Hawaje

IP: *.proxy.aol.com 11.11.04, 06:02
Wybieram sie 15. listopada nq te wyspy. Macie jakies uwagi i rady. Podobno
tam miejscowi zjedli kapitana Cooka. Jak tak, to na ktorej wyspie??
    • mojito Smierc kapitana J. Cooka. 11.11.04, 07:24
      Kapitan James Cook zginal na Duzej Wyspie (Hawai`i).
    • cat-lover Re: Hawaje 11.11.04, 22:09
      a na ktora wyspe sie wybierasz? bo jest ich kilka i kazda troche inna.....
      • Gość: Aloha Re: Hawaje IP: *.proxy.aol.com 12.11.04, 04:07
        > a na ktora wyspe sie wybierasz? bo jest ich kilka i kazda troche inna.....

        Na Hawaii Island, a konkretniej okolice Hilo. Obejrzalem juz prognoze pogody.
        Jest OK. 25 do 30C i slonecznie, chociaz radzono mi wziac cos od deszczu. Wiem
        ze na tej wyspie ciekawostka sa wulkany. Macie jakies inne sugestie, bo plaza
        mnie nie pociaga. Moze tylko jako wieczorna przebiezka wzdluz moza. Czy
        Cook'owi wzniesiono tam jakis pomniczek??
        • mojito Pomnik Cooka. 12.11.04, 06:46
          Pomniczka na Twojej wyspie nie ma.
          Jest jego monumencik na Kealakekua Bay.
          Tutaj zginal.

          Pomniczek jest, a jakze, w Waimea na wyspie Kauai.
          Replika jego angielskiego pomnika patrzacego na ocean.
          Tutaj wyladowal.

          Bon voyage,
          mojito.
        • Gość: cat-lover Re: Hawaje IP: *.snvacaid.dynamic.covad.net 12.11.04, 19:01
          Koniecznie wypozycz samochod i pojezdzij po wyspie. Zobaczy raczej ksiezycowy
          krajobraz.Plaze jako takie maja malo ciekawe, ale wulkany i wodospady wszystko
          nadrabiaja. Koniecznie pojedz do Volcano National Park- jak bedziesz mial
          szczescie to trafisz na erupcje Kilauei/my raz mielismy to szczescie, oglada
          sie z daleka-niezapomniane wrazenie!/.
          Hilo to ta spokojniejsza czesc wyspy, bez ekskluzywnych hoteli/te sa po drugiej
          stronie/, tu glownie uprawia sie kwiaty. Jest tez w okolicy kilka slynnych plaz
          z czarnym wulkanicznym piaskiem ktore warto zobaczyc.
          • Gość: Aloha Re: Hawaje IP: *.proxy.aol.com 13.11.04, 04:38
            Dziekuje za komentarze. Przydadza mi sie. Wiem, ze na gorze jest slawne
            obserwatorium astronomiczne. Czy jest cos ciekawego po drodze??
            • mojito Hawaii Island. 13.11.04, 06:23
              Obserwatorium ma najwiekszy na swiecie teleskop. I najlepsze warunki do
              obserwacji. Jezeli pijesz kawe moze zainteresuja Ciebie jedyne w Stanach
              plantacje kawy. Byc moze zdazysz jeszcze na Kona Coffee Cultural Festiwal.
              Samochod i peleryna beda Tobie niezbedne. Wyspa bardzo spokojna, low-key.
              Ze wspaniala, urzekajaca widokami przyroda. O wulkanach wspomniano wyzej.
              Sam zobaczysz juz wkrotce.
    • Gość: Aloha Re: Hawaje IP: *.proxy.aol.com 18.11.04, 10:14
      Faktycznie, wyspa jest milym miejscem. Nie ma plaz, ale ciekawe wybrzeze.
      Dzisiaj wybralem sie na Mauna Kea. Przed szczytem, na wysokosci 2800m jest
      Onizuka Centre for International Astronomy. O 6pm. rozpoczyna sie tam program
      informacyjny o Mauna Kea, a pozniej praktyczne lekcje astronomii. Kilkanascie
      teleskopow roznej wielkosci patrzy w wygwiezdzone niebo. Warte obejrzenia.
      Pozdrawiam
      • Gość: Aloha Re: Hawaje IP: *.proxy.aol.com 19.11.04, 16:56
        Czy ktos chodzil kiedys po zastyglej lawie? Jakie buty sa do tego najlepsze?
        Wybieram sie za pare dni zobaczyc miejsce, gdzie lawa wplywa do oceanu.
        • Gość: cat-lover Re: Hawaje IP: *.snvacaid.dynamic.covad.net 20.11.04, 00:44
          Uwazaj, bo mozna wpasc! Generalnie sa tablice, ze nie wolno po lawie chodzic.
          • Gość: Aloha. Re: Hawajskie wulkany IP: *.proxy.aol.com 22.11.04, 08:57
            > Uwazaj, bo mozna wpasc! Generalnie sa tablice, ze nie wolno po lawie chodzic.

            To nie jest zupelnie tak. Po zastyglej lawie mozna chodzic. Wlasnie wczoraj
            wieczorem wrocilem z Hawaii Wulcanoes National Park. I widzialem lawe
            wplywajaca do oceanu. Bylem o metr od strumienia plynacej lawy swiecacej
            czerwonawo. Czulem zar bijacy od niej i specyficzny zapach. Ale zeby to
            zobaczyc, to trzeba wlozyc troche wysilku i trzeba wybrac sie tam poznym
            wieczorem lub noca, co nie jest wcale latwe.
            Po przekroczeniu bramy parku i zaplaceniu dychy, zjezdza sie Droga Lancucha
            Kraterow nad ocean. Ten zjazd to okolo 26 mil czyli w przyblizeniu 40 km.
            Droga konczy sie w miejscu, gdzie lawa lata temu zalala asfalt. Jakis kilometr
            wczesniej droga jest zamknieta barierkami, a samochod parkuje sie wzdluz drogi
            po zrobieniu rundki. Zwykle stoi tam kilkadziesiat samochodow, tak, ze trzeba
            sie dodatkowo przejsc ponad pol kilometra. Przed wejsciem na pole lawy stoja
            dwie tablice ostrzegajace. Pierwsza o mozliwosci naglego zarwania sie pola w
            poblizu oceanu. Droga przypominajaca o zabraniu ze soba na wycieczke poprzez
            pole minimum dwoch litrow pitnej wody, latarki z zapasowymi bateriami, nie
            zblizaniu sie do krawedzi plyty blizej niz na 400 m., a takze, ze do miejsca
            erupcji jest dobrze ponad dwie mile. W dzien niestety plynacej lawy nie widac,
            a ranger poinformowal mnie, ze spacer do wlasciwego miejsca to dzisiaj ok. 4-5
            mil, a praktycznie minimum 2 godziny w jedna strone. Idzie sie glownie po
            zastyglej, nierownej spekanej lawie w ksiezycowym krajobrazie. Plyta lawy
            potrzaskala przy stygnieciu i poszczegolne fragmenty poprzesuwaly sie.
            Krawedzie spekan sa bardzo ostre i sam material przypomina czarne porowate
            szklo. Upadek grozi powaznym okaleczeniem. W czasie drogi moglem wyczuc, jak
            lawa zmieniala swoj charakter od stosunkowo twardej skaly, do latwo kruszacej
            sie pod noga sztywnej gabki. Samo plyniecie stwarza tez ciekawa rzezbe
            powierzchni, Sa formy w postaci purchli, przeplatajacych sie warkoczy,
            wyrozniajacych sie rownoleglych strumieni. I to wszystko jest spekane i
            miejscami przypomina kre w czasie powodzi. Roznice wzniesien dochodza do ok 10
            m. Trudno przy tym utrzymac kierunek, bo nie ma punktow orientacyjnych. Czesc
            drogi w jedna strone odbylem jeszcze przy swietle dziennym, ale powrot byl
            wylacznie przy latarce. Mozecie sobie wyobrazic marsz po takim jak opisalem
            terenie, noca przy latarce, szczegolnie, gdy skala jest czarna. No i po
            niecalych dwoch godzinach ostrego marszu bylem na miejscu. Przede mna
            rozposcierala sie dziwna rzeka od ktorej wialo goraco i zoznosil sie dziwny
            swad. Spekania swiecily czerwonawo. Od czasu do czasu powierzchnia pekala i
            wylewala wie na wierzch bardzo gesta czerwona masa. Caly ruch odbywal sie tez
            bardzo wolno, jak w zwolnionym filmie. Do plynacej lawy mozna bylo podejsc na
            ok. metr, bo bijcy zar nie pozwalal na blizszy kontakt. Wszystko to stwarzalo
            fascynujace wrazenie. Na miejscu bylem ja i jeszcze cztery osoby. Para
            amerykanska z Kaliforni, ktora przyjechala tu na rocznice slubu oraz dwoje
            Niemcow spod Hamburga. Wszyscy byli urzeczeni widokiem.
            Nieco dalej, jakies 100 m. od nas ta goraca masa wlewala sie wolno do oceanu.
            Czerwone jesyki wygladajace jak cieknacy gesty miod snikaly w czarnej przepasci
            i tylko wytwarzana para swiecila czerwonawo. Ktos mial przy sobie lornetke, i w
            powiekrzeniu wygladalo to jeszcze bardziej tajemniczo, szczegolnie, ze slyszalo
            sie glownie odglos uderzajacych fal.
            No ale przede mna byl jeszcze powrot. Na cale szczescie ustawiono szesc
            mrugajacych pomatanczowych swiatel, ktore pomogly trzymac ogolny kierunek.
            Przypominam o tych swiatlach, bo nie pisza o nich w przewodnikach, a i rangers
            nie zawsze o tym informuja. No i jeszcze jedno. Bez latarki i dobrych butow
            taka wyprawa to czyste szalenstwo.
            Pozdrawiam
            • Gość: Szybki Re: Hawajskie wulkany IP: *.proxy.aol.com 24.11.04, 20:29
              Swietnie to opisales-Aloha. Ja bardzo lubie ta wyspe i kupilem tam mieszkanie
              na stronie Kohala coast przy Waikoloa Beach Resort.
              Jest naprawde piekna wyspa pomimo ze wszedzie jest ta czarna lawa.
              Po stronie Hilo sa wieksz opady deszczowe i jest bardzo tropikalnie,zielono i
              wiecej dzew anizeli na stronie Kohala i blisko Kona.

              Ja oblecialem i objezdzilem ta wyspe kilka razy,na koniach,samochodem,samolotem
              i helikopterm.Ja wole ta strone Kohala bo sa tutaj plaze,piekne golfowe pola i
              swietne restauracje.

              Waikoloa Beach course,Kings course,Hapuna Beach cousre,Mauna Kea course,Muana
              Lani North and South course,Waikoloa Village,Kona course.Tutaj naprawde mozna
              pograc w golfa,pogoda jest zawsze wspaniala i sa male opady deszczowe.

              Pozd.z Kalifornii
              • Gość: Franek Re: Hawajskie wulkany IP: *.snvacaid.dynamic.covad.net 25.11.04, 23:59
                A co myslisz o Oahu i Waikiki?
                • mojito Wyspy hawajskie. 26.11.04, 05:01
                  Interesujaco opisales swoje spotkanie z lawa, Aloha :))).
                  Wyspa Maui jest rowniez atrakcyjnym do odwiedzenia miejscem.
                  Kaanapali podoba mi sie z ladna bialopiaszczysta plaza i roznorodna zabudowa.
                  • Gość: Aloha Re: Wyspy hawajskie. IP: *.proxy.aol.com 03.12.04, 17:20
                    > Kaanapali podoba mi sie z ladna bialopiaszczysta plaza

                    A co sadzicie dla kontrastu o Black Sand Beach na Duzej Wyspie. Czy gdzies
                    indziej tez sa plaze z zupelnie czarnym piaskiem??
                    Pozdrawiam
                    • Gość: monika Re: Wyspy hawajskie. IP: 5.5R* / *.nyc.untd.com 04.12.04, 08:39
                      pewnie na maui
                    • Gość: Nietoperz Re: Wyspy hawajskie. IP: *.in-addr.btopenworld.com 04.12.04, 20:12
                      > indziej tez sa plaze z zupelnie czarnym piaskiem??

                      Tasmanskie, dramatyczne plaze Wyspy Polnocnej (Nowa Zelandia). Na mnie
                      najwieksze wrazenie zrobila Piha (Waitakere Ranges, chyba jedna z nielicznych
                      wiosek, w ktorej moglabym mieszkac).
                      • Gość: Nietoperz Re: Wyspy hawajskie. IP: *.in-addr.btopenworld.com 04.12.04, 20:16
                        Wybrzeze czarnopiaszczyste NZ:
                        www.theferns.co.nz/images/piha.jpg
                    • Gość: pidżej Re: Wyspy hawajskie. IP: *.acn.waw.pl 05.12.04, 23:07
                      oczywiście wyspy eolskie; również macao (sam koniec drugiej wyspy), brzegi
                      jeziora w chile u stóp wulkanu osorno na północ od puerto montt, karaibskie
                      wybrzeże kostaryki w cahuita (chyba najczarniejsza z nich wszystkich, przy tym
                      z jakimś niespotykanym połyskiem)
                      • Gość: Aloha Re: Wyspy hawajskie. IP: *.proxy.aol.com 14.12.04, 04:46
                        Moge tu dodac od siebie ciemno-szare, prawie czarne plaze spotykane w
                        niektorych miejscach wybrzeza Brytyjskiej Kolumbii na zachodzie Kanady. Wyglada
                        to bardzo elegancko, ale nie tak jak czarne plaze na Wielkiej Wyspie.
            • Gość: Aloha Re: Hawajskie wulkany IP: *.proxy.aol.com 17.12.04, 17:20
              Dla zainteresowanych zamiescilem kilka zdjec z wulkanami i plynaca lawa na
              sasiedniej stronie "Nasze zdjecia z podrozy".
              pozdrawiam
    • Gość: ola ile kosztuje taka wycieczka na hawaje>??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.12.04, 23:43
      j.w.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja