feelek
04.11.10, 08:45
O tym jak (nie) zostałem radnym
(fragmenty bloga na portalu GW), założone wczoraj, kto chce , niech czyta
Tytuł jest na tyle przewrotny, że od razu się wytłumaczę. Radnym (nie) zostanę za 2 tygodnie i 4 dni i (nie) jest mi to obojętne. Przeciwnie - dokładam wszelkich starań, kombinuję coby tu jeszcze wymyślić - jaki chwyt PR zastosować. Nie, nie socjotechniczny w tym powszechnym rozumieniu (: jak tu wyborców nabrać) ale tak zwyczajnie - co jeszcze, jakie działanie, mogłoby pomóc. Ale poprzednie doświadzcenia nauczyły mnie żeby nie przykładać do faktu tych wyborów, faktu ich wygrania/przegrania zbyt dużej wagi, na ile można - wyluzować. W końcu, jak mówiliśmy na boisku (tak z 40 lat temu) - nie gramy o złote kalesony.
Ale i owszem zależy mi. Mieszkam w takim tam (20 000) miasteczku koło Wielkiej Metropolii, tak z 20 kilometrów. Zależy mi od lat kilkunastu - wtedy po kilku pozytywnie przeprowadzonych minisprawach (najmniejszą było po 4 miesiącach starań, usunięcie słupa elektrycznego ze środka naszej uliczki), któregoś dnia w 1998 przyszedł sąsiad , jakiś taki odświętny był. Nie zaskoczył mnie swoją gorącą prośbą abym kandydował w nadchodzących wyborach. Nie zaskoczył bo ja tamtego dnia odebrałem wcześniej 2 telefony z podobną propozycją. Od miejscowych: AWS i UW (Akcja Wyborcza Solidarność i Unia Wolności jakby kto już nie pamiętał).
To był rzadki w moim życiu moment aż takiego osobistego powodzenia. Ogólnie to z rozmaitych racji życie moje jest taką tam sinusoidą. Ale co tam niejeden tak ma. Ogólnie nie narzekam. Realizuję jak mogę zasadę "jak sobie pościelesz..." - pomimo fizycznej ułomności (zaawansowana skolioza) jakoś wychodzę na swoje. Choć z racji zdrowia , koniec końców ostatnio wylądowałem na rencie, to się nie poddaję: jeżdżę po Świecie, też na nartach. Obok Żo zarabiającej na I II i III filary emerytury, realizuję projekt: emerytura - filar IV (długofalowe inwestycje) i V ( ekonomiczne/ekologiczne modernizacje domu). No nawet nie najgorzej nam to wychodzi, ostatnio przesiedliśmy się drogą firmowej wewnętrznej licytacji w auto prezesa: sedanik - fullwypas z klimą skórzanymi tapicerkami, ze świateł odjeżdża że reszta towarzystwa jakby stała
Kurczę! Dlaczego ja się wtedy nie zgodziłem?