Dodaj do ulubionych

poroniłam...6tc

28.05.09, 13:23
2 lata starań,w końcu cud...dwie kreseczki,beta 249(34dc)
Czekanie na pierwsze usg które miało odbyć się dzisiaj o 12...
Wczoraj poroniłam...Nasz mały cud zniknąłsad
Nie jest wielką walką samo zajście w ciążę ale trzeba jeszcze ją bezpiecznie
donosić co okazało się naprawdę trudne...
I jak wierzyć??Jak żyć??Starać się dalej??
Obserwuj wątek
    • dagmara-k Re: poroniłam...6tc 28.05.09, 13:29
      przykro misad stracilam dwie takie kruszynki. trzeba poszukac przyczyn (na forum
      poronienie pomoga) i starac sie dalej. moze byc tak ze przyczyna sie nie
      znajdzie, co sie czesto zdarza przy tak wczesnych poronieniach. pewnie tez w tej
      chwili pomysl "starac sie dalej i miec nadzieje" tez trudno ci przychodzi. zanim
      skonczy sie krwawienie warto zrobic przeciwciala (na forum poronienie szukaj
      szczegolow). potem mozna sprawdzac genetyke. przyczyna moze byc jednak
      prozaiczna - przeziebienie, jakies pokarmy, leki w trakcie owulacji. w takim
      wypadku nic nie wykryjemy.
      • romashka Re: poroniłam...6tc 28.05.09, 13:35
        PRzytulam, kochanie...
        • bobo-bobo Re: poroniłam...6tc 28.05.09, 13:44
          narazie to czekam na wyniki badań krwi,lekarze dalej się nie sprecyzowali co
          jest nie tak.Była ciąża(nie potwierdzona usg),ciąży teraz nie widać ale nie
          potrafią wykluczyć pozamacicznejsad
          Trzeba czekać...
          • olenka-13-13 Re: poroniłam...6tc 28.05.09, 13:52
            Trzymaj się smile ja 6 lat temu poroniłam nieplanowaną ciążę. Mimo to
            bardzo to przeżyła sad teraz jak już chcę bardzo być w ciąży to od 3
            lat nie mogę zajść. Przy tamtym poronieniu lekarz stwierdził
            poronienie naturalne, że czasami tak bywa i nie wiadomo z jakiego
            powodu. Niby wyniki mam dobre, mąż ma troszke gorsze ale tak sobie
            tłumaczę że skoro wtedy zaszłam czyli we mnie tkwi ten problem.
            Tylko nie wiem jaki smile ale zawsze trzeba próbować dalej i się nigdy
            nie poddawać. pozdrawiam cię ciepło smile
            • gosia1705 Re: poroniłam...6tc 28.05.09, 21:13
              Przytulam mocno. Wiem co czujesz bo sama przez to przeszłam.
              Poroniłam w 10tc a wcześniej na usg widziałam bijące
              serduszko.Przyczyna nieznana. Wiem też, że żadne słowa nie ukoją
              bólu. Ale powiem Ci, że ja po poronieniu miałam tylko jedną
              miesiączkę i potem znów byłam w ciąży a teraz mój trzytygodniowy
              synek spi słodko w łóżeczku. Wiem jedno nie możesz sie poddawać i
              musisz walczyć dalej choć teraz zapewne trudno O tym myśleć.
    • ae_iwona_83 Re: poroniłam...6tc 29.05.09, 22:56
      przykra prawda jest taka, że podobno 50% ciąż ulega poronieniu samiostnemu zanim
      nawet kobieta zorientuje się że jest w ciaży
      potem do ok 12 tygodnia ciąży ryzyko jej utraty też jest dośc wysokie

      na dodatek powiem, że w zasadzie od ujrzenia dwóch kresek na teście człowiek
      ciągle się o coś boi, odlicza tygodnie kiedy bedzie 12, potem 24, 28, itd,
      a jak się już dziecko urodzi to amen!! do końca życia się człowiek martwi..

      udało Ci się zajść w ciąże raz, to uda się i drugi - pamietaj

      u mnie pierwsza ciaża kilka lat temu obumarła na bardzo wczesnym etapie, a teraz
      mam sliczną córeczkę
      • olenka-13-13 Re: poroniłam...6tc 01.06.09, 08:05
        ae_iwona_83 GRATULACJE z pociechy smile
        mam nadzieję że i ja niedługo będę mogła pocieszać dziewczyny i
        pisać im że mi też się udało więc niech nie tracą nadzei.
        • magda010 Re: poroniłam...6tc 02.06.09, 10:17
          No smutne smutne, bo taka juz byla radosc.. ale na pewno sie nie
          poddawaj, to niczyja wina, natura tak chciala. Najwazniejsze, ze
          zachodzisz w ciaze, co oznacza, ze nie jestes bezplodna. Trzeba Cie
          zbadac jaka mogla byc przyczyna poronienia, choc czasem nie ma
          zadnej konkretnej. Bywa tak, ze w danym cyklu komorka jajowa jest na
          przyklad niedojrzala, albo sa wahania hormonow, scianka macicy za
          cienka i zarodek sie nie utrzyma.. i bywa, ze to jednorazowa
          sytuacja, potem jak sie badasz, to wyniki hormonow sa dobre. I
          faktycznie 40-50% bardzo wczesnych ciaz ulega poronieniu jeszcze
          zanim kobieta sie zorientuje. Ja na przyklad dlatego nigdy nie robie
          testu przed terminem @, bo wielu dziewczynom wychodzi ciaza, a potem
          przychodzi @ i rozczarowanie, ze sie zarodek nie zagniezdzil.
          Niestety poronien jest duzo i trzeba to przyjac i z tym zyc i za
          jakis czas starac sie dalej.
          • dagmara-k Re: poroniłam...6tc 02.06.09, 11:50
            owszem, ale 6 tc to nie jest za wczesny test przed @. trzeba o tym pamietac, ze
            niezagniezdzony zarodek, a brak tetna plodu to rozne sprawy.
            • magda010 Re: poroniłam...6tc 02.06.09, 15:52
              Wiem , ze 6-ty tydzien to nie to samo, ale w tych pierwszych
              tygodniach poronienia powoduja czesto podobne czynniki, np niedobor
              progesteronu.
              • dagmara-k Re: poroniłam...6tc 02.06.09, 18:47
                tak. albo tak banalne jak przeziebienie ktorego nawet nie odnotowujemy, albo
                powazne, np geny
    • lula12345 Re: poroniłam...6tc 10.06.09, 17:53
      bardzo mi przykro, tez to przeszłam ale w 3 miesiącu, są dziewczyny
      które twierdzą, że oprócz duphastonu, luteiny i innych lekarstw
      trzeba leżeć przez 3 miesiące po ivf ?
      co Wy na to? oby urodzić aby się udało
      • magdad5 Re: poroniłam...6tc 10.06.09, 18:45
        Mi lekarz powiedzial, ze poronienie w ciagu 3 pierwszych miesiecy to
        kwestia wad genetycznych (to akurat da sie w duzej czesci wykluczyc,
        jesli zdecydujecie sie na pgd) lub choroba na ktora zapadnie
        kobieta, a ktora moze powodowac wady plodu. Pozniejsze poronienia
        to kwestia problemow kobiety - niewydolnosci szyjki, wad macicy.
        Lezenie nie pomoze jesli dzidzius ma wady genetyczne ale pomaga przy
        problemach niewydolnosci szyjki itp. Tak wiec lezenie przez pierwsze
        3 m-ce ma sens ale tylko wtedy jezeli mamy zdiagnozowane problemy z
        narzadami rodnymi kobiety. Jesli dzidzius bedzie chory to lezenie
        nie pomoze...niestety. Ale natura czasem wie lepiej. My mamy
        chorego synka, teraz jestem w ciazy ale po IVF z PGD bo strasznie
        sie balam ze koszmar sie powtorzy. Strata maluszka bardzo boli ale
        wierzcie mi bardzo boli tez odprowadzanie swojego dziecka na sale
        operacyjna, sluchanie diagnoz kolejnych lekarzy, budzenie sie
        kolejnych nadziei i przezywanie kolejnych zwatpien...

        Zycze powodzenia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka