Dodaj do ulubionych

Gdzie zjeść po drodze?

11.06.10, 11:25
Proponuję w tym wątku wpisywać miejsca godne polecenia i takie, gdzie lepiej
nie zaglądać.
Ja zawsze chętnie zatrzymywałem się w restauracji o dziwnej nazwie Prnjavor w
Bolesławcu. Podobała mi sie tam tak nostalgiczna, prl-owska atmosfera - wielka
sala, mało gości, nudzące się kelnerki, wszystko takie jakby w zwolnionym
tempie, bez tego teraz wszędzie obecnego "dynamizmu". No i dobre jedzenie, w
tym także możliwość zjedzenia śniadania, co jest rzadkością w przydrożnych
barach i restauracjach.
Wybudowanie A4 pewnie odbiło się negatywnie na obrotach tej restauracji,
słyszałem, że teraz nie jest już otwarta nonstop, lecz tylko do 23.
Wie ktoś, gdzie jeszcze przy A4 można zjeść śniadanie?
Jura
Obserwuj wątek
    • trypel Re: Gdzie zjeść po drodze? 11.06.10, 12:04
      na szczęscie za Wrocławiem (na Ślask) otworzyli mcbułę :)
      a na obiad zjedź do Legnicy do Tivoli
      • jureek Re: Gdzie zjeść po drodze? 11.06.10, 12:28
        trypel napisał:

        > na szczęscie za Wrocławiem (na Ślask) otworzyli mcbułę :)

        No, wybacz! Śniadanie w McDonaldzie?
        Przypomniało mi się takie zdarzenie w Częstochowie. Przyjechałem rano do miasta
        i miałem ochotę na śniadanie. W tzw. małej gastronomii masz tylko same ciężkie
        rzeczy, więc ucieszyłem się, gdy znalazłem otwartą o tak wczesnej porze
        restaurację. Pytam kelnera, co mógłbym zjeść na śniadanie, a ten z dumą
        odpowiada "mamy świetną gicz" :)

        > a na obiad zjedź do Legnicy do Tivoli

        Spróbuję. Karta dań wygląda zachęcająco, chociaż ogórkowej nie ma.
        Jura
        • trypel Re: Gdzie zjeść po drodze? 11.06.10, 12:44
          własnie w trasie sniadania najczesciej jem w mcdonaldzie: mam dobra kawę, tosta
          z jajkiem, jogurt i swieżą gazetę :)
          wiem ile czasu stracę i co zjem i że nie bedzie niespodzianek :)

          w Tivoli spróbuj pasztet i barszcz czerwony. Po drodze na Śląsk masz jeszcze to
          :www.restauracja.uholendra.pl/ również polecam.
          Ale przy tej trasie akurat nie jem. Jakbys kiedyś jechał na trasie
          Warszawa-Istambuł przez Rumunię to podam knajpy na sniadania i obiady i kolacje
          ze szczegółami :)
          • jureek Re: Gdzie zjeść po drodze? 11.06.10, 12:54
            trypel napisał:

            > własnie w trasie sniadania najczesciej jem w mcdonaldzie: mam dobra kawę, tosta
            > z jajkiem, jogurt i swieżą gazetę :)
            > wiem ile czasu stracę i co zjem i że nie bedzie niespodzianek :)

            Wolę twarożek w barze mlecznym. Ale gdzie taki znaleźć?

            > w Tivoli spróbuj pasztet i barszcz czerwony. Po drodze na Śląsk masz jeszcze to
            > :www.restauracja.uholendra.pl/ również polecam.

            Tak daleko na wschód to rzadko sie zapuszczam :)

            > Ale przy tej trasie akurat nie jem. Jakbys kiedyś jechał na trasie
            > Warszawa-Istambuł przez Rumunię to podam knajpy na sniadania i obiady i kolacje
            > ze szczegółami :)

            Dzięki, jakby co to się zgłoszę.
            Pamiętam, że jak jechaliśmy z kumplami do Chorwacji, to tak ustawiliśmy godzinę
            wyjazdu, żeby na śniadanie trafić na dworzec autobusowy w Ołomuńcu.
            Jura

            P.S. Pamiętasz relacje fotograficzne mojego znajomego Niemca (którego uczę
            polskiego) z jego wypraw motocyklowych? Tu masz kolejną, tym razem ze stron
            dobrze Ci znanych - Węgry, Rumunia i Ukraina:
            biker.de/touren/tourenberichte?id=182658
            • trypel Re: Gdzie zjeść po drodze? 11.06.10, 13:31
              jureek napisał:

              > Wolę twarożek w barze mlecznym. Ale gdzie taki znaleźć?

              Ja też. Zjedź we Wrocławiu do miasta i skocz do Jacka i Agatki (byle nie do
              Misia albo Mewy :D) tyle że 2 h w plecy. W trasie odpada.
              >
              > Dzięki, jakby co to się zgłoszę.
              > Pamiętam, że jak jechaliśmy z kumplami do Chorwacji, to tak ustawiliśmy godzinę
              > wyjazdu, żeby na śniadanie trafić na dworzec autobusowy w Ołomuńcu.
              > Jura

              zawsze jadę tak żeby sniadanie zjeść w małej dziurze na Słowacji za Barwinkiem
              gdzie na komodzie stoi głowa Lenina :D
              >
              > P.S. Pamiętasz relacje fotograficzne mojego znajomego Niemca (którego uczę
              > polskiego) z jego wypraw motocyklowych? Tu masz kolejną, tym razem ze stron
              > dobrze Ci znanych - Węgry, Rumunia i Ukraina:
              > biker.de/touren/tourenberichte?id=182658

              dzieki. Poprzednia pamiętam :) ja w tym roku miałem być nad Vanem w Turcji ale
              nie wyszło. Za to za rok Armenia motocyklem jak sie uda
              • rraaddeekk Re: Gdzie zjeść po drodze? 13.06.10, 13:00
                Trypel sprecyzuj dokładniej jak trafić do tej knajpy za Barwinkiem.
                • trypel Re: Gdzie zjeść po drodze? 14.06.10, 08:09
                  przekraczasz granicę w stronę Słowacji, zjezdzasz w dół i dojezdzasz do
                  pierwszej wsi. Charakterystyczny punkt to zakręt w prawo i dwa sklepy spożywcze
                  z alkoholem dla Polaków po lewej. Na końcu wsi od głównej drogi odbija w prawo
                  coś jakby stara droga teraz mająca formę prakingu (odbija i po 200-300 m łączy
                  się z główna znowu) przy tej drodze stoi motel 24h, paskudny Gierek :) w srodku
                  tez tak po słowacku :) czyli byle jak. Ale żarcie świetne. No i niezależnie
                  kiedy tam trafisz to śniadanie mozesz zjeść a i bryndzowe haluszki też świetne.
                  Niestety nie mają ekspresu i kawa tylko parzona albo rozpuszczalna. Ale na kawę
                  czekam nastepne 1,5 godziny i piję ją na Węgrzech w Satoruja... coś tam. :)
                  • rraaddeekk Re: Gdzie zjeść po drodze? 14.06.10, 22:32
                    To jeszcze przed monumentem z czołgami?
                    • trypel Re: Gdzie zjeść po drodze? 15.06.10, 08:13
                      zdecydowanie przed.
                      Nie doczekałbym dalej.
                      Dziele drogę na etapy. Śniadanie to jeden z wazniejszych :D
                      Następny to kawa na Węgrzech zaraz za granica.
                      Potem wizyta w winnicy i zakup wina w Tokaju.
                      Następny to obiad jak już sie zrobi póxniej w kanjpie miedzy Derecske a Tepe. No
                      na samym końcu nocleg na kampingu za Targu Mures (zaraz za salonem bmw po lewej)
                      w knajpie mają rewelacyjne domowe wypieki i niezłe wino :)
                      Następny nocleg to motel na obwodnicy w Razgradu....
                      • simon_r Re: Gdzie zjeść po drodze? 15.06.10, 10:52
                        A gdzie w Tokaju kupujesz wino??
                        Moja ulubiona piwniczka to Hudacsko Pince w Bodrogkeresztur.

                        Inne oczywiście też testowałem ale nic lepszego nie znalazłem. Ciekaw jestem co
                        inni mogą polecić.

                        BTW..
                        Świeżutka
                        relacja z Tokaju sprzed tygodnia
                        • trypel Re: Gdzie zjeść po drodze? 15.06.10, 13:23
                          masz na privie. gość niemieckojezyczny.

                          a po drodze jak brak czasu staje w takiej piwnicy po prawej stronie jakies 2 km
                          pzed tablica Tokaj, 100 m od drogi w głębi miedzy domami (II linia zabudowy)
          • simon_r Re: Gdzie zjeść po drodze? 11.06.10, 15:55
            dobra kawa w McD?????.... od kiedy tam dają dobrą kawę???
            nigdzie nie ma gorszej.

            A wracając do tematu.. dobre jedzenie jest w knajpie Zodiak za Białobrzegami na
            siódemce.
            • trypel Re: Gdzie zjeść po drodze? 11.06.10, 16:11
              nie jestem wielbicielem kawy - dla mnie dobra kawa jest wtedy jak ją świeżo
              zmielą i podadzą z expresu ciśnieniowego i dadzą dużo mleka. I mcdonald spełnia
              wymogi kawy sniadaniowej w 100% czego nie można powiedzieć o milionie
              przydrożnych knajp z kawą rozpuszczalną albo sypaną.
              • jureek Re: Gdzie zjeść po drodze? 11.06.10, 16:24
                trypel napisał:

                > nie jestem wielbicielem kawy - dla mnie dobra kawa jest wtedy jak ją świeżo
                > zmielą i podadzą z expresu ciśnieniowego i dadzą dużo mleka. I mcdonald spełnia
                > wymogi kawy sniadaniowej w 100% czego nie można powiedzieć o milionie
                > przydrożnych knajp z kawą rozpuszczalną albo sypaną.

                Zgadzam się. Kawa z McDonalda nie jest może jakąś super kawą dla konesera, ale
                na pewno jest lepsza niż te z przydrożnych knajp.
                Jura
    • szymizalogowany Re: Gdzie zjeść po drodze? 11.06.10, 12:25
      ja tam woze ze soba duza odzywke bialkowa 80% i baniak z mlekiem
      oraz szejker

      zatrzymuje sie robie sobie szejka i jade dalej - polecam metrrexa
      albo aminostar ale olimp tez moze byc

      tylko czesto trzeba sie potem zatrzymywac po pol godzinie na stacji
      z dobra toaleta



      a na sniadanie garsc aminokwasow lglutamina i strzal z mety hehe
      • jureek Re: Gdzie zjeść po drodze? 11.06.10, 12:31
        Wiesz, Szymi, mi jeszcze kubki smakowe nie zdegenerowały się do tego stopnia,
        żebym mógł tak się żywić. Jak tak lubisz, Twoja sprawa.
        Jura
        • gringo68 Re: Gdzie zjeść po drodze? 11.06.10, 12:40
          bar Taurus koło Tarnowa...golonka z chrupiacą skórką i łychą
          chrzanu/musztardy

          restauracja w Garbatce koło Kozienic przy krajowej 79, dużo
          smacznie, niedrogo...
        • szymizalogowany Re: Gdzie zjeść po drodze? 11.06.10, 12:48
          ale to dobre jest - smakuje troche jak szejk z makdonalda tylko ze
          jest smaczne i zdrowe

          powinienes duzo tego jesc i cwiczyc to bedziesz tak wygladal

          media.ebaumsworld.com/picture/aetherblade/roidspos.JPG
          chociaz ten duren to chyba sobie syntol wstrzyknal - w sam raz do
          robienia zimnego lokcia hehe
          • jureek Re: Gdzie zjeść po drodze? 11.06.10, 12:58
            szymizalogowany napisał:

            > ale to dobre jest - smakuje troche jak szejk z makdonalda tylko ze
            > jest smaczne i zdrowe

            O gusta nie ma się co spierać. Szejk z macdonalda też mi nie smakuje.

            > powinienes duzo tego jesc i cwiczyc to bedziesz tak wygladal
            >
            > media.ebaumsworld.com/picture/aetherblade/roidspos.JPG

            O, ja pie...lę! Ale masakra. Do McFita chodzę, bo dzięki temu krzyże już nie
            bolą, tak jak kiedyś, ale żeby tak wyglądać - buuuu, w życiu nie.
            Jura
            • szymizalogowany Re: Gdzie zjeść po drodze? 11.06.10, 13:02

              > O, ja pie...lę! Ale masakra. Do McFita chodzę, bo dzięki temu
              krzyże już nie
              > bolą, tak jak kiedyś, ale żeby tak wyglądać - buuuu, w życiu nie.
              > Jura

              on tak wyglada nie od odzywiania i cwiczenia ani nawet od anabolikow
              tylko duren wstrzykuje sobie syntol - taki olej co sie z tkanka
              miesniowa miesza, cos jak powiekszanie ust u kobit botoxem - jego
              biceps naturany pewnie jest 3 razy mniejszy

              ten gosc od syntolu to raczej na pewno skonczy na OIOM
              • swan_ganz Re: Gdzie zjeść po drodze? 13.06.10, 14:25
                > ten gosc od syntolu to raczej na pewno skonczy na OIOM


                A tobie sie wydaje, że jak będziesz wciągał tylko te koktaile to na OIT nie
                skończysz, tak? jest niemal pewnym, że watróbka ci siądzie szybciej niz
                myślisz bo to nie jest zakład przetwórstwa chemicznego i bezkarnie takich
                rzeczy robic z nia zbyt długo nie mozna... A jak ona klapnie to za chwile
                klapną i nereczki i pompeczka zmniejszy swój rzut. I drewniana kapota...
                Popatrz na Pudziana jak facet szybko się meczy (dwie minuty podskakiwania i
                pada na ryj...) a przeciez to dopiero trzydziestoletni sportowiec, tak?
                Chodzi o to, że jego pompka nie daje rady odzywić przerośnietej tkanki
                mieśniowej a bez cyklicznych dostaw tlenu każdy mięsień to tylko zwykły,
                bezuzyteczny flak... I nic sie z tym nie da zrobic bo zaden trening rzutu
                serca nie zwiększy za to stosując chemię jest spora szansa, ze go zmniejszysz..

                Tak więc Szymi; korzystaj z zycia póki jeszcze możesz a dopóki możesz to
                zadbaj o to by szpitale w Polsce pozostały publiczne bo jak zostana prywatne i
                przyjdzie ci za OIT zapłacić to sie może okazać, że Cie na to nie stać..
                Jeden dzień na intensywnej może kosztować i sto kafli.
                Nie żebym narzekał (bo z tej kwoty cześć wpada i do mojej kieszeni) dbam tylko
                o swoją przyszłość bo jak system zdrowia zostanie sprywatyzowany to z moich
                gadżetów będzie mógł skorzystac tylko Kulczyk i Krauze a cała reszta pójdzie
                do piachu a chwile po nich i ja; z głodu ...:-)
                • szymizalogowany Re: Gdzie zjeść po drodze? 14.06.10, 10:46

                  > A tobie sie wydaje, że jak będziesz wciągał tylko te koktaile to
                  na OIT nie
                  > skończysz, tak? jest niemal pewnym, że watróbka ci siądzie
                  szybciej niz
                  > myślisz bo to nie jest zakład przetwórstwa chemicznego i bezkarnie
                  takich
                  > rzeczy robic z nia zbyt długo nie mozna... A jak ona klapnie to za
                  chwile
                  > klapną i nereczki i pompeczka zmniejszy swój rzut. I drewniana
                  kapota...

                  od koktajli białkowych padnie wątróbka tak samo jak i od dowolnego
                  innego jedzenia - nic w nich nie ma bardzo niezdrowego


                  > Popatrz na Pudziana jak facet szybko się meczy (dwie minuty
                  podskakiwania i
                  > pada na ryj...) a przeciez to dopiero trzydziestoletni sportowiec,
                  tak?

                  bo jest tak przygotowany, w pewnej warszawskiej szkole miszczuf
                  bicia tak podobno wymyślili strategie że ma w ciągu 2 minut
                  nokautować bo nie da rady go w takim czasie przygotować kondycyjnie


                  > Chodzi o to, że jego pompka nie daje rady odzywić przerośnietej
                  tkanki
                  > mieśniowej a bez cyklicznych dostaw tlenu każdy mięsień to tylko
                  zwykły,
                  > bezuzyteczny flak... I nic sie z tym nie da zrobic bo zaden
                  trening rzutu
                  > serca nie zwiększy za to stosując chemię jest spora szansa, ze go
                  zmniejszysz..


                  jasne że się da, trening kondycyjny jest inny i bardzo długotrwaly

                  >
                  > Tak więc Szymi; korzystaj z zycia póki jeszcze możesz a dopóki
                  możesz to
                  > zadbaj o to by szpitale w Polsce pozostały publiczne bo jak
                  zostana prywatne i
                  > przyjdzie ci za OIT zapłacić to sie może okazać, że Cie na to nie
                  stać..
                  > Jeden dzień na intensywnej może kosztować i sto kafli.
                  > Nie żebym narzekał (bo z tej kwoty cześć wpada i do mojej
                  kieszeni) dbam tylko
                  > o swoją przyszłość bo jak system zdrowia zostanie sprywatyzowany
                  to z moich
                  > gadżetów będzie mógł skorzystac tylko Kulczyk i Krauze a cała
                  reszta pójdzie
                  > do piachu a chwile po nich i ja; z głodu ...:-)

                  tak z ciekawości za co te 100 tys na OIOM? bo jakoś mi to przypomina
                  propagandę polskiego rządu ile to kosztuje chyba z tych 100tys 80tys
                  to koszty administracyjne MZ i NFZ, kolejne 15 tys koszty
                  administracyjne szpitala, a w pozostałych 5tys mieści się czas pracy
                  lekarza i personelu, prad woda, mat. eksploatacyjne w tym twoje
                  cewniki i reszta dupereli - Kluczyki i Krauzule raczej w PL się nie
                  leczą, ten pierwszy to nawet sam chyba się wyeksmitował na stałe do
                  krainy deszczowców



                  • swan_ganz Re: Gdzie zjeść po drodze? 15.06.10, 02:08
                    > od koktajli białkowych padnie wątróbka tak samo jak i od dowolnego
                    > innego jedzenia - nic w nich nie ma bardzo niezdrowego


                    tia.. Białko tyle że syntetyczne; cięzko przyswaialne przez organizm..
                    Tak ma marginesie; keratyna tez sie pędzisz? To nereczki tez ci siądą :-)

                    tak podobno wymyślili strategie że ma w ciągu 2 minut
                    > nokautować bo nie da rady go w takim czasie przygotować kondycyjnie


                    oglądałes ta jego "walke" z jankesem w USA? Półtorej minuty przepychania na
                    ringu i facet spuchł, potem zrobił sie czerwony (skutek braku tlenu) a na
                    koniec sam padł na ryj bo zwyczajnie nie miał siły stać na nogach...
                    Sądzisz, że ten gość, który ma nieco ponad trzy dychy na karku i pół zycia
                    ciaga jakies tiry i przenosi głazy, ma aż tak kiepska ma kondycję?
                    Nie Szymi; on po prostu jest kaleką i żadne przygotowanie kondycyjne tu mu nie
                    pomoże.... Owszem - u jakiegos gryzipiórka pozostającego długi czas w bezruchu
                    za biurkiem treningiem jestes w stanie nieznacznie poprawić pracę serca bo to
                    w końcu zwykły, kolejny mięsień ale nie u Pudziana bo serce tego faceta nawet
                    gdy on śpi pracuje z maksymalna wydajnością taka jaka u normalnego faceta
                    jestes w stanie wywołać tylko farmakologicznie przy pomocy zastrzyku z
                    adrenaliny...
                    Tak więc w tej "warszawskiej szkole miszczóf" wiedzieli co robia gdy kazali
                    Pudzianowi skończyć walke najdalej w ciagu dwóch minut bo potem sam sie
                    przewróci co zreszta widzieliśmy w czasie tej jego "walki"... :-)

                    > tak z ciekawości za co te 100 tys na OIOM? bo jakoś mi to przypomina
                    > propagandę polskiego rządu


                    tak sobie chlapnąłem bo z reguły koszt dziennego pobytu o intensywnej jest
                    niższy ale 100 patyków za 1 dzień to fajnie wygląda, co nie? :-0
                    No dobra; skoro jednak chlapnąłem to teraz spróbuję ta kwote uzasadnić..

                    Jak (odpukać) trafi cie SEPSA to w zasadzie jedynym lekiem, który może ci w
                    takim stanie pomóc jest xigris (rekombinowane białko "C" - wygulgaj se co to
                    takiego..) a jedna dawka tego leku kosztuje w Polsce sześć dyszek... Przy czym
                    jedna dawka to o kant doopy potłuc po potrzebnych jest przynajmniej pięć..
                    Dołuz do tego opomiarowanie twoich funkcji życiowych (to właśnie moja działka)
                    a np; jeden cewnik oksymetryczny do ciagłego pomiaru saturacji to koszt 1200
                    złotych, rzut serca? - kolejny tysiak, ciśnienie tętnicze? - dwie stówki,
                    wkłucie centralne? - jak ma być takie lepsze to poproszę o pińcet a jak kogo
                    nie stać to zapraszam do chińczyków na bazar; oni maja taniej :-)
                    Jak doliczysz do tego pracę lekarzy, personelu pomocniczego, laboratorium,
                    sterylizatorni, amortyzację sprzętu, utrzymanie w gotowości prosektorium
                    wreszcie koszt dwóch wiaderek innych leków i płynów, które tez trzeba będzie
                    ci w takiej sytuacji podać to może się okazać w skarajnej sytuacji, ze ta
                    wspomniana wyżej stówka to zbyt mało by cie trzymac na OIOM-ie.. :-)

                    Kluczyki i Krauzule raczej w PL się nie leczą, ten pierwszy to nawet sam
                    chyba się wyeksmitował na stałe do krainy deszczowców


                    nie bój, nie bój; lecza sie u nas a ten pierwszy to tylko czasowo do krainy
                    deszczowców się przeniósł w ramach spieprzania przed kaczym terrorem...
                    Jarkacz chciał go zapytac skąd ma kasę i tak sie facet wystraszył, że
                    prysnął... Ten drugi zresztą też brynkął do Szwajcarii w tamtym czasie i
                    wylądował dopiero wtedy gdyśmy reżim Kaczorów obalili i nastał wszystkich
                    kochający Donek...
                    • szymizalogowany Re: Gdzie zjeść po drodze? 15.06.10, 02:40
                      > oglądałes ta jego "walke" z jankesem w USA?

                      tak oglądałem, i tak nieźle sobie dawał radę biorąc pod uwagę że go
                      przygotowywali niecały rok czasu

                      to jest zupełnie inny trening ale i naszego miszcza da się
                      przygotować kondycyjnie dobrze tylko to potrwa jeszcze ze dwa lata
                      żeby miał wytrzymałość na 40 minut a nie na 2 minuty

                      zresztą miszcz miszczów też jest pewnie wg. ciebie gruby,
                      zatłuszczony i skończy na OIOM a jednak ten gość jest tak
                      przygotowany że wytrzyma spokojnie 60 min jak nie więcej ostrego
                      napie...nia, a dzieki treningowi kondycyjnemu jego pompa spokojnie
                      wytrzyma wiecej niz jakiegos chudego do wcina zielona salate

                      www.youtube.com/watch?v=6Aadc0UrTpI
                      powiem ci taka rzecz:

                      ja mam 180 cm i 120 kg, jak nie biegam i wejde na bieznie to przy
                      tempie 20 km/h wytrzymuje 5 minut i padam ze mnie ciagna do szatni,
                      ale bez zmiany wagi jak pocwicze kondycyjnie lekko bieganie 1
                      miesiac to na biezni robie 45 minut w tempie 25 km/h, schodze lekko
                      spocony i robie jeszcze trening areobowy

                      a co jakby tak cwiczyc kondycyjnie przez rok? organizm mozna
                      wytrenowac w kazda strone tylko to wymaga czasu
                      • swan_ganz Re: Gdzie zjeść po drodze? 15.06.10, 14:26
                        > zresztą miszcz miszczów też jest pewnie wg. ciebie gruby,

                        nie Szymi; miszcz-miszczów to przykład zdrowego konia... Porównaj sobie mase
                        mięśniową Pudziana i Fedora... Przeciez ruske wygląda przy tym naszym jakby
                        właśnie z Oświecimia wyszedł; szczupaczek prawdziwy....
                        Masa mięśniowa Pudziana to juz patologia; on juz ztym nic nie zrobi..

                        > a co jakby tak cwiczyc kondycyjnie przez rok?

                        Niewiele zmieniła by sie po takim roczym czy pięcioletnim nawet treningu twoja
                        kondycja; po prostu osiągasz jej górny pułap po najdalej pięciu miesiącach
                        intensywnego treningu i jakbys miał ochote na kolejne postępy to juz tylko
                        farmakologia może ci w tym pomóc bo w sposób naturalny kolejne miesiące czy
                        lata treningu utrzymaja jedynie w sprawności twój organizm ale nie poprawia
                        osiągów..
                        Wyobraź sobie długą prostą i siebie za kierownica podczas próby zamykania
                        budzika w aucie... Do pewnego momentu sie rozpędzasz i wciąz przyspieszasz ale
                        w końcu będziesz jechał z maksymalna dla pojazdu szybkością i nic nie dadza
                        kolejne minuty wdepytywania pedału w podłogę bo nic się juz nie zmieni;
                        osiągnąłes maksimum swojego auta...
                        Dokładnie tak samo jest z Pudzianem; facet od lat trenuje więc nie można
                        powiedzieć, że on nie ma kondycji fizycznej bo to co widzimy jest właśnie jego
                        wydolnościowym maksimum...Kolejne lata treningu nic już nie zmienią m.in. i
                        dlatego, że facet przegiął z odżywkami czy suplementami; czyli dorobił się
                        imponującej blacharom masy mięsiniowej, która przy okazji uniemożliwia mu
                        normalne życie.. Myślę, że Pudzian pięćdziesiątki nie dożyje..
                        • szymizalogowany Re: Gdzie zjeść po drodze? 15.06.10, 14:36
                          > nie Szymi; miszcz-miszczów to przykład zdrowego konia... Porównaj
                          sobie mase
                          > mięśniową Pudziana i Fedora... Przeciez ruske wygląda przy tym
                          naszym jakby
                          > właśnie z Oświecimia wyszedł; szczupaczek prawdziwy....
                          > Masa mięśniowa Pudziana to juz patologia; on juz ztym nic nie
                          zrobi..

                          jest mniejszy ale tez w porownaniu ze zwyklym szcuplym czlowiekiem
                          jest spasiony

                          druga sprawa jest taka ze jest trening silowy i jest trening
                          kondycyjny, trening zawodowych kulturystow tez jest inny zupelnie
                          niz tych strongmanow

                          co do tego porownania z samochodem - oczywiscie ze jest gdzies tam
                          indywidualna granica mozliwosci kondycyjnych ale na pewno nie
                          osiagniesz jej po 5 miesiacach treningu kondycyjnego


                          wogle trening kondycyjny to jest zupelnie cos innego niz trening
                          silowy

                          nie chce mi sie tu pisac bo mozesz sobie nawet w internecie pewnie
                          znalezc przyklady na trening kondycyjny - jego glowna wada jest to
                          ze jest monotonny i dlugotrwaly i dlatego dla pudziana wymyslili 2
                          minutowa strategie bo wiedzieli ze on kondycyjnie to moze byc gotowy
                          za 2-3 lata
                    • do.ki swan, ty mi sie nie podkladaj... 15.06.10, 10:34

                      > Jak (odpukać) trafi cie SEPSA to w zasadzie jedynym lekiem, który
                      może ci w
                      > takim stanie pomóc jest xigris...

                      Reszty milosiernie nie zacytuje...

                      Swan, badz grzeczny, nie siej propagandy i zapdejtuj sie. Kto
                      jeszcze stosuje xigris? Przy tak niskiej skutecznosci wszyscy
                      rozsadni klinicysci spokojnie czekaja na wygasniecie patentu. :-)

                      To tak tytulem przykladu, za inne rzeczy w Twoim poscie nie bede Cie
                      szarpal z sympatii.

                      Ale faktycznie jak wszystko podliczyc, to sto tysiecy PLN sie
                      zbierze.
                      • swan_ganz Re: swan, ty mi sie nie podkladaj... 15.06.10, 14:05
                        Kto jeszcze stosuje xigris?

                        w Polsce? Niemal wszyscy, którzy maja odpowiednia grupe referencyjną...
                        Oczywiście sami decyzji o włączeniu xigrisu nie podejmuja tylko zwracają sie o
                        to do konsultanta wojewódzkiego który dopuszcza bądź i nie... Z reguły jak już
                        mają zdiagnozowaną sepsę to zakładają moje cewniki zg. ze sztuka opisaną w
                        Early Goal-Directed Therapy ( czy musze wspomniac czyja to w Polsce zasługa?
                        :-) ) i to jest dla mnie najbardziej istotne a nie sama skuteczność xigrisu...
                        (gdybym ja go sprzedawał to byłby skuteczny :-) )

                        Doki... te pewne nieścisłości w mojej poprzedniej wypowiedzi biora sie z
                        charakteru forum na którym piszemy; przeciez nie będe kompletnym lajkonikom,
                        facetom upieprzonym smarami czy olejem i śmierdzącymi benzyną, robił wykładu
                        takiego jak robie lekarzom, tak? Tak jak ja nie wnikam w to co oni robia z
                        moim autem (choć od tego co z nim zrobia zalezy moje zycie) bo ufam swoim
                        mechanikom tak i oni nie powinni wnikać w ekonomike medycyny... Jak ktoś więc
                        powiedział im, że dzień pobytu na intensywnej może kosztowac i stówkę to maja
                        tego nie kwestionować tylko ufać, że ten ktos się nie pomylił i że to tyle
                        MUSI kosztować.. :-)
                        Do czego byśmy doszli Doki gdyby taki szymi np; zaczął kwestionowac cenę moich
                        gadżetów albo wartość wykonywanych przez ciebie zabiegów? Do bezchołowia byśmy
                        doszli.. :-)
                        • szymizalogowany Re: swan, ty mi sie nie podkladaj... 15.06.10, 14:23
                          juz nie pitolcie obaj :)

                          po pierwsze watpie zeby tu byli mechanicy

                          po drugie to ta wasza medycyna jest taka "droga" bo jest to jedna z
                          dzedzin gospodarki absolutnie kontrolowana i regulowana przez panstwo

                          jakies leki sa drogie bo ktos wymyslil ze badania i testy nowego
                          leku maja trwac 10 lat i kosztowac miliardy

                          m.in. dlatego panowie macie zerowy postep prawie w tej swojej
                          dziedzinie - jak 40 lat temu nie potrafiliscie wyleczyc hiva , raka
                          czy inne fuj okropne choroby tak samo teraz nie potraficie

                          a te super ceny wynikaja nie z fkatycznych kosztow tylko z
                          przeregulowania tej calej dziedziny zwanej medeycyna


                          a pomyslec ze jeszcze przez II W S mozna bylo w sklepie kupic sobie
                          heroine i inne substancje teraz kontrolowane i jak ktos byl
                          geniuszem to sobie mogl w garazu eksperymentowac - stamtad pochodzi
                          zreszta wiekszosc waszych osiagniec lacznie z antybiotykami ktorymi
                          do tej pory leczycie bo w ciagu 100 lat nic nowego nie wymysleliscie

                          niech to wszystko zacznie dzialac na zasadach wolnorynkowych to sie
                          skonczy pitolenie o 100tys PLN za jeden dzien na OIOM - na razie to
                          dziala na zasadzie takiej jak gram koksu w warszawie kosztuje 350
                          PLN od dilera chociaz w kolumbi murzyny lataja z worami koksu az
                          bialo jak w mlynie bo im sie kilogramy rozsypuja i je zamiataja do
                          smieci

                          po prostu mafia
                        • jestklawo Re: swan, ty mi sie nie podkladaj... 16.06.10, 08:06
                          swan_ganz napisał:

                          >biora sie z charakteru forum na którym piszemy; przeciez nie będe
                          >kompletnym lajkonikom, facetom upieprzonym smarami czy olejem i
                          >śmierdzącymi benzyną, robił wykładu

                          :))) a może spróbuj? Całymi dniami, zamiast naprawiać te złomy,
                          siedzimy przy klawie i czekamy aż coś napiszesz. Blask twojej
                          zajebistości pozwala ci spojrzeć w lustro przy goleniu?:)
                          • swan_ganz Re: swan, ty mi sie nie podkladaj... 16.06.10, 12:09
                            Blask twojej zajebistości pozwala ci spojrzeć w lustro przy goleniu?:)


                            daje radę się ogolić choć faktycznie; bez okularów przeciwsłonecznych nie jest
                            łatwo :-)
    • szymizalogowany Głodny? www.wpie...j.pl hehe 11.06.10, 16:45
      duży wybór dań w całej polsce
    • ughj Re: Gdzie zjeść po drodze? 11.06.10, 16:55
      Gospoda Echa Leśne na S7 przed Kielcami po lewej stronie jadąc od Warszawy.
      Jedzenie po prostu rewelacja.
      • antyrybiarz Re: Gdzie zjeść po drodze? 11.06.10, 18:46
        www.rajcula.pl/
        Boskie porcje za odpowiednią cene, swojskie i świeże , niesamowity
        klimat.
        • jureek Re: Gdzie zjeść po drodze? 11.06.10, 19:11
          antyrybiarz napisał:

          > www.rajcula.pl/
          > Boskie porcje za odpowiednią cene, swojskie i świeże , niesamowity
          > klimat.

          Przejrzałem menu, ślinka mi pociekła, mam tylko jedno małe zastrzeżenie - chodzi
          o danie śląskie na środę. W tradycyjnej kuchni śląskiej nie było buraczków, one
          pojawiły się dopiero w ostatnich 40-50 latach.
          Jura
          • antyrybiarz Re: Gdzie zjeść po drodze? 11.06.10, 19:54
            jureek napisał:
            W tradycyjnej kuchni śląskiej nie było buraczków, one
            > pojawiły się dopiero w ostatnich 40-50 latach.


            ale masz problem :) prosze cie , :)
            Jak będziesz w okolicy to koniecznie spróbuj placka albo
            polędwiczek... ale zarezerwój duzo miejsca w brzuchu :)
        • ughj Re: Gdzie zjeść po drodze? 11.06.10, 19:13
          www.hotel-gorski.net/
          Jadąc do Wrocławia konieczny przystanek.
      • simon_r Re: Gdzie zjeść po drodze? 15.06.10, 11:02
        hhhhmmmm... Echa leśne???
        Raz się tam zatrzymałem gdyż też kiedyś przeczytałem, że niby dobrze jeść dają.
        Wziąłem jakiś kociołek świętokrzyski czyli gulasz, dziecko zażyczyło sobie
        kotlet... nie było tragicznie ale żadnej rewelacji. Generalnie duży przerost
        formy nad treścią i ceny kompletnie nie adekwatne do miejsca i jakości. Nigdy
        więcej do Leśnych Ech już nie zajadę.
        Natomiast jeśli mowa o Kielcach to polecam Jadłodajnię Tempo. Mają lokale w
        trzech miejscach.. najłatwiej trafić do jednego z nich jadąc w stronę Tarnowa.
        Wystarczy z Tarnowskiej skręcić w prawo przed bazarem i następnie w lewo w
        kierunku Akademi Pedagogicznej i w prawo w uliczkę naprzeciw Akademii.. w
        połowie drogi do placu jest lokal, coś w rodzaju baru mlecznego ale jedzenie
        kapitalne i tanie.
    • jureek Re: Gdzie zjeść po drodze? 11.06.10, 19:13
      Jest jeszcze "Gęś" w Siewierzu. Bardzo dawno to już było, gdy jadłem tam właśnie
      chyba najlepszą gęś w życiu.
      Od tego czasu tyle dobrych knajp już znikneło, że mam obawy, czy "Gęś" jeszcze
      istnieje.
      Jura
    • qqbek Zgorzelec! 11.06.10, 20:16
      Przy Słowiańskiej (jeszcze przed Realem, po zjeździe z A4) jest fantastyczna
      karczma.
      Schab w szpinaku, pieczone ziemniaki i zimny kwas chlebowy... gorąco polecam :)
    • mariner4 Witam! 13.06.10, 12:52
      Jak dużo aut na parkingu, to może być dobre jedzenie. Jak puchy to zwykle byle
      jak i drogo.
      Generalnie jedzenie w przydrożnych knajpach jest byle jakie. Każdy jadłospis to
      kopia z innego lokalu. Teraz jest moda na: "Chłopskie", "Babuni", "Zbójnickie" itp.
      Robią na cały dzień i odgrzewają w mikrofalówce.
      Pozdrowienia
      M.
      • swan_ganz Re: Witam! 13.06.10, 14:08
        > Robią na cały dzień i odgrzewają w mikrofalówce.



        czli co sugerujesz? lepiej sobie kanapki z domu na cały dzień zabrać? A co
        wtedy gdy ktos będzie w podrózy dwa lub trzy dni?
        • mariner4 Nic ne sugeruję. 13.06.10, 16:40
          Właściciele przydrożnych zajazdów nie mają po prostu wyobraźni. Budują drogi
          lokal i sprzedają chłam. I dziwią się, że słaby ruch. Serwują "swojskie", tłuste
          żarcie myśląc, że są oryginalni.
          To dla tych co lubią żreć, a nie jeść. Ta p..... polska kuchnia!
          M.
          • swan_ganz Re: Nic ne sugeruję. 13.06.10, 16:59
            > Właściciele przydrożnych zajazdów nie mają po prostu wyobraźni. Budują
            drogi lokal i sprzedają chłam


            tia? wszedzie? A co z "Bidą" na wlocie do Lublina gdzie naprawdę nieźle
            karmia, albo ze "Złotym łanem" (?) knajpa która znajduje sie jakies pieć
            kilometrów po zjechaniu z ósemki w drodze na Wrocław? Tam tez nieźle karmią..
            Wczesniej na tej trasie jadałem w restauracji "Górskiej" znajdującej się tuz
            przy samej ósemce" ale wcurwili mnie kiedys jak za kibel kazali mi zapłacić
            złotówkę.... Jako europejczyk obszczałęm im wtedy płot bo uważam, że gruba
            pomyłka jest robienie UE w XXI wieku płatnych toalet dla klientów...
            Mogliby ta cene uzycia kibleka choc by do kawy doliczyć ale pod żadnym pozorem
            nie powinni żądać odzielnie od swoich klientów... W Złotym łanie leje póki co
            za friko i dopóki czegos głupiego tam nie wymyslą to będą mieli we mnie
            klienta...

            A co ze "Swojskim Jadłem" (?) jakie podają na trasie Wawka-Kraków (jakies
            dziesięć kilometrów przed Miechowem po lewej stronie)? Zaręczam Ci, że takiego
            bigosu jak oni robia albo rosołu z kury to w zyciu jeszcze nie jadłeś...

            Jako komiwojadżer z duzym stażem drogowym znam jeszcze całe mnóstwo swietnych
            knajp tylko nie pamietam ani ich nazw ani miejscowości w których one się
            znajdują; ja po po prostu jadąc jakas trasą wiem, że za dwoma zakrętami i
            jedną górka jest fajna knajpa ale teraz nie jestem w stanie podrzucić ich
            lokalizacji... Na potrzeby tego forum będe je od dziś zapisywał i potem
            uzupełniał ten watek, który uważam za jeden z bardziej sensownych i
            potrzebnych na tym forum...
            • mariner4 Są dobre knajpy przydrożne 13.06.10, 18:42
              Ale to mniejszość.
              M.
            • qqbek Re: Nic ne sugeruję. 14.06.10, 09:01
              swan_ganz napisał:

              > tia? wszedzie? A co z "Bidą" na wlocie do Lublina gdzie naprawdę
              nieźle
              > karmia,

              Potwierdzam... tyle, że jak mijam "Bidę" to mam jakieś 10km do domu,
              więc raczej nie zajeżdżam. Bywam tam więc rzadko.
              Mam w Lublinie (wiem, że odchodzę od tematu knajp przydrożnych tym
              samym) Chatę Swojsko Strawa (ul. Nadbystrzycka, nieopodal
              Politechniki). I tam też okazuje się, że można z polskiej kuchni
              zrobić prawdziwy majstersztyk.
              • mariner4 Jak widzę "Swojskie", to omijam z daleka. 14.06.10, 18:18
                Zwykle tłusto i niezdrowo.
                M.
                • trypel Re: Jak widzę "Swojskie", to omijam z daleka. 14.06.10, 21:00
                  tłusto i niezdrowo nie musi oznaczać niesmacznie.
                  Faktem jednak jest że naduzywanie słowa swojsko/chłopsko bądź tragiczne jak u
                  mamy/babci to rozpacz w tym kraju. Jak bym chciał zjeść jak u mamy to
                  pojechałbym do rodziców a jak chcę zjeść coś przygotowanego przez
                  profesjonalistę który po to sie uczył parę lat w szkole i terminował w paru
                  knajpach to określenie "jak u mamy" będzie dla niego niezłą obelgą.
                  Ciekawe dlaczego serwisy samochodowe nie reklamują się - my naprawiamy jak wujek
                  Zenek z Pierdziszewa.
                • swan_ganz Re: Jak widzę "Swojskie", to omijam z daleka. 15.06.10, 02:25
                  > Zwykle tłusto i niezdrowo.


                  zamiast odmawiać sobie przyjemności (takie pyzy z mięsemmi i skwarkami?
                  Pychota..) to trzeba się ruszać... Zresztą rąbiąc na przemian szpinak z sałata
                  tez trzeba się ruszać bo sie marnie skończy jak się ruszać człowiek nie
                  będzie..
                  • mariner4 Lubię pyzy 15.06.10, 12:33
                    i czasem "swojskie", ale denerwuje mnie owa monotematyczność.
                    Menu prawie każdej knajpy przydrożnej wygląda na kpię z jednego źródła.
                    M.
              • swan_ganz Re: Nic ne sugeruję. 15.06.10, 02:21
                Chatę Swojsko Strawa (ul. Nadbystrzycka, nieopodal Politechnik

                a do którego szpitala w Lublinie jest z tej knajpy najbliżej? Nie znam Lublina
                więc nie wiem gdzie jest ta Nadbystrzycka ale za to wiem gdzie sa lubelskie
                szpitale :-)

                Tak na marginesie; zdecydowanie odradzam korzystanie z knajpy, która ma taka
                sama nazwę jak ta wasza podlubelska "Bida" i mieści sie prze Zakopiance jakies
                pięć kilometrów przed Myślenicami... Się naciąłem kiedyś bo jak zobaczyłem
                nazwę tej knajpy to myślałem, ze to kolejny klon tej waszej Bidy a okazało
                się, ze tam faktycznie jest bida ale taka przysłowiowa pomieszana z nędzą.
                Szkoda klocków by nawet zwalniać koło tej knajpy...
                • qqbek Re: Nic ne sugeruję. 15.06.10, 14:37
                  swan_ganz napisał:

                  > Chatę Swojsko Strawa (ul. Nadbystrzycka, nieopodal
                  Politechnik

                  >
                  > a do którego szpitala w Lublinie jest z tej knajpy najbliżej? Nie
                  znam Lublina
                  > więc nie wiem gdzie jest ta Nadbystrzycka ale za to wiem gdzie sa
                  lubelskie
                  > szpitale :-)

                  Z klinicznego na Kraśnickich jedziesz Kraśnickimi i skręcasz w prawo
                  w Głęboką. Głęboką do końca i szukasz parkingu przy Nadbystrzyckiej.
                  Pi razy drzwi ze 4km będzie.
                  Najbliżej będzie z PSK przy Staszica (Staszica w górę, Radziwiłowska,
                  3 Maja, Krakowskim Przedmieściem w Lipową, z Lipowej za cmentarzem w
                  prawo w Narutowicza [i znów szukasz miejsca, bo Narutowicza za
                  Głęboką nazywa się już Nadbystrzycką]) jakieś 2km i ze Szpitala
                  Wojskowego przy Racławickich (z Racławickich w Spadochroniarzy dalej
                  Pagi, w lewo w Głęboką i prosto do końca).
                  Najdalej z Kolejowego chyba (za to da się szybko dojechać Wrotkowską
                  i Diamentową do Nadbystrzyckiej od strony Lubelskiego Klubu
                  Jeździeckiego)
          • swan_ganz Re: Nic ne sugeruję. 13.06.10, 17:17
            > To dla tych co lubią żreć, a nie jeść. Ta p..... polska kuchnia!


            tak by Cie lepiej zrozumieć;

            www.laboheme.com.pl/
            czy w tej knajpie sie je czy tez żre?
            czy to co oni tam podaja - te marnie małe kawałki padliny z jakimis ziołami na
            pomazanym jakims dżemem talerzu przystrojonym pokrzywą za ciezka kasę da sie w
            ogóle nazwać "jedzeniem"?
            Zawsze po wizytach w takich restauracjach idę się najeść do jakies normalnej
            knajpy... I żeby nie było, że jestem sknerą i to dlatego wychodze od nich
            głodny; ostatni rachunek jaki zapłaciłem w tej knajpie (obiad dla sześciu osób
            wraz z alkoholem) to było ponad 18 kafli... Francuski kardiochirurg lubi po
            prostu dobre wina a jak włoski kardiochirurg to zobaczył to nie chciał być
            gorszy od swojego francuzkiego kumpla... Dodatkowo jeszcze ich wszytskich
            próbował przebic ich niemiecki kolega. Na szczęście ich polski kolega, który
            zna mnie najlepiej widział moja minę więc nie wziął udziału w tej
            rywalizacji...
            Mieli goście szczeście, że to firma płaciła bo jakby to miała byc moja kasa to
            by skończyli w McDonaldzie a nie w La Boheme..:-)
          • trypel Re: Nic ne sugeruję. 14.06.10, 08:15
            mariner4 napisał:

            > Właściciele przydrożnych zajazdów nie mają po prostu wyobraźni. Budują drogi
            > lokal i sprzedają chłam. I dziwią się, że słaby ruch. Serwują "swojskie", tłust
            > e
            > żarcie myśląc, że są oryginalni.
            > To dla tych co lubią żreć, a nie jeść. Ta p..... polska kuchnia!
            > M.

            Wydaje mi sie że własnie najwiekszy ruch jest w knajpach serwujących typ kuchni
            o której piszesz. Może dlatego że własciciele knajp serwują to na co jest popyt
            i nawet pojawiające się perełki z kuchnią bardziej międzynarodową są w ciągu
            paru mcs zmuszane przez klientów do wprowadzenia żurku w chlebie, schabowego z
            kapustą itp.
            A co z tego że bedziesz miał menu jak z przewodnika Michelina jak nikt sie nie
            zatrzyma bo sąsiad wywiesi dechę z napisem żurek z kiełbasą 5,99?
    • programistajava Re: Gdzie zjeść po drodze? 16.06.10, 09:23
      Bardzo mi przypadło do gustu:
      Leśne Runo
      Są głównie na S7 i okolice Mazur ale nei tyklo. Polecam.
      • vrooom Re: Gdzie zjeść po drodze? 17.06.10, 23:09
        Leśne Runo- jak najbardziej. Odkąd pamiętam jadąc nad morze nad półwysep jadłem
        śniadanie w Leśnym Runie w Pszczółkach. Niestety teraz mamy autostradę A1 i
        Pszczółki mijam z burczeniem w brzuchu 130 km/h.
        A co do McDonald's - to jest junk food- ale coś w tym jest. Jedząc tam zawsze
        wiem jak zareaguje mój żołądek.
    • bexol1985 Re: Gdzie zjeść po drodze? 16.06.10, 17:08
      Hmm... Lubię dobrze zjeść ale nie lubię czekać. Dlatego jak jadę np. w niedzielę
      i widzę, że przy przydrożnych zajazdach stoi ze 100 aut to wolę jechać do
      McDonalda. Fakt aut też tam dużo, ale obsługa dużo szybsza. No i nic nie
      przebije smaku cheasburgera :] Ale to tylko moja opinia.
    • malaga-malaga Re: orlenik 18.06.10, 10:43
      teraz jak sie zatrzymasz na orlenie, zatankujesz, lub zrobisz zakupki to mozesz
      przy okazji zdrapac zdrapke orlenowa, w ktorej do wygrania jest wyjazd na wyscig
      porsche. ja ostatnio zdrapalem brelok do kluczy :)...moja pierwsza wygrana :P
      • jureek Re: OT 18.06.10, 10:59
        malaga-malaga napisała:

        > zrobisz zakupki

        Boże, co Wy ludzie macie z tymi zdrobnieniami? Totalna infantylizacja.
        W pewnym miasteczku widziałem reklamę w witrynie zakładu pogrzebowego, że zakład
        zajmuje się nie tylko pogrzebami, ale także organizuje stypki.
        Jura
      • brontoss Re: orlenik 21.06.10, 19:45
        wow! no to szczęściarz jesteś. ja już nie raz próbowałem grać w różne rzeczy,
        ale jakoś zawsze pod górkę :) Zresztą na Orlenie też już za tankowanie dostałem
        zdrapkę... i nic :) takie już moje szczęście. Ale za to ładne te nagrody.
        Emblemat Porsche dodaje im naprawdę wiele.
        • jureek że też Ci się chciało specjalnie zakładać nicka... 21.06.10, 19:50
          ... żeby tylko podnieść temat zdrapki orlenu.
          Ech, spamerstwo.
          Jura
    • robert888 zjeść jak zjeść, ale gdzie polecacie dokonać proce 21.06.10, 20:39
      su przeciwnego?
      Jakieś miejsca godne posadzenia wspaniałego porannego kupiszcza?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka