickiewicz mówiła że podstawą do
zabiegu jest zrobienie badań na HIV WR i żółtaczkę a prowadzący nas
lekarz w ogóle nas na nie kierował (żeby choć kazał nam je zrobić i
wyrzucił je do kosza gdy nie widzimy wtedy być może mieli byśmy
wrażenie że chciał aby zabieg się udał a tak mamy wrażenie że był
tylko po to by wyciągnąć od nas pieniądze a jak będzie ciąża to też
fajnie)
Ponadto po czasie zauważyliśmy iż jest to lek.medycyny , zwykły
ginekolog położnik i wcale nie mamy podstaw myśleć iż zna się na
leczeniu bezpłodności bardziej niż inny ginekolog a cały InviMed
jest zwykłą przychodnią ginekologiczną, każda klinika może się
nazwać centrum macierzyństwa, klinika leczenia niepłodności, centrum
planowania rodziny itp. a zarobek dużo większy.
Zauważcie że mimo prób wciąż nie ma w Polsce oficjalnego rankingu
tych klinik i każdy ginekolog może podawać się za specjalistę od
leczenia niepłodności.
Doczytałam się też że Pan doktor pracował kiedyś w klinice Na Grobli
która nie ma najlepszych opini wśród pacjentek.
Teraz nie jestem już pewna ale jak będziecie w InviMedzie spójrzcie
na dyplomy, mam wrażenie że to wiszą tam dwa dyplomy ze
specjalizacją w leczeniu żył ale prawdziwość tych słów musicie same
zweryfikować.
P.S.
Weźmiemy jeszcze jedną pożyczkę ale tym razem pojedziemy na
konsultację do Pana Profesora niestety nie z Wrocławia.
deria35@interia.pl