Dodaj do ulubionych

Pociągiem w Alpy, czyli....

14.02.24, 09:08
".... urzekła mnie Twoja historia".


turystyka.wp.pl/pojechala-pociagiem-z-polski-w-alpy-wszyscy-mnie-pytali-o-jedno-6995194288704064a

Tak z ciekawości czytam (mam jednak ciut bliżej) i pare rzeczy mi się nie składa by to nadal brzmiało tak różowo jak w artykule. Ale oczywiście jak ktoś chce, lubi (nie lubi autem) to żaden kłopot. Tyle, ze z art. wynika jakie to lekkie, łatwe i przyjemne...

Czy aby na pewno?

1. Wiem jak wygląda pakowanie się na tydzień na narty do auta. Gratów jest naprawdę sporo.
Sprzęt teoretycznie można wypożyczyć na miejscu, ale ja np. mam wąską stopę, kupiłem doskonałe buty kilka lat temu i jak mam spędzać na stoku z 5h (a czasem więcej) to chcę swoje. Wygniecione przez kogoś innego wkładki to dla mnie dyskomfort. Nie da się ukryć, że to też dodatkowy koszt (własne jest zawsze tańsze). No ale, Pani z Gdańska, może nie mieć, bo za wielu miejsc (chyba tylko jedno) w okolicy do jazdy nie mają.

2. Art brzmi fajnie, tyle, że trasę ma trochę za krótką. Pani jedzie z domu w Alpy jak sądzę?

Pakuje auto pod domem, wyjeżdżam koło 3 - 4 rano, późnym popołudniem jestem we Włoszech.
Trase Kato - Wiedeń - Kato ogarniam jednego dnia (ostatnio ciotkę wiozłem) Salzburg troche dalej. Z Gdańska na południe też się teraz już spoko jedzie i (wspomniany w artykule) nocleg po drodze też przecież wchodzi w grę.

Ale...

"W grudniu 2023 r. do międzynarodowych połączeń PKP Intercity dołączył nocny pociąg z Warszawy do Monachium w Niemczech. " z tym, że Pani mieszka w Gdańsku.

Czyli... najpierw z tymi wszystkimi gratami (a ciuchy na narty raczej się ma spakowane, choćby spodnie, bo podróżowanie w tym to żadna przyjemność) musi się dostać: A ze sa spore, to nie mówimy o małym plecaku. + graty dla dzieci, tych zawsze jest sporo, bo rzeczy często ma się x 2 (dwie pary spodni, dwie kurtki, itd...). Tego się naprawdę robi dużo do spakowania.

- z domu na dworzec w Gdańsku - tu raczej Boltem tego nie ogarnie... Ani miejskim autobusem chyba?
- z Gdańska do Wawy - pociąg jedzie 3 - 4h a pewnie dla bezpieczeństwa (opóźnienia) lepiej być w Wawie wcześniej

"Pociąg Chopin rusza z Warszawy Centralnej o godz. 19:23, do Salzburga dojeżdża następnego dnia o 7:44"

Powiedzmy, że jesteśmy w Wawie te godzinę wcześniej (ale chyba lepiej nawet ze 2 mieć zapasu) czyli 18:20, czyli wyjazd z Gdańska ok 14:00 + dojazd na dworzec, itd... więc właściwie od rana jest sie na nogach i tak, żeby to wszystko ogarnąć.

Przed 8:00 rano mamy dworzec w Salzburgu - HURA!!!

Tyle, że jak znam życie to tam na dworcu nie ma żadnych wyciągów narciarskich, więc znów... albo jakiś zbior kom (pytanie gdzie jest miejsce docelowe?) albo trzeba wypożyczyć auto na tydzień i nie może to być miejska popierdółka, bo bagaże gdzieś trzeba wieźć.
No i z Salzburga gdzieś juz normalnymi drogami dojechać, więc i tak jest się w okolicy środka dnia na miejscu

Zatem... wydaje mi sie to być (w podsumowaniu) dość droga impreza i droższa niż jazda "rodzinnym" autem + nocleg po drodze.
Mamy pot po dupie kapiący, bo troche latania z tymi tobołami, wsadzanie, wyciąganie, przekładanie, pilnowanie, itd.

"Ja bilety kupowałam na miesiąc przed wyjazdem i za całą naszą czwórkę zapłaciłam ok. 900 zł w jedną stronę. " [Wawa - Salzburg - a gdzie reszta? Taksówka w gdańsku, dojazd do Wawy, wypożyczenie auta w Austrii, zatankowanie auta w Austri, wypożyczenie sprzętu narciarskiego dla 4 osób].

To ok 130 - 140 litrów paliwa i zakładając spalanie ok 8l/100km daje to w ten kwocie zasięg ok 1600 km (do Salzburga z Gdańska jest niecałe 1200 km).

Tak więc... urzekła mnie ta historia, ale ja jednak wolę na narty autem. Buda na dach, graty do bagażnika, staje kiedy chcę, gdzie chcę i jeszcze mam frajdę z samej jazdy.

Mam wrażenie, że artykuł sporo pomija a rzeczywistość takiej podróży mocno koloruje i naciąga. Mogę się mylić, ale jakoś nie sądzę, że na miejsce człowiek dociera mniej zmęczony i jeszcze z kasą zaoszczędzona w kieszeni.
Obserwuj wątek
    • hukers Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 14.02.24, 11:49
      Daj spokój, przecież to jakaś marna reklama Polskich Kolei Państwowych.
      • galtomone Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 14.02.24, 12:26
        "Syn i mąż mieli więc swoje miejsca, a ja dzieliłam pociągowe "łóżko" z pięcioletnią córką." - ciekawe czy w aucie też trzyma córeczkę na kolanach... to takie wygodne 😂
        • marekggg Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 14.02.24, 13:33
          trzymanie coreczki na kolanach w samochodzie jest raczej zabronione...
          • galtomone Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 14.02.24, 14:18
            marekggg napisał:

            > trzymanie coreczki na kolanach w samochodzie jest raczej zabronione...

            Ja nie pisałem, że dozwolone, tylko, że wygodne.
    • nousecomplaining Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 14.02.24, 12:45
      Ale autorka nie wspomniała w ogóle (chyba że przeoczyłem) o tym, że pojechała na narty.
      Tak czy owak dla mnie to też porażka logistyczno-bagażowo-kosztowa. Szczególnie wyjazd z dwójką dzieci, ja prdle, wiem, ile tych bambetli się bierze. Przecież jadąc z Gdańska, można sobie zrobić nocleg po drodze i na luziku dojechać. 1800 zeta za sam pociąg, a gdzie reszta kosztów komunikacyjnych? Jak pisałeś, z Salzburga z buta raczej nie pójdziesz do miejsca docelowego. A już na miejscu co? Wiem, że my mamy bliżej, ale proporcjonalnie to autem do Austrii na pewno taniej. Teraz nas wyszło 1000 zeta w obie strony za paliwo/winiety (4 osoby).
    • nousecomplaining Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 14.02.24, 12:59
      > Sprzęt teoretycznie można wypożyczyć na miejscu, ale ja np. mam wąską stopę, kupiłem doskonałe buty kilka lat temu i jak mam spędzać na stoku z 5h (a czasem więcej) to chcę swoje.
      Co do butów to pełna zgoda, ale z nartami to ja tak nie mam. Od lat biorę tylko buty (i kask), a narty wypożyczam - dla mnie to dodatkowy fun, bo mi w wypożyczalni dobierają różne i mogę sobie wypróbować fajne modele, a teraz jest w czym wybierać - szybsze, wolniejsze, z mniejszym czy większym promieniem skrętu etc (rozwinęła się ta technologia niesamowicie). A koszt - sorry, to nie jest tam drogie.
      • galtomone Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 14.02.24, 13:07
        nousecomplaining napisał(a):

        > > Sprzęt teoretycznie można wypożyczyć na miejscu, ale ja np. mam wąską sto
        > pę, kupiłem doskonałe buty kilka lat temu i jak mam spędzać na stoku z 5h (a cz
        > asem więcej) to chcę swoje.
        > Co do butów to pełna zgoda, ale z nartami to ja tak nie mam. Od lat biorę tylko
        > buty (i kask), a narty wypożyczam - dla mnie to dodatkowy fun, bo mi w wypożyc
        > zalni dobierają różne i mogę sobie wypróbować fajne modele, a teraz jest w czym
        > wybierać - szybsze, wolniejsze, z mniejszym czy większym promieniem skrętu etc
        > (rozwinęła się ta technologia niesamowicie). A koszt - sorry, to nie jest tam
        > drogie.

        Fakt... ale mnie jakoś szkoda czasu na takie próbowanie. Mam swoje 3 pary różnych i doskonale się bawię.
        W sumie nie wiem które lubię najbardziej.
        Teraz tydzień spędziłem na Fisherach 165 cm (promień skrętu chyba 13 - 17 m) na wysokiej płycie. Do uczenia idealne.
        Jak się dzieciakom wydawało, że po 2 dniach na tyczkach gigantowych to są już eksperci od jazdy na krawędziach, to taka narta pozwala łatwo pokazać, że da się jeszcze ciaśniej 😈😂 i szybciej.
        • nousecomplaining Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 14.02.24, 13:14
          > to taka narta pozwala łatwo pokazać, że da się jeszcze ciaśniej
          Oj tak tak, jest zabawa : ) No jak masz 3 pary do wyboru, to fajnie, ale... zabierasz wszystkie na wyjazd?
          • galtomone Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 14.02.24, 13:27
            nousecomplaining napisał(a):

            > > to taka narta pozwala łatwo pokazać, że da się jeszcze ciaśniej
            > Oj tak tak, jest zabawa : ) No jak masz 3 pary do wyboru, to fajnie, ale... zab
            > ierasz wszystkie na wyjazd?

            Zabieram zwykle z 6 - 7. Bo jeszcze Żona i Młody.
            Teraz będzie łatwiej, bo Młody może już też na moich, wiec będzie może z 5.

            Najgorzej jest tylko jak się założy "złe" narty na złą okazję.

            Pamiętam chyba w 2019 wybrałem sie rano ze Szwagrem na pojeżdżenie jak tylko wyciągi otworzą.
            I tak w połowie drogi coś nas ruszyło i zamiast do tej części niższej pojechalismy na lodowiec.

            On na fajnych slalomkach 183 a ja na tych "krótkich", bo mieliśmy jeździć na miękkich stokach.

            I na lodowcu sie okazało, że jest fhuj zimno, fhuj twardo i całkiem pusto. Jeszcze może ze 3 osoby z nami na jebutnie wielkiej polanie.
            Jak zaczęliśmy po którymś razie zjeżdżać na kręchę to baaaardzo żałowałem, ze mam krótkie narty 😂😂😂.

            Garmin (z barometrem) pokazał, że szwagier wymiękł w coraz wyższym ruszaniu po ok 90 km/h ja doszedłem do 126 km/h ale narty tak latały (im szybciej tym mniej równy stok się robił - dziwne 😁), że .... z perspektywy czasu to nie było za mądre.

            W każdym razie jazda na jajo z dupą tuż nad śniegiem i prędkością powyżej 100km/h to bardzo interesujące doznanie 😂.

            Na długich nartach polecam, na krótkich zdecydowanie nie.
            • nousecomplaining Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 14.02.24, 13:40
              > W każdym razie jazda na jajo z dupą tuż nad śniegiem i prędkością powyżej 100km/h to bardzo interesujące doznanie
              Już zapomniałem, jak to jest. Moja dupa za stara na to się zrobiła, nie mówiąc o kolanach. Kiedy ja tak szybko jeździłem, to nie było żadnych garminów, więc nie wiem, ile czasem miałem na blacie.
              A teraz, gdy wydawało mi się, że jadę ponad 90, to pomiar wykazał 78... A wydawało mi się, że zapierdalam nie wiem jak szybko 😂
              • galtomone Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 14.02.24, 14:20
                Nooo.... wiek nie sprzyja szybkiemu jeżdżeniu na nartach.
                Kolana (tfu, tfu!) na razie spoko, ale 50 na karku wiec cholera wie jak będzie dalej.

                Tym bardziej, że taliowane narty i jazda na krawędzi i wymaga mocnego pchania kolanami i dodatkowo je obciążą.
                A jazda ześlizgiem, jak 30 lat temu to już nie to samo.
                • nousecomplaining Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 14.02.24, 15:27
                  > A jazda ześlizgiem, jak 30 lat temu to już nie to samo.
                  30 lat temu to jeździłem śmigiem na Volklach 190 cm 😁
                  • marekggg Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 14.02.24, 17:06
                    ja tez mialem takie narty przy wzroscie 175, ale na kreche nie bylo problemu, na stromych zjazdach i rozjezdzonym stoku tez nie. wszystko kwestia umiejetnosci.
                    dzisiaj mam co prawda jakies tam taliowane, ale tylko troche.
                    predkosc nie mierze, to juz nie dla mnie. ja to bardziej lubie krajobrazy i spokojna jazde.

                    chociaz jeden stok bym jeszcze chetnie zjechal - harakiri w Mayrhofen
                    • nousecomplaining Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 15.02.24, 12:13
                      > harakiri w Mayrhofen
                      Jechałem nią. Wymagający stok, ale przy odpowiedniej technice spokojnie do pokonania bez stresu. Niestety trasa stała się kultowym "challangem" dla wszystkich, niezależnie od umiejętności. Zjeżdżają więc tabuny idiotów, którym się wydaje, że potrafią. I można obserwować naprawdę spektakularne upadki. Nie mówiąc już o zagrożeniu, jakie stwarzają dla siebie i innych.
                      • nousecomplaining Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 15.02.24, 12:15
                        Nie muszę dodawać, że wielu z nich dostaje ataku odwagi po kilku piwach albo innych aperol spritzach.
                        • galtomone Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 16.02.24, 07:08
                          Z fajnych stoków, które bym jeszcze odwiedził to jest Nosal w Zakopanym.

                          Sam stok do jazdy taki se, ale jak stały na nim tyczki to robiło się bardzo ciekawie.
                          Szkoda, że od lat nie jest przygotowywany.
                          • hukers Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 16.02.24, 09:33
                            galtomone napisał:

                            > Z fajnych stoków, które bym jeszcze odwiedził to jest Nosal w Zakopanym.
                            >

                            Pamiętam "grube" parodniowe imprezy w Nosalowym Dworze (po drugiej stronie ulicy) a w dzień szusowanie na Nosalu (pewnie z trzema promilami we krwi). Echh, człowiek był młody i głupi.
                            • galtomone Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 16.02.24, 09:42
                              😂😂😂😂
                      • bywalec.hoteli Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 16.02.24, 09:52
                        nousecomplaining napisał(a):

                        > > harakiri w Mayrhofen
                        > Jechałem nią. Wymagający stok, ale przy odpowiedniej technice spokojnie do poko
                        > nania bez stresu. Niestety trasa stała się kultowym "challangem" dla wszystkich
                        > , niezależnie od umiejętności. Zjeżdżają więc tabuny idiotów, którym się wydaje
                        > , że potrafią. I można obserwować naprawdę spektakularne upadki. Nie mówiąc już
                        > o zagrożeniu, jakie stwarzają dla siebie i innych.

                        To poniżej? Na filmie nie wygląda tak najgorzej. W jaki sposób jest mierzone to 78%?

                        • galtomone Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 16.02.24, 09:58
                          Śmig hamujący i jak krawędzie ok i nie ma pionowej ściany, to z każdego stoku się spokojnie zjeżdża.

                          Tylko to nie jazda na krawędzi jako taka, bo co skręt to hamujemy.
                          A na krawędzi, (tylko musi być równo, twardo i względnie szeroko, w końcówce każdego skrętu można jeszcze wycisnąć nogami cit dodatkowej prędkości i jedzie się coraz szybciej.

                          Ale tam się tak nie da.
                        • marekggg Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 16.02.24, 10:45
                          na zdjeciach tego nie zobaczysz.

                          to sa zdjecia z Bystrego, nie jest to jakis super stromy stok, ale poczatkujacym nie polecam.

                          ale to bylo 24 lat temu
                          • galtomone Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 16.02.24, 11:18
                            👍👍👍👍

                            Nóżki szerzej, dupka niżej, kolanka mocniej ugięte i masz sportową sylwetkę.


                            Żartuje, super!

                            Taka ciekawostka...
                            Zauważyłem na stoku, że wielu instruktorów (to takie zaszłości jak sądzę) nadal przy uczeniu bardziej sportowej jazdy na krawędzi ciągle wymaga od uczących się prostowania sylwetki i przejścia z N do W.

                            Jak ma być szybko i dynamicznie to już żadnego NW nie ma.... tylko praca kolan.

                            • jackk3 Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 17.02.24, 03:44

                              > Jak ma być szybko i dynamicznie to już żadnego NW nie ma.... tylko praca kolan.>
                              Alez jest tylko w ‘poziomie’. Zdecydowana większość narciarzy nigdy nie wskoczy na ten najwyższy poziom kiedy trzeba robić dokładnie na odwrót to do czego są przyzwyczajeni. Myśle ze wiele osób by miało siłowo-wytrzymałościowe problemy….
                              • galtomone Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 17.02.24, 06:31
                                jackk3 napisał:


                                > Alez jest tylko w ‘poziomie’. Zdecydowana większość narciarzy nigdy nie wskoczy
                                > na ten najwyższy poziom kiedy trzeba robić dokładnie na odwrót to do czego są
                                > przyzwyczajeni. Myśle ze wiele osób by miało siłowo-wytrzymałościowe problemy….

                                No jest.
                                + jeszczę w pewnej fazie skrętu masz pozycje z którą instruktorzy (do takiej nauki "cywilnej" techniki) walczą, czyli "jakbyś siedział na kiblu". 😉

                                No ale tak wygląda nauka, przez wszystkie fazy i techniko się przechodzi, bo różne stoki, różny śnieg to różny typ jazdy.
                                W głębokim śniegu jedzie się jeszcze inaczej.
                                • jackk3 Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 17.02.24, 06:50
                                  No jest + jeszczę w pewnej fazie skrętu masz pozycje z którą instruktorzy (do takiej na
                                  > uki "cywilnej" techniki) walczą, czyli pozycje na kiblu>
                                  No właśnie jak ten kibel będę czuł to będzie postęp che che. Na tym zamierzam pracować przez następny miesiac. Zobaczymy!
                                  • galtomone Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 18.02.24, 08:42
                                    👍👍👍👍💪💪💪💪

                                    Polecam technikę z nagrywaniem video.
                                    Taki feedback naprawdę dużo daje.

                                    Bo to co Ty czujesz (jaki masz układ ciała, sylwetkę - a wiesz, że masz BO CZUJESZ) ma się często nijak do tego jak faktycznie to wygląda (gdzie i w jakim układzie są nogi, biodra, itd).

                                    I dopiero widząc to, możesz odnieść do tego co czujesz i korygować.
                                    To zresztą w każdym sporcie tak działa, bo tak działa mózg i czucie mięśniowe.

                                    Dopóki tego nie zobaczysz, bardzo ciężko jest korygować i zmieniać.
                                    Widzenie siebie bardzo pomaga weryfikować to co się czuje.

                                    Trochę jak w takim przykładzie.
                                    Jedziesz, wydaje Ci sie, że masz mocno ugięte nogi w kolanach. Potem na video widzisz, że są ugięte ledwo co.... i już wiesz, że jak czujesz, że są mocno ugiete, to nie sa, ciało CIę "oszukuje" i trzeba jeszcze bardziej więc to robisz i jest efekt....


                                    A tak to człowiek odpowiada instruktorowi... "No przecież mocno uginam.... czuje to chyba, nie?"
                          • bywalec.hoteli Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 16.02.24, 12:06
                            to Ty Marku w wieku niecałych 30 lat?
                            • marekggg Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 16.02.24, 12:17
                              mniej-wiecej :-)
                              • bywalec.hoteli Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 16.02.24, 12:25
                                kurde, już wtedy wyglądałeś na 60...
                                • marekggg Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 16.02.24, 12:32
                                  mialem dobre 15 kg wiecej niz dzisiaj, ale OK :-)
                                  • bywalec.hoteli Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 16.02.24, 12:39
                                    tak - i ten kombinezon jeszcze jakby z czasów komuny
                                    i ta czapka z antenką
                                    • marekggg Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 16.02.24, 12:51
                                      ta antenka - to jest taka glupia legenda - jezeli cie zawali lawina, to antenka bedzie plywac na wierzchu ja boja na morzu.

                                      to nie byl kombinezon, to byly owczasne spoidnie i kurtka dla snowbordzistow - i musze powiedziec - super fajne.
                                      • bywalec.hoteli Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 16.02.24, 12:59
                                        aha, z tą antenką fajne :)
                                        no rzeczywiście - w roku 2000 taki strój spodnie + kurtka mógł być nowoczesny, dziś jakbyś założył to jesteś jak eksponat w muzeum

                                        co ciekawe ja mam spodnie narciarskie już kilkanaście lat a kurtkę też mam narciarską, ale wolę jeździć w zwykłej (cieńszej i lżejszej) kurtce zimowej
                        • jackk3 Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 17.02.24, 03:56
                          bywalec.hoteli napisał:

                          > nousecomplaining napisał(a):
                          >
                          > > > harakiri w Mayrhofen
                          > > Jechałem nią. Wymagający stok, ale przy odpowiedniej technice spokojnie d
                          > o poko
                          > > nania bez stresu. Niestety trasa stała się kultowym "challangem" dla wszy
                          > stkich
                          > > , niezależnie od umiejętności. Zjeżdżają więc tabuny idiotów, którym się
                          > wydaje
                          > > , że potrafią. I można obserwować naprawdę spektakularne upadki. Nie mówi
                          > ąc już
                          > > o zagrożeniu, jakie stwarzają dla siebie i innych.
                          >
                          > To poniżej? Na filmie nie wygląda tak najgorzej. W jaki sposób jest mierzone to
                          > 78%?
                          >
                          Tyz tak sadze…
                          Taka historia mi się przypomniała z końca lat 90-tych. Jadę na wyciągu z trenerem (chyba kadra juniorów?) i tak sobie rozmawiamy i sprawa zeszła na klasyfikacje narciarzy itp. No i on mówi ze w jego srodowisku funkcjonują właściwie dwa poziomy. Poziom zawodniczy/eksperta a cała reszta to poziom ‘poczatkujacy’. Powiedział ze jak nie potrafisz jeździć na stromych off piste, chutes czy w glebokim śniegu/muldach to należysz niestety do tego drugiego poziomu che che…
                          • bywalec.hoteli Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 17.02.24, 10:35
                            Tzn ja nie uważam że bym nią zjechał. Widać po tym że jak ktoś się wywali to nie może siebie ani nart zatrzymać, więc jest bardzo stromo. Ale na tym filmie nie widać bardzo tej stromości. Chyba musieliby pokazać przekrój stoku z boku.
                            • galtomone Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 18.02.24, 08:43
                              bywalec.hoteli napisał:

                              > Ale na tym filmie ni
                              > e widać bardzo tej stromości. Chyba musieliby pokazać przekrój stoku z boku.

                              Na video 2d nigdy nie widac jak jest stromo...

                              Popatrz na skoki narciarskie i zeskok.
                              Też się nie wydaje bardzo stromy w TV... a jest w chuj!
                              • bywalec.hoteli Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 18.02.24, 10:53
                                No wiem, skoczkowie to bardzo odważni ludzie :)

                                Chodzi o to jak oni mierzą te 78%? Te 78% jest z kąta 90 stopni? Gdzie 90 stopni to pionowa ściana w dół? To wychodzi stromizna 70 stopni 👻
                          • nousecomplaining Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 17.02.24, 14:41
                            > Powiedział ze jak nie potrafisz jeździć na stromych off piste, chutes czy w glebokim śniegu/muldach to należysz niestety do tego drugiego poziomu
                            Pewnie tak jest, ale jak dla mnie to z wyłączeniem muld. Kiedy ja się uczyłem jeździć (w Polsce), to muldy były standardem (z upływem dnia coraz większe i większe : ), a przygotowane stoki wyjątkiem. Czyli po prostu musiałeś się nauczyć po nich jeździć, żeby w ogóle pojeździć. Z głębokim śniegiem to miałem zawsze problem, a teraz to już za duży wysiłek i ryzyko dla moich kolan. Z piszących w temacie tutaj to chyba jedynie kolega Galtom może się załapać na pierwszy poziom.
                            • galtomone Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 18.02.24, 09:00
                              nousecomplaining napisał(a):

                              > > Powiedział ze jak nie potrafisz jeździć na stromych off piste, chutes czy
                              > w glebokim śniegu/muldach to należysz niestety do tego drugiego poziomu
                              > Pewnie tak jest, ale jak dla mnie to z wyłączeniem muld. Kiedy ja się uczyłem j
                              > eździć (w Polsce), to muldy były standardem (z upływem dnia coraz większe i wię
                              > ksze : ),


                              Oj tak... Pamiętam czasy jak na Skrzycznym były chyba całe dwa ratraki (na cały Szczyrk) ale działał tylko jeden... a i to nie zawsze, bo przecież ropę można było sprzedac kolegom.

                              W Korbielowie z samego Pilska jest czerwona 5ka - tam kiedyś przez jeden weekend muldy zrobiły się wysokości dorosłego człowieka.

                              Pierwszy raz uznałem, że jeździć już nie będę, bo pomiędzy nimi narty się tak wyginały, że mi cała góra (taki jakiś przeźroczysty lakier) cały poękał.

                              Ale to było mocno ekstremalne.

                              Muldy dają po dupie kolanom i nogom i raz czy dwa zjechać (ale to się człowiek prześlizguje pomiędzy nimi głównie, albo skręca na szczycie muldy [bo śnieg tylko pod butami, dzioby i piętki w powietrzu], ale wtedy trzeba wolniej na kolejną ruszać) ale jednak jak jest równo, to na krawędziach jest więcej frajdy.


                              Natomiast taliowane narty mają jeden DUŻY minus - są o wiele mniej bezpieczne dla mniej zaawansowanych narcizązy i generalnie w zakresie bezpieczeństwa na stoku.


                              Jak narty były proste, to jazda na krawędziach była naprawdę wymagająca.
                              Trzeba było mieć opanowana technikę i sporo siły w nogach, żeby tak narty kolanami docisnąć by się w łuk wygieły.

                              "Byle kto" tak nie jeździł.
                              Zatem większość ludzi po prostu jeździła z z mniejszym czy większym ześlizgiem a co za tym idzie duuuuużo wolniej niż obecnie.

                              Jak ktoś bez umiejętności chciał szybko to widać było czasem debila, co ledwo stoi, ale w dół, na krechę zapierdala.

                              Teraz lepiej/gorzej, na krawędź wchodzą wszyscy ale też wszyscy jeżdżą szybciej. Upadek czy co gorsza wpadnięcie na kogoś to niestety poważne konsekwencje.

                              No i niestety jest ciaśniej na stokach...

                              Same stoki zostały najczęściej takie jak były albo ciut są szersze, za to wyciągi sa zmodernizowane i dużo więcej narciarzy na godzinę mogą wywieźć do góry.

                              W efekcie na stoku jest więcej ludzi niż kiedy, jeżdżących szybciej niż kiedyś... a średnia umiejętności taka jak była.

                              Trochę jak z przejściem kierowców ze spalinowych aut na elektryczne.

                              Nagle CI sami, przeciętni kierowcy dysponują samochodami o znacząco wyższych mocach i momentach obrotowych kiedyś zarezerwowanych dla drogich czy sportowych aut.

                              • nousecomplaining Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 18.02.24, 14:55
                                > Pierwszy raz uznałem, że jeździć już nie będę, bo pomiędzy nimi narty się tak wyginały, że mi cała góra (taki jakiś przeźroczysty lakier) cały poękał.
                                To samo mi się przydarzyło na Dużym Rachowcu. W Zwardoniu to w ogóle była niezła (nomen omen) jazda. Jak wyciąg na Małym Rachowcu nie działał (co zdarzało się dość często, czasem załoga była zbyt napierdolona, żeby go obsługiwać), to trzeba było pieszkom na niego wleźć, żeby się dostać do Dużego.
                              • skitenis Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 18.02.24, 17:49
                                galtomone napisał:



                                >
                                > W Korbielowie z samego Pilska jest czerwona 5ka - tam kiedyś przez jeden weeken
                                > d muldy zrobiły się wysokości dorosłego człowieka.
                                >
                                By the way
                                Mulda (z niem. Mulde = niecka, dolina[1]) – zagłębienie w śniegu pomiędzy garbami[a], tworzące się z powodu intensywnego użytkowania stoku narciarskiego[7][8]. Gdy dojdzie do uformowania się muld, narciarze pogłębiają je, omijając garby. Muldy usuwa się poprzez ratrakowanie stoku.
                                To co 95 % narciarzy nazywa muldą to osyp lu garb.
                                • skitenis Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 18.02.24, 17:50
                                  odsyp
                                  • nousecomplaining Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 18.02.24, 18:31
                                    > To co 95 % narciarzy nazywa muldą to osyp lu garb.
                                    Czyli trzeba zmienić np. nazwę konkurencji "jazda po muldach" na "jazda po odsypach"?
                                    • skitenis Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 18.02.24, 20:12
                                      Oczywiście że nie, sam używam "niepoprawnej" terminologi .
                                      Jednak najefektywniejsza jazda " po muldach" to jazda "dołami" – przejazd przez środek kopca skutkuje wytraceniem prędkości i sporym obciążeniem dla nóg. Przy znacznej wysokości kopców jest wręcz niewykonalne dla amatora. Rytm skrętu powinien być dopasowany do omijania kopców.
                                      Zawodowcy, w stylu dowolnym jadą stosunkowo krótki odcinek (250 m), starając się unikać wjeżdżania na szczyty. Chyba dwa razy w ciągu zjazdu wybijają się , robiąc akrobację.
                                • galtomone Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 19.02.24, 06:49
                                  skitenis napisał(a):

                                  > galtomone napisał:
                                  >
                                  >
                                  >
                                  > >
                                  > > W Korbielowie z samego Pilska jest czerwona 5ka - tam kiedyś przez jeden
                                  > weeken
                                  > > d muldy zrobiły się wysokości dorosłego człowieka.
                                  > >
                                  > By the way
                                  > Mulda (z niem. Mulde = niecka, dolina[1]) – zagłębienie w śniegu pomiędzy garba
                                  > mi[a], tworzące się z powodu intensywnego użytkowania stoku narciarskiego[7][8]
                                  > . Gdy dojdzie do uformowania się muld, narciarze pogłębiają je, omijając garby.
                                  > Muldy usuwa się poprzez ratrakowanie stoku.
                                  > To co 95 % narciarzy nazywa muldą to osyp lu garb.

                                  Przyznam, że nie wiedziałem, bo nigdy mi się słowa sprawdzać nie chciało, skoro wiedziałem (jak sie okazuje błędnie) co to 😉
                                  • nousecomplaining Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 19.02.24, 14:07
                                    Człowiek się uczy całe życie : ) Ale racja, to błąd. Ciekawe, że oficjalna nazwa konkurencji to "jazda po muldach". Powinno raczej być "jazda między muldami". W angielskim jest "mogul skiing", na ale tam nie ma problemu z przyimkiem.

                                    BTW, ciekawe po ilu latach tacy goście mają kolana do wymiany?
                                    www.youtube.com/watch?v=6N9qdWmTLRs
                                    • jackk3 Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 20.02.24, 01:45
                                      nousecomplaining napisał(a):

                                      > Człowiek się uczy całe życie : ) Ale racja, to błąd. Ciekawe, że oficjalna nazw
                                      > a konkurencji to "jazda po muldach". Powinno raczej być "jazda między muldami".
                                      > W angielskim jest "mogul skiing", na ale tam nie ma problemu z przyimkiem.
                                      >
                                      > BTW, ciekawe po ilu latach tacy goście mają kolana do wymiany?
                                      > www.youtube.com/watch?v=6N9qdWmTLRs
                                      Bez przesady to jest wyczyn! O wiele większe problemy maja specjaliści od zjazdu czy SG.
                                      • galtomone Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 20.02.24, 07:38
                                        jackk3 napisał:

                                        > Bez przesady to jest wyczyn! O wiele większe problemy maja specjaliści od zjazd
                                        > u czy SG.

                                        Jak miałem lat mało, to moim ulubionym zawodnikiem do oglądania był Pirmin Zurbriggen.
                                        Co za gość! Jaja ze stali 😂
                  • galtomone Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 14.02.24, 18:56
                    Ja swego czasu dosiadałem jakieś Atoimc 215 🤦🤦🤦🤦

                    Dawały w dupę straszliwie.

                    Kneissle miałem 195 - jakąś kanapkowa konstrukcja (tak je reklamowali), fajne, lekkie, elastyczne. Nie czuło się długości.
                    • bywalec.hoteli Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 14.02.24, 22:04
                      Zazdroszczę wam wiedzy, doświadczenia i umiejętności a także wiedzy o rozwijanej prędkości.

                      Ja to na nartach byłem wiele razy, ale sprzęt zawsze brałem z wypożyczalni, niespecjalnie przywiązywałem wagę do nart - kiedyś były wyższe ode mnie, teraz są krótsze czy butów. Wypożyczam zwykle w trzeciej wypożyczalni od centralnego stoku - najpierw jest ta przy samym wyciągu - najdroższa, potem druga podobne ceny a trzecia jest już dużo tańsza i jeszcze można sporo wytargować.

                      Swego czasu jeździłem całkiem przyzwoicie i szybko - ale to były wyprawy bez dzieci - ale na pewno nie tak szybko i dobrze jak wy.

                      Nawet wtedy bambetli bierze się w cholerę - więc uwagi Galtusia są na miejscu co do logistyki podróży pociągiem.

                      Choć w młodości jeździło się pociągiem na narty - jeden plecak wystarczał 🙂

                      Z tym że ja nie uznaje bagażników dachowych- za wolno trzeba jechać by jechać bezpiecznie.
                      • galtomone Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 15.02.24, 04:56
                        bywalec.hoteli napisał:

                        > Z tym że ja nie uznaje bagażników dachowych- za wolno trzeba jechać by jechać b
                        > ezpiecznie.

                        Ja autem to już raczej wolno i w okolicy przepisowych prędkości.
                        Musi być faktycznie fajna (i PUSTA - o to ostatnio coraz ciężej) droga na zadupiu, zebym sobie pozolił na trochę odestępstawa.

                        Na tyle dobrze mi w moim aucie, ze nie mam wewnętrznej potrzeby zapierdalania.

                        Co innego narty albo rower... tu sytuacja się zmienia o 180 st.
                  • jackk3 Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 15.02.24, 04:04
                    190??? Ja do dzisiaj mam (jeżdżę na nich 2 dni na początku sezonu) Volkle 202 (wzrost 179) co czasami wzbudza sensacje na wyciagu (zazwyczaj duży szacunek od instruktorów). Potem przechodzę na normalne narty…
                    • galtomone Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 15.02.24, 05:01
                      jackk3 napisał:

                      > 190??? Ja do dzisiaj mam (jeżdżę na nich 2 dni na początku sezonu) Volkle 202
                      > (wzrost 179) co czasami wzbudza sensacje na wyciagu (zazwyczaj duży szacunek od
                      > instruktorów). Potem przechodzę na normalne narty…

                      Nie barwo wiem po co miałbym dziś jeżdzić na tak długi nartach.

                      Slalomki mam 178 cm Racetiger a mam 186 cm.

                      Ale na tyczkach gigantowych mam okazje pojeździć może ze dwa razy w roku i juz nie na czas, więc dłuższe mi już nie specjalnie potrzebne.

                      A długie i bez taliowania.... to już zupłenie nie wiem po co.
                      Całą technikę jazdy z dawnych lat i tak pamiętam NWN, śmigi, z odbicia, itd... Ale po co mam męczy nogi, żeby wygiąć prostą nartę, skoro mam taliowaną i nie muszę?
                      • jackk3 Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 15.02.24, 05:06
                        Robię to trochę z przekory jak powiedziałem na początku sezonu aby nie zapomnieć jak się dawniej ‘jezdzilo’.
                        • galtomone Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 15.02.24, 07:01
                          Takich rzeczy sie nie zapomina. Poza tym całą starą technikę możesz zrobić i na nowych nartach... Nogi tylko trudno razem trzymać przy dużym taliowaniu bo sie narty niszczą.

                          Pytanie po ki chuj? 😉

                          Mam ochotę pojeździć spokojniej i bez takich obciążeń to jadę spokojniej i bez krawędzi. A jak se dychnę, to mam fun.

                          No.. ale co kto lubi 😉
                          • nousecomplaining Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 15.02.24, 12:04
                            > Pytanie po ki chuj?
                            Ni właśnie.
                      • jackk3 Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 15.02.24, 05:11

                        > Slalomki mam 178 cm Racetiger a mam 186cm.
                        > więc dłuższe mi już nie specjalnie potrzebne.
                        No to mamy podobne narty do SL. Moje tylko 165 (Racetigery SC 13m) ale ja o głowę niższy…
                        • galtomone Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 15.02.24, 07:01
                          Ale pewnie cięższy 😈😂😂😂😂
                      • tbernard Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 15.02.24, 11:27
                        galtomone napisał:

                        > Nie barwo wiem po co miałbym dziś jeżdzić na tak długi nartach.

                        Może po to, że jak wjedziesz na skocznię narciarską, to aby nie odróżniać się od innych. W telewizji zaś nie raz widziałem, że skoczkowie narciarscy mają bardzo długie narty.
                        • galtomone Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 15.02.24, 11:37
                          tbernard napisał:

                          > galtomone napisał:
                          >
                          > > Nie barwo wiem po co miałbym dziś jeżdzić na tak długi nartach.
                          >
                          > Może po to, że jak wjedziesz na skocznię narciarską, to aby nie odróżniać się o
                          > d innych. W telewizji zaś nie raz widziałem, że skoczkowie narciarscy mają bard
                          > zo długie narty.

                          A widziałeś kiedyś jak skręcają przed skokiem? 😁
            • skitenis Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 15.02.24, 23:44
              Zawodnicy na Streifie w Kitzbühel dochodzą do 140 km/h , na super hiper nartach do biegu zjazdowego i kondycji oraz umiejętnościach, o których możemy marzyć. Przy 100km/h wylatują na przełamaniach na odległość 30-40 m, próbując maksymalnie gasić fazę lotu.
              Spróbuj kiedyś jakiś pomiar czasu z fotokomórką. Ja dochodziłem do 90 km/h na najwyższych amatorskich gigantkach atomica , na całkiem ostrych stokach np. na Stubaiu czy Obertauren.
              Wybacz, ale w te prędkość trudno uwierzyć.
              Ps. też mam 40 lat ( niestety na nartach).
              • galtomone Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 16.02.24, 07:35
                Wierz, nie wierz.. Tyle pokazał mi Garmin na ręku, jakiś błąd na pewno jest, ale faktem jest, że korzysta też z barometru w trybie jazdy narciarskiej.

                Co do różnic prędkości.... 140 gdy jednak trochę skręcasz i jedziesz na krawędzi vs, zjazd na krechę (lodowiec Passo Tonale) to jednak jest zajebiście duża różnica i w prędkości i typie jazdy.
                Przypuszczam, że jadąć w gumie w dół jak jak prędkości byłby znacznie wyższe niż 140.

                Na filmikach na YT widać jak ludzie jadą nartostradą w dół a myśmy ruszali od razu w prawo, w dół, pod wagonikami kolejki.

                Na pamiątkę mam to (ciekawe czy dobrze dodałem zdjęcia), ale rozumiem, ze zegarek to nie idealny pomiar, w każdym racie było naprawdę szybko i naprawdę głupio.

                [img]https://www.fotosik.pl/zdjecie/4143c923bc031e1f[/img]
                [img]https://www.fotosik.pl/zdjecie/5a6ee04a95295c15[/img]
                [img]https://www.fotosik.pl/zdjecie/9f25229b5506acdd[/img]
                • galtomone Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 16.02.24, 07:36
                  Niestety sie nie wklejaja ładnie.
              • marekggg jednym z super stokow 16.02.24, 09:22
                skitenis napisał(a):

                > Zawodnicy na Streifie w Kitzbühel dochodzą do 140 km/h , na super hiper nartach
                > do biegu zjazdowego i kondycji oraz umiejętnościach, o których możemy marzyć.
                > Przy 100km/h wylatują na przełamaniach na odległość 30-40 m, próbując maksymaln
                > ie gasić fazę lotu.

                troche mi to tez nie pasuje, ale OK

                > Spróbuj kiedyś jakiś pomiar czasu z fotokomórką. Ja dochodziłem do 90 km/h na
                > najwyższych amatorskich gigantkach atomica , na całkiem ostrych stokach np.
                > na Stubaiu czy Obertauren.
                > Wybacz, ale w te prędkość trudno uwierzyć.
                > Ps. też mam 40 lat ( niestety na nartach).

                Ni sie swego czasu (jak miewszkalem w Rzeszowie 25 lat temu) podobal stok w Bystrem. super. ale to bylo dawno temu.

                Na Nosala sie raczej nie wybiore.

                Jeden z niezlych jest rowniez 8 i 8a na Hintertux.
                • galtomone Re: jednym z super stokow 16.02.24, 09:30
                  marekggg napisał:

                  > troche mi to tez nie pasuje, ale OK

                  Mogę polegać tylko na tym co pokazał zegarek.
                  Generalnie pomiar GPS + barometr ciśnieniowy (bo jest też prędkość w osi pionowej) powinny dać dość dokładny widok w takich warunkach (wysoko, odkryta przestrzeń, więc min kilka satelitów systemu w zasięgu do pomiaru).

                  Tyle mam ku pamięci


                  Ale sie nie upieram, foto oczywiście bardziej dokładne, ale nie miałem pod ręką.

                  > > Spróbuj kiedyś jakiś pomiar czasu z fotokomórką. Ja dochodziłem do 90 km
                  > /h na

                  Foto to tylko na zawodach były zawsze.
                  Ale nigdy wtedy mnie prędkość nie interesowała tylko czas i miejsce.
                  Nie wpadłem na pomysł liczenia.

                  + foto da pomiar prędkości średniej a nie maks. w przypadku slalomu.
                  Jeździć na wprost z foto nigdy nie miałem okazji.
                  • marekggg Re: jednym z super stokow 16.02.24, 10:05
                    dzisiaj przynajmniej w austrii jest prawie w kazdym osrodku trasa z foto. ale generalnie to jest na w miare normalnych stokach, zeby sie ludzie niepozabili.
                    • galtomone Re: jednym z super stokow 16.02.24, 10:12
                      marekggg napisał:

                      > dzisiaj przynajmniej w austrii jest prawie w kazdym osrodku trasa z foto. ale g
                      > eneralnie to jest na w miare normalnych stokach, zeby sie ludzie niepozabili.

                      Taaa, ale to co innego... To są zjazdy dla wszystkich i jak piszesz, żeby się nikt nie zabił.

                      Myśmy rąbali na krechę ścianę lodowca 😂
                      • marekggg Re: jednym z super stokow 16.02.24, 11:10
                        tego mi sie juz nie chce.

                        ale jak kiedys z kumplem zabralismy nasze zony na Tuxa na te trase 8a, to bylo to dla nich przerazajace - bo jak sie zaczynal zjazd, to nie bylo widac dokad jedziesz, bo sie zalamal horyzont... ale super. zreszta na tych stokach trenuja slalomisci przed sezonem pucharu.

                        jeszcze jedna fajna fotka z 3 vallees

                        • galtomone Re: jednym z super stokow 16.02.24, 11:21
                          Spoko, ja wrzucałem tylko z powdu tego, że:

                          "troche mi to tez nie pasuje," i "Wybacz, ale w te prędkość trudno uwierzyć."

                          No trudno, żebym pisał, 20 km/h skoro zegarek pokazał inaczej. A czy 5/10 km więcej niż było czy mniej niż było to skad ja mam wiedzieć 🤷‍♂️😉
        • jackk3 Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 15.02.24, 04:29
          Jasne tyczki to inna jazda czy to GS czy SL. Tez uważam ze sprzęt trzeba mieć jeśli chce się jeździć agresywnie i doskonalić technikę. Ja zacząłem znowu po 20-tu latach przerwy. Nigdy nie jest za późno wg mnie. Sprzęt poszedł strasznie do przodu No i technika czy styl jazdy tez. Obecnie moje preferowane to Redstery G7 tylko 168 ale na tym uczę się carvingu. W odwodach Volkle SL czy Heady e-GS Rebel WC (25m) 181cm ale te chyba zostawię na przyszły sezon bo z takimi nartami to już nie ma żartów che che..Osobiście zauważyłem ze na stare lata robię szybsze postępy niż jak młody byłem tak ze głowa do góry panowie. Może w przyszłym roku jakieś lokalne tyczki dla Mastersow??? Czas pokaże.
          • galtomone Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 15.02.24, 05:10
            jackk3 napisał:

            > Osobiście zauważyłem ze na stare lata robię sz
            > ybsze postępy niż jak młody byłem tak ze głowa do góry panowie. Może w przyszły
            > m roku jakieś lokalne tyczki dla Mastersow??? Czas pokaże.


            Motoryka przecież (jeszcze) dobra, a zmieniaja się priorytety.
            Człowiek sie skupia na jakości ruchu a nie prędkości i (nie wiem jak mlody byłeś kiedy byłeś młody) ale i przkonany o własnej zajbeistości.

            Co ja sie na trenerana naobrażałem, że "co ten stary chuj wie".

            A technika istotnie się zmieniła.
            Kiedyś (do jazdy na krawędzi) uczyli, ze trzeba wsadzać biodro w stok.

            Teraz na szczęście juz od jakiegoś czasu nie, bo na nartach taliowanych ruch od biodra zamiast kolan = jazda na górnej narcie i (jak jest szybko) efektowna wyjebka.

            Wystarczy w miarę szeroko (nie w rozkroku!) i kolana w przód i do stoku wcisnać. Potem dzieje sie magia 😁

            Ja na nartach to juz lekko ponad 40 lat jeżdżę (zaczynalem pierwsze korki w wieku chyba ok 3-4) ale wyczynowo już od dawna nie.
            Ostatnie duże zawody to był Puchar Polski w Carvingu chyba koło ok 1999 (ale gdziś tu) ale tu już bardziej dla zabawy niż o wynik... I dobrze, bo z młodymi (na co dzień w treningu) już nie miałem szans... Ale ostatni (mimo już tylko weekendowej jazdy) nie byłem 😁

            A teraz mam jeszcze dużo frajdy z uczenia... Oczywiście najbardziej jak się trafi grupa zaawanasowana, bo łączy sie uczenie z faktycznym jeżdżeniem 😉
            • jackk3 Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 15.02.24, 05:21
              No to ja przy tobie cienki Bolek jestem. To o czym piszesz to masz chyba na myśli Level III carvingu a to praktycznie jeszcze przede mną. Łatwo nie będzie ale mam nadzieje ze to jest osiągalne.
              • galtomone Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 15.02.24, 07:07
                Tak, jeżdzilismy na bojach a nie na tyczka, praktycznie leżąc na śniegu.

                Do tego miałem dawno temu fajne Atomicji BetaCarv X z promieniem skrętu 9m.

                Kółka na stoku 360 czy nawet kółka leżąc całym bokiem na sniegu albo opierajac obie ręce... żaden kłopot.
                Ale do tego miałem też fajne rekawice Level'a z usztywnieniem nadgarstka i zabezpieczniem kciuka.
                Inna sprawa, ze kilka zjazdów na zmrożonym sniegu i były zdarte.

                Ale zabawa była i wyglada to kosmicznie.


                A jak się uczysz, to polecam korzystać od czasu do czasu z tzw. feddbacku zwrotnego.
                Weż kogoś (może instruktora? - ja tak robię z "dzieciakami, potem wieczorem jest analiza) i nich Cię ponagrywa jak jeżdzisz. Konretne zadania/ćwiecznia, lużniejsze zjazdy.

                Wtedy realnie widzisz, co robisz przed skrętem. w skecie, po.
                Czasem inaczej się czuje ciało (szczeólnie jak duzo sie dzieje - prędkośc/równowaga) i wiele grup mięśniowych jest zaangazowanych.

                A tak widzisz czy to co robisz/czujesz odpowiada temu co powinno sie było dziać.
                To bezcenna pomoc.

                Podobnie jak jeżdżenie za instruktorem i kopiowanie ruchu.
                • marekggg Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 15.02.24, 10:33
                  galtomone napisał:

                  > Tak, jeżdzilismy na bojach a nie na tyczka, praktycznie leżąc na śniegu.
                  >
                  > Do tego miałem dawno temu fajne Atomicji BetaCarv X z promieniem skrętu 9m.

                  dzizas... ja jezdze juz dobre 45 lat, jakos technika sie nie zmienia, bo fizyka nie odpuszcza.

                  dobra, na taliowanych mozna troche inaczej, ale 360 stopni na stoku??? to jest dosyc niebezpieczne, to jak jazda pod prad.

                  kolezanka ktora ma szkole narciarska stwierdzila ze jak bym nie mieszkal tak daleko, to mogl byc u niej instruktorem...
                  • galtomone Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 15.02.24, 10:49
                    marekggg napisał:

                    > dobra, na taliowanych mozna troche inaczej, ale 360 stopni na stoku??? to jest
                    > dosyc niebezpieczne, to jak jazda pod prad.

                    Na taliowanych to żaden kłopot. Tle, ze im więsze R tym szybciej trza.

                    Na tych Atomicach 9m to kółka były sektakularnie małe a pod góre (pod prąd) można było naprawdę szybko jechać.

                    Na prostych nartach też się da, ale.... trzeba mieć zajebiście mocne nogi (żeby nartę wygiąc w łuk), spora prędkośc i dużo miejsca. W PL raczej nie bardzo jest dzie.

                    I fakt, jak jest dużo ludzi na stoku to leppiej nie.... Ale mina tych co jada w dół, gdy ich mijasz jadąc pod górę - BEZCENNA 😂😂😂

                    > kolezanka ktora ma szkole narciarska stwierdzila ze jak bym nie mieszkal tak da
                    > leko, to mogl byc u niej instruktorem...

                    Kasa fajna, ale robota na dłuższą mętę ciężka.

                    Wiele razy miałem np. dzieci, które trzeba było postawić na nartach... Dziecko lat 9 -12 i waga w okolicy 70kg.
                    Albo dzieci z zaburzeniami motoryki czy napięcia mięsniowego...

                    20 min i pot leje sie po dupie... A tu jeszcze np. kolejne 4 - 5h szkolenia kolejnych ludzi czy grup.

                    Albo jak się trafia Xh na oślej łączce i przez cały dzień zapierdalasz tyłem pługiem... 🤢🤢🤢
                    Popłakać sie można.

                    Mnie się nigdy nie chciało tego robić całkiem zawodowo tylko kilka razy w roku tak dla odmóżdżenia z innej pracy.
                    • bywalec.hoteli Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 15.02.24, 12:37
                      Galtom a co sądzisz o nartach Head Shape RX?
                      • galtomone Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 15.02.24, 13:18
                        Absolutnie nic nie sądzę bo ich nie znam.

                        Head mam buty i są zajebiste choć head zawsze mi się z tenisem a nie nartami kojarzył.
                        A teraz nie śledzę co chwile nowych modeli nart, bo sie tego tyle zrobiło, że zwariować można.

                        W każdym razie narty zawsze kupowałem (i tego nie zmienię) nie patrząc na opinie (bo każdy ma własna dupę) tylko oceniając parametry tech. nart na papierze 9czy mj długość, taliowanie, itd pasują) i macając w sklepie - jakie są ciężkie, jak ze sprężystością, twardością, itd...

                        Narty mam stare, ale... kurwa, co w tym można nowego od czasu wprowadzenia talii wymyslić?

                        Toż co rok od 50 lat wchodza nowe modele, z nowymi kolorkami, jakims palsticzkiem doklejonym co ma stabilizowac albo inne cuda robić...

                        Narta to narta.
                        Zakładam, ze nie ma juz takich co sie po jednym sezonie rozpadaja albo tracą sprężystość 9raz takie Atomic miałem - klepki sie zrobiły po jednej zimie i do smieci).
                        Krawędzie nie odpadaja (jak kiedyś w Polsportach), ślizg jest ok.

                        Toż tu nie ma wielkiej filozofii.
                        Długość, sprężystość, twardość w zalezności od tego gdzie i jak chcesz używać.

                        Mam np stare Fishery (juz wspomninałem) cieżkie jak cholera, ale do jazdy zabiste. Jak je wzialem w sklepie do reki (choć nie najładniejsze) to od razu mi spasowały i si nie mylilem. Powiedziałem tylko, że szukam o "średniej twardości, dla zaawansowanego ale do jazdy bez szaleństw poza stokiem, więc nie musza być szerokie o mocnym taliowaniu. Pokazali mi kilka modeli, wybrałem, mam, jest OK.

                        Raceowe Volkl są za to leciutkie i twarde, bardzo twarde ale jak je dogniesz nogą to ida jak burza.

                        Podobnie juz sie nie spuszczam nad ostrzeniem krawędzi, zmianami kąta, itd...

                        Także przykro mi, nie pomogę, nie znam.

                        • bywalec.hoteli Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 15.02.24, 13:29
                          Z tą prędkością mi chodziło że jak masz bagażnik dachowy to chyba 100 km/h max?
                          • galtomone Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 15.02.24, 13:34
                            bywalec.hoteli napisał:

                            > Z tą prędkością mi chodziło że jak masz bagażnik dachowy to chyba 100 km/h max?

                            Nie, no bez przesady... Tak do 120 - 130 spoko.
                            Potem po prostu trochę mocno szumi (no i pali więcej) ale i szybciej się zdarzało.

                            Mam Thule, wg nich (zgodnie z przepisami w DE) do 130 km/h jest spoko, wiec jak trochę szybciej to na pewno nie odpadnie.
                            • marekggg Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 15.02.24, 14:02
                              tez mialem Thule jakis Ocean cos tam, ale oddalem za 50 euro.

                              problem jest taki, ze jak ktos ma SUV-a i walnie na to bagaznik, to ma problem.

                              spalanie to jedna sprawa, to jest okolo 30% wyzsze, ale to tylko kasa

                              gorzej jest, ze sporo parkingow hotelowych jest do maks. 2m wysokosci. i tutaj juz jest problem.

                              bo w wielu miejscowosciach alpejskich sa wlasnie starsze hotele i w ich parkingach obowiazuja te 2m, juz nawet widzialem 1,9m

                              i wtedy parkujesz na zadupiu, generalnie kolo stacji kolejowej itp.
                              • bywalec.hoteli Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 15.02.24, 14:10
                                Ważne uwagi. Marku zaryłeś kiedyś?
                                • marekggg Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 15.02.24, 14:28
                                  nie, ale nie wiele chyba brakowalo. ale to mialem na subaraku.

                                  na volvie to by bylo super na styk. do tego nalezy pamietac, ze jak wjezdzasz/wyjezdzasz do/z garazu pod katem, to ci sie ta wysokosc z racji kata zmniejsza. bo duzo hoteli podaje wysokosc tylko na plaskim w garazu. chujnia na maksa.
                              • galtomone Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 15.02.24, 14:12
                                Dlatego zamiast SUV'a mam nadwozie Touring Sports 😁😁😁. Brzmi lepiej a i przy pakowaniu auta była bajka i brak konieczności włażenia na auto.
    • marekggg Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 14.02.24, 13:30
      900 zlotych w jedna strone za przedial z trzema lozkami to wcale nie duzo.
      jakby to kupowala przez PKP, to by bylo pewnie wiecej.

      co zbiorkomu w austrii - to wcale nie jest ci potrzebny samochod, bo tam maja polaczenia lokalne powiazane z przyjazdami/odjazdami pociagow. austria to nie PRL, gdzie nic nie dziala tak jak by mialo. zreszta, te lokalne autobusy do wiosek tez naleza do OBB.

      co do pakowania sie - jezeli czlowiek jest ogarniety, to nie musi zabierac ze soba milion rzeczy. ja nawet w 50-tce pojechalem z zona na Teneriffe i mielismy w planach wyjsc na Teide. okolo 3000mnpm. do tego sie nadaja zwykle trampki, wiec wzielismy boty do gor i cieple kurtki, bo chociaz nie wyszlismy na sama gore, to juz na koncu kolejki linowej bylo okolo 5 stopni. wygladalismy w samolocie pewnie bardzo komicznie, bo jechalismy w butach gorskich, grube kurtki itp. w bagazu w luku mielismy kolejne pierdoly i zona miala maly plecak i ja mialem plecak z aparatem i objektywami.
      co do podrozowania w spodniach narciarskich i w kurtce narciarskiej - mozna. nawet pociagiem nocnym.
      pech chcial, ze byla calimera - czyli wiatr znad sahary i niewiele bylo widac z Teide, ale to juz inna sprawa.
      • wislok1 Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 14.02.24, 18:16
        marekggg napisał:


        > co zbiorkomu w austrii - to wcale nie jest ci potrzebny samochod, bo tam maja p
        > olaczenia lokalne powiazane z przyjazdami/odjazdami pociagow. austria to nie PR
        > L, gdzie nic nie dziala tak jak by mialo. zreszta, te lokalne autobusy do wiose
        > k tez naleza do OBB.
        >
        Dokladnie tak to jest...

        Do tego jak ktos wykupi noclegi na minimum kilka dni, to moze kupic karte turystyczna i tam cala komunikacja lokalna jest juz potem za friko

        Do tego sa za friko kolejki gorskie, muzea i mnostwo innych atrakcji...

        Wychodzi polowe taniej niz gdyby placic za wszystko bez tej karty...

        Czasem karta jest za za darmo, nie trzeba jej kupowac, wystarczy, ze dany hotel jest jej sponsorem...

        W porownaniu do Zakopanego, gdzie zdzieraja z turystow na full i za wszystko to jest KOSMICZNA roznica
    • wislok1 Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 14.02.24, 18:10
      To taka reklama PKP jest...

      Poza tym, jak tu ktos zauwazyl, ona nigdzie nie napisala, ze jedzie na narty

      Moze pojechala tylko zobaczyc Salzburg

      Jest to cudowne miasto, a z Salzburg Card mozna gow zwuedzac razem z okolicami za pol ceny, jest w 3 d.py atrakcji, takze dla malych dzieci

      Twpje uwagi narciarskie sa bardzo rzeczowe, konkretne, szacun
    • bolo2002 Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 15.02.24, 08:27
      ten artykuł to totalna lipa. Póki co, to nie ma wygodnego połaczenia z Warszawy w Alpy , że nie wspomnę- ze prawie nie ma zadnego dobrego połaczenia. Czesi mieli nas wozić z Krakowa-ale póki co to nie wyszło. A jak ktos mieszka w Gołdapi i musi na narty w Szwajcarii- bo tylko ten kraj mu lekarz przepisał- to nie ma zadnych szans. Na dzis pozostaje tylko samochód-ale musi byc wygodny, bezpieczny i oszczędny. Bo po górkach-to sie inaczej jeżdzi i inna skala trudnosci. Seicento- odradzam. Mocny diesel 4x4 i duży.
    • wislok1 Znowu reklama tego pociagu 17.02.24, 18:35
      podroze.gazeta.pl/podroze/7,114158,30706753,podroz-z-widokiem-na-malownicze-alpy-to-mozliwe-wystarczy.html#do_t=80&do_g=5&do_s=A&do_w=58&do_v=1094&do_st=RS&do_sid=1274&do_a=1274&s=BoxOpImg17&do_upid=1094_ti&do_utid=30706753&do_uvid=1708073228587

      Fajna reklama,

      tak sympatyczna

      Ale reklama to zawsze tylko reklama, o minusach bylo w tym watku
      • wislok1 Jedna rzecz wkurza 17.02.24, 18:42
        Fotki z tego artykulu NIE POKAZUJA trasy tego pociagu i takich widokow w czasie podrozy nikt nie zobaczy !!!

        Monachium-Alpy to jak Krakow-Tatry

        Szybciej juz Salzburg, ale tez nie jest miejscowosc gorska, tylko duze miasto w poblizu Alp

    • who_cares Re: Pociągiem w Alpy, czyli.... 20.02.24, 08:20
      Artykuł durny, jakkolwiek akurat z dojazdem z dworca na stok nie ma żadnego problemu. Są darmowe dla narciarzy i turystów autobusy jeżdżące regularnie i w dobrym standardzie. My samochód podczas pobytu ruszyliśmy ze dwa razy żeby zapas piwa i wina uzupełnić.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka