Dodaj do ulubionych

Prawo do ataku...

15.09.04, 21:45
Ładny, pogodny letni dzień - droga sucha, słońce nie przeszkadza, bo wzdłuż
drogi sporo starych gęstych drzew.
Droga gładka, trochę kręta - przyjemna choć wąska - bez dodatkowego pobocza.
Na szybkościomierzu niecała setka - niezabudowany, ruch umiarkowany.
Silnik szumi, radio cicho gra - reszta rodziny drzemie.

Nagle przed zakrętem, zza którego wyjeżdża ciężarówka z naczepą, spotykasz na
swoim pasie reflektory poloneza, który wyprzedzając ciężarówkę, wyjechał zza
zakrętu wprost na Ciebie - do czołowego brakuje kilkudziesięciu metrów!

Hamowanie na nic - za blisko, zjechać nie ma gdzie ani On ani Ty.
Masz sekundę na podjęcie decyzji: zjechać w prawo na drzewo czy walić na czołowe?

W pierwszym przypadku giniesz Ty i Twoja rodzina a sprawca zmyka bezkarnie, w
drugim także giniecie, ale z Wami również sprawca tej sytuacji.

Co wybrać!!?

Kierowca ma obowiązek ZAWSZE unikać zderzenia, nie jest ważne, kto zawinił -
jeśli nie zrobi nic, to sam będzie współwinny.

Jest prawo do obrony koniecznej, czy jest prawo do ataku?
Ginąć niewinnie zostawiając bezkarnego sprawcę, czy pociągnąć drania za sobą w
przepaść?

Niezłe piekło fundujemy sobie na tych drogach, i to w imię jakichś
bezsensownych powodów...

A Wy co wybralibyście w ciągu tej sekundy?

Pozdrawiam,

Mejson
Obserwuj wątek
    • Gość: AdM Re: Prawo do ataku... IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 15.09.04, 21:56
      Odruchowo walę w drzewo. A po zastanowieniu zdaje się, suma pędów będzie
      mniejsza. Dlaczego zamiast drzew na poboczu nie ma pasów z luźnego piasku,
      czegoś na wzór tych z F1?
    • Gość: TO JA Re: Prawo do ataku... IP: *.honeywell.com 15.09.04, 22:24
      Ja bym pewnie hamowal mimo wszystko i zjechal na prawo tak zeby nawet przytrzec
      o drzewa, liczac ze Polonez zmiesci sie w dziurze miedzy mna a ciezarowka. Cos
      w rodzaju celowania w waska ale otwarta przestrzen a nie czolowo w Poloneza
      albo drzewo. Tak by mi chyba nakazal instynkt samozachowawczy.
    • Gość: Doki Re: Prawo do ataku... IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 15.09.04, 22:34
      Co to znaczy "hamowanie na nic"? Na kilkudziesieciu metrach, na suchej
      nawierzchni wytrace moze nawet polowe z tej "niecalej setki". I sru w Poloneza.
      Ja i moi pasazerowie przezyjemy. Nowoczesne auto, strefy zgniotu, poduszki itp.
      Co sie stanie w Polonezie, obchodzi mnie juz mniej. Nie bedzie problemu z
      wytlumaczeniem sie z nieunikniecia zderzenia, tlumaczylbym sie tak glupio, jak
      to wyczytalem na tym forum- ze czasy reakcji mierzone w sekundach, ze panika itp.
      To przy zalozeniu, ze NAPRAWDE nie da sie uniknac zderzenia. Ale to chyba tylko
      na waskiej, gorskiej drodze, z metrowymi betonowymi barierami po obu stronach.
      Na normalnej szosie, nawet bez poboczy i z drzewami, ten Polonez da rade
      wyprzedzic na trzeciego. Policz sobie, zsumuj szerokosci wszystkich trzech
      pojazdow- na styk, moze pourywacie sobie lusterka, moze podrapiecie lakier, ale
      jakos przejdzie. No i takie obtarcie zawsze lepsze od czolowego.
      Trzecie wyjscie: przeciez odstepy miedzy drzewami sa chyba wieksze niz szerokosc
      Twojego samochodu. Wal nie w drzewo, tylko pomiedzy drzewa, na pole.

      Aha, tu nie ma mowy ani o obronie, ani o ataku.

      I po drugie: zawsze jest jakies wyjscie.
    • Gość: charlie_x Prawo do życia IP: *.tvgawex.pl 15.09.04, 23:00
      ..szczerze? Nie wiem.To co widać po wypadkach, ktore są w tej
      kategorii "na trzeciego" to jednak element zaskoczenia i strachu paraliżuje i
      jest jedno duże bęc...jeśli jednak byłbym tak szybki by to zrobić -zawsze próba
      ucieczki przed czołówką, lub nie daj Boże drzewem.pozdrawia charlie_x
    • wichura Re: Prawo do ataku... 16.09.04, 08:57
      Tak "w kapciach przed komputerem" to wybrałbym czołowe z innym autem (o ile nie
      jest to TIR lub potężny SUV). Naprawdę da się z tego wyjść cało. Ale na drodze
      oprócz trzeźwego myślenia liczą się także odruchy - możliwe, że bym uciekał,
      ale na pewno nie hamował (mam to doświadczenie za sobą - staranowałem sku***,
      który wymusił na mnie pierwszeństwo i tylko policjant się zdziwił, że nie ma
      śladów hamowania).
      Z moich obserwacji wnioskuję jeszcze jedno: jeśli będziesz troszczył się o
      blachy - zginiesz.
    • Gość: RF Re: Prawo do ataku... IP: 57.66.193.* 16.09.04, 10:31
      No ja sobie nie muszę tego wyobrażać ja to przeżyłem tylko na szczęści z
      Cieńkusiem a nie Polonezem. Pokonałem zakręt drogi z przeciwka kolumna pojazdów
      a przed maską Cieńkuś... Odruch był taki że wdepnąłem hamulec z całą siłą aż mi
      silnik zgasł w Megance, w sumie brakło około 30 cm do zderzenia. Od tej pory
      zawsze jadę wolniej przed zakrętem gdzie widoczność jest ograniczona...
      Niestety coraz więcej kompletnych debili na drogach się pojawiło, nie dość że
      kupują prawo jazdy bo poziom ich inteligencji nigdy nie będzie na tyle wysoki
      żeby byli w stanie zdać egzamin to jeszcze mają 0 wyobraźni i instynktu
      samozachowawczego. Dla 1 minuty szybszego przejazdu odcina AB gotowi ryzykować
      życie a kodeks drogowy to dla nich ciemna magia nie do pojęcia.
    • edek40 Re: Prawo do ataku... 16.09.04, 12:33
      Przezylem podobna historie tylko na pagorku. Do momentu zderzenia to moze i da sie okreslic czas w sekundach. Na reakcje jednak masz ulamki sekund. Zdecydowalem hamowac i odbic na pobocze, ktore choc nierowne to jednak nie jest tak twarde i rozpedzone jak BMW z przeciwka. Nie wiem co zrobil tamten debil, bo mieciutki jak noworodek zatrzymalem sie dopiero za gorka. W przydroznym rowie wypralem spodnie i juz odprezony ruszylem w dalsza droge. Od tego czasu stracilem bardzo duzo z mlodzienczej pewnosci, ze jesli tylko utrzymam sie na swoim pasie to przezyje...
    • kustosz.m Re: Prawo do ataku... 16.09.04, 12:41
      Ide na czolowe.
      Moj humvi tak bym sie nie zmiescil.
      Tylko cholera moja juz pol roku czekam na ciezsza wersje.
      Prez te polityke to pewnie i kolejne pol roku beda mnie zwodzic z dostawa.
      Jak zamienie, ide na czolowe.

      Pozdrawima Ganckiego.
    • remo29 Re: Prawo do ataku... 16.09.04, 13:08
      [...]
      > A Wy co wybralibyście w ciągu tej sekundy?

      W ciagu sekundy nie jesteś w stanie dokonać wyboru, bo ZAWSZE instyknt samozachowawczy wybierze za ciebie. I w tym wypadku też wybierze ucieczkę (nawet z góry skazaną na katastrofę) niż ostatnią misję ostatniego sprawiedliwego.
    • mejson.e "Prawo do życia" 16.09.04, 23:10
      Gość: AdM
      "Odruchowo walę w drzewo."

      Gość: TO JA
      "Ja bym pewnie hamowal mimo wszystko i zjechal na prawo tak zeby nawet przytrzec
      o drzewa, liczac ze Polonez zmiesci sie w dziurze miedzy mna a
      ciezarowka."

      Gość: Doki
      "Co to znaczy "hamowanie na nic"? Na kilkudziesieciu metrach, na suchej
      nawierzchni wytrace moze nawet polowe z tej "niecalej setki". I sru w
      Poloneza."

      Gość: charlie_x
      "..szczerze? Nie wiem.To co widać po wypadkach, ktore są w tej
      kategorii "na trzeciego" to jednak element zaskoczenia i strachu paraliżuje i
      jest jedno duże bęc...jeśli jednak byłbym tak szybki by to zrobić -zawsze próba
      ucieczki przed czołówką, lub nie daj Boże drzewem"

      wichura
      "Tak "w kapciach przed komputerem" to wybrałbym czołowe z innym autem (o ile nie
      jest to TIR lub potężny SUV). Naprawdę da się z tego wyjść cało. Ale na drodze
      oprócz trzeźwego myślenia liczą się także odruchy - możliwe, że bym uciekał,
      ale na pewno nie hamował"

      Gość: RF
      "No ja sobie nie muszę tego wyobrażać ja to przeżyłem tylko na szczęści z
      Cieńkusiem a nie Polonezem. Pokonałem zakręt drogi z przeciwka kolumna pojazdów
      a przed maską Cieńkuś... Odruch był taki że wdepnąłem hamulec z całą siłą aż mi
      silnik zgasł w Megance, w sumie brakło około 30 cm do zderzenia."

      edek40
      "Przezylem podobna historie tylko na pagorku. Do momentu zderzenia to moze i da
      sie okreslic czas w sekundach. Na reakcje
      jednak masz ulamki sekund. Zdecydowalem hamowac i odbic na pobocze, ktore choc
      nierowne to jednak nie jest tak twarde i
      rozpedzone jak BMW z przeciwka."

      kustosz.m
      "Ide na czolowe."

      remo29
      "W ciagu sekundy nie jesteś w stanie dokonać wyboru, bo ZAWSZE instyknt
      samozachowawczy wybierze za ciebie. I w tym wypadku też
      wybierze ucieczkę (nawet z góry skazaną na katastrofę) niż ostatnią
      misję ostatniego sprawiedliwego."

      Ile wpisów tyle decyzji a nawet prawdziwych przykładów!

      Dziękuję za wszystkie wpisy, były mądre, choć temat podałem koszmarny...

      Jak widać - ciężko wymyśleć wyjście z takiej sytuacji nawet "w kapciach przed
      komputerem" a co dopiero na drodze, mając świadomość, że TO dzieje się naprawdę.

      Jeśli chodzi o mnie, to nie wierzę, że próbowałbym zabić sprawcę - mimo zadania
      Wam tego pytania, nie zadawałbym pewnie go sobie.
      Próbowałbym za wszelką cenę nie dopuścić do zderzenia - ani z drzewem, ani z
      polonezem - hamując, sręcając, wciskając się między drzewa a przeciwnika.
      Może skończyłoby się na uderzeniu rogiem i okręceniu samochodu, wrzuceniu pod
      naczepę a może tylko na złożeniu boków i obtarciu blach - nie wiem.
      Wiem tylko, że starałbym się zrobić wszystko, co możliwe.
      Chyba, że sparaliżowałby mnie strach i nie mógłbym podjąć żadnej decyzji...

      Cieszy mnie, ze większość z Was też próbowałaby to robić.
      To daje jakąś nadzieję.

      Ale najgorsze, że tak kiedyś może się zdarzyć.
      I może będziemy żałowali, ze nie zrobiliśmy naprawdę wszystkiego.

      A wszystko dlatego, ze ktoś zabiera nam nasze "prawo do życia" (bardzo dobrze
      napisane, charlie_x!). I robi to bez ważnego powodu.
      Dla kaprysu, z głupoty, braku doświadczenia, cynizmu, okrucieństwa, gapiostwa?

      I nie będzie to jakiś ON - obcy i bezosobowy twór.
      To będzie jeden z nas.

      Oby tylko hipotetycznie...

      Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję,

      Mejson
      • Gość: TO JA Re: "Prawo do życia" IP: *.honeywell.com 16.09.04, 23:30
        Czlowiek ma odruch agresywny (ataku) jak go chce ugryzc komar albo mucha. Przed
        wszystkim innym chowa sie albo ucieka. Zastanawia mnie jednak taki jak ten
        gosciu w Polonezie. Czy on w ostatniej chwili zda sobie sprawe ze spowodowal
        swoj (i moj) koniec czy to nigdy jednak do niego nie dotrze.
        • mejson.e Refleksja 16.09.04, 23:35
          Gość portalu: TO JA napisał(a):

          "Zastanawia mnie jednak taki jak ten gosciu w Polonezie. Czy on w ostatniej
          chwili zda sobie sprawe ze spowodowal swoj (i moj) koniec czy to nigdy jednak do
          niego nie dotrze."

          Może dotrze i zdoła wykrztusić "o ku.wa!".

          Ale na więcej bym nie liczył...

          Mejson
          • remo29 Re: Refleksja 17.09.04, 11:02
            [...]
            > Może dotrze i zdoła wykrztusić "o ku.wa!".

            W opisanym przypadku to raczej "O ku..." :))
    • szymizalogowany Re: Prawo do ataku... 16.09.04, 23:23

      > Na szybkościomierzu niecała setka - niezabudowany, ruch umiarkowany.
      > Silnik szumi, radio cicho gra - reszta rodziny drzemie.

      marudzenie niedowartosciowanego tatuska w srednim wieku ktory chcialby
      byc "macho"

      > Nagle przed zakrętem, zza którego wyjeżdża ciężarówka z naczepą, spotykasz na
      > swoim pasie reflektory poloneza, który wyprzedzając ciężarówkę, wyjechał zza
      > zakrętu wprost na Ciebie - do czołowego brakuje kilkudziesięciu metrów!
      >
      > Hamowanie na nic - za blisko, zjechać nie ma gdzie ani On ani Ty.
      > Masz sekundę na podjęcie decyzji: zjechać w prawo na drzewo czy walić na
      czołow
      > e?
      >
      > W pierwszym przypadku giniesz Ty i Twoja rodzina a sprawca zmyka bezkarnie, w
      > drugim także giniecie, ale z Wami również sprawca tej sytuacji.


      buhahahahhahahahahahahahahahha

      ale bzdury

      powinienes pisac ksiazki sensacyjne



      1. zwalniaj przed zakretami

      2. nigdy nie ma tak ze albo-albo (albo walniesz w poloneza albo w drzewo)
      droga to nie garaz a przestrzen pomiedzy samochodami, drzewami itd jest bardzo
      duza

      zawsze mozna gdzies sie zmiescic

      wypadki sa wtedy jak
      1. kierowca nie mial czasu nic zrobic nawet mrugnac (w twoim przyapdku
      jak "mozesz wybierac drzewo-polonez to znaczy ze spokojnie mozna uniknac
      wypadku wogle)
      2. samochod wpadl w poslizg i nie bylo nad nim kontroli


      mimo ze bzdury to pozdrawiam
      • szymiobsrany Re: Prawo do ataku... 16.09.04, 23:26
        szymizalogowany napisał:
        > powinienes pisac ksiazki sensacyjne

        Buahahahaha a ty debilu powinienes ze swoja bujna wyobraznia pisac ksiazki SF
        hehehehehe
      • mejson.e Prawo do krytyki 16.09.04, 23:33
        Do szymizalogowany'ego.

        I co chciałbyś przeczytać w odpowiedzi?
        Pszczelarz pierwszy zacytował Tuwima, więc Tobie pozostanie czytanie humoru
        zeszytów.
        Może kiedyś i ty trafisz na stopkę?
        • szymizalogowany Re: Prawo do krytyki 16.09.04, 23:36
          > I co chciałbyś przeczytać w odpowiedzi?


          nic.


          mam nadzieje ze kiedys wydasz ksiazke sensacyjna. chetnie kupie.

          trzymaj sie prawej strony i zwalanij przed zakretami

          pzdr
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka