Dodaj do ulubionych

Do "siedzacego na moim zderzaku"

06.03.02, 16:17
Ja wiem, ze:
- jestes najlepszym kierowca na swiecie, inni przy tobie to amatorzy, ktorzy powinni oddac prawo jazdy,
- twoj refleks to po prostu blyskawica,
- twoj samochod to najnowoczesniejsza maszyna z hamulcami lepszymi, niz w Porsche,
- spieszy ci sie akurat niesamowicie,
ale sprobuj ruszyc tym swoim mozgiem i zastanowic sie, dlaczego lekkie dotkniecie przeze mnie hamulca (w
zasadzie nawet nie zwalniam, tylko zapalaja sie moje swiatla stopu) powoduje twoja paniczna reakcje, ostre
szarpniecie twojej rajdowki i czesto hamowanie z piskiem opon. A teraz sprobuj pomyslec (wiem, ze boli), co sie
stanie, jesli naprawde bede musial sie zatrzymac awaryjnie. A jak za toba bedzie jechal taki sam swietny
kierowca takim samym swietnym bolidem? Jak ci sie tak spieszy, to sobie wyprzedz. Jak nie ma miejsca do
wyprzedzania, a nie umiesz jechac normalnie, to jedz metrem. Ja bede jezdzil zgodnie z przepisami i nie
zamierzam ich lamac tylko dlatego, ze ktos jedzie 10 cm za mna - jak nie zwiekszysz odleglosci, to jeszcze
zwolnie.
Obserwuj wątek
    • Gość: Jarek Re: Do IP: *.siemens.pl 06.03.02, 16:41
      I tak trzymac !
    • hocest Re: Do 06.03.02, 16:43
      takich misiów co to siadają mi na tzw ogonie to ja nienawidzę
      mistrzowie kierownicy pożal się Boże
      • Gość: MARCIN M Re: Do IP: 192.168.1.* 06.03.02, 16:46
        Jezdzac codziennie pare godzin po miescie mam dosyc takich wlasnie
        kierowcow.Doprowadzaja mnie do szalu.moge sie zalozyc ze to kwestia czasu kiedy
        mnie ktos stuknie.TO SA IDIOCI!!!!!
        • Gość: Marek Jestem idiota IP: 172.18.118.* 06.03.02, 16:58
          Bo kiedys gosciowi w taki sposob w dupe wjechalem - siedzialem mu na dupie
          (jechal jak krowa), on postanowil skrecic w prawo, myslalem ze mu sie dupa
          schowa ale przechodzil przechodzien i ten uprzejmy kierowca postanowil go
          przepuscic. Facet stanal, ja zlapalem jakas zamrozona kaluze w prawe kolo,
          Brava ABS'u nie miala no i sie stalo :)
          • smirnoff Re: Jestem idiota 06.03.02, 17:02
            Gość portalu: Marek napisał(a):

            > ale przechodzil przechodzien i ten uprzejmy kierowca postanowil go
            > przepuscic.

            Dodam wiec, ze tez przepuszczam pieszych. Moze to niewiarygodne, ale naprawde zatrzymuje sie przed przejsciem,
            zeby przepuscic pieszego. Moge to zrobic bez problemu, poniewaz nie przekraczam dozwolonej predkosci, wiec
            zatrzymanie sie nie stanowi dla mnie zadnego problemu.
            • Gość: Marcel Re: Jestem idiota IP: *.med.umich.edu 06.03.02, 17:24
              smirnoff napisał(a):
              > Dodam wiec, ze tez przepuszczam pieszych. Moze to niewiarygodne, ale naprawde z
              > atrzymuje sie przed przejsciem, zeby przepuscic pieszego.

              Nigdy tego nie rob! Chcesz miec goscia na sumieniu? Ty go przepuscisz, jeszcze
              ktos go przepusci a potem gostka w teleexpresie pokaza jako przypadek pieszego
              przejechanego na pasach. Po tym jak mi zona z zeslania w Germanii wrocila to jej
              o maly wlos pare razy na parkingu pod s-marketem nie zabili. Wydawalo jej sie, ze
              ma pierszenstwo.... kilku kierowcow nawet w czolo sie pukalo...
              Pieszego nalezy trzymac krotko i w ryzach. Ma znac swoje miejsce na drodze. I to
              dla jego wlasnego dobra!

              Pozdrowka!
              • smirnoff Ta... 06.03.02, 17:30
                Po tym jak mi zona z zeslania w Germanii wrocila to je
                > j
                > o maly wlos pare razy na parkingu pod s-marketem nie zabili. Wydawalo jej sie,
                > ze
                > ma pierszenstwo.... kilku kierowcow nawet w czolo sie pukalo...

                Akurat tak sie sklada, ze tez jakis czas mieszkalem w Niemczech. Dlatego teraz u nas na ulicy czuje sie jak w dzungli.
                A zachowania niektorych osobnikow na parkingach pod supermarketami, to temat na osobny watek. To tak, jakby
                wiekszosc z z nich nie wychodzila za chwile (albo nie wsiadla przed chwila) z samochodu. Wyglada, jakby tylko
                przyjechali sie przejechac pod sklepem i nie rozumieja, co po ci smieszni ludzie z wozkami tak tu laza.

                • Gość: Marcel Re: Ta... IP: *.med.umich.edu 06.03.02, 17:40
                  smirnoff napisał(a):
                  > To tak, jakby
                  > wiekszosc z z nich nie wychodzila za chwile (albo nie wsiadla przed chwila) z s
                  > amochodu. Wyglada, jakby tylko
                  > przyjechali sie przejechac pod sklepem i nie rozumieja, co po ci smieszni ludzi
                  > e z wozkami tak tu laza.

                  To dlatego parkuja na miejscach dla inwalidow - bo blizej do drzwi a przecie pod
                  sklepem to policji nie interesuje. A i inwalida im nie podskaczy ;-)

                  A wracajac do jazdy na ogonie. Dawniej sam sie czasem tak bawilem. Szczegolnie
                  kiedy jakis Krol Lewego Pasa pociskal pelne 60 km/h. Podjezdzalem mu pod zderzak
                  i po chwili mrugalem swiatlami. Efekt byl murowany. Przestalem kiedy jeden gosc w
                  skodzie bez spogladania w prawe lusterko zjechal na lewy pas pod kola skody
                  mojego qumpla. Qumpel wyhamowal, ale gostek zaniepokoil sie, ze "znikad" ma znow
                  auto na ogonie, wiec postanowil wrocic na lewy pas. Sek w tym, ze juz go w tym
                  czasie wyprzedzalem... Na szczescie dosc szeroko bylo.
                  • Gość: Marek Re: Ta... IP: 172.18.118.* 06.03.02, 17:43
                    W USA zaparkowanie na miejscu na inwalidy jest BARDZO kosztowne. Pomijajac
                    koszty mandatu, trzeba tez zaplacic za holowanie samochodu...
                    • Gość: Marcel Re: Ta... IP: *.med.umich.edu 06.03.02, 17:47
                      W Polsce teoretycznie tez. Ale jak wiekszosc rzeczy w Polsce, tak i to dziala
                      tylko w teorii.
                  • Gość: mati Re: Ta... IP: *.icpnet.pl 07.03.02, 00:23
                    Marcel o co Ci chodzi?
                    Jak się odbija w lewo to trzeba patrzeć w prawe lusterko , czy jak?
          • Gość: Goody Re: Jeste...s idiota IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 07.03.02, 01:22
            Glupota nie ma co sie chwalic,
            a ten usmieszek tez jest tu nie na miejscu.
            • Gość: Marek Re: Jeste...s idiota IP: *.atlanta-03-04rs.ga.dial-access.att.net 07.03.02, 03:13
              Dziekuje za slowa pociechy. Zapomnialem dodac ze juz wczesniej jakis kamien mi
              reflektor rozbil, maska byla pogieta przez jakichs dwoch idiotow ktorzy
              przebiegali na czerwonym i im sie nie udalo a zderzak byl wgnieciony przez
              innego idiote ktory parkowac nie umial i sie o mnie mocniej oparl. Wiec
              wymiane maski, reflektora i zderzaka i tak bym musial zrobic... A samochod w
              ktory wjechalem byl firmowa Astra.
      • Gość: KajTan Mistrzowie prostej... IP: 192.168.170.* 07.03.02, 23:24
        To sa Mistrzowie Prostej i Rownej - jak tylko pojawi sie kilka zakretoow (nawet
        w miescie), gubia swoj szyk, do przesady zwalniaja, aby ponownie na prostej
        zaczac ogladac atomy lakieru na tylnej sciance mojego klasyka...

        raczej blysnicie swiatlami stopu wystarcza - szofer za mna zwalnia i trzyma
        odstep (a bo to wiadomo, co z takiego starego wozu odpadnie na szose?), ale
        zdarza sie, ze trzeba zwolnic, lub dac prawy migacz, i niech mistrz porstej
        leci do przodu - na zakretach i tak go spokojnie jadac dogonie, a na prostej
        ponownie zaczyna sie ucieczka....

        zabawne, na bocznych drogach jadac spokojnie 80-90 km/h wszelkie szybkie wozy z
        niecierpliwymi kierowcami na pokladzie, potulnie jada za mna, lub zostaja dalko
        w wiecznie zaparowanym lusterku...

        pozdroowka
    • bird_man Re: Do 06.03.02, 17:05
      ja tam wlaczam na pare sekund moje tylne swiatla przeciwmgielne!!
      Efekt jest wspanialy!
      polecam wszystkim..
      • Gość: Rycho Re: Do IP: *.astercity.net / 10.133.128.* 06.03.02, 21:13
        Porąbało was dokumentnie.Co wam przeszkadza,że komuś się spieszy?Wystarczy
        jechać dalej po swojemu,a napewno za moment nas wyprzedzi.Wszelkie złośliwości
        są bez sensu.Co z tego,że będzie jego wina jak ci dupę rozwali?Zanim chce się
        uczyć kogoś trzeba się zastanowić nad sobą.
        • Gość: Misiek Re: Do IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 06.03.02, 23:31
          Wcale nie musi wyprzedzić od razu, niektórzy idioci jeżdżą tak kilometrami.
          Szczególnie wtedy, gdy nie przekracza się dozwolonej prędkości. Durniów to
          denerwuje i próbują wywierać presję, żeby przyśpieszyć. Przecież dużo łatwiej
          wyprzedzić, gdy od poprzedzającego pojazdu dzieli nas pewna odległość-wczesniej
          można zacząć przyśpieszać.
          Też stosuję światła p.mgielne czy awaryjne, ale czasem trzeba nawet stanąć,
          włączyć awaryjne. Oczywiście bałwan nie może mnie ominąć, bo jest za blisko.
          Gdy znowu ruszę, trzyma już odległość.
          W USA jest to jedno z najcięższych wykroczeń (tzw. tailgating).
          Osobiście od poprzedzającego auta utrzymuję odległość zgodną z amerykańską
          regułą "2 sekund". Nie mogę się znaleźć na miejscu poprzedzającego samochodu
          wcześniej niż po 2 sekundach. (Trzeba powoli policzyć: "one hundred one, one
          hundred two" lub po prostu "sto jeden, sto dwa")
          • Gość: Rycho Re: Do IP: *.astercity.net / 10.133.128.* 07.03.02, 00:28
            I co Ci to daje?
            • Gość: Misiek Re: Do IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 07.03.02, 01:01
              Gość portalu: Rycho napisał(a):

              > I co Ci to daje?

              Nie wiem co masz na myśli, więc odpowiem 2 razy:
              1. Jeśli chodziło Ci o moje postępowanie z "siedzącym" na zderzaku, to po prostu
              pozbywam się go i przy okazji niebezpieczeństwa wjechania mi w d... W razie
              mojego awaryjnego hamowania gość nie ma żadnych szans zahamowania.
              2. Jeśli miałeś na myśli stosowaną przeze mnie regułę "2 sekund", uważam ją za
              bardzo prostą do zastosowania, odległość za poprzedzającym wzrasta ze wzrostem
              prędkości. Stosuję ją od ok. 10-ciu lat, nigdy nie "dobiłem" do nikogo, ani nawet
              nie zbliżyłem się do poprzednika bardziej niż bym tego chciał.
              Pzdr.
              • Gość: Rycho Re: Do Miśka IP: *.pl 07.03.02, 07:56
                Pkt.2 zgadzamsię.
                Pky.1 cały czas nie rozumiem co mi przeszkadza jadący blisko z tyłu,a w dodatku
                po co prowokować sytuację mogącą skończyć się kolizją z której na dobrą sprawę
                nie wiem jak wyjdę.
                • Gość: jupp Re: Do Miśka IP: 62.148.83.* 07.03.02, 09:11
                  Gość portalu: Rycho napisał(a):

                  > Pkt.2 zgadzamsię.
                  > Pky.1 cały czas nie rozumiem co mi przeszkadza jadący blisko z tyłu,a w dodatku
                  >
                  > po co prowokować sytuację mogącą skończyć się kolizją z której na dobrą sprawę
                  > nie wiem jak wyjdę.
                  ten gość bez wyobraźni jadący z tyłu mojego samochodu może ,a raczej na pewno ,w
                  przypadku nagłego hamowania wylądować w moim kufrze, co mi przeszkadza bo
                  zazwyczaj mam zamiar dojechać do celu mojej podróży bez uszczerbku na moim
                  zdrowiu i karoserii.

                  • Gość: Rycho Re: Do Miśka IP: *.astercity.net / 10.133.128.* 07.03.02, 22:40
                    Ten gość co Ci siedzi na zderzaku chce prawdopodobnie szybko Cię wyprzedzić,a
                    ty masz mu to maksymalnie ułatwić.Jak będziesz wyprawiał cyrki to masz dużą
                    szansę,że coś się wydarzy.Każdemu kto jeżdzi dużo, często zdarza się siedzieć
                    na zderzaku bo w gęstym ruchu ciężko jest inaczej wyprzedzić.Wyobraż sobie,że
                    ten przed Tobą będzie chciał w takiej sytuacji pokazać Ci swoje kaprysy.Ogólnie
                    nie zaprzątam sobie głowy tym co się dzieje za mną i staram się każdemu
                    maksymalnie ułatwić jazdę.Zamiast pouczać innych staram się samemu być
                    pokornym.Pozdr.
                    • Gość: Misiek Re: Do Miśka IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 07.03.02, 23:48
                      Przyjmuję do wiadomości Twoje argumenty. Dzisiaj jednak prawie każdemu się
                      śpieszy, to że jadę zgodnie z przepisami wcale nie oznacza, że mam nadmiar
                      czasu. Tymczasem ktoś, kto mi "siada" na zderzaku, żąda w pewnym sensie, żebym
                      traktował go jak pojazd uprzywilejowany i zjeżdżał mu z drogi. Wcale
                      niekoniecznie komuś takiemu bardzo się śpieszy, najczęściej mam kogoś na
                      zderzaku w weekendy, gdy jakiś burak chce zaimponować panience czy innym
                      osobnikom o podobnym stopniu inteligecji siedzącym w aucie.
                      Drugie "najczęściej" to auta przedstawicieli handlowych, zarówno osobowe jak
                      dostawcze. Im też się zdaje, że mogą jechać jak karetka na sygnale.
                      Oczywiście zdaję sobie sprawę, że takie "zabawy" mogą być niebezpieczne. Jeśli
                      jednak wszyscy będziemy po prostu zjeżdżać im z drogi, oni po prostu uznają to
                      za normę, a gdy spotykają się z jakimś przeciwdziałaniem, powoli rezygnują z
                      tego głupiego zwyczaju. Jeśli są warunki do wyprzedzania, nie ma żadnego
                      znaczenia czy ktoś siedzi mi na zderzaku czy zachowuje odległość. Jeśli chce
                      abym zjechał na prawo, to też to robię gdy uznam to za bezpieczne. Jednak nie
                      mogę zawsze, a szczególnie po ciemku zjeżdżać do samej prawej krawędzi bo
                      potrącę pieszego czy rowerzystę bez światła, których u nas pełno. Jeśli zaś
                      chce wywrzec presję, abym jechał szybciej, zwykle powyżej dozwolonej prędkości,
                      to osiąga efekt odwrotny, ja muszę brać pod uwagę, że mam kogoś b. blisko z
                      tyłu, w razie czego nie będę mógł ostro hamować. Jadę więc wolniej, czasem
                      znacznie, niż bym jechał gdyby ten ktoś zachował bezpieczną odległość.
                      Uff, to chyba najdłuższa moja wypowiedź na tym forum.
                      Pzdr.
                    • Gość: noras Re: Do Miśka IP: 212.244.59.* 08.03.02, 00:01
                      Gość portalu: Rycho napisał(a):

                      > Ten gość co Ci siedzi na zderzaku chce prawdopodobnie szybko Cię wyprzedzić
                      i tu jest pies pogrzebany - bo jeśli by chciał wyprzedzić to trzymałby pewną
                      odległość, gdyż "siedząc na zderzaku" poprzednika nie jest w stanie szybko
                      wykonać manewru wyprzedzania (tzn. sprawdzić czy ma miejsce, zmienić pas, zacząć
                      wyprzedzać), bo po prostu jest za blisko - więc niewiele widzi przeciwnego pasa,
                      i trudniej mu na niego wjechać. Pisał o tym (jak też o wielu innych pożytecznych
                      rzeczach) Sobiesław Zasada w książce pt. "Szybkość bezpieczna". Radzę poczytać, a
                      w mojej opinii powinna być obowiązkowa na kursie prawa jazdy.

                      ,a
                      > ty masz mu to maksymalnie ułatwić.
                      Nie ułatwić, tylko nie utrudniać, bo on nie jest świętą krową, tylko RÓWNOprawnym
                      użytkownikiem drogi.
    • Gość: Arti Do faceta przed moją maską IP: *.teleaudio.com.pl 08.03.02, 12:00
      smirnoff napisał(a):

      > Ja wiem, ze:
      > - jestes najlepszym kierowca na swiecie, inni przy tobie to amatorzy, ktorzy p
      > owinni oddac prawo jazdy,
      > - twoj refleks to po prostu blyskawica,
      > - twoj samochod to najnowoczesniejsza maszyna z hamulcami lepszymi, niz w Pors
      > che,
      > - spieszy ci sie akurat niesamowicie,

      To jest bezwartościowe paplanie. Równie dobrze mógłbym pisać coś w stylu:
      - jesteś stetryczałym dziadem w kapeluszu z postępującą choroba Parkinsona i
      trzęsiesz się, dlatego jedziesz tak wolno
      - obok Ciebie siedzi żona i na Ciebie krzyczy, że jak przekroczysz 50 to nie da
      Ci w nocy
      - po prostu złośliwa z Ciebie bestia i lubisz sobie poutrudniać życie innym
      - Tobie akurat nigdzie sie nie śpieszy, bo wywalili Cie z roboty, dlatego, że
      masz spóźniony zapłon, wszystko robiłeś za wolno i byłeś biurową ofermą.
      Widzisz? Twoje uwagi na temat hamulców, Porsche i najlepszych kierowców na
      świecie to takie samo bezwartościowe paplanie.


      > ale sprobuj ruszyc tym swoim mozgiem i zastanowic sie, dlaczego lekkie dotkniec
      > ie przeze mnie hamulca (w
      > zasadzie nawet nie zwalniam, tylko zapalaja sie moje swiatla stopu) powoduje tw
      > oja paniczna reakcje, ostre
      > szarpniecie twojej rajdowki i czesto hamowanie z piskiem opon.

      Ruszyłem mózgiem i doszedłem do wniosku, że zahamuję, bo zobaczyłem przed sobą
      czerwone światła stopu i zrobie to odruchowo, a poza tym po prostu znajdę się w
      niebezpiecznej sytuacji. To samo zrobię, jak w centrum Warszawy pojedziemy 40 na
      godzinę i Ty przede mną przyhamujesz. Wtedy też odruchowo nacisnę pedał hamulca.


      A teraz sprobuj
      > pomyslec (wiem, ze boli), co sie
      > stanie, jesli naprawde bede musial sie zatrzymac awaryjnie. A jak za toba bedzi
      > e jechal taki sam swietny
      > kierowca takim samym swietnym bolidem?

      Być może stanie się to, co dzieje sie każdego dnia na drogach całego świata,
      głównie tego cywilizowanego: zginiemy. Z drugiej strony, jeśli bedziesz chciał
      zatrzymać sie - jak piszesz - "awaryjnie", to zjedź na pobocze. Chyba, że masz na
      myśli nagłą sytuację na drodze, no ale... Gdyby myśleć Twoimi kategoriami, to
      nawet na autostradzie nie powinno sie jechać przepisowo 130. No, bo co jak
      bedziesz musiał zahamować "awaryjnie"?



      Jak ci sie tak spieszy, to sobie wyprzed
      > z. Jak nie ma miejsca do
      > wyprzedzania, a nie umiesz jechac normalnie, to jedz metrem.

      A zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego "nie ma miejsca do wyprzedzania"? Otóż
      właśnie dlatego, że Ty i Tobie podobni jadą wszystkimi trzema pasami. Gdybyś
      jechał tak jak nakazuja przepisy (tak, tak, zadzwoń do szkoły nauki jazdy i
      zapytaj instruktora!), to możnaby Cię wyprzedzić z lewej strony.

      Ja bede jezdzil zg
      > odnie z przepisami i nie
      > zamierzam ich lamac tylko dlatego, ze ktos jedzie 10 cm za mna - jak nie zwieks
      > zysz odleglosci, to jeszcze
      > zwolnie.

      Co do tych Twoich przepisów: jeszcze raz proponuję, zadzwoń do szkoły nauki jazdy
      i zapytaj, czy to co opisałeś na tym forum jest zgodne z kodeksem. To po
      pierwsze. A po drugie: mam pomysł. Umówmy sie kiedyś pod Twoim domem. Jak
      bedziesz wyjeżdżał, to ja rusze razem z Tobą, a raczej przed Tobą. Słowo honoru,
      że pojadę zgodnie z przepisami. Nie złamię ani jednego, będę tylko trochę
      złośliwy, nawet mniej niz Ty. Potem pogadamy, może wtedy napiszesz na forum coś
      innego.
      Pozdrawiam
      • Gość: jupp Re: Do faceta za mną IP: 62.148.83.* 08.03.02, 12:28
        Gość portalu: Arti napisał(a):



        > Ruszyłem mózgiem i doszedłem do wniosku, że zahamuję, bo zobaczyłem przed sobą
        > czerwone światła stopu i zrobie to odruchowo, a poza tym po prostu znajdę się w
        >
        > niebezpiecznej sytuacji. To samo zrobię, jak w centrum Warszawy pojedziemy 40 n
        > a
        > godzinę i Ty przede mną przyhamujesz. Wtedy też odruchowo nacisnę pedał hamulca
        > .

        jakie bzdury
        czy przy 90km/h jadąc za mną centymetry zdążysz zahamować gdy ja będę musiał się
        nagle zatrzymać(są różne sytuacje)? nie zdążysz, chyba że masz pod grzywką
        pentiuma4 sprzężonego z mięśniami nóg.
        >
        >
        > A teraz sprobuj
        > > pomyslec (wiem, ze boli), co sie
        > > stanie, jesli naprawde bede musial sie zatrzymac awaryjnie. A jak za toba
        > bedzi
        > > e jechal taki sam swietny
        > > kierowca takim samym swietnym bolidem?
        >
        > Być może stanie się to, co dzieje sie każdego dnia na drogach całego świata,
        > głównie tego cywilizowanego: zginiemy.


        szkoda że masz tak mało szacunku dla życia innych uczestników ruchu.
        >
        >
        >
        > Jak ci sie tak spieszy, to sobie wyprzed
        > > z. Jak nie ma miejsca do
        > > wyprzedzania, a nie umiesz jechac normalnie, to jedz metrem.
        >
        > A zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego "nie ma miejsca do wyprzedzania"? Otóż
        > właśnie dlatego, że Ty i Tobie podobni jadą wszystkimi trzema pasami. Gdybyś
        > jechał tak jak nakazuja przepisy (tak, tak, zadzwoń do szkoły nauki jazdy i
        > zapytaj instruktora!), to możnaby Cię wyprzedzić z lewej strony.

        co do przepisów, to co one mówia o zachowaniu odległości między pojazdami?

        • Gość: Arti Re: Do faceta za mną IP: *.teleaudio.com.pl 08.03.02, 12:35
          Gość portalu: jupp napisał(a):

          > Gość portalu: Arti napisał(a):
          >
          >
          >
          > > Ruszyłem mózgiem i doszedłem do wniosku, że zahamuję, bo zobaczyłem przed
          > sobą
          > > czerwone światła stopu i zrobie to odruchowo, a poza tym po prostu znajdę
          > się w
          > >
          > > niebezpiecznej sytuacji. To samo zrobię, jak w centrum Warszawy pojedziemy
          > 40 n
          > > a
          > > godzinę i Ty przede mną przyhamujesz. Wtedy też odruchowo nacisnę pedał ha
          > mulca
          > > .
          >
          > jakie bzdury
          > czy przy 90km/h jadąc za mną centymetry zdążysz zahamować gdy ja będę musiał si
          > ę
          > nagle zatrzymać(są różne sytuacje)? nie zdążysz, chyba że masz pod grzywką
          > pentiuma4 sprzężonego z mięśniami nóg.
          > >
          > >
          > > A teraz sprobuj
          > > > pomyslec (wiem, ze boli), co sie
          > > > stanie, jesli naprawde bede musial sie zatrzymac awaryjnie. A jak za
          > toba
          > > bedzi
          > > > e jechal taki sam swietny
          > > > kierowca takim samym swietnym bolidem?
          > >
          > > Być może stanie się to, co dzieje sie każdego dnia na drogach całego świat
          > a,
          > > głównie tego cywilizowanego: zginiemy.
          >
          >
          > szkoda że masz tak mało szacunku dla życia innych uczestników ruchu.
          > >
          > >
          > >
          > > Jak ci sie tak spieszy, to sobie wyprzed
          > > > z. Jak nie ma miejsca do
          > > > wyprzedzania, a nie umiesz jechac normalnie, to jedz metrem.
          > >
          > > A zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego "nie ma miejsca do wyprzedzania"? Otó
          > ż
          > > właśnie dlatego, że Ty i Tobie podobni jadą wszystkimi trzema pasami. Gdyb
          > yś
          > > jechał tak jak nakazuja przepisy (tak, tak, zadzwoń do szkoły nauki jazdy
          > i
          > > zapytaj instruktora!), to możnaby Cię wyprzedzić z lewej strony.
          >
          > co do przepisów, to co one mówia o zachowaniu odległości między pojazdami?


          Nie rozumiemy się. Nawet chyba mówimy o dwóch różnych sprawach. Ja nie pisałem o
          odległości. To oczywiste (przynajmniej dla mnie), że nie jadę zderzak w zderzak
          przy prędkości 100 na godzinę. Mnie chodzi tylko o to, że jak ktoś jedzie lewym
          pasem z taką sama prędkością jak ktoś kto jedzie środkowym czy prawym, to łamie
          przepisy. O zwykłej kulturze nie wspomnę. Przeczytaj sobie pierwszy post. Ktoś
          pisał o tym, że nie zjeżdża i już. Ja tak nie robię, bo utrudniałbym życie innym.
          No i chcę też, żeby i mnie nie utrudniano.
          Tylko tyle.
          >

          • Gość: jupp Re: Do faceta za mną IP: 62.148.83.* 08.03.02, 12:48
            zwracam honor.
            też nie jestem zwolennikiem tamowania ruchu przez kogoś "ospałego", ale wątek
            jest o tych co bez wyobraźni próbują "popchnąć" mój samochód , byle szybciej.
            zdarza się , że obydwa pasy są zajęte, na obu prędkości ca te same, a mimo to
            gościowi przyklejonemu do mnie mało żyłka nie pęknie, tak bardzo chce mnie
            wyprzedzić. co o nim myśleć? poza tym jeśli za miastem jadę 90km/h, z jakiej
            racji mam zjeżdżać samochodem na pobocze, skoro prędzej oficjalnie nie wolno?
            ja nie będę ułatwiał takim jazdy z tego wzglądu, że ryzykują oni życie
            innych.dla mnie ci pędzący w swoich "bolidach" powyżej 100 po polskich drogach
            to potencjalni mordercy ( w końcu każdy dorosły wie o ile łatwiej o wypadek
            przy tej prędkości)
            • Gość: Marek Wyscigowcy IP: 172.18.118.* 08.03.02, 13:07
              Czasami na autostradzie zdarza mi sie cos takiego zobaczyc: Dwa pasy. Jada
              sobie dwa samochody rownolegle. Oba rowniotko 70 MPH. Ja chce jechac 80 MPH.
              Zblizam sie do tego po lewej. Podjezdzam blisko. Nic. Zero reakcji (spi?). Wiec
              zmiana pasa na prawo. Znowu brak reakcji (tez spi?). Zmiana pasa na lewo. I tak
              do najblizszej gorki - tam sie zwykle desynchronizuja i est jak je ominac. Co
              cekawsze 9 na 10 przpadkow ten po prawej ciagnie pod gorke lepiej. Mysle ze
              dlatego na Florydzie sa prawie wszedzie conajmniej 3 pasy - nie ma gorek i
              ludzie by nie wytrzymali nerwowo.
            • Gość: Arti Re: Do faceta za mną IP: *.teleaudio.com.pl 08.03.02, 13:13
              Gość portalu: jupp napisał(a):

              > zwracam honor.
              > też nie jestem zwolennikiem tamowania ruchu przez kogoś "ospałego", ale wątek
              > jest o tych co bez wyobraźni próbują "popchnąć" mój samochód , byle szybciej.
              > zdarza się , że obydwa pasy są zajęte, na obu prędkości ca te same, a mimo to
              > gościowi przyklejonemu do mnie mało żyłka nie pęknie, tak bardzo chce mnie
              > wyprzedzić.

              No właśnie o to mi chodzi. Jak jadę lewym pasem z ta samą prędkością co gośc
              prawym, to jest ze mną coś nie tak. Albo wyprzedzam tego na prawym i zjeżdżam też
              na prawy, albo... no właśnie, po co jade lewym? Po to, żeby uniemozliwić
              wyprzedaznie innym kierowcom?


              co o nim myśleć? poza tym jeśli za miastem jadę 90km/h, z jakiej
              > racji mam zjeżdżać samochodem na pobocze, skoro prędzej oficjalnie nie wolno?
              > ja nie będę ułatwiał takim jazdy z tego wzglądu, że ryzykują oni życie
              > innych.dla mnie ci pędzący w swoich "bolidach" powyżej 100 po polskich drogach
              > to potencjalni mordercy ( w końcu każdy dorosły wie o ile łatwiej o wypadek
              > przy tej prędkości)

              Nie przesadzaj. Na autostradzie z Konina do Wrześni 100 na godzinę, to toczenie
              się. A co do przepisów: tam można legalnie 130. Zresztą tak (mniej wiecej) jest w
              całej Europie.

              • Gość: jupp Re: Do faceta za mną IP: 62.148.83.* 08.03.02, 13:59
                Gość portalu: Arti napisał(a):

                > Gość portalu: jupp napisał(a):
                >
                > > zwracam honor.
                > > też nie jestem zwolennikiem tamowania ruchu przez kogoś "ospałego", ale wą
                > tek
                > > jest o tych co bez wyobraźni próbują "popchnąć" mój samochód , byle szybci
                > ej.
                > > zdarza się , że obydwa pasy są zajęte, na obu prędkości ca te same, a mimo
                > to
                > > gościowi przyklejonemu do mnie mało żyłka nie pęknie, tak bardzo chce mnie
                >
                > > wyprzedzić.
                >
                > No właśnie o to mi chodzi. Jak jadę lewym pasem z ta samą prędkością co gośc
                > prawym, to jest ze mną coś nie tak. Albo wyprzedzam tego na prawym i zjeżdżam t
                > eż
                > na prawy, albo... no właśnie, po co jade lewym? Po to, żeby uniemozliwić
                > wyprzedaznie innym kierowcom?
                >
                >
                > co o nim myśleć? poza tym jeśli za miastem jadę 90km/h, z jakiej
                > > racji mam zjeżdżać samochodem na pobocze, skoro prędzej oficjalnie nie wol
                > no?
                > > ja nie będę ułatwiał takim jazdy z tego wzglądu, że ryzykują oni życie
                > > innych.dla mnie ci pędzący w swoich "bolidach" powyżej 100 po polskich dro
                > gach
                > > to potencjalni mordercy ( w końcu każdy dorosły wie o ile łatwiej o wypade
                > k
                > > przy tej prędkości)
                >
                > Nie przesadzaj. Na autostradzie z Konina do Wrześni 100 na godzinę, to toczenie
                >
                > się. A co do przepisów: tam można legalnie 130. Zresztą tak (mniej wiecej) jest
                > w
                > całej Europie.
                >

                no właśnie z Konina do Wrześni mamy autostradę. Pozostałe 50000km to też
                autobany? a wielu jeździ tak , jakby tak było w rzeczywistości.
          • smirnoff Re: Do faceta za mną 08.03.02, 13:53

            > Nie rozumiemy się. Nawet chyba mówimy o dwóch różnych sprawach. Ja nie pisałem
            > o
            > odległości.


            Zupelnie sie nie rozumiemy, a raczej Ty nie zrozumiales mojego postu. Nigdzie nie pisalem, ze lubie zlosliwie
            blokowac lewy pas. W ogole nie pisalem nic o lewym pasie. Pisalem o odleglosci miedzy pojazdami. I chodzilo mi o
            normalna jazde na dowolnym pasie (czytaj niezaleznie od pasa ruchu), a takze na ulicy dwukierunkowej.

            Zeby pisac konkretniej, chodzi mi sytuacje, kiedy jade np. prawym pasem Czerniakowskiej, Witosa, Doliny
            Sluzewieckiej, Alei Krakowskiej (nie wiem, czy jestes z W-wy), przede mna tez ktos jedzie, a jakis rajdowiec jedzie za
            mna 10 cm. Ja tam jade 60-70 km/h (przypominam, ze dopuszczalna predkosc tam, to zazwyczaj 60 km/h).

            Albo kiedy jade KENem (ok. 60 km/h) i to do tego w kolumnie (wiec nawet, jak chcialbym jechac szybciej i tak nie
            moglbym) mam kagos za soba 10 cm. W takiej sytuacji, kiedy np. zatrzymuje sie, zeby przepuscic pieszego na
            pasach, albo wypuscic autobus z przystanku (tak, tak, dobrze czytasz) widze, jak ten ktos za mna musi stanac deba
            - a nie jest to hamowanie awaryjne (tak, przez hamowanie awaryjne rozumiem nagle zatrzymanie sie np. kiedy
            pojawia sie niespodziewana przeszkoda). A ja nie hamuje ostro przed tym przejsciem. Teraz wyobraz sobie, ze taki
            pieszy wchodzi nagle na ulice w jakims innym miejscu. Ja wtedy hamuje awaryjnie, a ten za 10 cm mna? Dalej
            uwazasz, ze zatrzyma sie bezpiecznie?

            Napisales cos o autostradach:

            pewnie, ze jazda 130 km/h ma autostradzie niesie jakies ryzyko, ale jest ono zminimalizowane przez zalozenia
            autostrady (brak skrzyzowan, brak pieszych, szerokosc pasow ruchu, barierki oddzielajace jezdnie itp). Mozesz mi
            nie wierzyc, ale mieszkajac przez jakis czas w Niemczech jezdzilem po autostradach i to z predkosciami ponad 200
            km/h - tam, gdzie mozna to mozna (tym, ktorzy Wislostrade albo trase Torunska traktuja jak autostrade moge tylko
            powiedziec, ze na niemieckich, prawdziwych autostradach, na odcinkach przechodzacych przez miasta obowiazuje
            zazwyczaj ograniczenie do 80 km/h i jest ono generalnie przestrzegane).

            O walkach na ledwym pasie nie chce mi sie pisac, bo to temat na inny post.
            • Gość: Arti Do smirnoffa IP: *.teleaudio.com.pl 08.03.02, 16:11
              smirnoff napisał(a):

              I chodzilo mi o
              > normalna jazde na dowolnym pasie (czytaj niezaleznie od pasa ruchu), a takze na
              > ulicy dwukierunkowej.
              >
              > Zeby pisac konkretniej, chodzi mi sytuacje, kiedy jade np. prawym pasem Czernia
              > kowskiej, Witosa, Doliny
              > Sluzewieckiej, Alei Krakowskiej (nie wiem, czy jestes z W-wy), przede mna tez k
              > tos jedzie, a jakis rajdowiec jedzie za
              > mna 10 cm. Ja tam jade 60-70 km/h (przypominam, ze dopuszczalna predkosc tam, t
              > o zazwyczaj 60 km/h).

              Jeżeli piszesz o prawy pasie, to masz rację. Jak ktos siedzi Ci na zderzaku na
              prawym pasie, to jest idiotą i chamem bez wyobraźni. Ja automatycznie czytając
              Twój post zrozumiałem, że chodzi o sytuacje na pasie innym niz prawy. Dlaczego
              tak pomyślałem? Bo widuje na codzień różne samochody, zwykle marne, które
              ambitnie dysza na lewym pasie. I weź teraz człowieku wyprzedź takiego! Na
              wspomnianej przez Ciebie Czerniakowskiej to jest standard: prawy pas- autobus,
              środkowy - ciężarówka (teraz jest ich szczególnie dużo, pewnie przez ten remont
              przy Sikorskiego), no i lewy - maluch. Uwierz mi, codziennie jadąc do pracy musze
              to znosić. Czasem raz, czasem kilka razy na odcinku od Sikorskiego do Trasy
              Łazienkowskiej.

              >
              > Albo kiedy jade KENem (ok. 60 km/h) i to do tego w kolumnie (wiec nawet, jak ch
              > cialbym jechac szybciej i tak nie
              > moglbym) mam kagos za soba 10 cm. W takiej sytuacji, kiedy np. zatrzymuje sie,
              > zeby przepuscic pieszego na
              > pasach, albo wypuscic autobus z przystanku (tak, tak, dobrze czytasz) widze, ja
              > k ten ktos za mna musi stanac deba
              > - a nie jest to hamowanie awaryjne (tak, przez hamowanie awaryjne rozumiem nagl
              > e zatrzymanie sie np. kiedy
              > pojawia sie niespodziewana przeszkoda). A ja nie hamuje ostro przed tym przejsc
              > iem. Teraz wyobraz sobie, ze taki
              > pieszy wchodzi nagle na ulice w jakims innym miejscu. Ja wtedy hamuje awaryjnie
              > , a ten za 10 cm mna? Dalej
              > uwazasz, ze zatrzyma sie bezpiecznie?


              No proszę proszę, to może my czasami spotykamy się na drodze. Też jeżdżę KEN-em i
              to całym, od początku aż na Kabaty, prawie do samego HIT-a. A do rzeczy: masz
              rację. Jeżeli ktoś na KEN-ie siedzi Ci na zderzaku, to jest idiotą. I tyle.

              Wiesz, ja myślałem, że Ty jesteś jednym z tych skarżących się, że ktoś ma do nich
              pretensje, że nie zjeżdżają z lewego pasa i blokują. Jakoś tak od razu w ten
              sposób interpretowałem Twój post, bo już nie raz i nie dwa były tego typu
              wypowiedzi na forum. Ale widzę, że chyba sie pomyliłem, za co Cię przepraszam. W
              końcu okazało się, że nasze opinie są co najmniej zblizone.
              • smirnoff Re: Do Artiego 08.03.02, 16:57

                > Jeżeli piszesz o prawy pasie, to masz rację. Jak ktos siedzi Ci na zderzaku na
                > prawym pasie, to jest idiotą i chamem bez wyobraźni.

                To tu sie zgadzamy, ale dalej nie zawsze.

                Bo widuje na codzień różne samochody, zwykle marne, które
                > ambitnie dysza na lewym pasie. I weź teraz człowieku wyprzedź takiego! Na
                > wspomnianej przez Ciebie Czerniakowskiej to jest standard: prawy pas- autobus,
                > środkowy - ciężarówka (teraz jest ich szczególnie dużo, pewnie przez ten remont
                >
                > przy Sikorskiego), no i lewy - maluch. Uwierz mi, codziennie jadąc do pracy mus
                > ze
                > to znosić. Czasem raz, czasem kilka razy na odcinku od Sikorskiego do Trasy
                > Łazienkowskiej.
                >

                Tez tamtedy jezdze. Ale akurat to, ze trzy pasy sa zajete jest dla mnie normalna sytuacja drogowa. Z czasem bedzie
                jeszcze ciasniej. Nie denerwuja mnie maluchy, ani inne samochody na lewym pasie. Jesli chce jechac szybciej, moge
                jechac innym pasem (ale i tak, nawet jesli przekraczam,predkosc, to nieznacznie - zadko zdarza mi sie zblizyc do 80
                km/h na trojpasmokach w miescie, po "zwyklych" ulicach jezdze 60). Jesli ktos jedzie rownolegle - to co z tego. Nic mi
                sie nie stanie, jesli przez kilkaset metrow pojade wolniej, niz jechalbym po pustej drodze. I tak zazwyczaj razem
                stajemy pod swiatlami. W miescie wybor pasa do jazdy to nie jest taka prosta sprawa, jak na autostradzie. Przeciez
                sa skrzyzowania, skreca sie w lewo (sprobuj sprawnie przedostac sie maluchem w prawego na lewy pas
                Wislostrady). Co wiecej ja zazwyczaj zwalniam (znaczy zdejmuje noge z gazu) jesli np. jade lewym pasem, na
                srodkowym cos jedzie wolniej i ktos sygnalizuje, ze chce wjechac na lewy, zeby to cos wyprzedzic. Wiec go
                wpuszczam - i wcale nie oczekuje od niego, ze wcisnie gaz do dechy, niech wyprzedza w swoim tempie (takze nie
                oczekuje, ze bedzie mi migal awaryjnymi - wpuszczenie przed siebie uwazam to za normalne, nie ma za co
                dziekowac).

                >
                > No proszę proszę, to może my czasami spotykamy się na drodze. Też jeżdżę KEN-em
                > i
                > to całym, od początku aż na Kabaty, prawie do samego HIT-a. A do rzeczy: masz
                > rację. Jeżeli ktoś na KEN-ie siedzi Ci na zderzaku, to jest idiotą. I tyle.

                No, to tu sie znowu zgadzamy. Ja tez przejezdzam caly KEN (co tam sie idiotow naogladam, moznaby zalozyc z 10
                watkow).
                >
                > Wiesz, ja myślałem, że Ty jesteś jednym z tych skarżących się, że ktoś ma do ni
                > ch
                > pretensje, że nie zjeżdżają z lewego pasa i blokują.

                Tak, jak napisalem w pierwszej czesci. Nie mam do nikogo pretensji, ze jedzie lewym pasem wolniej, niz ja. Dlatego tez
                nie chce, zeby ktos mial do mnie. Ja naprawde staram sie nie blokowac nikogo, ale nie mam zamiaru np. wciskac gazu
                do dechy, zeby lewym pasem wyprzedzic ciezarowke, ktora jedzie 60 km/h. Bo ktos mysli, ze jedzie autostrada (i to
                w Niemczech). Wyprzedzam ja jadac ok. miedzy 70-80 km/h (caly czas pisze o miescie). Jak skoncze, to zjezdzam
                na srodkowy. Jesli mam zamiar za chwile skrecic w lewo, to tez nie bede przyspieszal do 100, zeby za chwile
                hamowac na pasie do skretu w lewo. Jade swoim tempem (a jesli wiedzialbym, ze kazdy z rajdowcow na lewym
                pasie wpusci mnie przed siebie, pewnie zmienialbnym pas na lewy pozniej, niz robie to teraz). Miasto nie jest
                miejscem do prob szybkosci.
                • Gość: Arti Do smirnoffa IP: *.teleaudio.com.pl 08.03.02, 18:17
                  smirnoff napisał(a):

                  Nie denerwuja mnie maluchy, ani inne samochody na lewym pasie
                  > . Jesli chce jechac szybciej, moge
                  > jechac innym pasem

                  No właśnie nie zawsze. Pisałem przecież: autobus, ciężarówka, maluch. Wszystkie
                  trzy jadą z taka samą prędkością. Jak wyprzedzisz? A wystarczyłoby, żeby np.
                  maluch jechał środkowym, lewy miałbyś do łatwego wyprzedzania.


                  (ale i tak, nawet jesli przekraczam,predkosc, to nieznacznie
                  > - zadko zdarza mi sie zblizyc do 80
                  > km/h na trojpasmokach w miescie, po "zwyklych" ulicach jezdze 60). Jesli ktos j
                  > edzie rownolegle - to co z tego. Nic mi
                  > sie nie stanie, jesli przez kilkaset metrow pojade wolniej, niz jechalbym po pu
                  > stej drodze. I tak zazwyczaj razem
                  > stajemy pod swiatlami. W miescie wybor pasa do jazdy to nie jest taka prosta sp
                  > rawa, jak na autostradzie. Przeciez
                  > sa skrzyzowania, skreca sie w lewo (sprobuj sprawnie przedostac sie maluchem w
                  > prawego na lewy pas
                  > Wislostrady).

                  To akurat problem kultury jazdy. Ja zawsze wpuszczam, podkreślam ZAWSZE. Ale
                  widzę, że z tym bywa różnie.


                  Co wiecej ja zazwyczaj zwalniam (znaczy zdejmuje noge z gazu) jes
                  > li np. jade lewym pasem, na
                  > srodkowym cos jedzie wolniej i ktos sygnalizuje, ze chce wjechac na lewy, zeby
                  > to cos wyprzedzic.

                  Sam tak robię.

                  Wiec go
                  > wpuszczam - i wcale nie oczekuje od niego, ze wcisnie gaz do dechy, niech wyprz
                  > edza w swoim tempie (takze nie
                  > oczekuje, ze bedzie mi migal awaryjnymi - wpuszczenie przed siebie uwazam to za
                  > normalne, nie ma za co
                  > dziekowac).
                  >

                  No ja akurat zawsze dziekuję, bo takie zachowanie to jednak rzadkość na naszych
                  ulicach.

                  ,Ja tez przejezdzam caly KEN (co tam sie idiotow n
                  > aogladam, moznaby zalozyc z 10
                  > watkow).
                  >

                  Kurde, no to jesteśmy sąsiadami. No i mam nadzieję, że o mnie nie dałoby sie
                  założyć jednego z tych 10 wątków. :)))
    • aram Do kogoś, kto lubi 10 cm za zderzakiem 08.03.02, 13:24
      Bardzo przepraszam, może to natręctwo z mojej strony, ale czy ktoś taki mógłby
      mi pomóc? Mam dwa samochody, jeden jest już na tyle stary, że pilnie potrzebuje
      jelenia do odnowy. Chodzi tylko o te 10 cm za zderzakiem, parę minut, bagatela.
      AutoCasco nie jest wymagane, OC tak, koniecznie. Dziękuję. Teraz pójdę
      sprawdzić hamulce, myślę, że na ten jeden raz wystarczą.
    • klemens1 Rozwiazanie 08.03.02, 21:13
      Ustaw sobie lusterko wsteczne tak zeby nie widziec czy ktos za toba jedzie -
      ale tez bez przesady - najlepiej tak zeby lusterko "patrzylo" nieco ponad dach
      samochodu osobowego jadacego z tylu - wtedy zawsze masz mozliwosc sprawdzenia
      co sie dzieje z tylu w razie potrzeby.
    • algreg Re: Do 08.03.02, 21:48
      Smirnoff-moje gratulacje za tekst.Pozdro.Algreg
      • login_pastusiak siedzenie na ogonie 15.03.02, 19:31
        Fajnie sie to czyta. Jak to jest, wiekszość uważa tak samo, a jak sie ruszy na
        ulice to debili jak psów. Kilka dni temu: zatłoczona Puławska z Piaseczna, ale
        ruch jeszcze płynny, na lewym pasie pełno samochodów, ale gość w furgonie siedzi
        oplowi na ogonie. Z przodu na lewym sznur samochodow, na środkowym pasie również
        (opel oczywiście mógł zjechać, ale pytanie gdzie ten z tyłu pojedzie? przesunie
        się 20 metrów i będzie wymuszał na następnym?) W końcu furgon ładuje się na
        środkowy pas (przede mnie) podjeżdża troszkę, wpycha się przed opla i ostro
        hamuje co by pokazać kto rządzi. Na najbliższych światłach spotykam się z
        furgonem na czerwonym. Nadrobił 0,0003 sekundy. Kurwa kastrować takich żeby się
        nie rozmnażali
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka