qqbek
18.06.21, 23:11
Tak sobie siedzę na tarasie, sączę kolejne piwo i patrzę w kierunku podjazdu, gdzie tydzień temu wkurwiał mnie swoją obecnością PuG.
Pamiętam pusty garaż po Almerze i Fieście, pusty podjazd po E36, Astrze i E53 i zawsze były to uczucia mieszane, bo z jednej strony "kłopot z głowy", a z drugiej zostawały jakieś wspomnienia, coś co warto było sobie na"zaś" zachować.
I nic.
Żadnej ambiwalencji.
Totalny luz i odprężenie.
Francy nie ma i chuj.
Do żadnego samochodu nie miałem chyba w życiu jeszcze tak negatywnego nastawienia. Nawet tego Vauxhalla Cavaliera, którego sprzedałem po kilku tygodniach, darzyłem większym afektem.
Też mieliście kiedyś takie auto?