Dodaj do ulubionych

Brazylia-USA(nie chodzi o mecz w 1994:):?

28.06.06, 23:28
Zastanawiam się, czy ktoś mający na co dzień kontakt z Brazylijczykami, mógłby
jakoś "zsyntetyzować" stosunek Brazylijczyków do USA i do Amerykanów?

Wydaje mi się, że w Brazylii stosunkowo słaby jest "ludowy" anty-amerykanizm
wśród biedniejszych i gorzej wykształconych warstw społecznych, który można w
jakimś stopniu zaobserwować w innych krajach latynoskich np. w Meksyku.
Przynajmniej tak powinno być na logikę - np.spora odległość, wzajemne
kontakty -stosunkowo -nie aż tak bardzo znaczące (tak historycznie, jak
współcześnie), fakt, że np. amerykańscy turyści wcale nie stanowią w Brazylii
wyraźnie dominującej grupy stąd odpada chyba skojarzenie "gringo= w większości
przypadków Amerykanin". Niestety zbyt słaby portugalski uniemożliwił mi
potwierdzenie tych przypuszczeń i pośrednich obserwacji na żywo:) Zauważyłem
natomiast dość silny anty-amerykanizm właśnie wśród młodszych Brazylijczyków z
klasy średniej- tak na tle uniwersalnych anty-amerykańskich uprzedzeń jak i
własnych aspiracji Brazylii do roli potęgi światowej.
Obserwuj wątek
    • flamengista nie do końca tak jest 29.06.06, 10:33
      Stosunek Brazylijczyków do Amerykanów można przyrównać do relacji
      polsko-niemieckich.

      Czyli niechęć połączona z podziwem. Niechęć ma charakter historyczny i wiąże się
      z "imperialną" polityką USA. W Brazylii od czasów dyktatury wojskowej bycie w
      opozycji było trendy, a opozycja była lewicowa. Tak już zostało do teraz, mimo
      rządów PT. Młodzi - uczniowie i studenci - zasilają szeregi antyglobalistów,
      mają lewicowe poglądy.

      Ale ci sami młodzi - jeśli mają tylko okazję - jadą na studia do USA. Do USA
      masowo też emigrują Brazylijczycy - czy to z klasy średniej, czy też biedniejsi.
      Miami to miasto w dużej mierze brazylijskie, co z przyjemnością zauważali
      dziennikarze podczas mundialu w 1994 r. Brazylijczycy szczególnie w latach
      90-tych jeździli turystycznie do USA. Wyjazdy te miały również charakter
      ekonomiczny - klasa średnia robiła w Miami zakupy (sprzęt AGH, elektronika, buty
      sportowe) i odsprzedawała towar na miejscu - dzięki temu podróż się zwracała.

      Moja rodzina, mimo że mieszka w Rio już od trzech pokoleń, jest strasznie
      zamerykanizowana. Mało tego, równie dobrze posługują się angielskim jak i
      portugalskim, co u Brazylijczyków jest rzadkością;)
      • baiano1 Re: nie do końca tak jest 01.07.06, 06:22
        Zgadzam sie. Istnieje pewna niechec duzej czesci tutejszych intelektualistów i
        innych Brazylijczyków, a zarazem pewien podziw.
        Z pewnoscia niechec tutaj do USA jest o wiele wieksza, anizeli w Polsce. Jak
        przybylem do Brazylii w 1992 r., to wielokrotnie bylem swiadkiem podbnego
        stosunku do USA, jaki my mielismy do ZSRR. W ubieglym roku lecial tutaj
        serial "América", który wprowadzil problem nielegalnej emigracji i trudnosci
        nielegalnych emigrantów w USA pod najprostsze tutejsze strzechy. Zarazem
        istnieje tutaj pewna paranoja co do Amazonii, jakby Amerykanie chcieli ja sila
        odebrac Brazylii. Wielokrotnie slyszalem tutejsza mlodziez zawziecie mnie
        przekonywujaca, co do istniejacego pod tym wzgledem ze strony USA zagrozenia.
        Brzmialo to wrecz bardzo patriotycznie.:-)
        Pewien antyamerykanizm istnieje, ale to jest taki antyamerykanizm w wydaniu
        brazylijskim.:-) Spróbuje to wyjasnic... Kiedy w 1992 r. poszedlem do czytelni
        w Starogardzie Gd. i poprosilem o ksiazki na temat Brazylii, to z ilus pozycji
        wgraly mi sie w glowe jedynie niektóre fakty. Jednym z tych faktów byla uwaga
        jakiegos analisty czy dziennikarza, ze pomimo jednej z najwiekszych na swiecie
        nierównosci spolecznej Brazylia nigdy nie przezyla jakiesj wielkiej rewolucji,
        partyzantki, rozruchów, itd. na tle spolecznym. W innych krajach Ameryki
        Lacinskiej zawsze cos sie dzialo i dalej dzieje, tutaj nawet podczas
        przesladowan i malej partyzanki w czasie dyktatury wojskowej w ciagu 20 lat
        (1964-1984)zginelo i zaginelo jedynie okolo 3 tys. osób! W o wiele mniejszych i
        jakze mniej ludniejszych krajach typu Argentna, Chile, Kolumbia, itd. zginelo
        znacznie wiecej osób (tylko w Argentynie w 4 krotnie krótszym czasie ponad 30
        tys.). Brazylijczycy jednak nie potrafia w sobie wzbudzac az tak wielkiej
        niecheci, nienawisci, jak to czynia grupowo inne nacje. Nawet bandytyzm z tak
        wielka iloscia smierci wydaje sie tutaj jakby bardziej banalniejszy, bardziej
        nielogiczny, jak jakis karnawalowy taniec smierci... Równiez ta niechec do
        Amerykanów, poza grupa zwlaszcza lewicowych intelektualistów i studentów, ma w
        sobie wiele z nierzeczywistosci, z niecheci nasyconej zachwytem... Trudno to
        wyrazic slowami...-)
        Mirek
    • tierralatina Re: Brazylia-USA(nie chodzi o mecz w 1994:):? 01.07.06, 23:00
      Wielu znajomych Brazylijczykow oburza sie, gdy slysza "I am American". "Nie ty
      jedyny" - odpowiadaja. "My tez jestesmy Amerykanami". No i w sumie maja
      racje...
    • girlfrompoland Re: Brazylia-USA(nie chodzi o mecz w 1994:):? 30.07.06, 18:30
      Od dwoch lat mieszkam w Bostonie, MA, USA. Moj facet, a co za tym idzie
      wiekszosc znajomych pochodzi z Brazylii. Tzw klasa srednia, ktora pare lat temu
      wyemigrowala, legalnie badz nie do Stanow.

      Bardzo ich lubie i szanuje, ale stosunku do USA i Amerykanow nie pojmuje. Wielu
      z nich nie mowi po ang na co dzien, bo sa za dumni, tak, za dumni, oni sa
      Brazylijczykami i nie beda uzywac angielskiego. Niestety ma to smieszne
      konserwencje, poniewaz rodzice musza "uzywac" swych dzieci, ktore kapuja cos
      wiecej, by zaplacic rachunki, wynajac mieszkanie czy isc do lekarza.

      Inna kwestia jest to, iz mimo ze do Amerykanow maja stosunek lekcewazacy,
      (oczywiscie jesli dla nich pracuja sa mili, ale za plecami miedzy soba
      opowiadaja jacy to Amerykanie sa leniwi, glupi, durnie dumni), ale wiekszosc
      tych, ktorzy sa tu nielegalnie marzy i sni, by dostac zielona karte i
      byc "jednym z nich". Namietnie wiec wychodza za maz i zenia sie "dla papierow".

      Ogolnie bardzo lubie Brazylijczykow, ale denerwuja mnie ich przesadna duma. Tzn
      wszyscy opowiadaja, jaka Brazylia jest cudowna, wspaniala i najlepsza, a
      Ameryka i Amerykanie, dno, ja im opdowiadam, to wracajcie do BR. na co sie
      oburzaja, tu jest nasz dom teraz. Tu jest nasza mala Brazylia.

      :/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka