Dodaj do ulubionych

TO JAKIEś FATUM

26.05.08, 22:28
witam Was
pocieszcie bo zaliczam dziś mega doła sad(

Dziś obiecałam sobie i mężowi, że jeszcze jeden taki dzień w pracy jak dziś to
złożę wymówienie.
I tu klops, bo pracę wybrałam tak zwaną stabilną i bezpieczną z punktu
widzenia ciąży i powrotu do niej po macierzyńskim czy wychowawczym (czytaj
państwowa, czytaj beznadziejnie płatna).
Po dwóch latach zdecydowaliśmy się na drugiego malucha i tylko myśl o dziecku
trzymała mnie przy życiu - w pracy z każdym tygodniem gorzej. - Jak się
zwolnię a daj bóg zajdę w ciążę to nici z macierzyńskiego, nie poradzimy sobie.
- Jak zmienię pracę to mogę zapomnieć o staraniach, bo za dwa lata to już
będzie za późno (w tym roku kończę 33lata i już są kłopoty z zajściem)

Podsumowując: jak chcę myśleć o dziecku to muszę zacisnąć zęby i iść do
roboty, albo szukam nowej pracy ale plany powiększenia rodziny do kosza.

I tak już w lipcu minie rok starań... i mojej frustracji
Tak już myślę, że może to kara jaka...
Obserwuj wątek
    • uccellino Re: TO JAKIEś FATUM 26.05.08, 22:42
      > Jak zmienię pracę to mogę zapomnieć o staraniach, bo za dwa lata
      to już
      > będzie za późno

      > albo szukam nowej pracy ale plany powiększenia rodziny do kosza.

      Chyba nie rozumiem zależności uncertain
      Czy nie jest tak, ze nowa praca, nowa energia, nowy optymizm =
      większa szansa na zajście?

      A poza tym nie mam ochoty czytać, że 35 lat to za późno - błagam!
      Moja ukochana przyjaciółka ma 38, zaczyna przebąkiwać o dzieku i
      pogryzę każdego, kto powie jej, albo komukolwiek, że to za późno.
      • szczesliwiec Jaka kara Nikka ??? 26.05.08, 22:57
        Pisząc tak sama siebie krzywdzisz.
        "Pan może opóźniać swe łaski ale nigdy ich nie odmawia!!!"
        A praca??? To zależy od Ciebie i tego jak siebie oceniasz.
        A może tak jak pisała Uccellino "...nowa praca, nowa energia, nowy
        optymizm = większa szansa na zajście??"

        Twoje życie,Twoje decyzje i ...Twoje szczęście.
        Nie poddawaj się i odważnie krocz przez życie.
        • nikka1975 Re: Jaka kara Nikka ??? 26.05.08, 23:14
          Wiecie, po prostu jak teraz zacznę szukać pracy to przy optymistycznym
          założeniu, ze szybko ją znajdę to raczej nie będę mogła się jednocześnie starać:
          raz to brak umowy na nieokreślony,
          dwa i to ważniejsze nie wyobrażam sobie nowemu pracodawcy po miesiącu pracy
          oznajmić: jestem w ciąży,

          A co do wieku to przepraszam rówieśnice i starsze smile, ale chwilowo mam
          "wiekowego doła", poza tym długo czekałam na zielone światło w staraniach, synek
          w tym roku kończy 8lat i jak bym miała starania odłożyć na np 2 lata to pal
          licho mój wiek, ale różnica miedzy dziećmi mi się, w moim odczuciu, za bardzo
          powiększa.

          A co do kary...
          1) jedyna motywacja do pracy to zajście w ciążę - super pracownik!! Nawet urlop
          na ten rok nie planowałam z namysłem bo już miałam rodzić...
          2) choć jestem przeciwna zwolnieniom (w pierwszej ciąży pracowałam do piątku,
          urodziłam w niedzielę) to w chwilach słabości odgrażam się, że jak zajdę w ciążę
          to pójdę na ZLA sad, co notabene jest dość prawdopodobne i wcale nie
          optymistyczne bo o trudnościach z utrzymaniem ciąży mówiła mi gin jeszcze jak
          nie planowałam drugiego dziecka
          • uccellino Re: Jaka kara Nikka ??? 26.05.08, 23:25

            > dwa i to ważniejsze nie wyobrażam sobie nowemu pracodawcy po
            miesiącu pracy
            > oznajmić: jestem w ciąży,

            Raczysz żatrować, nikka??? Nie wierzę, że to czytam! O sobie myśl,
            kobieto! Jak osoba, która juz się bezowocnie stara ma przerwać
            starania w nowej pracy - bo dla kogoś to będzie niewygodne??? No w
            szoku jestem...

            Ja w trakcie starań zmieniłam prace już dwa razy (a raczej w
            porzedniej zaczęłam się starać natychmiast po rozpoczęciu - taki był
            plan i nie miałam zamiaru z niego rezygnowac tylko dlatego, że praca
            nowa).

            Idź do roboty, gdzie po 3 m-cach probnego dostaniesz nieokreślony.
            Czym Ty się, kobieto, zajmujesz? W jakim mieście?

            >
            > A co do wieku to przepraszam rówieśnice i starsze smile,

            Przeproś i młodszą - uccellino wink
            Bom się najeżyła wink

            > syne
            > k
            > w tym roku kończy 8lat i jak bym miała starania odłożyć na np 2
            lata to pal
            > licho mój wiek, ale różnica miedzy dziećmi mi się, w moim
            odczuciu, za bardzo
            > powiększa.

            Co znaczy "za bardzo"? 10 lat - taka jest różnica miedzy mna i moim
            bratem. Jak każda, ma swoje wady i zalety. Jesli starszym dzieckiem
            jest chłopak, powinno być nieco łatwiej. Zaraz ci tu podlinkuje opis
            moich doswiadczeń w tej mierze.
          • uccellino Link o różnicy wieku 26.05.08, 23:27

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=586&w=78514665&a=78699489
            • nikka1975 Re: Link o różnicy wieku 26.05.08, 23:54
              no to jestem niedzisiejsza, ale po miesiącu pracy nie wyobrażam sobie takiej
              rozmowy i to nie kwestia niewygody pracodawcy, poza tym nie rajcuje mnie umowa
              przedłużona do dnia rozwiązania i adieu, ja chcę mieć prawo do macierzyńskiego.

              Co nie zmienia tematu wątku, że jestem zła na siebie że nie zmieniłam pracy już
              dawno, bo wiem że powinnam to zrobić i w staraniach nie mieć skrupułów, bo nikt
              poza mną samą o mnie nie zadba.

              Co do różnicy wieku to napisałam, że to moje odczucie, choć myślę, że to
              narzekanie na mój wiek czy na ewentualną różnicę wieku między rodzeństwem jest
              efektem ubocznym ogromnej potrzeby groszka.


              • nikka1975 Pola 27.05.08, 00:13
                Dzieki za zrozumienie smile
                Pracuję w państwowej firmie...
                A problem polega na:
                idiotycznej organizacji pracy, brakach kadrowych i wszystkim o czym nie śniło
                się osobom pracującym w normalnej firmie
                A do tego doszła nowa kierowniczka sąsiedniego działu, która "walczy" o swoich
                podwładnych kosztem innych pracowników, a moja kierowniczka z sobie tylko
                znanych przyczyn jeszcze rzeczoną popiera. Dziś pokłóciłam się z tamtą baaardzo
                głośno (ja miałam racje) a moja szefowa nawet nie zainteresowała sie w czym
                rzecz. Do tego
                tydzień temu mój zakres obowiązków, już i tak wielokrotnie za duży podwoił sie,
                bo dostałam pod swoje skrzydła nową (czytaj zieloną) pracownicę, której na dzień
                miły przydzielono ilość zadań nie do przerobienia, więc nie wiem w co włożyć
                ręce, a tu jeszcze muszę się z idiotyzmów tłumaczyć sad

                A na urlop teraz nie pójdę, bo raz, ze zaplanowany w czasie szkolnych wakacji,
                dwa nikt by mi go teraz nie dał (czytaj - nowa koleżanka pod moimi skrzydłami) a
                zwolnienie....
                • nikka1975 uccellino 27.05.08, 00:16
                  widzisz, mi chodzi nie o 9 miesięcy mojej pracy a o urlop macierzyński ją
                  wieńczący smile
                • pola731 Re: Pola 27.05.08, 00:26
                  wiesz - ja zawsze stałam z tej drugiej strony - zawsze byłam
                  petentem -wiem , że wszędzie dobrze gdzie nas nie ma - ale napiszę
                  Ci jeszcze z mojej perspektywy nazwijmy to szefowej/pracodawcy
                  (firemka prywatna , ale zawsze)
                  mnie zawsze opłacała sie zwyczajna rozmowa - szczera , ale na
                  spokojnie - zaczęłabym dzień od czekoladki (na poprawę humoru) a
                  potem porozmawiałabym ze swoją kierowniczką o wierzchołku góry
                  (czyli jakaś niewielka rzecz na początek) - przekonasz się czy
                  mówi "ludzkim głosem" (bo jak nie to na wigilię musisz czekaćsmile

                  nie drzyj z nią kotów , bo to Ci się nie opłaci - spróbuj raczej ją
                  jakoś podejść - bądź szyją co kręci głową
                  podsuń jej może jakiś pomysł (rozwiązanie korzystne dla Ciebie) ale
                  tak żeby "sama" na niego wpadła?

                  a w ostateczności , jak już naprawdę nic się nie da zrobić to
                  rozładuj atmosferę - napij się kawy z babą co Ci dopiekła "tak na
                  zgodę , bo obie nas wczoraj poniosło" - pomyśl sobie , że jesteś
                  ponad to i zawsze to mądrzejszy ustępował (tak mówię moim dzieciom)

                  i pamiętaj - nic w nerwach nie postanawiajsmile
          • uccellino Re: Jaka kara Nikka ??? 26.05.08, 23:31
            > nie wyobrażam sobie nowemu pracodawcy po miesiącu pracy
            > oznajmić: jestem w ciąży,

            Nowy pracodawca niech się ugryzie w d... i cieszy sie z 9 miesięcy,
            podczas których bedzie miał błogosławioną możliwośc korzystania z
            Twoich kompetencji. I ze wszystkich lat, które nastapią potem. No,
            ale się wkurzyłam. Nie na Ciebie, nikka - na to, że zyjemy w takim
            swiecie, w którym możesz tak myśleć.
            • pola731 Re: Jaka kara Nikka ??? 26.05.08, 23:50
              jeśli możesz - napisz gdzie pracujesz - bo to sporo zmienia/wyjasnia.
              może uda się rozwiązać jakoś ten konflikt - ja na początek poszłabym
              na urlop (zwolnienie pewnie nie jest dobrze widziane?) i trochę się
              odstresowała - nerwy to zły doradca.

              co do Twojego wieku - ja mam 35 lat - a dalej się czuję jak
              osiemnastka smile

              a są i stare 20 -latki ....
              jesli myślisz o dziecku to to właściwy moment na starania i raczej
              Twoje zdrowie i kondycja psychiczna a nie wiek mają znaczenie.

              Doradzę tylko jedno - nie podejmuj decyzji pochopnie - niestety
              dalej jeszcze pewny etat jest ważny.
              Pozdrawiam i trzymam kciukismile
              • pola731 Re: Jaka kara Nikka ??? 27.05.08, 00:30
                nie wiem czemu porozrzucało odpowiedzi - chyba nie zawiniłam , ale
                jakby co to przepraszamsmile
    • ajotka1 Re: TO JAKIEś FATUM 27.05.08, 01:14
      po dzisiejszym KOSZMARNYM dniu, jakbym o sobie czytała.
      z małymi różnicami: lat 32, syn 10, praca stabilna (w miarę)
      niepaństwowa ale też beznadziejnie płatna.

      kurcze, jak ja bym chciała w lotto wygrać...
      • keegan Re: TO JAKIEś FATUM 27.05.08, 07:50
        wygrać a potem powiedzieć: a mnie to lotto wink
    • keegan Re: TO JAKIEś FATUM 27.05.08, 07:49
      Przychodzę dziś rano do pracy, z mega dołem i czytam jakby swój
      własny post a w dodatku jeszcze wczoraj wieczorem te same zdania
      mówiłam swojej przyjaciółce.
      Moja praca mnie wykańcza, głównie psychicznie (wiem, że może też
      mieć wpływ na moje problemy z zajściem w ciążę) ale jestem uwiązana,
      z pewnych powodów nie mogę jej zmienić, choć i tak próbowałam.
      Jestem w błędnym kole...
      A moja przyjaciółka na argument, że jak zmienię to nie będę mogła
      pozwolić sobie na ciąże też powiedziała mi, że mam myśleć o sobie,
      tylko co mi po tym, przecież jak tylko bym wróciła do nowej pracy po
      ciąży to już czekałoby na mnie wypowiedzenie, ech.

      No nic, trzymaj się, jakoś damy radę smile
      miłego dnia
      • po_trzydziestce1 Re: TO JAKIEś FATUM 27.05.08, 09:00
        No to witam w klubie Kochane Koleżanki. A juz myslalam, ze tylko ja
        jestem taka nieszczesliwa i uwieziona we wlasnej pracy. Tez jej
        niecierpie, o niczym innym nie marze jak zajsc w ciaze i isc na
        macierzynski i wychowawczy. I tez nic nie robie zeby ja zmienic, bo
        mam umowe na czas nieokreslony i fajna pensje. I tak tkwie w tym
        gownie (sorry, ale musialam uzyc wlasnie takiego okresleniasmile) i
        czekam. I mam dosc. W tamtym roku podjelam decyzje, ze jezeli do
        konca roku nie zajde w ciaze to szukam in.pracy. No i zaszlam w
        pazdzierniku. A teraz nie dalam sobie zadnego limitu, bo po
        poronieniu (o ktorym w pracy oczywiscie prawie nikt nie wiedzial)
        bylam w takim stanie, ze nie myslalam o in.pracy i kolejnym stresie.
        Potem zaczelismy starania no wiec tez nie mysle o in.pracy, bo nie
        wyobrazam sobie zaprzestac staran. No wiec nadal tkwie w tym blednym
        kole. Alez to zycie jest pokrecone jak baranie rogi. Przeciez kazda
        z nas marzy tylko o dziecku, a to czasem wydaje sie tak odlegle i
        nierealnesad
        Ale jakos mi razniej, gdy wiem, ze nie tylko ja mam takie problemy.
        Trzymajcie sie cieplutko.
    • zosienta Re: TO JAKIEś FATUM 27.05.08, 10:22
      To ten dół dzisiaj jakiś wspólny wielki grajdoł.

      Ja też w drodze do pracy myślałam, że pomarudzę o tym, że
      jestem "więźniem moich jajników" (określenie nie moje, ale dobre).
      Też planuję, że zmienię pracy, bo mam dość słyszeć "ty się tu
      marnujesz", nie tylko od męża (wyrwało mu się, a potem przepraszał -
      za co, ja to wiem!), ale nawet mój szef się kiedyś o mało tego
      wprost nie palnął.

      Miłego dnia...
      • mjulka Re: TO JAKIEś FATUM 27.05.08, 10:48
        hehehe, nie sądziłam, że jest nas aż tyle jadących na tym marnym wózkusmile
        mój przypadek różni się tylko tym, że w marcu zmieniłam pracę...szkoda tylko, że
        na gorsząsad. Na rozmowie kwalifikacyjnej roztoczono przede mną świetlaną wizję
        przyszłości, która z rzeczywistością ma niewiele wspólnegosad. Jedyny atut, który
        nie pozwala zapluć mi się w brodę na śmierć, to wyższa pensja i dogodniejsza
        lokalizacja...ale to chyba za mało...

        W połowie czerwca kończy mi się okres próbny i w liście intencyjnym podpisanym
        przed podjęciem pracy zagwarantowano mi stałą umowę. oczywiście mogę się nie
        sprawdzić, a oni nie dotrzymać słowa, ale i tak 3-miesięczną odprawę dostanęsmile.
        Tak, czy owak jednak praca nie podoba mi sie tak bardzo, że jeśli oni nie wywala
        mnie, to ja sama się wywalę, uprzednio idąc na zwolnienie (jeśli nie ciążowe, to
        z powodu dolegliwości kręgosłupowychsmile). I nie mam najmniejszych wyrzutów sumienia!

        I Wy dziewczyny też nie miejcie i szukajcie innej pracy, jeśli obecna nie daje
        Wam satysfakcji i działa na nerwy...zawsze jest szansa, że traficie lepiej niż ja.

        Aha! w mojej poprzedniej pracy, licząc na cud zwany ciążą przekiblowałam
        zupełnie bez sensu kilka miesięcy...

        W tej lepiej nie jest, ale chociaż poszerzyłam swoje horyzonty o nowe
        doświadczenia no i budżet podreperowałam równieżsmile

        Główki w górę!
        • zosienta Re: TO JAKIEś FATUM 27.05.08, 10:55
          To nie takie proste. Moja pani Dr zapowiedziała, że ze względu na
          moje poronienia, jesli tylko zajdę mam się zgłosić po leki i L4,
          więc opcja ukrywania się ze stanem błogosławionym przez 3 lub 4
          miesiące jest dla mnie niedostępna. Więc łudzę się nadzieją, że
          jeszcze tylko miesiąc, trzy, dwa tygodnie, kilka dni....
          a potem znów @ i ... jeszcze tylko miesiąc, trzy.....
    • uccellino To ja już nie wiem, co powiedzieć... 27.05.08, 11:33
      Chyba macie naprawdę negatywne doświadczenia...

      Ja mam pozytywne, ale może dlatego, że od zawsze robię w wielkich
      korporacjach, gdzie praca jest przyjemnością, a ciąża nie jest
      grzechem. Inna rzecz, że większość dziewczyn wraca do pracy po
      macierzyńskim, ale przecież nie trzeba iść za stadem, nie? Ja nie
      mam takiego zamiaru smile)

      Dla mnie to jest tak, że praca to (powinna być) radosna ekspresja
      twórczej energii i płodzenie dziecka to takaż sama ekspresja. Jeśli
      praca nas tłumi i nasza zdolnośc tworzenia na tym cierpi, to jak
      mamy zajść w ciążę???

      Myślenie po jakim najkrótszym czasie w nowej pracy wypada zajść w
      ciążę jest dobre dla osób, które z tym zajściem nie mają problemu.
      Długodystansowe staraczki nie powinny mieć takich skrupułów...

      Tak czy inaczej trzymam kciuki.
      • viktoria1980 Re: To ja już nie wiem, co powiedzieć... 27.05.08, 13:28
        a mnie to chyba przyćmiło bo w ogóle nie myślę o pracy ... zdecydowałam sie na
        powrót do Polski, więc rzucam dobrą pracę w Anglii jako nauczyciel, przez
        najbliższy czas będę często latała do Anglii jeszcze więc o stałej pracy w
        Polsce nie ma co myśleć, zostają korki z angielskiego i niemieckiego. Zapasu
        gotówki po pobycie w Anglii niestety nie mamy smile wszystko wsadziliśmy w tzw złą
        inwestycje.No ale jak bym się zastanawiała jeszcze na temat pieniędzy to bym
        zwariowała. Zawsze się coś wymyśli, najważniejsze żeby z Groszkiem się udało...
        • mjulka brawo 27.05.08, 13:32
          viki za optymizm i wiaręsmile

          z takim nastawieniem nie może Ci się nie udaćsmilesmilesmilesmile

          a mnie się w mojej pracy tak dziś niemiłosiernie nudzi, że już za czytanie
          netowych horoskopów się złapałamsmile
          • nikka1975 Re: brawo 27.05.08, 19:26
            Nawet nie wiecie jak wasze posty mi pomogły, uwierzyłam, że nie tylko ja mam
            taki problem, bo myślałam już że coś ze mną nie tak,
            A wiecie co najdziwniejsze mnie spotkało:
            moja przyjaciółka (praca w dużej korporacji, singielka, w domu dwie lewe ręce, w
            kuchni zrobi ewentualnie kanapkę smile),stwierdziła kiedyś, że rozumie, że po
            macierzyńskim na kobietę czeka wypowiedzenie, bo "przecież wypadła z rynku itp",
            byłam w szoku ale to jej zdanie, natomiast ostatnio (jej jednej płaczę, że nie
            mogę zajść i że głupio tak iść do nowej pracy z "brzuszkiem") to powiedziała:
            lej na to, to twoje życie, rób co dla ciebie najważniejsze!

            wiele nas łączy ale to dzieli wink wy macie net w pracy, a ja choć pracuję przy
            kompie a nawet dwóch (dwa systemy) nie smile))

            zosienta: jedziemy na tym samym wózku, mnie już dawno gin postraszył, że jak
            tylko zajdę, migiem do lekarza, bo pewnie poleżę na początku, więc choć
            wolałabym na początku nie mówić to jeżeli w ogóle kiedyś się uda (bo wiary coś
            mam już deficyt) pewnie od razu się wyda...

            viki: z Ciebie brać przykład powinnyśmy smile szkoda, że moje życie na to nie
            pozwala (kredyt, dziecko)

            POZDRAWIAM WAS WSZYSTKIE

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka