Gość: Ewa
IP: *.gazeta.pl / *.internetdsl.tpnet.pl
05.11.04, 16:38
Dziś jechałam autem, było ciemno i slizgo, padał deszcz.Nagle maluszek się zatrzymał (skręt w lewo) a ja myślałam że On tylko wolno jedzie. Było odstępu z 50m. Jechałam 40-50km/h zaczełam póżno hamować i w połowie dopiero zorientowałam się że jadę za szybko, auto się prawie ślizgało. Chciałam skręcić ale nie dało. Na szczęście po prawej było duże i równe pobocze. Trwało to dosyć długo. Przez przypadek coś zrobiłam i auto wjechało na pobocze. Czy to mogło być dlatego że puściłam hamulec na trochę? Czy może lepsza przyczepność?? Było to 3m od malucha więc w ostatniej chwili. Focos jadący za mną zatrzymał się na zderzaku tego malucha ale nic się nie stało. Wnioskuję że miałam baardzo dużo szczęścia. Co dtałoby się gdybym użyła dodatkowo ręcznego? (jak bym zdąrzyła, ale był na to czas)
Czekam na jakiś komentarz albo podobne opowieści.
pozdrawiam