Dodaj do ulubionych

Dziewczyny

23.04.09, 22:17
Na początku przywitam się i przypomnę.Dawno temu i ja tu na forum szukałam
pocieszenia, sił i wsparcia, i za to co dostałam jestem i zawsze będę
wdzięczna. Niestety okazało się, że mój synek, wcześniak ma problemy zdrowotne
i musiałam odłożyć starania o groszka. Czasem wstępowałam do was i z wielką
radością witałam forumowe zwycięstwa i ze smutkiem czytałam o waszych
tragediach. Cały czas ten ogromny problem, jakim jest brak upragnionego
dziecka jest mi bliski z powodu mojej siostry, która od wielu lat, ok.9 nie
może zajść w ciążę, a dziś od mamy usłyszałam, że siostra nie wiedząc o
obecności mamy przyszła z pracy zapłakana, załamana, bo nie ma dziecka.Tak na
ogół stara się trzymać przy nas , a teraz wiem, że jest jej cholernie ciężko.
Ona ma 37 lat, za sobą wszystkie badania, dwa nieudane in vitro, laparo.Jest
lekarzem i wie, co ma robić, ale widzę, że od jakiegoś czasu jest pełna
rezygnacji. Co jeszcze można zrobić, jak jej pomóc? Ja namawiam ja na Novum,
na jakiekolwiek działanie, ale ona twierdzi, że jak Bóg będzie chciał, żeby
miała dziecko, to jej dziecko da. Dla mnie to jednak za mało, można przecież
losowi pomóc.Ja sama nie zachodziłam w ciążę 3 lata, potem dwa razy poroniłam,
w końcu się przecież udało, z problemami, ale groszek jest, a nawet spory i
ZDROWY w końcu Groch.
Przepraszam za ten trochę off top, ale ciężar jest to ogromny.I ciągle mi się
śni, że siostra wyciąga z torebki i pokazuje mi test z dwoma kreskami. Jak się
budzę nie chce mi się wstać. To przecież osoba najbliższa mi na świecie.Nie
wiem, co robićsad
Obserwuj wątek
    • groszkowa74 Re: Dziewczyny 23.04.09, 23:33
      Pamietam Ciesmile Witaj.
      Jedno co moge doradzic to nie poddawac sie. Potrzebne beda: zmiana
      kliniki i nowe sily do walki. Moja kolezanka skwitowala to tak: tam
      gdzie odchodzi nadzieja, pojawia sie prezent od Boga, czy jakos tak -
      ona zaszla po 3 icsi, maz ciagnal ja za uszy, bo tez sie poddala.
      Wiek siostry tez dziala na niekorzysc. Potrzebne jej wsparcie, ale
      mysle ze Ty je Jej dajeszsmile
      PS. Jestem po icsi, czekam na testowanie.
    • rewolka404 Re: Dziewczyny 24.04.09, 08:22
      Jasne, że pamiętamy. Większość z nas trzymała kciuki z silne nogi Rocha.

      A co do siostry...chodziła kiedyś na jakąś terapię? 9 lat to prawdziwy ból, nie
      każdy jest na tyle silny, żeby sobie z nim poradzić. Bez wiary i siły nie będzie
      walczyć.
      • chiyo28 Re: Dziewczyny 24.04.09, 09:26
        skomroch ja Cie kojarze z wcześniaków, wiec pozdrawiam. Co do
        siostry, to faktycznie cieżka sytuacja. Jesli jesteście blisko może
        spróbuj z nią Ty delikatnie porozmawiać, przekonać, żeby sie nie
        poddawała. Dziewczyny dobrze radzą, może zmiana lekarza, chociaz
        jeśli siostra sama jest lekarzem, to raczej "siedzi w temacie",
        nawet jeśli to inna specjalizacja. Moze pomógłby jej krótki
        odpoczynek, wyjazd gdzies daleko, gdzie jeszcze nie była, wiem, że
        to zabrzmi śmiesznie, ale jeśli finansowo może sobie pozwolić na
        jakieś egzotyczne wakacje, niech jedzie z mezem, odpoczną od
        wszystkiego, a nowe egzotyczne miejsce sprawi, ze chociaz chwilami
        zapomną o staraniach i zbiorą siły do walki. My z meżem tak w
        styczniu zrobilismy. Pojechalismy na Kanary i chociaz dziecka z tego
        nadal nie ma, to odpoczelismy fizycznie i psychicznie, bo tyle tam
        było atrakcji. Tyle, ze my staramy sie duuuuzo krócej. Jednak moze
        warto spróbowac z takim wyjazdem (aha i gdyby wybierali sie w taka
        podróz trzeba wybrac koniecznie osrodek i miejsce, gdzie jest jak
        najmniej rodzin z dziecmi). Bedę myślami wspierać Twoją siostre,
        zeby sie udało.
        • skomroch1 Re: Dziewczyny 24.04.09, 14:16
          Dzięki dziewczyny, jesteście niezastąpione. I dziękuję za pamięć.
          I ja myślę, że siostra powinna iść na terapię. Wiem może nie z własnego
          doświadczenia, ale koleżanek z wcześniaków że w pewnym momencie pogaduchy z
          koleżanką nie wystarczą, trzeba dobrego specjalisty. Ja byłam skłonna udać się
          do psychologa kiedy dowiedziałam się, że mały będzie niepełnosprawny, nie
          radziłam sobie, na szczęście powoli wygrywamy z MPD, i chyba wygramy.
          Siostra jeździ dwa razy do roku w świat, za każdym razem z nadzieją, że
          przywiezie groszka, niestety nic z tego. Ja chwilami mam ochotę zaproponować jej
          bycie surogatką, jak widzę jej ból.Tylko że i ja nie jestem w tym kierunku zbyt
          sprawna, i nieśmiało zaczynam myśleć o swoim drugim.Jakby druga moja ciąża, a
          raczej czwarta była super to może jej to zaproponuje, choć wiem, że to
          wariactwo.Co mogę zrobić? Bo o adopcji siostra już przestała wspominać.
          Dzięki za odpowie3dzi, nieustająco trzymam za was kciuki, może za jakiś czas i
          ja dołączę do waszego grona.
          • justmaga Re: Dziewczyny 25.04.09, 10:46
            tez bym namawiala na terapie...
            Pomalutku nauczy sie z tym zyc a wtedy ..cuda sie zdarzaja . Bo jak
            wiemy psychika ma ogromny wplyw na nasz organizm

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka