Dodaj do ulubionych

Tylko uzywane!

22.02.02, 10:18
Dziwia mnie ludzie kupujacy nowe samochody i ponizajacy
posiadaczy aut uzywanych.
Prawda jest taka, ze kazdy nowy samochod nastepnego
dnia po zakupie jest juz uzywany i tanszy o 20%.
Dlaczego mam wyrzucac w bloto kilka tysiecy zlotych,
jesli moge sobie kupic uzywany samochod w dobrym
stanie sprowadzony z Niemiec. Kazdy chyba wie, jakie
drogi sa w Niemczech - tam samochod nie niszczy sie
prawie wcale! Wole takie auto, niz "nowy", ktory
na przyklad spadl dwa razy z lawety, bo wiem ze
co sie w nim mialo zepsuc, to sie zepsulo.
A to, ze jest uzywany, to co? Ja pracuje w firmie
zagranicznej i zarabiam wiecej niz niejeden posiadacz
nowego samochodu, ale mimo to staram sie zyc oszczednie
i czasem nawet zajrze to ciucholandu.
Niby dlaczego mam wyadawac 10 razy wiecej na polskie
tandetne ciuchy, jak moge miec zachodnie w dobrymn
stanie i co najwazniejsze modne?
No dlaczego?
A pieniadze, ktore zarobie zbieram na starosc.

Alan Sabhidi
Jerman&Bergman Co.


Obserwuj wątek
    • Gość: Dario Re: Tylko uzywane! IP: *.europolgaz.com.pl 22.02.02, 10:20
      Prezerwatyw używanych też używasz modnisiu?
      • Gość: ARAFAT Fajansiarzu daj sobie spokój IP: *.vx.pl / 10.10.10.* 22.02.02, 10:28
        Przestan być oszołomem. Nie rób prowokacji idz do WC ulzyj sobie. jak tak
        myslisz to co tu jeszcze robisz? Po chleb tez jezdzisz do Niemiec? Daj idioto
        zarobic Niemcom a Twoje dzieci zapłacą za złomowanie niemieckiego szrotu.
        pozdrawiam Cię bystrzaku i nie świruj
      • Gość: *** Re: Tylko uzywane! IP: *.pcplus.com.pl 22.02.02, 16:45
        Gość portalu: Dario napisał(a):

        > Prezerwatyw używanych też używasz modnisiu?

        Tak , ale po bieżnikowaniu
    • Gość: Mir Re: Tylko uzywane! IP: *.fancomp.com.pl 22.02.02, 10:25
      Coś mi się wydaje że Druid chce sprowokować forumowiczów.
    • Gość: RT DRUID!, a miales juz sobie isc... IP: *.mediacom.pl 22.02.02, 14:09
    • Gość: szymi JASNE ZE UZYWANE!!! MASZ RACJE! IP: *.matrix.pl 22.02.02, 14:18
      jesli chodzi o samochody to wiadomo ze masz racje. wezmy przyklad: majac do
      dyspozycji powiedzmy 50 000 PLN co mozesz kupic w polsce nowego?
      np. "wspanialy" samochod marki Fiat model Stilo "duzy i wygodny" i wogole,
      pelno wyposazenia czyli dwie poduszki (hehe), jak to okreslaja
      dealerzy "miejsce na radio", abs, i elektryczne szyby no po prostu cudo, albo
      inny duzy i wygodny bolid typu toyota corolla czy honda civic. w niektorych
      nawet dostaniesz dodatkowo luksusowe wyposazenie typu cupholdery, dzielone
      tylne siedzenie albo tzw. klimatyzacje czyli naprawde zwykly nadmuch zimnego
      powietrza na galke hehe, a co z uzywanymi? za 50 000 PLN (z uwzglednieniem
      akcyzy i vat) jak sie dobrze poszuka to mozna sprowadzic np mercedesa e240
      rocznik 98 bezwypadkowego z przebiegiem okolo 100 000 km i z (tutaj przepisuje
      z prawdziwej oferty): climatronic, boardcomputer, rain sensor, xenons, navi,
      autophone, full elektryka (rowniez siedzenia przednie), business cd, 6 x
      airbag, abs, asr , traction system (co by to nie bylo), alus, automat.
      dodatkowo sadze ze 4 letni mercedes z przebiegiem 100 000 km bedzie mniej
      awaryjny niz fabrycznie nowy fiat (ten argument odpada w przypadku toyoty i
      hondy)

      Pozdrawiam
      • Gość: Andrzej Re: JASNE ZE UZYWANE!!! MASZ RACJE! IP: *.centrala.kbsa / 10.1.12.* 22.02.02, 16:40
        Gość portalu: szymi napisał(a):

        > jesli chodzi o samochody to wiadomo ze masz racje. wezmy przyklad: majac do
        > dyspozycji powiedzmy 50 000 PLN co mozesz kupic w polsce nowego?
        > np. "wspanialy" samochod marki Fiat model Stilo "duzy i wygodny" i wogole,
        > pelno wyposazenia czyli dwie poduszki (hehe), jak to okreslaja
        > dealerzy "miejsce na radio", abs, i elektryczne szyby no po prostu cudo, albo
        > inny duzy i wygodny bolid typu toyota corolla czy honda civic. w niektorych
        > nawet dostaniesz dodatkowo luksusowe wyposazenie typu cupholdery, dzielone
        > tylne siedzenie albo tzw. klimatyzacje czyli naprawde zwykly nadmuch zimnego
        > powietrza na galke hehe, a co z uzywanymi? za 50 000 PLN (z uwzglednieniem
        > akcyzy i vat) jak sie dobrze poszuka to mozna sprowadzic np mercedesa e240
        > rocznik 98 bezwypadkowego z przebiegiem okolo 100 000 km i z (tutaj przepisuje
        > z prawdziwej oferty): climatronic, boardcomputer, rain sensor, xenons, navi,
        > autophone, full elektryka (rowniez siedzenia przednie), business cd, 6 x
        > airbag, abs, asr , traction system (co by to nie bylo), alus, automat.
        > dodatkowo sadze ze 4 letni mercedes z przebiegiem 100 000 km bedzie mniej
        > awaryjny niz fabrycznie nowy fiat (ten argument odpada w przypadku toyoty i
        > hondy)
        >
        > Pozdrawiam

        A nigdy nie zastanowiło Cię dlaczego "głupi" NIemiec sprzedaje takiego dobrego,
        nowego, bo przecierz 3-4 letniego Mercedesa dl mądrego Polaka. Czyżby działalność
        charytatywna. A skoro nowe samochody są takie złe to dlaczego ludzie masowo
        kupują nowe samochody.
        Wybór nowy czy stary jest trudny do jednoznczego określenia. Wszelkie dyskuje nt
        temat są takie same jak dyskuje nad wyższścią świąt Bożego Narodzenia nad
        świętami Wielkiej Nocy. Każdy człowiek kieruje się tylko jemu wiadomymi
        kryteriami wyboru samochodu. Każdy z nas ma inne preferencje i gusty. Ja np.
        preferuję samochody japońskie i nowe. Ale czy to oznacza, ze mój wybór jest
        jedynie słuszną drogą zakupu samochodów? mam znajomych, który kupują zaówno nowej
        ak i używane samochody iu każdy jest na swój sposób zadowolony. Do aut z Niemiec
        mam trochę inne podejście. Z reguły są to auta po przejściach bo nikt mi nie
        powie, że nowy samochód jest sprzedawany przez Niemca za bezcen dlatego, że miał
        zbity reflektor i zderzak do wymiany. Większość samochodów z niemiec to jednak 10
        letnie i starsze trupy i nie ma co się oszukiwać w Polsce robimy sobie śmietnik.
        • klemens1 Re: JASNE ZE UZYWANE!!! MASZ RACJE! 22.02.02, 18:08
          Gość portalu: Andrzej napisał(a):

          > A nigdy nie zastanowiło Cię dlaczego "głupi" NIemiec sprzedaje takiego dobrego,
          > nowego, bo przecierz 3-4 letniego Mercedesa dl mądrego Polaka. Czyżby działalno
          > ść
          > charytatywna.

          Bo dużo zarabia a ten mu się już znudził - poza tym co 3-4 lata wchodzi nowy
          model.

          > A skoro nowe samochody są takie złe to dlaczego ludzie masowo
          > kupują nowe samochody.

          Bo się boją kupować używanych. Tylko że czasami później się dziwią że kilkuletni
          sprowadzany się nie psuje w przeciwieństwie do ich nowego z salonu. Oczywiście
          nie jest to regułą, ale znam kilka takich przypadków.

          > Do aut z Niemie c
          > mam trochę inne podejście. Z reguły są to auta po przejściach bo nikt mi nie
          > powie, że nowy samochód jest sprzedawany przez Niemca za bezcen dlatego, że mia
          > ł
          > zbity reflektor i zderzak do wymiany.

          Jest to argument decydujący - jeżeli model nie jest już nowy to Niemiec chce go
          sprzedać, jeżeli przy okazji ma zbity reflektor, to jest to fakt który przesądza
          o sprzedaży.
          Ze sprzedawaniem za bezcen nie jest tak jak piszesz - jeżeli uszkodzenia są
          symboliczne, to taki samochód jest stosunkowo drogi - opłaca się go sprowadzić
          nie ze względów finansowych, tylko dlatego że był serwisowany, jeździł po dobrych
          drogach i nie miał wcześniej większych stłuczek (gdyby miał to byłby sprzedany
          wcześniej), a więc jest bezwypadkowy i zadbany. W skrajnych przypadkach
          sprowadzenie może być trochę droższe od kupowania w Polsce, ale i tak się opłaca
          bo na pewno auto jest w lepszym stanie.

          > Większość samochodów z niemiec to jednak
          > 10
          > letnie i starsze trupy i nie ma co się oszukiwać w Polsce robimy sobie śmietnik
          > .

          Nie wiem czy większość, ale na pewno za dużo.
          Ja sprowadzam nie starsze niż 5-letnie. Nowy Polonez w porównaniu do moich
          samochodów zawsze był, jest i będzie trupem.
          • Gość: Andrzej Re: JASNE ZE UZYWANE!!! MASZ RACJE! IP: *.centrala.kbsa / 10.1.12.* 22.02.02, 18:44
            klemens1 napisał(a):

            > Gość portalu: Andrzej napisał(a):
            >
            > > A nigdy nie zastanowiło Cię dlaczego "głupi" NIemiec sprzedaje takiego dob
            > rego,
            > > nowego, bo przecierz 3-4 letniego Mercedesa dl mądrego Polaka. Czyżby dzia
            > łalno
            > > ść
            > > charytatywna.
            >
            > Bo dużo zarabia a ten mu się już znudził - poza tym co 3-4 lata wchodzi nowy
            > model.

            Ja zmieniam co 5-6 lat i myślę, że po takim okresie samochód traci inaczej na
            wartości niż po 3. Problem zarobków jest istotny ale jak wcześniej napisałem nie
            piętnuję wyboru używanego. Każdy wybiera to co wg niego jest dla niego dobre.
            >
            > > A skoro nowe samochody są takie złe to dlaczego ludzie masowo
            > > kupują nowe samochody.
            >
            > Bo się boją kupować używanych. Tylko że czasami później się dziwią że kilkuletn
            > i
            > sprowadzany się nie psuje w przeciwieństwie do ich nowego z salonu. Oczywiście
            > nie jest to regułą, ale znam kilka takich przypadków.
            Ale sam przyznasz, że kupując nowego japończyka przez 3 lata masz spokój. Ja
            przynajmniej mam, a następne 3-4 lata to jak się nie popsuło na początku to
            znaczy że powinno wytrzymać jeszcze ten okres, a jak się popsuło to jest już
            wymienione.
            A ja znam kilka przypadków, w mojej rodzinie też, gdzie było odwrotnie, tzn.
            sprowadzony z Niemiec super samochód okazywał się troszeczkę niabardzo, np.
            wymieniono mu to i owo + prostowanie podłużnic ale był prawie nówka tzn 8-10 lat
            ni nie bity Panie. Teraz mój szwagier ma np. nowego Passata (a w zasadzie 3
            letniego) i nie narzeka.

            >
            > > Do aut z Niemie c
            > > mam trochę inne podejście. Z reguły są to auta po przejściach bo nikt mi n
            > ie
            > > powie, że nowy samochód jest sprzedawany przez Niemca za bezcen dlatego, ż
            > e mia
            > > ł
            > > zbity reflektor i zderzak do wymiany.
            >
            > Jest to argument decydujący - jeżeli model nie jest już nowy to Niemiec chce go
            >
            > sprzedać, jeżeli przy okazji ma zbity reflektor, to jest to fakt który przesądz
            > a
            > o sprzedaży.
            > Ze sprzedawaniem za bezcen nie jest tak jak piszesz - jeżeli uszkodzenia są
            > symboliczne, to taki samochód jest stosunkowo drogi - opłaca się go sprowadzić
            > nie ze względów finansowych, tylko dlatego że był serwisowany, jeździł po dobry
            > ch

            Ja np. serwisuję regularnie mój samochód. Za przeglądy płacę od 300 do 600 PLN.
            Potem leję paliwo i jeżdźę. Ale to przy kupnie samochodu w Polsce chyba jest
            łatwiej sprawdzić a także historię ubezpieczeń.

            > drogach i nie miał wcześniej większych stłuczek (gdyby miał to byłby sprzedany
            > wcześniej), a więc jest bezwypadkowy i zadbany. W skrajnych przypadkach
            > sprowadzenie może być trochę droższe od kupowania w Polsce, ale i tak się opłac
            > a
            > bo na pewno auto jest w lepszym stanie.
            Czy na pewno to okazuje się np. podczas wypadku. Nie słyszałeś nigdy, że w
            Niemczech robią samochody dla Polaków. Inną sytuacją jest taka, gdzie jedziesz
            sam, znasz się na samochodach i nie wcisną Ci kitu. ja się nie znam, nie mam
            ochoty płacić komuś za sprowadzenie i wiolę nowy, ale nie będę upierał się, że to
            jest najlepszy wybór w każdej sytuacji i że nigdy nie kupię używanego. Na razie
            stać mnie na nowe auto, jeżdźę te kilka lat i kupują nowe.
            >
            > > Większość samochodów z niemiec to jednak
            > > 10
            > > letnie i starsze trupy i nie ma co się oszukiwać w Polsce robimy sobie śmi
            > etnik
            > > .
            >
            > Nie wiem czy większość, ale na pewno za dużo.
            > Ja sprowadzam nie starsze niż 5-letnie. Nowy Polonez w porównaniu do moich
            > samochodów zawsze był, jest i będzie trupem.

            Nie porównujmy Poloneza do Mercedesa. Jeśli chodzi o samochody do 5 lat to pewnie
            masz rację, ale takich wyjątków chyba nie jest dużo. Kilka razy przekraczałem
            granicę Polsko -Niemiecką i to co stało na lawetach nie za bardzo przypominało
            samochód (gdzie przód, gdzie tył, brak boku itp.) więc jeśli było nawet młode to
            i tak było trupem.

            Czy 5 letni samochód z Niemiec będzie woec tego taką atrakcją cenową- chyba nie.
            Ale ludzie kupują głównie z Niemiec atrakcje cenowe a na całym świecie nie ma nic
            za darmo Atrakcja czy to w NIemczech czy gdziekolwiek indziej to jest to stary
            samochód (towar), wysłużony, po przejściach lub cokolwiek podejrzany. Dotyczy to
            nie tylko samochodów ale i innych rtzeczy, np radia, telefony (patrz warszawski
            volumen).
            To jest tak samo jak z wieżą lub TV. nie kupuje się zasadniczo 10 letnich
            sprzętów. Tylko inny wymiar finansowy. Ale zdrugiej strony w Polsce każdy (trochę
            uogólniam) pracując 2-4 lata chciałby mieć dom/mieszkanie brykę za 70kPLN,
            wyjeźdzać na wakacje w ciepłe kraje itp.
            • klemens1 Re: JASNE ZE UZYWANE!!! MASZ RACJE! 22.02.02, 19:32
              Gość portalu: Andrzej napisał(a):

              > Ja zmieniam co 5-6 lat i myślę, że po takim okresie samochód traci inaczej na
              > wartości niż po 3. Problem zarobków jest istotny ale jak wcześniej napisałem ni
              > e
              > piętnuję wyboru używanego. Każdy wybiera to co wg niego jest dla niego dobre.

              Oblicz ile byś stracił kupując dwuletni i jeżdżąc nim 3-4 lata.
              Oczywiście o tyle mniej o ile dwuletni jest tańszy od nowego.

              > Ale sam przyznasz, że kupując nowego japończyka przez 3 lata masz spokój. Ja
              > przynajmniej mam, a następne 3-4 lata to jak się nie popsuło na początku to
              > znaczy że powinno wytrzymać jeszcze ten okres, a jak się popsuło to jest już
              > wymienione.

              To prawda - ale muszisz płacić haracz w postaci przeglądów w ASO, gdzie dokonują
              bardzo skomplikowanych operacji typu wymiana oleju, co potrafi byle mechanik za 5
              razy niższą cenę.
              Nie dość że nowy traci wiele na wartości, to jeszcze te przeglądy - ale
              rzeczywiście masz spokój - coś za coś.
              Ja nie narzekam na moje samochody bez gwarancji - raz na rok zdarza się że coś
              trzeba naprawić, koszt ok. 100-200 zł, na gwarancji naprawiliby to za darmo, ale
              tylko pozornie - odbijają sobie z nawiązką na przeglądach.

              > A ja znam kilka przypadków, w mojej rodzinie też, gdzie było odwrotnie, tzn.
              > sprowadzony z Niemiec super samochód okazywał się troszeczkę niabardzo, np.
              > wymieniono mu to i owo + prostowanie podłużnic ale był prawie nówka tzn 8-10 la
              > t
              > ni nie bity Panie.

              Piszesz o samochodach kupowanych od handlarzy - ja w życiu takiego nie kupię.
              Chodziło mi o sprowadzanie dla siebie - wtedy widzisz co kupujesz.

              > Teraz mój szwagier ma np. nowego Passata (a w zasadzie 3
              > letniego) i nie narzeka.

              Otóż to.

              > Ja np. serwisuję regularnie mój samochód. Za przeglądy płacę od 300 do 600 PLN.

              To trochę dużo. Dodaj do tego fakt, po jakich drogach jeździsz. Sprowadzany
              (przeze mnie) samochód jest statystycznie w lepszym stanie od Twojego -
              regularnie serwisowanego.

              > Potem leję paliwo i jeżdźę. Ale to przy kupnie samochodu w Polsce chyba jest
              > łatwiej sprawdzić a także historię ubezpieczeń.

              Sprowadzając otrzymuję książkę serwisową z historią napraw (z reguły brak napraw)
              oraz przeglądami (regularne).

              > Czy na pewno to okazuje się np. podczas wypadku. Nie słyszałeś nigdy, że w
              > Niemczech robią samochody dla Polaków.

              O tym jakoś nie słyszałem i nie doświadczyłem tego.

              > Inną sytuacją jest taka, gdzie jedziesz
              > sam, znasz się na samochodach i nie wcisną Ci kitu. ja się nie znam, nie mam
              > ochoty płacić komuś za sprowadzenie i wiolę nowy, ale nie będę upierał się, że
              > to
              > jest najlepszy wybór w każdej sytuacji i że nigdy nie kupię używanego.

              Ja też się nie znam - jadę z kimś kto zajmuje się tym zawodowo - nic się przed
              nim nie ukryje.

              > Na razie
              > stać mnie na nowe auto, jeżdźę te kilka lat i kupują nowe.

              Mnie też stać na nowe, ale z własnego doświadczenia wiem że nie opłaca się
              kupować nowego - można kupić albo taniej, albo za te same pieniądze coś
              nieporównywalnie lepszego.

              > Czy 5 letni samochód z Niemiec będzie woec tego taką atrakcją cenową- chyba nie
              > .

              Nie chodzi o atrakcję cenową (w moim przypadku), tylko o to żeby kupić samochód
              używany, ale w bardzo dobrym stanie. Toyota ze stłuczonym reflektorem z Niemiec
              jest lepszym samochodem od absolutnie bezwypadkowej Toyoty z Polski - przy tym
              samym wieku i przebiegu. Mając do wyboru te dwa samochody (koszty zakupu te same)
              wybiorę ten z Niemiec.


        • Gość: Remo Re: JASNE ZE UZYWANE!!! MASZ RACJE! IP: 192.168.0.* 12.03.02, 12:59
          Weź pod uwagę, że "używane" nie oznacza "kilkunastoletnie". Jężdżę używanym 4
          letnim autem i W ŻYCIU nie kupiłbym fabrycznie nowego. Wyjazd za bramę dealera
          to wydatek rzedu kilku tysięcy złotych, a na takie prezenty mnie nie stać.
          Fakt, to przyjemność - usiąść za kierownicą pachnącego nowością samochodu, ale
          znam wiele więcej przyjemnośći, których za te pieniądze mogę sobie sprawić za
          trzęsienie...
    • Gość: Darek Re: Tylko uzywane! IP: 212.106.189.* 22.02.02, 19:42
      Kiedyś myślałem podobnie,ale jak się parę razy poparzyłem ,to dałem sobie
      spokój z używanymi autami.Nawet w Niemczech nikt nie sprzedaje 2,3,4-letniego
      auta bez powodu.Najczęściej są bite i dorze zrobione przez polską lub inną
      mafię ,ale trafiają się też inne felery-po powodzi,po trupie itp.Nowe auto to
      nowe auto i nie ma lepszego zapachu,niż zapach nowego samochodu !!!
    • Gość: p Re: Tylko uzywane! IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 22.02.02, 23:06
      Choćby dlatego, że kupując nowe auto wybieram sobie każdy detal i mam 100%
      pewności co do pochodzenia. Pozatym tez umiem liczyć i biorąc auto z
      homologacją na ciezarowke jest ono jak dla mnie 22% tańsze. Pozatym w koszty
      uzysk. przych. wciągam raty leasingowe, paliwo, opony itp.. Na sam koniec
      okazuje sie ze mam lepsze auto niz dobrze zarabiajacy przacownik zagranicznej
      firmy i kosztowalo mnie ono mniej.
      • Gość: Casey Re: Tylko uzywane! IP: 192.168.1.* 23.02.02, 00:55
        > Choćby dlatego, że kupując nowe auto wybieram sobie każdy detal i mam 100%
        > pewności co do pochodzenia. Pozatym tez umiem liczyć i biorąc auto z
        > homologacją na ciezarowke jest ono jak dla mnie 22% tańsze. Pozatym w koszty
        > uzysk. przych. wciągam raty leasingowe, paliwo, opony itp.. Na sam koniec
        > okazuje sie ze mam lepsze auto niz dobrze zarabiajacy przacownik zagranicznej
        > firmy i kosztowalo mnie ono mniej.

        100% pewności, że ma np. polskie opony, akku etc.
        albo, że auto jest rok starsze niż mówi dealer
        Jakie 22%? Już nie ma oszczędzania na VAT.

        Jeżeli używaliście czegokolwiek wypuszczanego na rynek zachodni i tego samego na
        rynek polski, to wiecie, że to z zachodu jest o niebo lepsze,
        samochody nie stanowią wyjątku:
        i tak Polak kupi, bo jest spragniony nowego, zachodniego.
        Kiedyś czytałem jakie gość miał problemy z Audi A8 (trzy auta wymieniał), jakby
        dealer w Niemczech tak potraktował klienta to przestałby być dealerem.

        Casey
        • Gość: p Re: Tylko uzywane! IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 23.02.02, 11:46
          > 100% pewności, że ma np. polskie opony, akku etc.
          > albo, że auto jest rok starsze niż mówi dealer
          > Jakie 22%? Już nie ma oszczędzania na VAT

          Jeśli auto ma fabryczną homologację ciężarową to VAT sobie możesz odliczyć,tak
          samo VAT od paliwa, części itp., a ich wartość netto zaliczasz do kosztow
          uzs.przychodu. Natomiast jeśli kupujesz auto osobowe lub z homologacj
          niefabryczną w koszty uzysk. przych. wciągasz sobie paliwo i części brutto i nie
          odliczasz VAT-u (od ceny ani od rat leasingowych tez go w tym wypadku nie
          odliczysz) A opony polskie to są , ale może w jakichs Daewoo. Jeśli się mylę to
          mnie wyprowadźcie z błedu.
          • Gość: Pitz Re: Tylko uzywane! IP: 157.25.125.* 13.03.02, 09:50
            Gość portalu: p napisał(a):

            > > 100% pewności, że ma np. polskie opony, akku etc.
            > > albo, że auto jest rok starsze niż mówi dealer
            > > Jakie 22%? Już nie ma oszczędzania na VAT
            >
            > Jeśli auto ma fabryczną homologację ciężarową to VAT sobie możesz odliczyć,tak
            > samo VAT od paliwa, części itp., a ich wartość netto zaliczasz do kosztow
            > uzs.przychodu. Natomiast jeśli kupujesz auto osobowe lub z homologacj
            > niefabryczną w koszty uzysk. przych. wciągasz sobie paliwo i części brutto i ni
            > e
            > odliczasz VAT-u (od ceny ani od rat leasingowych tez go w tym wypadku nie
            > odliczysz) A opony polskie to są , ale może w jakichs Daewoo. Jeśli się mylę to
            >
            > mnie wyprowadźcie z błedu.

            Zdaje sie, ze przy osobowych nie mozesz odliczac VAT-u tylko od paliwa (od gazu i
            diesla dopiero od lutego tego roku, od benzyny juz od dawna), a czesci rozliczasz
            normalnie, tzn. VAT i wartosc netto.
            • Gość: darkg Re: Tylko uzywane! IP: *.carcade.com.pl / 10.48.22.* 15.03.02, 11:37
              Zauwaz ze 'p' napisal o samochodach osobowych z homologacja na ciezarowke (np.
              Honda Civic, czy Opel Astra ma taka homologacje) i w takim przypadku
              rzeczywiscie VAT rozlicza sie osobno, a kwote netto wlicza sie w koszty
              uzyskania przychodu.
              PZDR Darkg
    • Gość: Doki wrak roku 2001 IP: 62.235.197.* 23.02.02, 05:47
      Wrak roku, tak nazywa sie doroczna nagroda przyznawana temu, kto najbardziej
      dal sie nabrac przy zakupie uzywanego samochodu. Fundatorem jest federacja
      handlarzy uzywanymi samochodami w Belgii (!).
      W tym roku nagrode otrzymala mloda dziewczyna, ktora razem z tatusiem
      wypatrzyla w Niemczech Golfa Cabrio z 1996 za 8430 euro. Plyte podlogowa
      zespawano z 3 czesci, a szpary wypelniono silikonem. W ten sposob karoseria
      byla przekoszona o 3 cm w lewo. Silnik zamocowany na 2 srubach, ABS nie dziala,
      tylne hamulce tez nie i jeszcze pare drobiazgow. Lakier byl w porzadku, a bylo
      go 5 warstw, bo inaczej nie udaloby sie ukryc wszystkich nieudolnych napraw.
      W Niemczech nie ma obowiazkowej kontroli przy rejestracji uzywanego
      samochodu.Jak ktos ma dobry samochod, to raczej go nie sprzedaje, albo nie
      okazyjnie. Moral: jesli ktos chce cos tanio sprzedac, to raczej oszustwo niz
      dobra wola albo przymus.
    • Gość: kierowca Re: Tylko uzywane! IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 23.02.02, 09:54
      Cała problem jest mocno naciągany. Kto chce kupic nowy to kupi nowy a kto
      uzywany to używany. A dla obroncow uzywanych jedna uwaga - jak na razie nikt
      nie umie produkowac samochodow uzywanych - najpierw ktos musi kupic nówkę i ją
      zużyć żeby zrobic radość bywalcom gield (i lumpeksow) ;-P
    • Gość: Sknera Re: Tylko uzywane! IP: *.epsa.pl 12.03.02, 13:45
      Nie rozumiem dlaczego uważasz kupowanie nowych rzeczy za błąd, sam oszczędzasz,
      na co ? na następny stary samochód? czy tylko chcesz bogaty umrzeć? ile musisz
      mieć kasy "bogaty człowieku z bogatej firmy" żeby nie liczyć się z kasą i kupić
      wreszcie sobie coś nowego?
      Tylko milioner wyglądający jak szmaciarz jest oryginalny. A szmaciarz to tylko
      szmaciarz.
      p.s.
      stare też spadająz lawety ;-))))
    • qbayashi Nowe, używane, czy z importu? 12.03.02, 14:34
      Zapraszam Cię (jak i innych) do zapoznania się z moją argumentacją.
      Jest tutaj:
      www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=AUTO-MOTO&wid=1234464&aut=qbayashi&a
      id=1234464
      • Gość: Krasek Re: Nowe, używane, czy z importu? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.03.02, 15:29
        ŚWIĘTE SŁOWA. W pełni sie z tobą zgadzam.

        Kupno nowego czy używanego nie stanowi dylematu tylko dla kogoś kto bierze auto
        na firmę. Wszystko zależy wtedy od osobistych preferencji. Później jak ma taki
        fakturę i homologację odlicza Vat, resztę amortyzuje i po krzyku. Na dodatek
        jak interesik jakoś sie kręci, US nie dobiera się do tyłka i chcą dawać kredyty
        to jest super, a auto może sobie zmieniać kiedy chce, żeby tylko za dużo nie
        stracić. No, wyjątek mogą stanowić tu pojazdy typowo ciężarowe bo w grę wchodzą
        tu o wiele większe pieniądze.

        Nam pozostaje ciułanie, drogie kredyty, albo "zachodni, tańszy złom".
    • Gość: Shoshon Nowe? Nie!! Używane IP: 194.181.153.* 12.03.02, 16:00
      Dzieki wam frajerzy kupujący nowe samochody! Wielkie dzięki! To wam zawdzięczam
      to iż 2,3 letnie samochody mogę kupić za pół ceny!

      PS Piszę oczywiście do właścicieli nowych samochodów w Niemczech, Francji,
      Holandii. Od Polaków nie kupię samochodu, którego stan techniczny i wyposażenie
      ( oh! Pardon - jego brak) przypomina mi że na polski rynek trafiają pojazdy
      niesprzedawalne na Zachodzie
    • Gość: Orc Po co ideologizować ? IP: *.chem.uni.wroc.pl 12.03.02, 16:24
      Wiadomo, że nowy ma w porównaniu z używanym masę zalet ( komfort psychiczny to
      pies ? a możliwość skomponowania pojazdu samemu a nie wsiadania w coś, co
      podobało komuś tam, pielęgnowanie "od kołyski" itp... ). Na nówki z fabryk jest
      w każdym razie zbyt. A w Polsce pewne rzeczy są pochodną sytuacji ekonomicznej,
      to że u nas zarabia się kilka razy mniej niż w Niemczech sprawia, że taki np.
      nowy Golf jest dostepny dla o wiele mniejszej grupy. No więc jeśli ktoś nie
      chce ( i słusznie ) zadłużać się po uszy a nie satysfakcjonuje go Seicento czy
      Polonez - jest zmuszony do sięgnięcia po pojazd używany. I tyle. Przepraszam za
      banały, ale irytują mnie z jednej strony anatemy miotane na "badziewiaków" a z
      drugiej pokrętne, coraz bardziej mistyczne uzasadnianie wyższości używanych nad
      nowymi. P.S. Może ktoś wysmaży elaborat dla MON-u i lotników, w którym
      udowodni, że 15-letnie F-16 A z pustyni są w oczywisty sposób lepsze od "C" z
      fabryki ?
      • Gość: Miky Re: Po co ideologizować ? IP: 158.66.116.* 13.03.02, 09:08
        Przykład z życia. Niedawno mój kumpel, baaardzo odporny na argumenty, kupił
        sobie NOWĄ brykę pt. fiat siena. Jak myślicie, ile za toto zapłacił? Już Wam
        piszę: 46 tys nowiutkich złotówek! Jak to się stało? Ano po prostu. Za tę furę
        zapłacił 35 tys i w rozliczeniu zostawił 1,5 roczne cc (to takie nowsze,
        bardziej okrągłe) wycenione na 14 tys. Z tym, że u tego samego dilera to cc
        wcześniej kupił za 25 tys. Czyli stracił 11 tys! Rachunek jest prosty: Kumpel
        wydał 46 tys i ma sienę (nawet ubezpieczoną). Diler zaś skasował 31 tys.
        gotóweczką i ma cc, które łatwo upchnie za jakieś 15 tys (mało jeżdżone i
        generalnie zadbane). Zresztą już je sprzedał.
        Wiecej takich interesów a na pewno salony nowych samochodów nigdy nie
        zbankrutują. Pozdrawiam
        • druid_ Re: Po co ideologizować? - wlasnie 13.03.02, 09:19
          Czy do ciebie debilu nie dociera, ze jezeli tyle wydal,
          to widocznie bylo go na to stac? A ciebie zazdrosc z
          tego powodu zzera, ze tyle kasy nigdy na raz nie
          wydasz. Chowaj te 1000 zl, co zarabiasz na starosc,
          albo kup sobie przerdzewialy zlom od Helmuta.
          • Gość: Miky Re: Po co ideologizować? - wlasnie IP: 158.66.116.* 13.03.02, 09:22
            Już Ci kiedyś napisałem: "Głupi jesteś i tyle.". Pozostaje mi tylko podtrzymać.
            Podałem tylko przykład. Ale akurat Tobie nie będę się tłumaczyć.
            Nie pozdrawiam
            • Gość: sknera Re: Po co ideologizować? - wlasnie IP: *.epsa.com.pl 13.03.02, 13:07
              A dlaczego wszystkich tak interesują finanse ich znajomych i tak pilnie śledzą
              ich inwestycje i wydatki. Może klient "tracąc" te 11 tyś. miał jakiś ukryty
              cel:-)
              Ale i tak g... to powinno innych obchodzić.
              • druid_ Re: Po co ideologizować? - wlasnie 13.03.02, 14:25
                Z ust mi to wyjales.
    • Gość: tees Uzywane meble, pralki, lodówki, wieże, swetry ... IP: 195.94.204.* 13.03.02, 12:51
      są o niebo tańsze niż nowe, a właściwie nic nie tracą na funkcjonalności.
      Wszyscy, którzy kupują nowe, prosto z salonu meble, pralki, lodówki, wieże i
      swetry to dęci, żałośni frajerzy.
      Mam kumpla, który twierdzi, że wszyscy, co nie kupują u pasera to dęci frajerzy
      (kradzione jest jeszcze tańsze, niż używane, a i stosunek jakości do ceny
      lepszy).
      Ten kumpel ma z kolei znajomego, który twierdzi, że wszyscy, co cokolwiek płacą
      za rzeczy, to dęci frajerzy, bo przecież można wszystko sobie wziąć samemu, po
      co iść i przepłacać u pasera.
      • Gość: Miky Re: Uzywane meble, pralki, lodówki, wieże, swetry ... IP: 158.66.116.* 13.03.02, 15:11
        Żal mi Was. Tak sobie żyjecie w tym czarnobiałym światku, gdzie każdy medal ma
        tylko dwie strony i ani jednej więcej. Szukajcie sobie dalej jedynie słusznych
        teorii. Życzę powodzenia.
        Podałem tylko przykład, jeżeli znacie inne, w drugą stronę, chętnie je poznam.
        A co mam do finansów mojego kumpla? Na swój poprzedni bolid (albo kaszlak albo
        cc- nie pamiętam, na który z tych dwóch) pożyczał ode mnie pieniądze. Ale to
        akurat nie wpływa na oceną całej sytuacji. I proszę bez ataków osobistych,
        jesteści smiesznie żałośni.
        • Gość: tees nic osobistego IP: 195.94.204.* 14.03.02, 11:30
          nie obrazaj sie, tu nie bylo nic osobistego
          po prostu przedstawiony zakres mozliwosci i okolicznosci
          czasem sie oplaca brac uzywane, a czasem potrzebne jest nowe
          kradzionego odradzam, bo nieladnie i same klopoty
          a co kto kupuje to jego sprawa
          ("Pije belta bo jest tani, a od rana bo mnie stac!")
          • Gość: pilot13 ja mam nówkę i co? IP: *.wil.pk.edu.pl 14.03.02, 11:51
            ja kupiłe nówkę i jestem zadowolony. Wiem, że straciłem przy wyjeździe z salonu
            pare tysięcy, ale mam zamiar pojeździć autkiem kilka lat, więc ta strata mnie
            nie rusza . Ponadto STAĆ MNIE NA TO. Jak ktoś nie ma kasy niech kupuje uzywane.
            Jak kiedyś będę w gorszej sytuacji finansowej to też kupię używkę.
            Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
            • Gość: Miky Re: ja mam nówkę i co? IP: 158.66.116.* 14.03.02, 12:15
              No, wreszcie coś do rzeczy:)))
              No to będzie zagadka: Wyobraźmy sobie dwóch zawodników, po 1 żonie i jakichś
              dzieciach każdy. Obaj mają po 40 tys PLN na samochód.
              Zawodnik nr 1 używa samochodu do pracy, codziennie spędza w nim kilka godzin,
              co kilka dni jedzie w tzw. trasy. Wakacje spędza w Polsce, lubi zwiedzać. Razem
              rocznie kręci ca 50-60 tys km.
              Zawodnik nr 2 do pracy jeździ tramwajem. Samochód wyciąga z garażu raz na kilka
              dni. W weekend bierze rodzinę i jadą "za miasto". Rzadziej niż raz na miesiąc
              jedzie w trasę na drugi koniec Polski. Wakacje nie zawsze spędza z samochodem.
              Razem rocznie max. 15 tys. km
              Pytanie: Jaki wóz kupi zawodnik nr 1 a jaki zawodnik nr 2? W odpowiedzi użyć
              należy słów z zamkniętego katalogu: nowy, używany, mały, duży, goły, wyposażony.
              Jeżeli podacie jakąkolwiek jedną odpowiedź, którą bedziecie w stanie uzasadnić-
              gratuluję. Ja jestem teraz zawodnikiem nr 2 i wiem co kupić. Kilka lat temu
              byłem zawodnikiem nr 1 i miałem prawdziwą zagwozdkę.
              Teraz Wy :))))))))))))))))))))
              Pozdrawiam
              P.S. Druid, daruj sobie teksty, że z 40 tys. zł należy położyć się w trumnie i
              zaczekać. To akurat wiem.
              • druid_ Re: ja mam nówkę i co? 14.03.02, 12:38

                > gratuluję. Ja jestem teraz zawodnikiem nr 2 i wiem co
                kupić.

                Tramwaj?
                • Gość: Miky Re: ja mam nówkę i co? IP: 158.66.116.* 14.03.02, 12:43
                  druid_ napisał(a):

                  >
                  > > gratuluję. Ja jestem teraz zawodnikiem nr 2 i wiem co
                  > kupić.
                  >
                  > Tramwaj?

                  Tak, taki na korbkę. Postawię go sobie w ogródku koło używanego poniemieckiego
                  druidziątka zwanego w Kongresówce krasnalem.
                  P.S. Ale się ubawiłem:(
              • Gość: tees Re: ja mam nówkę i co? IP: 195.94.204.* 14.03.02, 12:55
                Gość portalu: Miky napisał(a):

                > No to będzie zagadka: Wyobraźmy sobie dwóch zawodników, po 1 żonie i jakichś
                > dzieciach każdy. Obaj mają po 40 tys PLN na samochód.
                > Zawodnik nr 1 używa samochodu do pracy, codziennie spędza w nim kilka godzin,
                > co kilka dni jedzie w tzw. trasy. Wakacje spędza w Polsce, lubi zwiedzać. Razem
                > rocznie kręci ca 50-60 tys km.

                nowy, mały, wyposażony

                Samochód musi być bardzo sprawny, tani w eksploatacji, ale wygodny. Przy takich
                warunkach 40 koła tylko na mały wystarczy.

                > Zawodnik nr 2 do pracy jeździ tramwajem. Samochód wyciąga z garażu raz na kilka
                > dni. W weekend bierze rodzinę i jadą "za miasto". Rzadziej niż raz na miesiąc
                > jedzie w trasę na drugi koniec Polski. Wakacje nie zawsze spędza z samochodem.
                > Razem rocznie max. 15 tys. km

                używany, duży, wyposażony

                Duży musi być, żeby sie gromada zmieściła, palić może, bo jeżdżą rzadko, a
                używany za 40kpln to i wypas może mieć (i powinien, zeby bezpiecznie i wygodnie
                dojechać).

                > Pytanie: Jaki wóz kupi zawodnik nr 1 a jaki zawodnik nr 2? W odpowiedzi użyć
                > należy słów z zamkniętego katalogu: nowy, używany, mały, duży, goły, wyposażony

                • Gość: Miky Brawo! IP: 158.66.116.* 14.03.02, 13:02
                  Gość portalu: tees napisał(a):

                  > Gość portalu: Miky napisał(a):
                  >
                  > > No to będzie zagadka: Wyobraźmy sobie dwóch zawodników, po 1 żonie i jakic
                  > hś
                  > > dzieciach każdy. Obaj mają po 40 tys PLN na samochód.
                  > > Zawodnik nr 1 używa samochodu do pracy, codziennie spędza w nim kilka godz
                  > in,
                  > > co kilka dni jedzie w tzw. trasy. Wakacje spędza w Polsce, lubi zwiedzać.
                  > Razem
                  > > rocznie kręci ca 50-60 tys km.
                  >
                  > nowy, mały, wyposażony
                  >
                  > Samochód musi być bardzo sprawny, tani w eksploatacji, ale wygodny. Przy takich
                  >
                  > warunkach 40 koła tylko na mały wystarczy.

                  OK, tylko jeden mały problem. Szkoda krzyża i bebechów. Choćby nie wiem jak
                  inżynierowie się starali, to długa (kilkugodzinna) jazda taką corsą czy fiestą
                  jest utrapieniem. Trzęsie, rzuca i nóg rozprostować się nie da (to w kontekście
                  wyjazdu z rodziną na wakacje). Poza tym mały samochód jest przeznaczony na
                  bezawaryjną jazdę do 100 tys. km (a tylko powiedzcie, że nie:) . Potem trzeba go
                  zmienić. Czyli za dwa lata. Kupa kasy...

                  >
                  > > Zawodnik nr 2 do pracy jeździ tramwajem. Samochód wyciąga z garażu raz na
                  > kilka
                  > > dni. W weekend bierze rodzinę i jadą "za miasto". Rzadziej niż raz na mies
                  > iąc
                  > > jedzie w trasę na drugi koniec Polski. Wakacje nie zawsze spędza z samocho
                  > dem.
                  > > Razem rocznie max. 15 tys. km
                  >
                  > używany, duży, wyposażony
                  >
                  > Duży musi być, żeby sie gromada zmieściła, palić może, bo jeżdżą rzadko, a
                  > używany za 40kpln to i wypas może mieć (i powinien, zeby bezpiecznie i wygodnie
                  >
                  > dojechać).
                  Święte słowa. Tylko czemu od razu mój świadomy wybór niejakie druidopodobne
                  indywidua nazywają debilnym?
                  • Gość: szatan Re: Brawo! IP: *.pl 14.03.02, 17:38
                    Gość portalu: Miky napisał(a):

                    > OK, tylko jeden mały problem. Szkoda krzyża i bebechów. Choćby nie wiem jak
                    > inżynierowie się starali, to długa (kilkugodzinna) jazda taką corsą czy fiestą
                    > jest utrapieniem. Trzęsie, rzuca i nóg rozprostować się nie da (to w kontekście
                    >
                    > wyjazdu z rodziną na wakacje). Poza tym mały samochód jest przeznaczony na
                    > bezawaryjną jazdę do 100 tys. km (a tylko powiedzcie, że nie:) . Potem trzeba g
                    > o
                    > zmienić. Czyli za dwa lata. Kupa kasy...
                    >

                    przesadzasz...można nogi rozprostowac a i podróż ponad 1000km nie jest aż tam
                    męcząca....mówię o samochodzie typu ASTRA, Corsa, Clio, Lanos itd przy założeniu
                    że jedzie góóóraaaa 3 osoby....

                    P.S.
                    od siebie dodam że Niemcy mają inną mentalność i tam nie zawsze sprzedaje się by
                    zarobić na używanym ....bo wtedy rzeczywiście sprzedawaliby jakieś trupy...

                    <<< oni tam kupują nowy bo im się to opłaca i tyle >>> nawet MICHALCZEWSKI o tym
                    mówił....więc CHOĆ JEŻDŻĘ NOWYMI to gdybym miał kupić osobiście w Niemczech
                    używane auto to wcale nie miałbym takich obiekcji jak niektórzy w Polsce...

                    i pytanie do innych...dlaczego mówicie że ludzie po okresie gwarancyjnym nie
                    przestrzegają okresowych przeglądów(czy to w ASO czy w innych warsztatach)
                    przecież wydatek rzędu 300PLN wcale nie jest jakiś uciążliwy a zawsze lepiej
                    zapobiegać niż leczyć....

                    bywajcie

                    • Gość: Miky Re: Brawo! IP: 158.66.116.* 15.03.02, 08:55
                      Gość portalu: szatan napisał(a):
                      > przesadzasz...można nogi rozprostowac a i podróż ponad 1000km nie jest aż tam
                      > męcząca....mówię o samochodzie typu ASTRA, Corsa, Clio, Lanos itd przy
                      założeni
                      > u
                      > że jedzie góóóraaaa 3 osoby....
                      Zrób zatem mały test. Weź corsę czy coś w tym rozmiarze i przez jeden (tylko
                      jeden!) tydzień jeździj nią CODZIENNIE ponad 200 km. W następny poniedziałek
                      pogadamy. Oczywiście w kolejce do gabinetu ortopedy:))))
                      A jednorazowo to pewnie, że można i 1000 km przejechać. Ale mówimy tu o
                      codziennej dużej eksploatacji.
                      Pozdrawiam
                      • Gość: Pitz Re: Brawo! IP: 157.25.125.* 15.03.02, 10:11
                        Gość portalu: Miky napisał(a):

                        > Gość portalu: szatan napisał(a):
                        > > przesadzasz...można nogi rozprostowac a i podróż ponad 1000km nie jest aż
                        > tam
                        > > męcząca....mówię o samochodzie typu ASTRA, Corsa, Clio, Lanos itd przy
                        > założeni
                        > > u
                        > > że jedzie góóóraaaa 3 osoby....
                        > Zrób zatem mały test. Weź corsę czy coś w tym rozmiarze i przez jeden (tylko
                        > jeden!) tydzień jeździj nią CODZIENNIE ponad 200 km. W następny poniedziałek
                        > pogadamy. Oczywiście w kolejce do gabinetu ortopedy:))))
                        > A jednorazowo to pewnie, że można i 1000 km przejechać. Ale mówimy tu o
                        > codziennej dużej eksploatacji.
                        > Pozdrawiam

                        Kiedys tak sie zlozylo, ze musialem pojechac Corsa B (ten model, ktory zostal
                        zastapiony przez te co weszla teraz na rynek) na nartki do Austrii. Tez sie
                        zastanawialem jak to zniesie moj tylek i moje kosci. Bylem bardzo mile
                        zaskoczony, bo 12 godzin za kierownica i nie bolal mnie ani tylek ani nic innego.

                        Pozdrawiam
                        • Gość: Miky Re: Brawo! IP: 158.66.116.* 15.03.02, 10:16
                          Gość portalu: Pitz napisał(a):
                          > Kiedys tak sie zlozylo, ze musialem pojechac Corsa B (ten model, ktory zostal
                          > zastapiony przez te co weszla teraz na rynek) na nartki do Austrii. Tez sie
                          > zastanawialem jak to zniesie moj tylek i moje kosci. Bylem bardzo mile
                          > zaskoczony, bo 12 godzin za kierownica i nie bolal mnie ani tylek ani nic inneg
                          > o.
                          Jasne, dlatego napisałem, że objawy te pojawiają się po codziennej kilkugodzinnej
                          jeździe. Po prostu nawarstwiają się, Jednorazowe wypady niczym nie grożą. Sam
                          kiedyś pojechałem do Paryża polonezem (z międzylądowaniem w Niemczech) i też mnie
                          nic nie bolało:)))
                          > Pozdrawiam

                          Ja również
                      • Gość: szatan Re: Brawo! IP: *.pl 15.03.02, 12:19
                        Gość portalu: Miky napisał(a):

                        > Gość portalu: szatan napisał(a):
                        > > przesadzasz...można nogi rozprostowac a i podróż ponad 1000km nie jest aż
                        > tam
                        > > męcząca....mówię o samochodzie typu ASTRA, Corsa, Clio, Lanos itd przy
                        > założeni
                        > > u
                        > > że jedzie góóóraaaa 3 osoby....
                        > Zrób zatem mały test. Weź corsę czy coś w tym rozmiarze i przez jeden (tylko
                        > jeden!) tydzień jeździj nią CODZIENNIE ponad 200 km. W następny poniedziałek
                        > pogadamy. Oczywiście w kolejce do gabinetu ortopedy:))))
                        > A jednorazowo to pewnie, że można i 1000 km przejechać. Ale mówimy tu o
                        > codziennej dużej eksploatacji.

                        ja wiem a co ci chodzi i nadal się nie zgadzam

                        -z trzy tygodnie temu odbyłem podróż W-wa - Essen - W-wa służbowo w dwie osoby w
                        dwie strony ponad 2000 km, miałem hotel zarezerwowany w Essen ale śpieszyło mi
                        się do domu i ponieważ czułem się na siłach(bo do Essen szybko dojechałem i
                        załatwiłem co miałem załatwić) wracałem do domu....
                        ....25 h w podróży(w tym postoje, posiłek, krótka gadka w Niemczech, postój na
                        granicy w Swiecku 1h) i to wszystko Clio 1.4 16V....
                        - do Włoch 14h jazdy Astrą....(przez Niemcy,Austrię)

                        po Polsce(nie codzennie ale często) robię po 400-800km i naprawdę jeszcze nie
                        muszę odwiedzać lekarzy częściej niż inni(czyli sporadycznie)

                        pozdrawiam


                      • Gość: szatan Re: Brawo! IP: *.pl 15.03.02, 12:26
                        z resztą postu, którą ominąłeś zgadzasz się MIky? ...pytam z ciekawości :)

                        pzdr
            • Gość: Marek Re: ja mam nówkę i co? IP: 172.18.118.* 14.03.02, 18:01
              Ja kupilem nowy samochod 2 razy w zyciu. Za pierwszym razem byl to Hyundai
              Pony. Jezdzilem nim 5 lat i uwazam ze zrobilem dobrze kupujac nowy - psul sie
              od czasu do czasu, ale nie jakos specjalnie. Sprzedalem go za jakies grosze.
              Nastepnym nowym samochodem byl Fiat Brava. Po poltora roku uzerania sie z
              serwisami sprzedalem go z mniej niz polowe ceny nowego i obiecalem sobie ze
              nigdy wiecej nie kupie nowego samochodu. Od tego czasu mialem:
              - Mitsubishi Eclipse 1996 (zostalo skasowane przez moja zone po pol roku od
              zakupu)
              - Chevroleta Monte Carlo 1997 (jezdzilem nim 2 lata)
              - Chevroleta Cavalier 1997 (nadal go mam - 76 tys. mil, problemow zwykle nie
              ma, a jak sa to naprawy kosztuja grosze i zazwyczaj je sam wykonuje)
              - Pontiaca Grand Prix 2000 (nadal go mam - 37 tys. mil, jest nadal na
              gwarancji, chwilowo nic sie nie psuje)

              Jakbym kupowal nowe samochody to bym teraz tozyl sie za pzeproszeniem Yarisem
              (Echo) i Sonata - na tyle mnie bylo stac. I z przerazeniem bym patrzyl na ich
              gwaltownie znikajaca wartosc.
    • Gość: duduś Re: Tylko uzywane! IP: 195.136.36.* 14.03.02, 18:38
      Trzeba sobie zadać pytanie :
      Do czego służy samochód ?
      Ano służy do przemieszczania tyłka z miejsca na miejsce.
      Ten cel osiąga się dokładnie w ten sam sposób nówką, jak i używką.
      Różnica jest w jakości przemieszczania.
      Przy założonym poziomie (ograniczonym) kasy jaką można na ten cel przeznaczyć,
      wolę przemieszczać swój tyłek, oraz tyłki członków mojej rodziny kilkuletnim,
      bezpiecznym autem klasy średniej (cztery poduchy, ABS, klima itd.) kupionym za
      30-40 kzł, niż kompaktowym golasem z polskiego salonu za 50 kzł.
      Kupując używkę nie wolno ulegać emocjom (to nie łatwe) i przy najdrobniejszych
      wątpliwościach co do stanu technicznego (nie mam na uwadze oczywistych śladów
      normalnej eksploatacji) trzeba odpuścić i szukać dalej, a trud się opłaci.
      Można oczywiście darować sobie trudów szukania i sprawdzania i zapłacić parę-,
      paręnaście kzł za przejażdżkę nowiutkim pewniakiem z salonu do domu.
      Jeśli oczywiście stać mnie na to i nie mam lepszego pomysłu, jak te pieniądze
      puścić. Pozdrawiam - duduś
    • faren1 Re: Tylko uzywane! 14.03.02, 19:05
      Nigdy nie kupię używanego auta.
      • Gość: Marek A jaki samochod teraz masz? IP: 172.18.118.* 14.03.02, 19:08
        • faren1 Re: A jaki samochod teraz masz? 14.03.02, 19:10
          Żadnego. I raczej nigdy nie będę miał, bo mnie nie stać. Także używanego :-(
          • Gość: Marek Re: A jaki samochod teraz masz? IP: 172.18.118.* 14.03.02, 19:14
            Nigdy to bardzo dlugi okres czasu... Poczekaj pare lat to sie zdziwisz czym
            jeszcze bedziesz jezdzil (znam to z autopsji).
            • Gość: K Re: A jaki samochod teraz masz? IP: *.legnica.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.02, 19:41
              Zawiśc ludzka nie zna granic. Co komu dotego jakie auto kupuje, jeśli ma taki
              kaprys,że stać go na nowe to takie kupuje. Jak to z chęcią obgadujemy bliżnich,
              czy to z zawiści czy z zazdrości, dodając ideologię taka jaka nam akurat
              pasuje. Jeśli mnie stać to kupuje nowe czy to na rok czy dwa jęśli nie to
              używane , ale to moje pieniądze! Nie lubie aby ktos przedemną pierdział w
              siedzenie! a że strace to moja i tylko moja sprawa.
              • Gość: Niknejm Re: A jaki samochod teraz masz? IP: *.pg.com 15.03.02, 10:36
                Gość portalu: K napisał(a):

                > Zawiśc ludzka nie zna granic. Co komu dotego jakie auto kupuje, jeśli ma taki
                > kaprys,że stać go na nowe to takie kupuje. Jak to z chęcią obgadujemy bliżnich,
                > czy to z zawiści czy z zazdrości, dodając ideologię taka jaka nam akurat
                > pasuje. Jeśli mnie stać to kupuje nowe czy to na rok czy dwa jęśli nie to
                > używane , ale to moje pieniądze!

                Często nie jest to kwestia - stać mnie na nowe, to kupuję, jeśli nie, to używane.
                Ja za swoje używane autko zapłaciłem tyle, że kupiłbym kompakta golasa. Ale
                wolałem samochód lepiej wyposażony, lepszy, tyle, że używany, ale w bardzo dobrym
                stanie technicznym (w dodatku mniej awaryjny po 3 latach używania, niż wiele
                nowych aut).

                > a że strace to moja i tylko moja sprawa.

                Dokładnie. Tak samo jak moją sprawą jest, że kupiłem używany, a nie nowy. Ludziki
                mogą sobie gadać, co chcą, ale takie są fakty - moja sprawa.

                Pozdrawiam,
                Niknejm

                P.S. Swoją drogą - zachęcam do kupowania Civica TypeR... za 3 lata chętnie
                odkupię za połowę ceny wyjściowej, jak będzie w dobrym stanie... ;-)
                • Gość: Miky Re: A jaki samochod teraz masz? IP: 158.66.116.* 15.03.02, 12:07
                  Mam podobną prośbę: kupujcie nowiuteńkie Fordy Mondeo, z dużymi silnikami i
                  tylko jak najlepiej wyposażone! Nie jeździjcie nimi potem za dużo, dbajcie
                  bardzo i regularnie serwisujcie (stać Was, róbcie to w ASO, potem zdobedę
                  wydruki). Za trzy latka na pewno do Was się zgłoszę ;))))
                  Pozdrawiam:)
                  • Gość: Marek Re: A jaki samochod teraz masz? IP: 172.18.118.* 15.03.02, 12:53
                    Z mojej strony poprosze kilka osob o zakup Infiniti G35. Za rok - dwa odkupuje!
    • Gość: cx500 Re: Tylko uzywane! IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 15.03.02, 13:18
      ludzie wszyscy macie racje.jeden woli używana żonę kolegi od swojej, a inny
      tylko swoją. jeszcze inni wolą tirówki, chociz są mocno używane, wiadomo na co
      je stać.
      ja mialem używane audi 80 10-cio letnie jeżdzilem 4 lata, bylo super.
      później mialem 4 letnie też audi 80 (bardzo dobre auto). mialem też 7 letni
      Ascone. jeszcze lepiej.
      teraz mam nowego forda mondeo, tzn kupilem w salonie w 1997 roku.
      no i co .każdy jeżdził jak inne. wsztstkie są lepsze od tego czym jeżdziliśmy
      kiedyś za komuny.
      • Gość: Miky Re: Tylko uzywane! IP: 158.66.116.* 15.03.02, 14:55
        A nie chcesz tego mondziaka sprzedać? :))))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka