Dodaj do ulubionych

Wakacje życia (gdzie?!)

IP: *.xdsl.centertel.pl 26.03.09, 14:24
Przeżyliście już takie wasze małe wakacje życia? :)
Co to był za kraj, co was tam zafascynowało?
Zechcecie podzielić się tym z innymi?
Chętnie się o tym dowiem, bo też
marzy mi się jakaś podróż

a RAZEM będzie łatwiej podjąć decyzję :)
Obserwuj wątek
    • davidoff_pce Re: Wakacje życia (gdzie?!) 26.03.09, 20:13
      W 2008 roku spędziłem ponad 5 miesięcy w Indochinach. Nie były to typowe
      wakacje, bo pojechałem tam do pracy, ale miałem szczęście i mogłem sobie
      pozwolić na trochę podróży po szeroko rozumianej okolicy. Dużo już pisałem na
      tym forum o tym, jak zakochałem się w Azji, a zwłaszcza w Kambodży, gdzie
      mieszkałem. Dużo by też opowiadać o tym, ile cudownych miejsc można znaleźć w
      Phnom Penh - na pierwszy rzut oka najbrzydszym mieście świata. Fantastyczny był
      tydzień, w którym wyjechałem ze swoimi studentami do Angkoru. Nie ma nic
      cenniejszego niż zwiedzanie lokalnych atrakcji z miejscowymi, którzy
      niekoniecznie mają wiedzę przewodnika, ale w razie potrzeby o wszystko się
      wypytają, uchronią przed "orżnięciem" niezorientowanego białasa na targu itp.
      Fantastycznie było też w Bangkoku u mojego znajomego Taja - człowieka o
      niesamowitej erudycji, z którym można rozmawiać o wszystkim, jakby nie było
      między nami 20 lat różnicy i jakbyśmy nie wywodzili się z dwóch zupełnie różnych
      kultur.
      Angkor Wat zapiera dech w piersiach, Bangkok jest cudowną, tętniącą życiem przez
      całą dobę metropolią; palm, plaż, ciepłego morza i przepięknego azjatyckiego
      nieba nie da się porównać z niczym, co znamy z Polski. Najważniejsi są jednak
      zawsze ludzie - każdy to inna niesamowita historia. Koleje życia przeciętnego
      Khmera to prawie zawsze gotowy materiał na oskarowy scenariusz. Kiedy skończyłem
      pracę wybrałem się jeszcze na około 3 tygodnie do Wietnamu i Laosu. Wiedziałem
      już wtedy, że zabytki i egzotyczna kuchnia to jedno, ale najwięcej można zyskać
      rozmawiając z napotkanymi po drodze ludźmi. Nie chodzi tylko o miejscowych.
      Zachodni podróżnicy podobni do Ciebie to też skarbnica wiedzy i doświadczeń.
      Tak więc Twoje pytanie wydaje mi się źle postawione. Nie jest najważniejsze
      GDZIE, ale z KIM i JAK spędzasz wakacje. Nie wierz nigdy, że coś cudownego
      przeżyjesz gnijąc z drinkiem w ręce nad hotelowym basenem. Poza paroma fotkami i
      opalenizną nie przywieziesz nic wartościowego z takich wakacji. Wychodź do
      ludzi, rozmawiając z nimi raczej słuchaj niż gadaj, nie wpadaj w pułapkę
      przekonania, że skoro urodziłaś się w "lepszej" połowie świata to na pewno
      pozjadałaś wszystkie rozumy i byle kelner w barze na plaży na pewno nie powie Ci
      nic, czego byś wcześniej nie wiedziała.
      Brakuje Ci pieniędzy albo odwagi na daleką wyprawę - nic straconego.
      Niezapomniane wrażenia mam też z Mazur i polskich gór. Wystarczy nie dać się
      zamknąć w hotelu i nie traktować jak Biblii "programu wycieczki".
      • starypierdola E, co tam INdochiny :(( 27.03.09, 00:54
        Przyjedz do mnie, do Czerwionki kolo Rybnika:))
        Nie pozalujesz!

        Podroznik SP
      • czarna-magnolinka Re: Wakacje życia (gdzie?!) 05.02.10, 14:21
        davidoff_pce - w 100%-tach podpisuję się pod Twoim postem!!!
        Wróciliśmy właśnie z Tajlandii, byliśmy też w Kambodży. Na Phnom Penh mieliśmy
        mało czasu i nie udało mi się stolicy poznać z dobrej strony, ale Siem Rap i
        Angkor...CUDOWNE!
        Wciąż gdzieś się przemieszczaliśmy i staraliśmy się właśnie dużo rozmawiać.
        Mieliśmy też szczęście poznawać Polaków na różnych etapach naszej podróży.
        Ponieważ zazwyczaj były to osoby bardziej doświadczone turystycznie niż my,
        rozmowy nie miały końca.
        To były wyjątkowe, najlepsze (jak dotąd) wakacje.
        pozdrawiam
    • Gość: asioga Re: Wakacje życia (gdzie?!) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.09, 17:51
      Co roku mysle, za to byly wakacje zycia. A potem jade w nowe miejsce
      i jest podobnie. Zwiedzilam ponad 50 krajow swiata ale nie mowie, ze
      wakacje zycia to musza byc daleko i egzotycznie.
      Kiedys po tygodniowym pobycie w Anglii/Londynie, pojechalismy prosto
      z lotniska nad jezioro na Poj.Pomorskim i wtedy to tez byly wakacje
      zycia( wykluczajac z tego Londyn).
      Jedne z wakacji zycia to rowniez Bieszczady.
      Z dalekich miejsc?? Kenia, RPA, Kambodza, Brazylia, itp
      • Gość: Jo@nna Re: Wakacje życia (gdzie?!) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.09, 00:54
        Ostatnio SP zapraszał nas do Kanady, a teraz na Śląsk? Każda podróż może być
        podróżą życia. To zależy od okoliczności i towarzystwa. Cudownie jest posiedzieć
        na Rusinowej Polanie, czy też posłuchać szumu wiatru na Helu.Pozdr.dla
        wszystkich kochających podróże.J.
        • starypierdola Sprostowanie 28.03.09, 01:00
          Ostatnio Was (Ciebie?) zapraszalem do Santiago, Chile:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=193&w=92822634&a=92828795
          No a przedostatnio i wczesniej do innych miejsc rozsianych po calym swiecie.

          W koncu zyjemy w czasach gdy mozemy byc jednoczesnie w wielu miejscach. To jest
          dopiero frajda i wyzycie sie!

          Goscinny SP

          PS. A w Czerwionce jest dobre i smaczne piwo. Schlodzone nie za mocno, nie za
          slabo, tak w sam raz! Sledziki marynowane tez sa, i inne rzeczy :)
          • julia30bb Re: Australia 28.03.09, 17:59
            Piękny kraj, tam właśnie spędziłam wakacje życia.
            pozdrawiam
            • s.wawelski I juz... 28.03.09, 22:02
              ...sie watek sam napedza :-)

              Do moich ulubionych podrozy nalezy zawsze podroz na Bielany (aby
              troche odreagowac codzienny stres) i wspinaczka na Kopiec
              Kosciuszki, zwlaszcza w pogodny wieczor... A szlakiem Inkow, Majow,
              Zapotekow, czy tropem lemurow lub orangutanow poruszam sie tylko dla
              szpanu... :-)

              Nikt nikomu nie doradzi miejsca na wakacje zycia, to tak jak z
              recepta na idealne zaaranzowane malzenstwo. Musialabys wczesniej dac
              sie nam poznac, to moze wtedy dopiero daloby Ci sie cos doradzic.

              Watek jak watek, ale zawsze milo tu spotkac starych znajomych :-)

              Pozdrowienia,

              S.W.
            • Gość: Jo@nna Re: Australia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.09, 00:45
              Do S.W. Do Papui jeszcze nie dotarłam, czekam na widomość od zakonników.Wróciłam
              niedawno z Malezji, piękny kraj, tylko gorąco. Na szczęście nie padało/ byłam na
              zachodnim wybrzeżu/, to komarów nie było. Kuala robi wrażenie, tylko nie ma czym
              oddychać, a chińska dzielnica przyprawia o zawrót głowy.Słyszałeś kiedyś o
              fichspa? tam widziałam na własne oczy . Trzyma się nogi w akwarium, a małe rybki
              robią za masażystów.Nie odważyłam się spróbować.Pozdrawiam serdecznie S.P. też,
              na przełomie sierpnia i września wybieram się do Kanady .
              • s.wawelski Papua... 29.03.09, 22:04
                Czesc Joanno,

                A wiec Papua na Ciebie wciaz czeka :-) Ja sie mgliscie w tym roku
                zainteresowalem tym kierunkiem i to na tyle powaznie, ze az zaczalem
                sprawdzac polaczenia lotnicze jak i nabylem przewodnik po tym kraju.
                Lecz w miare studiowania go zapal mi troche zaczac stygnac, gdy sie
                dowiedzialem, ze niebezpieczenstwo w faveles Rio to nic w porownaniu
                do Port Moresby, ze komary, ze malaria, a to misjonarza tubylcy
                spalaszowali na sniadanie, ale z tym sie nawet liczylem. Ale gdy sie
                wczytalem w koszty to juz zupelnie spuscilem z tonu... Niemniej
                rozumiem, ze Ty raczej sie udasz na Archipelag Bismarcka.

                O fish spa po raz pierwszy uslyszalem dopiero od Ciebie. Dopoki to
                nie sa male piranie ani elektryczne wegorze, to mysle, ze nie ma sie
                czego bac :-) Szkoda, ze nie sprobowalas, ja bym chyba takiej okazji
                nie przepuscil...

                No wiec jesli nie na Nowej Gwinei, to moze sie spotkamy na szczycie
                Kopca Kosciuszki?

                Ta ostatnia dygresja byla skierowna do S.P...

                Pozdrowienia,

                S.W.
    • starypierdola Teraz jestem zupelnie skonfundowany :) 29.03.09, 01:54
      Bo tytul wpisu "Australia" a tresc o Kanadzie czy USA.

      Z drugiej strony jedna z korespondentek (duze BB) zapraszalem tez do
      Australii, ale mnie olala; wolala nie grzeszyc (ze mna). Ale nie ma
      zlego co by na dobre nie wyszlo! Nie moze mnie winic za wypadek jaki
      miala.

      No ale nic straconego; co sie odwlecze to nie uciecze.

      To gdzie w tej Kanadzie bedziesz? Z Florydy zrezygnowalas? Zaleznie
      od miejsca pobytu w Kanadzie pogoda we wrzesniu moze byc
      nienajlepsza, choc u mnie (!!!) w interior B.C. jest idealna. Nie za
      goraco, sucho, tony owocow, swieze wina, tyle ze w wyzszych gorach
      naogol juz jest snieg. A w nizszych tony grzybow, wlaczajac borowiki
      duze jak patelnie. Sezon narciarski zaczyna sie naogol kolo 15
      listopada .....

      Hi Smoku! Kopiec Kosciuszki, powiadasz!!! Az mi sie zrobilo ckliwo.
      Bede chyba musial tez go odwiedzic i przypomniec sobie mlode
      lata:)))

      Wlasnie spotkalem znajomego ktory byl ostatnio w Krakowie i mowi mi
      ze miasto nie do poznania. Wysprzatane, odmalowane, az dech zatyka!!
      Nie bylem tam pewnie z 10 lat.

      Pozdrawiam podroznikow
      Swiatowiec SP
    • horsfieldi Re: Wakacje życia (gdzie?!) 30.03.09, 13:45
      Na każdym etapie co innego było wakacjami życia. Jak miałam 15 lat były to dwa
      tygodnie spędzone na biwaku kilka km od domu - do tej pory to wspominam jako
      jedne z najlepszych dwóch tygodni w moim życiu:)
      Na studiach - 5 tygodni nad Bajkałem. Kasy mało, czasu sporo, człowiek i brud
      wytrzymał i jedzenie mało urozmaicone też. Bajkał jawił mi się jak spełnione
      marzenie.
      A w zeszłym roku do rankingu wskoczyła Namibia - było i drożej i wygodniej
      (samochód terenowy, noclegi w hotelach jak namiot się znudził itp.), ale tak
      samo pięknie.
      Każdy wyjazd jest inny i nie powiem, by Namibia zakasowała biwak sprzed 17 lat -
      po prostu inne były moje możliwości i oczekiwania.
      • Gość: Jo@nna Re: Wakacje życia (gdzie?!) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.09, 22:23
        Do S.P.Zamierzam wraz z moim mężem pokonać tradycyjną trasę czyli Calgary-
        Vancouver, mamy na to dwa tygodnie. W ubiegłym roku objechaliśmy wschodnie
        Wybrzeże/niezapomniany Cabot Trail/i oczywiście Kanada nas zachwyciła.To była
        podróż marzeń, znaleźć się na Zielonym Wzgórzu. Do S.W. w Krakowie jestem
        dość często, bo córka tam studiuje. Do Kopca nie dochodzę,ponieważ zatrzymuje
        się na Salwatorze, gdzie opiekuje się grobami przyjaciół mojej rodziny/jeszcze
        sprzed wojny/.A widok z Salwatoru jesienią na Taterki niesamowity.Pozdr.J.
        • s.wawelski Re: Wakacje życia (gdzie?!) 30.03.09, 23:21
          Gość portalu: Jo@nna napisał(a):

          Do S.W. w Krakowie jestem
          > dość często, bo córka tam studiuje. Do Kopca nie dochodzę,ponieważ
          zatrzymuje
          > się na Salwatorze, gdzie opiekuje się grobami przyjaciół mojej
          rodziny/jeszcze
          > sprzed wojny/.A widok z Salwatoru jesienią na Taterki
          niesamowity.Pozdr.J.
          >

          No dobrze, to kiedys wracajac z Kopca al.Washingtona wstapie po
          drodze na cmentarz :-)

          Pozdrowienia,

          S.W.

          • Gość: Jo@nna Re: Wakacje życia (gdzie?!) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.09, 23:28
            To proszę odwiedż grób prof.Sosnowskiego nestora polskiej turystyki i
            przyjaciela moich Dziadków/ właśnie tym grobem się opiekuję/.Pozdr.J.
        • starypierdola Calgary do Vancouver, powiadasz? Hmmm.... 31.03.09, 01:51
          Nie wiem czy akurat bede w domu (czesto jestem poza) ale jak bede mozecie sie u
          mnie zatrzymac i przenocowac:))
          Nakarmie, napoje i wysle dalej .... Tasera nie mam; a zes z mezem to Ci nic nie
          grozi :))

          Zakladam ze jedziecie samochodem?

          Kilka uwag. Calgary warte dnia czy dwu.
          Po czym Trans-Canada na zachod. Pierwsze ciekawe miejsce jeszcze przed Banff to
          Kananaskis (kilka/nascie km w lewo). Glownie z powodu .... swietnego i drogiego
          pola golfowego. Jak bedzie pogoda to widoki sa niesamowite. Bunkers z bialym
          piaskiem (przywiezionym z daleka za grube pieniacze), ciemnozielone greens i
          fairways, i gory, tez z bialym sniegiem. Wycieczka w gory to jedna z mozliwosci.
          Po czym Banff z jakas mala wycieczka w gory
          .
          Przejazd dalej na zachod do Lake Luise, tez moze zmala wycieczka. Polecam tez
          Morraine Lake.

          Stamtad jedno wyjscie to pojechac na polnoc w strone Jasper; przynajmniej do
          Columbia Icefields i spowrotem, albo i do samego Jasper skad pozniej na zachod
          (w sumie dojedziesz do Kamloops o ktorym nizej). Ale moze byc ciezko z czasem.
          No i wszystko zalezy od pogody.

          Zakladajac ze wrocisz do Lake Luise jedziecie dalej na zachod. Parki narodowe
          Yoho, Glacier do zaliczenia. Rogers Pass warta zatrzymania sie na lunch (to juz
          Columbia Mountains, a konkretnie Selkirks). I dalej na zachod do Revelstoke, pod
          Monashee Mts. Warte jednodniowej wycieczki do Revelstoke Nat'l Park.

          Dalej na zachod ... tuz przed Shushwap masz krzyzowke; mozesz jechac na poludnie
          (Okanagan, Kelowna, Hope) albo prosto na zachod (Kamloops). Ta ostatnia opcja
          chyba ciekawsza bo z Kamloops mozesz jechac na Whistlers i do Vancouver
          (alternatywnie stad do Hope, nie autostrada ale Trans Canada, wzdloz Thompson i
          Fraser rivers). A Whistler i dalej do Vanc to gory, fiordy etc.

          Z drugiej strony Okanagan to te tony owocow i grzybow, i swieze wina o ktorych
          wsponalem.

          Sam Vancouver wart dwu dni.

          Jak sprecyzyjecie plany to daj znac co i jak.

          Powodzenia
          Kanadyjczyk
    • leo2006 Re: Wakacje życia (gdzie?!) 31.03.09, 00:25
      Ja przezylam wakacje mojego zycia ponad 10 lat temu na Malediwach. I
      pomimo, że potem bylam w różnych krajach, mniej lub bardziej
      egzotycznych, Malediwy na zawsze pozostaną nr 1.
      Co takiego bylo tam, czego nie znalazlam potem w zadnym tropikalnym
      kraju? Sama czesto sie zastanawiam. Po pierwsze byl to pierwszy
      wyjazd w tropiki, powietrze ciezkie i nasycone slodkimi, nieznanymi
      zapachami. Pierwsze nurkowania na wodach otwartych, w oceanie, a kurs
      zrobiony zaledwie tydzien przed wyjazdem (w tym tylko 2 nurki w
      jeziorze).
      Formula hotelu, jakze inna od typowych obiektow turystycznych,
      wszedzie mniej lub bardziej do siebie podobnych. Cala wysepka (mozna
      ja bylo obejsc w 15 min.) byla hotelem, mieszkali na niej tylko
      goscie i obsluga.
      Wszedzie mozna bylo chodzic boso, restauracja i bar na dworze, tylko
      przykryte zadaszeniem, nasz bungalow rowniez kryty palmowymi liśćmi.
      Na calej wyspie ok. 100 domkow, a na plazy lezaki tak oddalone od
      siebie, ze kazdy mial poczucie przebywania na prywatnej wyspie,
      zanurzony w lekturze ksiazki, wsluchany w szum fal.
      Wtedy po raz pierwszy tak naprawde wypoczywałam, mój umysł oderwał
      się od wszystkich codziennych spraw, nie oglądałam tv, nie słuchałam
      radia, nie miałam kontaktu z rodziną w kraju (dzwonilismy tylko raz
      po przyjezdzie), nie przeszkadzały mi żadne hałasy, a na wyspie
      prawie nie było dzieci, totalny spokój i relaks. Chłonęłam jedynie
      szum fal oceanu i kolejne książki.
      I wtedy uświadomiłam sobie różnicę między wakacjami spędzanymi
      dotychczas "w drodze", czyli zwiedzając i będąc ciągle wśród ludzi w
      miejscach mniej lub bardziej zatłoczonych a takim totalnym
      odprężeniem umysłu. Myslę, że moje zmysły uległy gwaltownemu
      wyostrzeniu i dzięki temu moje przeżycia pozostały tak intensywne i
      głęboko zapadły w pamięć.
      Wieczorem przed kolacja szlismy do baru na drinka, siadalismy na
      pomoscie wysunietym do samej wody i mialam wrazenie, ze siedze na
      srodku oceanu a wokol mnie są tylko fale. Zmierzch zapadal
      blyskawicznie w ciagu 15 min., wtedy zapalali lampe wiszaca na
      kokosowej palmie tuz nad wodą.
      W nocy niebo uslane tysiacami gwiazd, wracalismy z baru boso brzegiem
      oceanu, kraby uciekaly w poplochu w piasek, kladlismy sie na lezakach
      i wpatrywalismy sie w gwiazdy.
      Cała wyspa pokryta niesamowitym, drobniutkim piaskiem powstalym z
      rafy, woda w oceanie o temp. 28 stopni i rafa, po prostu zapierajaca
      dech - taka roznorodnosc form, kolorow, feeria barw tysiaca rybek,
      podwodne dzwieki, nawet nie trzeba bylo nurkowac ani snurkowac, mozna
      bylo wszystko obserwowac z pomostu.
      Małe stadko baby sharks na naszej lagunie, wsrod ktorych tez
      snurkowalismy.
      I oczywiscie nasze nurkowania, pierwsze z lodzi, pierwsze z duzymi
      rekinami plywajacymi w odl. 3-5 m, manty, zółwie, tylko delfinow
      zabraklo.
      Ostatnie nurkowanie po pozegnalnej imprezie na plazy, wszyscy
      zmeczenie i skacowani, prosilismy o cos spokojnego, a dostalismy
      najsilniejszy prad przy rafie zewnetrznej. Jedyne co mozna bylo
      zrobic, to dac sie mu poniesc, jazda jak na karuzeli, rafa migała nam
      tylko przed oczami, a potem wszystkich wyniosło i grupa sie
      rozdzieliła. I nasza dwojka, pierwszy raz zostalismy w toni, zupelnie
      sami, zdani tylko na siebie. Wrazenie niesamowite, gdyby nie
      komputery nurkowe, czlowiek nie wiedzialby w ogole gdzie jest,
      wszedzie "wielki błekit", brak jakiegokolwiek punktu odniesienia. Ale
      poradzilismy sobie, dokonalismy pierwszego samodzielnego wynurzenia i
      szczesliwie dotarlismy na lodz.
      Teraz mysle, ze to byl blad zaczynac nurkowanie od Malediwow, bo
      pozniej juz nigdzie nie znalazlam tak cudownej rafy, kolorow i zycia
      podwodnego, albo te moje wspomnienia pozostaly zbyt barwne.
      Po powrocie przez miesiac mialam depresje i pomimo pelni polskiego
      lata brakowalo mi słońca i kolorów. I oczywiście oceanu.
      Już będąc na Malediwach wiedzialam, ze jestem w raju, ze jezeli raj
      istnieje to na pewno wygląda wlasnie tak. I wiedzialam juz, ze skoro
      tylko stad wyjade, zaczne tesknic i moja tesknota nigdy nie minie.
      Ale jak do tej pory nie wrócilismy na Malediwy, jeździmy w ciagle
      nowe kierunki i pomimo, ze są to piękne miejsca, to zawsze
      przegrywają z Malediwami.
      Jednak nie odważyłabym się wrócić na tą samą wyspę, boję się, że moje
      wspomnienia mogą okazać się złudne i przezyję wielkie rozczarowanie.
      Teraz mam już miejsca porównawcze, wówczas nie miałam żadnego.
      Tymczasem po raz kolejny slucham Otherside Red Hot Chili Peppers,
      piosenki na zawsze zwiazanej z moimi najpiękniejszymi wakacjami.
      • joe-76 Re: Wakacje życia (gdzie?!) 31.03.09, 12:18
        Jaki piekny opis, naprawde sie chce jechac.!
      • Gość: sprezynka Re: Wakacje życia (gdzie?!) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.09, 11:15
        Leo pięknie opisane. Super jest miec takie wspomnienia.
        • matanzas Re: Wakacje życia (gdzie?!) 02.04.09, 12:04
          Leo to było piękne ....
      • Gość: natalia tam bylam, tam bylam IP: *.b-ras2.chf.cork.eircom.net 02.02.10, 17:22
        cudnie, cudnie, w podrozy poslubnej ;)
    • atamanek Re: Wakacje życia (gdzie?!) 04.04.09, 13:39
      Gość portalu: Alina napisał(a):

      > Przeżyliście już takie wasze małe wakacje życia? :)
      > Co to był za kraj, co was tam zafascynowało?
      > Zechcecie podzielić się tym z innymi?
      > Chętnie się o tym dowiem, bo też
      > marzy mi się jakaś podróż
      >
      > a RAZEM będzie łatwiej podjąć decyzję :)

      Kazdy z moich wyjazdow jest niepowtarzalny i szczegolny. Serce jednak chyba zostawiam przy wyjezdzie z Kuby. To piekny zakatek naszej ziemi.
      • s.wawelski Re: Wakacje życia (gdzie?!) 04.04.09, 22:15
        Atamanek, co sie z Toba dzieje, ze tak rzadko tu zagladasz? :-)

        No wlasnie, a nawiazujac do tematu, moze nam cos powiesz o swoim
        ostatnim niepowtarzalnym wyjezdzie...

        Pozdrowienia,

        S.W.
        • atamanek Re: Wakacje życia (gdzie?!) 05.04.09, 18:06
          s.wawelski napisał:

          > Atamanek, co sie z Toba dzieje, ze tak rzadko tu zagladasz? :-)

          Zakochalam sie, w... Kubie i latam tam kiedy tylko mam mozliwosc :)
          Wlasnie wrocilam kilka dni temu i juz planuje kolejny wyjazd. Jak jestem tu, to pracuje za dwie osoby, bo jak wiadomo, Kuba jest drogim krajem nie tylko dla Kubanczykow.. ;)


          >
          > No wlasnie, a nawiazujac do tematu, moze nam cos powiesz o swoim
          > ostatnim niepowtarzalnym wyjezdzie...
          >

          Kazdy moj wyjazd jest niepowtarzalny, Smoku :)
          Zdjecia z Kuby wrzucilam juz na kolumber.pl
          kolumber.pl/g/2640-Kuba-%20moja%20ukochana%20wyspa
          Aga
          • s.wawelski Re: Wakacje życia (gdzie?!) 05.04.09, 23:23
            atamanek napisała:


            > Kazdy moj wyjazd jest niepowtarzalny, Smoku :)

            O tym wiem, dlatego napisalem "ostatni niepowtarzalny" majac na
            mysli najbardziej niedawny :-)

            > Zdjecia z Kuby wrzucilam juz na kolumber.pl

            Ogladnalem - piekne! Przy okazji wyjasnilo sie gdzie paru innych
            znajomych z forum GW sie "zapodzialo" :-)

            Pozdrowienia,

            S.W.

    • Gość: Wiesiek Re: Wakacje życia (gdzie?!) IP: *.olsztyn.mm.pl 09.04.09, 19:14
      wakacje spedzone w maroko 2008r hotel kenzi europa.7+7 wspaniala sprawa byly to
      nasze wakacje zycia
      • Gość: turcja1 Re: Wakacje życia (gdzie?!) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.10, 23:12
        Kenia jak do tej pory najpiękniejsze wakacje.
      • erivela Re: Wakacje życia (gdzie?!) 25.02.10, 10:00
        Spędzać w hotelu najpiękniejsze wakacje życia to chyba zły pomysł. Moje
        najpiękniejsze wakacje przeżyłam w Wielkiej Brytanii, gdzie
        trasą
        szlakami ogrodów
        zwiedziliśmy całą Walię i Wyspy Normandzkie. To dopiero
        była uczta dla zmysłów i dla duszy :)
        • czarna_gu Re: Wakacje życia (gdzie?!) 03.03.10, 15:47
          Zgadzam się z Tobą erivela - hotele wszędzie są takie same. A skoro już
          wychylamy głowę z domu, to lepiej coś zobaczyć. Wielka Brytania ma
          wiele miejsc, które warto zobaczyć na własne oczy. Oczywisty jest
          Londyn, ale w Anglii, to najciekawszym dla mnie miejscem jest Peak
          District. Dzikie wrzosowiska, o których czata się książki :)
    • Gość: asia Re: Wakacje życia (gdzie?!) IP: *.ip.netia.com.pl 03.02.10, 14:40
      dla nas teraz celem sa malediwy.jak na razie troche nam
      przeszkadzały ciąże i pewnie w tym roku też sie nie uda na świeta bo
      cos nam znowu wypadnie mam nadzieje;-).
      po obejrzeniu filmu xxx chodziło za nami Bora Bora.takie głupie
      marzenie, ktore sie zisciło w zeszłe wakacje.szybka
      decyzja,sprawdzenie miejsc w hotelu i samolocie i lecimy:-D z trojka
      maluchów wyladowalismy w raju:-D było cudownie,spokojnie(pomimo
      małego huraganu).beztroskie lenistwo na plazy,nurkowanie(tutaj
      głownie mąż).cudowny odpoczynek:-D
      Maritius jak dla nas przereklamowany, na Hawajach zbyt duzo do
      zobaczenie jak na słodkie lenistwo ale na te wyspy chyba wrocimy bo
      dwa tygodnie to jednak zbyt mało żeby wszystko zobaczyc. tegorocznym
      celem jest Floryda w drodze powrotnej po Pl z Kanady(taki mały
      skrót).
    • Gość: Gryyb Re: Wakacje życia (gdzie?!) IP: *.centertel.pl 05.02.10, 13:38
      Ja wakacje mojego życia przeżywam co rok... od kilku lat jeździmy z rodziną na
      zorganizowany wypoczynek i co rok wybieramy inne miejsce. Ale chyba jednak takim
      zdarzeniem, które zawsze zostanie w mojej pamięci było nurkowanie w rafie
      koralowej w Sharm w Egipcie. Jak wybieraliśmy tą wycieczkę w alfa starze to już
      wtedy wiedziałem, że chcę zwiedzić podwodny świat. Wcześniej zresztą przeszedłem
      nawet specjalne szkolenie żeby się przygotować na tą nietypową "wycieczkę". Cóż
      mogę powiedzieć - takich widoków nigdzie nie widziałem, a ten obraz kiedy jestem
      pod wodą mam do dzisiaj przed oczami. Zachęcam wszystkich, którym nadarzy się
      taka okazja - nurkujcie, podwodny świat jest niesamowity!
    • piotrwit Re: Wakacje życia (gdzie?!) 18.02.10, 23:56
      Z żoną zrobiliśmy sobie "małe roczne" wakacje w Azji i Oceanii. Wyrwaliśmy się
      na prawie rok z normalnego życia.

      Opisaliśmy to na blogu www.podroze.ladnemiejsca.pl

      Zapraszamy do poczytania.
    • noira Re: Wakacje życia (gdzie?!) 05.03.10, 14:26
      Wszystkie wakacje jakie spędziłam były unikatowe, więc chyba mogę powiedzieć, że
      spokojnie moje marzenie zostało zrealizowane, co nie oznacza, że przestanę
      podróżować. Jest tyle wspaniałych miejsc do zobaczenia, że chyba nigdy nie
      zabraknie mi pomysłów na wspaniałe wakacje.
      • Gość: Julitka Re: Wakacje życia (gdzie?!) IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 09.03.10, 09:41
        Tegoroczne wakacje będą dla mnie takimi wakacjami życia. Wybieram się na objazdówkę po Chile. Na 17-dniową wycieczkę o nazwie -Chilijskie fascynacje. Program jest bogaty, także nie mogę się już doczekać całej wyprawy.
        • starypierdola Julitko, czesto wazniejsze jest .... 09.03.10, 16:36
          ... z kim jedziesz niz gdzie.

          A gdzie jedziesz do Chile? Wyglada ze zaczynasz w San Pedro de Atacama a
          konczysz w Puerto Williams, mze nawet na Antarktydzie??

          Powodzenia
          Chileno roto SP

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka