Dodaj do ulubionych

politycy o niepłodności

12.02.09, 10:51
Witajcie,

Przeglądając dzisiejsza prasę i internet natkęłam się na artykuły poświęcoen
konferencji, która miała miejsce wczoraj w Senacie pt. "In vitro i
biogenetyka". W większości uczestnikami byli przedstawiciele kościoła i partii
politycznych". I tu mnie tknęło. Dlaczego o naszych problemach mówi się bez
nas samych. Czemu chce nam się zabronić walki o możliwość macierzyństwa. Czy
ja również nie wolałabym, aby moje dziecko zostało poczęte bez wspomagania?
Dlaczego do dyskusji nie zaproszona takich uznanych autorytetów jak prof.
Szamatowicz z Białegostoku, prof. Łukaszuka z Gdańska, prof. Jakimiuka z
Warszawy i wielu, wielu innych, których nie uda mi się tu wymienić. Zastanówmy
się jak przemówić wspólnym głosem w drodze do naszego macierzyństwa.
Obserwuj wątek
    • dagmara-k Re: politycy o niepłodności 12.02.09, 13:22
      podpisalismy liste. cisza na ten temat. bylo pare osob na protescie - za malo -
      tez cisza. trzeba by pojsc gdzies razem, we wszystkich wiekszych miastach i
      zrobic to tak glosno, zeby nie dalo sie przemilczec. tylko kto ma odwage?
    • altrus Re: politycy o niepłodności 13.02.09, 12:30
      Myślę, że problem in vitro jest zbyt mało nagłaśniany. W dobie coraz
      badrzeij niezdrowego trybu życia coraz więcej osób jest niepłodna i
      problem staje się chorobą cywilizacyjną. Uważam, że państwo nie
      tylko nie powinno się wtrącać w in vitro, ale nawet je finansować,
      bo tak chyba jest w innnych krajach. Kiedy społeczeństwo do tego
      dojezeje? Musimy sami zabrać głos, bo powyższe autorytety, które
      wymieniłaś ( Szamatowicz, Łukaszuk czy Jakimiuk) bez naszego
      wsparcia nic nie zdziałąją!
      • dziejba2 Re: politycy o niepłodności 13.02.09, 13:01
        Dziewczyny to nie tak, że nic się nie dzieje. nasz-bocian stara się
        jak może.
        polecam zajrzeć np tu:
        www.nasz-bocian.pl/modules.phpname=News&file=article&sid=603&mode=&order=0&tho
        ld=0

        i wogóle na strone bociana
        Powstała też taka strona:
        www.proinvitro.pl/
        Mozna się angażować w różne akcje
      • markus0123 Re: politycy o niepłodności 13.02.09, 14:18

        Wiesz... poniekąd masz rację z tym, że państwo powinno się wtrącić do tematu
        invitro i je finansowac. Jednak jest jakieś ale... Jeśli ma się wtrącać na
        takich zasadach jak proponuje Gowin, PiS, czy kościół i temu podobni ludzie to
        nie wiem czy nie lepiej by było jakby się jednak niewtrącali i zostawili to na
        takich zasadach jakie są obecnie.

        Kodeks etyki stosowany w takich klinikach jak Novum czy Invimed jest w zasadzie
        ściągnięty z prawa niemieckiego (jak i większość polskiego prawa), gdzie zabiegi
        invitro są wspomagane przez państwo.
        Więc nie bardzo rozumiem, co tu jeszcze zmieniać. Państwo Polskie jesli chce
        uregulować Bioetykę, to ustawy powinno oprzeć właśnie na tych kodeksach a nie na
        poglądach takich ludzi jak Gowin lub Piecha czy instytucji takich jak kościół.


        • altrus Re: politycy o niepłodności 14.02.09, 12:08
          No Gowin to ma problemy z zebraniem podpisów nawet we własnej
          partii. Nie podoba mnie się granie in vitro, które często jest wręcz
          niesczęściem par i jedyną drogą na poparcie. Spotkania polityków PiS
          z księdzami też są tendencyjne. Niestety trzeba zalegalizować i
          wspomóc ten zabieg ponieważ polscy obywatele i tak będą wyjeżdżać do
          Wielkiej Brytanii czy Niemiec i tylko na tym stracimy, a prawo i tak
          w razie zakazu zostanie złamane.
          • free-klaudia26 Re: politycy o niepłodności 14.02.09, 13:07
            Dziewczyny zobaczcie co sie porobiło ,coraz głośniej mówi się o in vitro ,ok
            dobrze ale z drugiej strony to wszystko poszło nie w tą strone co
            chciałysmy.Tzn. miały byc rozmowy o refundacji a coraz częściej mówi się o
            zakazie,o niszczeniu embrionów (no bo co się z nimi dzieje) itd.To wszystko jest
            nienormalne i chore.U nas refundacji nigdy nie będzie więc lepiej dla dobra tych
            ,którzy chca się podejmować tego zbiegu byłoby dobrze żeby przestano o tym
            rozmawiać.Politycy i kościół to jedno wielkie zło przeciwko własnemu narodowi!
            to trzeba leczyc w zakładzie zamkniętym!
            • karaimka Re: politycy o niepłodności 14.02.09, 17:05
              Właśnie boję się kierunku, w którym zmierza ta dyskusja. W moim
              najbliższym otoczeniu mam osoby, które skorzystały z pomocy kliniki
              leczenia niepłodności i cieszą się babikiem. Ale są też tacy, którzy
              mają to dopiero w planach (są już po konsultacjach i gromadzą
              środki). Czy przyjęcie ustawy Gowina będzie dla nich oznaczało
              rezygnację z marzeń? I choć mamy w pomorskim jedną z lepszych klinik
              leczenia niepłodności, która dzięki swoim wynikom zaistaniała
              również w Warszawie, czy trzeba będzie jeździć za granicę? Dlaczego
              nie chcemy przyjąć osiągnięć medycyny i z nich korzystać?
            • markus0123 Re: politycy o niepłodności 16.02.09, 08:46
              Dlatego najgłośniej jest o ochronie embrionów, bo to co napisał Gowin, mówi w
              zasadzie o tym. Jeśli dobrze kojarze, to ta ustawa gowinowa, mówi tylko o
              zasadach invitro i nigdzie nie wspomina o refundacji leczenia niepłodności
              tudzież refundacji invitro. Zresztą sam ten polityk (żeby sie nie powtarzać)
              mówi, ze najpierw trzeba wszystko uregulowac prawnie a dopiero potem rozmawiac o
              refundacji.
    • moniaa2009 Re: politycy o niepłodności 13.02.09, 21:53
      Nie jest tak do końca że my nie decydujemy, bo przecież wybieramy
      ich w wyborach. A kościół zawsze będzie się wtrącał. Ja już
      przestałam słuchać głupiego gadania księży. I tak zrobię co uważam
      za stosowne i zgodne z moim sumieniem, a na pewno nie uważam że
      pragnienie posiadania dziecka jest czymś godnym potępienia, jak
      uważają panowie w czerni. A jeśli chodzi o refundację to nie
      liczyłabym na nią w najbliższych latach. Polska jest na to zbyt
      biedna a nasza służba zdrowia spada po prostu na psy.
    • tautolog Re: politycy o niepłodności 15.02.09, 09:42
      Witam,

      Z całym szacunkiem Drogie Panie i Panowie, ale mocno wk...wiają mnie
      już takie wątki.
      Klasyczne polskie utyskiwanie i mędrkowanie.
      Brakuje tylko katolickiego w bogu nadzieja, zamiast protestanckiego
      do roboty, ale to byłaby już perwersja.
      Przeciwnik potężny z doskonale funkcjonującą od wieków machiną
      czarnego pr, a większość ludzi, których dotyka problem bezpłodności
      siedzi z podkulonymi uszami, z piętnem wstydu i do tego ciężko
      wystraszona. KK wyprał im mózgi, stygmatyzował i zepchnął na
      margines. Nazwał mordercami, Frankensztajnami, postawił znak
      równości między mrożeniem zarodków a aborcją.
      I co i gó... Drodzy Państwo. Wielkie śmierdzące gó...
      Ponad 1,5 mln ludzi siedzi cicho. Połowie wybaczam, bo to
      fundamentalne tłuki albo ambona spadła im już dawno na łeb.
      Ale co do kur.... nędzy z resztą.
      Rzygam już tymi płaczliwymi wątkami, tym wynajdowaniem artykułów w
      których klecha albo inny czarny polityk po raz kolejny dojebał
      między oczy, ludziom dotkniętym chorobą niepłodności.
      Moja odpowiedź?????
      Walnijcie się ludzie w pierś, stańcie przed lustrem i spytajcie się
      siebie ile zrobiliście dla sprawy.
      Na ile protesatch byliście? No tak, to wymaga wyjścia z domu, trzeba
      się ujawnić, dobra wycofuje, odwaga zbyt droga, a czasy kryzysu.
      Podpisaliście petycję sprzeciwiającą się ustawie Gowina?
      Ile listów napisaliście w proteście?
      A MOŻE DO ..UJA PANA FUNDAMENTALNE PYTANIE - JAKĄ PRACĘ U PODSTAW
      WYKONALIŚCIE W INTERESIE WSPÓLNEJ SPRAWY?
      Ile z Was wyszło z cienia, przyznało się przed rodziną?
      Ile w Was zdjęło z siebie kajdany wstydu, które sami sobie
      założyliście?
      Ile osób namówiliście na podpisanie petycji?
      Ile rozmów odbyliści z ludźmi, którzy nie mają pojęcia co to jest in
      vitro?
      Ile bzdur zdementowaliście, które padły w towarzyskich rozmowach?
      Ile razy powiedzieliście o Naszym Bocianie, ile razy pokazliście
      stronę proinvitro.pl jak źródło uczciwej wiedzy?


      Proszę odpwiedzcie sobie na te pytania, a potem można zacząć tak po
      polsku biadolić i użalać sie nad sobą.
      Czasem myślę, że jest nas tylko ze sto osób, a reszta to nakryta
      sutanną czarna masa.

      P.S. każdy kto się obrazi na mnie, utwierdzi mnie tylko w
      przekonaniu, że nie dla wszystkich warto

      Pozdrawiam
      • zana1977 Re: politycy o niepłodności 15.02.09, 23:25
        tautolog
        Nie obrażam się na to co piszesz. Powiem jednak, że trudno jest walczyć o swoje
        w tej sprawie - zbyt drażliwy temat dla ciemnoty. Szczególnie gdy "czarni"
        podjęli ostrą walkę na ambonach i wciskają "ciemnym masom" brednie. Czasami mam
        wrażenie, że Polska to czysty ciemnogród, a my żyjemy w centrum Europy!!! Ludzie
        obudźcie się!!! Jednak nie widzę sensu, żeby z tym walczyć, bo nie ma metody na
        skuteczną walkę z ciemnotą i zacofaniem. Doprowadza to tylko do aktów agresji i
        może być tylko gorzej. Jeżeli ktoś jest głupcem, to głupcem zostanie. Nic na
        siłę!!!
        Poza tym, jak tu tłumaczyć i przekonywać, skoro "czarni" twierdzą, że kobiety
        same są sobie winne - bo źle się prowadzą, przyjmują antykoncepcję itp. Czy da
        coś tłumaczenie, że tak nie jest, że to wszystko to nieprawda? Nie!!! Narazisz
        się tylko na śmieszność i utwierdzisz ich w przekonaniu, że jesteś tym złym.
        Głupcy nie chcą słuchać!!! Myślę, że nasze zachowania (osób dotkniętych
        niepłodnością), o których piszesz, mają swoje wytłumaczenie. To nie jest
        użalanie się i biadolenie - to raczej rozczarowanie takim ograniczeniem i
        zarazem ból związany z tym, że obrażanie nas tak łatwo i bezkarnie przychodzi
        innym, którzy nie mają o chorobie zielonego pojęcia. Być może ich zachowanie
        również wynika z frustracji, rozczarowania życiem, a może po prostu są złymi
        ludźmi. I tyle. Mnie osobiście to co się dzieje wokół in vitro złości. Staram
        się raczej nie słuchać tego co wygadują "czarni" i cała reszta. Nigdy zresztą
        nie wierzyłam w to, że dojdzie do refundacji. Widzę, że jak ktoś nie wie jak
        zabrać się do sprawy to po prostu chce zakazu, bo to najprostrze rozwiązanie, po
        co iść za przykładem innych, mądrzejszych. Większość nie znających problemu
        uważa nas za zmanierowanych. In vitro wydaje im się formą poczęcia w wersji
        "exclusive", bez której można się obyć, że to droga na skróty. Poza tym
        niektórzy twierdzą, że nie każdy musi mieć dzieci. Inni uważają nas za dziwaków,
        bo nie stać nas na "normalne" poczęcie. I tak tu można dalej wymieniać... W
        sumie nie ma po co, bo nie ma tak naprawdę godnych rozmówców do tego tematu.
        Tylko my wiemy jak to jest. Nie jesteśmy dziwakami, ani zmanierowani. Nie
        siedzimy z podkulonymi uszami - jak twierdzisz. Codziennie staczamy własną walkę
        i nie mamy ochoty, by ktoś jeszcze nam rzucał kłody pod nogi!!! Mamy problem i
        jeżeli ktoś go nie rozumie, to niech się nie wtrąca i nie udaje wielkiego
        moralisty!!! Jeżeli jestem nie moralna, to osobiście odpowiem za to przed
        Najwyższym i nikomu nic do tego!!! Cieszę się jednak, że Ci z nas którym się
        udało mówią dumnie z głową podniesioną o swoim szczęściu.
        Bez urazy. Pozdrawiam
        • tautolog Re: politycy o niepłodności 16.02.09, 14:16
          W dwóch słowach bo mało czasu.
          Siać, siać i jeszcze raz siać.
          Nie chodzi mi przekonywanie czytelników Naszego Dziennika im już nic nie pomoże.
          Trzeba cierpliwie tłumaczyć, wyjaśniać zachęcać do zgłębiania tematu.
          Ewentualnie dusić w zarodku takie intelektualne przestępstwo jak wątek obok
          gdzie próbuje postawić się znak równości między naprotechnologią a in vitro.
          Odsyłam na proinvitro.pl i jedyne w Polsce rzetelne opracowanie na ten temat, a
          nie katolickie bzdury o nowej fantastycznej metodzie.

          p.s. zygmunta w tym wątku przemilczę, facet ma misję, a to nieuleczalna choroba
          • markus0123 Re: politycy o niepłodności 16.02.09, 14:35
            Temat naprotechnologii powinien być chyba w ogóle stąd wykreślony. Po większym
            zagłębieniu się w jego szczegóły to jest to tak naprawdę to co "kościół" poleca
            w naukach przedmałżeńskich tyle, ze owinięte w troszke inną bibułkę. Cała
            procedura trwa chyba 2 lata i tak naprawdę opiera się na badaniu temperatury,
            śluzu i bardzo dokładnym obserwowaniu swojego ciała a badania lekarskie są tak
            naprawdę czymś pobocznym. W zasadzie metoda ta skierowana jest do kobiet, a co z
            niepłodnością męską??

            Jakoś nie wyobrażam sobie, aby ktoś już leczący się na niepłodność czy próbujący
            podchodzić do in-vitro, odkładał teraz to wszystko aby przez dwa lata w zasadzie
            nie robić nic.
          • zygmuntzt Re: politycy o niepłodności 16.02.09, 15:34
            "Trzeba cierpliwie tłumaczyć, wyjaśniać zachęcać do zgłębiania
            tematu."
            i dalej:

            "p.s. zygmunta w tym wątku przemilczę, facet ma misję, a to
            nieuleczalna choroba"

            No, jeśli tak ma wyglądać ta cierpliwość, tłumaczenie i zachęcenie,
            to nie mam pytań. Gdy ktoś z własnej woli wchodzi na forum i pyta,
            to się dowiaduje, że ma misję. Ale siła przekonywania i gotowość do
            rozmówsmile
            Ja chciałem się tylko dowiedzieć, a zatem jestem tą osobą, z którą
            powinniście rozmawiać i uwrażliwiać - i już na tym etapie jest
            ciężko..
            • tautolog Re: politycy o niepłodności 16.02.09, 16:07
              Upierdliwość, sprawdź znaczenie tego słowa.
              Merytoryczna reszta na proinvitro.pl
      • moniaa2009 Re: politycy o niepłodności 22.02.09, 03:37
        Ktos może sobie osądzać watki innych i inych "utyskiwanie". Po
        pierwsze nie każdy musi być tym, który walczy o prawdę i mądrośc. W
        końcu żyjemy w kraju XXI w i chcemy żyć normalnie, ale nie zyjemy.
        Ja od kilku miesięcy myślę o in vitro i nie uczestniczymy w tym ze
        wszystkimy członkami rodziny. A dlaczego? A m.in. z powodu podejście
        najblizszych. Bo to podejście jest typu: może lepiej nie mówić, bo
        co sąsiedzi powiedzą, a może dzieci w szkole będą się śmiać że z in
        vitro, a ksiądz powiedział, że to grzech itp. itd. I w sumie Ciebie
        to g.... obchodzi, ale zastanawiasz się, czy dziadkowie będą tak
        samo kochać wnuki z naturalnego (wg boskiego planu) poczęcia i Twoje
        dziecko/dzieci poczęte przez ingerencję w boski plan? Ja nie jestem
        pewna. Ciosy mogę przyjąć na siebie, ale nie chcę na swoje dziecko.
        • tautolog Re: politycy o niepłodności 25.02.09, 13:36
          I w sumie Ciebie
          > to g.... obchodzi, ale zastanawiasz się, czy dziadkowie będą tak
          > samo kochać wnuki z naturalnego (wg boskiego planu) poczęcia i Twoje
          > dziecko/dzieci poczęte przez ingerencję w boski plan?

          Kobieto to są Twoje obiekcje?
          Od tego uzależniasz podejście do in vitro?

          To rzeczywiście, lepiej nie podchodź.
          Odnośnie dziadków, tak zastanawiałem się, ja się w ogóle często zastanawiam.
          Gdybym usłyszał cokolwiek "nie halo"(choć to mocno hipotetyczna sytuacja ) ba
          lekki grymas sugerujący "coś" usłyszeliby: WYPIE...Ć.
      • moniaa2009 Re: politycy o niepłodności 22.02.09, 03:39
        Ktos może sobie osądzać watki innych i inych "utyskiwanie". Po
        pierwsze nie każdy musi być tym, który walczy o prawdę i mądrośc. W
        końcu żyjemy w kraju XXI w i chcemy żyć normalnie, ale nie zyjemy.
        Ja od kilku miesięcy myślę o in vitro i nie uczestniczymy w tym ze
        wszystkimy członkami rodziny. A dlaczego? A m.in. z powodu podejście
        najblizszych. Bo to podejście jest typu: może lepiej nie mówić, bo
        co sąsiedzi powiedzą, a może dzieci w szkole będą się śmiać że z in
        vitro, a ksiądz powiedział, że to grzech itp. itd. I w sumie Ciebie
        to g.... obchodzi, ale zastanawiasz się, czy dziadkowie będą tak
        samo kochać wnuki z naturalnego (wg boskiego planu) poczęcia i Twoje
        dziecko/dzieci poczęte przez ingerencję w boski plan? Ja nie jestem
        pewna. Ciosy mogę przyjąć na siebie, ale nie chcę na swoje dziecko.
        Mieszkam w stolucy, ale rodzinę mam na prowincji. I chcę jednego.
        Aby moje dzied=cko było traktowane jak normalne. C
        • tautolog Re: politycy o niepłodności 25.02.09, 13:22
          Ręce opadają!!!!!!!!!!!!!
          Bez urazy, ale Twój post to świadectwo tego, że jeszcze długo będziemy siedzieć
          po uszy w gó...e.
          Jak się urodzi to załóż dziecku kask na głowę, bo jest z in vitro.
          To prawda, że zanim się rozpocznie walkę z ciemną masą, należy uporać się z
          własnymi demonami w głowie.
          KK nikogo nie musi spychać na margines życia społecznego, jeżeli sami się tam
          lokujemy.
          • markus0123 Re: politycy o niepłodności 25.02.09, 13:28
            Wiesz... ale cos jest w tym co monia napisała. Takie podejście ludzi do takich
            spraw może być inne miastach, a inne w małych miasteczkach czy wsiach gdzie
            całkiem inny jest tryb życia. W takich osadach, nowiny roznoszą się bardzo
            bardzo szybko a nigdy nie wiesz jakie kto będzie miał podejście do tego i czy
            nie będzie cię i dziecko wytykał palcami - i co zrobisz w takim przypadku.
            Obrazisz się, odetniesz się od wszystkich w około?? W takich tez miejscowościach
            często jest tak, że rządzi ksiądz w kościele a chyba wszyscy wiemy jakie jest
            podejście kościoła do tego tematu i półbiedy jeśli ksiądz jest ludzki i rozumie
            różne sprawy po ludzku, ale jesli trafisz na takiego co jest chodzącym ..... to
            kaplica.
            • tautolog Re: politycy o niepłodności 25.02.09, 14:00
              Nie mam czasu na pisanie więc skrótowo i hasłami.
              Jasne, że generalizuję, ale czego się wstydzić, że dziecko wyczekane, wymodlone,
              poczęte w miłości i z miłości tylko, że na szalce Petriego.
              Ludzie o czym Wy do mnie rozmawiacie!!!
              Czy wasze dziecko to wpadka? Efekt zdrady, kopulacji po pijaku, gwałtu?
              Kto tu ma się do kur... nędzy wstydzić??
              Moralnie i etycznie nie ma bardziej chcianych dzieci.
              I nie demonizujemy tej prowincji, wykładając kilkanaście tysięcy pln na
              transfer, siłą rzeczy reprezentujesz inną grupę społeczną niż ta, która jest tu
              przywoływana.
              • markus0123 Re: politycy o niepłodności 25.02.09, 14:37
                Ja osobiście nie mam nic przeciwko i ogolnie wyznaje taka zasade, ze jakby sie
                to komus nie spodobało, że mam dziecko dzieki metodzie invitro to wy....

                Ale niestety zyjemy w takim kraju jakim zyjemy i tyle. Moze gdyby podejście
                kościoła było inne to by "żyło się lepiej", a tak wychodzi na to, ze gdyby nie
                metoda invitro to zabrakłoby i zabraknie mu wiernych (2 mln par, które mają
                problemy z zajsciem w ciąże - po różnych zabiegach daje tak np; 1.5 mln dzieci
                jak nie więcej), bo ludzie miedzy innymi przez takie podejscie jakie on
                prezentuje odwraca sie od tej wiary pozostają katolikami niepraktykującymi.
                • tautolog Re: politycy o niepłodności 25.02.09, 14:42
                  Dokładnie tak, choć obawiam się, że nie dożyję czasów gdy Polska będzie laickim
                  krajem.
    • markus0123 hmm no cóż.. to kiedy te wybory do sejmu?? 23.02.09, 16:59
      www.tvn24.pl/-1,1587691,0,1,prawica-nie-przyszla-na-debate-o-in-vitro,wiadomosc.html
      Czytając to trzeba sie bedzie zastanowic, na kogo zagłosować w następnych
      woborach. Myśle, ze to może byc jeden z kluczowych za czy przeciw np w
      glosowaniu nad PO
      • zana1977 Re: hmm no cóż.. to kiedy te wybory do sejmu?? 24.02.09, 20:39
        Oni wszyscy razem wzięci są dobrzy... Szkoda gadać...
        • markus0123 Re: hmm no cóż.. to kiedy te wybory do sejmu?? 25.02.09, 08:57
          No niestety, ale przynajmniej dwoch posłów, o przepraszam poseł i posłanka z SLD
          się pojawili i to było dobre. Tak naprawdę to jedyną ciekawą i wartą uwagi
          ustawą czy programem w sprawie IN Vitro dysponuje SLD, tylko czy coś by z tymz
          robili jakby byli u władzy. Jedno jest pewne, że mieliby na pieńku z kościołem.

          A jesli chodzi o kosciol, to nie wiem czy wiecie, ale w sredniowieczu i pozniej
          kosciol zabranial jakichkolwiek zbiegow przeprowadzanych na ludziach. Lekarze
          robili to pokryjomu, w tajemnicy. Opisywali wszystko w swoich notatkach, w
          tajemnicy przekazywali wiedze i tylko dlatego medycyna na swiecie rozwineła sie
          do tego stopnia co mamy dzisiaj inaczej mogloby byc ciezko. Jesli dobrze kojarze
          to chyba dopiero w 19 wieku kosciol oficjalnie zezwolił na takie praktyki
          lekarskie. Teraz mam wrażenie historia się powtarza.

          Achh... te Discavery wink
          • dagmara-k Re: hmm no cóż.. to kiedy te wybory do sejmu?? 27.02.09, 14:33
            z ivf moze byc trudniej, bo o ile kardiologia ksiezom potrzebna, o tyle rozrod
            wspomagany raczej niewink


            • markus0123 Re: hmm no cóż.. to kiedy te wybory do sejmu?? 27.02.09, 15:35
              no jak to nie potrzebny smile) potrzebny potrzebny i to jak najbardziej, tylko nie
              myślą w ten sposób.

              Zobacz ile par ma dzisiaj problemy z poczęciem dzieci, według różnych źródeł od
              2 do 3 mln, więc przy sztucznym zapłodnieniu, inseminacji i innych metodach daje
              to minimy 1.5 mln dzieci. Jesli tych dzieci nie będzie to kto za 20-30 lat
              będize chodził do kościoła i dawał przy różnych okazjach na tace?? Zabraknie po
              prostu wiernych tak samo jak zabraknie chętnych do wstępowania do zakonu.
              • dagmara-k Re: hmm no cóż.. to kiedy te wybory do sejmu?? 27.02.09, 18:18
                eh, niestety, wiernych chyba nie zabraknie... fajne slowo "wierny".
                • markus0123 Re: hmm no cóż.. to kiedy te wybory do sejmu?? 28.02.09, 14:47
                  wink) ja nie jestem wierny smile)

                  Żeby nie było, to wierny jestem żonie, ale już kościołowi to tak nie bardzo a
                  każde wypowiedzi księży czy biskupów w różnych kwestiach coraz dalej mnie od
                  niego odsuwają.
                  • dagmara-k Re: hmm no cóż.. to kiedy te wybory do sejmu?? 28.02.09, 18:48
                    no dokladnie tak chcialam odpowiedziec, ze ja wierna tylko mezowiwink
                    nie moge byc wierna 40 facetom w czarnych sukienkachbig_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka