Gość: shadow
IP: 194.246.124.*
13.09.04, 16:59
A było to tak...
W ostatnią sobotę naszła nas wielka chęć na wyjazd - gdziekolwiek - na jedną
noc, byle dzieci miały kilka metrów trawy do zabawy i zwierzęta domowe do
wglądu.
Cena pobytu bez wyżywienia, którą uzgodniliśmy przez telefon - przyzwoita -
dorosli (szt. 4) po 15 PLN, dzieci gratis (bo małe).
RZECZYWISTOŚĆ:
Rzeczywiście pokoje były dwa - jak w ofercie. Zimne jak nieszczęście, bo
jesień mamy, niewietrzone i niski parter w dodatku.
Podwórko jak podwórko - trochę trawki, kilka drzewek.
Łazienka z wanną - również - tyle, że bez wody. Bo woda jeszcze nie
podłączona, bo wczoraj była awaria. Dostaliśmy kilka wiader wody, w tym nawet
jedno ciepłej.
Toaleta - hmm... tam to by nawet woda nie pomogła. W beżowy bakelit wżarte
było - nie bójmy się tego słowa - GÓWNO (z poprzedniego sezonu? po potopie
szwedzkim zostało?) z rur walił smród niesamowity.
Naczynia na suszarce pokryte były eleganckim tłustym kurzem, gdzieniegdzie
obesranym przez muchy.
TRUDNO
W końcu przyjechaliśmy na JEDNĄ noc.
Jakoś przeżyjemy, będziemy tu spać nie pokoje zwiedzać.
Dzieci były szczęśliwe, my dorośli trochę mniej.
Posiedzieliśmy przy grillu, ugasiliśmy złość :>
EPILOG:
W niedzielę koło południa zaczeliśmy się zbierać.
A jak się wyjeżdża to wypada zapłacić, czyż nie?
No to szukamy gospodyni - NIE MA - poinformowała nas córka lat koło 30 - ZA
MOMENCIK WRÓCI.
10, 15, 30 minut - baba się pod ziemię zapadła, więc wracamy do córki z
odliczoną gotówką.
JA TYCH PIENIĘDZY NIE PRZYJMĘ.
MACIE KONIECZNIE NA MAMĘ ZACZEKAĆ - ciut bezczelna, ale cóż...
W końcu, jako jedyny upoważniony do poboru kasy znalazł się syn (zięć?) i od
progu ryczy:
- TO RÓWNO STÓWKA BĘDZIE
- ee...? A skąd ta stówka wyszła?
- 4 RAZY PO 25
- Na inną kwotę się umawialiśmy przecież.
- A JA BYM NIGDY SIĘ NA TYLE NIE ZGODZIŁ. DO ZAPŁACENIA STÓWKA.
Cóż. Uiściliśmy kwotę wg naszego liczenia + bonusy za jajka i mleko.
Byliśmy nieprzejednani.
A jak już zapłaciliśmy, spod ziemi wyrosła gospodyni i na pożegnanie
usłyszeliśmy jeszcze że:
- wprawdzie się na tyle umawialiśmy za pobyt (a jednak nie amnezja), ale to
tylko za nocleg była ta cena,
- że mamy za duże wymagania,
- prowadzenie gospodarstwa to kosztuje,
- za parkowanie samochodu jest opłata (5 PLN sztuka / noc),
- nasze samochody gospodyni ubezpieczyła,
- ... i tak całą noc nie spała tylko ich pilnowała,
- żeśmy chamy i prostaki
NO i TYLA BENDZIE.
Co żem był widział, to żem ku przestrodze gawiedzi łopowiedział.
A teraz clue opowieści, czyli NAMIARY,
jakby ktoś był chętny mocnych wrażeń:
Lucyna Parys
Stoczek Węgr. 27,