Dodaj do ulubionych

Lwów-można, ale po co

IP: *.bydg.pdi.net / 213.146.48.* 08.05.02, 22:22
Hej. Byłam na jednodniowym wypadzie we Lwowie. Oczywiście to jest tylko rzut
oka na miasto, ale byłam zawiedziona. Architektura stara, ale nieszczególna i
wielce zaniedbana. Zaledwie kilka odremontowanych budynków. Miasto nie jest
nastawione na turystów. bazary mają profil typowy - dla miejscowych (jedzenie,
AGD, ubrania, buty itd). Jeden tylko był z wyrobami rękodzielniczymi (obrusy,
szkatułki, biżuteria, ozdoby - bardzo ładne zresztą). Jedzenie w lokalach
bardzo tanie i dosyć smaczne, obsługa OK. Autobusy i samochody - na ogół muzeum
motoryzacji, chociaż jeździ też niemało zachodnich samochodów osobowych. Żal
serce ściska, bo dużo żebrzących staruszków.
Generalnie nie widzę, po co miałabym tam wracać. A np. w zeszłym roku byłam w
Wilnie też krótko i ciągnie mnie tam (i w ogóle na Litwę) znów. Mam wrażenie,
że jeszcze dużo zostało do zobaczenia.
Czekam na Wasze riposty i komentarze!
Obserwuj wątek
    • Gość: acton Re: Lwów-można, ale po co IP: *.jedwab.net.pl 09.05.02, 12:43
      Gość portalu: agulha napisał(a):

      > Hej. Byłam na jednodniowym wypadzie we Lwowie. Oczywiście to jest tylko rzut
      > oka na miasto, ale byłam zawiedziona. Architektura stara, ale nieszczególna i
      > wielce zaniedbana. Zaledwie kilka odremontowanych budynków. Miasto nie jest
      > nastawione na turystów. bazary mają profil typowy - dla miejscowych (jedzenie,
      > AGD, ubrania, buty itd). Jeden tylko był z wyrobami rękodzielniczymi (obrusy,
      > szkatułki, biżuteria, ozdoby - bardzo ładne zresztą). Jedzenie w lokalach
      > bardzo tanie i dosyć smaczne, obsługa OK. Autobusy i samochody - na ogół muzeum
      >
      > motoryzacji, chociaż jeździ też niemało zachodnich samochodów osobowych. Żal
      > serce ściska, bo dużo żebrzących staruszków.
      > Generalnie nie widzę, po co miałabym tam wracać. A np. w zeszłym roku byłam w
      > Wilnie też krótko i ciągnie mnie tam (i w ogóle na Litwę) znów. Mam wrażenie,
      > że jeszcze dużo zostało do zobaczenia.
      > Czekam na Wasze riposty i komentarze!


      Byłem i Wilnie i we Lwowie. Mam chyba odwrotne upodobania. Wilno rzeczywiście
      ładnie odremontowane (pozornie, tylko z zewnątrz) a Lwów wygląda ubogo. Mam
      jednak klimat, a trzeba tam pobyć conajmniej kilka dni żeby to zrozumieć. Tak jak
      w Krakowie. Ktoś kto zobaczy Rynek i Wawel zobaczył mało. Trzeba pochodzić nocą
      po Kaziemierzu i poczuć atmosferę. Lwów to nie jest Wenecja, którą
      można "obskoczyć", nie jest "cukierkowy" i to w nim jest przyciągające.
      Rozklekotane autobusy i tramwaje, rozwalające się kamienice właśnie robią swój
      klimat.
    • Gość: wef Re: Lwów-można, ale po co IP: 217.8.190.* 09.05.02, 15:07
      bylem we lwowie - lwow nalezy zwiedzac i rozmawaic z polakami , czytac polskie
      napisy na buynkach szukac historii --
      • Gość: agulha Re: Lwów-można, ale po co IP: *.acn.pl / 10.131.128.* 12.05.02, 15:58
        Aha, nie wspomniałam, nie byłam z żadną wycieczką, pojechaliśmy we dwójkę
        techniką: do Tomaszowa Lubelskiego samochodem i stamtąd rejsowym autobusem.
        Polaków szczerze mówiąc nie spotkałam, chociaż wiem oczywiście, że tam
        mieszkają.
        • Gość: acton Re: Lwów-można, ale po co IP: *.jedwab.net.pl 13.05.02, 00:07
          Gość portalu: agulha napisał(a):

          > Polaków szczerze mówiąc nie spotkałam, chociaż wiem oczywiście, że tam
          > mieszkają.


          Jest ich mnóstwo. Wystarczy zagadać koło któregoś z kościołów.
    • Gość: bastek Re: Lwów-można, ale po co IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.05.02, 16:22
      Oczywiście szanuję Twoje zdanie a nawet cieszę się, że są tacy ludzie, których
      interesują tzw. zagospodarowane turystycznie miejsca. Wydawało mi się jednak,
      że podrużując chodzi nam o zasmakowanie innej kultury, być i zrozumieć miejsce,
      w którym się znaleźliśmy. Turystyczną papkę możemy tymczasem w postaci pseudo-
      pamiątek i pseudo-klimatów zobaczyć np. w Pradze; wiesz zmiana warty odbywająca
      się tylko dla turystów, hejnał skomponowany przez muzyka rockowego także dla
      nich i kilka innych równie "interesujących" rzeczy. A tak na marginesie co to
      znaczy "stara architektura"?! To znaczy, że "podziwiać" należy tylko budynki
      wzniesione w ostatnich latach?
    • Gość: asia Re: Lwów-można, ale po co IP: *.n.krakow.pl / 192.168.1.* 12.05.02, 18:49
      tydzien temu wrocilam z 5-dniowego pobytu we lwowie i ciagle nie moge uwierzyc,
      w to, co tam zobaczylam! miasto urzeklo mnie od pierwszego nan spojrzenia!
      ma niepowtarzalny klimat i przecudna atmosfere. nocami mozglabym je przemierzac
      bez konca.
      lokalny koloryt miasta mozna poznac tylko bedac tam dluzej i tylko
      nienastawiajac sie na to, ze ktos o nas zadba jak o turyste na zachodzie i
      bedzie nas nosil na rekach! (zreszta tym lepiej, jak dla mnie!)
      zupelnie przypadkiem natrafilismy na pania Jadwige, 77-letnia Polke,
      mieszkajaca od zawsze we Lwowie, ktora przyjela nas (8 osob!!!) do swojego
      malego mieszkanka na 5 nocy i nie chciala za to nawet grosza (oczywiscie nie
      bylismy jej posluszni...). Jej opowiesci moglabym sluchac cale tygodnie, co
      swiadczy tylko o tym jak przebogata jest historia tego miasta... Ludzie we
      Lwowie (glownie starsi) sa przemili i wart ich poznac.
      warto tez, jak juz ktos wspomnial. przejechac sie zatloczonym tramwajem, ktory
      ma najdziwniej polozone szyny na swiecie (biegna po dwoch skrajach jezdni i w
      ten sposob, ze samochody parkuja...na srodku ulicy!) mialam tez niebotyczna
      przyjemnosc przejechac sie tzw. marszrutka, czyli starym rozklekotanym busem,
      ktory wywiozl mnie na przedmiejskie osiedle zywcem wyjete z Orwella, molochy
      jakich w Polsce nie da sie zobaczyc. Z jednej strony wiec stara Polska, z
      drugiej nie da sie zapomniec o Sajuzie...
      Zatloczone bazary, gdzie mieso sprzedawane jest na stole - bajka!
      Poza tym mozna chodzic na slepo od swiatyni do swiatyni, wtedy mimo chodem
      wlasciwie trafia do nas caly konglomerat kultur...
      Bede tam wracac do upojenia!
      Asia
      • swirus0 Asiu 12.05.02, 19:07
        Byłbym niezmiernie wdzięczny, jeśli mogłabyś mi podać adres wspomnianej Pani
        lub innych Polaków we Lwowie ( możesz na maila). Oczywiście za nocleg zapłacę :)
        Szukam od pewnego czasu ( dotychczas bezskutecznie) namiarów na nocleg we
        Lwowie. Byłem tam parokrotnie, ale zawsze przejazdem gdzieś dalej, więc tam nie
        nocowałem. W ciemno nie chcę jechać, gdyż mam zamiar udać się z rodzicami, a
        oni chcą mieć zagwarantowany nocleg.

        Pozdrawiam
    • swirus0 Re: Lwów-WARTO, póki jeszcze czas 12.05.02, 19:01
      Gość portalu: agulha napisał(a):

      > Hej. Byłam na jednodniowym wypadzie we Lwowie. Oczywiście to jest tylko rzut
      > oka na miasto, ale byłam zawiedziona. Architektura stara, ale nieszczególna i
      > wielce zaniedbana. Zaledwie kilka odremontowanych budynków. Miasto nie jest
      > nastawione na turystów. bazary mają profil typowy - dla miejscowych (jedzenie,
      > AGD, ubrania, buty itd). Jeden tylko był z wyrobami rękodzielniczymi (obrusy,
      > szkatułki, biżuteria, ozdoby - bardzo ładne zresztą). Jedzenie w lokalach
      > bardzo tanie i dosyć smaczne, obsługa OK. Autobusy i samochody - na ogół muzeum
      >
      > motoryzacji, chociaż jeździ też niemało zachodnich samochodów osobowych. Żal
      > serce ściska, bo dużo żebrzących staruszków.
      > Generalnie nie widzę, po co miałabym tam wracać. A np. w zeszłym roku byłam w
      > Wilnie też krótko i ciągnie mnie tam (i w ogóle na Litwę) znów. Mam wrażenie,
      > że jeszcze dużo zostało do zobaczenia.
      > Czekam na Wasze riposty i komentarze!

      Byłem we Lwowie, Wilno planuję zwiedzić w tym roku. Każdy lubi co innego, ale
      właśnie to, o czym wspomniałaś odróżnia Lwów od tandety turystycznej Zachodu.
      Klimat zaczyna się już w oczekiwaniu na autobus do Lwowa na dworcu w Przemyślu.
      Kwitnie tam sprzedaż przemycanego alkoholu i papierosów. Później godzina - dwie (
      czasem i dłużej) na granicy i do autobusu wejdzie ukraiński celnik ( o niebo
      bardziej uprzejmy niż polski - przynajmiej tacy byli ci, na których trafiłem) -za
      ponad godzinkę we Lwowie.
      Stare tramwaje, popolska kostka brukowa, samochody zaparkowane na środku ulicy,
      nieoświetlone w nocy jezdnie, brak włazów przy studzienkach kanalizacyjnych...
      To wszystko sprawia, że Lwów jest bardziej autentyczny niż nastawione na turystów
      miasta ( np. Praga). Do tego dochodzi przepiękne stare miasto, Cmentarz
      Łyczakowski... Ach, można godzinami wymieniać. Polaków też potykałem na każdym
      kroku ( na Cmentarzu, w pobliskim szpitalu, na starym mieście, koło i w
      Katedrze). Pozdrawiają, pytają jak w Polsce. Do tego dochodą Ukraińcy lub ludzie
      z rodzin mieszanych, doskonale mówiący po polsku i oferujący noclegi.
      Cieszę się, że Lwów jest taki, a nie inny - póki nie będzie w nim masy turystów i
      pseudopamiątek, jak w miastach Zachodu nastawionych na turystów, dopóty będzie
      się wyraźnie rozróżniał. I ta inność m.in. tworzy niespotykaną specyfikę Lwowa,
      porównywalną jedynie z Krakowem.

      • Gość: Asia Re: Lwów-WARTO, póki jeszcze czas IP: *.n.krakow.pl / 192.168.1.* 13.05.02, 10:06
        swirus0 napisał(a):

        >ta inność m.in. tworzy niespotykaną specyfikę Lwowa,
        >
        > porównywalną jedynie z Krakowem.

        Swirusie z tym sie zgodzic nie moge! Jestem pasjonatem Krakowa, mieszkam tu od 3
        lat, we Lwowie bylam natomiast z samymi rodowitymi Krakusami i wspolnie
        uznalismy, ze to dwa zupelnie inne miasta! Krakow to taki maly
        spokojny "Krakowek" raczej, sliczne miasteczko, ktore zaczyna sie i konczy w
        Rynku. Krakow przedwojenny - miasto artystow, pelne czaru i magii. Ale to Lwow
        byl stolica Galicji (i bylby nadal!)! Bo Lwow jest dostojny, wielki,
        monumentalny, istnieje jakby troche ... "bardziej serio" niz Krakow...
        Zreszta sama nie wiem, moze zatracilam obiektywizm...
        mimo to pozdrawiam (napisalam ci maila o P.Jadwidze!)
        Asia

        • swirus0 Re: Lwów-WARTO, póki jeszcze czas 13.05.02, 11:02
          Gość portalu: Asia napisał(a):

          > swirus0 napisał(a):
          >
          > >ta inność m.in. tworzy niespotykaną specyfikę Lwowa,
          > >
          > > porównywalną jedynie z Krakowem.
          >
          > Swirusie z tym sie zgodzic nie moge! Jestem pasjonatem Krakowa, mieszkam tu od
          > 3
          > lat, we Lwowie bylam natomiast z samymi rodowitymi Krakusami i wspolnie
          > uznalismy, ze to dwa zupelnie inne miasta! Krakow to taki maly
          > spokojny "Krakowek" raczej, sliczne miasteczko, ktore zaczyna sie i konczy w
          > Rynku. Krakow przedwojenny - miasto artystow, pelne czaru i magii. Ale to Lwow
          > byl stolica Galicji (i bylby nadal!)! Bo Lwow jest dostojny, wielki,
          > monumentalny, istnieje jakby troche ... "bardziej serio" niz Krakow...
          > Zreszta sama nie wiem, moze zatracilam obiektywizm...
          > mimo to pozdrawiam (napisalam ci maila o P.Jadwidze!)
          > Asia


          Pewnie, że budowle, szczególnie secesyjne z czasów, gdy Lwów był siedzibą Galicji
          bardziej przypominają swoją monumentalnością Wiedeń niż Kraków. Ale popatrz na
          Stare Miasto - ja idąc po nim czułem się jak w jednym z wielu zakamarków Krakowa.
          Gdy byłem w tym mieście po raz pierwszy czułem, jakbym to wszystko znał. Pchany
          intuicją byłem pewien, że się nie zgubię.
          Twierdzę jednak, że klimat Lwowa i Krakowa są do siebie zbliżone, jak zresztą w
          mniejszym lub większym stopniu podobne są klimaty wszystkich miast Galicji, czy
          to po polskiej, czy ukraińskiej stronie granicy.
          Stara część Lwowa jest większa od krakowskiej "odpowiedniczki" - to nie ulega
          wątpliwości. Jednak łącząc wszystkie aspekty tych miast dochodzę do jednego
          wniosku - nie ma na świecie dwóch takich miejsc jak Kraków i Lwów. O tak podobnym
          klimacie i atmosferze.

        • swirus0 Re: Lwów-WARTO, póki jeszcze czas 13.05.02, 11:02
          Gość portalu: Asia napisał(a):

          > swirus0 napisał(a):
          >
          > >ta inność m.in. tworzy niespotykaną specyfikę Lwowa,
          > >
          > > porównywalną jedynie z Krakowem.
          >
          > Swirusie z tym sie zgodzic nie moge! Jestem pasjonatem Krakowa, mieszkam tu od
          > 3
          > lat, we Lwowie bylam natomiast z samymi rodowitymi Krakusami i wspolnie
          > uznalismy, ze to dwa zupelnie inne miasta! Krakow to taki maly
          > spokojny "Krakowek" raczej, sliczne miasteczko, ktore zaczyna sie i konczy w
          > Rynku. Krakow przedwojenny - miasto artystow, pelne czaru i magii. Ale to Lwow
          > byl stolica Galicji (i bylby nadal!)! Bo Lwow jest dostojny, wielki,
          > monumentalny, istnieje jakby troche ... "bardziej serio" niz Krakow...
          > Zreszta sama nie wiem, moze zatracilam obiektywizm...
          > mimo to pozdrawiam (napisalam ci maila o P.Jadwidze!)
          > Asia


          Pewnie, że budowle, szczególnie secesyjne z czasów, gdy Lwów był siedzibą Galicji
          bardziej przypominają swoją monumentalnością Wiedeń niż Kraków. Ale popatrz na
          Stare Miasto - ja idąc po nim czułem się jak w jednym z wielu zakamarków Krakowa.
          Gdy byłem w tym mieście po raz pierwszy czułem, jakbym to wszystko znał. Pchany
          intuicją byłem pewien, że się nie zgubię.
          Twierdzę jednak, że klimat Lwowa i Krakowa są do siebie zbliżone, jak zresztą w
          mniejszym lub większym stopniu podobne są klimaty wszystkich miast Galicji, czy
          to po polskiej, czy ukraińskiej stronie granicy.
          Stara część Lwowa jest większa od krakowskiej "odpowiedniczki" - to nie ulega
          wątpliwości. Jednak łącząc wszystkie aspekty tych miast dochodzę do jednego
          wniosku - nie ma na świecie dwóch takich miejsc jak Kraków i Lwów. O tak podobnym
          klimacie i atmosferze.

          • Gość: Asia Re: Lwów-WARTO, póki jeszcze czas IP: *.n.krakow.pl / 192.168.1.* 13.05.02, 14:36
            >
            > Pewnie, że budowle, szczególnie secesyjne z czasów, gdy Lwów był siedzibą Galic
            > ji
            > bardziej przypominają swoją monumentalnością Wiedeń niż Kraków. Ale popatrz na
            > Stare Miasto - ja idąc po nim czułem się jak w jednym z wielu zakamarków Krakow
            > a.
            > Gdy byłem w tym mieście po raz pierwszy czułem, jakbym to wszystko znał. Pchany
            >
            > intuicją byłem pewien, że się nie zgubię.
            > Twierdzę jednak, że klimat Lwowa i Krakowa są do siebie zbliżone, jak zresztą w
            >
            > mniejszym lub większym stopniu podobne są klimaty wszystkich miast Galicji, czy
            >
            > to po polskiej, czy ukraińskiej stronie granicy.
            > Stara część Lwowa jest większa od krakowskiej "odpowiedniczki" - to nie ulega
            > wątpliwości. Jednak łącząc wszystkie aspekty tych miast dochodzę do jednego
            > wniosku - nie ma na świecie dwóch takich miejsc jak Kraków i Lwów. O tak podobn
            > ym
            > klimacie i atmosferze.
            >

            No, nie ma sie co spierac... Masz racje: zakamarki, uklad miasta, klimat zaulkow
            i cichych, waskich uliczek jest dosc podobny. Ale ja odnioslam wrazenie po
            prostu "dostojnosci", czego nie wyczulam w Krakowie.
            Kazdy czuje miejsca inaczej. Jak zapachy.
            pozdrawiam
            Asia
    • damian_w Re: Lwów-można, ale po co 25.05.02, 21:08
      We Lwowie byłem w tamtym roku - mieliśmy kumpla - Ukrainca - nie wierzcie że
      wszyscy Ukraińcy są negatywnie nastawieni do Polaków - oprowadził nas po
      mieście - zobaczyliśmy i zabytki i weszliśmy do budynków uniwersytetu, Lwów
      noca jest bezpieczniejszy niż większość miast polskich ( z doświadczenia),
      dyskoteki w miare tanie, natomiast taksówki - w cenie polskiego autobusu - więc
      można jeździć do woli - o tramwajach (ok 40 groszy) nie wspominając - w centrum
      lwowa przef operą na telebimie oglądaliśmy mecz barażowy ukraina - niemcy -
      niezapomniane przeżycie - na placu w kamienicy - ekskluzywny night klub z
      przystępnymi cenami i niezapomnianym stripteasem (subtelny) - and many more
      pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka