Cichy, prestiżowy ok. 100 tys. zł

24.10.13, 00:32
Witam,
proszę o poradę. Średnio znam się na samochodach a poszukuję samochodu przede wszystkim prestiżowego (nie to że jakieś kompleksy, ale potrzebuję go do rozwoju biznesu), cichego (mam na tym punkcie bzika), i takiego który nie będzie generował zbyt dużych kosztów typu naprawy po parę tysięcy tuż po zakupie. Przejrzałem internet i ma parę typów np. audi a6, jaguar xf, mercedes klasy s, bmw 5, ale kompletnie nie mam pojęcia co wybrać, bo jak przeglądam ogłoszenia to wszystkie są oczywiście idealne. Skłaniałbym się jako laik do audi a6 (c7) dwulitrowa benzyna (podobno niewiarygodnie cichy) no i wygląd kapitalny. Zdaję sobie sprawę że 100 tys. zł to nie jest zbyt dużo jak na modele, które wymieniłem, ale tym bardziej nie chciałbym się naciąć. Będę wdzięczny za każdą opinię.
Pozdrawiam,
Kamio







0
    • vogon.jeltz Re: Cichy, prestiżowy ok. 100 tys. zł 24.10.13, 00:36
      > nie to że jakieś kompleksy, ale potrzebuję go do rozwoju biznesu

      Może nie rozumiem świata "biznesu", ale biznes, w którym ważne jest, jakim samochodem jeździ potencjalny kontrahent, zawsze kojarzy mi się z jakimś szwindlem opartym na ściemie.
      • jackk3 Re: Cichy, prestiżowy ok. 100 tys. zł 24.10.13, 04:54
        Nie mowiac o tym ze prestizowe auto to sie kupuje jak biznes jest juz rozwiniety I przynosi miliony a nie do jego rozwiniecia.
    • szymi_mispanda z tym silnikiem nie zapomnij go zdebadżować hehe. 24.10.13, 00:45
      ...bo prestiz prysnie hyhy



    • do.ki to powinno być to 24.10.13, 06:48
      Troszkę naciągniesz budżet, ale mam odpowiedź. Nissan Leaf. Kosztuje wprawdzie 126000 zL, ale jest cichszy niż inne (podobno to dla ciebie ważne?), no i prestiż bezsprzeczny. Na pewno będziesz jeszcze długo wyróżniać się wśród konkurentów.
    • galtomone Jest tylko 1 marka... 24.10.13, 07:08
      .... krita spelnia Twoja wymagania czyli:

      hukers napisał:

      > Witam,
      > proszę o poradę. Średnio znam się na samochodach a poszukuję samochodu przede w
      > szystkim prestiżowego (nie to że jakieś kompleksy, ale potrzebuję go do rozwoju
      > biznesu), cichego (mam na tym punkcie bzika), i takiego który nie będzie gener
      > ował zbyt dużych kosztów typu naprawy po parę tysięcy tuż po zakupie
      .

      Lexus ES lub GS + benzyna V6 pod maska. Oferta modeli spora, czesci w razie czego sa I nie sa drogie. A jesli kupisz zadbany (moze sie trafi a przy takiej kwocie powinien) egzemplarz od pierwszego wlasciciela z salonu PL to masz pewnosc spokojnej, bezawaryjnej jazdy.

      > ma parę typów np. audi a6, jaguar xf, mercedes klasy s, bmw 5

      Jesli wymianiasz klase S - to w BMW patrz na model 7xx a w Audi na A8. 5-ka I A6 to taka lepsza klasa srednia a nie prestiz...
      O Jaguarze zapomnij - prestiz to to moze I ma.... ale bedzie sie psuc :-(.

      Na Lexusy patrz ES I GS - LS to chyba juz przesada, choc mozesz rzucic okiem.

      Acha, I przypuszczam, ze te same czesci beda znacznie tansze do Lexusa niz klasy S, 750 czy A8....
      • szymi_mispanda z czensciami to przesadziles hyhy... 24.10.13, 08:45
        ...czesci do lexusa beda tak 2-3 razy drozsze niz do bmw czy audiswagena. beda tez drozsze niz do mercedesa.

        ale rzeczywiscie jak chce miec cicho to lepeij nie trafi, jak nie trafi zupelnego szrota to tez najmniej sie bedzie psul.

        ale dlaczego lexusa ES?

        do 100tys "prestizowego" - czyli nie wiem czy rozumiem, ze jak podjezdzac bedzie to ma wygladac jak fat-kat to ja bym do takich celow wzial LS + ubranie szofera w ktore bedzie przebieral znajomego na ta jazde "do klienta" hehe

        ES nie ma sensu brac chocby z uwagi na naped przedni - do tej sumy, jak ktos chce prestiz to juz mozna kupic prawdziwe rwd a nie lexuso-camre
        • galtomone Re: z czensciami to przesadziles hyhy... 24.10.13, 08:52
          szymi_mispanda napisał(a):

          > ...czesci do lexusa beda tak 2-3 razy drozsze niz do bmw czy audiswagena. beda
          > tez drozsze niz do mercedesa.

          Moze masz racje, ekspertem nie jestem. Patrzylem tylko na ceny czesci do RX'a i ML/X5 z tych samych rocznikow.
          W razie awarii wychodzi mi, ze RX bedzie znacznie tanszy w naprawie (+ mniejsza sznase na sama awarie niz w przypadku ww.).

          > ale dlaczego lexusa ES?

          ES/GS/LS - w zasadzie poza LS (najwiekszy) i IS (najmniejszy) - ES i GS zawsze mi sie myla i nie wiem, ktory jest ktory ;-). Tym bardziej ze oba fajniejsze nie Mercedes czy Audi...
          BMW moze i subiektywnie (dla mnie) fajne ale wizerunek marki w naszym kraju je dla mnie skresla.

          > do 100tys "prestizowego" - czyli nie wiem czy rozumiem, ze jak podjezdzac bedzi
          > e to ma wygladac jak fat-kat to ja bym do takich celow wzial LS + ubranie szofe
          > ra w ktore bedzie przebieral znajomego na ta jazde "do klienta" hehe

          LOL! Dobre.... w Spperbie musialoby to bardzo zabawnie wyladac :-)

          > ES nie ma sensu brac chocby z uwagi na naped przedni - do tej sumy, jak ktos ch
          > ce prestiz to juz mozna kupic prawdziwe rwd a nie lexuso-camre

          Niby tak, choc u nas Lexusow malo, napedu na pierwszy rzut oka nie widac a w warunkach zimowych przedni jednak praktyczniejszy na codzien.
          • greges58 Re: z czensciami to przesadziles hyhy... 24.10.13, 14:09
            wizerunek marki BMW ...
            a w jakim środowisku się obracasz, misiu szarobury ???
            że tak nisko oceniasz innych !
            adwokaci, artyści, architekci, właściciele przychodni, lekarze z poważną praktyką, przedsiębiorcy ! ludzie generalnie na swoim...
            to jest Klientela !!!
            cena ? od 300 000 złotych !
            kogo obchodzą urojenia chłopków-roztropków ! o jakieś mitycznej reputacji marki ;)
            • galtomone Re: z czensciami to przesadziles hyhy... 24.10.13, 14:17
              Dobrze, ze nikogo!!! Inacze BMW sprzedawaloby u nas mniej wiecej tyle samo auto co krawcy burek dla kobiet :-)
    • des4 wątek podpucha :))) 24.10.13, 07:20
      prestiż w używanym szmelcwagenie?

      i jak ktoś wyżej napisał, prestiż firmy buduje się ciężką pracą, a nie zakupem używki

      no chyba, ze chodzi o prestiż u ziomali z dzielni :DDD
      • hukers Re: wątek podpucha :))) 24.10.13, 09:00
        Dzięki za rady:-) Może jeszcze słówko wyjaśnienia bo widzę, że pojawiło się więcej odpowiedzi na temat biznesu niż na temat samochodu:-). Biznes to również część wizerunkowa czyli garnitur, zegarek, buty, samochód, nie ma to nic wspólnego ze szwindlem. Mógłbym sobie kupić nowy samochód za 200 tys. zł, ale właśnie nie w taki sposób buduje się majątek. Lepiej kupić używany, dwuletni, a resztę kwoty zainwestować, w coś co będzie przynosiło zysk. Tak więc nie jest to wątek podpucha:-). Dzięki za maila o lexusie, jakoś pominąłem ten samochód w swoich rozważaniach. Prosiłbym, jeśli można, o rady "samochodowe" a nie biznesowe, bo taki jest chyba charakter tego forum:-).
        Pozdrawiam,
        • loyezoo Re: wątek podpucha :))) 24.10.13, 09:17
          Lexus dobry wybór.Jednak ja włączając się do dyskusji też się zastanawiam nad tym prestiżem.Mam znajomego biznesmena,który nawet mając już dużą firmę jeździł.....fordem scorpio i to MK1.Obecnie też nie jeździ "prestiżowym" autem,a jednak podpisuje i ma milionowe kontrakty.No ale co kto lubi.
          Tak na marginesie,ostatnio widziałem Mercedesa CLS za 50tys. co prawda z 2007r. jednak od 1 właściciela (biznesmena:)) kupiony w salonie w Polsce, z niedużym przebiegiem jak na takie auto (coś koło 100tys.km)
          • galtomone Kazdy medal ma dwie strony... 24.10.13, 10:32
            Z drugiej jest tak, ze jadac na spotkanie byle gownianym wozidlem, druga strona mysli tak - ze Ci nie idzie, klepiesz biede, zatem mozna cie wycisnac jak cytrynke bo jestes zdesperowany i bez kasy....

            Na dwoje babka wrozyla - do jednych lepiej jezdzzi na spotkania nowa S - klasse a do innych starym Clio.
            Po prostu ludzie sa rozni.... i bioznesy rone.

            Jak jestes architektem czy adwokatem to stanowczo chcesz jedzic wlasnie takim autem jak autor watku.
            Jak podziesz do klienta starym trupem - to albo nie uwierzy, ze jaoo adwokat jestes cokolwiek wart i wciskasz kity, ablo ze jestes kiepskim architektem, ktory swych wizji nie moze sprzedac...

            A zbytnia ostentacja, tez moze wzbudzic niechec.... bo to w koncu fura za pieniadze klientow kupiona :-)
            • zimnokrwisty Re: Kazdy medal ma dwie strony... 24.10.13, 11:28
              > Z drugiej jest tak, ze jadac na spotkanie byle gownianym wozidlem, druga strona
              > mysli tak - ze Ci nie idzie, klepiesz biede, zatem mozna cie wycisnac jak cytr
              > ynke bo jestes zdesperowany i bez kasy....
              Trochę mam kontaktu z dużym biznesem i kwestia auta, butów czy zegarka jaki nosi prezes czy właściciel firmy ma raczej marginalny wpływ na pozycję negocjacyjną. Oczywiście, stary pordzewiały i kopcący trup to byłaby przesada, ale np. "menedżment" polskiego oddziału jednej z największych firm komputerowych jeździ pasatami i audi A4, międzynarodowego koncernu elektrotechnicznego czarnymi insygniami, dużej firmy montażowej superbami. To co je łączy, to fakt, ze te auta są nowe. Brane w leasing i wymieniane co 2-3 lata. Czyli standardem (jeśli chodzi o prestiżowe firmy) jest raczej nowy superb w leasingu niż 5 letnie BMW za gotówkę. Zresztą w 90% przypadków nie wiem czym podjeżdża do mnie klient, bo nie mam czasu, żeby stać w oknie i patrzeć jakie auto wjeżdża na parking firmowy.
              Podobnie jest z innymi rzeczami. Nie wiem czy klient ma buty od Gucciego czy Wojasa. Wiem, ze zwykle są to czarne półbuty, zawsze czyste, wypastowanie i nierozdeptane. Tak samo nie wiem jakiej marki ma zegarek. Zwykle są to wskazówkowe na skórzanym pasku. Ale nie mam pojęcia czy kosztują 300zł czy 30 tysiaków.
              A o prestiżu firmy i o jej pozycji w negocjacjach świadczą jej osiągnięcia, oferta, siedziba, a także pracownicy-jaka maja wiedzę, jakimi narzędziami czy sprzętem się posługują, jak się prezentują.
              No ale ja może się obracam w jakichś dziwnych kręgach biznesowych. Autora wątku raczej nie będę próbował namawiać do kupna nowej skody czy opla, bo to raczej nie miało by sensu.
              • kontik_71 Re: Kazdy medal ma dwie strony... 24.10.13, 11:34
                Dokladnie. Podobnie jest z garniturami. Nie jest wazne jaka marka ale czy facet potrafi nosic garnitur czy tez koszula mu wylazi a krawat wisi jak zdechniety sledz.

                Naprawde prestizowe przedmioty maja jeden wspolny mianownik - nie sa krzykliwe i nie rzucaja sie w oczy.
              • galtomone Re: Kazdy medal ma dwie strony... 24.10.13, 11:38
                Tak tylko, ze firma z prestizem to niekoniecznie prezes i korporacja.

                To czesto architekt, adwokat, projektant wnetrz, doradca inwestycyjny, itd....

                Ktory jedzie do kogos z kasa ale nie koniecznie Czarneckiego...
                Gdyby ktos taki przyjeachl do mnie starym wozidlem to w mojej ocenie oznacza to, ze albo mu zwiska (moze praca tez???) albo kiepsko mu idzie, wiec moze nie powienienm powierzac mu swojej kasy.

                Swiat to nie tylko korporacje...
                • gzesiolek Re: Kazdy medal ma dwie strony... 24.10.13, 12:22
                  Ja tam miałbym większe zaufanie do architekta czy adwokata w nowym Mondeo niż 6-7letniej eSce czy 7mce...

                  Ważniejsza schludność i profesjonalizm, a nie bogactwo na pokaz...
                  • szymi_mispanda A po cholere architektowi samochod?... 24.10.13, 12:30
                    ...po co ma do was jezdzic?

                    z tego co widzialem to architekci w polszy albo pracujom gdzies w biurach duzych firm i siedzom po kilkunastu rysujonc jak najlepiej wpasowac jak najwiencej apartamentuff na metr kwadratowy
                    albo
                    rysujom plany domkuf jednorodzinnych do katalogow roznych firmek gdzie pozniej sie je kupuje za 3 kafle (i zawsze sie nazywaja "zimorodek", "sekwoja", "cukinia", "kaktus" hyhy)

                    wiekszosc tych architektow jezdzi do pracy niestety tramwajem

                    ...i jest jeszcze z 5 takich ustawionych dla ktorych ci opisani wyzej wszystko rysujo - no ale 5 na 40 mln to nie jest wyczyn
                    • galtomone Re: A po cholere architektowi samochod?... 24.10.13, 12:39
                      To malo widziales. :-)

                      Ja znam wielu architektow, ktorxzy osbuguja bogatszych klientow indywiduwalnyc, mniejsz ei wieksze firmy i musza jezdzic i do klienta i na budowy czase.
                      Poza tym w zaleznosci od potrzeb (coraz mniej jest stalych, duzych firm architektonicznych) czesto zawiazuja sie mniejsze lub wieksze zespoly do wykonania konkretnych zadan.

                      ALe nawet jesli masz wybudowac sobie dom... to gdzies sie z architektem musisz spotkac. A najprosciej u ciebie, bo wtedy latwiej sie zorientowac jak mieszkasz, czego oczekujesz, itd...

                      Jakby przyjechal Pan Poldkiem to chyba bym sie bal zamawiac u niego projekt... :-)

                      Zreszta jest kupa takich zawodow, gdzie auto sie jakos tam liczy i wzadna strone nie mozna przesadzic...
                      + fakt, ze po to sie pracuje, zeby miec z tego jakas frajde. Chyba sympatyczniej spedza sie czas w kilkuletnim Lexusie czy Sklasie niz nowej Insigni?
                      • szymi_mispanda tego nie wiem bo... 24.10.13, 12:50
                        Chyba sympatycznie
                        > j spedza sie czas w kilkuletnim Lexusie czy Sklasie niz nowej Insigni?

                        ...nie mam insygni hyhy

                        ty

                        ja myslalem ze jak sie buduje dom to sie bierze projekt jakiegos gargamela i sie stawia hyhy

                        w polszy chyba tylko nielicznych stac na dom indywidualnie zaprojektowany
                        a jesli jest inaczej

                        to dlaczego wszyscy kupuja tak male dzialki budowlane 1000-1500m to juz jest "duza" najlepiej to by chcieli zeby tak na pol metra siatka byla od kazdej strony gargamela

                        dzialke 4,5 tys metrow kwadratowych pod dom jednorodziny nazywaja "pole" hyhy

                        cos tu nie gra
                        • kontik_71 Re: tego nie wiem bo... 24.10.13, 12:54
                          Kasa i tyle. Moze dodac do tego, ze naprawde duza dzialka to w sumie kupa roboty przez caly rok. Samo koszenie trawnika to cala dniowka :)
                          • galtomone Re: tego nie wiem bo... 24.10.13, 13:03
                            Fakt, a jak nie jest plasko (cos o tym wiem) to jest przekichane.
                            Do tego jeszcze sa dzewka (jak owocowe to pol bidy, bo raz na jakis czas jakis pozytek z tego jest), krzewy i inne ciulstwa ktore trzeba omijac, okraza, a potem recznie dokaszac.
                            • kontik_71 Re: tego nie wiem bo... 24.10.13, 13:15
                              Dodaj do tego, ze ja kupujesz np krzewy to nie wystraczy 5 tylko od razu 50. Moja polowica musiala np kupic 180 drzewek aby moc obsadzic plot. Czasami sie marzy miec malutka dzialeczke, ktora sie obsadza w dwa dni a potem to juz tylko plaszczenie dupska pod drzewkiem.
                              • galtomone Re: tego nie wiem bo... 24.10.13, 13:18
                                Nawet mi nie mow.
                                A sprzatanie lisci (aktualny temat)....?
                                • szymi_mispanda to co wy macie te dzialki jak pola golfowe?... 24.10.13, 13:34
                                  ...trzeba bylo nie wycinac drzew wszystkich tylko te ktore wchodza w kubature budynkow
                                  wtedy przy domku jak kto lubi to sobie hoduje ogrodek a cala dzialka zostaje tak jak byla zalesiona + droga do podjazdu
                                  • kontik_71 Re: to co wy macie te dzialki jak pola golfowe?.. 24.10.13, 13:47
                                    0,5ha to jeszcze nie pole golfowe ale juz upierdliwe :)
                                    A co do drzew... Mozesz je zostawic jesli sa ale wiekszosc mojej dzialki musiala na dzien dobry zostac przeorana. Ale to jest niemila strona kupna starego domu, gdzie PRL probowal prowadzic dzialalnosc gospodarcza. Swoja droga to zadziwia mnie ilosc betonu jaka wylano w ciagu 40 lat.... wylewki grubosci od 40 do 100 cm.
                                    • galtomone Re: to co wy macie te dzialki jak pola golfowe?.. 24.10.13, 14:12
                                      Wylewki przeciwatomowe ;-)
                                      • kontik_71 Re: to co wy macie te dzialki jak pola golfowe?.. 24.10.13, 14:17
                                        Wylewski robione przez napraneo traktorzyste, w czynie spolecznym :) Wsrod roznych dziwnych rzeczy znalezlem dyplom dla przedujacego traktorzysty z 1970 roku :) Od tego czasu wszystko co spierniczono, lub probowano spierniczyc, idzie na "konto" traktorzysty :)
                        • galtomone Re: tego nie wiem bo... 24.10.13, 13:02
                          Nie przesadzaj. Znam ludzi, ktorzy kupili gotowqe projekty, znam ludzi ktorzy kupili gotowe projekty i je modyfikowali i znam ludzi ktorzy budowali wg projektu robionego poid ich kokretne wymagania, choc nie byly to jakies niebotyczne pieniadze.

                          Podobnie zreszta fura za 100k. Skoro tyle kosztuje nowe auto sredniej klasy, to fakt, ze ktos chce jezdzic starszym ale bardziej luksuowym ja akurat rozumiem.
                  • galtomone Re: Kazdy medal ma dwie strony... 24.10.13, 12:35
                    Osobiscie architeks w eSce czy 7demce tez nie wzbudzilby mojej sympatiii... Niestety te marki sa u nas kiepsko postrzegane... ale taki Lexus (przynajmniej dla mnie) nie ma negatywnych konotacji z dresami, wladza, itd...
                • vogon.jeltz Re: Kazdy medal ma dwie strony... 24.10.13, 16:39
                  > albo mu zwiska (moze praca tez???)

                  Non sequitur. Niby dlaczego ktoś nie może być mistrzem w swoim fachu i jednocześnie mieć wyjebane na to, jakim autem się porusza?
        • vogon.jeltz Re: wątek podpucha :))) 24.10.13, 10:00
          > Biznes to również część wizerunkowa czyli garnitur, zegarek, buty, samochód,
          > nie ma to nic wspólnego ze szwindlem.

          Nie. To właśnie jest ściema. Którą niestety spora część ludzi dała sobie wmówić, że tak powinno być.
          • greges58 Re: wątek podpucha :))) 24.10.13, 14:27
            dwie firmy podejmują decyzje o połączeniu !
            wartość każdej - miliard...
            obsługuje kancelaria prawna ;) jakiś radca czy adwokat ?
            i teraz sobie wyobraź, że na uroczyste podpisanie aktu notarialnego Pan Mecenas przyjeżdża
            do pałacyku czy posiadłości właściciela - w kraciastej koszuli i w rozklekotanym Oplu !!!
            czujesz te spojrzenia ???
            ;)
            • kontik_71 Re: wątek podpucha :))) 24.10.13, 14:42
              Dam Ci przyklad. W Polsce jest tylko paru prawnikow, ktorzy naprawde znaja sie na PGG (geologia, itp). Jeden z najlepszych, jesli nie najlepszy, jezdzi wlasnie takim starszawym Oplem... Wierz mi, kazdy kto potrzebuje prawdziwego specjalisty w zakresie pgg, pojdzie do niego jak w dym, bez wzgledu na jego auto.
              • galtomone Re: wątek podpucha :))) 24.10.13, 14:51
                No tak, ale on jako jedyny specjalista moze sobie na taka ekstrawagancje pozwoli. Jakby byl jednym z wielu to raczej nie sadze, ze chcialby sie reklamowac rozklekotanym Oplem :-)
                • vogon.jeltz Re: wątek podpucha :))) 24.10.13, 15:57
                  Wystarczającą reklamą powinna być jego reputacja i może jeszcze cena usług.
            • vogon.jeltz Re: wątek podpucha :))) 24.10.13, 15:59
              > czujesz te spojrzenia?

              Czuję. No i? Myślisz, że w przypadku umowy wartej dwa miliardy ma jakiekolwiek znaczenie, jakim samochodem ktoś przyjechał?
        • gzesiolek Re: wątek podpucha :))) 24.10.13, 12:14
          Tylko, ze budujac sensowny biznes a nie udawany za fasada fura, skora i komora...
          Pieniadze inswestujesz w firme i jej rozwoj, a auto albo wypozyczasz w razie potrzeby albo biezesz w leasing na 3-4lata...

          Budowanie firmy od tego zeby miec lepszy garnitur, zegarek i samochod smierdzi mi na kilometr sprzedaza bezposrednia, piramidami, naciaganiem ludzi jak to sie moga w rok dorobic fortuny, ew. udawaniem jacy to klienci nie placa kroci za nasze uslugi...

          Oczywiscie jak masz produkt warty od 100tys w gore (np. system informatyczny) to nie jedziesz sprzedac go w maluchu i flanelowej koszuli, ale i nie musisz jechac do klienta mercedesem klasy S... Wystarczy nowy samochod sredniej klasy, np. Mondeo za 70-80tys, wziety w leasing...
          Nie znam nikogo kto by nie kupil dobrego rozwiazania tylko dlatego ze ktos przyjechal autem klase nizej...

          Wrecz przy negocjacjach z zarzadem, czy wlascicielami danej firmy wskazane jest bycie o kroczek lub dwa nizej od nich jesli chodzi o ten wpadajacy w oko "prestiz"...
          • galtomone Re: wątek podpucha :))) 24.10.13, 12:34
            gzesiolek napisał:

            > Tylko, ze budujac sensowny biznes a nie udawany za fasada fura, skora i komora.
            > ..
            > Pieniadze inswestujesz w firme i jej rozwoj, a auto albo wypozyczasz w razie po
            > trzeby albo biezesz w leasing na 3-4lata...

            Zalezy od biznesu + nie kazdy majac torche pieniedzy chce sie turlac w nowej Insiginii, Superbie czy Mondeo.
            Sa tez ludzi ktorzy maja gust i jakas osobowosc i chca miec cos z zycia...
            I tacy kupuja Saab'a, Lexusa czy inne wynalazki nie koniecznie dlatego, ze tak jest taniej...

            > Budowanie firmy od tego zeby miec lepszy garnitur, zegarek i samochod smierdzi
            > mi na kilometr sprzedaza bezposrednia, piramidami, naciaganiem ludzi jak to sie
            > moga w rok dorobic fortuny, ew. udawaniem jacy to klienci nie placa kroci za n
            > asze uslugi...

            > Oczywiscie jak masz produkt warty od 100tys w gore (np. system informatyczny) t
            > o nie jedziesz sprzedac go w maluchu i flanelowej koszuli, ale i nie musisz jec
            > hac do klienta mercedesem klasy S... Wystarczy nowy samochod sredniej klasy, np
            > . Mondeo za 70-80tys, wziety w leasing...

            Jakby projektant wnetrz domnie sie czyms takim przytoczyl, to juz dalej bym z nim nie chcial gadac. Bo jak moje wnetrze ma wygladac tak jak jego gust jesli chodzi o auta, to dzieki, ale postoje :-)

            > Wrecz przy negocjacjach z zarzadem, czy wlascicielami danej firmy wskazane jest
            > bycie o kroczek lub dwa nizej od nich jesli chodzi o ten wpadajacy w oko "pres
            > tiz"...

            Nie zawsze negocuje sie z zarzadem. Czasem negocjuje sie z Kowalskim, ktoy chce miec nowa kuchnie, sypalnie, itd... bo wlaasnie konczy budowac dom za milion (a umowmy sie, ze na klasie bogaczy - dom za milion to nie sa jakies kosmiczne pieniadze, gdy byle rudera na gotowo kosztuje 500 tys zl).
            • zimnokrwisty Re: wątek podpucha :))) 24.10.13, 13:31
              >> Wystarczy nowy samochod sredniej klasy, np
              > > . Mondeo za 70-80tys, wziety w leasing...
              >
              > Jakby projektant wnetrz domnie sie czyms takim przytoczyl, to juz dalej bym z n
              > im nie chcial gadac. Bo jak moje wnetrze ma wygladac tak jak jego gust jesli ch
              > odzi o auta, to dzieki, ale postoje :-)
              I zrobiłbyś życiowy błąd. Bo Mondeo było z Avisa z lotniska gdyż facet na spotkanie z Tobą umówił się w przerwie podróży z Mediolanu (Targi Wzornictwa) do Helsinek (odbiór nagrody w konkursie projektantów wnętrz) :-)
              • galtomone Re: wątek podpucha :))) 24.10.13, 13:36
                zimnokrwisty napisał:

                > > Jakby projektant wnetrz domnie sie czyms takim przytoczyl, to juz dalej b
                > ym z n
                > > im nie chcial gadac. Bo jak moje wnetrze ma wygladac tak jak jego gust je
                > sli ch
                > > odzi o auta, to dzieki, ale postoje :-)
                > I zrobiłbyś życiowy błąd. Bo Mondeo było z Avisa z lotniska gdyż facet na spotk
                > anie z Tobą umówił się w przerwie podróży z Mediolanu (Targi Wzornictwa) do Hel
                > sinek (odbiór nagrody w konkursie projektantów wnętrz) :-)

                1. Nie jestem (mam nadzieje) az takim idiota by nie wiedziec kto moje male chateau ma projektowac i z kim sie umawiam.

                2. Auta z Avisa (i nie tylko) maja rzucajace sie w oczy naklepki - ktore wkjurzaja tubylcow (tak sie dzieje w kazdej czesci swiata - ciekawe zjawisko :-).

                3. Sugerujesz, ze moj doradca inwestycyjny tez takim padlem jezdzil i kazal mi kup;ic dzialke pod chateau blisko lotniska? :-) Nie ma szans... do mnie przyjechal gos Lexem - bo lubi cisz, spokoj i sprawdzone rzeczy.
                Jak dobry koniak czy szkockie przeciwienstwo berbeluchy.
                • zimnokrwisty Re: wątek podpucha :))) 24.10.13, 13:54
                  > 1. Nie jestem (mam nadzieje) az takim idiota by nie wiedziec kto moje male chat
                  > eau ma projektowac i z kim sie umawiam.
                  I omówiłbyś się z doskonałym projektantem z ekstra portfolio a potem zrezygnował ze współpracy bo na spotkanie podjechał Octavią?
                  > 2. Auta z Avisa (i nie tylko) maja rzucajace sie w oczy naklepki - ktore wkjurz
                  > aja tubylcow (tak sie dzieje w kazdej czesci swiata - ciekawe zjawisko :-)
                  E tam... zwykle to napis Avis czy inny Hertz na ramce pod tablicą rejestracyjną. Mnie tam to wcale nie przeszkadza. Wcale nie gorsze niż napis Autohaus Tempelhof czy coś podobnego.
                  • galtomone Re: wątek podpucha :))) 24.10.13, 14:14
                    Teoretycznie masz racje.
                    Chociaz co gdzies ze znajomymi (jakby juz tubylcami) jade, to sie na turystow strasznie piekla...
                    I to w takich fajnych, cieplych krajach, gdzie ja osobiscie jestem strasznie wyluzowany.
                    Moze dlatego, ze na wakacjach sie nigdzie nie spiesze?
            • vogon.jeltz Re: wątek podpucha :))) 24.10.13, 16:06
              > Sa tez ludzi ktorzy maja gust i jakas osobowosc i chca miec cos z zycia...
              > I tacy kupuja Saab'a, Lexusa czy inne wynalazki nie koniecznie dlatego, ze tak
              > jest taniej...

              Ale to jest jakby ortogonalne do wrażenia, jakie chce się zrobić na kontrahentach, nieprawdaż?

              > Jakby projektant wnetrz domnie sie czyms takim przytoczyl, to juz dalej bym
              > z nim nie chcial gadac. Bo jak moje wnetrze ma wygladac tak jak jego gust
              > jesli chodzi o auta, to dzieki, ale postoje

              Jasne. A do śp. prof. Religi nigdy byś się nie położył na stół operacyjny, bo jego styl życia nałogowego palacza był największą antyreklamą jego umiejętności. Ja w każdym razie najpierw zerknąłbym chociaż, co gość ma do zaproponowania i jakie ma portfolio. Choć w dzisiejszych czasach wszechobecnego netu raczej miałbym ten etap za sobą zanim w ogóle zobaczyłbym człowieka na oczy i albo bym przystąpił do dalszych rozmów nie bacząc na to, jakim samochodem się przykulał, albo w ogóle bym się z nim nie spotykał.

              > Nie zawsze negocuje sie z zarzadem. Czasem negocjuje sie z Kowalskim, ktoy chce
              > miec nowa kuchnie, sypalnie, itd... bo wlaasnie konczy budowac dom za milion

              Fakt. Do robienia wrażenia na nowobogackich wypasiona fura może się przydać. Ale to już podpada moim zdaniem pod biznes oparty na ściemie.
              • galtomone Re: wątek podpucha :))) 24.10.13, 20:23
                Wiesz, portfolio jak ksiazka serwisowa do do auta z malym przebiegiem. Na allegro wszystko kupisz.
                Nie zastanowil bys sie dlaczego dorby architect czy projektant kula sie 10 letnia Vesctra?
                Bo na pewno nie dla przyjemnosci... :-)
                • vogon.jeltz Re: wątek podpucha :))) 24.10.13, 22:52
                  > Wiesz, portfolio jak ksiazka serwisowa do do auta z malym przebiegiem.
                  > Na allegro wszystko kupisz.

                  Wiesz, w tych dziedzinach w zasadzie wszystko już wymyślono, teraz się to tylko post-postmodernistycznie wałkuje na różne sposoby. Co mnie obchodzi, czy gość sam to wymyślił, czy kupił na allegro, skoro mi się podoba. Nie wiem czy wiesz, ale fortuna Bill Gatesa i Microsoftu wzięły się stąd, że naściemniał szefom IBM, że ma system operacyjny dla ich komputerów PC, który w rzeczywistości kupił od innego zioma.
                  • galtomone Re: wątek podpucha :))) 25.10.13, 07:17
                    Wiem, wiem...
                    I wlasnie o sciemnianie chodzi.
                    Auto jak rekwizyt magika - moze byc przydatne I sa rozne auta do roznych sciemnien ;-)
                    • vogon.jeltz Re: wątek podpucha :))) 25.10.13, 10:28
                      > I wlasnie o sciemnianie chodzi.
                      > Auto jak rekwizyt magika - moze byc przydatne

                      No i właśnie o tym pisałem przecież. Z tym, że ja byłbym kiepskim partnerem w takim biznesie, bo jestem wyczulony na ściemę i rekwizytem w postaci auta ciężko na mnie zrobić wrażenie. Już nie mówiąc o tym, że mam własne upodobania motoryzacyjne i taki Lexus jest dla mnie zwyczajnie nudny...
      • misiaczek1281 Re: wątek podpucha :))) 24.10.13, 09:56
        Prestiż buduje się ciężką pracą ... luksusowym samochodem to sobie można zdobyć prestiż wśród dresiarzy albo u łatwej kobiety:)
    • jeepwdyzlu sam jeżdżę a6 więc odradzam 24.10.13, 10:08
      po pierwsze za 100 kupisz nie 2 ale 4 latka
      po drugie - to auto juz nie jest prestiżowe, jeździ tym mnóstwo ludzi nie mających nic wspólnego z białymi kołnierzykami...
      po trzecie - 2 litry benzyna to za mało, mam 3 tdi i też nie powala
      Proponuję - w tym budżecie - lexusa GS
      wygląda dobrze i na pewno jest cichy
      i cały czas prestiżowy
      pozdrawiam
      jeep
      • agios_pneumatos Re: sam jeżdżę a6 więc odradzam 24.10.13, 10:26
        jeepwdyzlu napisał:

        > po pierwsze za 100 kupisz nie 2 ale 4 latka
        > po drugie - to auto juz nie jest prestiżowe, jeździ tym mnóstwo ludzi nie mając
        > ych nic wspólnego z białymi kołnierzykami...

        Czyli innymi słowy dresiarze.

        Prestiż to m.in. nieosiągalność i trudna dostępność. Coś rzadkiego.
        Cały czas powtarzam, że nie może być prestiżowe coś co stoi na każdym rogu w mieście i w każdej zagrodzie we wioskach, coś czego jest miliony, coś powszedniego i spauperyzowanego.

        Jednakowoż wyznawcy marki zaplują się, a nie dadzą się.
        • galtomone Re: sam jeżdżę a6 więc odradzam 24.10.13, 10:34
          agios_pneumatos napisał:

          > Prestiż to m.in. nieosiągalność i trudna dostępność. Coś rzadkiego.
          > Cały czas powtarzam, że nie może być prestiżowe coś co stoi na każdym rogu w mi
          > eście i w każdej zagrodzie we wioskach, coś czego jest miliony, coś powszednieg
          > o i spauperyzowanego.

          > Jednakowoż wyznawcy marki zaplują się, a nie dadzą się.

          Dlatego wybor Lexa, ktorych jest stosunkowo nie wiele jest idealny.
          • agios_pneumatos Re: sam jeżdżę a6 więc odradzam 24.10.13, 11:39
            Zgadza się.

            Ja natomiast nie wiem co fanatycy widzą w tym audi. Przecież tego na ulicach widzi się więcej niż maluchów kiedyś. Ja już nie wspomnę przez grzeczność jacy ludzie nimi jeżdżą w większości.
    • dr.hayd Re: Cichy, prestiżowy ok. 100 tys. zł 24.10.13, 10:26
      Twoje założenia się nawzajem wykluczają. Prestiż polega właśnie na tym, że właściciela stać na utrzymanie samochodu generującego duże koszty.
      Dużo też zależy od tego w CZYICH OCZACH chcesz budować ten prestiż. Na jednych zrobisz wrażenie czymkolwiek byle miało 4 koła na masce (audi), na innych lotnicze śmigło (BMW), na innych zrobi wrażenie Porsch 911 (głośny i ciasny - ale z zewnątrz tego nie widać), innych podjara odrestaurowany klasyk. Kumpel mi opowiadał, że jego szef w Norwegii - bogaty Norweg, właściciel dobrze prosperującej firmy - jeździ amerykańskim klasykiem z lat '50 i jest to odbierane jako niezwykle szykowne i budzące szacunek.
      Przeciwieństwem jest Skoda SuperB - samochód wygodny i dobry, można go kosztownie i luksusowo doposażyć, ale nie kłuje w oczy wyborców/parafian/pracowników*

      *właściwe podkreślić
      • galtomone Re: Cichy, prestiżowy ok. 100 tys. zł 24.10.13, 10:43
        dr.hayd napisał:

        > Twoje założenia się nawzajem wykluczają. Prestiż polega właśnie na tym, że właś
        > ciciela stać na utrzymanie samochodu generującego duże koszty.

        Sadzisz, ze 4 - 5 letni GS bedzie tanszy w utrzymaniu niz 3 letnia Fabia? :-)
        Zobacz co napisalem powyzej dwie estrony medalu - kazda sytuacja moze byc roznie odbierana.

        W kazdym razie wydaje mi sie, ze dla ludzi wolnych zawodow, wlasnie takie auta sa dosc dobra wizytowka...
      • szymi_mispanda pytanie o samochod a odpowiedzi o... 24.10.13, 11:36
        ...zegarkach, siedzibach, butach, krawatach, garniturach i "zeby trzymac noz w prawej rence, nie bekac i nie pierdziec" hyhy

        a co jesli typ rozkreca:
        1. przewoz nowozencow
        2. jakis schemat ponciego czy innom pieramidem i musi najpierw zbajerowac troche ynwestoruff
        • galtomone Re: pytanie o samochod a odpowiedzi o... 24.10.13, 11:53
          Wtedy fajny GS pasuje jak ulal ;-)
        • vogon.jeltz Re: pytanie o samochod a odpowiedzi o... 24.10.13, 16:42
          > 1. przewoz nowozencow

          Po 11 latach to już chyba powinien wiedzieć, czym się wożą najchętniej do ślubu?

          > 2. jakis schemat ponciego czy innom pieramidem i musi najpierw
          > zbajerowac troche ynwestoruff

          To chyba jest trochę nie na czasie. W świecie piramid finansowych wrażenie na ynwestorach robi się teraz kupując samolot. Albo kilka. A najlepiej całą linię lotniczą.
      • vogon.jeltz Re: Cichy, prestiżowy ok. 100 tys. zł 24.10.13, 16:11
        > Skoda SuperB

        Z ciekawości: dlaczego niektórzy z was tak dziwacznie piszą nazwę tego auta?
    • marusmk Re: Cichy, prestiżowy ok. 100 tys. zł 24.10.13, 13:07
      I z powodów o których piszą powyżej (wszystkiego wszędzie pełno) poszukaj:

      www.carissime.com/lancia_thesis_centenario.htm
      Ona jak da Vinci- wyprzedzała swoje czasy, prowadzenie i komfort nie z tej ziemi, potęga i poczucie siły jak w tym siądziesz.
      Auto absolutnie wyjątkowe, wyprzedzające epokę, niezrozumiane i niedocenione (chyba na szczęście- bo się najarałem na nie) przez rynek.

      Tego na drogach nie widać.

      • galtomone Re: Cichy, prestiżowy ok. 100 tys. zł 24.10.13, 13:17
        Moze w zlym miejscu szukasz? :-)

        A w warsztatach sprawdzales? :-)
        • marusmk Re: Cichy, prestiżowy ok. 100 tys. zł 24.10.13, 13:51
          Prestiż wymaga czasami wydatków.
          W Lexusie również od czasu do czasu.

          Forum Lexsusa to potwierdza :)

          • galtomone Re: Cichy, prestiżowy ok. 100 tys. zł 24.10.13, 14:13
            A czy na napisalem, ze nie wymaga?
          • hukers Re: Cichy, prestiżowy ok. 100 tys. zł 24.10.13, 14:26
            Panowie, dziękuję za odpowiedzi. Wynika z nich, że audi już trochę oklepane, dwulitrowy silnik za słaby, lepszy byłby lexus gs. Spojrzałem na niego i rzeczywiście jest to propozycja godna uwagi, co prawda tylko duże benzyny, no ale może jakoś bym to przeżył.
            Pozwolę sobie jeszcze dodać jedną uwagę. Ostatni raz na tym forum byłem 11 lat, wtedy jak zacząłem rozkręcać biznes, potem nie miałem na to czasu. Dwie uwagi mi się narzucają. Po pierwsze, wtedy jak ktoś pytał, to ludzie sensownie odpowiadali, rzadko pojawiały się posty nie na temat. Teraz żeby przeczytać pięć sensownych postów trzeba przeczytać 50 nie na temat. Po drugie większość postów nie na temat traktuje o biznesie. Nie wiem czy osoby często udzielające się na forum są dobrymi doradcami w tych kwestiach, ale wiem, że robienie poważnego biznesu wyklucza siedzenie przed komputerem i wklepywanie kolejnych postów. Chyba, że osoby produkujące posty są rentierami, żyją z odsetek i dla zabawy siedzą przed komputerem. To wtedy chętnie skorzystam z ich rad biznesowych.
            Jeżeli ktoś by jeszcze miał propozycje na temat samochodów to również chętnie poczytam.
            Pozdrawiam

            • szymi_mispanda jak juz kupisz to jeszcze rady do zapamietania... 24.10.13, 15:01
              chocbys kupil 460 to:

              masz chodzic w klarksonie, kurna naucz sie chodzic w garniturze, zeby ci krawat jak wegorz nie zwisal

              zegarek masz miec kurna zajebisty taki ze nawet kukula w nim ma kukac ubrana w garnitur i rejbany

              masz miec prywatnego architekta co bedzie do ciebie przyjezdzal saabem 11 letnim i wszytko ci projektowal w twoim osobistym "chat-eou" - wiec jak zona bedzie piekla ciasto to bez architekta ani rusz

              ze musisz omawiac swoje portfolio po drodze z mandzurii do helskinek oraz pic szkocka lyski to chyba nie musze przypominac

              do tego lexus albo 11 letni sabik i gitara - jestes "gruby-leming" hyhy
            • vogon.jeltz Re: Cichy, prestiżowy ok. 100 tys. zł 24.10.13, 16:32
              > Ostatni raz na tym forum byłem 11 lat, wtedy jak zacząłem rozkręcać
              > biznes, potem nie miałem na to czasu.

              Noł ofens, przyjacielu, ale jak po 11 latach prowadzenia biznesu jesteś na etapie zakupu używanej fury za 100 kawałków w celu robienia wrażenia na kontrahentach i pytania o to na forum kloacznego portalu internetowego, to ja naprawdę nie mam więcej pytań.

              > Chyba, że osoby produkujące posty są rentierami, żyją z odsetek i dla zabawy
              > siedzą przed komputerem. To wtedy chętnie skorzystam z ich rad biznesowych.

              Rentierzy najczęściej guano wiedzą o biznesie, bo sami żyją z majątku odziedziczonego.

              > Jeżeli ktoś by jeszcze miał propozycje na temat samochodów to również
              > chętnie poczytam.

              Kup sobie jakiegoś klasyka youngtimera. To robi większe wrażenie niż wszystkie Saaby i Lexusy razem wzięte. A jak ma być cichy, to oddaj go do profesjonalnego zakładu zajmującego się car audio. Tam ci go wyciszą tak, że będziesz słyszał pierdzenie muchy w bagażniku.
              • galtomone Re: Cichy, prestiżowy ok. 100 tys. zł 24.10.13, 20:21
                Tyz prowda ;-)
            • gzesiolek Re: Cichy, prestiżowy ok. 100 tys. zł 25.10.13, 10:35
              No po 11 latach niepowodzen to juz sie nie dziwie, ze czlek sie chwyta tak desperackich sposobow jak "prestizowe auto"...

              Mam kumpla... jezdzi starym 12letnim Galantem V6...
              Programista, freelancer, freak... no dobry jest po prostu...

              Garnitur ubiera jak juz musi...

              Stac go spokojnie na te "prestizowe" auta... ale ma je gdzies... woli kase wkladac w inne rzeczy...

              Stawiam dolary przeciw orzechom ze w 3 ostatnie lata zarobil wiecej niz autor watku w 11... bez "prestizu" wynikajacego z posiadania...
    • soulshuntr Re: Cichy, prestiżowy ok. 100 tys. zł 24.10.13, 14:04
      cichu, prestizowy, $100k. Co wiecej trzeba?
      • galtomone Re: Cichy, prestiżowy ok. 100 tys. zł 24.10.13, 14:15
        Kogos do pchania.... :-)
        Ciekawe ile to wazy (nic chcialo mi sie czytac calosci).
        • soulshuntr Re: Cichy, prestiżowy ok. 100 tys. zł 24.10.13, 14:23
          raczej niewiele, jako ze jest to (podejzewam) stalowa rama ale za to POWLEKANA 24k zlotem. Oczywiscie gimbaza nie przetlumaczyla jak nalezy.
    • jeepwdyzlu w sumie nie tyle samochód 24.10.13, 14:32
      co poziom i kaliber się liczy
      Wygląd - na pewno. Dobry garnitur, świetna marynarka, zegarek (sam zwracam na zegarki uwagę większą niż na samochód)
      Zegarek mówi wiele o człowieku, więcej niz auto.
      Tak samo buty, okulary i język.
      A jak ktoś ma ciekawe hobby, sporo czyta, to wóz ma trzeciorzędne znaczenie.
      Mam przyjaciela, wziętego architekta, bywa w domach ludzi z pierwszej setki i projektuje im różne rzeczy - jeździ 11 letnim saabem.
      Ale nosi harris tweedy, clarksy, na ręku ma 50 letnią doxę, albo 60 letniego patka, na nosie nie rajbany tylko armaniego a na wakacjach był np w Kambodży, o czym umie barwnie opowiedzieć...
      jeep
      • szymi_mispanda co to kurna jest "harris tweedy, clarksy"? 24.10.13, 14:41
        o wakacjach w kambodzy nie slyszalem, slyszalem ze jezdza do tajlandii bo tam tanie dziwki sa
        (sam bym polecail gdyby nie to ze boje sie samolotuff, moze jakis statek zorganizujom albo lodz)
        ale do kambodzy?

        • vogon.jeltz Re: co to kurna jest "harris tweedy, clarksy"? 24.10.13, 16:19
          > ale do kambodzy?

          W Kambodży jest tanie i łatwo dostępne opium. I Angkor Wat. I dużo czaszek - jak ktoś lubi takie klimaty. Ja bym pojechał.
          • galtomone Tez bym pojechal! 24.10.13, 20:27
            Azjatyckie klimaty bardzo mi pasuja. Aczkolwiek jak porzyczylem fure w Tajlandii to troche byl starch na poczatku z jazda... :-)
      • galtomone Re: w sumie nie tyle samochód 24.10.13, 14:41
        jeepwdyzlu napisał:

        > Mam przyjaciela, wziętego architekta, bywa w domach ludzi z pierwszej setki i p
        > rojektuje im różne rzeczy - jeździ 11 letnim saabem.

        Ale gdyby jezdzil 11 letnim Paskiem, BMW czy Audi to efekt chyba niebylby ten sam? :-
        )

        > Ale nosi harris tweedy, clarksy, na ręku ma 50 letnią doxę, albo 60 letniego pa
        > tka, na nosie nie rajbany tylko armaniego a na wakacjach był np w Kambodży, o c
        > zym umie barwnie opowiedzieć...

        Polaczenie Clarksow z patekiem - bezcenne :-)
      • vogon.jeltz Re: w sumie nie tyle samochód 24.10.13, 16:15
        > sam zwracam na zegarki uwagę większą niż na samochód

        Łojezu, uważam zegarek za zbędny wynalazek w czasach, gdy nawet szczotka do kibla ma wbudowany czasomierz, więc nie mam go w ogóle. Mój prestiż runął... I co ja teraz biedny zrobię?
        • qqbek Re: w sumie nie tyle samochód 24.10.13, 16:22
          vogon.jeltz napisał:

          > > sam zwracam na zegarki uwagę większą niż na samochód
          >
          > Łojezu, uważam zegarek za zbędny wynalazek w czasach, gdy nawet szczotka do kib
          > la ma wbudowany czasomierz, więc nie mam go w ogóle. Mój prestiż runął... I co
          > ja teraz biedny zrobię?

          Nie wiem.
          Sam mam 60-letnią Omegę... i wiem, że kto się na zegarkach zna, ten się uśmiechnie na jej widok bardziej, niż gdybym na spotkanie podjechał nową S-ką (za to w garniturze za niecały tysiąc i z kwarcowym zegarkiem Casio na nadgarstku [bransoleta obowiązkowo])... a podjeżdżam 15-letnim BMW (a nie SAAB-em).

          Mam też przedwojennego Atlantic-a i kieszonkową Doxę, ale tego (w przeciwieństwie do Omegi) na codzień nie noszę.
          • kontik_71 Re: w sumie nie tyle samochód 24.10.13, 17:08
            Zaraz sie pewnie ktos zapyta jak sie nosi przedwojenne majtki :D

            A ta doxe to chetnie bym zobaczyl.. masz jakas fotke :)?
            • vogon.jeltz Re: w sumie nie tyle samochód 24.10.13, 17:57
              Jak się nosi przedwojenne majtki? Czy ich noszenie jest prestiżowe i świadczy o klasie noszącego?
              • jeepwdyzlu Re: w sumie nie tyle samochód 24.10.13, 18:01
                kobieta ma 100 sposób na kreowanie wyglądu
                włosy, makijaż, znacznie większa swoboda dotycząca ubrań

                mężczyzna ma tylko marynarkę/garnitur/koszulę zegarek, okulary

                ale tak - na pewnym poziomie to jak jest ubrana kobieta prezes, jakie ma pióro, biżuterię i biurko - ma znaczenie
                jeep
                • qqbek Właśnie - pióro. 24.10.13, 18:07
                  Jak widzę kogoś podpisującego umowę na kilka milionów złotych BIC-iem za zeta z kiosku to mnie to trochę śmieszy.
                  Z drugiej strony mam odwieczny problem z drukami samokopiującymi, bo pióra mam zazwyczaj ze dwa ze sobą, a długopisu czasami nie :)
                  I wcale nie trzeba mieć drogiego pióra. Ja piszę Parkerem za mniej niż 2 koła za dwie sztuki (choć matowa czerń + złota stalówka sprawiają wrażenie, że mógł być droższy;)
                  • galtomone Re: Właśnie - pióro. 24.10.13, 20:38
                    A ja czesto piora gubie wiec pisze Parkerem za 18 zl + VAT z hurtowni niedaleko domu :-)
                    Lubie piora, ale jakbym tak mial gubic drogie to bym sie wu...wial... a tak nie ma problemu....
                  • vogon.jeltz Re: Właśnie - pióro. 24.10.13, 22:58
                    > Jak widzę kogoś podpisującego umowę na kilka milionów złotych BIC-iem za zeta z
                    > kiosku to mnie to trochę śmieszy.

                    Założę się, że Ingvara Kamprada nie śmieszy to ani trochę.
                    • galtomone Re: Właśnie - pióro. 25.10.13, 07:18
                      Jego smuci kazdy wydany pieniazek - ale czasem trzeba... nie da sie stawiac nowych sklepow za darmo :-(
                      • agios_pneumatos Re: Właśnie - pióro. 25.10.13, 07:34
                        galtomone napisał:

                        > Jego smuci kazdy wydany pieniazek - ale czasem trzeba... nie da sie stawiac now
                        > ych sklepow za darmo :-(

                        Nie mylmy sknerstwa i kutestwa z ascetycznym, protestanckim podejściem do (uwaga!) zarządzania finansami i oszczędzania.

                        Bojaźń narażenia się na śmiech i ostracyzm przez podpisywanie kontraktu piórem tańszym niż 1000 PLN jest domeną krajów trzeciego świata i na dorobku.

                        Społeczeństwo krajów cywilizowanych nie ma pod tym względem kompleksów.

                        • kontik_71 Re: Właśnie - pióro. 25.10.13, 08:18
                          Gadzasz glupoty. Skad w takim razie wlasnie na tzw zachodzie sprzedaje sie masy tzw prestizowych przedniotow? To wlasnie tam wydaje sie miliardy na przednioty pokazujace status finansowy.
                          • agios_pneumatos Re: Właśnie - pióro. 25.10.13, 09:35
                            Mówimy nie o rynku produktu, a o ostentacji.

                            Tam te przedmioty nie kupuje się po toby błyszczeć, a dla samej satysfakcji ich posiadania. Podobnie dzieła sztuki trzyma się w odosobnionych pomieszczeniach, nie zaś w gabinecie. I nie chodzi tu o ich bezpieczeństwo.

                            Najwięcej mercedesów w Europie procentowo do ogółu samochodów na drogach jeździ w Albanii i bodaj w Mołdawii.
                            • jeepwdyzlu marksiści jeszcze żyją? 25.10.13, 10:31
                              mam więc nie tylko centralnie wyjebane na sześćdziesięciosześcioletnie zegarki Omega i kalesony od Armaniego, ale wręcz budzi we mnie niesmak budowanie swojej pozycji społecznej przy pomocy takich atrybutów.
                              ------------
                              vagoon jesteś niesprawiedliwy
                              starą omegę możesz kupić za równowartość dwóch timexów albo jednego seiko
                              a dobry mechaniczny zegarek pokazuje nie tyle status ile pewne podejście do tradycji i raczej zabawę wizerunkiem.
                              Byłbyś zaskoczony ilu ludzi pyta mnie o moje pióro, jak wielu je zauważa, ilu zaznacza, że tez chce pisać atramentem. Tymczasem to 40 letni pelikan, który kupiłem 20 lat temu za mniej niż 100 marek. Ergo - mała rzecz a cieszy. Później dostałem i montblanca i blancpaina i lezą w szufladzie. Podobnie auta. Kogo jara a6? Nikogo. A gdybym podjechał odrestaurowanym mercedesem? Nawet 124 coupe.
                              Płacę pie...ne podatki, dramatycznie niesprawiedliwe (sprawiedliwy jest podatek POGŁÓWNY), więc pozwól mi mieć swoje dziwactwa.
                              Rózne drobiazgi świadczą na pewnym poziomie biznesowym nie tyle o statusie, ile o fantazji.
                              jeep
                              • agios_pneumatos Re: marksiści jeszcze żyją? 25.10.13, 10:35
                                Drzewko, panie.

                              • vogon.jeltz Re: marksiści jeszcze żyją? 25.10.13, 15:26
                                > marksiści jeszcze żyją?

                                Żyją, a dlaczego mieliby wymrzeć? Przecież ja nie jestem "marksistą-bolszewikiem", który zawłaszczył sobie tezy niemieckiego filozofa, by w zwulgaryzowanej formie uczynić z nich podbudowę dla swojego chorego ideolo, tylko gościem, który uważa, że analizy socjoekonomiczne Marksa są niezwykle trafne i tłumaczą wiele zjawisk społecznych, także - a może szczególnie - w dzisiejszych czasach.

                                > starą omegę możesz kupić za równowartość dwóch timexów albo jednego seiko

                                Whatever. Nawet nie zwróciłbym uwagi, że to Omega. Serio. Zegarki, które mnie się podobają - choć nie odczuwam potrzeby ich posiadania - można kupić za parę stów, tyle, że są to głównie dziwadła, z których większość ludzi na pierwszy rzut oka w ogóle nie będzie potrafiła odczytać czasu. I wiesz, nawet nigdy nie przyszło mi do głowy sprawdzać, jakiej są marki. Z kolei żona jak kupuje jakieś ubrania dla siebie lub młodej, to zawsze mówi: "wiesz, to taka porządna marka". Tyle tylko, że jej nazwa nigdy nic mi nie mówi - zwykle przekonuje mnie to, że np. kombinezon na zimę jest produkcji norweskiej (no kto jak kto, ale Norwegowie chyba wiedzą, jak robić zimowe ciuchy). Ja po prostu jestem na "marki" totalnie impregnowany - może z wyjątkiem tego, że niektóre marki (trzy paski etc.) budzą u mnie negatywne skojarzenia.

                                > A gdybym podjechał odrestaurowanym mercedesem? Nawet 124 coupe.

                                No tak, częściowo się zgadzam. W116 a'la Mr. Eddy z Lost Highway - to robi wrażenie. Ale nie dlatego, że marka przecież. Bo równie wielkie - o ile nie większe - wrażenie robi pięknie utrzymany klasyczny DS jakże plebejskiej dzisiaj marki Citroen.

                                > Płacę pie...ne podatki, dramatycznie niesprawiedliwe (sprawiedliwy
                                > jest podatek POGŁÓWNY)

                                O nie, nie, kochany. Nie "jest", tylko ty tak uważasz. Ja twierdzę, że to podatek pogłówny jest dramatycznie niesprawiedliwy. I nie ustalimy, który z nas ma "rację", bo nie ma jednego absolutnego obiektywnego wzorca "sprawiedliwości". Tak naprawdę każdy ma własną definicję sprawiedliwości, a to, co uważane jest powszechnie za sprawiedliwe jest tylko i wyłącznie kwestią umowy społecznej. No i tak się składa, że jest ona we wszystkich właściwie cywilizowanych krajach mocno rozbieżna z twoim poglądem na tę kwestię.

                                > Rózne drobiazgi świadczą na pewnym poziomie biznesowym
                                > nie tyle o statusie, ile o fantazji.

                                Zgoda. Tylko jak ktoś ma fantazję, to wie, co mu się podoba i nie zadaje pytań pt. "jaka fura będzie wystarczająco lanserska" na śmieciowym forum internetowym.
                • vogon.jeltz Re: w sumie nie tyle samochód 24.10.13, 22:45
                  > ale tak - na pewnym poziomie to jak jest ubrana kobieta prezes,
                  > jakie ma pióro, biżuterię i biurko - ma znaczenie

                  Tak naprawdę merytorycznie ani wizerunkowo nie ma to żadnego znaczenia. To jest po prostu najzwyklejszy klasizm: "o zobacz, on należy do naszej klasy społecznej, możemy z nim robić interesy, to nasz ziom". Z drugiej strony mamy ciągłą walkę o utrzymanie się w tej klasie, stąd konieczna znajomość tych wszystkich Haristłidów, Kartierów i Luiwitonów, czy jak tam się to kosmicznie przepłacone ścierwo nazywa, jeżdżenie odpowiednim samochodem, granie w golfa czy bywanie na właściwych rautach.

                  Ja jako marksista i socjalista jestem za społeczeństwem możliwie egalitarnym i bezklasowym - mam więc nie tylko centralnie wyjebane na sześćdziesięciosześcioletnie zegarki Omega i kalesony od Armaniego, ale wręcz budzi we mnie niesmak budowanie swojej pozycji społecznej przy pomocy takich atrybutów.
            • qqbek Re: w sumie nie tyle samochód 24.10.13, 18:02
              kontik_71 napisał:

              > A ta doxe to chetnie bym zobaczyl.. masz jakas fotke :)?

              Nie, a jest na chwilę obecną (razem z Omegą) na czyszczeniu u zegarmistrza.
              Doxa jest "Anti-Magnetic" "15 rubins" z oddzielnym sekundnikiem.
              Nie jest to zegarek drogi (pewnie więcej policzą za czyszczenie niż bym na Alledrogo za nią wziął) ale mam do niej sentyment (w rodzinie od ponad 85 lat).

              Omegę mam Seamaster Callendar z 1954 roku (numer werku ciut ponad 20m), półautomat (tzn. wahadełko, zamiast obracającego się w całości obciążnika) i ten zegarek noszę na codzień. Mały (werk to cal. 353), elegancki i nierzucający się w oczy zegarek.
              • jeepwdyzlu Re: w sumie nie tyle samochód 24.10.13, 18:07
                Omegę mam Seamaster Callendar z 1954 roku
                ----------
                • wtopek Re: w sumie nie tyle samochód 24.10.13, 18:52
                  złoty Schaffhausen '47, przyłączam się do klubu :)

                  na codzień zwykły Rotary :)))
                  • kontik_71 Re: w sumie nie tyle samochód 25.10.13, 08:21
                    No to zaczynam Wam zazdroscic. U mnie zegarki psuja sie na potege, nie wale nimi w nic, one zwyczajnie umieraja mi na rece. Przez to prawie ich nie nosze :/
            • galtomone Re: w sumie nie tyle samochód 24.10.13, 20:30
              Dopisuje sie do fotki!
        • kontik_71 Re: w sumie nie tyle samochód 24.10.13, 17:07
          A widzisz, dla niektorych zegarek to nie urzadzenie pokazujace czas, tylko bizuteria. A ekstremalnych wypadkach mamy do czynienia z inwestycja :)
          • jeepwdyzlu Re: w sumie nie tyle samochód 24.10.13, 17:12
            Polaczenie Clarksow z patekiem - bezcenne :-)
            -----------------
            dziś patek jest absurdalnie drogi
            kiedys taki nie był
            a modele sprzed lat można kupić - relatywnie rzecz jasna - za grosze

            w sumie ciekawa dyskusja, w której właściwie nie ma sporu, wszyscy się xze wszystkim zgadzają :-))
            ciao
            jeep
            • kontik_71 Re: w sumie nie tyle samochód 24.10.13, 17:23
              Patek nagle zyskal na popularnosci i stracil na prestizu :) Dzisiaj pokazuje tylko, ze ktos dysponuje (niekoniecznie wlasna) kasa.
              • jeepwdyzlu Re: w sumie nie tyle samochód 24.10.13, 17:36
                to prawda
                dla mnie czołówka to Jaeger LeCoultre, A.Lange&Sohne, Chopard i jednak IWC i Omega
                no i mam słabość do Włochów czyli Parmigiani i Officine Panerai
                ciao
                jeep
                • galtomone Re: w sumie nie tyle samochód 24.10.13, 20:33
                  Ja tam lubie poroste, popularne wzory Tag'a - choc to nie ta liga.
            • galtomone Wlasnie... "Fajny watek" 24.10.13, 20:31
              Jakies 10 min temu bedac w kuchi o tym samym pomyslalem.
              Co wiecej wpadlem na pomysl, ze moze trzeba zalozyc watek (I przyczepic) pt. "Fajny watek" I nikt sie nie bedzie czepial czy dyskutujemy o wodzie, cygarach, koszeniu trawnikow, itd...

              Co WY na to?
          • vogon.jeltz Re: w sumie nie tyle samochód 24.10.13, 17:51
            > A widzisz, dla niektorych zegarek to nie urzadzenie pokazujace czas,
            > tylko bizuteria.

            Taaa. Kobiety w relacjach zawodowych też oceniacie nie przez pryzmat ich kompetencji, tylko po tym, jakie kolczyki noszą?

            > A ekstremalnych wypadkach mamy do czynienia z inwestycja

            Ale takie zegarki to chyba nie są do noszenia?
            • kontik_71 Re: w sumie nie tyle samochód 25.10.13, 08:24
              Bizuterie nosi sie dla siebie i moj wpis nie mial nic wspolnego z ocena wartosci danego czlowieka przez pryzmat tego jak sie ozdabia.

              Sa osoby, ktore nosza takie straszliwie drogie zegarki. Wszystko zalezy od okolicznosci.
              • nazimno Nawet prasa juz o nim pisala. 25.10.13, 09:35
                A i okolicznosci byly calkiem-calkiem.

                PS
                Jeden z najlepiej oplacanych dyrygentow filharmonii (bez nazwisk) w ogole nie nosi zegarkow.
                Kiedys powiedzial (dla zartu), ze mu zaklocaja tykaniem rytm utworow.

              • vogon.jeltz Re: w sumie nie tyle samochód 25.10.13, 14:41
                > Bizuterie nosi sie dla siebie

                Ehe, jasne. Kobiety też stroją się "dla siebie". Only not.

                > moj wpis nie mial nic wspolnego z ocena wartosci
                > danego czlowieka przez pryzmat tego jak sie ozdabia.

                Moje pytanie też nie było skierowane bezpośrednio do ciebie, tylko tak ogólnie do tych, którzy uważają, że marka zegarka noszonego przez kontrahenta jest czymś ważnym.
                • galtomone Zegarek to jedno... a garnitur i zapinanie? 25.10.13, 15:10
                  vogon.jeltz napisał:

                  > Moje pytanie też nie było skierowane bezpośrednio do ciebie, tylko tak ogólnie
                  > do tych, którzy uważają, że marka zegarka noszonego przez kontrahenta jest czym
                  > ś ważnym.

                  Marka zegarka jest generalnie czyms waznym. Jak juz noscic to cos fajnego (nie koniecznie drogiego). Innymi slowy, wazny jest gust.

                  Jak widze "nowobogackich" mlodych chlopakow, z w spodniach rureczkach, szczoplych ale z "busola",mktora jest wieksza od dloni... to troche mnie to smieszy.

                  Sam np. duzych zegrakow nisic nie moge i nie nosze.

                  Za to, bez wzgledu na marke czy cene, jakość garnituru... jak widze jak jest noszony czy raczej zapinany, to juz generalnie wiem ze z czlowiekiem, z ktorym ma doczynienia lepiej uwzac... bo kolokwialna "sloma z butow" w koncu wylezie...

                  I wiecie... jakos tak zawsze jest, ze wylazi.
                • kontik_71 Re: w sumie nie tyle samochód 28.10.13, 09:23
                  na swoj dosc pokretny sposob kobiety ubieraja sie i stroja dla siebie. To daje im poczucie pewnosci i to znowu przemienia sie w oddzialywanie na nas :)
                  • vogon.jeltz Re: w sumie nie tyle samochód 28.10.13, 22:10
                    > na swoj dosc pokretny sposob kobiety ubieraja sie i stroja dla siebie.

                    Bzzt, wrong. Kobiety ubierają się głównie dla... innych kobiet. Nie wierzysz? To przypomnij sobie, jak strasznym problemem jest, gdy na przyjęciu pojawią się dwie babki w takich samych sukienkach. Problemem dla tych pań, oczywiście, bo faceci mają na to równo wyjebane.
    • jamesonwhiskey Re: Cichy, prestiżowy ok. 100 tys. zł 24.10.13, 14:43
      lexus 600h powinien byc i cichy i prestizowy
    • marcelinson Re: Cichy, prestiżowy ok. 100 tys. zł 24.10.13, 15:13
      Proponuję kupić za zachodnią granicą z lekkim uszkodzeniem, bo drogie i prestiżowe auta mocno tracą na wartości. Efekt: masz drogie auto za niską cenę - zwykle naprawy na prawdę się opłacają.
    • carfan Re: Cichy, prestiżowy ok. 100 tys. zł 24.10.13, 20:35
      Volvo
    • dyktator_bolandy Re: Cichy, prestiżowy ok. 100 tys. zł 24.10.13, 21:24
      prestiżu to na używanym samochodzie nie zbudujesz. Oczywiście z daleka będziesz wyglądał jak panisko w tym "nowym" audi, ale gdy wyjdzie na jaw, ześ kupił z drugiej ręki za 1/2 ceny nówki, to cały prestiż pęknie jak ta mydlana bańka. Osobiście popieram kupowanie 2.letnich dobrych aut, bo to znacznie niższa cena za dobry produkt. Ale na pewno nie prestiż.
      Większy prestige, heheh,jak już, to nowy samochód za te 100 tys, obojętnie jaki.
    • jeepwdyzlu wiecie jak to jest z facetami 24.10.13, 22:42
      rozwijają się do 4 roku życia
      a potem juz tylko rosną...

      zatem mamy swoje zabawki - auta, zegarki, pióra
      Przyznaję się bez bicia, że też tak mam, ostatnio na przykład odkryłem u kumpla traktorek/kosiarkę
      I 2h miałem ubawu po pachy.
      Tydzień temu z kolei 20 letnia Gelenda koło Drawska - pół dnia na takich obrotach, że do teraz mnie trzyma....
      Nie będę kłamał - bywam dziecinny aż do bólu :-))
      jeep
      • galtomone Re: wiecie jak to jest z facetami 25.10.13, 07:15
        "Like" - mam to samo.
        DO tego jestem zazdrosny o swoje zabawki... bardzo...
        • kontik_71 Re: wiecie jak to jest z facetami 25.10.13, 08:27
          Malo ktory facet tak nie ma. Gadzety, zabawki.. to wszystko cieszy serducho i nie ma sie co tego wypierac. Kobiety zupelnie inaczej podchodza do tych spraw. Ile ja sie musialem nagadac zanim przekonalem polowice, ze smartfon jest przydatny i moze jej ulatwic zycie, w przeciwienstwie do jej starej nokii "polaczonej" z wielkim, papierowym kalendarzem :)
          • mameja21 Re: wiecie jak to jest z facetami 25.10.13, 09:03
            Jak już kupisz tego Lexusa to nie zapomnij wstawić sobie złotych zębów - o ile nie stać Cię
            na całą szufladę, to chociaż kilka z przodu.
            Bo taki Lexus i złote zęby pięknie harmonizują ze sobą hehe.
            • galtomone Re: wiecie jak to jest z facetami 25.10.13, 09:33
              Przemysliwalem, ale Lex do ktorego sie przymierzam jest bialy, wiec zlote zeby nie bardzo jednak beda pasowac...

              Poza tym, na auto wydam cala luzna gotowke, wiec na zeby nie starczy... gora na wyrwanie a to by byla polowa sukcesu ;-)
              • vogon.jeltz Re: wiecie jak to jest z facetami 25.10.13, 10:24
                > Przemysliwalem, ale Lex do ktorego sie przymierzam jest bialy, wiec zlote zeby
                > nie bardzo jednak beda pasowac...

                No jak to? Złoty z białym komponują się przecież idealnie! ;-)
                • galtomone Re: wiecie jak to jest z facetami 25.10.13, 10:34
                  Nazwij mnie staroswieckim, ale jakos sie przyzwyczailem do wlasnych zebow... wiesz, razem juz tyle lat....
      • qqbek Kosiarka samobieżna zacna sprawa! 25.10.13, 09:32
        Musiałem ostatnio pożyczyć, bo na mnie spadł obowiązek wykoszenia "posiadłości rodzinnych" (pół hektara trawy i haszczy, jeden niewielki, ale niewykorzystany dom, czekające na podział na mniejsze kawałki, więc musi być w znośnym stanie).
        Pożyczyłem sobie w tym celu kosiarkę samobieżną i bez przekonania zajechałem na włości.

        Po prawie dwóch godzinach, kiedy już kończyłem, stwierdziłem, że "tu i tam trzeba by było przystrzyc jeszcze"... tylko już niekoniecznie jeżdżąc powoli :)

        Taka kosiareczka prowadzi się bardziej jak gokart, a nie jak quad... na dość płaskim trawniku, bez dziur - masa frajdy (napęd na tył, mokra trawa, której za bardzo szanować nie trzeba... czy ja muszę tłumaczyć?:)
        • nazimno Trzeba tylko uwazac, aby nie przystrzyc wlasnego 25.10.13, 09:36
          kota.
          • qqbek Re: Trzeba tylko uwazac, aby nie przystrzyc wlasn 25.10.13, 11:32
            nazimno napisał:

            > kota.

            Kot tam nie mieszka... przynajmniej nie mój.
            To "inwestycja", która ma się kiedyś zwrócić.
            • hukers Ostatni post:-) 25.10.13, 12:23
              Panowie, dzięki za rady. Forum pomogło, skierowało moje myśli w kierunku lexusa o którym wcześniej w ogóle nie myślałem. Całkiem możliwe, że go kupię. W związku z tym, że już więcej nie będę się udzielał, to jeszcze krótka uwaga. Jeden z kolegów pisał, że warto byłoby założyć wątek "nie na temat" o cygarach, whiskey, trawnikach itd. Myślę, że to bardzo dobry pomysł. Ktoś chce sobie popisać wchodzi w wątek "nie na temat", ktoś chce poczytać na temat prestiżowego samochodu za 100 tys. wchodzi w taki wątek i czyta 15 postów a nie 150, spora oszczędność czasu. Jeszcze jedno spostrzeżenie:-) Ktoś wzmiankował tutaj o założycielu Ikei, zorientowani wiedzą jakim samochodem jeździł i przez jaki okres. Nie zawsze jest tak, że wartość samochodu jest skorelowana z uzyskiwanymi przychodami. Są jednakowoż gałęzie biznesu gdzie warto mieć lepszy samochód i ja teraz w taką gałąź wchodzę. Do tej pory jeździłem ośmiolatkiem. Mam kolegę, który od paru już lat zarabia ponad milion złotych miesięcznie na czysto i ostatnio wymienił 5 letnią vectrę na dwuletniego jeepa grand cheeroke. Czytałem kiedyś, że 75% milionerów w USA, kupuje używane samochody. Wydaje mi się to prawdopodobne. Milioner to osoba, która potrafi liczyć i odpowiednio inwestować. Kupno nowego samochodu i utrata przez 3 lata 50% wartości to na pewno nie jest dobra inwestycja. Chociaż rozumiem też osoby, które kupują nowe, prestiżowe samochody, bo to lubią, bo chcą mieć radość z życia, bo chcą innym zaimponować. Każdemu według potrzeb:-)
              Pozdrawiam
              • wtopek Re: Ostatni post:-) 25.10.13, 12:31
                tu na forum każdy ma takiego kolegę, albo sam osobiście wyciąga duża bankę nam miesiąc, chociaż ja tylko +/- 800k, za to mój kolega już 2-2,5 miliona :)

                w sprawie dobrych inwestycji i spadku wartości skontaktuj się z misiaczkiem, on też działa w określonej branży :)))
                • wtopek Re: Ostatni post:-) 25.10.13, 12:35
                  gdyby zadał tylko zwykłe pytanie, dostałby zwykłą odpowiedź, a wątek za dzień czy dwa spadłby z topu

                  niestety jego komiczne wstawki o "prestiżu" plus jeszcze komiczniejsze uzasadnienia spowodowały napuchnięcie wątku :)

                  na plus gościowi należy przyznać, że potrafił wnieść coś świeżego na forum, bo komizm misiaczka w temacie polo i utraty wartości, już się pewien czas temu chyba wszystkim znudził ;)
              • dziala_nawalony Re: Ostatni post:-) 25.10.13, 14:49
                Czytałem kiedyś, że 75% mi
                > lionerów w USA, kupuje używane samochody. Wydaje mi się to prawdopodobne.

                nic nowego i nic dziwnego..sam multimiliarder Warren Buffett kupil wózek u dilera przeceniony po gradobiciu i jesli mnie pamiec nie myli to byl paskudny cadillac DTS.
                • vogon.jeltz Re: Ostatni post:-) 25.10.13, 15:08
                  To też jest kwestia klasy - nie tej w znaczeniu "postawy życiowej", tylko tej w sensie marksistowskim. Kolesie z absolutnego topu upper class mogą sobie po prostu pozwolić, by mieć na wszystko wyjebane. W najgorszym razie dostaną łatkę "ekscentrycznego miliardera".
                  • dziala_nawalony Re: Ostatni post:-) 25.10.13, 15:22
                    vogon.jeltz napisał:

                    Kolesie z absolutnego topu upper class mogą sobie po pr
                    > ostu pozwolić, by mieć na wszystko wyjebane. W najgorszym razie dostaną łatkę "
                    > ekscentrycznego miliardera".

                    i taki dokladnie jest Warren, finansowy guru Wall Street. Gość ma jeden skromniutki dom, a siedziba jego firmy bardziej przypomina przychodnie lekarska w pcimiu dolnym..he..he. facet ma zajebiste podejscie do zycia i pieniedzy..
                    • vogon.jeltz Re: Ostatni post:-) 25.10.13, 15:37
                      > Gość ma jeden skromniutki dom, a siedziba jego firmy bardziej
                      > przypomina przychodnie lekarska w pcimiu dolnym

                      No bo tak szczerze, po wuj komu fafnaście pałaców i posiadłości w różnych zakątkach świata? Jedną wypasioną hacjendę plus np. dom na Notting Hill powiedzmy, że jeszcze jestem w stanie zrozumieć, ale powyżej to już zwyczajne marnotrawstwo zasobów i jako takie powinno być drakońsko opodatkowane. I guzik mnie obchodzi, że zaraz chór wujów zakrzyczy mnie, że to "niesprawiedliwe". Mamy po prostu różną definicję tego, co sprawiedliwe.
                      • kontik_71 Re: Ostatni post:-) 28.10.13, 14:58
                        Sprawiedliwe czy to tylko kwestia definicji. Mnie bardziej martwi, ze takie pomysly zaczynaa sie od ograniczania ilosci domow i palacow a konczy na wymierzaniu ile m2 mieszkania nalezy sie czlowiekowi. To juz bylo przerabiane i raczej sie nie sprawdzilo.
                        • vogon.jeltz Re: Ostatni post:-) 28.10.13, 22:08
                          > takie pomysly zaczynaa sie od ograniczania ilosci domow i palacow

                          Przecież nie chcę ograniczać ich ilości ani ich odbierać, tylko odpowiedni opodatkować, tak jak powinna być opodatkowana luksusowa konsumpcja.

                          > a konczy na wymierzaniu ile m2 mieszkania nalezy sie czlowiekowi

                          Aha. Zaczyna się od piwa, a kończy na kompocie i autowidolu.
    • galtomone DO wszystkich na NIE i ze ZLE... 25.10.13, 12:21
      Tak sie zastanawiam, ze to wysmiwaja co poniektorczy kolege (autora), biznes, podejscie, powod, itd...

      Tylko co to nas tak naprawde obchodzi po co i dlaczego i z jakich powodow... Facet zadal pytanie, jakie auto z "lepszych" marek moze kupic za konkretna kase, podal wymagania.

      A tu co poniktorzy go od czci i wiary odsadzaja... - a co Wam to przeszkadza?
      I jakaz to dla Was roznica czy bedzie jezdzil Fabia czy uzywana S-klasa.
      A ze uzyl slow "prestizowa marka".... no chyba jednak marki sa prestizowe i same sie tak pozycjonuja.

      Np. BMW i "3" to nie zwykly compact jak Golf czy Octawia ale klasa Premium. Wystarczy zreszta spogladnac na cenniki podobnej wielkosci aut rzonych marek zeby wiedziec, ktore sie "lepiej" cenia. Mezemy sie z tym nie zgadzac i nie kupowac... ale na boga - to ze ktos pyta i to sensownie, chyba nie jest zbrodnia.

      Rozumiem, zebysmy sie czepiali jakby napisal, ze chce kupic auto i jakie ma kupic.
      Albo gdyby napisal, ze drogie albo tylko ze prestizowe... ale podal wszystko czego sensowna (lub i nie) porada wymaga... a to posty sa niektore (nie liczac fajnego offtopicu) czasem bardzo niesympatyczne... Naprawde niektorych z Was nie rozumiem....
    • speedofsound Re: Cichy, prestiżowy ok. 100 tys. zł 25.10.13, 13:08
      Za 100 nie kupisz żadnego z tych aut w obecnie oferowanym modelu. Kup coś "bieżącego" segment niżej. Dodatkowy plus to brak stresu przy naprawach. w każdym z wymienionych mogą zdarzyć się naprawy idące w tysiące...
    • swan_ganz wy to jednak osły jesteście.... 25.10.13, 14:01
      gość zadał proste pytanie dot. tematyki forum a wy mu w odpowiedzi tysiące pieprzonych nonsensów zostawiliście..

      Lepiej się poczuliście jak tak na doradzaliście mu ma w materii projektowania domów czy ilości drzewek ?
      • jeepwdyzlu zaraz osły 25.10.13, 14:23
        starzejesz się
        bywa , że wątek zbacza w bok
        i to właśnie było w nim sympatyczne
        facet dostał kilka sensownych rad a potem zaczęliśmy dywagacje off topic
        i rozmowy nie o samochodach
        Ludzie tu się lubią więc czasem rozmawiają o innych niż motoryzacja sprawach.
        Jesli Cie to irytuje, to przykro...
        Najserdeczniej
        jeep
      • vogon.jeltz Re: wy to jednak osły jesteście.... 25.10.13, 14:38
        > Lepiej się poczuliście jak tak na doradzaliście mu ma w materii
        > projektowania domów czy ilości drzewek ?

        Nie, ale fajnie sobie pogadaliśmy. To mało?
      • qqbek Maruda Kłapouchy się znalazł;) 25.10.13, 15:12
        swan_ganz napisał:

        > gość zadał proste pytanie dot. tematyki forum a wy mu w odpowiedzi tysiące piep
        > rzonych nonsensów zostawiliście..

        I dość szybko otrzymał konkretną odpowiedź, z którą zgadzali się prawie wszyscy (Lexus).

        > Lepiej się poczuliście jak tak na doradzaliście mu ma w materii projektowania d
        > omów czy ilości drzewek ?

        Nie, ale choć to forum motoryzacyjne, miło było pogadać o czymś niezwiązanym z motoryzacją. Zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że Wybiórcza zarżnęła nam fora regionalne, gdzie zazwyczaj toczyliśmy takie dyskusje "o dupie Maryni".
        Kłapouchego fatalistę przepraszamy.
        • hukers Jednak audi:-) 26.10.13, 21:49
          Panowie witam ponownie,
          czuję się zobowiązany podzielić informacją na temat zakupu samochodu, ponieważ przez dwa dni zżyłem się z aktywnym forum auto moto:-). Po rozrzuceniu wici o zakupie prestiżowego:-) auta wśród znajomych odezwał się kolega, który chce się rozstać z audi a6 rocznik 2011, trzylitrowa i bardzo cicha benzyna, biały kolor, bajka...:-). Cena oczywiście powyżej 100 tys. ale przyśpieszenie do setki nieco ponad pięć sekund - bezcenne. Ponadto kupione w polskim salonie. Gdybym nie "przerobił" doradzanego na forum Lexusa chyba nie zdecydowałbym się na taką pojemność, ale "you live only once".
          Pozdrawiam.
          • swan_ganz Re: Jednak audi:-) 26.10.13, 22:27
            przyśpieszenie do setki nieco ponad pięć sekund

            troche kitu ci ten kumpel ożenił ale auto rzeczywiście fajne..
            Tylko obejrzyj je dobrze bo ten nius z przyśpieszeniem to może nie być ostatni kit jaki ci zaserwował..

            Najlepiej skorzystaj z usług jakiegoś zaufanego mechanika u którego to auto potem serwisował i jego zaangażuj do oględzin złoma...

            W każdym razie; tutejszy misiaczek jest z ciebie dumny.. :-)
            • galtomone Re: Jednak audi:-) 27.10.13, 19:47
              No... lepsze by bylo pozlacane Polo, ale ostatecznie moze byc ;-).
    • tow_beton hehehe, ciekawe co to za bieznes? 28.10.13, 13:25
      że bedo bryko za 100 tysi prestiż budować...:) agencja towarzyska, poczatkujący zespół disco-polo?
Pełna wersja