just-tyna
20.05.05, 11:18
Nie macie wrazenia, ze tam w gorach ludzie jakby milsi. Nie zawsze. Znam i
takich co to tylko przeliczaja i przeliczaja, ale generalnie zawsze wole
porozmawiac z gazdzina czy jakas pania gospodynia w malej chetence w
Beskidzie Niskim niz z sasiadka. [Nie nie sasiadow mam akurat fajnych
sasiadka w tym poscie ma znaczenie mieszkanak miasta]
Mam tez swoich ulubionych "gorali", do ktorych wracam latami:
1) w Bieszczadach, 2) w Zebie. W obu domach czuje sie jak u najblizszej
rodziny, a Wy?