Gość: Właściciel E39
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
02.12.09, 00:49
Posiadam od ponad roku E39 530D rocznik 2000, pechowo miesiąc przed liftem.
90% napraw wykonuję w autoryzowanym serwisie, poza zawieszeniem - to co w normalnym warsztacie robią za 1000zł w serwisie kosztuje 4000 :) Elektronika w moim egzemplarzu się nie psuje, wszystko w sumie co miałem to drobne rzeczy typu pompa paliwa i wiatrak nawiewu, poza tym eksploatacyjne pierdołki, co trzeba wymieniać raz za jakiś czas.
Jeśli chodzi o miejsce, absolutnie się nie zgadzam. Nikt w tym aucie nigdy na brak miejsca nie narzekał, a ja jako kierowca mający niecałe 2m wzrostu mam miejsca pod dostatkiem. W sedanie natomiast mam mało miejsca w bagażniku, tzn zimowych opony tylko 2 wchodzą (choć to też wina ich rozmiaru 225/50/16).
Jeśli chodzi o jazdę, nie ma co opowiadać: dokładnie to co mówią legendy i obiegowe opinie: duży komfort, genialne prowadzenie, zwłaszcza w zimie lub na mokrym :) A jak ktoś nie daje rady, seryjna kontrola trakcji pomoże.
Co do kupna, to są 3 szkoły:
1. Najtańsza opcja dla oszczędnych to zagazowany egzemplarz, taki 2.8 na gazie to tanie jeżdżenie i duża moc.
2. Najlepszy silnik wszech czasów, czyli 3.0 diesel - 184 lub 192 konie, spalanie tyle ile chcemy - nie przekraczając setki w trasie spalanie poniżej 5l, normalnie w cyklu mieszanym ok 7-8l przy nieoszczędzaniu.
3. No i opcja najciekawsza: benzynki powyżej 3 litrów - generalnie taka opcja też jest fajna, bo dokładamy 200zł do paliwa miesięcznie a zabawy po pachy :)
I przy okazji, diesel z przebiegiem mniejszym niż 200tyś to 99% kręcony licznik. W Niemczech nikt nie kupował diesla, jeśli dużo nie jeździł.