Gość: pak
IP: *.gemini.net.pl
04.04.04, 23:06
Zaparkowalem w centrum Krakowa na 3 godziny swojego 14 letniego Opla, ktorym
przyjechalem z Niemiec. Kiedy przyszedlem zamek w prawych drzwiach byl
przekrecony i otwarty. Nic nie zginelo bo niczego w srodku nie mialem. Z
reszta to, ze nic w srodku samochodu nie bylo mozna bylo zobaczyc bo to
jest "combi".
Mam takie retoryczne pytanie: po co ktos mi sie wlamywal skoro w srodku nic
nie bylo? Strace z godzine na naprawe i troche kasy, a w tym czasie moglbym
spokojnie pracowac, a kase wydac na piwo.
Kiedy mieszkalem w Niemczech moglem zostawic na noc otwarty samochod, nie
martwic sie o radio, czy zakupy. Po przyjezdzie do Polski ucze sie wyciagac
radio i sprawdzac czy aby drzwi sa zamkniete, ale jak widac niewiele to
pomaga.
Mam dobra, interesujaca prace ale spadam z kraju przy pierwszej mozliwosci.
Bede mieszkal tam, gdzie policja pyta sie ludzi czy i jak im pomoc, gdzie
mozna przejsc przez park wiedzac, ze nikt nie wyskoczy zza krzaka i zostawic
otwarte auto z portfelem i komorka w srodku.
Howgh!