kolebeczka
22.12.08, 09:24
Chcialabym podzielic sie z Wami jeszcze innym rozwazaniem na temat
in vitro- i dac rade zaraz na poczatek- jesli jestescie gotowe na
nagorsza z diagnoz to nie ma sprawy, ale jesli nie- pozwolcie
lekarzom na podanie sobie w czasie transferu tylko jednego
embrionu...
Lekarz zapytal wtedy: jeden czy dwa? Dwa oczywiscie! Bo wieksza
szansa no i radosc!
Podeszlismy do wizji blizniat bardzo naiwnie- w zasadzie- to cudowne
miec dwoje dzieci- beda do tego jeszcze rozne. I choc wiaze sie to z
mnostwem pracy, ale w sumie "wszystko za jednym razem".
Zatem po 7-u latach naturalnych staran, operacji meza, 2 UIU, jednym
przerwanym in vitro, drugim z syndromem OHSS, polmiesiecznym pobytem
w szpitalu, ale zakonczonym ciaza (dwoje wprowadzono- dwoje
zechcialo sie przyjac)- myslelismy, ze najgorsze juz za nami.
Wymyslalam juz urzadzenie pokoju, googlowalam w sprawie wozkow dla
blizniat, wymyslalismy imiona.
W ten piatek mialy miejsce badaniac prenatalne. Stwierdzono, ze
jeden dzidzius zdrowy, drugi raczej z duzym prawdopodobienstwem
uposledzony. Odchodzimy od zmyslow. W takich chwilach trzeba
wierzyc tylko w Boga, bo lekarze moga sie mylic. Ale nie musza...
Jedno co wiem to to, ze nie usune tego dziecka.
Nie moglabym, a po drugie nie chcialabym ryzykowyc zycia drugiego
blizniaka, ktory ma wprawdzie osobna placente, ale...
Do tego niepewnosc, czy lekarze sie rzeczywsicie poznali.
Oczywiscie- aby byc pewna w 100% moglabym teraz juz poddac sie
badaniu biopsji kosmowki, ale jest ona ryzykowna i moze uszkodzic
plod. W 16-ym tygodniu ciazy mozna poddac sie biopsji wod plodowych,
ale istnieje- tak jak w poprzednim badaniu ryzyko poronienia. Czyli
nawet decydujac sie na biopsje tylko jednego blizniaka- moge utracic
obydwoje, moze sie tez okazac, ze ten podejrzany jest zdrowy, wiec...
Zanim podejdziecie do transferu- pomyslcie o tym, co stanie sie, gdy
stwierdzi sie u jednego z dzieci wysokie ryzyko.
Chcialabym tylko wahajacych sie wobec in vitro uspokoic- to, ze
powstaja anomalie nie jest skutkiem in vitro. Dzieci uposledzone
przychodzily na swiat od wiekow- jeszcze zanim wymyslono te metode.
Diagnostyka prenatalna powoduje, ze ma sie mozliwosc decyzji- dac
zycie lub nie. TO mozna rozwiazac tylko samemu ze soba. Jak na razie
wiem, ze nie jestem w stanie wychowac blizniat, gdzie jedno jest
uposledzone. Rozwazam oddanie tego dziecka do adopcji. Nie moge
zabic go tylko dlatego, bo my nie jestesmy zdolni byc rodzicami
niepelnosprawnego, bo lekarze naciskaja, bo spoleczenstwo chce
zdrowych i produktywnych. Nie sadze tez, aby takie dziecko nie
odczuwalo szczescia, bo czym jest to poczucie szczescia dla nas-
podobno zdrowych...?
W kriobanku czeka jeszcze 10 embrionow, ktorym chyba nie dalabym
szansy, gdyby ta ciaza zakonczyla sie pomyslnie. Zawsze chcialam
dwoje dzieci. Doszlo do przestymulowania, powstalo az tyle komorek i
embrionow. Liczylam na to, ze legalne bedzie oddanie embrionow do
adopcji, ale jak na razie sie na to nie zanosi.
To bardzo smutne dla nas Swieta Bozego Narodzenia, choc moj brzuszek
juz w 4-ym miesiacu, choc widze tych dwoje na USG jak skacza i sie
przeciagaja. Radosc oczekiwania mi jednak zupelnie przeszla. Jestem
smutna przyszla mama, bo cokolwiek zrobie, to bedzie to niewlasciwe.
Wybor mniejszego zla...nie pozostaje mi nic innego.
Raz jeszcze Was prosze- przemyslcie przed transferem, ile tak
naprawde embrionow chcecie przyjac.
Ryzykowna ciaza to nie tylko ryzykowny porod...
Moglam tego nie robic- podpowie ktos "zyczliwy"?
Rownie dobrze moglam dzis nie wstac, nie wyjsc na ulice.
Zycie jest splotem przypadkow i niewiadomych.
To jeszcze nie koniec zobaczyc na tescie ciazowym dwie kreski.
Badzcie tego swiadome i nie traccie nadziei!
Zycze przynajmniej WAM Wesolych Swiat!