Dodaj do ulubionych

Byłem w Tunezji z Triadą...

IP: *.wsd.lodz.pl 12.10.03, 10:05
Był w Tunezji z BP Triada i musze powiedzieć, że jestem bardzo zadowolony.
Nie spodziewałem sie niewiadomo czego za te 1600 PLN a byłem w Nabeulu w
hotelu Les Piramides. jedzenie nie było nadzwyczjane, pokoje ok, plaża fajna
i nade wszystko niesamowita obsł. Co więcej w tym cudownym kraju ludzie są
inni niż w Polsce - inni tzn. bardzo sympatyczni i otwarci. Co ważne -
zdecydowanie bezinteresownie. Miałem okazję zawrzeć kilka znajomości i może
dzięki temu wyjazd był cudowny...Do Tunezji wrócę na 100%. pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • Gość: Aga Re: Byłem w Tunezji z Triadą... IP: *.wsd.lodz.pl 14.10.03, 09:50
      Też mam pozytywne doświadczenia z tego kraju, sądze żę także tam wrócę ale
      jeszcze nie w przyszłym roku.
      • Gość: A Re: Byłem w Tunezji z Triadą... IP: 213.241.18.* 17.10.03, 13:10
        A ja właśnie wróciłam i więcej nie pojadę - beznadzieja, szczególnie po
        sezonie!!!
        • Gość: whisky7 Re: Byłem w Tunezji z Triadą... IP: *.beny.one.pl / 10.10.10.* 20.10.03, 17:37
          bylam z Trafu za grosze z Triada..bylo swietnie!!trzeba tylko pozytwnie sie
          nastawic i wiedziec czego sie chce..opcje sa rozne,np;siedzenie w pokoju lub
          zwiedzanie..ja wybralam te druga, zorganizowalam sobie czas i wiele z tego
          wynioslam(tzn.nie z hotelu..)..pozdr
        • Gość: Asik Re: Byłem w Tunezji z Triadą... IP: *.udn.pl 02.11.03, 18:33
          Ja tez byłam i niestety, cienko , rezydenci do bani, oszukują nie pomagaja w
          waznych sprawach, pozdro
          • Gość: pablo Re: Byłem w Tunezji z Triadą... IP: 193.95.57.* 03.11.03, 16:15
            Jestem rezydentem i nie wytrzymuje, jak widze takie opinie - '' rezydent do
            bani, rezydent oszukuje '' ... Ciekawe na czym oszukuje?
            W ogole nie wyobrazacie sobie pracy rezydenta w sezonie letnim - praca 24 godz
            na dobe, nieprzespane noce, bo nocne transfery, a rano nikt Cie nie zastapi -
            musisz usmiechniety/a przeprowadzic spotkania informacyjne w kilku / nastu
            hotelach, nie dajac po sobie poznac zmeczenia...I tak codziennie! A przy tym
            zwroccie uwage na zachowanie naszych turystow i turystow innej nacji - Polak
            zwymysla rezydenta, czasem szantazuje. Francuz czy Niemiec tez wymaga, ale z
            kultura.
            Nie skarze sie, bo lubie moja prace, ale denerwuja mnie opinie niektorych
            myslacych o pracy rezydenta jak o wiecznych wakacjach..
            Pozdrowienia
    • Gość: greg Re: Byłem w Tunezji z Triadą... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.11.03, 14:03
      Kieruję swoja wypowiedż do Pablo, który/a jest rezydentem biura podróży i użala
      sie na zachowanie turystów. Chcę ci powiedzieć, że podróżowałem już do b.wielu
      krajów, widziałem wielu rezydentów i mam o nich wyrobioną opinię. Dam ci pare
      przykładów: w Hiszpanii rezydentka "zapomniała" powiadomić nas że wycieczka za
      którą zapłacilismy odbedzie sie dzień wcześniej niż miała być, a potem nie
      kwapiła się żeby nam zwrócić pieniądze. W tej samej Hiszpanii ludzie którzy
      podróżowali autokarem mieli pecha, autokar się zapalił, spłonęły im bagaże
      (oczywiście nie było gaśnic),rezydentka miała im wypłacić po 100 euro - minął
      tydzień a oni nie dostali ani jednego centa, bo pani nie miała czasu i wolnych
      pieniędzy. W czasie tej podróży polski opiekun jadący z turystami zniknął im w
      Cannes, po 3 godzinach poszukiwań znaleźli go kąpiącego się w morzu. W Grecji
      rezydeci umieścili nas w hotelu innym niż wykupiony, w podłych warunkach i
      dopiero po awanturze okazało się ,że znaleźli jednak przyzwoite kwatery. Na
      Malcie całą grupę naszych turystów umieścili w innym hotelu, możesz mi wierzyć
      że w koszmarnych warunkach. W Kairze rezydent biura Exim zostawił naszą grupę w
      czasie zwiedzania miasta ( nie przyszedł na miejsce zbiórki, czekalismy 2 godz.
      w tym upale, okazało się że dostał wiadomość że ma się zająć inną grupą więc
      nas po prostu zostawił), itd itp.Tego typu sytuacje zdarzały nam się we
      Włoszech, w Turcji, w Grecji. Tak naprawdę tylko w Egipcie rezydentka biura
      Neckermann wywiązywała się świetnie ze swoich obowiązków. Możesz mi wierzyć ,że
      ja nie jestem człowiekiem czepiającym się kogoś o jakieś głupstwa, uważam że
      każdy ma prawo do błędów, ale jednocześnie jak czytam takie użalanie się na
      turystów, że wymagają czegokolwiek od biednych rezydentów to ogarnia mnie pusty
      śmiech i trochę mnie to denerwuje
      • Gość: pilot Re: Byłem w Tunezji z Triadą... IP: *.acn.pl 11.11.03, 21:58
        Wspieram Pablo w tej dyskusji!
        Pilotem wycieczek, a w mojej karierze tez i rezydentem, jestem z zamilowania i
        wiem, ze pracuje dla klientow, a moim celem jest, aby po wycieczce czy tez
        pobycie wrocili do domu zadowoleni.
        Prawda jest jednak taka, ze w 80% przypadkow nawala biuro i my, czyli
        reprezentanci biura na miejscu, niewiele mozemy zrobic. Jak hotel jest taki a
        nie inny, to przeciez ja za inny na miejscu nie zaplace, a tym bardziej nie
        zrobi tego biuro tak ad hoc (takie sa realia!). Tak samo nie da sie zawsze
        zalatwic wszystkim turystom pokoju z klima czy widokiem na morze, bo z reguly
        hotele nie trzymaja w puli zapasowej drugie tyle wolnych hoteli, na wypadek
        gdyby klientowi nie spodobal sie ten, ktory dostal.
        Ale uwierz mi, ze i tak z tych 80% turysci spostrzega jakies 20%, bo staramy
        sie wybrnac z roznych sytuacji obronna reka. Odbywa sie to na zasadzie szybkich
        negocjacji lub wrecz po znajomosci pilota z kontrahentem, bez kontaktu z
        biurem. Czesto tego jednak nie widza turysci, bo my jako piloci z reguly nie
        chcemy dodatkowo kompromitowac biura (no bo chyba zlorzeczenie pilota na biuro,
        dla ktorego pracuje, nie byloby wskazane). A czego oczy nie widza tego nie
        pochwala, choc i tak chwala rzadko, za to skargi jakos latwo im przychodza. To
        dodatkowo demotywuje do wiekszego zaangazowania w prace.
        Oczywiscie ploci nawalaja tez, to fakt, ale jak ja cos zawale, to staram sie to
        potem wynagrodzic turystom w inny sposob. Jesli inni piloci olewaja turystow,
        to ja tego nie popieram.
        Suma sumarum, mnie smiechem ogarnia stwierdzenie, ze piloci sa do dupy, lub ze
        rezydenci sa niepotrzebni, bo to czesto oni wlasnie ratuja sytuacje. Przecietny
        turysta nie ma pojecia, jakby impreza wygladala inaczej, gdyby nie... Czesto
        relacje biura z pilotem sa zenujace, niekiedy biuro unika wrecz kontaktow z
        pilotem w trakcie imprezy, a mimo to, dzieki zaangazowaniu pilota, impreza
        odnosi sukces. Tylko ze tego nie widac, a np. mi nigdy nie przejdzie przez
        usta, by powiedziec turystom, jak wiele w zasadzie mi zawdzieczaja. Honor tez
        nie nakazuje mi sie prosic o jakies pochwaly (jakbym smial). Istnym kuriozum
        jest, ze jak cos nie wypali, to turysta sie od razu skarzy pisemnie do biura, a
        jak cos sie uda, to klient mysli, ze tak wlasnie mialo byc. A wystarczylaby
        chociaz pochwala ustna, dana pilotowi na koniec imprezy!
        Innymi slowy, praca jak kazda inna, tyle ze czasami w bardziej egzotycznym
        miejscu. Slowa Pablo dokladnie oddaja meritum sprawy!
        • Gość: bibi Re: Byłem w Tunezji z Triadą... IP: 193.95.59.* 12.11.03, 16:12
          Zgadzam sie- turysci nie maja zielonego pojecia jak w rzeczywistosci wyglada
          praca rezydenta i ze czesto jest on miedzy tzw '' mlotem a kowadlem '', czyli
          klientem a swoim biurem. Wszsytkie zmiany hoteli, nierzetelnosc miejscowego
          biura sa poza nimi, ono musza nadrabiac dobra mina i ratowac sytuacje...
    • penelopa.pitstop Re: Byłem w Tunezji z Triadą... 13.11.03, 09:16
      A nie macie wrazenia, ze niektorzy zostaja pilotami/rezydentami z przypadku???
      Wlasciwie tylko raz natknelam sie na kompletnie beznadziejnego pilota, ktory
      absolutnie nic nie robil. Do reszty nie mialam zastrzezen, bo nie wymagalam tez
      od nich cudow. Najlepiej wspominam Czeszke z Grecji, ktora swietnie mowila po
      polsku i miala niesamowita wiedze, ale jej ojcem byl Grekiem wiec wszystko
      jasne. Drugi przypadek, pilotka na wycieczke na Sahare w Tunezji, zamieszkala 6
      lat na miejscu. Przez caly czas opowiadala cos o kulturze i hitorii Tunezji i
      na prawde duzo sie dowiedzialam.
      Jak jade na imprezy czysto wypoczynkowe to nie oczekuje od rezydenta nic wiecej
      niz dostarczenia do hotelu, ktory kupilam.
      Swoja droga zdaje sie, ze biura zwalaja na rezydentow dosc niewdzieczna role
      poslanca zlych wiesci. PRzeciez biuro na pewno swietnie wie, ze nie trafisz do
      hotelu, ktory kupiles juz przed wyjazdem (jesli ma miejsce zamiana hotelu). Nie
      ma zadnego cudu i nic nie zmienia sie w czasie gdy lecisz na miejsce. Po prostu
      rezydent ma byc tym, ktory Ci powie no i nie bedziesz juz nic mogl zrobic na
      miejscu. Co odwrocisz sie na piecie i wrocisz do domu???

      Penelopa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka