Indie

IP: 62.233.139.* 10.03.03, 23:29
Czy ktoś z was byl w Indiach? Jaką trasę możecie polecić na jakieś 3
tygodnie? Interesuje mnie bardziej kultura niż piękne widoczki, ale i od nich
stronię..
Wyjazd w sierpniu (chyba jest tam monsun?)
Poradźcie coś!!!
    • Gość: masala dosa Re: Indie IP: *.pam.szczecin.pl 11.03.03, 11:21
      3 tygodnie w indiach to troche malo-raczej koncentrujcie sie na pojedynczym
      regionie-jezeli kultura to moze np varanasi-bodh gaya i ewent. khajuraho albo
      polecam np ajanta-ellora plus np belur-halebid-zreszta albo wyprawe po kerala-
      czyli fantastyczna kultura i rewelacyjna przyroda-takich mozliwosci jest w
      indiach multum-spedzilem tam kolo 2 lat wiec jezeli chcecie informacji czy
      porad to proponuje kontakt pod wojciu@pro.wp.pl
      • Gość: acton Re: Indie IP: *.net.pl 11.03.03, 18:52
        3 tygodnia to mało...Jadę we wrześniu na 6 i strasznie narzekam, że krótko.
        Skoncentruj się chyba najlepiej na jednym rejonie, w zależności jaki klimat i
        atrakcje najbardziej Ci odpowiadają.
    • Gość: Cygnus X-1 Re: Indie IP: *.localdomain / 192.168.21.* 14.03.03, 12:13
      Indie to brud i bieda.
      • Gość: acton Re: Indie IP: *.net.pl 15.03.03, 13:15
        Gość portalu: Cygnus X-1 napisał(a):

        > Indie to brud i bieda.


        No i co? Jedź na Majorkę. Ja wolę brud i biedę.
        • Gość: Wicio Re: Indie IP: *.isep.pw.edu.pl 20.03.03, 11:03
          Fakt, takiego syfu jak w Indiach to w życiu nie widziałem, a muszę nie chwaląc się powiedzieć, że byłem w kilkudziesięciu krajach na wszystkich kontynentach (poza Afryką niestety).
          Niemniej podróż o Indiach to ciekawe doświadczenie. Jednak wyjazd na 3 tygodnie trochę mija się z celem. Za drogo bilet kosztuje, żeby być tam tak krótko. No ale nie każdy może sobie na dużo dłużej pozwolić. Ja byłem w Indiach około 3-4 tygodni (nie pamiętam dokładnie), i tyleż samo w Nepalu. Niezapomniane przeżycia.
          Indie są baardzo dużym krajem (subkontynent) więc należy się skupić na ich małym fragmencie. Ja byłem w Delhi i na wschód; Varanasi (tam gdzie palą zwłoki i wrzucają do Gangesu), Agrze (Taj Mahal - wjazd chyba 50 dolców!!!) i paru miejscach w po drodze. Przeżyłem kilka mniej lub bardziej przyjemnych przygód. Generalnie trzeba uważać, bo strasznie nacinają turystów. W razie czego służę pomocą i radami (witekc@hotmail.com)
          • Gość: Varkala TAJ MAHAL IP: 195.245.217.* 21.03.03, 11:48
            Gość portalu: Wicio napisał(a):

            Ja byłem w Delhi i na wschód; Varanasi (tam gdzie palą zwłoki i w
            > rzucają do Gangesu), Agrze (Taj Mahal - wjazd chyba 50 dolców!!!) i paru
            miejsc
            > ach w po drodze.


            W Agrze "byles" chyba w 2010 roku i to dzieki teleportacji. Wejscie do Taj
            Mahal kosztuje 15 $. W roku 2001 bylo 20 $, ale wtedy drastycznie spadla liczba
            turystow i Hindusi zrozumieli, ze jak bilet bedzie w cenie do zaakceptowania
            przez Amerykanow i obywateli Izraela (czyli po prostu tańszy), to ludzi bedzie
            wiecej, a jak ludzi bedzie wiecej - to Hindusi zarobia sobie. Rozwiazanie
            proste jak drut, ale niestety Hindusi dopiero teraz doszli/dochodza do takich
            wnioskow (tacy juz sa...). Wniosek z tego,ze u nich ceny odwrotnie niz na
            swiecie - nie rosna, ale spadaja. Dlaczego? bo Hindusi zaczynaja od wielkiego
            apetytu a koncza na ostrejdiecie, nam odwrotnie - apetyt rosnie w miare
            jedzenia, a wiec wzrostu popytu. Wiec z tego wniosek jeszcze jeden - w Taj
            Mahal byles chyba w latach 80' albo na poczatku 90'. W sezonie wrzesien/luty
            2004/05 bilet do Taj Mahal bedzie wynosic 8-10 $. Ide w zaklad!
            • Gość: Wicio Fakt, pomyliłem się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.03, 20:59
              Podałem cenę "wjazdu" za dwie osoby...
          • Gość: Varkala Re: Indie Wicia IP: 195.245.217.* 21.03.03, 11:55
            Chyba rzeczywiscie Hindusi Cie nacieli na niezla kase.....Zapomnialam dodac, ze
            do Taj Mahal wejdziesz tez za 200 IRs, a jesli przejdziesz wzdluz murow w dol,
            patrzac od wejscia - w lewo, bedziesz szedl w strone rzeki (ktora plynie na
            tylach palacu) i nagle po lewej stronie zobaczysz male pawilony
            (jakby "czworaki"), w ktorych przesiaduja dozorcy, sprzataczki itd. to moze
            ktorys wprowadzi Cie za friko.

            Ile kosztowal Cie ten 3-4 tygodniowy pobyt w samych Indiach, ile wydales za ten
            sam okres w Nepalu? Nie liczac biletu lotniczego, tylko sam pobyt juz na
            miejscu.
            • Gość: Wicio Re: Indie Wicia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.03, 21:25
              Nie pamiętam już dokładnie ile gdzie kasy poszło, ale w sumie było to koło 6 tysięcy złotych na łebka. Ze wszystkim (ale nie licząc sprzętu, który musieliśmy kupić w Polsce). Tak więc w tej sumie mieści się bilet lotniczy (jakieś 2800 zł), wynajęcie samochodu na kilka dni w Indiach, wszelkie przejazdy (drugą klasą w pociągach i autobusami), tanie noclegi (bez klimy), opłata za trekking w Nepalu, przelot samolotem z Jomsom do Pokhary w Nepalu, wszelkie opłaty za atrakcje turystyczne i wycieczki (np. do parku Chitwan w Nepalu, jazda na słoniu, spływ pontonem itd), jedzenie oraz kilka drobnych pamiątek.
              Aha, i w sumie w Indiach byliśmy 2 tygodnie z haczykiem i 3 w Nepalu. Żyliśmy wielce oszczędnie, jedliśmy niedużo i nie w szykownych restauracjach, a na trekkingu odmawialiśmy sobie wszelkich "zbędnych" (a potwornie tam drogich) dodatków. Średnio wyszło nam około 100 zł dziennie na osobę na miejscu (znaczy nie uwzględniając ceny biletu lotniczego).
              Jasne, że lepiej jechać na jak najdłużej, ale nie każdy ma tyle urlopu.
              Aha, byliśmy generalnie w porze dość mokrej (wrzesień, ale deszcz padał dosłownie tylko 2 czy 3 razy! Za to spotkaliśmy w Sonaulie (na granicy indyjsko nepalskiej) dwoje Polaków, którzy spędzili w Himalajach lipiec i sierpień - ku naszemu przerażeniu powiedzieli nam, że nie mieli JEDNEGO dnia bez deszczu. Na szczęście nas ta wątpliwa przyjemność ominęła.
    • Gość: pp Re: Indie IP: 62.181.175.* 21.03.03, 14:41
      chyba jest tam monsun:) trochę mokro będzie... a ja byłam w grudniu i w
      styczniu więc wtedy to pogoda jest ok:)w sierpniu to nie wiem czy dobra pora
      chyba nie za bardzo, a o miejscach dużo nie mogę napisać bo tylko w kilku
      byłam ale fajne trasy opisane są na stronie info-indie
      • Gość: feefi Re: Indie IP: 217.153.40.* 21.03.03, 17:12
        dzieki za info od was, faktycznie trochę się, boję, że może być ciut mokro, ale
        nie zawsze można sobie przebierac w terminach. Czy ktoś z was byl w Indiach
        monsunową porą? Da się przeżyć?
        • Gość: masala dosa Re: Indie IP: *.pam.szczecin.pl 24.03.03, 10:05
          przezylem w indiach kilka monsunow-jest to w zasadzie bardzo piekna pora ktora
          nieco przypomina nasza wiosne-przyroda buzuje wszedzie robi sie niesamowicie
          zielono dzeciaki kapia sie na ulicach a dorosli z ulga spogladaja w niebo-nie
          przeszkadza to w podrozowaniu chyba ze chcesz jechac w gory-brak widokow
          trekking utrudniony bo zmywa szlaki albo chcesz isc do parkow narodowych-w
          porze deszczowej zamkniete-plaze tez sa raczej zalane a ocean jest bardzo
          burzliwy-poza tym wszystko mozna robic tak jak w porze suchej-pozdrawiam
    • Gość: Wicio Zaprawa bojowa przed wyjazdem IP: *.isep.pw.edu.pl 25.03.03, 13:47
      Wiem, że wiele osób nie zgodzi się ze mną, ba, nawet mnie potępi za to, co powiem, ale taka jest moja (i nie tylko, zresztą) opinia.
      Proszę zauważyć wszak, że nie oceniam tylko prezentuję fakty (wynikłe z mych obserwacji).
      Indie to jeden wielki syf (zresztą podobnie jest w wielu innych biednych krajach subtropikalnych). Brud, smród, nędza i ubóstwo. Najłatwiej można je porównać do wielkiego wysypiska śmieci - na nim też można znaleźć skarby.
      Nie każdemu może to odpowiadać. Ale żeby człowiek nie musiał się przekonywać dopiero na miejscu (po wydaniu grubych tysięcy złotych) proponuję tygodniowy "obóz zapoznawczy" w Łubnej, albo dowolnym innym wielkomiejskim wysypisku śmieci. Koniecznie w środku lata, gdy jest gorąco i wszystko pięknie gnije, a populacja szczurów, robaków i wszelakich innych mało przyjemnych stworzeń osiąga apogeum. Jeśli po tym czasie nadal macie ochotę na Indie to się w tym kraju zakochacie.

      Na koniec dodam, że mimo wszystko była to ciekawa wycieczka, ale nie palę się żeby do Indii wracać, już prędzej do Nepalu.
      • Gość: Varkala Re: Zaprawa bojowa przed wyjazdem IP: *.radio.com.pl 25.03.03, 17:21
        Wicio!

        Zgadzam sie z Toba. Indie to wielki syfffff....ale ja tam na pewno bede wracac.
        I drugie w czym zgadzam sie z Toba, to Nepal - tam bede jednak czesciej
        wracala. Nie wiem jakie sa Twoje wspomnienia z Sonauli - tam to jest chyba
        kulminacja calego indyjskiego brudu! I na dodatek komary tna....Jadacym do
        Nepalu polecam, zeby sprzeprzac stamtad jak najszybciej.
        Ja bylam dwa lata temu w polnocnych Indiach (Delhi, Varanasi, Agra) i docelowo
        Nepalu (Pokhara, Kthmandu, docelowo trekking Jomsomem w rejon Annapurny). Bilet
        na samolot wyniosl mnie ok.2600 zl. W sumie wydalam troche mniej - 3,5 tys.,
        ale za to bez sloni, wynajetego samolotu, sherpa na szlaku itd. Tylko placilam
        za noclegi,jedzenie i przejazdy autobusami i pociagami (niby tez bez air-
        condition, ale to "bez" oznacza wielkie przemyslowe wiatraki zawieszone na
        sufitach). Caly pobyt (Indie+Nepal) trwal 3 tyg.
        W zeszlym roku bylam tylko w Indiach - Południowych. Zjechalam ok. 6000 km - od
        Bombaju w dol przez Goa, Kerale do Cape Comorin, az przez srodek kontynentu -
        do Nilligiri Hills, Madurai, Bangalore, Hampi itd (podaje juz w dowolnej
        kolejnosci miejsca gdzie bylam,ale wiadomo, ze plan podrozy mialam opanowany
        tak,by nie "jezdzic w kolko". Ten pobyt trwal 4 tyg.
        W tym roku - jade TYLKO JUZ do Nepalu (po wyladowaniu w Delhi, zaraz nastepnego
        dnia sprzeprzam do Sonauli). Wybieram sie tym razem na trekking pod MT.Everest,
        docelowo - chce zdobyc pierwsza baze, czyli ostatni punkt dostepny dla turystow
        obutych w goretexy. W tym roku musze troche dokupic sprzetu - polarowe gacie,
        skarpety, kurtke goretex bo stara jest juz stara:))), GPS'a,okulary
        polaroidowe, i chyba to wszystko. Jade na 4, a moze 5 tygodni. U mnie tez
        zalezy od urlopu. Jak zawsze (tak bylo przy pierwszej i drugiej podrozy)
        wylatuje z Okecia 27 wrzesnia.

        ps. Moim marzeniem jest przeprowadzic sie na 2 lata do Kathmandu. Wymyslilam,ze
        bede pertraktowac z polskimi siotrami-pielegniarkami z polskiego (zreszta)
        szpitala, ktory znajduje sie w Kathmandu. Moze bedzie jakas praca dla
        wolontariuszy, ha ha...Do Kathmandu przeprowadzil sie zauroczony tym miejscem
        autor przewodnikow po Nepalu z serii Lonely Planet (nie pamietam nazwiska). Ale
        wiem,ze tak zrobil - mieszka sobie w pieknym Kathmandu i tam pisze przewodniki
        i rozne artykuly. Ma tez firme trekkingowa, mozna u niego wynajac przewodnika i
        sherpow. To jedna z wielu firm,ktore reklamuja sie w hotelach, ale tez nie
        pamietam nazwy.
        • Gość: acton Re: Zaprawa bojowa przed wyjazdem IP: *.net.pl 26.03.03, 00:18
          Może się spotkamy:) W Nepalu będę w drugim tygodniu października. Planuję ABC,
          jakiś rafting, Chitwan, czyli standard. Orientujesz się może ile zajmuje
          dojście do ABC? Info w przewodnikach, a praktyka to zupełnie co innego. Aha, z
          tym sprzętem, to nie wiem czy nie przesadzasz, ale to tak nawiasem:)
          I jeszcze jedno odnośnie brudu. Różne są formy wypoczynku. Można jechać opalać
          d... nad basenem hotelowym w Tunezji, albo wybrać "brud". Już gdzieś pisałem,
          ale po tysiąc kroć wolę ten syf:)
          • Gość: gonzo Re: Zaprawa bojowa przed wyjazdem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.03, 12:56

            równiez uważam zże te zakupy to lekka przesada
            jaką trase wybrałaś w drodze do Everest Base camp
            ten trek głównym szlakiem (Lukla - Namche -Tengboche - Periche - Lobuche -EB
            Camp - Kala Patar - i powrót tą samą drogą) to tzw. Everest Highway

            wiele ciekawsza jest trasa przez przełęcz Cho La do Gokyo oraz wypad do
            Chukhung

            planuje taki wypad w listopadzie
        • Gość: Wicio Re: Zaprawa bojowa przed wyjazdem IP: *.isep.pw.edu.pl 26.03.03, 15:09
          Gość portalu: Varkala napisał(a):


          > Ja bylam dwa lata temu w polnocnych Indiach (Delhi, Varanasi, Agra) i docelowo
          > Nepalu (Pokhara, Kthmandu, docelowo trekking Jomsomem w rejon Annapurny).

          No to byliśmy mniej więcej w tym samym czasie i miejscu, tyle, że my zrobiliśmy prawie pełny trek dookoła Annapurny (2 tygonie marszu, od 3 do 9 godzin dziennie). No i żadnego przewodnika nie braliśmy, ani też tragarzy! Byłby to dla mnie dyshonor. Młody facet i nie może iść z 23 kg przez 8 godzn pod górę?? Wstyd (no chyba, że ktoś ma np. problemy z kręgosłupem, ale ja o takowych u mnie nic nie wiem). Za to na trasie co i rusz mijaliśmy tę samą grupkę Żydów, którzy dali zarobić miejscowym "donosicielom".

          Bilet
          > na samolot wyniosl mnie ok.2600 zl. W sumie wydalam troche mniej - 3,5 tys.,
          > ale za to bez sloni, wynajetego samolotu, sherpa na szlaku itd. Tylko placilam
          > za noclegi,jedzenie i przejazdy autobusami i pociagami (niby tez bez air-
          > condition, ale to "bez" oznacza wielkie przemyslowe wiatraki zawieszone na
          > sufitach). Caly pobyt (Indie+Nepal) trwal 3 tyg.

          Ciut taniej Ci wyszło. No ale bez "dodatków".

          >Wybieram sie tym razem na trekking pod MT.Everest, docelowo - chce zdobyc pierwsza baze, czyli ostatni punkt dostepny dla turystow obutych w goretexy.

          Autostrada pod Everest jest podobno wyjątkowo nużąca - idzie się jednego dnia w górę kilkaset metrów, a drugiego tyleż w dół. I tak przez dziesięć dni czy coś (nie pamiętam dokładnie). Bardzo frustrujące. No ale wiem to tylko z jakiegoś przewodnika, więc nie będę się wypowiadał dalej, bo zapewne istnieją inne przyjmenijsze, choć pewine trudniejsze trasy.

          > ps. Moim marzeniem jest przeprowadzic sie na 2 lata do Kathmandu. Wymyslilam,ze bede pertraktowac z polskimi siotrami-pielegniarkami z polskiego (zreszta)
          > szpitala, ktory znajduje sie w Kathmandu. Moze bedzie jakas praca dla
          > wolontariuszy, ha ha...Do Kathmandu przeprowadzil sie zauroczony tym miejscem
          > autor przewodnikow po Nepalu z serii Lonely Planet (nie pamietam nazwiska).

          Hmm, odwagi Ci nie brakuje. Ja miałem poważne problemy z tamtejszym jedzeniem. Momo z bawołu wyraźnie mi nie służyło, bo dostałem biegunki. Całe szczęście, że akurat obsunęła się ziemia i przez kilka dni nie można się było z Kathmandu wydostać :) Odchorowałem swoje, a potem wyruszyliśmy na trekking. No ale być może po kilku tygodniach człowiek się przyzwyczai. Ale z drugiej strony widziałem jak tam wygląda ubój zwierząt (w brudnej ciemnej piwnicy, na klepisku, bądź wprost na ulicy) - raczej poziom higieny nie zachęca do degustacji.

          Ja do Indii w najbliższym czasie zdecydowanie się nie wybieram. Zresztą mam już trochę dość obcych krajów. Teraz czas zwiedzić Polskę. Ale to tak na marginesie.
          • Gość: masala dosa Re: Zaprawa bojowa przed wyjazdem IP: *.pam.szczecin.pl 27.03.03, 10:09
            proponuje osobnikowi o ksywie varkala (bardzo przyjemna miejscowosc skadinad)
            aby kupil sobie tez butle tlenowe i torbe gamowa-beda sie swietnie komponowac z
            polaroidami i nowym polarem-zwlaszcza na tle bosonogich tragarzy-trek do base
            campu everestu jest ciekawy zarowno w dolnych partiach jak i za namche bazaar-
            bardzo ciekawe sa doliny imja i gokyo-wyprawa po morenie wokol imja tse i
            podejscie pod base camp cho-oyu ale bardzo interesujace jest tez "zwykle"
            wejscie na kalapattar-no i do wicia-ja bym nie deprecjonowal czegos czego nie
            znam-trek do namche jest trudny mimo ze nie bardzo wysoko ale z poznawczego
            punktu widzenia bardzo satysfakcjonujacy-przepiekne widoki zielen gaje
            rododendronow i magnolii i swietne wioski-faktem jest ze trzeba podejsc i zejsc
            lacznie kolo 9 km ale to przez swoja trudnosc wlasnie jest ciekawe-oczywiscie
            nie watpie ze dla kogos kto szedl z 23 kg (chyba puszki?:)bylby to drobiazg i
            stad pewnie ten lekcewazacy ton-sciskam i pozdrawiam-zycze bardzo wielu wrazen
            jak rowniez nieco opamietania w zakupach sprzetu:)
            • Gość: Wicio Re: Zaprawa bojowa przed wyjazdem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.03, 23:28
              Gość portalu: masala dosa napisał(a):

              > znam-trek do namche jest trudny mimo ze nie bardzo wysoko ale z poznawczego
              > punktu widzenia bardzo satysfakcjonujacy-przepiekne widoki zielen gaje
              > rododendronow i magnolii i swietne wioski-faktem jest ze trzeba podejsc i zejsc
              >
              > lacznie kolo 9 km ale to przez swoja trudnosc wlasnie jest ciekawe-oczywiscie
              > nie watpie ze dla kogos kto szedl z 23 kg (chyba puszki?:)bylby to drobiazg i
              > stad pewnie ten lekcewazacy ton

              Moja opinia o tym treku pochodzi z przewodnika oraz z relacji znajomego. Oba źródła utrzymywały, że właśnie z poznawczego punktu widzenia jest średnio, bo idzie się przez zarośnięte doliny i niewiele poza lasem widać. No ale, gdy sam byłem wokół Annapurny, to też wiele ne było widać, bo we wrześniu pogoda raczej nie rozpieszcza pod tym względem (choć w Manangu, podczas jednodniowej aklimatyzacji akurat mieliśmy niemal bezchmurne niebo i podziwialiśmy szczyty).

              A co do plecaka, to może trochę przesadziłem z tym pakowaniem, ale nie należę do takich turystów, którzy na 5 tygodni zabierają jeden komplet bielizny. Sam przewodnik ważył z kilogram. Do tego doszły jakieś papiery do pracy, kuchenka gazowa i 3 pojemniki z gazem, menażka, sztućce, kubek, zupki, kilka puszek, kamera z osprzętem, sandały, adidasy, trapery (jedne z nich na nogach), kilka kompletów bielizny i koszulek, spodnie i bluza polarowa (niestety na przełęczy było poniżej zera), spodnie bojówki, kuupa lekarstw (także skalpel, igły, strzykawki, bandaże itp. bo raczej wolałbym nie korzystać z lokalnych wynalazków), ręcznik, przybory toaletowe, kłódki i łańcuch do zabezpieczenia plecaka, latarka z bateriami, sztormiak (góra tylko), parasol, do tego przed każdym wymarszem dochodziły ze 2 litry wody (stopniowo wypijanej). Całe ubranie się przydało - założyłem absolutnie wszystko (każde w swoim czasie oczywiście). Mogłem wziąć nieco mniej, ale musiałbym częściej prać, a tak miałem na kilka dni spokój (może to przesada, ktoś powie, ale ubranie zmieniałem codziennie, co w tropikalnym klimacie chyba nie jest dziwne). Generalnie nie przydały się jedynie adidasy, ale co by było gdyby trapery mi ktoś zwinął lub gdyby w jakiś sposób się zniszczyły? W sandałkach po śniegu? W sumie zebrało się tego koło 22 kilo. Gdyby nie Nepal, zrezygnowałbym pewnie z blisko połowy bagażu...Ale za to ile schudłem!!! 7 kilo w 5 tyg, ale chudłem, jak sądzę, głównie w Nepalu, bo w Iniach nie łaziliśmy tyle z plecakami, no i lepiej się odżywialiśmy. Czyli można liczyć gdzieś 8 kilo w dwa tygodnie (no bo na pewno ten kilogram odrobiłem potem w Indiach). Za to w Polsce te 7 kilo przybyło w kilka miesięcy :(
    • Gość: Ganesz Do masala dosa IP: 210.82.168.* 26.03.03, 15:01
      Jesli mozna wiedzie co porabiales w Indiach tyle czasu?
      Ja jestem w trasie juz od kilku lat, w Indiach bylem dwa razy.
      Zastanawiam sie nad kolejna przeprowadzka, moze cos podpowiesz, dzieki.
      pzdr
      • Gość: keiko Andamany? IP: *.wielopole.sdi.tpnet.pl 26.03.03, 17:17
        Czy ktoś płynął promem z Kalkuty do Part Blair? Ile to trwa a przede wszystkim
        ile kosztuje???
      • Gość: masala dosa Re: Do masala dosa IP: *.pam.szczecin.pl 27.03.03, 09:56
        w indiach podrozowalem i uczylem sie ayurvedy-jezeli chcesz sie cos blizej
        dowiedziec to zapraszam: wojciu@pro.wp.pl
    • Gość: kuba Re: Indie IP: 213.25.60.* 27.03.03, 09:54
      > Czy ktoś z was byl w Indiach? Jaką trasę możecie polecić na jakieś 3
      > tygodnie? Interesuje mnie bardziej kultura niż piękne widoczki, ale i od nich
      > stronię..

      Bylem dwa razy po 3 tygodnie oto moje trasy:
      Delhi-Agra-fatehpur sikri-Khajuraho-Varanasi-Sarnath-Jodhpur-Jaisalmer-
      Udajpur0Jaipur-Delhi

      Delhi-Sonauli-Kathmandu-Pokhara-Chitwan-Varanasi-Delhi
      • Gość: Varkal Sprzet i inne - i do Actona IP: *.radio.com.pl 27.03.03, 14:36
        Fajny sprzet kupuje, zeby poszpanowac i mam na to kase. Z drugiej strony malo
        wydaje podczas podrozy i zyje po spartansku. Zanim w pazdzierniku pojade do
        Nepalu, w lipcu jade na miesiac do Mongolii. Czy ktos byl w stepie mongolskim?
        Prosze o rady. Interesuje mnie lysy step, z jakims jednym namiotem, ktory
        figuruje na horyzoncie, a nie Ulan Bator czy inne miasta ze sklepami, hotelami
        itd.

        Acton! Z moich obliczen i przymiarek wynika, ze z Jiri do Namche Baazar i EBC
        idzie sie okolo 15 dni, ale mozna te trase zrobic w 11, przyspieszajac tempo
        marszu na odpowiednich odcinkach rzecz jasna. Ale mozna tez przejsc ten szlak
        normalnie w 11 dni, jesli wyrusza sie z Lukli. Cena biletu na samolot z
        Kathmandu do Lukli kosztuje 91 $. Niestety, loty sa czesto odwolywane i te 4
        dni,ktore by sie zaoszczedzilo na zwiedzanie moze sie okazac, ze trzeba by
        poswiecic na czekanie na rejs.

        ps. Polecam wszystkim obiezyswiatom-tym, ktorzy byli w Indiach wizyte u
        wiejskiego lekarza (nie jakis tam ajerwedyczny, tylko lekarz medycyny ogolnej)
        ze stluczona noga i silnie, doglebnie zdartym naskorkiem. Polecam, by kazdy
        bedac w naprawde niewesolym stanie musial zdecydowac, czy przyjac od
        indyjskiego lekarza (wiejskiego,raz jeszcze podkreslam) zastrzyk przeciwko
        tezcowi. Polecam takiego lekarza (choc w Indiach dlugo nie trzeba by szukac),
        ktory wyciagnie z szuflady szarobure (wlasciwie czarne) bandaze - kilka razy
        prane wczesniej. A teraz o wypadku: jadac motoriksza podczas monsunu moj
        kierowca wjechal w zad konia. Kierowca rikszy przebil glowa szybe (nie, nie
        taka samochodowa,ktora tylko peknie i zrobia sie pajaczki, tylko szybe-grube
        szklo), i wylecial na zewnatrz rikszy. Poniewaz byl duzy ruch na ulicy z tylu
        wjechala w nas ciezarowka. Polecam wydobycie sie z prawie z miazdzonej
        rikszy...i zorganizowanie pomocy dla chlopaka i dla siebie.

        ps.2 moj plecak 2 lata temu wazyl 9 kg, rok temu juz tylko 7 kg. Pomiaru
        dokonywala stewardesa na Okeciu. Czy GPS duzo wazy? :))))) Pozdrawiam
        wszystkich pewniakow i tych, ktorzy w klapkach wchodzili na...no moze na
        poczatek,gdy mieli nascie lat, na Giewont.
        • Gość: ganesz Re: Sprzet i inne - i do Actona IP: 210.82.168.* 27.03.03, 16:33
          poczatek twojego listu wydal mi sie denny
          ale potem..
          ja zrobilem w koncu pazdziernika KKH w chinskich trampkach i w koszulce z
          krotkim rekawkiem.
          potem z urumczi dostalem sie do polski majac 50 dolcow.
          w meksyku na wlasna reke szukalem piramid w klapkach "Zico". efekt zgubilem
          sie w dzungli na 3 dni.
          w wenezueli przez miesiac jadlem bulke dziennie, ale na piwo zawsze kasa byla.
          pzdr
          live is great!!!
Pełna wersja