pomidorkoktajlowy
08.05.13, 10:28
Oto bardzo subiektywna lista moich "ulubionych" kierowców. A jaki jest Twój ulubiony typ?
1. Przyspiesza, kiedy go ktoś wyprzedza. Ta grupa „kierowców” dzieli się na podgrupy: zwyczajnych idiotów i idiotów z kompleksami – przyspiesza, jeżeli zauważy, że wyprzedza go kobieta.
2. Skręca w lewo, więc zajmuje lewy pas co najmniej 1,5 km wcześniej i toczy się wolno, bo przecież zaraz będzie skręcał.
3. „Jeździ ciężarówką”, czyli w prawo skręca z lewej krawędzi, leniwie się rozpędza i startuje ze świateł, do parkowania potrzebuje 3 wolnych miejsc, żeby ustawić się na środku.
4. Przerażony kierunkowskazem – nie wymaga komentarza.
5. Przerażony życiem – na każdy nietypowy manewr na drodze reaguje nerwowo, częściej wciska hamulec niż pedał gazu, macha rękami i trąbi, bo wydaje mu się, że „prawie” miał stłuczkę. Akurat ta kategoria mnie wyjątkowo bawi, szczególnie jeśli występuję jako pasażer.
6. Niewolnik środkowego pasa. Najczęściej spotykam to na średnicówce na Śląsku, prawy pas wolny, a taka pierdoła toczy się 90km/h środkowym, co przytomniejszy zjedzie jak się go wyprzedzi z prawej (tak, zdarza mi się). Zauważyłam też, że niektórzy ledwo co się włączą tam do ruchu to spieszą się na środek. Może mi ktoś wytłumaczy ten fenomen?
7. „Ja mam pierwszeństwo!” i wjedzie idiota pod tira tylko dlatego, że ma pierwszeństwo. Albo „ale jest zielone” i stoi taki na środku skrzyżowania, bo on miał zielone, więc uprawnia go to do zablokowania ruchu.
8. Gaz, hamulec, gaz, hamulec i latasz po aucie jak pranie na wietrze.
9. Wyprzedzacz trasowy, taki typ zrobi wszystko, żeby Cię wyprzedzić, tylko po to, żeby jechać 20m przed Tobą i wjechać do miasta dokładnie w tym samym momencie. Czasem nawet lepiej, przynajmniej nie siedzi na zderzaku. Zwykle idzie w komplecie z 8.
10. I wisienka sprzed paru tygodni, mój faworyt, zdarzyło mi się raz, na autostradzie. Chciałam wyprzedzić faceta, ale ten również zdecydował się na wyprzedzanie i wjechał mi na pas, zmuszając do hamowania, bo przecież spojrzenie w lusterka jest zbyt mainstreamowe. Na tym historia mogła się skończyć, gdyby nie to, że on też zahamował, wyprzedzając, na autostradzie, zahamował i był bardzo zdziwiony, że użyłam klaksonu…