Dodaj do ulubionych

Moja historia

16.08.12, 15:36
Cześć Wszystkim,
chciałam opisać swoją historię już dawno, ale zawsze nie było czasu. Teraz chyba muszę to zrobić może troszkę to mnie pomoże.
W lipcu 2010 zaszłam w ciążę, w sierpniu test ciążowy i ogromna radość moja, męża i rodziny. Nic nie wskazywało, że coś będzie nie tak. Badania były ok, jednak nie miałam typowych objawów ciąży. Na początku września miałam robione USG które wykazało brak akcji sercasad, wtedy zaczęło się - czytanie co robić, co badać itp. Bhcg robiłam co 2 dni na początku jeszcze rosło, potem spadało. Cały czas żyłam nadzieją, ale nie udało się. Była wizyta w szpitalu i większość wie jak to wygląda. Dramat, strasznie się załamałam. Wzięłam zwolnienie z pracy, siedziałam w domu nic nie chciałam robić (ilość łez nawet nie policzę). Wszystko się jednak kończy i po 3 miesiącach postanowiliśmy się nadal starać - udało się za pierwszym razem. Ogromna radość, ale przede wszystkim strach, pierwsze USG nie pokazało bijącego serduszka, byłam załamana. Po tygodniu powtórzyliśmy USG i serduszko biło. Badania standardowo miałam książkowe, tym razem miałam także wszystkie objawy. W ciąży było ok, urodziłam w terminie pięknego dzidziusia. Po urodzeniu okazało się, że maluszek ma wadę serca i musi mieć operację na otwartym sercu. Znowu płacz, ale wszystko się udało, jesteśmy pod kontrolą i na razie nie było problemów.
Tydzień temu zrobiłam test ciążowy i są dwie kreski, a ja strasznie się boję (dodam, że znowu nie mam wszystkich objawów ciąży). Wiem, że zamartwianie się nic nie zmieni, ale jak pomyślę - teraz czekanie na serduszko, później sprawdzanie czy jest wszystko ok - to się po prostu boję. Nie wiem jak będzie, będę pisać.
Podsumowując poronienie nie oznacza koniec bycia mamą (ja jestem chyba najszczęśliwszą), ale ta niepewność chyba będzie już zawsze… jak jest u Was?
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • aprilie Re: Moja historia 17.08.12, 00:03
      Niestety ten strach już na zawsze pozostaje. Też się z nim zmagam. Historię mam podobną do Twojej. Wiem, że dopóki nie trzymam na rękach zdrowego noworodka w tle zawsze stoi lęk. Po drodze przydarzyć może się wszystko. Brakuje mi bardzo tej słodkiej niewiedzy i młodzieńczej naiwności. Właśnie zaczynam starania o drugie dziecko, zaszłam w pierwszym cyklu i poroniłam (pierwsze dziecko wywalczone).
    • njut Re: Moja historia 17.08.12, 08:44
      Niestety z takim strachem trudno walczyć. Ja pierwszą ciążę wywalczyłam po 2,5 roku starań i straciłam po 2 miesiącach. Też nie miałam objawów ale znajoma położna pocieszała mnie, że to indywidualna sprawa i czytałam opinie dziewczyn, które bez objawów ciąży rodziły zdrowe dzieci. Niestety w moim przypadku tak nie było. Płakałam tylko 2 razy bo wiedziałam, że to i tak nie pomoże. Wierzę, że organizm wie lepiej ode mnie i że kiedyś nagrodzi moje starania zdrowym maleństwem.
      Wiem, że to trudne ale myśl pozytywnie smile
    • kotkowa Re: Moja historia 17.08.12, 15:54
      Współczuję przeżyć i rozumiem doskonale strach o ciążę. Tak już będzie, jak ktoś miał jakieś przejścia. Pozostaje się zdystansować, przeczekać, nie myśleć za dużo, zająć się czymś, masz już dziecko, więc i czasu na rozmyślanie mniej. Co do objawów to naprawdę jest różnie, nie ma się co sugerować, każda ciąża jest inna i u tej samej kobiety mogą być zupełnie inne objawy. Czytałam już wątki na ten temat - ta sama mama w jednej ciąży miała bolesne piersi, w innej zupełnie miękkie, niebolesne. W jednej ciąży miała mdłości, w drugiej w ogóle itd.
      Ja w ciąży z synkiem też miałam przeboje, podejrzenie pustego jaja, plamienia, też badałam betę, czekałam na kolejne USG przerażona, na szczęście wszystko skończyło się dobrze - ale znam ten ogromny niepokój i wiem, że jak uda mi się zajść w II ciążę, to będę się tak samo martwiła. Trzymam kciuki!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka