Tajlandia - wybuch bomby w ośrodku Koh Chang

IP: 212.76.37.* 01.03.03, 21:19
Wybuch bomby w ośrodu turystycznym Koh Chang - bomba z materiałem C4 wybuchła
w piątek 28 lutego o godzinie 3 nad ranem.

W ośrodku (kompleks bungalowów) przebywało tej nocy 17 turystów...

Brak "oficjalnych" doniesień o zabitych (aktualizacja 1 marca 2003 ;-)

    • Gość: Mru Re: Tajlandia - wybuch bomby w ośrodku Koh Chang IP: *.cm-upc.chello.se 03.03.03, 00:21
      Jesli podajesz takie informacje, to wypadaloby napisac gdzie ten osrodek
      lezy....:(((
    • Gość: masala dosa Re: Tajlandia - wybuch bomby w ośrodku Koh Chang IP: *.pam.szczecin.pl 03.03.03, 09:49
      ko chang stary to jest cala wyspa-osrodkow tam multum wiec sprecyzuj albo
      probuj lepiej rozumiec to co gdzies przeczytasz czy obejrzysz
      • Gość: Ryba Re: Tajlandia - wybuch bomby w ośrodku Koh Chang IP: *.auth-el-0209568.acn.pl 04.03.03, 04:41
        Gość portalu: masala dosa napisał(a):

        > ko chang stary to jest cala wyspa-osrodkow tam multum wiec sprecyzuj albo
        > probuj lepiej rozumiec to co gdzies przeczytasz czy obejrzysz

        To mała wyspa a ośrodek nazywa się Koh Chang tak jak wyspa.

        • Gość: raakk Re: Tajlandia - wybuch bomby w ośrodku Koh Chang IP: *.proxy.aol.com 04.03.03, 11:05
          granica do Kambodzy z Tajlandii do odwolania zamknieta , ta samolotowa tez.pozdr
          • Gość: Ryba Re: Tajlandia - wybuch bomby w ośrodku Koh Chang IP: 212.76.37.* 06.03.03, 19:36
            Gość portalu: raakk napisał(a):

            > granica do Kambodzy z Tajlandii do odwolania zamknieta , ta samolotowa
            tez.pozd
            > r

            Wg Associated Press i kambodżańskiego periodyku Vision opierających się na
            doniesieniach wywiadów USA, Francji, Rosji i Kambodży, Osama bin Laden i jego
            współpracownicy założyli ostatnio kilka obozów szkoleniowych dla terrorystów w
            Tajlandii okolicach Namyun oraz Nachaluai, w Laosie w pobliżu miasta Pakse i w
            Kambodży w regionie miasta Tadengmi Chai. W Kambodży rezyduje również na stałe
            biuro tej organizacji.

            W Tajlandii otoczonej państwami o wyraźnej orientacji antyzachodniej sytuacja
            staje się niestabilna.

            Ostatnio zaogniła się również sytuacja na islamskim południu Tajlandii. Policja
            ostrzega przez niezorganizowanymi podróżami w okolicach granicy z Malezją.


            • Gość: rych Re: Tajlandia - wybuch bomby w ośrodku Koh Chang IP: *.legnica.cvx.ppp.tpnet.pl 07.03.03, 06:24
              ryba przestań straszyć ludzi.wróciłem z tajlandi i niczego co opisujesz nie
              zauważyłem.granica do kambodży otwarta.poruszanie się po tajlandi całkowicie
              bezpieczne.
              • Gość: Mirek Re: Tajlandia - wybuch bomby w ośrodku Koh Chang IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.03.03, 06:49
                Potwierdzam, wrociliśmy z Tajlandii i Kambodży we wtorek 4.03 - granica
                otwarta, atmosfera super!
                • mks7 Re: Tajlandia - wybuch bomby w ośrodku Koh Chang 07.03.03, 13:22
                  Wrocilismy z Tajlandii wczoraj. Ostatni tydzien bylismy na Koh Lanta
                  i "islamskim poludniu", jak nazywa ten region Ryba.
                  Jest cicho, spokojnie i super bezpiecznie. I ludzi niewiele w stosunku do
                  chocby Phuketu.
                  W lokalnej prasie wyczytalem, ze bomba na Koh Chang jest skutkiem porachunkow
                  miedzy firma wykonujaca zlecenie dla wlasciciela osrodka, ktory z powodu
                  opoznienia w pracach zazadal kar umownych w wysokosci 10000 thb za kazdy dzien
                  opoznienia. Panowie nie dogadali sie i ... bum.
                  Z drugiej strony, jesli mialby byc zamach terrorystyczny to kto uderzalby w Koh
                  Chang?
                  • Gość: Ryba Re: Tajlandia - wybuch bomby w ośrodku Koh Chang IP: *.auth-el-0209568.acn.pl 06.04.03, 21:06
                    mks7 napisał:

                    > Wrocilismy z Tajlandii wczoraj. Ostatni tydzien bylismy na Koh Lanta
                    > i "islamskim poludniu", jak nazywa ten region Ryba.
                    > Jest cicho, spokojnie i super bezpiecznie. I ludzi niewiele w stosunku do
                    > chocby Phuketu.
                    > W lokalnej prasie wyczytalem, ze bomba na Koh Chang jest skutkiem porachunkow
                    > miedzy firma wykonujaca zlecenie dla wlasciciela osrodka, ktory z powodu
                    > opoznienia w pracach zazadal kar umownych w wysokosci 10000 thb za kazdy
                    dzien
                    > opoznienia. Panowie nie dogadali sie i ... bum.
                    > Z drugiej strony, jesli mialby byc zamach terrorystyczny to kto uderzalby w
                    Koh
                    >
                    > Chang?
                    *******************************************************
                    Oh ja nie straszę, zresztą sam się wybieram pod koniec kwietnia do znajomych w
                    Chiang Mai i Chiang Rai - sam nie wiem jeszcze co będziemy robić, może
                    pojedziemy do Kambodży, może po Tajlandii.. who knows...

                    Co do bomby to kto mówił o terrorystach?

                    Granica była zamknięta, ale to się często zmienia z dnia na dzień. Raz zresztą
                    przekroczyłem granicę z Tajlandią w miejscu, gdzie w ogóle nie było żadnego
                    punktu granicznego jadąc ze znajomymi.

                    Warto wiedzieć co się dzieje, bo potem jadą takie sieroty do Tajlandii i myślą,
                    że wszystko takie ładne i słodkie. NIe wiedzą, że przeciętnie około 8 - 10
                    obcokrajowców ginie w samym Bangkoku tygodniowo. Na przykłąd łapią pierwszą
                    okazje z lotniska, a potem się dziwią, że okazja ich wywozi za miasto i
                    zostawia bez pieniędzy - szczęście mają, jeśli tylko na tym sie kończy. To jest
                    naprawdę codzienność w Tajlandii.

                    Co nie znaczy, że zachowując zdrowy rozsądek nie można sie cieszyć z pobytu
                    tam. Byłem 9 razy (2 razy po kilka miesięcy) i tylko raz miałem nieprzyjemną
                    przygodę z jakimś tajem o wyglądzie bandziora w biały dzień w Bangkoku koło Wat
                    Arun, który chciał, żebym coś od niego kupił, a ja kupować nie zamierzałem. Ale
                    tylko na grożeniu się skończyło.

                    Natomiast oszustwa i wyłudzenia to zwykłą codzienność. Raz byłem ze znajomymi -
                    kupili bilet, aby przejechać przez rzekę w Bangkoku - zapłacili 70 bahtów i się
                    cieszyli, że wytargowali tyle, bo mieli zapłacić 100. Ja zapłaciłem w tym samym
                    miejscu 6 bahtów, czyli prawie 12 razy mniej i bez targowania - po prostu
                    poprosiłem o bilet w języku tajskim.

                    Trzeba być realistą, a Tajlandia jest w sumie ok.
                    Howgh.


Pełna wersja