mirotka
07.07.05, 13:09
Siedzę i ryczę. Jakąś godzinę temu przyszła @. Do końca miałam nadzieję, że
się udało (pomimo niezbyt intensywnych starań). Najgorsze jest to, że jestem
w pracy. Mam ochotę "wybuchnąć", ale niestety nie mogę. Siedzę tylko i ciągam
nosem. Prawdopodobieństwo zajścia w ciąże było małe, ale tak bardzo się
nastawiłam, że zaraz chyba oszaleję. Mąż za bardzo się nie przejmie, ponieważ
nie jest do końca na to przygotowany. Doszliśmy jednak do porozumienia i
stanęło na tym, że zaczniemy staranka w wakacje.
Na niczym nie mogę się skupić, nic mi się nie chce w pracy robić. Nie lubię
swojej firmy (a raczej kilku osób w niej pracujących). Przychodzę do pracy bo
muszę. Nie ma jednak sensu mysleć teraz nad zmianą pracy.
Nie oczekuję od Was pocieszenia, bo doskonale zdaję sobie sprawę ile jest
dziewczyn starających się bardzo długo. Chciałam się po prostu wyżalić.
Ech, życie...