Dodaj do ulubionych

otarcie auta pod blokiem -problem

19.06.10, 07:55
Witam, przedwczoraj rano parkowalam samochod pod blokiem, bylo
b.duzo
miejsca i nie wiem czemu pchalam sie tam gdzie nie bylo to
potrzebne. Podczas parkowania a wlasciwie wyrownywania do chodnika
musnelam auto sasiadki.Pisze "musnelam" poniewaz nie bylo to
zrobione z niewiadomo jaka predkoscia. Ona wyszla z domu, obie
obejrzalysmy auto i stwierdzila ze NIC NIE JEST, nie ma rysy,zadnego
wgniecenia czy odprysku.Poszla do domu, mowiac mi ze dobrze ze nic
sie nie stalo. Po 7 godzinach wrocil jej maz do domu, przestawil
auto
( w zasadzie to nie wiem bo moze i gdzies wyjechali nim) po czym ona
zadzownila do mnie proszac abym zeszla bo jednak on cos znalazl.
Okazalo sie ze faktycznie po zupelnie drugiej stronie lekko zderzak
tak jakby sie obnizyl.Po 7 godzinach. Powiedziala ze proponuje zebym
znalazla sama blacharza- to byla jej propozycja. Blacharza
zalatwilam chociaz nie zamierzam jej za to placic bo nie uwazam zeby
to bylo z mojej winy, pozatym po 7 godzinach stwierdzenie ze cos
jest nie tak jest niepowazne, gdyz auto zostalo przestawione a w
czasie 7 godzin to ona mogla pojechac do Gdanska i wrocic. Wczoraj
dzwonie aby powiedziec jej o tym blacharzu ktorego zalatwilam, na co
ona do mnie ze jej maz ma swojego znajomego i ze chca zeby jechac do
niego. ZGodzilam sie,jestesmy umowione na dzisiaj, ale wydaje mi sie
to bardzo naciagane..Zderzak
sie nie rusza, od tych pierwszych ogledzin minelo 7, 8 godzin i mam
wrazenie ze probuje sobie naprawic auto moim kosztem. Ja jestem
ubezpieczona ale ona nie chciala nic pisac, wzywac policji ani nic z
tych rzeczy...
Obserwuj wątek
    • organista_pl Re: otarcie auta pod blokiem -problem 19.06.10, 08:09
      Ewidentnie Cie naciąga , nic nie płać i nic nie polecaj skoro jest pewna że to
      ty jej zrobiłaś niech wzywa sobie rzeczoznawce który stwierdzi jakie są
      uszkodzenia , ty nie musisz się z nią zgadzać zawsze można potem wezwać policje
      • julcia_bleble Re: otarcie auta pod blokiem -problem 19.06.10, 08:20
        sprawa wyglada tak ze jestesmy dzis umowione zeby jechac do jej
        blacharza - tego jakiegos jej znajomego. ZGodzilam sie wiec nie chce
        juz tego odkrecac.Generalnie nie ma miedzy nami wojny- jeszcze, ale
        ja juz czuje jakis smrod. Pojade ale nie zgodze sie na zaplate.Ona
        nie jest w stanie mi udowodnic ze to jest przeze mnie zrobione..a
        jej znajomy wiadomo jak moze pwoiedziec. Myslalam sobie tylko ze
        moze jak juz bedzie sie tak upierac to na odczepnego dac jej 50 czy
        100 zl i ani grosza wiecej - albo wezmie albo nie. Jak nie zechce to
        ja umywam rece i zostawiam ja z tym. Wiesz, ona nie spisala zadnego
        oswiadczenia nic nie zrobila. Nie wiem nawet co by policja na to
        powiedziala, jesli nawet by ja wezwali- skoro ona przyszla do mnie z
        tym po 7 godzinach..jakby teraz chciala pisac oswiadczenia to tez
        dosc dziwnie- po 2 dniach???
        • julcia_bleble Re: otarcie auta pod blokiem -problem 19.06.10, 08:26
          swiadkow na to tez nie ma, nie wiem co by na to rzeczoznawca
          powiedzial, ale wydaje mi sie ze by to wysmial bo to naprawde nie
          ma zadnego wgniecenia, rysy , odprysku ani zadrapania.No i sam fakt
          tych 7 godzin. Ja dla swietego spokoju pstryknelam fotki zeby miec
          to w razie czego udokumentowane.. Szczerze.. to znajomy mowi ze jak
          oparlam sie lekko o ten lewy bok to byc moze jakas sila naprezenia
          spowodowala ze faktycznie ten prawy zderzak lekko opadl aczkolwiek
          po 7 godzinach to ona mogla gdzies przywalic- tymbardziej ze auto
          przestawila, albo mogla to juz miec..nic tu nie jest wiadome
          • nom73 Re: otarcie auta pod blokiem -problem 19.06.10, 11:00
            Miałem kiedyś taką sytuację, że stałem przed skrzyżowaniem na czerwonym świetle,
            przede mną cinquecento. Wyciągnąłem mapę, żeby zorientować się jak jechać a tu
            naglę poczułem lekkie puknięcie. Nie było żadnej górki więc się trochę
            zdziwiłem, że mój samochód się stoczył. Wychodzę a tamten kierowca pokazuje mi,
            że ma pęknięty plastikowy zderzak na długości 0,5m (poziome pęknięcie mniej
            więcej pośrodku). Patrzę na swój zderzak nic, najbardziej wystaje tablica
            rejestracyjna z plastikową ramkę, też zero pęknięcia.
            Przyglądam się pęknięciu a tu widać wyraźnie brud, a przecież miejsce pęknięcia
            powinno być czyste. Gościu miał służbowe auto i mów, że muszę mu zapłacić 100zł
            a ja nie to wzywa policję. Ja że nie mam 100zł i niech dzwoni, bo mam OC. Gościu
            niby dzwoni, ale za chwilę zmienia zdanie i mówi, że 50zł. Ja mówię, że nie mam
            50zł. Pyta się ile mam, a że miałem akurat 22zł, to powiedział, że 20zł
            wystarczy, resztę zostawi mi na dropsy (dowcipniś).
            Dałem mu to 20zł, chociaż później stwierdziłem, że jednak dałem się zastraszyć.
            Policji by nie wezwał, bo ten cinquecento to był straszny grat i pewnie by coś
            znaleźli, że ma niesprawne.
            Ja bym się nie dał zastraszyć sąsiadce, może ten zderzak jej odstawał już od
            dawna, o czym wiedział mąż i teraz próbują to naprawić Twoim kosztem.
            Po 7 godzinach to mógł z 10 razy przyładować w ścianę.
            Jakby od razu spisać protokół to co innego, a tak to sprawy nie było. :-)
    • iszkariota Re: otarcie auta pod blokiem -problem 19.06.10, 11:18
      Nie rozumiem po co w ogóle wdajesz się w jakieś targi "z tym czymś". Miałem zimą
      sytuację, w której z mojej winy nastąpiła drobna stłuczka i konieczność wymiany
      zderzaków w obu autach. Nie wdawałem się w żadne dyskusje i "dogadywania się",
      napisałem oświadczenie, później je potwierdziłem ubezpieczycielowi i mam
      spokojną głowę i zero nerwów.
      W takim przypadku zniżki redukują się od 5 do 10 %, w zalezności od
      ubezpieczyciela, a uniknięcie próby wyłudzenia przez oszustów moich cięzko
      zarobionych pieniędzy oraz nerwów jest warte straty tych procencików.
      Pozdrawiam
      • julcia_bleble Re: otarcie auta pod blokiem -problem 19.06.10, 12:32
        no tak, napewno macie racje ale to wkoncu ona powinna chciec napisac
        oswiadczenie a nie chciala mowiac mi ze wszytsko jest Ok. Zaraz
        pojade z nia do tego blacharza, jedzie ze mna moj znajomy ktory zna
        sie na tym, zamierzam sie wypierac tego bo przez 7 h to mogla dupnac
        auto 20 razy.
    • madzioreck Re: otarcie auta pod blokiem -problem 19.06.10, 14:23
      Ale po co Ty się z nią masz włóczyć po blacharzach!? Jeśli "uszkodzenie" jest z
      innej strony niż Ty ją stuknęłaś...?
    • bimota Re: otarcie auta pod blokiem -problem 19.06.10, 14:57
      Ja bym pojechal do swojego blacharza i niech sie wypowie czy to uszkodzenie
      moglo powstac w ten sposob.
      • antyrybiarz Re: otarcie auta pod blokiem -problem 19.06.10, 19:20
        a ja bym nigdzie nie jechal i ich olal , mieli sprawdzic odrazu a po 7 godzinach
        moga sobie mowic co chca nawet policja by sie z tego usmiala pewnie.
        • bimota Re: otarcie auta pod blokiem -problem 19.06.10, 19:40
          Bo ty jestes cwaniaczek i kombinator.
          • julcia_bleble Re: otarcie auta pod blokiem -problem 19.06.10, 20:15
            pojechalam do blacharza. Wszystko bylo kulturalnie do czasu kiedy
            powiedzialam jej ze nie poczuwam sie do obowiazku placenia za jakies
            wyimaginowane szkody co do ktorych ani ona ani ja nie mamy pewnosci.
            O 12 gadala jedno, po 5 godzinach drugie. Maz powiedzial ze ten
            zderzak to atrapa, a ona rzucila sie na mnnie z pyskiem i zaczela
            wszystko przeinaczac " ze nie myslala ze ja jako sasiadka zataje
            informacje jakies" " ze mogla to zalatwic inaczej" na co jaj jej
            powiedzialam : ze trzeba bylo to zalatwiac inaczej. Zreszta ciekawe
            jak- o 12 napisalaby ze NIC sie nie stalo. Obrocila wszytsko do gory
            nogami robiac ze mnie materialistke wielka,twierdzac ze napewno
            gdyby ona nie filowala z okna to ja ucieklabym nie przyznajac sie do
            tego. Nie pozwalala mi dojsc do slowa na co ja ciagle jej sie
            pytalam" czy moze mi udowodnic ze to moja wina?" oczywiscie zadnej
            reakcji- ani tak ani nie.Jej maz stwierdzil ze to co ja mowie o tych
            5 godzinach to wogole nie jest istotna sprawa bop oni nie chca mnie
            ograbic z pieniedzy i wogole sa tacy szlachetni. Przyszedl blacharz
            wysmial cala sprawe, ona dopytywala sie jeszcze 10 razy czy aby
            napewno nic z tym nie zrobi, czy moze z tym jezdzic. Blacharz
            powiedzial ze to nic nie jest, i ze szkoda czasu na to. Teraz mam
            wroga nr 1... i az strach sie bac;) nie rozumiem tylko dlaczego ona
            zrobila z sieibie wielka pokrzywdzona
            • iza9919 Re: otarcie auta pod blokiem -problem 19.06.10, 21:39
              miałam podobna sytuacją, z tym że zakończenie inne:)
              Obejrzeli sasiedzi autko- była 1 mała rysa i stwierdzili ze postaraja sie to
              wytrzec a jak sie nie bedzie dało to dostane pędzel i przemaluje:D
              Dało się wytrzeć:)
              Postawiałam flachę i jest ok:)
              • julcia_bleble Re: otarcie auta pod blokiem -problem 20.06.10, 08:28
                No to faktycznie zakonczenie Iza optymistyczne;) u mnie poszlo
                inaczej, ale nie zamierzalam dac sie wkrecic tej kobiecie w cos co
                ona rzekomo zauwazyla po 6 godzinach. ( mimo tego ze blacharz
                powiedzial ze nic z tym nie bedzie robil bo szkoda rak brudzic)Po
                prostu mnie to nie interesuje, trzeba bylo widziec wczesniej.Dla
                niej najlepiej byloby gdybym przyznala sie ze ta szkoda powstala w
                wyniku tego mojego otarcia i zebym to jeszcze uprosila blacharza aby
                jej wymienil zderzak, odmalowal itp itd. Bez jaj..generalnie jestem
                osoba spokojna ale jak slysze farmazony i czuje ze ktos chce mnie
                wkrecic w cos , a wrecz wmowic mi to czego ja wogole nie jestem
                pewna to szlag mnie trafia.Najlepsze jeszcze ze ten jej mezus mowi
                ze MUSIAL sie autem przejechac i wtedy jak jechal to WYCZUL ze caly
                zderzak chodzi. TO jakas kolejna bzdura bo czuc to on mogl nie
                wiem..silnik a nie zderzak. W swoim zyciu widzialam zderzaki ktore
                ledwo co sie trzymaly po wypadkach roznych, a ich zderzak jak sie
                reka dotknelo nawet sie nie ruszal, wiec nie wiem jakim cudem.
                Generalnie mam to juz gdzies, tylko po co ta kobieta przeinaczala
                wszystko i zaczela mnie obwiniac ze ucieklabymz mmiejsca, zde nie
                spodziewala sie tego po mnie.. itp. Chciala sprawic tak abym to ja
                czula sie glupio
          • antyrybiarz Re: otarcie auta pod blokiem -problem 20.06.10, 12:10
            mylisz sie to oni sa kombinatorzy a zgoda po 8 h na zniszczenie to naiwniactwo
            koleszko.
            • antyrybiarz bimota 20.06.10, 12:12
              jestem ciekaw jak bys ty zaparkowal i ktos po 8 h ponownie chcial by cos od
              ciebie wyciagnac.... a tu mi czolg jedzie
              • julcia_bleble Re: bimota 20.06.10, 13:51
                ja to samo im powiedzialam: ze jesli ja bym tak komus zrobila po 7
                godzinach to ktos by mi powiedzial ze ma to centralnie gdzies. Na co
                jej mezulek mowi: " no tak, ale to bylaby obca osoba, a my jestesmy
                sasiadami" nie wiem co mial na mysli- tzn wiem- bo powiedzial ze nie
                maja zamiaru wyciagac kasy ode mnie. To ja sie zastanawiam- PO CO
                WOGOLE ROBILI TAKIE HALO. Moja dobra wola ze pojechalam z nimi do
                tego blacharza. W ogole mowie Ci..ona obrocila to wszystko w taki
                sposob ze ona tylko o auto sie martwila, zadnych pieniedzy nie
                chciala, nic a nic. I ze ona taka dobra i szlachetna. Caly jej krzyk
                na mnie to byly slowa: " nie wiedzialam ze Ty taka jestes,
                zalatwilabym to inaczej, juz ma o Tobie wyrobione zdanie itp" Krzyk
                jak sto piecdziesiat. Zeby wogole moc cos powiedziec musialam
                rowniez ostro powiedziec jej " CZY MASZ NA TO JAKIES DOWODY?
                oczywiscie odpowiedzi sie nie doczekalam tylko dalej jej gadanie.
            • bimota Re: otarcie auta pod blokiem -problem 20.06.10, 21:49
              Sa uszkodzenia, ktorych nie widac na 1 rzut oka, poza tym baba mogla nie
              zauwazyc, a facet zauwazyc...
              • robert888 a julcia dalej swoje bleble, keep on trolling he h 20.06.10, 21:56
                e
                • dr.rocco po co bylo latac do sasiadki..... 20.06.10, 22:41
                  bylo przestawic auto gdzie indziej i po sprawie , a tak to tylko
                  klopot.....
                  • julcia_bleble Re: po co bylo latac do sasiadki..... 21.06.10, 08:10
                    dr.rocco ale to ona filowala przy oknie i zaraz zeszla
              • julcia_bleble Re: otarcie auta pod blokiem -problem 21.06.10, 08:11
                no pewnie ze moglo tak byc,ale w takim ukladzie mogla nie
                wiem..uwazniej sie patrzec a nie ze po 6 godzinach przychodzi do
                mnie i liczy na to ze ja jej uwierze.. widziala pierwszy raz-
                powiedziala ze OK- nic nie jest, potem mnie juz nie interesuje
                • iza9919 Re: otarcie auta pod blokiem -problem 21.06.10, 11:23
                  julcia olej ją i niech spada, a Ty się niczym nie przejmuj. Z pewnością Wasze
                  kontakty nie będą teraz ,,przyjacielskie". A sąsiadka następnym razem niech
                  okulary założy:D
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka