kornel-1
22.08.10, 01:40
Poniżej przedstawiam propozycję wyjazdu w polskie Tatry Wysokie o większym stopniu trudności. Trasa na podstawie mojej dzisiejszej wycieczki.
Pogoda jak na zamówienie, do popołudnia zero chmur, później kilka obłoczków. Wyjazd z Krakowa 4:40 (autobus o 3:45 nie zabrał wszystkich chętnych), powrót autobusem z godziny około 22:00.
Nocna jazda (17/18 zł) nie sprzyja mocnemu snu, jedzie się jednak szybko i bez korków. Busy do Kuźnic i z Kuźnic po 3 zł. Wstęp do TPN 4.40 zł. Żarcie własne ;-)
Po transferze do Kuźnic (niestety już 7:00!), odganiam natarczywych koników i idę na Przełęcz Świnicką. Nie wstępuję do schroniska w Murowańcu. Pod przełęczą, jak zwykle świstaki, krótka obserwacja. Należy pamiętać o zapasie wody - pod przełęczą ostatnia okazja. O 10;00 przełęcz, II śniadanie, przy okazji obserwuję przypadki wycofywania się osób z wejścia na Świnicę. Moje namowy nie pomogły )kobiety: młoda i starsza były ze swymi facetami. O 12:00 Zawrat; niestety już na tym odcinku kolejki do łańcuchów i drabinek. Znakomicie to wydłuża czas. Można w tym czasie, co prawda, odpocząć, ja jednak wolę chodzić we własnym tempie i rytmie. Niestety, zwyczaj ustępowania drogi przez turystów wolniej się poruszających nie jest powszechny. Szczególnie denerwujące są grupy cudzoziemców, wśród których często znajdują się osoby nieobeznane z używaniem górskiego złomu ;-) Nie rozumiem, dlaczego Węgrzy ćwiczą sobie na Koziej Przełęczy zamiast w łatwiejszych miejscach. Mężczyzna, który szedł z Kasprowego do Granatów z 13-letnim synem wspomniał ostatnią ich udrękę, kiedy to ostatni odcinek z Krzyżnego do Granatów szli 7 godzin ze względu na kolejki. Nawet jeśli trochę przesadzał, to oddaje to główny problem na szlaku czerwonym. Część osób (w okolicach Zawratu co czwarta; na Kozim Wierchu co dziesiąta) szła z dużymi plecakami, niemiłosiernie obładowana. Powiem również dobre słowo o turystach: nie zdarzyło się ani razu, by komuś na głowę poleciał kamień. Czyli raczej chodzą ostrożnie.
W miarę jak przesuwałem się wzdłuż szlaku czerwonego, wyprzedzałem różne osoby, lub wyprzedzano mnie. Z rozmów wynikało, że kilka z nich (młodzieńcy 20-kilkuletni) zamierzali dojść do Krzyżnego. Dwóch z nich doszło do końca razem ze mną. Już po zejściu żółtym szlakiem (a była to 18:00) spotkałem sympatycznego starszego pan z kijkami. Wyszedł o 3 z Kuźnic, najpierw zahaczył o Kasprowy, po przejściu na Krzyżne schodził do Kuźnic.
Księżyc w ~pełni ułatwiał mi powrotną drogę z Murowańca, później dołączyłem do grupki osób z czołówkami. Sympatyczne małżeństwo zaoferował mi podwiezienie na obwodnicę Krakowa, ale właśnie ruszał autobus dalekobieżny, więc skorzystałem.
***
Cieszę się, że przypomniałem sobie czerwony szlak ze Świnicy na Krzyżne. Stan szlaku jest bardzo dobry, mnóstwo łańcuchów i klamer, ale muszę obiektywnie stwierdzić, że szlak jest trudny. I co tu dużo mówić - niebezpieczny: jedno przypadkowe poślizgnięcie lub puszczenie łańcuch może oznaczać śmierć.
Tym niemniej - trasa jest bardzo atrakcyjna i do zrealizowania w jeden dzień: 15 godzin przy starcie/mecie w Kuźnicach, kilka godzin mniej przy noclegu w Murowańcu/D5SP.
Zdjęć nie zamieszczam: to typowe foty z widoczkami i roślinami jakich pełno na FotoForum.
Kornel