Dodaj do ulubionych

Jazda uszkodzonym autem

17.06.21, 10:36
Właśnie się dowiedziałem, że siostra pojechała na wakacje z rodziną autem, które ostatnio walnęło bokiem w słupek płotu (solidny, ani nie drgnął). Dwoje drzwi z prawej strony do wymiany. Poza tym, że mogła ulec uszkodzeniu poduszka boczna, to zastanawiam się, jak to jest w naszych przepisach. Wydaje mi się, że policja może zatrzymać auto, którego drzwi przypominają rzeźbę Salvadora Dalego. Co uważacie/myślicie/wiecie?
Obserwuj wątek
    • qqbek Re: Jazda uszkodzonym autem 17.06.21, 10:57
      Co my na to?
      Auto ma spełniać wymogi techniczne.
      Jednym z nich jest brak ostrych krawędzi.
      Jeżeli nie rozerwała blachy, ani nie zagięła jej tak, że tworzy ostre, wystające zakończenia, a nadwozie pozostaje "nadwoziem zamkniętym" to teoretycznie wolno jechać takim autem po drogach publicznych.
      • minicuper2 Re: Jazda uszkodzonym autem 20.06.21, 20:42
        qqbek napisał:

        > Co my na to?
        > Auto ma spełniać wymogi techniczne.
        > Jednym z nich jest brak ostrych krawędzi.
        > Jeżeli nie rozerwała blachy, ani nie zagięła jej tak, że tworzy ostre, wystając
        > e zakończenia, a nadwozie pozostaje "nadwoziem zamkniętym" to teoretycznie woln
        > o jechać takim autem po drogach publicznych.
        >

        Auto ma spełniać wymogi techniczne i być sprawne w 100% i nie może być uszkodzone po dzwonie!...a jeśli ma dwoje drzwi z prawej strony do wymiany, do tego poduszka boczna uszkodzona i ty mówisz że wolno jechać takim autem po drogach publicznych? a geometria zawieszenia kto wie czy poprawna...a zbieżność?
    • wislok1 Re: Jazda uszkodzonym autem 17.06.21, 18:08
      Ciezko oceniac, jak nie ma fotki auta z tymi rozje,anymi drzwiami....

      Jak drzwi sie zamykaja i otwieraja bez problemu, w czasie jazdy kierowca ich nie musi trzymac jedna reka, a druga kierowac autem, to czemu mialaby sie dopie... ?
      Rzecz jasna jest to ryzykowna zabawa, ale nawet w DE widzi sie auta, ktore prosza o pilna wizyte u blacharza....
      • nousecomplaining Re: Jazda uszkodzonym autem 18.06.21, 22:15
        > Pytanie jak te drzwi wyglądają.
        Choojowo wyglądają. Wygląd to jedna sprawa, ale poduszka, która mogła ulec uszkodzeniu, to już inna rzecz. Powiedzmy, że (tfu tfu) mają wypadek i niezadziałanie poduszki powoduje coś złego. Raz, że wtedy siostra ma wyrzuty sumienia, a dwa, jak wtedy interpretowana jest kwestia winy.
        • only_the_godfather Re: Jazda uszkodzonym autem 19.06.21, 10:11
          Skoro poduszka nie wystrzeliła i nie świeci się żaden błąd poduszki to dlaczego odrazu zakładasz że uległa uszkodzeniu?Jakby coś z nią było nie tak to najpewniej już by świeciła się kontrolka.
          Nawet jeśli podczas wypadku poduszka by nie zadziałała to to jest kwestia poczucia winy i sumienia siostry. Co do winy, nie ma obowiązku wyposażania samochodów w boczne poduszki, wiec tutaj nikt nic nie ugra. Z resztą w przypadku np nie zapiętych pasów, za wiele to nie zmienia w kwestii winy, sprawca i tak jest sprawcą i może przed sądem próbować udowadniać, że gdyby ofiara miała pasy to by przeżyła. Ale nie zmienia to kwestii tego, że dalej jest sprawcą i to sprawca doprowadził do wypadku.
      • qqbek Re: Jazda uszkodzonym autem 18.06.21, 00:18
        samspade napisał:

        > Jeździłem kiedyś samochodem uznanym przez tu jako "całka". A w firmie do wymian
        > y zakwalifikowali drzwi mimo drobnych wgnieceń i rys.

        Bo "całka" to kategoria ubezpieczeniowa i trzeba wziąć poprawkę na wiek i cenę auta.

        W szwagra 406 Coupe wjechał burak CRV-ką.
        Lekko uszkodził błotnik, kierunkowskaz w błotniku i trochę drzwi porysował.
        Ale auto wiekowe, więc wyszła "prawie całka".
        Szwagier dostał 4 czy 5 tysięcy za to - na razie nie robił z tym nic, poza wymianą kierunkowskazu.

        Gdyby to był 406 sedan czy SW, to z całą pewnością byłaby to "całka".

        A samochód sprawny.


        Z "drugiej strony spektrum" masz bardzo drogie i bardzo rozwalone auta, które nie kwalifikują się jeszcze do "całki", bo z racji ich ceny przed wypadkiem opłaca się nadal "rzeźbić".

        "Szkoda całkowita" to jedynie kategoria ubezpieczeniowa opisująca moment, w którym przestaje się opłacać naprawić auto w ASO z racji dostępności części i kosztów serwisu. Zakładam, że w wypadku Seicento "całką" będzie uszkodzenie tylnej klapy wymagające jej wymiany i lakierowania (choć na szrocie dostaniesz podobną za 100 złotych).
        • engine8 Re: Jazda uszkodzonym autem 18.06.21, 00:41
          To ty masz rozrzutna zone.
          Ja jak chce swojej kupic telefon czy auto to pierwsze pytanie - "A co jest zlego w tym co mam"?
          Spelnia swoje role wiec po co wymieniac?
          Mowie ze stare i juz troche niedomaga, cesto sie psuje i wolne a w sumie to nie spelnia wszystkich finkcji ktore mlodsze/nowsze by spelnialy..
          To ona na to: "Pytalam o telefon/samochod a nie o ciebie".
          I tak si ekoncz dyskusje na temat uaktualniani sprzetow.
            • qqbek Re: Jazda uszkodzonym autem 18.06.21, 10:44
              x49xx napisała:

              > Ja chodziłam niedawno ze starym telefonem i prosiłam sprzedawców o taki sam, ty
              > lko nowy. Ich mina bezcenna:-)

              Ja tam telefon zmieniam ilekroć się z podatkami nie wyrabiam.
              Raz na dwa lata minimum.
              Kupuję taki, żeby te dwa lata bez żadnych zabiegów posłużył.
              Mam ulubioną markę i po prostu biorę "kolejny model z tej serii" - zazwyczaj "pauzując" dwa lub trzy modele w tzw. "międzyczasie".
              • x49xx Re: Jazda uszkodzonym autem 18.06.21, 11:08
                Nigdy jeszcze nie miałam nowego telefonu, "zdzieram" po mężu lub dzieciach. Jestem oszczędnym człowiekiem i nie lubię zmian. Najbardziej mi przeszkadza wielkość, telefon jest za duży!
                • qqbek Re: Jazda uszkodzonym autem 18.06.21, 11:13
                  x49xx napisała:

                  > Nigdy jeszcze nie miałam nowego telefonu, "zdzieram" po mężu lub dzieciach. Jes
                  > tem oszczędnym człowiekiem i nie lubię zmian.

                  Po mnie to córka "zdziera" telefony, żona sobie nowe kupuje, jak i ja, ale żony częściej nie dożywają "starości".

                  > Najbardziej mi przeszkadza wielko
                  > ść, telefon jest za duży!

                  A to też - żony Pocophone to przy moim Sony tablet właściwie, a nie telefon.
                  Przez bardzo długi czas kupowałem telefony serii "Compact" od Sony, a jak przestali "robić" Compacty, to się na serię "5" przesiadłem (ekran duży, ale proporcje kinowe - 21:9, więc nadal da się wygodnie jedną dłonią obsługiwać).

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka