Dodaj do ulubionych

I dopadl mnie od tylu...

02.04.13, 10:53
W sobote...
Calkiem niespodziewanie, bo przy ludziach, na rondzie.
Pan w Oplu "zapiął" mnie w tył...
Na szczęście był delikagtny, poszedł zderzak (ale nie odpadł) i część lampy + troche karoseria pod zderzakiem dostała z tego co widze.
Fotelik na tylnym siedzeniu zdał egzamin - dla dziecka najwiekszym wstrząsem był to, że "Mamo, czemu Tata tak hamuje, bułeczka mi wypadła" - wiec nie jest zle.

Na życzenie sprawcy przyjechała policja dodatkowo obdarowując go 6 punktami i mandatem na 250 zł.
Szkoda zgłoszona, czekam na rzeczoznawce wybrałem kosztorys.

Zakładam, że rzeczoznawca będzie chciał abym mu kosztorys/wycene szkody potwierdział jak najszybciej, itd...
Ile mam na to czasu - bo chyba w momecie ogledzin nic takie nie podpisze, poza faktem, ze sie odbyly.
Chce zdjac zderzak w warsztacie i zobaczyć błotnik od spodu bo dopiero wtedy bedzie wiadomo, czy nie ma wiekszych strat. Ale to chcialbym robic dopiero po otrzymaniu kosztorysu, jak juz zaczne naprawiac.

Czy wiecie czy i jakie mam szanse na auto zastepcze? Moja Zona dwa razy w tygodniu, wieczorem musi sie znalezc na drugim koncu miasta. A ze praca z dziećmi wymaga przygotowania i worzenia ze soba sporej ilosci materialow dodatkowych to auto jest w zasadzie niezbedne...

Jesli macie jakies inne rady/uwagi - jak nie zostac przez Ubezpieczyciela zrobionym w trabe to chetnie poslucham.

Sprawca jest ubezpieczony w MTU (z Sopotu).
Obserwuj wątek
    • wsk175 Re: I dopadl jego od tylu... 02.04.13, 11:16
      Wzruszyła mnie twoja historia, zwłaszcza problem "worzenia ze soba sporej ilosci materialow".
      • galtomone Re: I dopadl jego od tylu... 02.04.13, 11:25
        Tak to jest ;-).
        Ortografia nigdy nie byla moja mocna strona, ale to faktycznie troche "boli".
        Pewnie gdybym skupial sie tylko na pisaniu na forum to bylaby szansa na wozenie... mowi sie trudno - obiecoje poprawe! ;-)

        A co do meritum - jakies uwagi?
    • zdecydowany4 Re: I dopadl mnie od tylu... 02.04.13, 13:07
      Kup Marcowy Auto Swiat poradnik. Jest tam wszystko o ubezpieczycielach robiących nas kierowców w konia. Generalnie z OC sprawcy możesz domagać się naprawy z użyciem oryginalnych części bez jakichkolwiek odliczeń za wiek samochodu czy amortyzację części. Nielegalne jest żądanie faktur. Powodzenia w walce z tymi złodziejami.
      • galtomone Re: I dopadl mnie od tylu... 02.04.13, 13:15
        Bede szukal.
        Szkoda, ze wczesniej nie wiedzialem, ze mnie ktos puknie od tylu - kupilbym jakis zel i te gazetke z wyprzedzeniem, zeby w nastroju byc ;-)
        • robert888 ty nie za wiele w kółko o tym analu nawijasz? 02.04.13, 13:22
          czegoś ci jednak musi ciągle brakuje.
          • galtomone Re: ty nie za wiele w kółko o tym analu nawijasz? 02.04.13, 13:28
            No, aktualnie co najmniej zderzaka i lampy.
            A co zazdroscisz?
        • szymi_mispanda Jeszcze sie tak nie ciesz hehe... 02.04.13, 13:27
          TEORETYCZNIE to "możesz się domagać" oryginalnych części, itp.

          TEORETYCZNIE to w unas sondy dzialajom, wszyscy majom dostep do darmowej służby zdrowia, itp. itd.

          i to by było tyle jeśli chodzi o teorie

          teraz jak masz znajomego adwokata i kogos znajomego w sadzie powyżej funkcji babci klozetowej (pani z sekretariatu już się może przydac, np. do przekładania papierów tak zebys nie czekal na kazda rozprawe standardowe 6-12 miesięcy) to masz szanse z firma ubezpieczeniowa nawet wygrac hehe

          • galtomone Re: Jeszcze sie tak nie ciesz hehe... 02.04.13, 13:29
            Mam nadzieje, ze z powodu zderzaka i lampy i bedzie trzeba sadu fatygowac.
            Wiecej konkretow by sie przydalo ;-)
            • oldboy42wawa Re: Jeszcze sie tak nie ciesz hehe... 02.04.13, 13:35
              MTU to jeden z największych ubezpieczycieli na rynku chociaż ciężko z nimi o kontakt bezpośredni ale powinni mieć przedstawicieli w większych miastach
              • galtomone Re: Jeszcze sie tak nie ciesz hehe... 02.04.13, 13:48
                Aktualnie czekam na ich rzeczoznawcę.
                Zobaczymy jak będzie dalej...
    • klemens1 Re: I dopadl mnie od tylu... 02.04.13, 14:24
      > Na życzenie sprawcy przyjechała policja

      Jak była motywacja sprawcy żeby wzywać policję?
      • galtomone Re: I dopadl mnie od tylu... 02.04.13, 15:05
        Nie zgadzał sie z tym (właściwie to jego Ojcioec sie nie zgadzał), że to jego wina.
        Jako, że ze mnie człowiek kulturalny a w sumie kazdemu sie takie cos moze przytrafic (specjalnie przeciez we mnie nie wjechal) to go zapytalem, czy piszemy oswiadczenie i bierze wine na siebie czy nie. Powiedzial, ze nie (jego prawo) - to ja sie klocic na ulicy nie bede (tym bardziej, ze bylem w drodze na narty).
        Zadzwonilem po policje (informujac go o tym - bo nie bedziemy siebie nawazajem prez pol dnia przkonywac - czyja wina) i tyle.
        • klemens1 Re: I dopadl mnie od tylu... 02.04.13, 15:29
          A jeszcze z ciekawości - jak tłumaczył że to nie jego wina? Że cofałeś, że zajechałeś drogę i zahamowałeś, czy coś innego?
          • galtomone Re: I dopadl mnie od tylu... 03.04.13, 06:55
            Karetka na rondzie jechała pod prąd (na sygnale).
            To był powód mojego hamowania - nie do konca wiedziałem co kartka robi/gdzie jedzie, a ze jechala na sygnale to nie dociekałem gdzie tylko stanalem.
        • jamesonwhiskey Re: I dopadl mnie od tylu... 02.04.13, 15:38
          > Nie zgadzał sie z tym (właściwie to jego Ojcioec sie nie zgadzał), że to jego w
          > ina.


          ludzie to jednak wstydu nie maja
          jade sobie raz osiedlowa uliczka , predkosc 5-10 na godzine bo szukam miejsca zeby zaparkowac
          no jaks gamon wyskoczyl mi z dojazdowej do bloku gdzie jak byk znak stoi zakaz ruchu (z wylaczeniem mieszkancow) powiedzmy ze troche moja wina bo swira nie widzialem
          i on myslal ze zdazy a jednak nie zdazyl i dostal w zdezak tylny
          i do mnie jakies cierpkie teksty ze moge mu zaplaci to nie zadzwoni po psiarnie
          poslalem gnojka na szczaw najleposze zrobilo sie zbiegowisko i polowa ze on ma racje polowa ze nie ma racji jego tlumaczenia ze jechal z prawej i musialem mu ustapic
          przeyjechala psiarnia i sie go pytaja czy przyjmuje mandat a on dalej ze mialem brudna szybe i ze to moja wina juz oni nawet mieli go dosyc cos sie zaczol sadzic mandatu nie przyjol i miala byc sprawa ale chyba potem przemyslal bo przyszlo jakies pisemko z ubezpieczalni ze to jego wina jednak
    • qqbek Po kolei. 02.04.13, 14:41
      1. Rzeczoznawca przyjedzie, obejrzy, ty podpiszesz jedynie protokół z oględzin, na którym wyszczególnione będą jedynie elementy uszkodzone w kolizji (zadbaj, by "przypadkiem" czegoś nie pominął).
      2. Potem przyjdzie propozycja (wycena) na którą możesz się zgodzić, lub nie.
      3. Samochód zastępczy się Tobie należy, ale i tak spuszczą Ciebie na szczaw, każąc sobie wynająć we własnym zakresie (a oni kiedyś zwrócą). Przerabiałem temat z Hestią (właściciel MTU) i ręce opadają.
      4. Gdy nie zgodzisz się na wycenę, warto postraszyć prawnikiem i podeprzeć się jakąś własną wyceną (najlepszy będzie rzeczoznawca z PZM). W terminie do 30 dni od zgłoszenia zdarzenia i tak wypłacą Tobie (bo muszą) kwotę przez siebie zaproponowaną (tzw. kwota bezsporna).
      5. Ile więcej wyrwiesz - to już głównie zasługa Twojej inwencji (koszt pojazdu zastępczego, szkoda osobowa [odszkodowanie możesz dostać nawet, gdy nic fizycznie Tobie nie dolega - wystarczy, że poniesiesz z tego powodu wydatki, utracisz przychody, albo że obniży się Tobie z powodu braku samochodu poziom życia]).
      • szymi_mispanda No to powiedz ile wyrwales w praktyce hehe 02.04.13, 14:52
        ...bo w teorii to normalnie miliardy a w praktyce pewnie co najwyżej pilling twarzy pasta BHP hehe
        • qqbek Na waciki było... 02.04.13, 15:37
          ...już się o to nie martw.
          • szymi_mispanda Na waciki i pierogi z serem hehe 02.04.13, 15:45
            ...oraz pol litra siwuchy co by pierogi zapic hehe to się oblowiles hehe
      • galtomone Re: Po kolei. 02.04.13, 15:07
        O!
        I to jest rzeczowa informacja :-)
        Bardzo dziekuje!
        Sam mam mam OC w Ergo Hestii - wiec jestem klientem grupy jak sie okazuje :-).
        A z tym kosztoryesm to super, bo balem sie, ze przyjdzie wycena, potem sciagna zderzak a tam wieksze straty, ktory po prostu nie bylo widac.

        Z kim skonsultowac przedstawiony przez ubezpieczyciela kosztorys? Oni tam pisza jak wyliczali (np. ceny czesci), itd... czy nie?
        • qqbek Re: Po kolei. 02.04.13, 15:40
          galtomone napisał:

          > Z kim skonsultowac przedstawiony przez ubezpieczyciela kosztorys? Oni tam pisza
          > jak wyliczali (np. ceny czesci), itd... czy nie?

          Z warsztatem :)
          Kosztorys będziesz miał rozpisany część po części, czynność po czynności (demontaż, nowa część/naprawa, montaż, lakierowanie)... przynajmniej w Hestii tak było.
        • duze_a_male_d_duze_m Re: Po kolei. 04.04.13, 12:40
          Najlepiej umówić się z kosztorysantem w zakładzie gdzie przy nim zdejmą zderzak itp. Zawsze, gdy okaże się, że przy naprawie coś dojdzie, masz prawo wezwać ponownie do oględzin.
      • braindrainagain Re: Po kolei. 02.04.13, 22:41
        ad. 5
        dodam, że może sam się handryczyć albo (jak nie pazerny na kasę) to może zlecić to wyspecjalizowanym w tym zakresie kancelariom. Za c.a. 30% wywalczonego odszkodowania poprowadzą sprawę. Moja znajoma to przerabiała - naprawdę niektóre te firemki są jak wrzody na dupie (oczywiście dla ubezpieczycieli a nie klienta). Wywalczyła co chciała (samochód, koszty leczenia, utracone zarobki) a ci jeszcze dzwonili bo "coś znaleźli" i mogą pociągnąć sprawę dalej. Trzeba było ich normalnie powstrzymywać, że "już wystarczy".
        Powodzenia
    • dr.hayd Opcja najwygodniejsza: 02.04.13, 16:33
      umawiasz się na oględziny w zaprzyjaźnionym ASO.
      I już kierownik blacharni z rzeczoznawcą tak dokonają oględzin, że kwota będzie kosmiczna, a ASO zadowolone i a Ty zachowujesz pełną gwarancję na samochód (przecież gwarancja na blacharkę to 12 lat). Porządne ASO da Ci na czas naprawy samochód zastępczy, nawet bez obciążania kosztami ubezpieczyciela. Możliwe, że nawet dostaniesz testowy samochód z salonu po drugiej stronie budynku. Możesz nawet liczyć na ekstra prezenty.
      A jakby ubezpieczyciel sprawcy był niemiły to rób ze swojego AC. A już ubezpieczyciele między sobą się dogadają.
      • galtomone Re: Opcja najwygodniejsza: 02.04.13, 19:20
        No... zrobienie oględzin w ASO to nie glupi plan :-)
        Ale stanowczo naprawa w ASO to średnio dobry posmyl - tym bardziej, ze chodzi o stare auto.
    • bywalec.hoteli Re: I dopadl mnie od tylu... 02.04.13, 17:51
      Dzisiaj widziałem ulotkę firmy wypożyczającej samochody (nie chcę robić kryptoreklamy, ale jej nazwa to Panek), gdzie pisało "Wynajmujemy samochody na koszt OC sprawcy". Czyli powinno się dać to zrobić.
      • galtomone Re: I dopadl mnie od tylu... 02.04.13, 19:21
        Dzieki - sprawdze co oferują...
        • wtopek Re: I dopadl mnie od tylu... 02.04.13, 20:37
          za dwa lata temu furgonetka zahaczyła o drzwi auta żony, spore wgniecenie więc blacharz, malowanie itd...

          auto żony ubezpieczone w hestii, furgonetka w interrisku, sprawa była jasna w dodatku był to wyjazd z terenu firmy więc pod monitoringiem

          samochód poszedł do naprawy do aso, tam dostaliśmy namiary na firmę wynajmującą auta zastępcze (przy dealerze innej marki), dostaliśmy auto na 5 dni czyli pełen czas naprawy, podpisaliśmy kwity i nie interesowaliśmy się więcej kasą i inną papierologią

          większość dealerów i aso ma umowy z hestią na bezgotówkową likwidację szkody więc faktur i kas z naprawyy w ogóle nie oglądaliśmy
          • galtomone Re: I dopadl mnie od tylu... 03.04.13, 06:57
            Jakby moje auto miało 0-3 lata to tez bym tak zrobil. Ale ma 8 i wsadzanie do niego calkiem nowej lampy i zderzaka nie ma sensu.
            • misiaczek1281 Re: I dopadl mnie od tylu... 03.04.13, 13:41
              Ciekawe jak to jest z wynajmowaniem auta na koszt sprawcy z jego OC?
              Czy można z kolegą/sąsiadem spisać umowę najmu/użyczenia auta (np. za 150zł dziennie) i ubezpieczyciel zwróci koszt wynajmu np. za 7 dni 1050 zł?
              • dr.hayd Re: I dopadl mnie od tylu... 03.04.13, 14:06
                misiaczek1281 napisał:

                > Ciekawe jak to jest z wynajmowaniem auta na koszt sprawcy z jego OC?
                > Czy można z kolegą/sąsiadem spisać umowę najmu/użyczenia auta (np. za 150zł dz
                > iennie) i ubezpieczyciel zwróci koszt wynajmu np. za 7 dni 1050 zł?

                Teoretycznie tak.
                Praktycznie dość ryzykowna sprawa, bo ubezpieczyciel znajdzie mnóstwo możliwości, żeby utrudnić życie i się wykręcić od płacenia: czy sąsiad jest płatnikiem VAT? Czy odprowadził podatek od tego przychodu? Jak policzył dochód? Jak wyliczona stawka? A w ostateczności naślą skarbowy. Dla zasady, żeby innym takie pomysły nie przychodziły do głowy.
                • misiaczek1281 Re: I dopadl mnie od tylu... 03.04.13, 17:56
                  dr.hayd napisał:

                  > misiaczek1281 napisał:
                  >
                  > > Ciekawe jak to jest z wynajmowaniem auta na koszt sprawcy z jego OC?
                  > > Czy można z kolegą/sąsiadem spisać umowę najmu/użyczenia auta (np. za 15
                  > 0zł dz
                  > > iennie) i ubezpieczyciel zwróci koszt wynajmu np. za 7 dni 1050 zł?
                  >
                  > Teoretycznie tak.
                  > Praktycznie dość ryzykowna sprawa, bo ubezpieczyciel znajdzie mnóstwo możliwośc
                  > i, żeby utrudnić życie i się wykręcić od płacenia: czy sąsiad jest płatnikiem V
                  > AT? Czy odprowadził podatek od tego przychodu? Jak policzył dochód? Jak wyliczo
                  > na stawka? A w ostateczności naślą skarbowy. Dla zasady, żeby innym takie pomys
                  > ły nie przychodziły do głowy.

                  To może w jakiejś firmie wypożyczyć? W każdym razie jeśli auto się należy i wszystko jest legalnie to nie można się bać...trzeba pokazać firmie ubezpieczeniowej że ona nie może nas dymać bo żyjemy w państwie prawa a nie w Korei Północnej... ;-)
                  • dr.hayd Re: żyjemy w państwie prawa 03.04.13, 21:00
                    Kolega nie zauważył, że my piszemy z Rzeczypospolitej Polskiej A.D. 2013?
                    Korea Północna może jest państwem prawa - co Wódz Rewolucji powiedział lub napisał jest niekwestionowanym prawem. W Rzeczypospolitej prawo jest jak pajęczyna, mała much ugrzęźnie, gruby bąk się przebije.
                • robert888 przestań się wymądrzać 04.04.13, 12:48
                  można pożyczyć od sąsiada, trzeba tylko mieć rachunek. Wiem bo robiłem.
                  A cała reszta to twoja wyobraźnia i sowiecka mentalność. Jaki płatnik VAT? Jaki podatki? Co to niby ubezpieczalnię interesuje?

                  Pochodzisz z rodziny ORMO-wców albo pracujesz jako jakiś urzędas? Bo ja wyczuwam na milę tę "bezinteresowną życzliwość i dociekliwość" he he:)

                  Jakby mi jakiś frajer w okienku zaczął coś ględzić o tym czy zapłaciłem podatek to bym go opluł. To nie jego zasrany interes. Jak go boli to niech na mnie doniesie do skarbówki. Nawet jeśli nie zapłacę podatku to jest to kwestia między mną a US a nie ubezpieczalnią.
                  Na takie pytanie ja zażądałbym od urzędasa zaświadczenia o jego niezaleganiu ze składkami na ZUS.
                  • dr.hayd Re: przestań się wymądrzać 04.04.13, 13:29
                    Tak, tak, bo firmy ubezpieczeniowe chętnie i bez problemu wypłacają dodatkowe świadczenia. I nigdy nie piętrzą trudności w wypłacaniu świadczeń.
                    • misiaczek1281 Re: przestań się wymądrzać 04.04.13, 13:51
                      dr.hayd napisał:

                      > Tak, tak, bo firmy ubezpieczeniowe chętnie i bez problemu wypłacają dodatkowe ś
                      > wiadczenia. I nigdy nie piętrzą trudności w wypłacaniu świadczeń.

                      Firmom ubezpieczeniowym zależy na tym żeby piętrzyć trudności....niech choćby co czwarty zrezygnuje z walki o to co mu się należy to 50 milionów co roku mają w kieszeni hehe ;-)
                    • robert888 reprezentujesz typowe podejście "przegrywającego" 04.04.13, 14:07
                      A to jest tylko biznes. Albo wejście do gry o sumie zerowej. Co sobie zatrzymają jest ich czystym zyskiem i odwrotnie - co wyrwiesz jest ich stratą.

                      Postawię temat inaczej:
                      Firmy niczego nie utrudniają - one tylko sprawdzają twoją determinację. Jeśli jesteś typowym lamusem narzekaczem to sprawdzanie twojej determinacji kończy się ich wygraną. Koniec szlus.
                      Jeśli jednak się przełamiesz, zbierzesz do kupy i wykrzeszesz trochę wewnętrznej energii, to egzekwowanie należności nie jest rzeczą trudną. Trzeba pisać pisma, odwoływać się, argumentować, motywować. Grzecznie, konkretnie i merytorycznie. To zawsze skutkuje.
                      Jeśli wzięcie auta zastępczego jest umotywowane potrzebami, uzasadnione uszkodzeniami własnego pojazdu i niemożnością jego używania oraz skalkulowane według stawek które obronią się rynkowo to w czym problem?
                      W tym, że każdy chciałby najpierw mieć pewność, że mu się uda, że mu na pewno zapłacą, że uznają roszczenie, że...... itepe itede. No bo jak nie zapłacą to zostaną z ręką w gaciach i z niezapłaconym rachunkiem za wynajęte auto? He he - trudno czasem trzeba zaryzykować. Bez ryzyka to tylko kaszanka w barze mlecznym:)

                      Z mojego bogatego doświadczenia wiem, że korespondencja z ubezpieczalnią jest jedną z lepszych form spożytkowania czasu. Dużo lepszą od gderania forumowego he he:)
                      Jedna godzina spędzona nad płodzeniem odwołania przynosi średnio 2-6tys w polskiej walucie. Trzeba tylko chcieć.
                      Ale jeśli ktoś ma taki kaprys aby na 6tys zasuwać cały miesiąc w fabryce i w wolnym czasie narzekać na utrudniające mu życie ubezpieczalnie - jego wola, kto bogatemu zabroni he he:)
                      • kontik_71 Re: reprezentujesz typowe podejście "przegrywając 04.04.13, 14:27
                        Nic dodac, nic ujac. Niby takie proste a miliony ludzi nie chca pojac tych zasad dzialania KAZDEJ frimy.
    • galtomone I mamy pierwsze schody... 03.04.13, 14:35
      Mam juz kosztorys, itd...

      Wiekszosc zderzakow na allegro ma cholerne otwory na czujnik cofania - LUDZIE!!! NA CO WAM TO??? Auta wielkosci Avensis to nie TIR!!!

      A te co nie maja to tez sa popekane albo kosztuje 800 zl... wiec troche duzo.
      Nic... szukam dalej...
      • dr.hayd Re: I mamy pierwsze schody... 03.04.13, 21:13
        Dlatego pisałem o wygodzie naprawy w ASO. Wstawią Ci nowe części i już oni się rozliczają z ubezpieczycielem. A że koszty naprawy mogą przewyższyć wartość samochodu to już nie Twój problem.
        Chociaż przy 8 letnim samochodzie to ryzykowna gra, bo jak koszty naprawy przekroczą wartość samochodu to ubezpieczyciel orzeka szkodę całkowitą. Nie myśl, że wypłaci Ci wtedy pełną wartość samochodu. Wtedy wycenia wysoko wartość pozostałości (tj. "wraku") i odejmuje od kosztów naprawy. W efekcie wypłaca Ci grosze. A z naprawą musisz bujać się sam.
        Może zamiast kupować popękane i podziurawione zderzaki na allegro dałoby się Twój zderzak "pospawać"? Są "spawacze plastiku" którzy zderzaki naprawiają. Nie wiem jak się zachowa taki naprawiany zderzak gdyby ponownie przytrafiła się kolizja.
        Lampy też można sklejać. W dawnych czasach, gdy części do jakiegokoliwiek zachodniego samochodu były w Polsce niedostępne mój ojciec z dziadkiem pozbierali z asfaltu potłuczone kawałki tylnej lampy zespolonej, posklejali i samochód z taką lampą jeździł aż końca.
        Mnie kiedyś na parkingu zrobili w tylnej lampie po prostu dziurkę. Kupiłem za parę groszy czerwoną taśmę klejącą do naprawy kloszy (są też białe i pomarańczowe). I zwyczajnie zakleiłem dziurę w lampie taśmą klejącą. Jeździłem z tym 3 lata i pewnie kolejny właściciel dalej z tak naprawioną lampą jeździ. Taśmie nie szkodziła myjnia automatyczna, na przeglądach nikt nie zwrócił nawet uwagi.
        • galaxia Re: I mamy pierwsze schody... 04.04.13, 11:28
          Przy likwidacji z OC sprawcy nie ma szkody całkowitej. Naprawiasz aż do skutku.
          • only_the_godfather Re: I mamy pierwsze schody... 04.04.13, 12:17
            Skąd takie brednie? Jakoś w kilku mi znanych przypadkach ubezpieczyciel sprawcy orzekał szkodę całkowitą.
          • robert888 pani nie zdała, pani się zdawało 04.04.13, 12:35
            .
          • qqbek Paniusiu... 04.04.13, 13:08
            galaxia napisała:

            > Przy likwidacji z OC sprawcy nie ma szkody całkowitej. Naprawiasz aż do skutku.

            Paniusiu!
            Kilka lat temu miałem wypadek.
            Samochód wart był może 6-7 tysięcy złotych.
            Naprawa według rzeczoznawcy kosztowałaby ponad 20 tysięcy złotych.
            Myślisz, że ktoś mi ten samochód chciał naprawiać?

            W skrajnych wypadkach wychodzą rzeczy śmieszne.
            Sąsiad ma Malucha, rocznik 1979.
            Przerysowała mu go na parkingu panienka (błotnik, drzwi, lusterko, kierunkowskaz) koszt naprawy wyliczono na 1200 złotych, wartość pojazdu na 800 (choć w naprawdę świetnym stanie był samochód i wart był z 5 razy tyle minimum), tak więc szkoda całkowita.
            Od 800 złotych odjęto mu wartość wraka (620 złotych) i zaproponowano wypłatę 180 złotych. Dopiero jak ich prawnikiem poszczuł, to pieniądze na naprawę dostał.
            • misiaczek1281 Re: Paniusiu... 04.04.13, 14:02
              qqbek napisał:

              > galaxia napisała:
              >
              > > Przy likwidacji z OC sprawcy nie ma szkody całkowitej. Naprawiasz aż do s
              > kutku.
              >
              > Paniusiu!
              > Kilka lat temu miałem wypadek.
              > Samochód wart był może 6-7 tysięcy złotych.
              > Naprawa według rzeczoznawcy kosztowałaby ponad 20 tysięcy złotych.
              > Myślisz, że ktoś mi ten samochód chciał naprawiać?


              Szkoda całkowita powinna być orzekana tylko w przypadku braku technicznej możliwości dokonania naprawy, czyli tylko wtedy gdy auto jest całkowicie skasowane czyli zmiażdżone np. po zderzeniu z tirem lub pociągiem i nadaje się tylko na złom! W innym przypadku na życzenie ubezpieczonego auto powinno zostać naprawione...
              To że naprawa przekracza wartość pojazdu to powinien być problem ubezpieczającego czyli jego ryzyko biznesowe ! ;-)

              • robert888 misiaczek weź ty już lepiej napisz coś o swym polo 04.04.13, 14:12
                bo pisanie na ten temat nie jest twoją mocną stroną.

                Nie marnuj talentu. Rób to co robisz najlepiej.
                Trolluj i wpieniaj ludzi swoimi koncepcjami ekonomizacji osobistego środka transportu i zaletami swojego bolidu he he:)
                • wsk175 Re: misiaczek weź ty już lepiej napisz coś o swym 04.04.13, 16:07
                  Napisz misiu, czy w tatowym polo robisz to sam, czy z tatą.
                  Mnie to osobiście nie interesuje, ale ty może przy pisaniu wzwoda zaliczysz bez polo.
                • misiaczek1281 Re: misiaczek weź ty już lepiej napisz coś o swym 04.04.13, 19:06
                  robert888 napisał:

                  > bo pisanie na ten temat nie jest twoją mocną stroną.
                  >
                  > Nie marnuj talentu. Rób to co robisz najlepiej.
                  > Trolluj i wpieniaj ludzi swoimi koncepcjami ekonomizacji osobistego środka tran
                  > sportu i zaletami swojego bolidu he he:)

                  Tu cię boli....zazdrość d.... ściska że napisałem coś na temat i ciekawiej od ciebie?
                  • only_the_godfather Re: misiaczek weź ty już lepiej napisz coś o swym 04.04.13, 19:19
                    Właśnie tu jest problem że piszesz nie na temat jak zawsze.
                    Wracaj do lekcji bo jutro do szkoły trzeba iść.
                    • misiaczek1281 Re: misiaczek weź ty już lepiej napisz coś o swym 04.04.13, 19:22
                      only_the_godfather napisał:

                      > Właśnie tu jest problem że piszesz nie na temat jak zawsze.
                      > Wracaj do lekcji bo jutro do szkoły trzeba iść.

                      Pisałem na temat o ubezpieczycielach a ty tylko dogadujesz i zero w temacie...idź jasiu spakuj tornister na jutro do szkoły;-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka