Dodaj do ulubionych

nowe? nie, dziękuję :)

11.01.15, 18:48
ufff.... przez chwilę myślałem że ludzie zgłupieli albo się nagle wzbogacili i sprzedaż nowych aut wzrosła o 12%....ale okazuje się że co dziesiąty wyjeżdża z Polski czyli "wzrost" wynosi zaledwie 2% :)
Przez lata miał miejsce spadek o 30-50% więc te 2% to tylko odbicie od dna:)...ludzie jednak myślą i nie chcą tracić na wartości 50% w 4 lata a i rynek jest zapchany: na dwóch Polaków przypada jedno auto (wliczając staruszków i dzieci ...) jeśli rodzina jest czteroosobowa to statystycznie posiada dwa auta...po co zatem trzecie?:)

Sprzedaż nowych aut
Obserwuj wątek
    • wsk175 Re: nowe? nie, dziękuję :) 11.01.15, 19:21
      " sprzedaż nowych aut wzrosła o 12%....ale okazuje się że co dziesiąty wyjeżdża z Polski czyli "wzrost" wynosi zaledwie 2% :) "
      Byś sie głupku matematyki poduczył zamiast sie onanizować po starych gratach.
      • to.niemozliwe Re: nowe? nie, dziękuję :) 11.01.15, 20:25
        Dobrze, że nie wzrosła tylko o 10%, bo by nam obcokrajowcy wszystkie nowe auta podebrali . 😃
        • who_cares Re: nowe? nie, dziękuję :) 12.01.15, 10:34
          Nie sądziłem że z matmą w narodzie jest tak tragicznie, ale teraz jestem pewien że każdy rząd w tym kraju może posuwać w tyłek rodaków bez wazeliny i 90% jeszcze się z tego cieszy :(
          Misiek, zamieść na forum te swoje obliczenia ile to niby zaoszczędziłeś na Polo bo jestem przekonany że funta kłaków nie są warte ...
    • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: nowe? nie, dziękuję :) 11.01.15, 19:23
      misiaczek1281 napisał:

      > ufff.... przez chwilę myślałem że ludzie zgłupieli albo się nagle wzbogacili i
      > sprzedaż nowych aut wzrosła o 12%....ale okazuje się że co dziesiąty wyjeżdża z
      > Polski czyli "wzrost" wynosi zaledwie 2% :)
      > Przez lata miał miejsce spadek o 30-50% więc te 2% to tylko odbicie od dna:)...
      > ludzie jednak myślą i nie chcą tracić na wartości 50% w 4 lata a i rynek jest z
      > apchany: na dwóch Polaków przypada jedno auto (wliczając staruszków i dzieci ..
      > .) jeśli rodzina jest czteroosobowa to statystycznie posiada dwa auta...po co z
      > atem trzecie?:)
      >
      Ach misiaczek ty i te twoje wyliczenia matematyczne.

      Rozumiem, że w ubiegłych latach żadni obcokrajowcy nie kupowali aut w Polsce i nie rejestrowali u siebie?

      Skoro jednak sprzedaż samochodów nowych wzrosła to najwidoczniej, inaczej niż myślisz, ludzie olali twoje głoszone z taką konsekwencją poglądy o wyższości nastoletniego polo nad nowym BMW, Audi, Hondą, Oplem (można wstawić dowolną markę) i jednak coraz częściej, jeżeli mogą sobie na to pozwolić wybierają auto z salonu.



      Jedno auto na dwóch Polaków? Nie wiem skąd wziąłeś taką statystykę, ale zanim wyciągniesz tego typu konluzję to zastanów się ile z samochodów, które są w statystykach w rzeczywistości już dawno przestało istnieć, ile z nich to ciężarówki, dostawczaki, radiowozy, karetki, autobusy, auta służbowe itp. Choć bardzo bym chciał, aby stopień zamożności Polaków pozwalał na dwa samochody w rodzinie to do takiego dobrobytu jeszcze nam daleko.

      • agios_pneumatos Re: nowe? nie, dziękuję :) 11.01.15, 19:29
        wstrzasniety_nie_zmieszany napisał(a):


        > i jednak coraz częściej, jeżeli mogą sobie na to pozwolić wybierają auto z sal
        > onu.
        >

        Są tacy, których nie stać na używane auto. W zasadzie kupno używanego samochodu to dla bogaczy.

        Bo czym innym jest kupno grata i modlenie się, żeby pan Rysiek zadrutował ja najszybciej (a przecież są terminy w warsztatach), a czym innym jest wzięcie nówki w leasing gdzie nie wydajesz i nie tracisz czasu na mechaników, a sam leasing wrzucasz w koszta. A jak coś się rypnie to masz zastępczy.

        Pewnie to wykracza poza możliwości percepcji większości ludzi w tym kraju, ale samochód do kupa blachy i tworzyw, który to jest narzędziem takim jak kąputr czy inne centrum CNC, nie zaś... no właśnie sam nie wiem za co się uważa samochód w tym kraju...
        • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: nowe? nie, dziękuję :) 11.01.15, 19:39
          W żadnym razie nie twierdzę, że ci co kupują nówkę z salonu są w jakikolwiek sposób lepsi niż ludzie kupujący używane auto. Wszystko zależy od potrzeb danej osoby i ogólny koszt zakupu i używania nowego np kompakta, będzie mniejszy niż zakup i użytkowanie np. XC90. Samochód jest tylko i wyłącznie środkiem transportu i na pewno nie określa wartości człowieka.
          • agios_pneumatos Re: nowe? nie, dziękuję :) 11.01.15, 19:49
            Ja raczej piję do autora wątku. To jemu nie może przejść przez głowę, że używane auto może być droższe niż nowe.

            Jakkolwiek używane auto ma jedną przewagę nad nowym; nie śmierdzi tymi wszystkimi chemiami w środku.
            • misiaczek1281 Re: nowe? nie, dziękuję :) 11.01.15, 21:53
              Zgoda. Używane może być droższe niż nowe.....np. 2 letnie wypasione BMW jest droższe od nowej Pandy czy Fabii w podstawowej wersji.... tylko że to owe BMW jest 2-3 klasy wyżej :)
              • schweppes1 Re: nowe? nie, dziękuję :) 12.01.15, 05:25
                Misiaczek, weź w końcu sobie uświadom, że kupowanie używanych samochodów wynika z braku pieniędzy na nowy. I to zarówno ogólnego braku pieniędzy na nowy, jak i posiadanie tych pieniędzy, ale chęć przeznaczenia ich na coś innego. Nikt szczerze nie chce jeździć wypierdzianym po kimś, używanym dziadostwem i jakby tylko Polacy zarabiali jak prawdziwi Europejczycy, to nie byłoby tyle kretyńsko usprawiedliwiających swoją biedę misiaczków i innych tego typu idiotów.
              • zygmus722 Re: nowe? nie, dziękuję :) 12.01.15, 23:03
                Ej, a mam inne pytanie - telefon, komputer czy inny sprzęt też kupujesz używany? Przecież taki telefon czy jakikolwiek inny sprzęt traci na wartości w zawrotnym tempie.

                Już wielu takich było, którzy nigdy w życiu nie kupiliby nowego samochodu, bo to głupota, bo spadek wartości, bo trzeba serwisować itd. Wszyscy woleli używane. Wiesz jaki był wspólny mianownik? Ci ludzie nie mieli wystarczająco dużo pieniędzy, aby kupić sobie nowy samochód dlatego pieprzyli głupoty jak to używany jest lepszy. Prawda jest taka, że żadną przyjemnością jest kupowanie od krętacza starego, wyjeżdżonego auta, z najczęściej niewiadomą przeszłością - kupujesz tak naprawdę kota w worku i jeszcze w tym wszystkim zazwyczaj jest cwaniak, który sprzedając tobie takiego dziada zrobił na tobie kolejny świetny interes. Poza tym wtedy już bierzesz to, co jest i to jest we w miarę dobrym stanie... Mogą ci się marzyć klimatyzacje automatyczne, ksenony, podgrzewane fotele i świetny zestaw audio, ale co z tego jak akurat takie auto może być w opłakanym stanie.
                • zygmus722 Re: nowe? nie, dziękuję :) 12.01.15, 23:05
                  I jeszcze jedna rzecz na koniec misiaczek, skoro używane jest takie dobre, skoro ty sądzisz, że stare auto, którym jeździsz jest świetnym samochodem to wytłumacz mi dlaczego poprzedni właściciel je sprzedał? Chyba musiało być coś z nim nie tak.
                  • misiaczek1281 Re: nowe? nie, dziękuję :) 18.01.15, 17:59
                    zygmus722 napisał:

                    > I jeszcze jedna rzecz na koniec misiaczek, skoro używane jest takie dobre, skor
                    > o ty sądzisz, że stare auto, którym jeździsz jest świetnym samochodem to wytłum
                    > acz mi dlaczego poprzedni właściciel je sprzedał? Chyba musiało być coś z nim n
                    > ie tak.

                    już ci tłumaczę... poprzedni właściciel był Niemcem ...Niemcy dbają o auta ...poza tym Niemiec nie będzie jeździł starym autem i sprzedaje swoje zadbane a kupuje nowsze bo go stać... auto sprowadził handlarz i sprzedał bo chciał zarobić... mimo że cena wysoka jak na ten rocznik ale było warto....masz już odpowiedź na pytanie dlaczego sprzedał....
                    • rraaddeekk Re: nowe? nie, dziękuję :) 18.01.15, 18:19
                      I tu jest sedno sprawy:

                      >Niemiec (...) kupuje nowsze bo go stać...

                      Zatem nie mierz wszystkich swoją miarą.
                      Kogo stać, ten kupuje nowe i po temacie.
                      Sam tak napisałeś, więc po co szukać jakiegoś drugiego dna i usprawiedliwiać, że jest się niezaradnym życiowo i nie potrafi się zarobić na nowe auto.
                      • misiaczek1281 Re: nowe? nie, dziękuję :) 18.01.15, 18:49
                        rraaddeekk napisał:

                        > I tu jest sedno sprawy:
                        >
                        > >Niemiec (...) kupuje nowsze bo go stać...
                        >
                        > Zatem nie mierz wszystkich swoją miarą.
                        > Kogo stać, ten kupuje nowe i po temacie.
                        > Sam tak napisałeś, więc po co szukać jakiegoś drugiego dna i usprawiedliwiać, ż
                        > e jest się niezaradnym życiowo i nie potrafi się zarobić na nowe auto.

                        ależ płytkie podejście do życia...kogo stać to kupuje nowe a kogo nie stać to używane?
                        A ja jestem zaradny życiowo, potrafię zarobić na nowe auto ale kupuje używane w dobrym stanie bo nie chcę stracić na wartości...po co wyrzucać kasę w błoto? po co żyć i postępować głupio? ja kładę nacisk by żyć rozumnie i mądrze z jajem i sensem...a tracenie na wartości 50% jest bez sensu....wolę zaoszczędzone na utracie wartości pieniądze wydać na inne przyjemności bo nie samym samochodem człek żyje ... :)
                    • only_the_godfather Re: nowe? nie, dziękuję :) 18.01.15, 18:36
                      Widzisz sam napisałeś Niemiec kupuje nowe bo go stać. Ale nie każdy Niemiec kupuje nowe są i też tacy co kupują używane. Tak samo jak nie każdy Polak kupuje używane. Po co więc dorabiasz teorię o frajerstwie kupując nowe?Jak kogoś stać to kupuje nowe, a jak go nie stać to kupuje używane.
                      • misiaczek1281 Re: nowe? nie, dziękuję :) 18.01.15, 18:51
                        only_the_godfather napisał:

                        > Widzisz sam napisałeś Niemiec kupuje nowe bo go stać. Ale nie każdy Niemiec kup
                        > uje nowe są i też tacy co kupują używane. Tak samo jak nie każdy Polak kupuje u
                        > żywane. Po co więc dorabiasz teorię o frajerstwie kupując nowe?Jak kogoś stać t
                        > o kupuje nowe, a jak go nie stać to kupuje używane.

                        Jak kogoś stać ale chce żyć mądrze to kupuje używane...i nie wyrzuca kasy w błoto na utratę wartości 50% ....bo moje życie jest rozumne :)
                        • thea19 Re: nowe? nie, dziękuję :) 18.01.15, 19:05
                          jak kogos stac, to kupuje co chce i ma w dooopie poglady obcych misiaczkow. stac go dlatego, ze jest madry i wiedzial jak zarobic na swoje kaprysy.
                          • misiaczek1281 Re: nowe? nie, dziękuję :) 18.01.15, 19:48
                            thea19 napisała:

                            > jak kogos stac, to kupuje co chce i ma w dooopie poglady obcych misiaczkow. sta
                            > c go dlatego, ze jest madry i wiedzial jak zarobic na swoje kaprysy.

                            jest mądry bo zarobił ale niemądry bo stracił na wartości :)
                        • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: nowe? nie, dziękuję :) 18.01.15, 19:44
                          misiaczek1281 napisał:

                          > only_the_godfather napisał:
                          >
                          > > Widzisz sam napisałeś Niemiec kupuje nowe bo go stać. Ale nie każdy Niemi
                          > ec kup
                          > > uje nowe są i też tacy co kupują używane. Tak samo jak nie każdy Polak ku
                          > puje u
                          > > żywane. Po co więc dorabiasz teorię o frajerstwie kupując nowe?Jak kogoś
                          > stać t
                          > > o kupuje nowe, a jak go nie stać to kupuje używane.
                          >
                          > Jak kogoś stać ale chce żyć mądrze to kupuje używane...i nie wyrzuca kasy w
                          > błoto na utratę wartości 50% ....bo moje życie jest rozumne :)


                          Misiaczek, może w końcu dotrze do ciebie świadomość, że nie wszyscy Polacy są takimi gołodupcami jak ty, że stać ich tylko na zajeżdżone polo. W naszym kraju mieszkają też ludzie, którzy dzięki swojej pracowitości i zaradności mają środki, aby kupować nowe samochody, takie jakie im się podobają i odpowiadają ich potrzebom. Czyli przekładając na język misiaczkowy są takimi Polakami, jak Niemcy w Niemczech, którzy 11 lat temu kupili WV Polo, żeby później móc opchnąć szrota niedorajdzie życiowej z Polski.

                          Na tym forum zadałem ci kilka pytań i ani razu nie doczekałem się odpowiedzi. No to wykażę się konsekwencją i zadam kolejne. Czy swoje życiowe rady o przewadze ekonomicznej zakupu auta używanego nad nowym, prawiłbyś również Billowi Gates (założyciel Microsoftu, miliarder), a jeżeli by cię nie posłuchał to czy nazwałbyś go frajerem? Cierpliwie czekam na odpowiedź.
                          • thea19 Re: nowe? nie, dziękuję :) 18.01.15, 19:50
                            on Ci zaraz wyjedzie z panem kampradem od ikea, co to na wojnie za nazistami sie opowiadal. jezdzi antycznym volvo i ma bardzo stary fotel - oszczedza wiec jest miliarderem.
                            • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: nowe? nie, dziękuję :) 18.01.15, 20:02
                              Misiaczek, pewnie stwierdzi, że dlatego gość od Ikei dochrapał się miliardów bo zaoszczędził na utracie wartości nowego Volvo.
                            • misiaczek1281 Re: nowe? nie, dziękuję :) 19.01.15, 21:54
                              thea19 napisała:

                              > on Ci zaraz wyjedzie z panem kampradem od ikea, co to na wojnie za nazistami si
                              > e opowiadal. jezdzi antycznym volvo i ma bardzo stary fotel - oszczedza wiec je
                              > st miliarderem.

                              bo tu nie chodzi o to czy mam kasę czy nie...załóżmy że mam milion...i co z tego? Mam szastać na pokaz? Nie....mam swoje zasady , kieruję się rozumem a nie owczym pędem zakupowym i to czyni mnie wartościowym człowiekiem a nie kasa....bo po co przepłacać za to samo czyli : tu dobre auto i tu też dobre auto używane dwa razy tańsze? Które kupić? Tańsze:)
                        • nom73 Re: nowe? nie, dziękuję :) 24.01.15, 15:03
                          misiaczek1281 napisał:

                          > Jak kogoś stać ale chce żyć mądrze to kupuje używane...i nie wyrzuca kasy w
                          > błoto na utratę wartości 50% ....bo moje życie jest rozumne :)


                          Możesz mi wyliczyć ile straciłem na samochodzie kupując w 2002 roku Fabię z salonu za 34 tys. zł, dodam, że nadal ją jeżdżę, samochód ma LPG i prawie 220 tyś. km. Biorąc pod uwagę, że karoseria nie ma rdzy, a samochód potrzebuję na dojazdy do pracy, to myślę, że Fabianka u mnie osiągnie pełnoletność. :-)
                          Aha, roczne oszczędności na LPG to ok. 2000zł, jakby to miało znaczenie. :-)
                          No to ile straciłem przez te 12 lat?
                  • a_weasley Jak nie wiadomo, o co chodzi... 27.01.15, 00:42
                    Zygmus722 napisał:

                    > I jeszcze jedna rzecz na koniec misiaczek, skoro używane jest takie dobre, skor
                    > o ty sądzisz, że stare auto, którym jeździsz jest świetnym samochodem to wytłum
                    > acz mi dlaczego poprzedni właściciel je sprzedał?

                    Bo żył w kraju, w którym zarabia się więcej (w stosunku do ceny samochodu nowego) i naprawy też kosztują więcej. W efekcie uszkodzenie, które w Polsce się opłaca naprawić, tam stanowi szkodę całkowitą, a używanie samochodu, którym w Polsce się opłaca jeździć i od czasu do czasu naprawiać, tam się nie opłaca.
                    W końcu niedawne to czasy, kiedy w Polsce samochody naprawiało się do zdechu. 30 lat temu nikt by nie uwierzył, że w Polsce będzie się sprzedawać na złom samochody, które przyjeżdżają na złomowisko o własnych siłach.
                • bimota Re: nowe? nie, dziękuję :) 15.01.15, 12:56
                  Ej, a mam inne pytanie - telefon, komputer czy inny sprzęt też kupujesz używany?

                  JA TAK. A CO... ?
                  • misiaczek1281 Re: nowe? nie, dziękuję :) 18.01.15, 18:01
                    bimota napisał:

                    > Ej, a mam inne pytanie - telefon, komputer czy inny sprzęt też kupujesz używany
                    > ?
                    >
                    > JA TAK. A CO... ?

                    a ja komputer kupuję nowy...telefon też....bo cena to tysiąc albo dwa a nie 50 000 i strata wartości też mniejsza :)
                • misiaczek1281 Re: nowe? nie, dziękuję :) 18.01.15, 17:54
                  zygmus722 napisał:

                  > Ej, a mam inne pytanie - telefon, komputer czy inny sprzęt też kupujesz używany
                  > ? Przecież taki telefon czy jakikolwiek inny sprzęt traci na wartości w zawrotn
                  > ym tempie.
                  >
                  > Już wielu takich było, którzy nigdy w życiu nie kupiliby nowego samochodu, bo t
                  > o głupota, bo spadek wartości, bo trzeba serwisować itd. Wszyscy woleli używane
                  > . Wiesz jaki był wspólny mianownik? Ci ludzie nie mieli wystarczająco dużo pien
                  > iędzy, aby kupić sobie nowy samochód dlatego pieprzyli głupoty jak to używany j
                  > est lepszy. Prawda jest taka, że żadną przyjemnością jest kupowanie od krętacza
                  > starego, wyjeżdżonego auta, z najczęściej niewiadomą przeszłością - kupujesz t
                  > ak naprawdę kota w worku i jeszcze w tym wszystkim zazwyczaj jest cwaniak, któr
                  > y sprzedając tobie takiego dziada zrobił na tobie kolejny świetny interes. Poza
                  > tym wtedy już bierzesz to, co jest i to jest we w miarę dobrym stanie... Mogą
                  > ci się marzyć klimatyzacje automatyczne, ksenony, podgrzewane fotele i świetny
                  > zestaw audio, ale co z tego jak akurat takie auto może być w opłakanym stanie.

                  salon sprzedając ci nowe auto też robi na tobie świetny interes...państwo też bo płacisz 23% VAT-u a nowe jest droższe więc vacik większy i producent też... tylko ty tracisz najwięcej bo aż 50% wartości w 4 lata :) przed zakupem auta używanego trzeba sprawdzić stan....nie każde używane jest w opłakanym stanie a cenka 50% niższa niż w salonie:)
            • sterlecki Re: nowe? nie, dziękuję :) 12.01.15, 00:33
              Misiaczek pajacu wyobraź sobie, że zdecydowana większość kupujących nowe auta zdaje sobie sprawę ze spadku ich wartości, także ci, którzy kupują indywidualnie.
              • wujo_prezio Re: nowe? nie, dziękuję :) 12.01.15, 10:18
                jak od spadku wartosci doliczy sie przyjemnosc to sie okaze ze straty nie ma
    • klemens1 Re: nowe? nie, dziękuję :) 12.01.15, 10:32
      Dziecko jak zwykle porównuje utratę wartości nowego auto w porównaniu do niekupowania auto w ogóle. Co ma niby świadczyć o tym, że tak samo traci się na nowym w porównaniu do kupna używki.
      Tymczasem - zwłaszcza przy prowadzeniu działalności - wychodzi to na 0.
    • thea19 Re: nowe? nie, dziękuję :) 12.01.15, 12:36
      skoncz najpierw gimnazjum, potem jak zechcesz upublicznic swoje wypociny, to popros kogos doroslego o sprawdzenie. moj 4latek lepiej potrafi liczyc.
    • hensfons Re: nowe? nie, dziękuję :) 12.01.15, 15:24
      A ja chwilowo nie mam auta. Jak potrzebuję, posiłkuję się takimi firmami jak www.easymotion-van.pl/
      i na razie daję radę :) A jak przyjdzie wiosna, to przestawię się na rower.
      • who_cares Nie polecam <a href="http://www.easymotion-van.pl" target="_blank" 12.01.15, 15:41
        Jeśli zatrudniają kretynów spamerów to strach wypożyczyć tam rowerek trójkołowy a co dopiero samochód.
        • misiaczek1281 50% w 4 lata 15.01.15, 14:11
          tyle traci nowe....frajerstwo
          • sterlecki Re: 50% w 4 lata 15.01.15, 23:43
            misiaczek1281 napisał:

            > tyle traci nowe....frajerstwo
            W du... mam twoje zdanie. Było mnie stać to kupiłem nowy. Mam w nosie, że za kilka lat będzie dużo mniej warty. Jeżeli będę miał środki to za kilka lat sprzedam obecne auto i dołożę do kolejnego nowego. Nie będzie mnie stać to będę jeździł tym co mam albo kupię inny używany, ale nie będę pisał bzdur o frajerach, którzy tracą przy zakupie nowego auta.
            • misiaczek1281 Re: 50% w 4 lata 16.01.15, 13:44
              sterlecki napisał:

              > misiaczek1281 napisał:
              >
              > > tyle traci nowe....frajerstwo
              > W du... mam twoje zdanie. Było mnie stać to kupiłem nowy. Mam w nosie, że za k
              > ilka lat będzie dużo mniej warty. Jeżeli będę miał środki to za kilka lat sprze
              > dam obecne auto i dołożę do kolejnego nowego. Nie będzie mnie stać to będę jeźd
              > ził tym co mam albo kupię inny używany, ale nie będę pisał bzdur o frajerach, k
              > tórzy tracą przy zakupie nowego auta.

              Kupuj co chcesz...to twoje pieniądze....ja tylko podpowiadam że pod względem ekonomicznym zakup nowego auta jest nieopłacalny..utrata wartości nowego auta to tak jakby wyrzucić w błoto 20 000 zł...albo spalić 20 000 w piecu:) efekt taki sam czyli strata kasy...to prawa ryku a nie bzdury:)
          • klemens1 20% w 8 lat 16.01.15, 10:44
            Tyle traci nowe w porównaniu do dwukrotnego zakupu IDEALNEJ 4-letniej używki.
            • misiaczek1281 Re: 20% w 8 lat 16.01.15, 13:50
              klemens1 napisał:

              > Tyle traci nowe w porównaniu do dwukrotnego zakupu IDEALNEJ 4-letniej używki.

              10 letnie auto w dobrym stanie straci na wartości 5 tys.zł w 4 lata a nowe 25 000 zł w 4 lata czyli nowe auto straci 20 000 zł więcej:)
              • misiaczek1281 Re: 20% w 4 lata 16.01.15, 13:53
                misiaczek1281 napisał:


                > 10 letnie auto w dobrym stanie straci na wartości 5 tys.zł w 4 lata a nowe 2
                > 5 000 zł w 4 lata czyli nowe auto straci 20 000 zł więcej:)


                Procentowo róznica między stratą wartości owego a 10 latka wnyosi 20 000 zł czyli 50% ceny nowego auta
                • carnivore69 Re: 20% w 4 lata 16.01.15, 14:55
                  Stary, spojrz na to inaczej. Dla tych 20.000 chcesz jezdzic rumplem?

                  Pzdr.
                  • misiaczek1281 Re: 20% w 4 lata 16.01.15, 16:24
                    carnivore69 napisał:

                    > Stary, spojrz na to inaczej. Dla tych 20.000 chcesz jezdzic rumplem?
                    >
                    > Pzdr.

                    to nie rumpel tylko zadbane auto w dobrym stanie...
                • 4slash Re: 20% w 4 lata 16.01.15, 16:02
                  Ja ci wytłumaczę inaczej:

                  Ty twoje 10-letnie POLO:
                  przebieg roczny 10 000 km zużycie paliwa 7l/100 km, zużycie roczne 700 l x 5 zł = 3 500 zł
                  naprawy, utrata wartości, wymiana płynów, ubezpieczenie= 2500 zł
                  RAZEM: 6 000 zł
                  koszt przejazdu 6 000/10 000 = 0,6 zł za 1 km

                  Ja i nowy Golf
                  przebieg roczny 50 000 km, zużycie paliwa 6 l/100 km, zużycie roczne 3 000 l x 5 zł = 15 000 zł
                  utrata wartości, ubezpieczenie, przegląd = 15 000 zł
                  RAZEM: 30 000 zł
                  koszt przejazdu 30 000/ 50 000 = 0,6 zł za 1 km

                  Dla utraty wartości nowego Golfa przyjąłem aż 25% od ceny katalogowej za pierwszy rok ale ponieważ przy zakupie dostałem 10% to realnie stracił tylko 15% (11 500 zł) dlatego warto negocjować :)
                  Ubezpieczenie AC, OC, NW + ubezpieczenie wartości fakturowej za 2500 zł, przegląd za 1000 zł

                  Z moich wyliczeń wynika, że koszt przejechania 1 km wraz z utrata wartości auta dla Ciebie i dla mnie jest taki sam i wynosi 60 gr za 1 km
                  • misiaczek1281 Re: 20% w 4 lata 16.01.15, 16:53
                    4slash napisał:

                    > Ja ci wytłumaczę inaczej:
                    a ja poprawię błędy w twoich wyliczeniach:
                    > Ty twoje 10-letnie POLO:
                    > przebieg roczny 10 000 km zużycie paliwa 7l/100 km, zużycie roczne 700 l x 5 zł
                    > = 3 500 zł
                    przebieg roczny 8 000 km zużycie paliwa 7l/100 km, zużycie roczne 560 l x4,3 zł
                    = 2400 zł.

                    Ostatnio mniej jeżdżę więc przebieg będzie 8 tys.km:) Paliwo jest już po 4,3 zł a nie 5:)
                    a za miesiąc prawdopodobnie będzie poniżej 4 zł bo baryłka ropy właśnie osiągnęła cenę około 45$ i jej cena ciągle spada:)

                    > naprawy, utrata wartości, wymiana płynów, ubezpieczenie= 2500 zł
                    naprawy to: rozrząd 400 zł , tłumik 140 zł, 2x olej 200 zł, filtry 60 zł, 2 z żarówka 20zł.
                    RAZEM NAPRAWY 820zł czyli bardzo tanio:)

                    > RAZEM: 6 000 zł
                    > koszt przejazdu 6 000/10 000 = 0,6 zł za 1 km
                    >
                    > Ja i nowy Golf
                    > przebieg roczny 50 000 km, zużycie paliwa 6 l/100 km, zużycie roczne 3 000 l x
                    > 5 zł = 15 000 zł
                    > utrata wartości, ubezpieczenie, przegląd = 15 000 zł
                    > RAZEM: 30 000 zł
                    > koszt przejazdu 30 000/ 50 000 = 0,6 zł za 1 km
                    >
                    > Dla utraty wartości nowego Golfa przyjąłem aż 25% od ceny katalogowej za pierws
                    > zy rok ale ponieważ przy zakupie dostałem 10% to realnie stracił tylko 15% (11
                    > 500 zł) dlatego warto negocjować :)
                    > Ubezpieczenie AC, OC, NW + ubezpieczenie wartości fakturowej za 2500 zł, przegl
                    > ąd za 1000 zł
                    >
                    > Z moich wyliczeń wynika, że koszt przejechania 1 km wraz z utrata wartości auta
                    > dla Ciebie i dla mnie jest taki sam i wynosi 60 gr za 1 km

                    gdybyś zamiast kupować nowego Golfa kupił kilkuletniego który też pali 6 litrów to na wartości stracilbyś nie 15 tylko 5 tys.zł.....poza tym ja mógłbym założyć do mojego Polo LPG i koszt przejechania 1km byłby mniejszy niż u Ciebie czyli 8 l x 2,2 zł = 17,6 zł za 100 km a w Twoim Dieslu 6 l x 4,3 zł = 25,8 zł :)
                    • 4slash Re: 20% w 4 lata 16.01.15, 20:09
                      Ja starałem się zrobić rzetelną kalkulację. Nie masz argumentów i mieszasz.
                      Brałem do kalkulacji przebieg roczny: rok temu paliwo kosztowało średnio 5,50 teraz kosztuje 4,50 czyli średnio 5,00. Cena paliwa nie ma jednak większego związku bo oba porównywalne auta zużywają paliwo i im będzie tańsze to spadnie bardziej koszt mojego 1 km.
                      Nie pisz co by było jakbym kupił tylko fakty się liczą.
                      co do napraw 800 zł to ok dodatkowo ubezpieczenie 400 zł i utrata wartości 1300 zł daje dalej 2500 zł.
                      Lepiej jeździć za 60 gr/1 km nowym Golfem niż starym Polo, mieć gwarancję oraz pełne ubezpieczenie AC,OC, NW i serwisować w ASO niż w Mietka w garażu.
                      No i moje auto będzie takim jak twoje za 10 lat.
                      Przy okazji Mietek od 1 marca będzie musiał mieć kasę fiskalną to ceny wzrosną.
                      Bierz Misiu paragon bo to będzie jedyny dowód w razie reklamacji.
                      • misiaczek1281 Re: 20% w 4 lata 16.01.15, 20:20
                        4slash napisał:

                        > Ja starałem się zrobić rzetelną kalkulację. Nie masz argumentów i mieszasz.
                        > Brałem do kalkulacji przebieg roczny: rok temu paliwo kosztowało średnio 5,50 t
                        > eraz kosztuje 4,50 czyli średnio 5,00. Cena paliwa nie ma jednak większego zwią
                        > zku bo oba porównywalne auta zużywają paliwo i im będzie tańsze to spadnie bard
                        > ziej koszt mojego 1 km.
                        > Nie pisz co by było jakbym kupił tylko fakty się liczą.
                        > co do napraw 800 zł to ok dodatkowo ubezpieczenie 400 zł i utrata wartości 1300
                        > zł daje dalej 2500 zł.
                        > Lepiej jeździć za 60 gr/1 km nowym Golfem niż starym Polo, mieć gwarancję oraz
                        > pełne ubezpieczenie AC,OC, NW i serwisować w ASO niż w Mietka w garażu.
                        > No i moje auto będzie takim jak twoje za 10 lat.
                        > Przy okazji Mietek od 1 marca będzie musiał mieć kasę fiskalną to ceny wzrosną.
                        > Bierz Misiu paragon bo to będzie jedyny dowód w razie reklamacji.

                        Próbujesz wmówić że całkowity koszt nowego Golfa i 10 letniego Polo jest taki sam.
                        Oczywiście że nie jest... ile kosztował ten nowy Golf? 60 000 zł? a 10 letnie Polo kosztuje 15 000 zł. Poza tym koszty paliwa... ja wydałem na paliwo rocznie 2500 zł a ty 15 000 zł ... kolejna sprawa to utrata wartości...nowy Golf stracił na wartości 15 000 zł a w tym czasie 10 letnie Polo straciło 3 tys.zł....widzisz te różnicę? 5 razy więcej wydajesz złotówek i próbujesz mi wmówić że masz taniej? Oczywiście że Diesel spala litr mniej niż silnik benzynowy ale przy niskich przebiegach nie opłaca mi się nawet zakładać LPG (wtedy miałbym tańszą jazdę niż ty) a tym bardziej kupować nowego Diesla za 60 000 zł. Więc kasę jaką wydajesz na zakup auta, utrzymanie jest kilka razy większa od mojej więc kto tu jest pod tym względem bardziej oszczędny? :) Ps. utratę wartości rekompensuje Ci niższe spalanie ale porównuj sobie spalanie do auta używanego z LPG - wtedy twój nowy Golf byłby droższy pod każdym względem od używanego: utraty, wartości, paliwa i napraw.
                        • bimota Re: 20% w 4 lata 16.01.15, 21:17
                          10 letnie Polo kosztuje 15 000 zł

                          PIERDZIELISZ... I KTOS TO KUPUJE ??
                        • 4slash Re: 20% w 4 lata 16.01.15, 22:07
                          Wydaję większą kasę bo bardziej używam. Koszt przejazdu 1 km mamy identyczny czyli 60 gr.
                          Chyba ci coś uwiadomiłem i jesteś wściekły na swoje frajerstwo.
                          Pomyśl jak jedziesz do pracy 10 km to cie to kosztuje 6 zł.W dwie strony to 12 zł.
                          Godzinę musisz pracować żeby na to zarobić a gdzie jedzenie, ubranie, czynsz., wakacje na Helu itp.
                          Kup sobie rower będziesz bogatszy i zdrowszy a na wakacje stopem lub Polskim Busem.
                          Posiadanie przez ciebie samochodu jest nieopłacalne tracisz na niego rocznie 6000 zł
                          • misiaczek1281 Re: 20% w 4 lata 17.01.15, 11:39
                            4slash napisał:

                            > Wydaję większą kasę bo bardziej używam. Koszt przejazdu 1 km mamy identyczny cz
                            > yli 60 gr.
                            > Chyba ci coś uwiadomiłem i jesteś wściekły na swoje frajerstwo.
                            > Pomyśl jak jedziesz do pracy 10 km to cie to kosztuje 6 zł.W dwie strony to 12
                            > zł.
                            > Godzinę musisz pracować żeby na to zarobić a gdzie jedzenie, ubranie, czynsz.,
                            > wakacje na Helu itp.
                            > Kup sobie rower będziesz bogatszy i zdrowszy a na wakacje stopem lub Polskim Bu
                            > sem.
                            > Posiadanie przez ciebie samochodu jest nieopłacalne tracisz na niego rocznie 60
                            > 00 zł

                            Posiadanie samochodu jest wygodne bo wsiadam i jadę gdzie hccę i kiedy chcę nie marznąc na przystanku ....rocznie wydaje na paliwo 2500zł + OC 300 zł + przegląd 100 zł+ wymiana oleju 100 zł = 3000 zł a nie 6 000 zł ! Coś kiepsko liczysz:)
                            a ty ile wydajesz rocznie na samochód? 15 000 zł paliwo + 15 000 zł utrata wartości i naprawy = 30 000 zł czyli 10 razy więcej wydajesz na auto niż ja....za 30 000 zł to sobie najmij taxi i taniej ci wyjdzie bo wtedy nie ma utraty wartości ...tracić na wartości to tak jakby palić banknotami w piecu...efekt taki sam czyli strata kasy a używane traci a wartości 5 000 zł a nie 15 000 zł ...ucz się oszczędzania od mistrza hehe:)
                            • 4slash Re: 20% w 4 lata 17.01.15, 12:17
                              Dziękuję za poprawienie moich błędnych wyliczeń, niech będzie po twojemu:
                              przejeżdżasz 8 000 km rocznie
                              koszt paliwa 2500 zł,
                              koszt eksploatacji ubezpieczenie 300, płyny 200, naprawy 800, przeglad100, utrata wartości 1100= 2 500 zł
                              RAZEM: 5 000 zł co daje przy rocznym przebiegu 5 000/8 000 = 0,625 zł za 1 km
                              U nie 30 000 zł co daje przy rocznym przebiegu 30 000/50 000 = 0,6 zł za 1 km
                              U mnie wychodzi 0,6 zł za 1 km więc mniej niż u ciebie chociaż swoje koszty zawyżyłem o ok. 10% żebyś się nie buntował.
                              Tak działa zasada proporcji czy chcesz czy nie. Im będziesz wstawiał niższy przebieg i niższą cenę paliwa tym twój koszt będzie wyższy od mojego.
                              • misiaczek1281 Re: 20% w 4 lata 17.01.15, 13:20
                                4slash napisał:

                                > Dziękuję za poprawienie moich błędnych wyliczeń, niech będzie po twojemu:
                                > przejeżdżasz 8 000 km rocznie
                                > koszt paliwa 2500 zł,
                                Zgoda. Paliwo 2500 zł.
                                > koszt eksploatacji ubezpieczenie 300, płyny 200, naprawy 800, przeglad100, utra
                                > ta wartości 1100= 2 500 zł
                                Nie. OC 300 zł , naprawy to wymiana rozrządu i tłumika ale nie co roku się rozrząd i tłumik wymienia:) 800 zł raz na 3 lata czyli 250 zł na rok, przegląd 100, utrata wartości 1000. Razem 1650zł.
                                > RAZEM: 5 000 zł co daje przy rocznym przebiegu 5 000/8 000 = 0,625 zł za 1 km
                                > U nie 30 000 zł co daje przy rocznym przebiegu 30 000/50 000 = 0,6 zł za 1 km
                                > U mnie wychodzi 0,6 zł za 1 km więc mniej niż u ciebie chociaż swoje koszty zaw
                                > yżyłem o ok. 10% żebyś się nie buntował.
                                > Tak działa zasada proporcji czy chcesz czy nie. Im będziesz wstawiał niższy prz
                                > ebieg i niższą cenę paliwa tym twój koszt będzie wyższy od mojego.
                                A po co mi wyliczasz ile kosztuje mnie kilometr jazdy? Policz ile mnie kosztuje roczne utrzymanie auta (2500+1650=około 4 tys.zł). A Ciebie ile kosztuje roczne utrzymanie auta?
                                30 000 zł czyli prawie 10 razy więcej !!! Porównajmy też ile kto traci na wartości...moje auto rocznie na wartości traci 1000 zł a twoje 15 000 zł. 15 razy więcej !!! Więc kto przepłaca?
                                Przy takich niskich przebiegach nie opłaca mi się instalować LPG bo gdybym to zrobił to koszt przejechania kilometra byłby dużo niższy niż u Ciebie Haha :) LPG : 8 l x 2,3zł = 18,4 zł /100km
                                Diesel 6 l x 4,3 zł = 25,8 zł / 100km :)

                                Jak widzisz gdybym założył LPG to koszt przejechania 100 km miałbym niższy od ciebie o 7,4 zł !!! :) Tylko że robię małe przebiegi i instalacja zwróci mi się za 3 lata....

                                no i kto wydaje mniej na auto? Ja :)
                                • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: 20% w 4 lata 17.01.15, 13:42
                                  Misiaczek, gdybyś kupił sobie rower to jego roczne koszty utrzymania wyglądałyby jeszcze atrakcyjniej. Kolega 4slash wyliczył ci najbardziej miarodajny koszt eksploatacji pojazdu w postaci kosztu przejazdu jednego kilometra i to przyjmując twoje założenia. Dlaczego twoim zdaniem ustawodawca przewidując zwrot wydatków na podróż posługuje się właśnie kilometrówkami, a nie rocznymi czy miesięcznymi obciążeniami na utrzymanie samochodu?

                                  Pomijam już fakt, że gdybyś miał robić 50.000 km rocznego przebiegu tak jak 4slash to po roku z twojego polo zostałaby tylko kierownica.


                                • 4slash Re: 20% w 4 lata 17.01.15, 14:29
                                  Zachowujesz się jak dziecko. Poniosłeś koszty napraw 820 zł w ciągu roku i już. Ile poniesiesz w następnych nie wiadomo. 10-letnie auto to skarbonka i czekają cię wydatki: hamulce, akumulator, zawieszenie, może coś poważniejszego te 800 zł to minimalny ryczałt roczny.

                                  Co do sugestii jazdy taksówką - jest również chybiona.

                                  Koszt przejazdu taksówką to 1,8 zł za km co przy moich 50 000 km daje 90 000 zł czyli 3 x tyle co wydaję obecnie z utrata wartości auta. U ciebie wygląda to podobnie 8 000 km x 1,8 zł = 14 400 zł czyli prawie 3 x więcej niż wydajesz.
                                  Podobnie z sugestia co by było z jazdą na LPG. Ty nie masz LPG, ja nie mam LPG to nie wyliczaj hipotetycznych oszczędności.
                                  W takich wyliczankach najlepiej wychodzi rower i najlepiej kradziony bo nie traci na wartości i nie zużywa paliwa. Żeby nie ponosić kosztów eksploatacji to trzeba kraść jeden rocznie lub co dwa lata.

                                  Życzę wszystkim udanego weekendu i dodatkowo owocnych przemyśleń misiaczkowi.
                                  • misiaczek1281 Re: 20% w 4 lata 17.01.15, 17:42
                                    4slash napisał:

                                    > Zachowujesz się jak dziecko. Poniosłeś koszty napraw 820 zł w ciągu roku i już.
                                    > Ile poniesiesz w następnych nie wiadomo. 10-letnie auto to skarbonka i czekają
                                    > cię wydatki: hamulce, akumulator, zawieszenie, może coś poważniejszego te 800
                                    > zł to minimalny ryczałt roczny.
                                    Przy takich niskich przebiegach 8 tys.km rocznie nic dziwnego że moje koszty napraw też są niższe...te hamulce o których piszesz zużywają mi się wolniej niż twoje...auto mam też tańsze w naprawach niż nowy Golf...to logiczne...
                                    >
                                    > Co do sugestii jazdy taksówką - jest również chybiona.
                                    >
                                    > Koszt przejazdu taksówką to 1,8 zł za km
                                    Z tą taksówką to była metafora...alegoria...słyszałeś w swoim życiu takie trudne słowo?
                                    Chodzi o to że jadąc taksówką i używanym Polo nie tracisz na wartości tyle co nowy Golf:)

                                    > Podobnie z sugestia co by było z jazdą na LPG. Ty nie masz LPG, ja nie mam LPG
                                    > to nie wyliczaj hipotetycznych oszczędności.
                                    Nie mam LPG bo robię 8 tys.km rocznie więc nie opłaca mi się zakładanie LPG ale mam taką możliwość...chciałem tylko pokazać że na tle LPG Diesel palący 6 litrów to żaden oszczędny pojazd hehe:)

                                    > Życzę wszystkim udanego weekendu i dodatkowo owocnych przemyśleń misiaczkowi.
                                    Wzajemnie:) Owocnych przemyśleń ...oby owocem tych przemyśleń było dojście do wniosku że zakup nowego Golfa to same straty w porównaniu do używanego z LPG - utrata wartości większa i przejechanie 100km Dieslem też droższe :)
                        • thea19 Re: 20% w 4 lata 16.01.15, 22:35
                          trzeba byc bez mozgu by kupic 10letni koszyk na zakupy za 15k.
                          • misiaczek1281 Re: 20% w 4 lata 17.01.15, 11:40
                            thea19 napisała:

                            > trzeba byc bez mozgu by kupic 10letni koszyk na zakupy za 15k.

                            Lepiej kupić Diesla który pali 9 litrów :)
                            • thea19 Re: 20% w 4 lata 17.01.15, 17:15
                              stac mnie na to (i odliczam od podatku) ale nie stac mnie by kupic starego rzecha i to za tyle pieniedzy
              • klemens1 Re: 20% w 8 lat 16.01.15, 15:29
                Porównuj jakąś granicę, przy której auto się sprzedaje, np. 8 lat.
                Bo porównujesz kogoś, kto sprzedaje auto 4-letnie z kimś, kto sprzedaje 14-letnie.
                Może jeszcze porównasz kogoś, kto co roku kupuje nowe i po roku sprzedaje?
                Jak już trollujesz, to postaraj się włożyć w to minimum inteligencji.

                • thea19 Re: 20% w 8 lat 16.01.15, 16:45
                  nie oczekuj inteligencji od kogos, kto nie umie policzyc 10%
                • misiaczek1281 Re: 20% w 8 lat 16.01.15, 17:10
                  klemens1 napisał:

                  > Porównuj jakąś granicę, przy której auto się sprzedaje, np. 8 lat.
                  > Bo porównujesz kogoś, kto sprzedaje auto 4-letnie z kimś, kto sprzedaje 14-letn
                  > ie.
                  > Może jeszcze porównasz kogoś, kto co roku kupuje nowe i po roku sprzedaje?
                  > Jak już trollujesz, to postaraj się włożyć w to minimum inteligencji.
                  >

                  Porównywanie nowego z 10 latkiem daje lepszy kontrast:)
                  Ten pierwszy traci w 4 lata np. 20 000 zł a 10 latek tylko 4 000 zł.....17 tysięcy różnicy....kupa forsy:) a wyzywanie od trolli jest niegrzeczne i nietrafione bo troll to ktoś kto zaśmieca bez związku z tematem a ja piszę na temat i mam wiele racji:) włóż w nazywanie trollem inteligencję i zajrzyj do definicji w słowniku:)
                  • klemens1 Re: 20% w 8 lat 16.01.15, 18:09
                    misiaczek1281 napisał:

                    > Porównywanie nowego z 10 latkiem daje lepszy kontrast:)
                    > Ten pierwszy traci w 4 lata np. 20 000 zł a 10 latek tylko 4 000 zł

                    A po cholerę komu takie porównania? Porównania są dla kogoś, kto chce jeździć autem "nie starszym niż" i ma do wyboru używkę, którą sprzeda wcześniej albo nowy który sprzeda później.
                    Ty w ogóle rozumiesz o czym jest mowa, czy zaczaiłeś jedynie, że coś o utracie wartości?
                    • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: 20% w 8 lat 16.01.15, 20:11
                      Klemens1, daj sobie spokój, misiaczek jeszcze w nowym roku nie miał okazji popierdzielić o ekonomiczno-technicznej wyższości swojego polowozu to musi kiedyż z siebie parę spuścić.

                      Misiaczek, w którymś z wątków zaproponowałem ci, abyś powiedział za ile sprzedałbyś teraz swoje polo i nie doczekałem się odpowiedzi. Może jednak dla zabawy rzucisz jakąś cenę i przy okazji powiesz co będzie twoim następnym zakupem (tak hipotetycznie)
                  • 4slash Re: 20% w 8 lat 16.01.15, 20:12
                    misiaczek policzył 20 000 - 4 000 = 17 000
                    o % lepiej nie pytać
                    • misiaczek1281 Re: 20% w 8 lat 16.01.15, 20:24
                      4slash napisał:

                      > misiaczek policzył 20 000 - 4 000 = 17 000
                      > o % lepiej nie pytać

                      współczuję utraty wartości twojego Golfa... ile to pisałeś? 15 000 ? moje wyrazy współczucia:)
                      • 4slash Re: 20% w 8 lat 16.01.15, 22:00
                        A ja się z tego śmieję ha, ha, ha i otwieram szablą Dom Perignon.
                        A szczerze mówiąc już mi się znudził - trza coś pomyśleć ;))
                        • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: 20% w 8 lat 16.01.15, 22:32
                          4slash,
                          wytrzymaj jeszcze parę lat, a potem opyl auto misiaczkowi.
                    • thea19 Re: 20% w 8 lat 16.01.15, 22:38
                      tak to jest jak miedzy uszami hula wiatr
      • resident_troll Nie polecam www.easymotion-van.pl 15.01.15, 14:13
        Nie polecam www.easymotion-van.pl
        Zetknąłem się ze złymi opiniami.
      • xvqqvx Nie polecam www.easymotion-van.pl - denna firma 15.01.15, 21:00
        Nie polecam www.easymotion-van.pl - denna firma zatrudniająca zawodowych bezmózgich spamerów (hensfons na forach zamieszcza spamy w różnych wątkach).
    • parigot Re: nowe? nie, dziękuję :) 17.01.15, 20:48
      Wedlug twojej "ekonomiki" to powinienem juz zbankrutowac ze 6 razy! Jak to mozliwe ze przez 4 lata stracilem 200 000 zl na samochodach?! Boze, jestem po szesciokroc bankrutem!
      A moglem kupic 10 letnie Polo i zostalbym uratowany! >.<
      • misiaczek1281 Re: nowe? nie, dziękuję :) 18.01.15, 17:50
        parigot napisał:

        > Wedlug twojej "ekonomiki" to powinienem juz zbankrutowac ze 6 razy! Jak to mozl
        > iwe ze przez 4 lata stracilem 200 000 zl na samochodach?! Boze, jestem po szesc
        > iokroc bankrutem!
        > A moglem kupic 10 letnie Polo i zostalbym uratowany! >.<

        słuchaj rad mądrzejszych :)
        • parigot Re: nowe? nie, dziękuję :) 18.01.15, 23:02

          >
          > słuchaj rad mądrzejszych :)

          Hmmm.. No dobra, co ty takiego robisz w swoim zyciu zawodowo czy naukowo ze "jestes madrzejszy" od wiekszosci tutaj zgromadzonej?
          Czekam na odpowiedz.
    • rraaddeekk Re: nowe? nie, dziękuję :) 18.01.15, 18:15
      > jeśli rodzina jest czteroosobowa to statystycznie posiada dwa auta...po co zatem trzecie?:)

      Jak kiedyś będziesz miał syna, który zrobi prawojazdy to się dowiesz.


    • rolondo1 Re: nowe? nie, dziękuję :) 18.01.15, 23:54
      Też uważam że jest za dużo samochodów. Ale co zrobić? takie czasy ; )
    • toreon Re: nowe? nie, dziękuję :) 19.01.15, 09:38
      Z innej trochę strony - sytuacja w której stosunek liczby sprzedanych nowych samochodów do liczby ludności kraju wynosi mniej niż 0,01 świadczy raczej o tym że jest coś nie tak w tym kraju a nie o normalności. W tzw. normalnych krajach wskaźnik ten oscyluje raczej bliżej 0,04. I każdy wzrost powinien tu cieszyć.
      • misiaczek1281 Re: nowe? nie, dziękuję :) 19.01.15, 10:59
        toreon napisał:

        > Z innej trochę strony - sytuacja w której stosunek liczby sprzedanych nowych sa
        > mochodów do liczby ludności kraju wynosi mniej niż 0,01 świadczy raczej o tym ż
        > e jest coś nie tak w tym kraju a nie o normalności. W tzw. normalnych krajach w
        > skaźnik ten oscyluje raczej bliżej 0,04. I każdy wzrost powinien tu cieszyć.

        Wskaźnik jest jaki jest bo ludzie zamiast kupować nowe kupują używane a oszczędzone pieniądze wydają na inne rzeczy....to świadczy o ich oszczędności i sprycie....to nasze narodowe cechy...jak w powiedzonku: Polak potrafi...zamożność obywateli to nie tylko nowe samochody:)
        • hukers Re: nowe? nie, dziękuję :) 19.01.15, 11:47
          Misiaczek,
          kotku, bez ogonka. Poczytaj trochę o racjonalizacji, lisku i kwaśnych winogronach etc. może Ci się jakaś klapka otworzy...By żyło Ci się lepiej:-)
        • sterlecki Re: nowe? nie, dziękuję :) 19.01.15, 13:18
          misiaczek1281 napisał:

          > toreon napisał:
          >
          > > Z innej trochę strony - sytuacja w której stosunek liczby sprzedanych now
          > ych sa
          > > mochodów do liczby ludności kraju wynosi mniej niż 0,01 świadczy raczej o
          > tym ż
          > > e jest coś nie tak w tym kraju a nie o normalności. W tzw. normalnych kra
          > jach w
          > > skaźnik ten oscyluje raczej bliżej 0,04. I każdy wzrost powinien tu ciesz
          > yć.
          >
          > Wskaźnik jest jaki jest bo ludzie zamiast kupować nowe kupują używane a oszc
          > zędzone pieniądze wydają na inne rzeczy....to świadczy o ich oszczędności i spr
          > ycie....to nasze narodowe cechy...jak w powiedzonku: Polak potrafi...zamożność
          > obywateli to nie tylko nowe samochody:)

          Jasne. Stare samochody, szmateksy niemal na każdym rogu. Jaka oszczędność ? Bardziej brak środków. Spłaciłem dom, wystarcza na wczasy to dlaczego miałbym nie kupić sobie nowego auta. To dla mnie też przyjemność. Napisałeś coś o Niemcu, ze Niemiec to kupuje nowe, a w czym ja jestem gorszy? Zresztą za parę lat misiaczku możesz mieć problem, bo produkowane w ostatnich latach pojazdy naszpikowane są elektroniką, mają dwumasy, turba i masę innych części, które po paru latach będą wymagały napraw, dużo droższych napraw w stosunku do cen napraw dzisiejszych 10-letnich pojazdów. Producentom najwyraźniej nie opłaca się już produkować trwałych aut, które wytrzymywałyby setki tysięcy kilometrów, bo nie obchodzą ich sprytne misiaczki, jeżdżące dziesięcioletnimi autami. Dziesięciolatka najchętniej posłaliby na złom. Teraz większość dziesięcioletnich aut /chociaż już nie wszystkie/ potrafi naprawić każdy mechanik mający minimum pojęcia o samochodach, ale już z wieloma 5-6 letnimi autami zaczynają się problemy.
          • misiaczek1281 Re: nowe? nie, dziękuję :) 19.01.15, 22:04
            sterlecki napisał:

            > misiaczek1281 napisał:
            >
            > > toreon napisał:
            > > > skaźnik ten oscyluje raczej bliżej 0,04. I każdy wzrost powinien tu
            > ciesz> > yć.
            > >
            > > Wskaźnik jest jaki jest bo ludzie zamiast kupować nowe kupują używane
            > a oszc> > zędzone pieniądze wydają na inne rzeczy....to świadczy o ich oszczędności
            > i spr> > ycie....to nasze narodowe cechy...jak w powiedzonku: Polak potrafi...zamo
            > żność > > obywateli to nie tylko nowe samochody:)

            > Jasne. Stare samochody, szmateksy niemal na każdym rogu. Jaka oszczędność ? Bar
            > dziej brak środków. Spłaciłem dom, wystarcza na wczasy to dlaczego miałbym nie
            > kupić sobie nowego auta.

            Ja mając dom i mając na wczasy + trochę wolnej gotówki nie kupiłbym nowego auta...zadbane używane też jeździ a jeśli jest dobrze utrzymany to nie jest żaden szmateks tylko posłuży wiele lat...kupiłbym takiego 8 latka póki jeszcze takie trwalsze niż nowe są bo za 10 lat będą tylko takie papierowe autka :) lepiej zainwestować mądrzej niż w nowe auto...kupić skrawek ziemi na wsi... przykładowo za 30-50 000 zł...można coś zasiać, dostać dopłaty albo komuś wydzierżawić i jeszcze zarobić i ziemia nie straci na wartości jak nowe auto 50% w 4 lata:)
            • carnivore69 Re: nowe? nie, dziękuję :) 19.01.15, 22:53
              Jezdzac natomiast dobrym nowym samochodem (other things being equal) sygnalizujesz otoczeniu wiare w swoje zdolnosci i wiedze (gdybys ich nie posiadal, po oplaceniu kosztow auta poszedlbys z torbami, a rynek wnioskuje, ze to by Ci sie nie oplacalo), co znajduje przelozenie na bardziej lukratywne consulting gigs niz w przypadku wozenia sie polowka.

              I zwrot z auta nagle staje sie wiekszy niz z hektara ugoru z doplatami unijnymi. Nie mowiac o przyjemnosci.

              Pzdr.
              • misiaczek1281 Re: nowe? nie, dziękuję :) 24.01.15, 18:08
                carnivore69 napisał:

                > Jezdzac natomiast dobrym nowym samochodem (other things being equal) sygnalizuj
                > esz otoczeniu wiare w swoje zdolnosci i wiedze (gdybys ich nie posiadal, po opl
                > aceniu kosztow auta poszedlbys z torbami, a rynek wnioskuje, ze to by Ci sie ni
                > e oplacalo), co znajduje przelozenie na bardziej lukratywne consulting gigs niz
                > w przypadku wozenia sie polowka.

                Jeżdżąc nowym autem sygnalizowałbym światu jakim jestem frajerem że stracę 50% wartości auta w 4 lata :) Gdybym był milionerem to nie miałaby znaczenia ta utrata wartości ale podobnie jak 99,9% na tym forum nim nie jestem :)
            • tbernard Re: nowe? nie, dziękuję :) 20.01.15, 01:34
              A możesz jeszcze powiedzieć skąd by się miały brać te dobre i zadbane używane auta, gdyby wszyscy nagle przekonali się do Twoich porad?
              Zawsze w jakiś obszar musi wpłynąć pewna ilość nówek aby za parę lat stały się używanymi, wśród których niektóre będą tymi super zadbanymi i nie zajeżdżonymi i bezwypadkowymi przy czym słabo odróżniającymi się od tylko dobrze odpicowanymi. Gdyby wszyscy unikali nówek i polowali na te zadbane używane, to nagle by się okazało, że ceny tych używanych rarytasów były by niewiele mniejsze od nówek pod wpływem zasady popytu i podaży.
              • misiaczek1281 Re: nowe? nie, dziękuję :) 20.01.15, 11:18
                tbernard napisał:

                > A możesz jeszcze powiedzieć skąd by się miały brać te dobre i zadbane używane a
                > uta, gdyby wszyscy nagle przekonali się do Twoich porad?
                > Zawsze w jakiś obszar musi wpłynąć pewna ilość nówek aby za parę lat stały się
                > używanymi, wśród których niektóre będą tymi super zadbanymi i nie zajeżdżonymi
                > i bezwypadkowymi przy czym słabo odróżniającymi się od tylko dobrze odpi
                > cowanymi. Gdyby wszyscy unikali nówek i polowali na te zadbane używane, to nagl
                > e by się okazało, że ceny tych używanych rarytasów były by niewiele mniejsze od
                > nówek pod wpływem zasady popytu i podaży.

                Dlaczego wszyscy? Wystarczy 95%:) Jeśli w Polsce jest 20 milionów a nowe kupuje 300 000 szt w tym pewnie połowa na firmy to masz skalę zjawiska... wytłumacz mi: skoro te nowe auta są takie dobre to dlaczego większość Polaków jeździ używanymi?:)
                • rodan777 Re: nowe? nie, dziękuję :) 20.01.15, 11:37
                  Tylko w Autohausie.roczne i u zaufanego sprzedawcy .W PRL jeszcze zaufanego nie mam.r.
                • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: nowe? nie, dziękuję :) 20.01.15, 11:57
                  > Dlaczego wszyscy? Wystarczy 95%:) Jeśli w Polsce jest 20 milionów a nowe ku
                  > puje 300 000 szt w tym pewnie połowa na firmy to masz skalę zjawiska... wytłuma
                  > cz mi: skoro te nowe auta są takie dobre to dlaczego większość Polaków jeździ u
                  > żywanymi?:)


                  Po pierwsze duża część osób kupuje swoje prywatne auta na konto prowadzonej działalności gospodarczej, ponieważ w ten sposób może wrzucić część kosztów jego zakupu do wydatków przedsiębiorstwa.

                  Po drugie większość Polaków nie kupuje używanych aut dlatego, że podzielają ideologię misiaczka, ale zwyczajnie zarabiając 2 bądź 3 tysiące złotych, musząc z tego opłacić mieszkanie, kupić żywność, ubrania, pójść do kina, pojechać na na nawet skromne wakacje, a często spłacać kredyt hipoteczny, nie pozostają im środki pozwalające na zakup nowego pojazdu. Jestem przekonany, że gdyby Polacy zarabiali dwa razy lepiej niż obecnie to radykalnie wzrosłaby sprzedaż nowych aut.
                  • misiaczek1281 Re: nowe? nie, dziękuję :) 22.01.15, 12:29
                    wstrzasniety_nie_zmieszany napisał(a):

                    > Po drugie większość Polaków nie kupuje używanych aut dlatego, że podzielają ide
                    > ologię misiaczka, ale zwyczajnie zarabiając 2 bądź 3 tysiące złotych, musząc z
                    > tego opłacić mieszkanie, kupić żywność, ubrania, pójść do kina, pojechać na na
                    > nawet skromne wakacje, a często spłacać kredyt hipoteczny, nie pozostają im śro
                    > dki pozwalające na zakup nowego pojazdu. Jestem przekonany, że gdyby Polacy zar
                    > abiali dwa razy lepiej niż obecnie to radykalnie wzrosłaby sprzedaż nowych aut.
                    >
                    Problem finansowy jest istoty....lecz istota rolę odgrywa pragmatyzm i oszczędność Polaków... jestem przekonany że jest grupa osób które mozolnie przez lata uskładały na nowy samochód lecz mając te 50 000 zł oszczędności żal im wszystko wydać a nowe auto... myślą tak: kupię 6 letnie auto w dobrym stanie i oszczędzę 25 000 zł... Będę miał i pieniądze i dobry samochód a gdy wydam wszystko na nowe auto i przyjdzie nieprzewidziany wydatek to co wtedy?:) lipa:(
                    • carnivore69 Re: nowe? nie, dziękuję :) 22.01.15, 13:48
                      > Problem finansowy jest istoty....lecz istota rolę odgrywa pragmatyzm i oszcz
                      > ędność Polaków... jestem przekonany że jest grupa osób które mozolnie przez lat
                      > a uskładały na nowy samochód lecz mając te 50 000 zł oszczędności

                      I tu jest pies pogrzebany. Popyt na nowe samochody bylby znaczaco wiekszy, gdyby (parafrazujac) istniala liczna grupa osób które uskładały te 500 000 zł oszczędności.

                      Pzdr.
                    • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: nowe? nie, dziękuję :) 22.01.15, 15:28
                      misiaczek1281 napisał:

                      Problem finansowy jest istoty....lecz istota rolę odgrywa pragmatyzm i oszcz
                      > ędność Polaków... jestem przekonany że jest grupa osób które mozolnie przez lat
                      > a uskładały na nowy samochód lecz mając te 50 000 zł oszczędności żal im wszyst
                      > ko wydać a nowe auto... myślą tak: kupię 6 letnie auto w dobrym stanie i oszczę
                      > dzę 25 000 zł... Będę miał i pieniądze i dobry samochód a gdy wydam wszystko na
                      > nowe auto i przyjdzie nieprzewidziany wydatek to co wtedy?:) lipa:(


                      Jak ktoś przez lata z mozołem zbiera 50.000 zł i chce za wszystkie swoje oszczędności kupić nowe auto, to jest lekko mówiąc nieodpowiedzialny. Do głowy by mi nie przyszło kupić samochód obojętnie nowy czy używany za wszystkie oszczędności jakie posiadam, nie zostawiając sobie żadnych rezerw. Tym bardziej, że kupno auta to początek wydatków typu ubezpieczenie, opony itp. Rzeczy kupuje się, gdy nas na nie stać, można posiłkować się kredytem (zdecydowana większość tak robi, gdy nabywa mieszkanie bądź dom), ale trzeba dobrze obliczyć swoje możliwości. W tym zakresie Polacy muszą być pragmatyczni ze swoim poziomem dochodów.




                • tbernard Re: nowe? nie, dziękuję :) 20.01.15, 19:41
                  > puje 300 000 szt w tym pewnie połowa na firmy to masz skalę zjawiska... wytłumacz mi: skoro te nowe auta są takie dobre to dlaczego większość Polaków jeździ używanymi?

                  A czy ktoś kto kupił 10 lat temu nowe i nadal nim jeździ, to jeździ nowym, czy używanym?
                  • misiaczek1281 Re: nowe? nie, dziękuję :) 22.01.15, 12:32
                    tbernard napisał:

                    > > puje 300 000 szt w tym pewnie połowa na firmy to masz skalę zjawiska... w
                    > ytłumacz mi: skoro te nowe auta są takie dobre to dlaczego większość Polaków je
                    > ździ używanymi?
                    >
                    > A czy ktoś kto kupił 10 lat temu nowe i nadal nim jeździ, to jeździ nowym, czy
                    > używanym?

                    postawię moje pytanie inaczej: dlaczego 10 lat temu sprzedawało sie 600 000 szt owych aut rocznie a teraz 300 000 szt? Przecież ludzie się bogacą więc powii kupować więce owych czyli 800 000 ....900...:)
                    • sterlecki Re: nowe? nie, dziękuję :) 22.01.15, 15:57
                      misiaczek1281 napisał:

                      > tbernard napisał:
                      >
                      > > > puje 300 000 szt w tym pewnie połowa na firmy to masz skalę zjawisk
                      > a... w
                      > > ytłumacz mi: skoro te nowe auta są takie dobre to dlaczego większość Pola
                      > ków je
                      > > ździ używanymi?
                      > >
                      > > A czy ktoś kto kupił 10 lat temu nowe i nadal nim jeździ, to jeździ nowym
                      > , czy
                      > > używanym?
                      >
                      > postawię moje pytanie inaczej: dlaczego 10 lat temu sprzedawało sie 600 000
                      > szt owych aut rocznie a teraz 300 000 szt? Przecież ludzie się bogacą więc powi
                      > i kupować więce owych czyli 800 000 ....900...:)

                      Przez te dziesięć lat z kraju wyjechały 2 miliony ludzi, a ty o bogaceniu. Garstka się bogaci, ale zdecydowanej większości po prostu nie stać na nowe auto.
                      • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: nowe? nie, dziękuję :) 22.01.15, 17:33
                        Po wejściu do UE w 2004 roku szeroko otworzył się dla nas tamtejszy rynek samochodów używanych. Na otomoto, chyba 4/5 wystawionych tam samochodów to auta kupione poza Polską.
                      • misiaczek1281 Re: nowe? nie, dziękuję :) 23.01.15, 11:01
                        sterlecki napisał:

                        > Przez te dziesięć lat z kraju wyjechały 2 miliony ludzi, a ty o bogaceniu. Gars
                        > tka się bogaci, ale zdecydowanej większości po prostu nie stać na nowe auto.

                        Część z nich stać na nowe auto...uskładali z mozołem te 35 000. Ale nie stać ich na utratę 50% w 4 lata czyli na wyrzucenie 20 000 zł w błoto... zbyt ciężko pracowali by wyrzucać kasę a rynek jest szeroki i wśród używanych można wybierać do woli:)
                        • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: nowe? nie, dziękuję :) 23.01.15, 11:42
                          misiaczek1281 napisał:

                          > sterlecki napisał:
                          >
                          > > Przez te dziesięć lat z kraju wyjechały 2 miliony ludzi, a ty o bogaceniu
                          > . Gars
                          > > tka się bogaci, ale zdecydowanej większości po prostu nie stać na nowe au
                          > to.
                          >
                          > Część z nich stać na nowe auto...uskładali z mozołem te 35 000. Ale nie stać
                          > ich na utratę 50% w 4 lata czyli na wyrzucenie 20 000 zł w błoto... zbyt ciężk
                          > o pracowali by wyrzucać kasę a rynek jest szeroki i wśród używanych można wybie
                          > rać do woli:)


                          Zanim kupiłem nowe auto rozważałem kupno samochodu używanego. Obejrzałem sobie kilka i każdy był potencjalną miną. Owszem czasami można znaleźć dobre 4-5 letnie auta używane, ale w większości są to jednostki dość mocno wyeksploatowane. Jeżeli trafimy na fajny egzemplarz to nie kosztuje on połowę ceny nowego, ale znacznie, znacznie drożej.

                          Żeby nie było, nie mówię o taczkach w rodzaju polo, ale o wozach od kompakta wzwyż. Zatem twierdzenia, że można przebierać w używkach w doskonałym stanie są z palca wyssane.
                          • misiaczek1281 Re: nowe? nie, dziękuję :) 24.01.15, 10:37
                            wstrzasniety_nie_zmieszany napisał(a):

                            > Zanim kupiłem nowe auto rozważałem kupno samochodu używanego. Obejrzałem sobie
                            > kilka i każdy był potencjalną miną. Owszem czasami można znaleźć dobre 4-5 letn
                            > ie auta używane, ale w większości są to jednostki dość mocno wyeksploatowane. J
                            > eżeli trafimy na fajny egzemplarz to nie kosztuje on połowę ceny nowego, ale zn
                            > acznie, znacznie drożej.
                            >
                            > Żeby nie było, nie mówię o taczkach w rodzaju polo, ale o wozach od kompakta wz
                            > wyż. Zatem twierdzenia, że można przebierać w używkach w doskonałym stanie są z
                            > palca wyssane.

                            bez urazy ale nie umiesz szukać albo masz pecha:) Zadbanego samochodu używanego szuka sie długo i płaci sie drożej...ja szukałem 2 miesiące...ale warto było...wtedy miał 9 lat i był bez wypadku...stan doskonały (po zakupie wymiana tłumika, rozrządu,czujnika świateł stopu,wymiana oleju+filtry...pierdoły za grosze...przebieg oryginał i do dziś żadnych awarii ani rdzy....a oszczędzone 30 000 zł w porównaniu do nowego z salonu:)
                            • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: nowe? nie, dziękuję :) 24.01.15, 15:11
                              misiaczek1281 napisał:

                              bez urazy ale nie umiesz szukać albo masz pecha:) Zadbanego samochodu używan
                              > ego szuka sie długo i płaci sie drożej...ja szukałem 2 miesiące...ale warto był
                              > o...wtedy miał 9 lat i był bez wypadku...stan doskonały (po zakupie wymiana tłu
                              > mika, rozrządu,czujnika świateł stopu,wymiana oleju+filtry...pierdoły za grosze
                              > ...przebieg oryginał i do dziś żadnych awarii ani rdzy....a oszczędzone 30 000
                              > zł w porównaniu do nowego z salonu:)


                              Bez urazy, ale w swoim poście pisałem o zakupie samochodu, a nie wózka na zakupy jakim jest polo.

                              Bez przerwy w swoich wpisach pierniczysz o tym, jak to dobrze jest kupić 4-5 letni zadbany samochód, gdy odpowiadam ci swoje doświadczenia, że znalezienie takiego dobrego wozu w fajnej cenie jest trudne, to ty jak zwykle opisujesz jak to korzystnie nabyłeś swoje 9-LETNIE Polo, czyli podajesz przykład auta ponad dwa razy starszego i o dwie klasy niższego. Chcesz żeby traktować cię poważnie to zacznij myśleć z sensem.
                              • samspade Re: nowe? nie, dziękuję :) 25.01.15, 10:03
                                Misiaczek jest bardzo potrzebny. Można się dowartościować pisać jakim się jest super i cacy ze się ma nowy samochód. A z ciekawości jaki masz samochód jeżeli polo to wózek na zakupy?
                                • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: nowe? nie, dziękuję :) 25.01.15, 10:33
                                  samspade napisał:

                                  > Misiaczek jest bardzo potrzebny. Można się dowartościować pisać jakim się jest
                                  > super i cacy ze się ma nowy samochód. A z ciekawości jaki masz samochód jeżeli
                                  > polo to wózek na zakupy?

                                  Nie wiem jak ty czytasz te posty, że dochodzisz do takich bzdurnych wniosków, tym bardziej, że na tym forum, określenia "wózek na zakupu" w stosunku do polo misiaczka użyto setki razy. Do tej pory ci to jakoś nie przeszkadzało.

                                  Nie wiem czy misiaczek jest bardzo potrzebny, ale jest użytkownikiem tego forum i jeżeli pisze rzeczy z którymi się nie zgadzam, to mam prawo to wyrazić, podobnie jak i tym publikujesz swoje wypowiedzi. O nowym samochodzie pisałem w kontekście tego, że nie mogłem znaleźć sensownej używki i dlatego byłem zmuszony zakupić auto z salonu, a nie żeby się chwalić. Nie napiszę czym jeżdżę bo jeszcze byś wysnuł byś z tego faktu dziwniejsze wnioski niż do tej pory.
                                  • samspade Re: nowe? nie, dziękuję :) 25.01.15, 11:09
                                    Misiaczek pisze caly czas to samo. Te same bzdety. I ciagle te same osoby odpisuja mu. Ciagle te same osoby odpisuja mu piszac to samo. Ciagle osoby same jezdzace wozkami na zakupy odpisuja jakie to polo jest samochodopobne. A misiaczek siedzi i sie cieszy. I powtarza sie to ci pewien czas. Wszyscy znaja misiaczka ale po co go ignorowac skoro mozna sie pochwalic. Bo do tego misiaczek jest potrzebny.
                                    i skad wniosek ze wozek na zakupy mi przeszkadza? Smieszy jest,odpowiednim slowem. Z wielu powodow
                                    I pamietam co kupiles.
                                    • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: nowe? nie, dziękuję :) 25.01.15, 11:32
                                      samspade napisał:

                                      > Misiaczek pisze caly czas to samo. Te same bzdety. I ciagle te same osoby odpis
                                      > uja mu. Ciagle te same osoby odpisuja mu piszac to samo. Ciagle osoby same jezd
                                      > zace wozkami na zakupy odpisuja jakie to polo jest samochodopobne. A misiaczek
                                      > siedzi i sie cieszy. I powtarza sie to ci pewien czas. Wszyscy znaja misiaczka
                                      > ale po co go ignorowac skoro mozna sie pochwalic. Bo do tego misiaczek jest po
                                      > trzebny.
                                      > i skad wniosek ze wozek na zakupy mi przeszkadza? Smieszy jest,odpowiednim slo
                                      > wem. Z wielu powodow
                                      > I pamietam co kupiles.

                                      Ignorujesz misiaczka - twoje prawo, dyskutujesz z kim chcesz i kiedy chcesz i ja to szanuję. Chciałbym jednak, abyś i ty respektował w taki sam sposób moją wolę, jeżeli nie ignoruję misiaczka, to mam do tego prawo. I bardzo proszę nie wyciągaj pochopnych wniosków co do towarzyszącej mi motywacji w pisaniu postów.

                                      Jeżeli dzięki tym paru wpisom misiaczek się cieszy, to dobrze, sprawiliśmy mu radość i poprawiliśmy humor. Przypominam, że to misiaczek założył ten wątek, zatem każdy kto tu się udziela i tym samym go rozbudowuje jest jego dyskutantem. Kto nie chce, niech nie uczestniczy.
                                      • samspade Re: nowe? nie, dziękuję :) 25.01.15, 12:10
                                        Na zakonczenie.
                                        Wiec macie sytuacje win win. Chwalac sie robice misiaczkowi dobrze. I fajnie. Przynajmniej wiadomo o co chodzi. Nie przeszkadzam wiecej.
                                        • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: nowe? nie, dziękuję :) 25.01.15, 12:25
                                          samspade napisał:

                                          > Na zakonczenie.
                                          > Wiec macie sytuacje win win. Chwalac sie robice misiaczkowi dobrze. I fajnie. P
                                          > rzynajmniej wiadomo o co chodzi. Nie przeszkadzam wiecej.

                                          Również kończąc. Cieszę się, że tak bezbłędnie odgadłeś moje powody uczestniczenia w dyskusji, nic tylko podziwiać taką przenikliwość. O tolerancji nawet nie śmiem się wypowiadać.
                                          • samspade Re: nowe? nie, dziękuję :) 27.01.15, 14:57
                                            wstrzasniety_nie_zmieszany napisał(a):

                                            > O tolerancji nawet nie śmiem się wypowiadać.

                                            To dobrze bo mógłbyś walnąć głupotę.
                              • misiaczek1281 Re: nowe? nie, dziękuję :) 25.01.15, 17:18
                                wstrzasniety_nie_zmieszany napisał(a):

                                > misiaczek1281 napisał:
                                >
                                > bez urazy ale nie umiesz szukać albo masz pecha:) Zadbanego samochodu używa
                                > n> > ego szuka sie długo i płaci sie drożej...ja szukałem 2 miesiące...ale war
                                > to był> > o...wtedy miał 9 lat i był bez wypadku...stan doskonały (po zakupie wymia
                                > na tłu> > mika, rozrządu,czujnika świateł stopu,wymiana oleju+filtry...pierdoły za
                                > grosze> > ...przebieg oryginał i do dziś żadnych awarii ani rdzy....a oszczędzone 3
                                > 0 000> > zł w porównaniu do nowego z salonu:)

                                >
                                > Bez urazy, ale w swoim poście pisałem o zakupie samochodu, a nie wózka na zakup
                                > y jakim jest polo.
                                >
                                > Bez przerwy w swoich wpisach pierniczysz o tym, jak to dobrze jest kupić 4-5 le
                                > tni zadbany samochód, gdy odpowiadam ci swoje doświadczenia, że znalezienie tak
                                > iego dobrego wozu w fajnej cenie jest trudne, to ty jak zwykle opisujesz jak to
                                > korzystnie nabyłeś swoje 9-LETNIE Polo, czyli podajesz przykład auta ponad dwa
                                > razy starszego i o dwie klasy niższego. Chcesz żeby traktować cię poważnie to
                                > zacznij myśleć z sensem.

                                sam zacznij gadać z sensem jeśli chcesz być traktowany poważnie...daję przykład prawdziwy że da się kupić używane w super stanie bo sam takie kupiłem....to że nie kupiłeś zadbanego używanego nie oznacza że takich nie ma...są tylko nie umiesz szukać:) a że polo taczki? Każdy ma inny gust....do miasta w sam raz....poza tym liczy się stan i cena a nie fura wypas tania a złom ....
                                Ps. naprawdę myślisz że ktoś kto uskładał 50 000 zł wywali wszystko w nowe auto? Po co? żeby stracić 50%? Ludzie dziś mają kasę ale mają też mózg i nie chcą być FRAJERAMI i tracić na nowym aucie 50%:)
                                • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: nowe? nie, dziękuję :) 25.01.15, 17:52
                                  misiaczek1281 napisał:
                                  sam zacznij gadać z sensem jeśli chcesz być traktowany poważnie...daję przyk
                                  > ład prawdziwy że da się kupić używane w super stanie bo sam takie kupiłem....to
                                  > że nie kupiłeś zadbanego używanego nie oznacza że takich nie ma...są tylko nie
                                  > umiesz szukać:) a że polo taczki? Każdy ma inny gust....do miasta w sam raz...
                                  > .poza tym liczy się stan i cena a nie fura wypas tania a złom ....
                                  > Ps. naprawdę myślisz że ktoś kto uskładał 50 000 zł wywali wszystko w nowe auto
                                  > ? Po co? żeby stracić 50%? Ludzie dziś mają kasę ale mają też mózg i nie chcą b
                                  > yć FRAJERAMI i tracić na nowym aucie 50%:)


                                  Misiaczek, napiszę jeszcze raz, nie żebym z ciebie szydził, jak niektórzy mogą pomyśleć, ale żeby spokojnie pewne rzeczy ci wytłumaczyć.

                                  Parę wpisów wcześniej opowiedziałem o swoich doświadczeniach z próbami kupna około 4 letniego auta, klasy kompakt, średniej albo w nadwoziu suv. Nie wiem, może miałem pecha, ale z wielu oglądanych przeze mnie aut, każde wymagało sporych inwestycji w naprawy albo było po dzwonach (i wcale nie szukałem najtańszych ofert, przeciwnie patrzyłem na ceny powyżej średniej). Wyciągnąłem stąd wniosek, że o 4 letnie zadbane auto jest trudno.

                                  Ty natomiast jako kontragument podajesz kupno swojego VW Polo, w chwili zakupu liczącego sobie 9 wiosen. Jeżeli rzeczywiście nabyłeś go w tak dobrym stanie jak opisujesz to gratuluję, cieszę się twoim szczęściem. Niemniej ten przykład jest kompletnie nietrafiony, ponieważ po pierwsze szukałem auta większego, a po drugie najwyżej 4-5 letniego. To trochę jak chciałbym kupić używane narty, a ty oferowałbyś mi sanki. Na obu da się jeździć, ale to zupełnie inne rzeczy, prawda?

                                  • misiaczek1281 Re: nowe? nie, dziękuję :) 26.01.15, 09:42
                                    wstrzasniety_nie_zmieszany napisał(a):
                                    > Ty natomiast jako kontragument podajesz kupno swojego VW Polo, w chwili zakupu
                                    > liczącego sobie 9 wiosen. Jeżeli rzeczywiście nabyłeś go w tak dobrym stanie ja
                                    > k opisujesz to gratuluję, cieszę się twoim szczęściem. Niemniej ten przykład je
                                    > st kompletnie nietrafiony, ponieważ po pierwsze szukałem auta większego, a po d
                                    > rugie najwyżej 4-5 letniego. To trochę jak chciałbym kupić używane narty, a ty
                                    > oferowałbyś mi sanki. Na obu da się jeździć, ale to zupełnie inne rzeczy, prawd
                                    > a?

                                    To tym bardzie powinieneś znaleźć łatwiej zadbanego 4 latka skoro mi się udało znaleźć zadbanego 9 latka:) Wszak młodsze powinny być w lepszym stanie:) Logiczne?
                                    Więc źle szukasz....zwiększ zakres poszukiwań....nie szukaj tylko w ofertach internetowych i nie tylko u handlarzy...ogłoszenia prywatne też są ciekawe...:)
                                    Ps. a propo owego auta...koszt zakupu i utrata wartości to ie wszystko....plułbym sobie w brodę gdybym musiał po roku od kupa owego auta za przegląd dać 800 zł...bo co tam jest do przeglądania w praktycznie nowym aucie które ma rok i 10 000 km? Nic....ono jest ledwo dotarte...olej sobie sam kupuje za 100 zł i sam wymieniam a nie za 8 stów:) haha
                                    • thea19 Re: nowe? nie, dziękuję :) 26.01.15, 12:45
                                      nie oplaca sie kupowac zadnego auta pokonujac rocznie 10tys. przeglad robi sie tam gdzie sie chce - nie trzeba robic w aso, bo nie wplywa to na gwarancje. ps olej za 100zl? chyba rzepakowy
                                      • misiaczek1281 Re: nowe? nie, dziękuję :) 26.01.15, 13:52
                                        thea19 napisała:

                                        > nie oplaca sie kupowac zadnego auta pokonujac rocznie 10tys. przeglad robi sie
                                        > tam gdzie sie chce - nie trzeba robic w aso, bo nie wplywa to na gwarancje. ps
                                        > olej za 100zl? chyba rzepakowy

                                        nie opłaca sie? sama sobie marznij na przystanku w zimie... marznąć się opłaca?:)
                                        Olej za 62 zł....a ile ty płacisz za olej? 5 stów:)?
                                        • thea19 Re: nowe? nie, dziękuję :) 26.01.15, 13:57
                                          do mojego wchodzi 6l podobno. za przeglad z wymiana oleju (taki sam od poczatku) i filtrow zaplacilam 600zl.
                                          • lew_ Re: nowe? nie, dziękuję :) 26.01.15, 14:04
                                            A co to za auto Thea?? bo sa 150 € wymienisz olej bez problemow i szukania w niemczech,wiec mysle zes duzo zaplacila
                                            • thea19 Re: nowe? nie, dziękuję :) 26.01.15, 14:30
                                              z filtrem powietrza, paliwa i co tam jeszcze sie wymienia? przeciwpylkowy tylko wymienialam osobno (2 sztuki - z wymiana 80zl)
                                              do de mam za daleko - mieszkam w wawie
                                              • lew_ Re: nowe? nie, dziękuję :) 26.01.15, 14:40
                                                To zalezy co to za auto,ale ile sie zarabia w polsce a ile w niemczech,zwykla wymiana oleju z filtrem do starszego auta ( nie syntetyczny olej) 70 € z filtrem oleju
                                              • misiaczek1281 Re: nowe? nie, dziękuję :) 26.01.15, 14:42
                                                thea19 napisała:

                                                > z filtrem powietrza, paliwa i co tam jeszcze sie wymienia? przeciwpylkowy tylko
                                                > wymienialam osobno (2 sztuki - z wymiana 80zl)
                                                > do de mam za daleko - mieszkam w wawie

                                                olej 80zł , filtr oleju 20 zł....powietrza 25 zł , filtr paliwa pewnie 50 zł...
                                                ...zarobek mechanika 400 zł?:) Fajne macie cenki w tej Wawie:)
                                          • misiaczek1281 Re: nowe? nie, dziękuję :) 26.01.15, 14:32
                                            thea19 napisała:

                                            > do mojego wchodzi 6l podobno. za przeglad z wymiana oleju (taki sam od poczatku
                                            > ) i filtrow zaplacilam 600zl.

                                            drogo...ja sobie sam przeglądam i wymieniam olej w moim garażu za darmo....tylko olej z filtrami to max 140 zł ...a przegląd diagnosta podbija za stówkę razem 240:)
                                            • thea19 Re: nowe? nie, dziękuję :) 26.01.15, 19:29
                                              ja oleju ani filtrow wymieniac nie umiem, robi to wiec mechanik. 600zl to nie jest drogo jesli zawiera materialy. 1600 za taka czynnosc to jest drogo. w moim pierwszym aucie za wymiane zarowki od tablicy rejestracyjnej wolali 90zl w aso.
                                              • wtopeq Re: nowe? nie, dziękuję :) 26.01.15, 22:00
                                                Znaczy się w garażu tatusia?
                                                • thea19 Re: nowe? nie, dziękuję :) 26.01.15, 22:14
                                                  tatusia juz nie mam (kiedys wymienial mi zarowki w moim pierwszym aucie), mam za to po sasiedzku warsztat.
                                                  • wtopeq Re: nowe? nie, dziękuję :) 27.01.15, 07:18
                                                    wpis był do trolla...
                                                  • thea19 Re: nowe? nie, dziękuję :) 27.01.15, 10:50
                                                    wyswietlil sie pode mna
                                                  • wtopeq Re: nowe? nie, dziękuję :) 27.01.15, 11:39
                                                    tak działa drzewko...
                                    • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: nowe? nie, dziękuję :) 26.01.15, 14:39
                                      misiaczek1281 napisał:

                                      [b]To tym bardzie powinieneś znaleźć łatwiej zadbanego 4 latka skoro mi się uda
                                      > ło znaleźć zadbanego 9 latka:) Wszak młodsze powinny być w lepszym stanie:) Log
                                      > iczne?

                                      Nie bardzo logiczne. Zwróć uwagę kolego, że prywatni właściciele rzadko sprzedają nowy samochód po upływie 4 lat, zazwyczaj jeżdżą nim o wiele dłużej, chyba że auto generuje koszty. Na rynku lądują zatem głównie auta poflotowe, gdzie leasing jest 3-letni. Samochody takie na pierwszy rzut oka wyglądają nieźle, ale po bliższych oględzinach zawsze widać piętno bardzo intensywnej eksploatacji. Zatem podaż 8-9-letnich samochodów paradoksalnie jest większa niż 3-4 letnich. Owszem można trafić na fajne egzemplarze, ale ich właściciele nie puszczają ich za bezcen, ceny takich pojazdów są zazwyczaj wysokie, na tyle, że wolę dopłacić te kilkanaście tysięcy i nie bać się co kupuję. Tym bardziej, że wtedy wybieram sobie takie wyposażenie jakie chcę.

                                      • lew_ Re: nowe? nie, dziękuję :) 26.01.15, 14:45
                                        Mercedesa ,Audi i BMW nie kupisz nowego za kilkanascie tysiecy zl wiecej niz za 3 letnie uzywane,to fakt- wiec na 3 letnie uzywane,w dobrym stanie, jak sam piszesz cie nie stac.
                                        • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: nowe? nie, dziękuję :) 26.01.15, 16:33
                                          Mercedesa ,Audi i BMW nie kupisz nowego za kilkanascie tysiecy zl wiecej n
                                          > iz za 3 letnie uzywane,to fakt- wiec na 3 letnie uzywane,w dobrym stanie,
                                          > jak sam piszesz cie nie stac.

                                          Oczywiście, że nie kupię. Chodziło mi o kompakt, ewentualnie niewielki suv. Wiadomo, najbardziej z ceny lecą auta wyższych klas, w ich przypadku misiaczkowe mityczne 50% ceny po czterech latach może być prawdą.
                                          • lew_ Re: nowe? nie, dziękuję :) 26.01.15, 16:54
                                            Tu ma on faktycznie racje,jesli chodzi o klassé Premium
                                      • misiaczek1281 Re: nowe? nie, dziękuję :) 26.01.15, 18:53
                                        wstrzasniety_nie_zmieszany napisał(a):
                                        > Nie bardzo logiczne. Zwróć uwagę kolego, że prywatni właściciele rzadko sprzeda
                                        > ją nowy samochód po upływie 4 lat, zazwyczaj jeżdżą nim o wiele dłużej, chyba ż
                                        > e auto generuje koszty. Na rynku lądują zatem głównie auta poflotowe, gdzie lea
                                        > sing jest 3-letni. Samochody takie na pierwszy rzut oka wyglądają nieźle, ale p
                                        > o bliższych oględzinach zawsze widać piętno bardzo intensywnej eksploatacji. Za
                                        > tem podaż 8-9-letnich samochodów paradoksalnie jest większa niż 3-4 letnich. Ow
                                        > szem można trafić na fajne egzemplarze, ale ich właściciele nie puszczają ich z
                                        > a bezcen, ceny takich pojazdów są zazwyczaj wysokie, na tyle, że wolę dopłacić
                                        > te kilkanaście tysięcy i nie bać się co kupuję. Tym bardziej, że wtedy wybieram
                                        > sobie takie wyposażenie jakie chcę.
                                        >
                                        ...ale na nowym tracisz na wartości 15-20 000 w 3 lata....a kupując 3-4 latka to największą utratę wartości masz już za sobą a auto jest nadal młode i ledwo dotarte... 60-80 tys.km u 4 latka to żaden przebieg...przed zakupem się sprawdza stan techniczny....nie umiesz? chociaż pewności nie ma nigdy...teoretycznie nawet nowe mogło spaść w transporcie z lawety , pomalowali i sprzedają jako nowe...przecież nikt do salonu nie przyjdzie z miernikiem lakieru bo każdy ma pewność:) żarcik:)
                                        • tbernard Re: nowe? nie, dziękuję :) 26.01.15, 23:40
                                          Ale 4 letnie to własnie wyjątkowo rzadko prywatne, tylko na ogół poflotowe i przeważnie przebieg realny bliżej 160 tys. A poflotowe menadżerskie, do użytku prywatnego i faktycznie zadbane nie trafia na wolny rynek, tylko do rodziny, znajomych itp.
                                          Na wolnym rynku auta prawdziwie zadbane o prawdziwym małym przebiegu będą drogie i do tego nierozróżnialne od dobrze odpicowanych i z przekręconym licznikiem i też dla niepoznaki drogich, aby sprawiały wrażenie, że to one są tymi wyjątkami. A zabieranie znajomego mechanika (któremu też trzeba coś odpalić) może pomóc tylko przy jaskrawych próbach naciągnięcia. Jedynie solidna kosztowna diagnoza w autoryzowanym warsztacie może dać wystarczającą pewność. Tak więc szukając przez kilka miesięcy i odbywając kilkanaście takich solidnych diagnoz nagle z portfela ucieknie spora sumka. Gdy ją dodasz do wyższej (teraz już wiesz na pewno, że słusznej) ceny, to już przy nówce nie jest to jakaś oszałamiająca przebitka.
                                          • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: nowe? nie, dziękuję :) 26.01.15, 23:52
                                            tbernard napisał:

                                            > Ale 4 letnie to własnie wyjątkowo rzadko prywatne, tylko na ogół poflotowe i pr
                                            > zeważnie przebieg realny bliżej 160 tys. A poflotowe menadżerskie, do użytku pr
                                            > ywatnego i faktycznie zadbane nie trafia na wolny rynek, tylko do rodziny, znaj
                                            > omych itp.
                                            > Na wolnym rynku auta prawdziwie zadbane o prawdziwym małym przebiegu będą drogi
                                            > e i do tego nierozróżnialne od dobrze odpicowanych i z przekręconym licznikiem
                                            > i też dla niepoznaki drogich, aby sprawiały wrażenie, że to one są tymi wyjątka
                                            > mi. A zabieranie znajomego mechanika (któremu też trzeba coś odpalić) może pomó
                                            > c tylko przy jaskrawych próbach naciągnięcia. Jedynie solidna kosztowna diagnoz
                                            > a w autoryzowanym warsztacie może dać wystarczającą pewność. Tak więc szukając
                                            > przez kilka miesięcy i odbywając kilkanaście takich solidnych diagnoz nagle z p
                                            > ortfela ucieknie spora sumka. Gdy ją dodasz do wyższej (teraz już wiesz na pewn
                                            > o, że słusznej) ceny, to już przy nówce nie jest to jakaś oszałamiająca przebit
                                            > ka.

                                            Masz całkowitą rację, 3-4 letnich aut od prywatnych właścicieli jest jak na lekarstwo i jeżeli rzeczywiście trafimy na zadbany egzemplarz to jego cena jest sporo wyższa od średniej. Jeżeli ktoś nie ma zamiaru zmieniać auta co 3-4 lata, to w takiej sytuacji zakup nowego samochodu wydaje się być rozsądną opcją, oczywiście pod warunkiem, że nabywcę rzeczywiście stać na takie auto. Gdy kupujący pojeździ takim samochodem 8-9 lat to nie odczuje żadnej utraty wartości, a będzie znał historię auta i mógł o niego zadbać.

                                            Kupno nowego samochodu nie ma natomiast sensu jeżeli lubimy często zmieniać pojazdy. Wtedy bardzie opłaca się rzeczywiście kupować samochody używane. Mówię oczywiście o samochodach kupowanych na osobę fizyczną, a nie firmę, w przedsiębiorstwie bowiem auto zarabia na siebie i nie możemy rozpatrywać jego kupna w zwykłych kategoriach.
                        • sterlecki Re: nowe? nie, dziękuję :) 24.01.15, 00:04
                          misiaczek1281 napisał:

                          > sterlecki napisał:
                          >
                          > > Przez te dziesięć lat z kraju wyjechały 2 miliony ludzi, a ty o bogaceniu
                          > . Gars
                          > > tka się bogaci, ale zdecydowanej większości po prostu nie stać na nowe au
                          > to.
                          >
                          > Część z nich stać na nowe auto...uskładali z mozołem te 35 000. Ale nie stać
                          > ich na utratę 50% w 4 lata czyli na wyrzucenie 20 000 zł w błoto... zbyt ciężk
                          > o pracowali by wyrzucać kasę a rynek jest szeroki i wśród używanych można wybie
                          > rać do woli:)

                          Śmieszne. Jak ktoś kupuje nowe auto za 35 tysięcy to nie myśli o utracie wartości za 4 lata, bo zazwyczaj nie zamierza go tak szybko sprzedawać. O ile nie trafi na felerny egzemplarz czy np. będzie stać go na droższe auto to pojeździ nim znacznie dłużej. Te twoje zadbane używki o ile rzeczywiście takimi są nie schodzą po średnich cenach tylko są droższe i często rozchodzą się wśród rodziny i znajomych.
                          • misiaczek1281 Re: nowe? nie, dziękuję :) 24.01.15, 11:09
                            sterlecki napisał:

                            > misiaczek1281 napisał:
                            >
                            > > sterlecki napisał:
                            > >
                            > > > Przez te dziesięć lat z kraju wyjechały 2 miliony ludzi, a ty o bog
                            > aceniu> > . Gars
                            > > > tka się bogaci, ale zdecydowanej większości po prostu nie stać na n

                            > Śmieszne. Jak ktoś kupuje nowe auto za 35 tysięcy to nie myśli o utracie wartoś
                            > ci za 4 lata, bo zazwyczaj nie zamierza go tak szybko sprzedawać. O ile nie tra
                            > fi na felerny egzemplarz czy np. będzie stać go na droższe auto to pojeździ nim
                            > znacznie dłużej. Te twoje zadbane używki o ile rzeczywiście takimi są nie scho
                            > dzą po średnich cenach tylko są droższe i często rozchodzą się wśród rodziny i
                            > znajomych.
                            To dziwne bo ja kupiłem zadbaną używkę od handlarza... oczywiście drożej ale warto dać te 2 tysiące więcej za zadbaną używkę niż 30 000 zł więcej za nówkę:)
                            • 4slash Re: nowe? nie, dziękuję :) 25.01.15, 00:09
                              Jak dałeś 2000 więcej to znaczy o 20% więcej i twoje auto zamiast w 2 lata stracić 20% czyli ok.2000 zł straci 40% czyli 4000 zł bo potencjalny nowy klient tego nie doceni. Słaby zrobiłeś deal misu :)
                              Przez 15 000 km na 2 lata,które ja przejeżdżam przez kwartał, to nawet nie zdążyłeś się tym autem pocieszyć,
                              Polo 2004 wg otomoto można kupić już za 8000 zł.
                              Wyrazy szczerego współczucia.
                              • misiaczek1281 Re: nowe? nie, dziękuję :) 25.01.15, 17:23
                                4slash napisał:

                                > Jak dałeś 2000 więcej to znaczy o 20% więcej i twoje auto zamiast w 2 lata stra
                                > cić 20% czyli ok.2000 zł straci 40% czyli 4000 zł bo potencjalny nowy klient te
                                > go nie doceni. Słaby zrobiłeś deal misu :)
                                > Przez 15 000 km na 2 lata,które ja przejeżdżam przez kwartał, to nawet nie zdąż
                                > yłeś się tym autem pocieszyć,
                                > Polo 2004 wg otomoto można kupić już za 8000 zł.
                                > Wyrazy szczerego współczucia.

                                sam sobie kupuj złoma za 8 000 zł :) Lepiej dać przy zakupie 4 tys.zł więcej za naprawdę bezwypadkowe Polo niż kupić taniej ale 4 tys.zł wydać później na naprawy :)
                                A wiesz ile wydałem na naprawy? rozrząd 300 zł, tłumik 140zł...olej + filtry 200 zł....typowe rzeczy eksploatacyjne....żadnych awarii i napraw ... bo za bezwypadkowe warto dopłacić...a na wartości stracę 4 tys.zł a nie 20 000 zł jak nowe haha:)
            • 4slash Re: nowe? nie, dziękuję :) 20.01.15, 09:21
              Widzę, że temacie ziemi jesteś podobnym fachowcem jak w kwestii motoryzacji.
              1. za 20-30 000 można kupić 1-2 ha ziemi z czego będzie rocznych dopłat 600-1200 zł pod warunkiem uprawiania ich
              2. dzierżawi się praktycznie za grosze a korzysta z dopłat ale trzeba mieć 20-50 ha na twój hipotetyczny 1 ha to szkoda kombajn umawiać (koszenie hektara10 min dojazd 50 min) godzina pracy 1000 zł
              3. żeby kupić ziemie uprawną trzeba być rolnikiem i mieć wykształcenie rolnicze, bo inaczej każdy miałby 1 ha i korzystał z ubezpieczenia KRUS (300 zł na kwartał zamiast 1000 zł miesięcznie czyli 1:10)
              Lepiej pracuj na tej posadzce za 2000 zł bo miałem o tobie lepsze mniemanie.
              • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: nowe? nie, dziękuję :) 20.01.15, 21:37
                4slash napisał:

                > Widzę, że temacie ziemi jesteś podobnym fachowcem jak w kwestii motoryzacji.
                > 1. za 20-30 000 można kupić 1-2 ha ziemi z czego będzie rocznych dopłat 600-120
                > 0 zł pod warunkiem uprawiania ich
                > 2. dzierżawi się praktycznie za grosze a korzysta z dopłat ale trzeba mieć 20-5
                > 0 ha na twój hipotetyczny 1 ha to szkoda kombajn umawiać (koszenie hektara10 mi
                > n dojazd 50 min) godzina pracy 1000 zł
                > 3. żeby kupić ziemie uprawną trzeba być rolnikiem i mieć wykształcenie rolnicze
                > , bo inaczej każdy miałby 1 ha i korzystał z ubezpieczenia KRUS (300 zł na kwar
                > tał zamiast 1000 zł miesięcznie czyli 1:10)
                > Lepiej pracuj na tej posadzce za 2000 zł bo miałem o tobie lepsze mniemanie.

                Nie wiem jak to jest obecnie, bo się nie interesuję, ale kilka lat temu znałem paru adwokatów, którzy byli zarejestrowani w KRUS jako rolnicy i płacili grosze na ubezpieczenie społeczne
                • 4slash Re: nowe? nie, dziękuję :) 21.01.15, 09:39
                  Tak było jeszcze kilka lat temu ale to się zmieniło tzn. teraz już tak nie można
            • thea19 Re: nowe? nie, dziękuję :) 20.01.15, 19:11
              hmm, nie masz ani spoko domu ani wypasionych wakacji ani fajnej bryki to o czym mowa?
              • sterlecki Re: nowe? nie, dziękuję :) 20.01.15, 19:44
                thea19 napisała:

                > hmm, nie masz ani spoko domu ani wypasionych wakacji ani fajnej bryki to o czym
                > mowa?
                Ma oszczędności. Za te pieniądze, które zebrał, bo nie tracił na spadku wartości auta i je zapewne zaoszczędził wybuduje sobie najbardziej okazały pomnik na cmentarzu, tylko pewnie musi nie kupić jeszcze kilku nowych aut.
                • thea19 Re: nowe? nie, dziękuję :) 20.01.15, 20:20
                  nie kupi. zazyczy sobie dopchac sie do rodziny bo przeciez pomnik juz jest, to po co marnowac kase na nowy.
                  • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: nowe? nie, dziękuję :) 20.01.15, 21:34
                    I koniecznie używaną trumnę po 59-letnim dziadku z Niemiec
                • parigot Re: nowe? nie, dziękuję :) 20.01.15, 22:47
                  No wlasnie, takie sa jego oszczednosci - chlop oszczedza cos czego nie posiada. Ja w sumie tez bo zamiast kupic kamienice to kupilem se mieszkanie z drugiej reki, zaoszczedzilem 20 mln pln. Stac mnie za to na wakacje w Kolobrzegu a nie jak ten glupol co wzial ta kamienice (pewnie jeszcze na kredyt i pewnie teraz wpierdziela suchy chleb a o wakacjach jak moje pewnie mu sie tylko marzy).
                  Eh ...szkoda gadac
    • rodan777 Re: nowe? nie, dziękuję :) 20.01.15, 08:23
      Mialem 23 auta. Raz kupilem nowe {E-klasse). Przez pol roku jezdzilem zastepczymi,bo wciaz cos nowego wysiadalo. I to naprawiali ponoc nalepsi {w najwiekszym Autohausie BRD - w Hamburgu}.Od to czasu - tylko JAHRESWAGEN!!! r.
      • wtopeq Re: nowe? nie, dziękuję :) 20.01.15, 08:59
        Miałem 36 aut, tylko używane, każde padało po miesiącu, najdalej po pół roku. Od 3 lat jeżdżę nowym i chodzi jak żyleta. Tylko NOWE!
        • filip505 Re: nowe? nie, dziękuję :) 24.01.15, 23:36
          .....popieram misiaczka o tyle ze uwazam ze lepiej kupic 3 letnia avalon niz nowa
          corolle,powiedzmy za ok 20 tys $,ale nie dla oszczednosci,tylko ze to duzo lepszy
          i bezpieczniejszy samochod,nie bede tu piepszyl ze z dobrej reki,garazowany,itp,
          bo niewiem,ale to niezniszczalny samochod,dzisiaj ma ok 10 lat,180+tys mil
          i zadnych problemow,stacyjke wymienilem ale to ponoc ewenemet ze sie zepsula,
          pewnie z mojej winy,ale to wcale nie znaczy ze nowa niebylaby lepsza,wiec misiaczku
          nie mow ze stare sa lepsze,a ze tansze i nadaja sie do jazdy to my wiemy,do czasu
          niestety,ale nie mozna wydac wiecej jak nas stac na cos,to my wiemy,ty pewnie
          tez,
          ---a co to znaczy tracic na samochodzie????,nie kupuj nie stracisz,ale jak kupisz to
          mozez zyskac,przyjemnosc ze dojedziesz tam,gdzie komunikacja masowa nie siega,
          proste????,
          • misiaczek1281 Re: nowe? nie, dziękuję :) 25.01.15, 17:28
            12 letnim też zajadę tam gdzie nowym tylko taniej :) po co przepłacać? masz za dużo kasy? to wpłać na Caritas lub inne organizacje:) będzie większy pożytek niż z utraty wartości:) proste????
            • wtopeq Re: nowe? nie, dziękuję :) 26.01.15, 22:01
              Nie, nie proste.
            • tbernard Re: nowe? nie, dziękuję :) 26.01.15, 23:43
              > 12 letnim też zajadę tam gdzie nowym tylko taniej :) po co przepłacać? masz za
              > dużo kasy? to wpłać na Caritas lub inne organizacje:) będzie większy pożytek ni
              > ż z utraty wartości:)

              A czy Ty swoją zaoszczędzoną kasę oddałeś do Caritasu?
              • parigot Re: nowe? nie, dziękuję :) 27.01.15, 00:34
                Nasuwa mi sie pewna hipoteza dotyczaca Misiaczka. To alter redaktora Kublika. W ten sposob sie msci na niegodziwych komentarzach pod jego artykulami.
        • chris62 Re: nowe? nie, dziękuję :) 27.01.15, 09:25
          Ciekawe bo mi żadne nie padło a z nowymizwłaszcza kupionymi w polskim salonie różnie bywa sam doświadczyłem indoolencji polskiego ASO w kwestii regulacji silnika.
          Niedawno był reportaż o panu co kupił nowe micibiciu od 5 lat nim nie jeździ bo mu sprzedali powypadkowe no i się sądzi jak to w Polsce czekaj tatka latka.
          A sam znam więcej takich przypadków z autopsji.

          Co do spadku wartości to kupiłem niespełna 4 latka z przebiegiem ok. 70 tys km o ponad 60% taniej niż kosztował w salonie a to że starszy model niż najnowszy mnie rybka a nawet ten nowszy dziwacznie wystylizowany mi się nie podoba.
          Drugi rok jazdy jak dotąd zero nakładów poza olejem, płynem chłodniczym i przekładaniem opon.
          Takie używki to nawet grzech odpuścić!

          A nowe? Never przy tak złodziejskich POdatkach i to dla rządu który nawet nie potrafi rozliczyć delegacji
          • gzesiolek Re: nowe? nie, dziękuję :) 27.01.15, 10:10
            Gratuluje ustrzelenia okazji... Wiele bym dal abym wg swoich wymagan ustrzlil 4latka za 40% wartosci i jeszcze igle... Ja chyba mam pecha, bo wszystkie 3-5katki ktore ogladam mechanicznie sa w gorszym stanie niz moj 6letni Lancer, ktory ma prawie 120tys km za soba...
            I to mimo, ze cene maja 2x wyzsza od tegoz Lancera...
            Rozumiem cene bo teraz szukam w klasie sredniej lub wyzszej, ale dlaczego te auta sa tak zajechane...
            Moze jakbym nie jezdzil danymi autami wczesniej (min. na jazdach probnych) to bym stwierdzil, ok pare latek, cos tam chrobocze, moze TTTM... ale jesli danym autem zrobilem pare tys km (np. Mondeo) a tu handlarz wciska mi igle ktora nawet dla laika igla nie jest to cos nie tak... jak mam placic 50tys PLN za auto z 2011roku to oczekuje ze mechanicznie jest jak nowe... zwlaszcza, ze na budziku tylko 90tys km... a tu wygląda na to, że przebieg 200tys jak nic i mechanicznie na granicy duuużych wydatków...

            • samspade Re: nowe? nie, dziękuję :) 27.01.15, 10:40
              Bo szukasz czegoś co nie istnieje. Nie ma czegoś takiego jak igła.
              3 czy 4 latek na rynku wtórnym to samochód poleasingowy. On ma swoje najechane a to co wyświetla się na liczniku to mało istotne. Pozostaje tylko kwestia jego stanu technicznego a z tym bywa różnie. W każdym razie kupując taki samochód trzeba się liczyć z tym ze robił on 40 tys rocznie a może więcej. Pozostaje kwestia kto nim jeździł i w jakim jest stanie.
              • thea19 Re: nowe? nie, dziękuję :) 27.01.15, 10:46
                widzialam roczny samochod w komisie, ktory mial 90tys najechane. to taki uczciwszy komis byl.
                • samspade Re: nowe? nie, dziękuję :) 27.01.15, 10:51
                  A za 3 lata ten samochód będzie miał 110 tys.
                  • thea19 Re: nowe? nie, dziękuję :) 27.01.15, 11:56
                    jak ktos go kupi do jezdzenia do kosciola, to pewnie tak.
                    • tbernard Re: nowe? nie, dziękuję :) 27.01.15, 12:37
                      thea19 napisała:

                      > jak ktos go kupi do jezdzenia do kosciola, to pewnie tak.

                      A jak będzie wracał z tego kościoła na wstecznym, to może nawet zejdzie na 80 tys ;)
                    • samspade Re: nowe? nie, dziękuję :) 27.01.15, 12:43
                      Nieprecyzyjnie sie wyrazilem. Chodzilo mi o wskazania licznika a nie przebieg.
                      • thea19 Re: nowe? nie, dziękuję :) 27.01.15, 13:27
                        110tys dla 4latka jest bardzo wiarygodne - malo kto by podejrzewal krecenie, predzej stluczke i pod tym katem badal auto. moja mama w 7latku miala 100tys (kupila nowy).
                        • samspade Re: nowe? nie, dziękuję :) 27.01.15, 13:31
                          To prawda 110 tys w 4 latku wygląda wiarygodnie. A ile jest będzie w rzeczywistości?
                          • thea19 Re: nowe? nie, dziękuję :) 27.01.15, 22:10
                            diabli wiedza. wiem, ze nawet salony kreca liczniki
              • a_weasley W tym sęk! 27.01.15, 11:17
                Samspade napisał:

                > Pozostaje kwestia kto nim jeździł i w jakim jest stanie.

                Absolutnie kluczowa w ogóle w przypadku kupna samochodu używanego.
                O cenie w pierwszym rzędzie decyduje rocznik między innymi dlatego, że ludzie z założenia nie wierzą w przebieg, w powymieniane części itp. Kupno używki od obcego to jest zawsze loteria. A nie zawsze ma auto na sprzedaż sąsiad, którego się widywało na co dzień i widziało, jak się obchodzi z autem, albo krewny czy bardzo dobry znajomy, o którym wiem, że mnie na minę nie wsadzi, bo dobre stosunki są dla niego więcej warte niż te parę złotych.
                • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: W tym sęk! 27.01.15, 11:32
                  a_weasley napisał:
                  Absolutnie kluczowa w ogóle w przypadku kupna samochodu używanego.
                  > O cenie w pierwszym rzędzie decyduje rocznik między innymi dlatego, że ludzie z
                  > założenia nie wierzą w przebieg, w powymieniane części itp. Kupno używki od ob
                  > cego to jest zawsze loteria. A nie zawsze ma auto na sprzedaż sąsiad, którego s
                  > ię widywało na co dzień i widziało, jak się obchodzi z autem, albo krewny czy b
                  > ardzo dobry znajomy, o którym wiem, że mnie na minę nie wsadzi, bo dobre stosun
                  > ki są dla niego więcej warte niż te parę złotych.

                  Rynek handlu używanymi samochodami, to branża, gdzie uczciwego sprzedawcę ze świecą szukać. Jeżeli decydować się na używkę, to rzeczywiście tylko od kupca, którego znamy i kiedy to auto mogliśmy obserwować może nie codziennie, ale na pewno regularnie widzieć okresowo w jakim stanie się znajduję, jak właściciel o niego dba. A i tak należałoby ten samochód bardzo dokładnie sprawdzić w ASO. Tylko takie możliwości kupna "znajomego" samochodu ma niewiele osób, reszta skazana jest na bawienie się w czysty hazard kupując na rynku wtórnym. I to coraz większy biorąc pod uwagę obniżającą się trwałość obecnie produkowanych pojazdów. Do przeszłości należą sytuacje, gdy auto robiło bez większych problemów 250-300 tys. kilometrów. Teraz każdy kto kupuje auto powyżej 150 tys, kilometrów przebiegu musi nastawić się na wystąpienie w takim pojeździe kosztownych awarii, które w pewnym momencie mogą sprawić, że naprawa będzie nieopłacalna.

                  • samspade Re: W tym sęk! 27.01.15, 13:34
                    wstrzasniety_nie_zmieszany napisał(a):

                    > Rynek handlu używanymi samochodami, to branża, gdzie uczciwego sprzedawcę ze św
                    > iecą szukać.

                    Dlatego nie ma co wierzyć komukolwiek na słowo i sprawdzać.

                    >Jeżeli decydować się na używkę, to rzeczywiście tylko od kupca, k
                    > tórego znamy i kiedy to auto mogliśmy obserwować może nie codziennie, ale na pe
                    > wno regularnie widzieć okresowo w jakim stanie się znajduję, jak właściciel o n
                    > iego dba. A i tak należałoby ten samochód bardzo dokładnie sprawdzić w ASO.

                    To po co codziennia obserwacja?

                    > Do przeszłości należą sytuacje, gdy auto robiło bez większych problemów 250-300
                    > tys. kilometrów.

                    Patrząc po samochodach na rynku wtórnym to nie prawda. Sporo jest samochodów, które przejechały tyle bez większych problemów.

                    >Teraz każdy kto kupuje auto powyżej 150 tys, kilometrów przebi
                    > egu musi nastawić się na wystąpienie w takim pojeździe kosztownych awarii, któr
                    > e w pewnym momencie mogą sprawić, że naprawa będzie nieopłacalna.

                    Zawsze kupując samochód z przebiegiem 150 tys należało oczekiwać awarii.
                    A jakie to awarie że naprawa jest nieopłacalna? Chyba że mówimy o pełnoletnich samochodach.
              • chris62 Re: nowe? nie, dziękuję :) 27.01.15, 12:10
                samspade 27.01.15, 10:40
                Bo szukasz czegoś co nie istnieje. Nie ma czegoś takiego jak igła.
                3 czy 4 latek na rynku wtórnym to samochód poleasingowy.
                ----------------------------
                Taką propagandę sieją salony samochodowe.
                Owszem takie auta też są ale opróć nich jest wiele innych.
                Nie można wykluczy,ć że np jakiś przedsiębiorca kupił drogie auto na firmę potem mu się noga powinęła i został zlicytowany to auto prawie nowe ktoś kupil na licytacji za dobrą cenę.
                Nie można wykluczyć że ktoś kupił auto prywatni i np nagle coś mu się z noga stało i zapragnął wymienić manual na automat może akurat nie być koninktury na dany model i cena może być atrakcyjna,
                Nie można wykluczyć że ktoś ma kredyt potrzebuje spłacić i musi tanie sprzedać albo potrzebuje kasy na operację itp itd.

                Głównym powodem kupowania bubli jest nie brak dobrych aut tylko szukanie po najtańszych ofertach "żeby się nie śmiali że przepłaciłem".
                Pytanie co to oznacza przepłacić? Czy to że ktoś kupuje za cenę wyższa niż rynkowa to już oznacza przepłacenie? IMO często bywa odwrotnie teń tańszy jest przepłacony bo zajechany!

                W salonie przepłacamy o 50% Akcyza + VAT. W przypadku samochodu przyzwoitej klasy za tą kwotę można kupić używkę w idealnym stanie i paliwa na wiele wiele lat.
                • carnivore69 Re: nowe? nie, dziękuję :) 27.01.15, 13:07
                  > W salonie przepłacamy o 50% Akcyza + VAT. W przypadku samochodu przyzwoitej kla
                  > sy za tą kwotę można kupić używkę w idealnym stanie i paliwa na wiele wiele lat.

                  To samo mozna powiedziec o "salonach" z odzieza. Tylko przebitka wieksza.

                  Pzdr.
                • samspade Re: nowe? nie, dziękuję :) 27.01.15, 13:36
                  To że samochód jest polezasingowy to żaden zarzut. A że są i inne? Są. tyle ze jak teraz odgadnąć czy historia modelu a właściwie właściciela to prawda a nie bajka.
            • chris62 Re: nowe? nie, dziękuję :) 27.01.15, 12:00
              gzesiolek 27.01.15, 10:10
              Gratuluje ustrzelenia okazji... Wiele bym dal abym wg swoich wymagan ustrzlil 4latka za 40% wartosci i jeszcze igle... Ja chyba mam pecha, bo wszystkie 3-5katki ktore ogladam mechanicznie sa w gorszym stanie niz moj 6letni Lancer, ktory ma prawie 120tys km za soba...
              --------------------------

              Bo szukasz nie tam gdzie trzeba.)

              Mnie interesowały tylko z polskiego salonu, pełną historią od "kilkuletniego" właściciela - miał być SUV diesel full wypas oczywiście 4WD do tego musial być blisko bo jeżdżenie po Polsce z powodu tylko dobrej reklamy mnie nie interesuje i szukałem aż znalazłem. Poza tym muszę wiedzieć od kogo kupuję nigdy od przypadkowej osoby bym niczego nie kupił.
              Zapłaciłem wyżej niż średnia rynkowa którą zaniżają golasy przednio napędowe i benznynowe ale wiemy ile w salonie trzeba dopłacić do wersji najdroższej względem podstawowej np Skoda Yeti potrafi kosztować nawet 150 tys PLN.
              Dlatego polskie misiaczki najczęściej kupują podstawowe golasy a np. Szwajacarzy preferują tylko full wypas dlatego importowane auta są bogatsze od krajowych
              Przy 4 letniej używce te 2-3 tys warto dopłacić prawda?
              Komisy i handlarzy należy omijać na 3 chu..e w bok!
              Na swoją opinię już dawno zapracowali a czy są nam potrzebni? Mi nie.
              • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: nowe? nie, dziękuję :) 27.01.15, 12:10
                chris62,
                zdradź nam jeżeli możesz, gdzie upolowałeś takie cudo, bo my pechowcy i szukaliśmy w komisach przy dealerach i od prywatnych osób, ale skutku żadnego to nie przyniosło. Dodam też, że nie mamy tylu znajomych, żeby móc sobie pozwolić na kupowanie samochodów tylko od nich (notabene moi jak już kupię auto to najczęściej jeżdżą nim minimum z 7 lat, więc nie ma szans na wyhaczenie 4-latka).

                Wybacz, ale z twojego postu poza ogólnikami nie ma żadnych konkretnych wskazówek jak i gdzie zaopatrzyć się w dobry używany samochód.
                • misiaczek1281 Re: nowe? nie, dziękuję :) 28.01.15, 11:13
                  wstrzasniety_nie_zmieszany napisał(a):

                  > chris62,
                  > zdradź nam jeżeli możesz, gdzie upolowałeś takie cudo, bo my pechowcy i szukali
                  > śmy w komisach przy dealerach i od prywatnych osób, ale skutku żadnego to nie p
                  > rzyniosło. Dodam też, że nie mamy tylu znajomych, żeby móc sobie pozwolić na ku
                  > powanie samochodów tylko od nich (notabene moi jak już kupię auto to najczęście
                  > j jeżdżą nim minimum z 7 lat, więc nie ma szans na wyhaczenie 4-latka).
                  >
                  > Wybacz, ale z twojego postu poza ogólnikami nie ma żadnych konkretnych wskazówe
                  > k jak i gdzie zaopatrzyć się w dobry używany samochód.

                  czyli co? lećmy do salonu bo nie ma recepty i wszystkie używki to złomy?
                  Salonowa propaganda:) rusz d... i poszukaj a znajdziesz:)
              • carnivore69 Re: nowe? nie, dziękuję :) 27.01.15, 13:04
                > Zapłaciłem wyżej niż średnia rynkowa którą zaniżają golasy przednio napędowe i
                > benznynowe

                Zwlaszcza wersje benzynowe V8 zanizaja cene.

                (Chyba, ze piszac o SUV-ach masz rzeczywiscie na mysli yeti i spolke.)

                Pzdr.
              • gzesiolek Re: nowe? nie, dziękuję :) 27.01.15, 13:41
                No to masz podobne wymagania jak ja... tylko ja biore pod uwage klase srednia (duze auto, dla rodziny 2+2), ew. srednie i duze SUVy ( ale te tylko 4x4, bo jak mam jezdzic kioskiem to z czyms w zamian).
                Tez biore pod uwage glownie polski salon, Pierwszy wlasciciel lub przysalonowe, z pelna historia itd itp.
                No i cena taka, zebym zmiescil sie w budzecie 100tys, ale oczywiscie im taniej tym lepiej... Jak nowy jest za 140tys PLN, to za rocznik 2011 nie chciałbym wydać więcej niż 75tys PLN... Skoro nowy w akceptowalnej wersji mam za 100tys PLN....
                Zdradz prosze co kupiles, gdzie i za ile...
                • chris62 Re: nowe? nie, dziękuję :) 27.01.15, 13:58
                  Myślę że masz szansę kupić coś takiego w tej cenie - cierpliwie szukaj ale raczej nie w komisach choć prawdę mówiąc znajoma kupiła w komisie gdzieś na górnym śląsku już 3 renówki i jest happy więc i tu reguł nie ma
                  Co do mojego zakupu to moja sprawa w każdym razie na pewno kupiłem dobrze i nie wtopiłem jestem zadowolniony. Kupiłem z ogłoszenia bezpośrednio od właściciela po miesięcznych negocjacjach :) Sprawdziłem kto to jaką ma opinię wiem gdzie mieszka jak długo ma auto, historię serwisową żeby nie było niespodzianek.
                  Stan techniczny tu zdaję się na siebie i własną wiedze i doświadczenie bardziej obawia się innych aspektów w stylu zadłużenie w banku jakaś cesja roszczenia osób trzecich itp.

                  Zabrałem głos tylko dlatego że nie podzielam tezy jakoby używane z automatu oznaczało nie do użytku. Powiem więcej używane nie zmęczone to spory zysk względem salonowego.
                  Nowe auto też ma wiele wad - droższe auto casco, stres po pierwszej rysce, stres przed kradzieżą itp. no i koszty przeglądów w ASO bo gwarancja a ta ostatnia jest przeszkodą dla tych co chcą dokonać jakichś modyfikacji np zainstalować lpg itp.

                  Na Twoim miejscu przy tak poważnej sumie zaglądałby nawet do salonów zwłaszcza teraz kiedy auta idą w rozliczenie na wyprzedaż rocznika jest szansa kupić coś pewneo w dobrym stanie.

                  Mój pułap cenowy nie przekraczał 50 tys PLN więc miałem o wiele mniejsze pole manewru.
                  • thea19 Re: nowe? nie, dziękuję :) 27.01.15, 14:31
                    nie trzeba robic przegladow w aso by miec gwarancje. wymiane czesci i plynow eksploatacyjnych moze zrobic kazdy warsztat, ktory sie tym zajmuje.
                  • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: nowe? nie, dziękuję :) 27.01.15, 14:39
                    chris62,
                    nikt nie twierdzi, że każde auto używane to automatycznie złom i jeżdżąca skarbonka, bo to oczywista nieprawda. Przyznasz jednak, że kupno dobrej używki to w obecnych warunkach wyjątkowo trudna sprawa, wymagająca czasu, ale przede wszystkim rozległej wiedzy motoryzacyjnej, aby móc wstępnie samemu ocenić stan auta. Zdecydowana większość ludzi (w tym również i moja skromna osoba) nie potrafi samodzielnie gruntownie sprawdzić auta, a korzystanie za każdym razem z ASO jest kosztowne.

                    Inaczej mówiąc przy kupnie nowego trafić na egzemplarz sprawiający kłopoty trzeba mieć pecha, przy kupnie używanego auta, aby nabyć porządne potrzebne jest szczęście.
                    • samspade Re: nowe? nie, dziękuję :) 27.01.15, 14:48
                      Być może potrzebne jest szczęście przy kupnie używanego. Na pewno potrzebne jest sprawdzenie samochodu. Tyle że nie zawsze da się dobrze sprawdzić dany pojazd.
                      Przy kupnie nowego są tez potrzebne większe pieniądze. Dużo większe pieniądze. Więc jeżeli kogoś stać to kupuje nowe
                    • chris62 Re: nowe? nie, dziękuję :) 27.01.15, 14:53
                      No cóż trudno z tym polemizować tak jest w istocie.
                      Może dlatego, że liczba handlarzy na rynku jest olbrzymia i podaż powypadkowych raszpli z zachodu to prawie 90% rynku?
                      Z drugiej strony ludzie szukający auta mają IMO durną filozofię że muszą kupić najtaniej jak się da.
                      Jak ktoś oferuje auto zadbane serwisowane bezwypadkowe i chce 10-20% więcej to zaraz jest argument "no coś pan za taką kasę kupię rok młodsze" albo inny argument e kupi za to VW albo Toy Toy, no i potem płacz, że po dzwonie albo ma 2x większy przebieg itp.
                      Każdy ma swój rozum albo brak rozumu.
                      Sam byłem u handlarza, który zaprezentował wypolerowane SUVy nawet opony wypastował na czarno i pomyśleć że są naiwni co się nabierają na takie zabiegi....
                      Jestem też przekonany ze te auta miały cofnięte liczniki wymienione elementy wnętrza jak podsufitka i inne, nawet w komorze silnikowej odkryłem ślady matactwa.
                      Ktoś kto chce kupić auto i mu się spodoba to słyszy to co chce słyszeć i nie zwraca uwagi na racjonalne przesłanki że to ściema.
                      Na tym jadą te cwaniaki - dlatego radzę ich omijać.
                • samspade Re: nowe? nie, dziękuję :) 27.01.15, 14:55
                  gzesiolek napisał:

                  > No to masz podobne wymagania jak ja... tylko ja biore pod uwage klase srednia (
                  > duze auto, dla rodziny 2+2), ew. srednie i duze SUVy ( ale te tylko 4x4, bo jak
                  > mam jezdzic kioskiem to z czyms w zamian).
                  > Tez biore pod uwage glownie polski salon, Pierwszy wlasciciel lub przysalonowe,
                  > z pelna historia itd itp.
                  > No i cena taka, zebym zmiescil sie w budzecie 100tys, ale oczywiscie im taniej
                  > tym lepiej...

                  Da się coś znaleźć przy takich kryteriach.
                  Na szybko znalazłem w okolicach 100 tys jeden samochód z 2014 i jeden z 12/2013. Oba przysalonowe od pierwszego właściciela.

                  • gzesiolek Re: nowe? nie, dziękuję :) 27.01.15, 23:48
                    Ale przecenione o ile w stosunku do nowego?
                    Bo ja znajduje nawet wiele ale zwykle albo kiepskie albo drogie... dość dużo jest demówek itp. ale np. 2014 za 90tys, gdy nowy z tego rocznika jest za 99tys... a nowy z zamówieniem na za 3 miesiące z produkcji 2015 jest za 107 tys (porównując te same wersje Mitsu Outka w benzynie z 4x4 i doliczając opłate za lakier w nowych)
                    Czyli 10% upustu za wzięcie dojeżdżonego na jazdach próbnych i plus kolejne 8% za rocznik...
                    Wtedy wole niejeżdżonego...

                    Bo jak już wziąć używkę to taką która pozwoli się cieszyć oszczędnością 40-50% z ceny, a nie brać dla zasady, żeby nie nowe...
                    Może mam złe podejście... Moge wydać 100tys PLN na używkę, ale tylko wtedy gdy to będzie miłość od pierwszego wejrzenia, a auto będzie niedostępne w tym budżecie jako nowe...

                    Np. kusi mnie pewien Lexus GS od dealera... ale gdzies w glebi duszy nie chce sie pchac w premium gdy wiem, ze jestem golodupcem, ktory powinien sie cieszyc ze stac go na klase srednia a nie pchac sie w koszty serwisu aut premium klasy o jeden wyzszej...
                    • samspade Re: nowe? nie, dziękuję :) 28.01.15, 07:44
                      Nowy będzie kosztował 140 tys. Nie sprawdzałem aż tak dokładnie wyposażenia. I nie przesadzaj z tym golodupcem.
                      • gzesiolek Re: nowe? nie, dziękuję :) 28.01.15, 13:15
                        100 miast 140tys za 2014?
                        Gdzie taka oferta? I jakie auto? ;)
                        Chetnie bym sprawdzil... bo oferta jak najbardziej ok.
                        • samspade Re: nowe? nie, dziękuję :) 28.01.15, 13:26
                          Patrzyłem na szybko na co ja bym popatrzył gdybym miał taki budżet
                          otomoto.pl/citroen-ds5-thp-sportchic-200-demo-f-vat-1-6-C35747364.html
                          Przy założeniu że pierwszy właściciel, servis ASO, bezwypadkowy nr vin pokazuje 6 modeli.
                          Tak przyznaję bez bicia po raz kolejny. One bardzo mi się podobają.
                          • gzesiolek Re: nowe? nie, dziękuję :) 28.01.15, 13:49
                            Jakby nie te brewki na pol samochodu :P

                            Problem w tym, ze DS5 wydaje mi sie malo praktyczna... Ale w sumie nie bralem jej pod uwage... Dosc czesto parkuje sobie obok takiej na parkingu przy stadionie Wisly w Krakowie i wydawala mi sie zawsze blizsza C4 niz C5 pod wzgledem wielkosci... ot taka luksusowa i designerska wersja 308SW...
                            Ale tutaj masz racje - moze i dobrze szukac aut na ktore jest maly popyt na rynku wtornym...
                            Mi ostatnio kumpel polecal poszukac aut demo w stylu Fiat Freemont, Kia Sorento, Lancia Thema, bo podobno tez mozna duzo ugrac... Jak chetnych mniej to i ceny spadaja...
                            Ale jakos tak ciezko mi sie przelamac, zeby wydac gruby hajs na auta ktore maja srednie opinie...
                            • samspade Re: nowe? nie, dziękuję :) 28.01.15, 14:34
                              Kupowanie takich samochodów nie jest nazwijmy to "misiaczkowym" podejściem.
                              Jestem z tych, którzy zwracają uwagę na wygląd. Też jest jeszcze jedna rzecz. W Polsce citroeny nie mają najlepszej renomy i dzięki temu ich ceny na rynku wtórnym są atrakcyjne. A że ta renoma opiera się na powielanych mitach.
                              U nas ciągle panuje przekonanie ze niemiec to niemiec.
                          • gzesiolek Re: nowe? nie, dziękuję :) 28.01.15, 13:59
                            A i zapomnialem o jednym aucie, ktorym mialem sie przejechac, ale ktos tutaj mnie nieco zniechecil... MIalem niezla oferte na DEMO 508 RHX w salonie w Krakowie (HDI+elektryczne - razem 200KM)... ale ktos tu narzekal na ergonomie i zanim sie zdecydowalem ktos juz przyrezerwowal...
                    • chris62 Re: nowe? nie, dziękuję :) 28.01.15, 09:45
                      gzesiolek napisał:

                      > Ale przecenione o ile w stosunku do nowego?
                      > Bo ja znajduje nawet wiele ale zwykle albo kiepskie albo drogie... dość dużo je
                      > st demówek itp. ale np. 2014 za 90tys, gdy nowy z tego rocznika jest za 99tys..
                      > . a nowy z zamówieniem na za 3 miesiące z produkcji 2015 jest za 107 tys (porów
                      > nując te same wersje Mitsu Outka w benzynie z 4x4 i doliczając opłate za lakier
                      > w nowych)
                      > Czyli 10% upustu za wzięcie dojeżdżonego na jazdach próbnych i plus kolejne 8%
                      > za rocznik...
                      > Wtedy wole niejeżdżonego...
                      ------------------------

                      Przy bardzo młodych autach tzn rok dwa może bardzij opłacać sie zakup nówki.
                      Optimum to jest 4-5 latek z małym przebiegiem garażowany od 1-go właściciela.

                      Słowo klucz to wyposażenie.
                      Ten sam model w miarę budżetowego SUVa może kosztować 70 albo 130 tys PLN w salonie.
                      Za 70 tys z hakiem można mieć też nowego Dustera w full opcji no ale to tylko Duster ciasny wewnatrz i słaby silnikowo a do tego nieatrakcyjny design.
                      Dlatego bardziej opłaca się dobra używka w tym budżecie.

                      Lepiej trzymają cenę aktualne modele, natomiast modele przedostatniej generacji są o wiele bardziej atrakcyjne cenowo.
                      Pozostaje pytanie czy kupujący zaakceptuje ich design i parametry bo ponoć nowsze ma być lepsze.
                      W praktyce bywa często odwrotnie bo najnowszy model bywa gorszy od poprzednika - tu trzeba niestety samemu obadać sytuację zrobić wywiad wyrobić sobie opinię przed podjęciem decyzji.

                      Koszty zakupu to jedno a koszty eksploatacji serwisu to drugie.
                      Trzeba być świadomym że przyjazd do mechanika autem np z gwiazdą na wymianę klocków będzie sporo droższy od przyjazdu np. Dusterem choć robota podobna.
                      Trzeba mieć świadomość że mało jest mechaników zdolnych naprawić cokolwiek poważniejszego przeciwnie bardziej są wstanie popsuć albo naciągnąć klienta na koszty kiedy ten się nie zna.
                      Koszt części zamiennych też będzie wyższy.
                      Z kolei zakup drogiego auta premium w tym kraju jest na wyrost. Wydasz kasę i będziesz tłukł tym po wykruszeniach?
                      Gdziekolwiek postawisz możesz spodziewać się zarysowania albo i kradzieży.
                      Za dużo kłopotów IMO.
                      Tu każdy sobie musi odpowiedzieć na pytanie jaki budżet jest gotów poświęcić na utrzymanie samochodu.
                      Ja osobiście wolę nie wydawać za wiele na auto - zostanie mi na paliwo gdzieś pojadę coś zobaczę. BTW spalanie przestaje być istotnym czynnikiem jeżeli więcej zaczniemy wydawać na serwis lub dołożymy sppro gotówki do zakupu auta ekonomicznego.
                      Wszystko trzeba rozważyć.

                      Wracając do zakupu używki i wersji modelu to nie wszyscy może wiedzą ale np. Taka Toyota RAV 4 jak wejdziecie na konfigurator na stronie dilera i sobie np wybierzecie opcję" listwa chromowana" na tylnej klapie to się zdziwicie ile kosztuje dopłata do tej ozdóbki.
                      Takich ficzerów jest sporo - wyposażenie dodatkowe może podbić cenę auta pona dwukrotnie a błąd kupującego jest taki że odnosi cenę używanego do salonowego najtańszego golasa.
                      Ja wolałem starszy model z napędem 4x4 niż najnowszy przednionapędowy a innych różnic na korzyść starszego jest sporo więcej.

                      • gzesiolek Re: nowe? nie, dziękuję :) 28.01.15, 11:01
                        W większości się zgadzam...
                        Co do poprzedniego modelu to np. taka CRV poprzednia generacja nie chce tracic na wartosci wg pogladow misiaczka ;). Za dobre auto z benzyniakiem i 4x4 w dobrym stanie trzeba dac 70tys za 2011 (no moze uda sie cos urwac... ale dobre auta zwykle nie stoja, wiec pozycja negocjacyjna slaba, a popyt duzy w stosunku do podazy).
                        Nowa CRV benzyniak+4x4 z rocznika 2014 z wyposazeniem odpowiadajacym to wydatek ok. 104tys PLN... Czyli 30% w 3lata - taka jest mniej wiecej utrata wartosci na tym aucie...
                        Co do utrzymania to mam sprawdzone serwisy Hondy i Mitsu i czytając opinie o tym jak niektórzy przepłacają za partactwo to jednak ciągnie mnie do tych marek z tego względu...
                        Ale pokusy mam zeby sprobowac cos lepiej wykonczonego i wyciszonego... i z silnikiem nieco mocniejszym...
                        To juz lepiej jest z RAV4, tylko ze poprzednia generacja jest niestety dosc mala...
                        Dobrym pomyslem chyba bedzie poczekac chwile i kupic Mondeo Mk4 (III gen) jak juz nowy bedzie szerzej sprzedawany... Bo te ze wzgledu na leasing i tak traca wartosc na leb na szyje, a po nowej generacji moze byc jeszcze taniej... tylko ze w tej masie ciezko znalezc spoko egzemplarz... ale jestem cierpliwy...

                        Co do dodatkow... to w Japoncach masz dosc duzo wyposazenie za nie tak duzo doplaty przy wyborze wyzszej wersji... ale wszelakie drobne dodatki kosztuja krocie... przynajmniej w katalogu... Ale wiele z nich da sie wynegocjowac gratis, albo za grosze od dealera... bo wiekszosc z nich jest montowana na miejscu...
                        Ja tak w Lancerze gratis dolozylem chlapacze, czujniki cofania, listwe alu ochronna na wierzch zderzaka pod bagaznikiem z tylu i kuwete do bagaznika, no i dywaniki gumowe ekstra... do tego ekstra rabat na lakier (bez doplaty z cennika)... jakbym bral to wszystko w cenach katalogowych to wyszlo by... z 5000 lacznie za dodatki i lakier metalic... niby nic, a jednak prawie 10% ceny samochodu...

                        Ok dzieki za rady, na spokojnie bede sie rozgladal... w sumie mam juz kupca na Lancera, po znajomosci za 25tys PLN + dobra flaszka single malt do wypicia za to zeby nadal byl bezawaryjny... cena ta obowiazuje do konca 2015, chyba ze sie cos z autem stanie, wiec jak cos znajde nowego to wymieniam...

                        Aha apropo 2 watkow... ostatnie Accordy sa teraz dostepne w wyprzedazy minimum 20tys PLN (najwyzsza wersje kombiaka nawet mi chcieli dac z upustem 30tys)
                        Kusi mnie by zostac ostatnim mohikaninem... i pozegnac godnie Accorda z salonow kupujac sobie takiego jednego za ok 100tys (bo tansze niz 95tys PLN juz wszystkie w kraju poszly)
                        • gzesiolek Re: nowe? nie, dziękuję :) 28.01.15, 13:24
                          Sorki pomieszałem akapity przy dopisywaniu... Akapit o serwisie powinien być po tym z RAV4 i Mondeo...
                    • chris62 Re: nowe? nie, dziękuję :) 28.01.15, 10:19
                      Polecam też zapoznać się z tym artykułem zawsze to jakieś pojęcie czego można się spodziewać po danym modelu.

                      wyborcza.biz/pieniadzeekstra/1,136884,15574499,Nie_ma_auta_bez_wad__Niektore_sa_zamierzone_przez.html
                      • gzesiolek Re: nowe? nie, dziękuję :) 28.01.15, 13:02
                        Tutaj widze powoli odwrocenie trendu... Producenci coraz czesciej zauwazaja, ze na serwisie mozna robic wcale nie gorszy biznes niz na nowych autach. Stad coraz wiecej wieloletnich gwarancji (powoli miast 2-3 lat norma staje sie 5), ale wzrasta koszt czesci, uznawanych przez gwaranta za eksploatacyjne... no i koszt uslug tez zbyt niski nie jest... Kilka tysiecy PLN ekstra od auta przez te pare lat... a awaryjnosc wbrew pozorom - poza wadliwymi seriami jest calkiem ok... Auta te 5lat i 100tys km bez problemu jezdza jak nowe przy nalezytym serwisie i dbaniu...


    • stutzfan Re: nowe? nie, dziękuję :) 27.01.15, 09:16
      Ja cały czas uważam, że misiaczek, jeśli jest taki oszczędny i nastawiony na kupowanie super używek, powinien raczej nagabywać na kupowanie nówek, gdyż w jego interesie byłoby, aby na rynku znajdowało się później jak najwięcej super zadbanych 4-letnich polo, które największą utratę wartości mają za sobą.

      Wniosek z tego jest taki, że misiaczek to tak naprawdę handlarz-komisowiec, który chce przekonać ludzi, że da się kupić zadbane auto w komisie, tylko trzeba za nie nieco więcej zapłacić.
      • tbernard Re: nowe? nie, dziękuję :) 27.01.15, 10:43
        Identyczne wnioski wyciągam. Jeśli nie handlarz, tylko zwyczajna osoba fizyczna - amator, to musiałby być idiotą promując coś, co podcina gałąź na której siedzi. Bo gdyby go ludzie posłuchali to, gdy przyjdzie w końcu czas na kolejną zmianę auta, to będzie musiał dłużej szukać i liczyć się z większą ceną z powodu nakręconego przez siebie popytu. W jego interesie powinno być aby inni kupowali te nówki, wśród których niektóre będą potem tymi zadbanymi. Oraz w jego interesie jest aby inni którzy szukają używanych nacinali się na szroty odpicowane, bo wtedy jemu zwiększa się wybór wśród tych naprawdę zadbanych.
        • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: nowe? nie, dziękuję :) 27.01.15, 11:40
          Misiaczek, różne rzeczy już pisał na tym forum. Pamiętam wątek dotyczący porównania kosztów utrzymania mieszkania w zestawieniu z kosztami utrzymania domu. Farmazony jakie tam prawił świadczyły jednoznacznie, że nowoczesny dom to oglądał wewnątrz chyba tylko jak był z wizytą u znajomych. Podobnie rzecz ma się z jego mądrościami na temat kupna używanych samochodów. Stać go na taki samochód jaki ma (żeby nie było, że szydzę, to broń boże nic złego, ja na przykład, gdy byłem dwudziestoparolatkiem jeździłem gó...anym, rozsypującym się Fiatem 126p, przy którym Polo to klasa premium) i dorabia sobie do tego całą ideologię, według której taniość zakupu i eksploatacji powinna być jedynym kryterium rozsądnego człowieka.
          • misiaczek1281 Re: nowe? nie, dziękuję :) 28.01.15, 11:31
            Na rynku aut używanych są miliony sztuk więc nawet gdyby ludzie nagle przestali kupować nowe auta to samochodów na rynku wtórnym nie zabraknie...a jeśli zabraknie to sprowadzą z Niemiec wiec spokojna głowa:)....moja ideologia nie polega tylko na tym by kupić tanio... wprost przeciwnie...zachęcam nawet by kupić nieco drożej samochód używany w bardzo dobrym stanie który jest wart swej ceny :) Salony omijam z daleka bo zakup nowego auta to bardzo deficytowa inwestycja:)
            Na dzień dobry trzeba wydać worek kasy (40-80 tys.zł) , później płacić za drogie serwisy (np.800zł jeden a przegląd używki to stówka + stówka wymiana oleju) ...i do nowego pojazdu warto też kupić AC bo w razie wypadku/kradzieży strata jest dużo większa niż w używce:) a do tego ta utrata wartości która przez pierwsze 3 lata jest niewspółmiernie wysoka w stosunku do stopnia zużycia auta...3 latek jest zużyty w 15% a traci nie 15% tylko aż 40% wartości:)
            • samspade Re: nowe? nie, dziękuję :) 28.01.15, 11:46
              Przecież osiągnąłem swój cel. Po co powtarzasz te same bzdety. Ja kupuje używane i chciałbym żeby jak najwięcej osób kupowało nowe. w ten sposób potem pojawia się używane na rynku. Gdyby ludzie przestali kupować nowe cena używanych wzrośnie. I nie przejmuj się tym że Cię nie stać na nowe. Nie musisz do tego dorabiać ideologii. Nie masz pieniędzy na nowe i tyle.
              Mam dzisiaj dzień dobroci dla tropi wiec ci odpowiedziałem.
              • misiaczek1281 Re: nowe? nie, dziękuję :) 28.01.15, 12:30
                samspade napisał:

                > Przecież osiągnąłem swój cel. Po co powtarzasz te same bzdety. Ja kupuje używan
                > e i chciałbym żeby jak najwięcej osób kupowało nowe. w ten sposób potem pojawi
                > a się używane na rynku. Gdyby ludzie przestali kupować nowe cena używanych wzr
                > ośnie. I nie przejmuj się tym że Cię nie stać na nowe. Nie musisz do tego dora
                > biać ideologii. Nie masz pieniędzy na nowe i tyle.
                > Mam dzisiaj dzień dobroci dla tropi wiec ci odpowiedziałem.

                Stać mnie na nowe...ale na świecie jest tysiąc innych przyjemności na które można przeznaczać pieniądze że szkoda bezrozumnie tracić na wartości 50% na nowym aucie...
                • samspade Re: nowe? nie, dziękuję :) 28.01.15, 13:04
                  Skoro dziś dzień dobroci dla trola:
                  Pewnie ze na świecie jest tysiąc innych przyjemności. Ty zaoszczędzone pieniądze wydałeś na tydzień pod namiotem nad polskim morzem i fajnie. A inni wolą nowy samochód. A inni mogą sobie pozwolić na nowy samochód i na wczasy nad morzem.Ich pieniądze ich sprawa.
                  Może te pieniądze tracą z pełna świadomością.
                  A to czy w rzeczywistości cię stać na nowe nie ma wpływu na fakt że gdyby ludzie przestali kupować nowe w końcu zabrakło by używanych a te dostępne używane były by droższe i amatorzy kempingu musieli by się zadowolić pobliskim parkiem/lasem
                • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: nowe? nie, dziękuję :) 28.01.15, 14:01
                  Stać mnie na nowe...ale na świecie jest tysiąc innych przyjemności na które
                  > można przeznaczać pieniądze że szkoda bezrozumnie tracić na wartości 50% na no
                  > wym aucie...


                  Każda rzecz używana traci od razu na wartości, na tej samej zasadzi powinieneś kupować używany telewizor, używana komórkę, używaną odzież, używaną pralkę itd.. Tych przedmiotów też są na świecie miliony, wystarczy wejść na allegro albo pójść do lumpeksu. Kiedy wreszcie do ciebie dotrze, że samochód jest takim samym urządzeniem jak pralka czy telewizor i jedyne pytanie jakie stawia sobie nabywca nowego telewizora czy samochodu, to czy go na ten wydatek stać. Jeżeli uzna, że stać to kupuje, bez oglądania się na misiaczkowe mądrości. Pamiętaj, że dziad, który oszczędza na wszystkim pozostanie dziadem, jeżeli jego dochody będą dziadowskie.
                  • a_weasley Co się komu opłaca 28.01.15, 17:17
                    Radość bierze patrzeć, jak tu jedni i drudzy bronią swoich decyzji życiowych.

                    Wstrzasniety_nie_zmieszany napisał(a):

                    > Każda rzecz używana traci od razu na wartości, na tej samej zasadzi powinieneś
                    > kupować używany telewizor, używana komórkę, używaną odzież, używaną pralkę itd.
                    > . Tych przedmiotów też są na świecie miliony, wystarczy wejść na allegro

                    ...i zwłaszcza w przypadku kompów i komórek, czyli artykułów, które dużo szybciej starzeją się moralnie niż technicznie (w odróżnieniu od takiej np. pralki), rynek wtórny kwitnie.

                    > jedyne pytanie jakie stawia sobie nabywca nowego telewizora czy samochodu,
                    > to czy go na ten wydatek stać.

                    Jedyne - to przesada. Zasadnicze - na pewno.
                    Pytanie tylko, co to znaczy "stać". Czy niewątpliwe radości posiadania nówki są warte tych pieniędzy, które trzeba dołożyć. Czy lepiej za te same pieniądze kupić nowe polo, czy pięcioletniego passata, czy może pięcioletnie polo, a za resztę kupić sobie coś fajnego.

                    Na to, żeby płacić więcej za to, za co można zapłacić mniej, nie stać nikogo.

                    Nowe Amalfi GTLX kosztuje 100k, 10-letnie 10k (kto chce, niech pod to podstawi jakąć rzeczywistą markę spełniającą te założenia).
                    Kąkulczyniański kupuje co 10 lat nówkę, a stary wóz sprzedaje za 10k. Czyli co 10 lat musi dołożyć 90k.
                    Mińczuk kupuje co 10 lat 10-latka, a stary wóz sprzedaje za ile kto da, kafla czy dwa. Czyli dokłada co 10 lat tyle, co Kąkulczyniański rocznie.
                    Żeby wychodziło na jedno, Mińczuk musiałby wydawać rocznie na naprawy (przez co rozumiem także takie utrzymanie pojazdu, żeby był w pełni niezawodny, czyli naprawiamy od razu przy pierwszych objawach niedomagania) 8k plus to, co i tak wydaje Kąkulczyniański (np. na serwisowanie w ASO przez czas obowiązywania gwarancji). Jeśli wydaje mniej, różnica jest ceną, którą płaci Kąkulczyniański za:
                    - wodotryski, których Amalfi poprzedniej generacji nie miał,
                    - widywanie warsztatu raz na 15 tys. km (chyba żeby jednak coś nie działało)
                    - posiadanie wozu na miarę, w wybranym przez siebie (no dobra, przez żonę) kolorze nadwozia i tapicerki, wyposażonego we wszystko to i tylko to, co Kąkulczyniańscy chcą mieć,
                    - raz na 10 lat radość wyjechania z salonu nówką i dziewiczej podróży (przyznaję, duże przeżycie, przerobiłem).
                    Płaci też za to wszystko dodatkową irytacją.
                    Kiedy w rocznym czy dwuletnim wozie coś się sypie, Kąkulczyniański się wścieka. "Szlag by ich trafił, stówę człowiek zapłacił, a się psuje". Mińczuk, gdy mu coś puka lub stuka, wzrusza ramionami "a czego się spodziewać w dużym wozie kupionym za dychę" i jedzie do warsztatu, w którym nie ma eleganckiej poczekalni ze skórzanymi fotelami, ale nie ma też rachunków zaczynających się od pozycji "Wjazd na stanowisko - 50 zł".

                    > dziad, który oszczędza na wszystkim pozostanie dziadem,
                    > jeżeli jego dochody będą dziadowskie.

                    Szwedzkie przysłowie mówi "nie ten bogaty, kto dużo zarabia, ale ten, kto mało wydaje".
                    • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: Co się komu opłaca 28.01.15, 18:15
                      a_weasley napisał:

                      > Radość bierze patrzeć, jak tu jedni i drudzy bronią swoich decyzji życiowych.

                      Nie bronię decyzji życiowych bowiem kupowałem i samochody używane i nowe, zatem nie wyznaję, jak niektórzy zasady wszystko co nowe jest lepsze.

                      > ...i zwłaszcza w przypadku kompów i komórek, czyli artykułów, które dużo szybci
                      > ej starzeją się moralnie niż technicznie (w odróżnieniu od takiej np. pralki),
                      > rynek wtórny kwitnie.

                      W pełni się zgadzam, ten przykład podałem niejakiemu misiaczkowi, żeby wykazać mu że nie tylko samochody dotyka spadek wartości.

                      Jedyne - to przesada. Zasadnicze - na pewno.
                      > Pytanie tylko, co to znaczy "stać". Czy niewątpliwe radości posiadania nówki są
                      > warte tych pieniędzy, które trzeba dołożyć. Czy lepiej za te same pieniądze ku
                      > pić nowe polo, czy pięcioletniego passata, czy może pięcioletnie polo, a za res
                      > ztę kupić sobie coś fajnego.

                      Ludzie to nie śrubki, każdy jest inny, ma inne potrzeby, nawyki i środki jakie może przeznaczyć na dany cel. Powtórzę po raz któryś, że nie uważam, aby kupno nowego samochodu było zawsze decyzją lepszą niż kupno używanego. Jeżeli ktoś ma wiedzę motoryzacyjną i dostęp do źródła pewnych używanych pojazdów, to zapewne mądrzej będzie jak kupi używkę, gdy ktoś nie ma wiedzy, czasu albo ochoty szukać auta nba rynku wtórnym to bezpieczniej kupić wtedy nowy samochód.

                      > Nowe Amalfi GTLX kosztuje 100k, 10-letnie 10k (kto chce, niech pod to podstawi
                      > jakąć rzeczywistą markę spełniającą te założenia).
                      > Kąkulczyniański kupuje co 10 lat nówkę, a stary wóz sprzedaje za 10k. Czyli co
                      > 10 lat musi dołożyć 90k.
                      > Mińczuk kupuje co 10 lat 10-latka, a stary wóz sprzedaje za ile kto da, kafla c
                      > zy dwa. Czyli dokłada co 10 lat tyle, co Kąkulczyniański rocznie.
                      > Żeby wychodziło na jedno, Mińczuk musiałby wydawać rocznie na naprawy (przez co
                      > rozumiem także takie utrzymanie pojazdu, żeby był w pełni niezawodny, czyli na
                      > prawiamy od razu przy pierwszych objawach niedomagania) 8k plus to, co i tak wy
                      > daje Kąkulczyniański (np. na serwisowanie w ASO przez czas obowiązywania gwaran
                      > cji). Jeśli wydaje mniej, różnica jest ceną, którą płaci Kąkulczyniański za:
                      > - wodotryski, których Amalfi poprzedniej generacji nie miał,
                      > - widywanie warsztatu raz na 15 tys. km (chyba żeby jednak coś nie działało)
                      > - posiadanie wozu na miarę, w wybranym przez siebie (no dobra, przez żonę) kolo
                      > rze nadwozia i tapicerki, wyposażonego we wszystko to i tylko to, co Kąkulczyni
                      > ańscy chcą mieć,
                      > - raz na 10 lat radość wyjechania z salonu nówką i dziewiczej podróży (przyznaj
                      > ę, duże przeżycie, przerobiłem).
                      > Płaci też za to wszystko dodatkową irytacją.
                      > Kiedy w rocznym czy dwuletnim wozie coś się sypie, Kąkulczyniański się wścieka.
                      > "Szlag by ich trafił, stówę człowiek zapłacił, a się psuje". Mińczuk, gdy mu c
                      > oś puka lub stuka, wzrusza ramionami "a czego się spodziewać w dużym wozie kupi
                      > onym za dychę" i jedzie do warsztatu, w którym nie ma eleganckiej poczekalni ze
                      > skórzanymi fotelami, ale nie ma też rachunków zaczynających się od pozycji "Wj
                      > azd na stanowisko - 50 zł".

                      Utrzymanie używanego samochodu może być kosztowniejsze niż nowego, szczególnie jeżeli padnie ci turbina, strzeli łańcuch rozrządu i zniszczy silnik itp. Koszty usuwania awarii w nowoczesnych samochodach są bardzo wysokie, kupując auto używane zazwyczaj nie wiesz jak traktował go poprzedni właściciel. Im bardzie wypasiona używka tym większe koszty napraw. Posiadane od nowości auto też może się popsuć, ale statystycznie rzadziej.

                      Niemniej zgadzam się również z twoją tezą, że utrzymanie nowego auta w zakresie przeglądów i ubezpieczeń jest zazwyczaj wyższe, tylko, że jak ktoś jednak chce mieć nowe auto to powinien wziąć to pod uwagę przy zakupie.

                      Szwedzkie przysłowie mówi "nie ten bogaty, kto dużo zarabia, ale ten, kto mało
                      > wydaje".

                      Oszczędność jest cnotą, a rozrzutność wadą, to truizmy, z którymi nie ma co dyskutować. Niemniej jeżeli twój dochód jest niewielki, to nawet największe oszczędności nie uczynią cię zamożnym.

                      Żeby ktoś nie wyciągnął mylnych wniosków - stan majątkowy w żadnym razie nie definiuje człowieka, tylko jego czyny.
                    • gzesiolek Re: Co się komu opłaca 30.01.15, 10:58
                      W tych rozwazaniach brakuje jednego... Pewnosci sprawnosci... jak kupuje nowe to (przynajmniej jak na razie mialem w 2 autach) do konca uzytkowania mam auto technicznie sprawne i niezawodne i nie trace czasu i nerwow na to, ze mi auto rano nie ruszy, ze zawale inne rzeczy warte czesto wiecej niz sama naprawa auta przez to ze pojazd zawiedzie w najmniej oczekiwanym momencie...
                      W 10latku wymaganie tego zeby byl zawsze sprawny to juz czesto luksus...
                      Zwlaszcza jak nie znasz jego historii...
                      Do tego dochodzi starzenie sie auta... 10latkiem zwykle nie pojezdzisz kolejnych 10lat... wiec w swoich przeliczeniach dodaj kupno min. 2x wiekszej ilosci aut...
                      No i sprobuj wytlumaczyc zalozycielowi watku, ze na 10latku zaoszczedzi procentowo znacznie wiecej niz na 5latku ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka