Dodaj do ulubionych

czynnik psychologiczny-czy to prawda????

12.10.05, 22:45
Dziewczyny,
tak sobie siedzę (z kolejną niechcianą @ -brrrrrrr) i myślę... Czy
rzeczywiście czynnik psychologiczny, takie "robienie dziecka umyślnie" może
mieć znaczenie???? Czy jeśli kobieta jest zdrowa, ma owulację i mężczyzna
jest zdrowy to zajście w ciąże może blokować psychika???? Moja koleżanka
bardzo chciała zajść w ciążę. I zaszła, udało się za pierwszym razem - czy
gdyby psychika ("bardzo chcę, MUSI się udać")miała wpływ to by jej się nie
udało? Na jakiej zasadzie to działa? Przecież pęchcerzyk pęka, plemniki są...
Nie rozumiem.... Czy trzeba rzeczywiście odpuścić????
Obserwuj wątek
    • wetton Re: czynnik psychologiczny-czy to prawda???? 12.10.05, 22:58
      Jesli przestaniesz patrzec na nowe zycie jedynie przez pryzmat utworzenia
      zygoty- to chyba rzeczywiscie nie dajesz szansy by stal sie cud.
      Pamietasz ktorys tam z Dekalogu Kieslowskiego - o tym jak ojciec wyliczyl ze
      lod przy pewnej temp nie peknie i z pelna swiadomoscia pozwolil synowi
      pojezdzic na lyzwach? Lod pekl i chlopaczek utonal.
      Widocznie cos w tym jest - racjonalistyczne oko nie widzi aniolow.
      wet
    • matylda.fm Re: czynnik psychologiczny-czy to prawda???? 12.10.05, 23:04
      Nawet moge Ci podac takie "medyczne" wytłumaczenie. Im bardziej chcesz tym
      bardziej sie stresujesz czy się uda czy nie a jak się stresujesz to prolaktyna
      rosnie. Jak prolaktyna rosnie to może hamowac owulacje i z ciąży nici...
      Ale łatwo mówic a ciężej wyluzowac
      • kate05 Re: czynnik psychologiczny-czy to prawda???? 12.10.05, 23:07
        no tak... a u mnie prolaktyna niecałe 1 sad
    • binne Re: czynnik psychologiczny-czy to prawda???? 12.10.05, 23:08
      niestety prawda. u mnie jest to samo. też się męczę z @ sad lekarka wyraźnie
      powiedziała: luz. nic na siłę. ale jak tu się wyluzować
      • maga785 Re: czynnik psychologiczny-czy to prawda???? 12.10.05, 23:22
        Zdecydowanie trzeba starac sie na luziesmileMam takich znajomych którzy starali sie
        o dziecko kilka lat.Zrobili cała serie badań które stale wykazywały ze sa zdrowi
        i teoretycznie powinni miec dziecko bez problemów.W końcu zdecydowali sie na
        adopcje małego chłopczyka bo stracili wiare ze kiedykolwiek beda miec własne
        dziecko.Kilka tygodni po pozytywnej decyzji o adopcji syna sami dowiedzieli sie
        że zostana rodzicami.Teraz maja adoptowanego synka i córkęsmile
    • kate05 Re: czynnik psychologiczny-czy to prawda???? 12.10.05, 23:42
      Tak, takich historii słyszałam wiele.... Ale nadal nie moę pojąć - może jestem
      zbyt racjonalna, aby móc to zrozumieć. JAK, na jakim etapie, dlaczego nie
      dochodzi do ciąży? Przecież zapłodnienie to nie jest cud, zjawisko
      nadprzyrodzone, to jest reakcja fizyczna, muszą być spełnione określone warunki
      i jeśli są spełnione, to gdzie powstaje ta blokada? Może nie da się tego
      wytłumaczyć. Może faktycznie trzeba założyć, że to jest cud. I nie próbować
      nawet zrozumieć. Cud, który zdarza się z samej miłości... Ale wszystkie wiemy,
      że to nie prawda. Jest na to milio dowodów. nie wiem...
      • sabi35 Re: czynnik psychologiczny-czy to prawda???? 13.10.05, 08:44
        Zapłodnienie jest sprawą tak skomplikowaną i tak prostą zarazem, że jest jednak
        cudem. Człowiek zafascynowany cywilizacją traci (albo już stracił) kontakt ze
        swoim ciałem. Stare greckie przysłowie "w zdrowym ciele zdrowy duch" można w
        zasadzie odwrócić i powiedzieć: zdrowy duch gwarantuje zdrowe ciało. Całe
        pokolenia kobiet przed nami zajmowały się problemem płodności, tak powstał
        taniec brzucha, tańce latynoamerykańskie, luna joga, afrodyzjaki, nie były
        związane tylko z podnoszeniem potencji i erotycznym aspektem, ale również (i w
        wyniku tego) espektem płodności, który dla ludzi stanowił zawsze największy
        problem. Stres blokuje przepływ energii w organiźmie (hormonów, procesów itd.),
        wpływa negatywnie na system wegetatywny, narządy wewnętrzne, mięśnie, układ
        rozrodczy, a nauka ciągle potwierdza to, co ludzie setki lat przed nami
        wiedzieli poprzez swoje obserwacje. Bo jaką nowością jest odkrycie, że orgazm
        pomaga w zapłodnieniu? Czy gorąca, pełna namiętności noc nie była najczęściej
        momentem poczęcia dziecka? Dlaczego dawniej kobiety wyjeżdżały "do wód" (czyli
        na urlop) na kurację w razie niepłodności?
        Jak już zauważyłyście, mierzi mnie trochę (a czasem bardzo) seks wg kalendarza,
        wyliczanki kiedy można a kiedy nie wolno, niepotrzebne czasem badania.
        Zajmicie się trochę swoją duszą i wnętrzem, nauczcie się prostej medytacji,
        ćwiczcie jogę, zaproście dziecko do swojej ciepłej i wygodnej macicy, a
        zobaczycie jakie to łatwe. Natomiast doświadczenie życiowe, że nie zawsze
        dostaje się wszystko na żądanie, nawet jeśli spełnione są wszystkie warunki,
        jest bardzo bolesnym, ale i potrzebnym elementem naszego życia.
        Oczywiście piszę to do dziewczyn, które nie starają się z problemami
        zdrowotnymi, stwierdzoną nie- lub bezpłodnością, choć i one często zachodzą w
        ciążę po zrezygnowaniu z terapii.
        Pozdrawiam
      • monias3 Re: czynnik psychologiczny-czy to prawda???? 13.10.05, 08:46
        Ni emartw się KAte, ja też się strasznie nakrecałam i tak przez cały rok,
        niestey nie potrafiłam wyluzować i podejść do tego spokojnie, a jednak teraz
        jestem w 6 tyg ciąży...jak widzisz panikary tez zachodząsmile)
        Ale oczywiście podzielam pogląd że stres znacznie to utrudnia. Nie znamy
        dokładnie jak stres moze wpływać na skomplikowaną gospodarke hormonalna naszego
        organizmu, wystarczy mały bodziec , małe zakłócenie, a wszystko moze sie
        pozmieniać, nauka nie jest jeszcze taka mądra żęby umieć to dokładnie wyjaśnić.
        To co nauka odkryła co się tam dzieje w środku w chwlili zapłodnienia i później
        zagnieżdżania to jak widać tylko rąbek tajemnicy.
      • p.magdalenka Re: czynnik psychologiczny-czy to prawda???? 13.10.05, 08:52
        to ja Ci powiem ze zaszłam jak wyluzowałam! Psychika moze byc powodem
        niepowodzen. od kiedy zaczełam brac proszki nawet nie myslałam w czsie stosunku
        o dziecku a wczesniej nie czerpałam z sexu przyjemnośći tylko myslałam na d
        techniką jak bedzie najlepiej: od tyłu czy poźniej swiece.
        moj przykład moze błachy ale zobacz taki:
        małzenstwo jest zdrowe cierpi na niepłodność idiopatyczną (powodu ich
        niepłodnośći nie odnaleziono). nie mają juz zadnej szansy decyduja sie na
        adopcje. przycjodzi dziecko a po kilku tygodniach okazuje sie ze kobieta jest w
        ciąży!
        jeszcze inny przykład takich znajomych.
        Starali sie o dziecko 4-5 lat od ślubu, poszli do kliniki bezpłodnosci po dwóch
        latach ona zaszła w ciaze z wielkim trudem. urodziła dziewczynkę.na wizycie
        kontrolnej po porodzie okazuje sie ze jest znowu w ciąży. zaledwie kilka
        tygodni od urodzenia dziecka.
        takich historii jest wiele. kwestią jest lekkie odpuszczenie!
        pozdrawiam
        • karina66 Re: czynnik psychologiczny-czy to prawda???? 13.10.05, 10:08
          Mój lekarz też opowiadał o podobnych przypadkach.

          Karina
          • 99maja matylda.fm odpowiedziała Ci na pytanie 13.10.05, 10:39
            Oczywiście tak jak mówisz, jeżeli sa spełnione określone warunki owulacja,
            zdrowe plemniki, to generalnie na oko wszystko jest ok, ale kiedy sie spinasz,
            za dużo myślisz o tym, żeby sie udało, wytwarza sie hormon stresu- kortyzon,
            podnosi poziom prolaktyny, która skutecznie uniemożliwia zajście w ciążę i
            tyle. Ludzki organizm chyba na zawsze zostanie dla człowieka zagadką.
    • nihiru Re: czynnik psychologiczny-czy to prawda???? 13.10.05, 11:54
      Polecam książkę "Wojny plemników" - jest tam bardzo przystępne wyjaśnienie, jak
      psychika wpływa na organizm kobiety.
    • melania28 Re: czynnik psychologiczny-czy to prawda???? 14.10.05, 11:54
      Chciałam zapytać Cię Kate jak długo się starasz? Ja od 15 cykli się nie
      zabezpieczam po prostu, nie celuję ale wiem że raczej trafiam bo kocham się
      także wtedy kiedy jest śluz płodny. My dopiero zaczęliśmy robić badania więc
      jeszcze nie wiem czy jest u nas wszystko ok. Moje hormony są w porządku
      prolaktyna lekko podwyższona, na tyle nieznacznie że nie powinna blokować.
      Kiedyś mierzyłam temperaturę przez trzy cykle i jest podział na wyższe i niższe
      temki czyli niby ok. Choć w jednym cyklu przyrost był stopniowy po 0,1 kresce.
      Swoją drogą nie wiesz co to oznacza? Też się zaczęłam głowić nad tym czy można
      by,ć zdrowym i nie zachodzić długo w ciąże. ja nie czuję się zblokowana bo na
      codzień w ogóle o tym nie myślę. Dopiero przed @ .Ale jedna dziewczyna na mój
      post odpisała że zaszła po 4 latach choć oboje byli zdrowi! To daje nadzieję a
      le też upewnia że psychika może zdziałać więcej niż sądzimy. Czasem myślę że
      moja podświadomość pracuję na pełnych obrotach choć świadomie nie poświęcem
      temu problemowi aż tak dużo uwagi. Pozdrawiam Cię i życzę powodzenia. Też mam
      akurat @ (po wyluzowanym niby urlopie)ale cóż wszystko w swoim czasie.
      • mycha79 Polecam wakacje! 14.10.05, 13:00
        Mam mase znajomych, którzy bardzo dlugo starali sie o malenstwo i udalo sie im
        wlasnie na wakacjach. My staralismy sie 18 miesiecy i bardzo przezywalam kazde
        rozczarowanie (jestem impulsywna i emocjonalnie podchodze do wszystkiego).
        Udało nam sie we wrzesniu na greckiej wyspie Thassos. Kompletnie nie myslalam
        ze nam sie uda wlasnie tam. Szczegolnie ze wlasnie czekalam na @. Nie przyszła.
        Jestem w 7tc. Powodzenia!!!

        Acha, polecam wyjazd w cieple miejsce bo wys. temp. bardzo dobrze wplywa na
        podwzgórze, co z kolei sprzyja zaplodnieniu smile
        • monias3 Re: Polecam wakacje! 14.10.05, 18:45
          w moim przypadku egzotyczne wakacje w ciepłych krajach ani nawet romantyczny
          Paryż nie podziałały. Chociąż wiedziałam że taki wypoczynek i zmiana otoczenia
          to połowa sukcesu. Po paryżu byłam wrecz pewna żę w TAKIM miejscu to na pewno
          zaciążę.W końcu to stolica miłości. I tylko się dodatkowo nakręciłam.
          i co? Nici oczywiście.
          Zaciażyłam za to po powrocie do roboty i zaznaczę że cały czas dalej się
          nakręcałam .Tak więc nie zamartwiajcie się aż tak tym czynnikiem
          psychologicznym bo jeszcze bardziej się zestersujecie tym żę się stresujecie.
          Luz na siłe jest jeszcze gorszym stresorem.
          Powtarzam: panikary też zachodzą w ciążęsmile
          • binne Re: Polecam wakacje! 14.10.05, 18:51
            coś w tym jest. u mnie wakacje też nie podziałały mimo podóży poślubnejsmile
            ale odkąd jestem na tym forum, jest mi raźniej, bo mogę się spokojnie wygadać.
            może trzeba znaleźć pokrewne duszesmile)) a w-tko będzie dobrze
        • agaa5 Re: Polecam wakacje! 07.02.06, 17:40
          To i ja się dołączę w temacie wakacji.Też uważam że nic tak nie poprawia
          płodności jak wspaniały urlop w ciepłych krajach,gdzie wiadomo psychika ale i
          cały organizm ''o niebo'' lepiej funkcjonuje. A jakie libido smile)
          Mi też udało się za I razem tuż po takim urlopie. Aga
      • kate05 Re: do melania28 16.10.05, 20:11
        czesc, odpisuje dopiero, bo wyjechalam na kilka dni. Staram sie - bo ja wiem -
        jakies 8 cykli, ale "panikuje" dopiero od jakiś 4-5. Tabletek nie biore co
        prawda 1,5 roku, ale wczesniej staralismy sie uważać. Wydaje mi się, że jestem
        zdrowa, tzn. żaden lekarz nic niepokojącego nie stwierdził poza prolaktyną,
        którą zbiłam biorąc bromergon. Wiem, że dla niektórych długość moich starań
        może wydawać się śmieszna, ale ja tak bardzo już pragnę mieć dzidziusia... Moje
        koleżanki zachodzą w ciążę jedna po drugiej bez większych problemów. Cieszę się
        ich szczęściem, ale z drugiej strony to potrafi zdołowaćsad
        I zaczęłam się zastanawiać nad tą psychiką na poważnie, choć to dla mnie
        zupełnie irracjonalne. Ostatnio byliśmy na cudownym urlopie, w samym środku
        cyklu, i też noc z tego. Tam na pewno nie byłam zestresowana.
        Co kilka dni powracają myśli: stop, koniec nakręcania, po prostu czekamy. A
        potem zaraz myślę, że może jednak to ma związek ze zdrowiem i nie ma na co
        czekać, bo szkoda czasu na czekanie, trzeba wykryć przyczynę, wyleczyć i
        dopiero wtedy na spokojnie czekać. I tak w kółko. Ale w gruncie rzeczy wierzę,
        że się uda. Jestem jeszcze młoda, nie mam nawet 30, choć mój M. jest dużo
        starszy i już bardzo pragnie dzidzi! Trzymam kciuki za siebie, ciebie i
        wszystkie dziewczyny na tym forum. Pozdrawiam!!
    • kate05 Re: do monias3 PANIKARY TEŻ ZACHODZĄ :) 16.10.05, 20:18
      O rany to zdanie chyba pocieszyło mnie najbardziej z tego wątku. "Panikary też
      zachodzą" - poczułam ulgę, bo czytając o tym jak dziewczynom się udaje tylko
      wtedy jak już "odpuszczą, wyluzują, pojadą na wakacje" wprawiało mnie w jeszcze
      większy stres. Bo ja nie potrafię!!! Byłam na cudownych wakacjach w środku
      cyklu. I nie pomogła wysoka temperaturasmilesmile ani totalny luzsmile
      I nie mogę nie myśleć o fasolce podczas sexu. Staram się i nie mogę. A jak
      jeszcze bardziej się staram, to jeszcze bardziej mi trudno. Więc cieszę się
      monias3, że Tobie się udało mimo, że bardzo chciałaś zafasolkować i nie
      próbowałaś o tym na siłę zapominać!
      Pozdrawiam wszystkie dziewczyny!
      • puma1976 Re: do monias3 PANIKARY TEŻ ZACHODZĄ :) 19.10.05, 14:50
        Witam jak juz gdzies pisałam to ten cykl własnie postanowiłam sobie odpuścić,
        bo trochę sie juz zmęczyłam tymi ciągłymi niepowodzeniami (np lekarz który nie
        chce skierowac na zadne badania, co miesiąc rozczarowanie), przede wszystkim to
        postanowiłam zmienic lekarza no bo przeciez tak dale być nie może,Już zaczynam
        sie tym wszystkim bardzo denerwowac ze nie mogę zafasolkować i cały czas o tym
        mysle dlaczego jeszcze nie??????Dostaje szału!!!! i teraz po półrocznych
        staraniach- luz, odpoczynek, co ma byc to bedzie, a od nowego cyklu inny lekarz
        nowe nadzieje no i moze ktoś w końcu skieruje mnie na jakieś badania???Mam
        taką nadzieję !Pozdrawiam
      • monias3 Re: Kate !!!!!!! 20.10.05, 14:24
        Kate , kochan a, ja to własnie specjalnie i z premedytacja napisłam żeby się
        taki edziewczyny jak my nie stresowłay dodatkowo, że nie moga się "wyluzować' i
        przestać myslec o zajściu. U mnie było dokładnie tak samo i wypoeidzi w
        stylu "odpuściłam i wtedy zaszłam" dołowały mnie jeszcze barzdiej bo ja
        wiedziałam że n apewno się ni ewyluzuję. A to dodatkowe obciąznei adla
        psychiki! Przerobiłam to na soie i wiem że nie ma reguły!!! jedn ezachodza
        bo "odpuszczają' a inne bo panikująsmile)))))))))
    • lidek0 Re: czynnik psychologiczny-czy to prawda???? 19.10.05, 15:48
      Co to znaczy , że są zdrowi, jakie badanai robiliście? Poza tym stres =
      podwyższona polaktyna a to ciąży nie służy
      • kasienka1978 Re: czynnik psychologiczny-czy to prawda???? 19.10.05, 15:58
        Ja tez się nakręcam aż za bardzo.ostatnio zauważyłam,że jak się kochamy to
        doszło do tego,że tak "mechanicznie" myślę o robieniu fasolki,że w ogóle nie
        jestem podniecona.Marzę aby w końcu mi się znudziło wałkowanie tego tematu i
        abym w końcu wyluzowała...ale jak skoro na około znajomi mają takie słodkie
        kruszynki smile))))))
      • kate05 Re: do lidek0 19.10.05, 21:38
        zdrowi tzn. M ma nasionka w porządku i ja mam hormony w porządku oraz jajniki,
        jest owulacja. w tym sensie w porządku. wiem, że można robić wiele innych
        badań, ale na razie nie robiliśmy.
        co do prolaktyny to mam OK, nie mam zbyt wielu stresów.
        • lidek0 Re: do lidek0 20.10.05, 07:50
          z tych prostrzych rzeczy sprawdziłabym chlamydię,toksoplazmoze, cytomegalię. A
          nie myslałąs o drożności, może tam tkwi problem
    • kamelia111 Re: czynnik psychologiczny-czy to prawda???? 20.10.05, 14:14
      Za pierwszym razem bardzo chciałam i JEST SYNEK (w pierwszym cyklu)!
      A teraz tyle razy słyszałam, że "czynnik psychologiczny" i te inne bzdury, a ja
      nie wierzyłam, brnełam w badania i mój "czynnik pseudo-psychologiczny" nazywa
      się niedrożne jajowody... :-]
      Ja nie wierzę, że to może być główny problem...
    • katja_79 Re: czynnik psychologiczny-czy to prawda???? 20.10.05, 19:28
      Ja dochodzę do wniosku że to prawda i dlatego w tym cyklu nie przytulaliśmy się
      żeby zrobić dzidzię,lecz wyłącznie dla przyjemności. Szczerze mówiąc nawet nie
      kochaliśmy się w dni płodne. Będzie co ma być.... pozdrawiam
    • rubi21 Re: czynnik psychologiczny-czy to prawda???? 20.10.05, 19:55
      czytałam kiedyś, że stres blokuje zajście w ciążę, bo: jeśli kobieta jest
      zdenerwowana, to dla organizmu oznacza to zagrozenie, a więc warunki
      niesprzyjające do poczecia nowego życia. No i zaszłam po roku jak stwierdziłam,
      że sobie odpocznę. Pozdrawiam.
    • vase Re: czynnik psychologiczny-czy to prawda???? 07.02.06, 15:26
      Mnie tez juz to wkurza. Po 2 latach staran (badania porobione - jestesmy
      zdrowi) ja juz nawet nie wiem ktory to dc. Nie nakrecam sie, nie mysle o tym
      (mam inne sprawy na glowie smile) a @ przychodzi niezmordowana. Nawet to forum
      odwiedzam b. sporadycznie, i to tylko po to, aby zobaczyc co slychac. No wiec o
      co chodzi???
    • marrgot Re: czynnik psychologiczny-czy to prawda???? 07.02.06, 15:49
      dziewczyny, a może by tak pomógł łyk wina, ciepła kąpiel i przyjemna, delikatna
      muzyka? nie mam pojęcia, bo jestem przed moimi staraniami, ale z myślą ze chcę
      mieć dziecko. wiem, ze dla Was, weteranek w tej materii, może to brzmi
      śmiesznie bo wypróbowałyście te metody, ale żadna z Was o tym nie pisze, a
      przecież alkohol w niewielkich ilościach wyluzowuje. Pozdrawiam i życze
      owocnych starań.

      M.
    • arras-k Re: a ja uważam ..... 07.02.06, 18:56
      W moim pierwszym cyklu bez zabezpieczenia w ogóle nie myślałąm o tym by zajść w
      ciaże, mówiłam jak zajde to będzie dobrze, jak nie to trudno. W ogóle o tym nie
      myślałam i nie zaszłam (może przez to,że maż wyjezdzał i rzadko sie
      kochaliśmy). W drugim cyklu dowiedziałam sie że mąż będzie musiał wyjechać
      niedługo na bardzo długo i bedzie rzako przyjeżdżał. Zrozumiałam, ze przez
      najbliższe 8miesiecy nie będę miała szansy na dziecko. Postanowiłam wiec, że
      albo zajdę w tym cyklu, albo przez najbliższe miesiace nie bede miała
      możliwości by zajsć. Zaczełam od mierzenia temperatury. Codziennie myślałam o
      tym by sie udało, obserwowałam śluz, czytałam i pisałam dna tym forum,
      współzyłam w owulacje (z temp. wiedziałąm kiedy ja mam) i...udało sie. Bardzo
      pragnełam zajsć i zaszłam za pierwszym razem!
      TAk było w moim przypadku, ale wiem, ze jest cos takiego jak blokada
      psychiczna, ale "włącza" sie ona dopiero za którymś nieudanym cyklem.Wtedy
      kobieta zaczyna coraz bardziej sie bać i wpadać w lekką depresje. Psychika
      zaczyna wszystko blokować. Im dłużej sie nie udaje tym wieksza presja
      psychiczna.
    • pistacja29 Re: czynnik psychologiczny-czy to prawda???? 09.02.06, 12:56
    • pistacja29 Re: czynnik psychologiczny-czy to prawda???? 09.02.06, 13:08
      Ja nie do końca wierzę w teorię, że stress blokuje możliwość zajścia w ciążę.
      Gdyby tak było, nie rodziłyby się dzieci niechciane. Dla wielu kobiet
      informacja o ciąży jest "końcem świata", poczytajście na forum Kobieta o
      schizach ciążowych. I pomimo to te kobiety w ciążę zachodzą. Zachodzą w ciąże
      rownież kobiety zgwałocne, a to na pewno jest stress.Dzieci rodziły się również
      w czasie wojny
    • kate05 Re: czynnik psychologiczny-czy to prawda???? 09.02.06, 22:54
      Czesc,
      cieszę się, że wątek wrócił, bo to oznacza, że wiele z nas ciągle zastanawia
      się jak to jest z tą psychiką i czy rzeczywiście ona ma związek z efektem
      naszych starań. Polecam wsyzstkim książkę "Potęga podświadomości" Murphego. Wg.
      jego teorii, jeśli się czegoś bardzo pragnie i bardzo mocno w to wierzy, to to
      stanie się rzeczywistością. Ja bardzo pragnę i wierzę, niestety, efektów
      dotychczas (13 cykli) braksad Coraz mocniej skłaniam się ku teorii, że owszem,
      jeśli w coś mocno wierzymy i kiedy przyjmujemy to za pewnik - tak się stanie,
      bo wiara czyni cuda, jednak pod jednym warunkiem - jeśli nasz organizm nie ma
      ku temu przeszkód. Czasem wystarczy lekko pomócsmile Jeśli długo nie wychodzi,
      należy szukać przyczyny do skutku. Ja mam nadzieję, że ją już znalazłam
      (negatywny PCT). I wierzę, że okres oczekiwania już niedługo się skończysmile
      pozdrawiam Was gorąco
      k.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka