Gość: 130rapid
IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl
25.02.02, 13:42
Mam taki nocny zwyczaj: gdy jestem wyprzedzany, a jadę na krótkich (bo przede
mną jedzie coś w tym samym kierunku, nie za blisko), to na 2-3 sekundy włączam
długie - po to żeby delikwent, który mnie wyprzedza, nie skasował
nieoświetlonego rowerzysty, który jedzie z naprzeciwka, albo nie wziął na maskę
Świetej Krowy (tzn. przechodnia lezącego drogą).
Raz ta moja mała sztuczka uratowała wyprzedzającemu coś więcej niż blachy (z
przeciwka trulał się nieoświetlony ciągnik). Gość, który wtedy dojrzał w moich
długich Latającego Holendra marki Ursus, z wdzięczności najpierw machnął łapką,
potem pomrugał awaryjnymi, a wreszcie podziękował "po niemiecku".
Macie jakieś swoje wypróbowane, ale nietypowe pomysły na miłą i bezpieczną
atmosferkę na szosie?