Dodaj do ulubionych

Blokowanie na parkingu

26.04.05, 19:54
Co robicie, kiedy ktoś Was zablokuje na parkingu i nie możecie wyjechać?
Zdarza mi sie to ostatnio coraz częściej. Po bokach mam dwa samochody, z
jednej strony b. wysoki krawężnik a z drugiej strony staje wpoprzek ktoś kto
nie ma gdzie zaparkować. Co robić w takiej sytuacji kiedy nie wiem gdzie
szukać właściciela?

Pozdr.
Xant
Obserwuj wątek
    • seth11 Re: Blokowanie na parkingu 26.04.05, 20:00
      Sciągasz niebieskich, oni lawetę i po problemie.
      • xant Re: Blokowanie na parkingu 26.04.05, 20:07
        No tak, ale zanim oni przyjadą i coś zrobią to można jeża urodzić. A jak np.
        będę miał żonę zaczynającą rodzić i będę musiał ją szybko do szpitala zawieść??

        Pozdr.
        Xant
      • dr.verte Re: Blokowanie na parkingu 26.04.05, 20:11
        seth11 napisał:

        > Sciągasz niebieskich, oni lawetę i po problemie.


        Akurat.W normalnym kraju być może.Ale tu komu by się chciało czekać z godzine
        conajmniej na radiowóz i drugą na lawetę.
        • ogmar Re: Blokowanie na parkingu 27.04.05, 07:58
          Akurat laweta to przyjedzie bardzo szybko.
    • dr.verte Re: Blokowanie na parkingu 26.04.05, 20:14
      xant napisał:

      > Co robicie, kiedy ktoś Was zablokuje na parkingu i nie możecie wyjechać?
      > Zdarza mi sie to ostatnio coraz częściej. Po bokach mam dwa samochody, z
      > jednej strony b. wysoki krawężnik a z drugiej strony staje wpoprzek ktoś kto
      > nie ma gdzie zaparkować. Co robić w takiej sytuacji kiedy nie wiem gdzie
      > szukać właściciela?
      >
      > Pozdr.
      > Xant



      Raczej czekam,ewentualnie szukam,pytam o właściciela.Jak nie da rady i trwa zbyt
      długo to rezygnuje i odpuszczam zostawiajac swoje auta a wcześniej zostawiam
      wyraźny autograf wyryty na karoserii tego który mnie zmusił do takich
      aspołecznych czynów.
      • dokto Re: Blokowanie na parkingu 26.04.05, 21:23
        dr.verte napisał:

        > ... odpuszczam zostawiajac swoje auta a wcześniej zostawiam
        > wyraźny autograf wyryty na karoserii tego który mnie zmusił do takich
        > aspołecznych czynów.

        Nie ządzę żebyś się do tego posunął. Chyba doszedłbyś do wniosku że ten co
        Ciebie zastawił zrobiłby to samo, tzn. autograf na karoserii.
        Spuszczanie powietrza też niewiele pomoże bo winowajca zastawienie nie może od
        razu odjechać i trzeba dodatkowo czekać aż skombinuje pompkę i napompuje.
        Może ktoś ma lepsze pomysły?

        Pzdr
        P
    • iberia29 Re: Blokowanie na parkingu 26.04.05, 20:23
      Jak na razie, nie zdarzylo mi sie, zeby jakis mlotek mnie zablokowal,ale gdyby
      tak sie stalo to nie chcialabym byc w jego skorze,egoizm na drodze wzbudza we
      mnie agresje...
      A sposobow jest kilka:porysowac matolowi samochod, spuscic powietrze z 4
      kol,przyuwazyc kiedys i tez zablokowac,z uporem maniaka uzyc klaksonu<=
      zachowania rownie niskich lotow co przewinienie, czyli jak Kuba Bogu tak ...
      • carnivore69 Re: Blokowanie na parkingu 26.04.05, 21:13
        > A sposobow jest kilka: porysowac matolowi samochod

        Pieknie, k.., pieknie! (Jak dawniej sie mawialo.)
        • iberia29 Re: Blokowanie na parkingu 26.04.05, 21:33
          no bardzo, jak cie taka niemota przyblokuje a tobie sie spieszy na zapalenie
          pluc.Czy myslenie boli??X razy mi sie zdarzylo pojezdzic w kolko, zeby znalezc
          odpowiednie miejsce , wlasnie po to zeby komus wjazdu nie zastawic, czy go nie
          zablokowac, czy tak trudno spojrzec dalej niz na czubek wlasnego nosa??
          • piotrpilinko A cywilizowani ludzie... 26.04.05, 21:55
            po prostu zostawiają za szybą kartkę z numerem swojej komórki, dzięki czemu łatwo się z takim skontaktować i poprosić, aby odsunął swój pojazd. Tyle, że to wymaga cywilizowanego kraju...
            • iberia29 Re: A cywilizowani ludzie... 26.04.05, 22:01
              cywilizowani ludzie patrza jak parkuja tak, aby nikomu nie utrudniac zycia.
              A kartke za szybe mozesz wkladac, jak masz duuuuzo czasu...
              • glupi_antos Wiecie co... 27.04.05, 07:55
                ... ja najpierw bym sprawdził, czy blokujący samochód można przepchnąć.
                Zazwyczaj są one zostawiane na luzie.
                • iberia29 Re: Wiecie co... 27.04.05, 08:11
                  na to bym nie wpadla, bo ja zawsze zostawiam na biegu+reczny.
              • tomeeeek Re: A cywilizowani ludzie... 27.04.05, 20:15
                iberia29 napisała:

                > cywilizowani ludzie patrza jak parkuja tak, aby nikomu nie utrudniac zycia.
                > A kartke za szybe mozesz wkladac, jak masz duuuuzo czasu...

                A może człowiek właśnie przyjechał po rodzącą żonę. A Ty mu bach - opony, ciach
                - karoserię. To jest cywilizowane? Oj wstyd.
                • iberia29 Re: A cywilizowani ludzie... 27.04.05, 20:27
                  taaaak kazdy matol co tak zaparkuje zwlaszcza pod sklepem/marketem/pizzeria itd
                  przyjechal po rodzaca zone buhahahahahaha

                  Wiesz jak to jest : jak kuba Bogu..tak Bog kubie, sorry ale nie mam litosci dla
                  egoizmu i glupoty na drodze.
                  • tomeeeek Re: A cywilizowani ludzie... 27.04.05, 20:35
                    iberia29 napisała:
                    > taaaak kazdy matol co tak zaparkuje zwlaszcza pod sklepem/marketem/pizzeria itd
                    >
                    > przyjechal po rodzaca zone buhahahahahaha
                    >
                    > Wiesz jak to jest : jak kuba Bogu..tak Bog kubie, sorry ale nie mam litosci dla
                    >
                    > egoizmu i glupoty na drodze.

                    Ja tam nikogo wychowywać nie będę skoro rodzice tego nie zrobili jak należy.
                    Wyobrażam sobie sytuacje, w których nie bardzo jest wyjście i trzeba samochód
                    zostawić blokując kogoś na krótszą lub dłuższą chwilę. To jednak w żadnym
                    momencie nie jest usprawiedliwienie dla jakichkolwiek samosądów i rękoczynów. A
                    tłumaczenie o głupocie jest mało poważne. Kto ocenia co jest głupie a co nie? Ty
                    iberia29? Masz na to patent?

                    Pozdrówka i życzę więcej opanowania. Podobno z wiekiem to przychodzi.
                    • iberia29 Re: A cywilizowani ludzie... 27.04.05, 20:43
                      tak sie sklada, ze jestem wychowana calkiem niezle, i daruj sobie osobiste
                      wycieczki.
                      Skoro jestes taki tolerancyjny wobec wszechobecnego egoizmu an naszych drogach
                      to zycze ci, zeby ktos ciebie tak na amen zablokowal wlasnie wtedy jak zona
                      bedzie rodzic , moze wtedy do ciebie dotrze, ze takie patrzenie na czubek
                      wlasnego nosa trzeba tepic.
                      p.s, "masz racje" blokowanie kogos na parkingu to dowod na "bardzo wysokie IQ",
                      a nie na glupote.
                      • tomeeeek Re: A cywilizowani ludzie... 27.04.05, 20:50
                        iberia29 napisała:
                        > p.s, "masz racje" blokowanie kogos na parkingu to dowod na "bardzo wysokie IQ",
                        >
                        > a nie na glupote.

                        Ja odpadam. Wsadzasz mi w usta nie moje słowa. Nie widzę celu dalszego
                        prowadzenia tej dyskusji.

                        Oprócz mądrych i głupich na świecie są też tacy, którzy wiedzą wszystko najlepiej.

                        pozdrawiam
                        • iberia29 Re: A cywilizowani ludzie... 27.04.05, 21:00
                          Ja ci wmawiam dziecko w brzuch? pzreczytaj jeszcze raz:

                          "A tłumaczenie o głupocie jest mało poważne. Kto ocenia co jest głupie a co
                          nie? ...
                      • piotrpilinko Re: A cywilizowani ludzie... 28.04.05, 19:32
                        A jaka skromna... Cóż, a nie widać jakoś tego po Twoich wypowiedziach na forum. Może i kierowcy są denerwujący w naszym kraju (ale zapewniam Cię, że nie tylko w nim), ale nerwy nic nie pomogą (chyba, że chcesz mieć wrzody zanim przekwitniesz). Natomiast niszczenie cudzej własności jest przestępstwem - i nie ma tutaj żadnego usprawiedliwienia.

                        Za to spodobał mi się sposób z alarmem. Jestem cierpliwy i nieco wredny, więc mogę sobie pozwolić na taką "zabawę", o ile zostanę zablokowany...
                        • iberia29 Re: A cywilizowani ludzie... 29.04.05, 10:08
                          jak na razie nikomu auta (tudziez innych ruchomosci) nie uszkodzilam, bede sie
                          nad tym zastanawiac jak mnie "idealny" kierowca doprowadzi do ostatecznosci.
                          • piotrpilinko Re: A cywilizowani ludzie... 29.04.05, 18:04
                            I bardzo dobrze ;o) Szkoda nerwów...

                            Właśnie wróciłem z Wrocka, przejeżdżając (niestety z musu, bo tam akurat parkowałem) przez Legnicką (korki niesamowite). Stoję na prawym pasie (tylko do skrętu w prawo), a mam zamiar jechać prosto, mrugam sobie radośnie, ale jakoś nikt nie ma zamiaru mnie wpuścić (bo i po co? niech sobie stoi, jak mu dobrze). W końcu trafiłem na gościa, który się zagapił i zostawił przed sobą 10 metrów wolnego pasa (ale już się przymierzał, by je zająć - w końcu "mój pas, moją twierdzą"), no to skorzystałem - bez problemów, facet nie musiał piszczeć hamulcami, bo raptem rozpędził się do 5km/h ;o). Oczywiście zdenerwowany wybiega z samochodu, puka mi w szybkę i drze się, czy chcę w łeb i czy aby przypadkiem umiem jeździć w korkach. Aby przypadkiem, to ja stałem na tym pasie, co chciałem, więc zachowałem spokój, bo akurat nie potrzebowałem sparring partnera - no, chyba, że gość lubił judo, wtedy mógłbym spróbować. Dał w końcu spokój i wrócił do auta. Cóż, żeby nie było - zdążyłem do skrzyżowania wpuścić na "mój" pas cztery samochody - w tym dwa autobusy - wystarczy, że włączyły kierunkowskazy...

                            Troszeczkę uprzejmości wobec siebie ludzie, a będziecie żyć długo i szczęśliwie ;o)
                            • iberia29 Re: A cywilizowani ludzie... 29.04.05, 18:52
                              tez staram sie ulatwiac innym wlaczenie sie do ruchu,natomiast nie dzierze
                              cwaniaczkow, ktorzy do konca jada np. lewym pasem , ktory sie konczy i po
                              chamsku wpychaja sie na prawy, zeby bylo smieszniej w 90% sa to auta na
                              lokalnych tablicach...dla takich jestem niemila i nie wpuszczam,a jak wymusi
                              palant to dlugie lub klakson.
                              • piotrpilinko Re: A cywilizowani ludzie... 29.04.05, 19:35
                                Włączyłem się do ruchu jakieś 100m przed głównym skrzyżowaniem - zwykle unikam tego pasa, mimo iż jest najszybszy - starałem się zmienić pas tak szybko, jak się dało (a już na pewno przed ciągłą). Cóż, jak gość jest ciapa (i do tego niezbyt uprzejma), to niech ma pretensje do siebie - miejsca zostawił sporo (a od czasu kolizji z autobusem nie ryzykuję wjazdu pod inny samochód) - gdyby nie zwlekał z ruszeniem (czyżby chciał oszczędzić w korku na paliwie?), to zdążyłbym wjechać między niego a autobus za nim... Heh, gdybym ja chciał wychodzić do każdego, kto mi zajechał drogę na tej trasie, to nadal bym jeszcze wracał ;o)
                    • mobile5 Re: A cywilizowani ludzie... 01.05.05, 11:47
                      iberia29 napisała:

                      >
                      sorry ale nie mam litosci dla
                      >
                      > egoizmu i glupoty na drodze.

                      Ta kobieta musi siebie bardzo nie lubić.
    • mar_elx kiedyś zrobiłem tak: 27.04.05, 08:20
      Jako bidny student jeździłem sobie cinkiecentem. Akutar miałem rozbity nieco
      tył, bo parę dni wcześniej ktoś na mnie najechał. Na parkingu przez uczelnią
      zastawił mnie inny samochód - prostopadle. Czekałem, trąbiłem, pytałem
      wartownika pilnującego wjazdu na dziedziniec, czy nie widział dokąd poszedł ten
      ktoś.... Minęło chyba z pół godziny. No więc odsunałem samochodzik waląc parę
      razy swoim i tak już rozwalonym tyłem w jego nowiutkie i gładziutkie drzwi...
      • rop5 Re: kiedyś zrobiłem tak: 27.04.05, 09:28
        Gdzie rzecz miała miejsce? W Rosji, Rumuni, czy u nas w kraju?
        • mar_elx u nas, w Warszawie (n/t) 28.04.05, 07:54
    • zaholec Re: Blokowanie na parkingu 27.04.05, 08:28
      Wzywam policję, czekam cierpliwie. Odbieram kopię notatki służbowej, jadę do
      gościa i świeżutkim cementem obkładam mu półośki, szparki w drzwiach, rurę
      wydechową itp.

      Co Wy na taką propozycję?
      • konrad.boryczko Re: Blokowanie na parkingu 27.04.05, 08:43
        Jezeli zasatawiacz nie jest na luzie, ja zawsze kopie taki samochod po kolach
        albo bujam po to, zeby wlaczyc alarm. Szczegolnie jezeli facet ma z
        powiadamiaczem zjawia sie bardzo szybko.
        pzdr.
    • levy Re: Blokowanie na parkingu 27.04.05, 09:36
      Niedawno byliśmy z żoną i dzieckiem w pizzeri. Na parkingu był tłok, zrobiłem
      jedno kółko i na szczęście jedno miejsce się zwolniło. Potem, gdy już
      siedzieliśmy w lokalu, widziałem, że zastawił nas samochód jednego z
      rozwozicieli pizzy. Zjedliśmy spokojnie, po wyjściu poszliśmy jeszcze do sklepu
      obok, po powrocie nadal samochód jest przyblokowany. Wchodzę do lokalu i proszę
      żeby ich pracownik odjechał. Gość, o wyglądzie totalnego burako-dresa, wyszedł
      i mówi. Nie, nie coś w stylu "Bardzo przepraszam, ale nie było miejsca, a ja i
      tak jestem przecież w pobliżu i pewnie i tak za chwilę miałbym kurs". Tylko
      bardzo zawiedziony: "A skąd Pan wiedział?". Widać było mu bardzo żal, że nie
      pomęczyłem się dłużej, pewnie mieliby ubaw patrząc jak trąbię i szukam
      właściciela.
    • hondziarz Re: Blokowanie na parkingu 27.04.05, 21:21
      dzwonię na policję i tyle. A jeżeli jest to marny samochód, tzn. mały, to
      dzwonię po znajomego i go przestawiamy. Jest to najsensowniejsze, bo zanim ci
      przyjedzie policja (która właśnie ma do obsłużenia pięć stłuczek), zanim ci
      ustali właściciela, zanim go znajdzie albo zadzwoni po lawetę, zanim laweta
      przyjedzie to minie pół dnia.
      • jan.kulczyk Re: Blokowanie na parkingu 27.04.05, 22:36
        Odpuszczam i idę na spacer, ewentualnie wzywam taksówkę. Zapisuję numery. Jeśli kiedyś jeszcze spotkam, zrobię mu jakiś dowcip (ale niezwiązany z niszczeniem samochodu) - czekam na ewentualne propozycje.

        Wzywanie policji ma tyle sensu, co zaklinanie deszczu. Kiedyś pewnie spadnie...
      • szczurwa Re: Blokowanie na parkingu 28.04.05, 07:34
        hondziarz, jaki ty jesteś doskonały, jak ciastko z musztardą...
    • dezel Blokowanie na parkingu 28.04.05, 10:42
      1. Czekam spokojnie 10 min
      2. Daję po klaksonie przez następne 10 min
      3. Bujam autem do włączenia alarmu
      4. Dzwonie po policję i jednocześnie pomoc z podnośnikiem (w obecności policji
      lewaruja auto i przetaczamy w inne miejsce)
      Extrem:
      Dwa razy sie zdarzyło, że po 10 minutach wyciągnąłem podnośnik i odkręciłem
      koło. Raz dowcipniś zjawił sie z mordą przy ostatniej śrubie (odkręciłem,
      zdjąłem, spuściłem z podnośnika), a raz zaaferowana pani poprosiła o
      przykręcenie z powrotem - przepraszając..
    • ant777 Re: Blokowanie na parkingu 29.04.05, 10:03
      jakoś sobie nie przypomniam żeby ktoś mnie zablokował. To raczej raz celowo
      żonka zablokowała jedną blondynkę pod domem. Dziewcze miało w zwyczaju parkować
      tak żeby mieć po 1,5 metra luzu z każdej strony swojego SC. Pomogło ale tylko
      na pół roku.
      A.. kilka miesięcy temu przyjechał jakiś książe Scenikiem i zaparkował na
      środku parkingu. Mając już doświadczenie z blondynką z SC, powiedziałem
      gościowi żeby sie inaczej ustawił. Burak zamiast powiedzieć że zaraz odjedzie
      zaczął coś burczeć. Następnym razem jebnę mu doniczkę na dach i nie będę się
      odzywał.
    • odin-2 Re: Blokowanie na parkingu 29.04.05, 10:38
      xant napisał:

      > Co robicie, kiedy ktoś Was zablokuje na parkingu i nie możecie wyjechać?
      > Zdarza mi sie to ostatnio coraz częściej. Po bokach mam dwa samochody, z
      > jednej strony b. wysoki krawężnik a z drugiej strony staje wpoprzek ktoś kto
      > nie ma gdzie zaparkować. Co robić w takiej sytuacji kiedy nie wiem gdzie
      > szukać właściciela?
      >
      > Pozdr.
      > Xant

      Racz sie przychylic
      a wentyle mu nieco odkrecic
      nie bedzie raczyl wiecej blokowac
    • rapid130 Re: Blokowanie na parkingu 30.04.05, 13:49
      www.nieparkuj.pl/
    • przeszow Re: Blokowanie na parkingu 30.04.05, 19:49
      Niestety w miastach, szczególnie w blokowiskach, parkowanie jest dużym
      problemem. Często, jak po godz. 15 po powrocie z pracy uda mi się upolowac
      dobre i bezpieczne miejsce (niegrożące obrysowaniem boczków, albo urwaniem
      lusterek), to aż nie chce mi się wyjeżdżać załatwiać sprawy "na mieście", bo
      żal utraty pole position. Przy projektowaniu nowych osiedli standardem powinny
      być 2 miejsca parkingowe na mieszkanie (często samochód ma zarówno tata jak i
      mama) niestety to chyba mżonki, bo każda spółdzielnia oszczędza na terenach
      budowlanych i maksymalnie upycha swoje bloczki przy zachowaniu minimalnych
      odległości na jakie zezwala prawo budowlane.
      A co do "specjalistów" od parkowania to mieszka taki jeden w bloku na
      przeciwko, ma starą wielką terenówkę i opla astrę. Gość wychował się chyba w
      dżungli (nie obrażając szypansów i goryli), bo zero poszanowania trawników, jak
      tylko widzi 1,5 metra wolnego między autami (stojącymi przy krawenżniku - fakt
      że kretyńsko)to ładuje się ukosem między nie wieżdżając na ładnie przystrzyżone
      trawniczki. A 50 metrów dalej full wolnego miejsca, no ale klient musi pod
      bramą swojej klatki przecież stanąć.... Ostatnio zauważyłem , że nauczył tak
      żonę... Krew mnie zalewa.
      • daylight_driver Re: Blokowanie na parkingu 30.04.05, 21:54
        Można zrobić tak:
        1. Pociągnąć za klamkę, jeśli jest alarm poczekać na właściciela (uważając na
        np. butelki lecące z okien)
        2. Jeśli nie ma, otworzyć auto, jak jest zamknięte i nie ma się narzędzi wybić szybę
        3. Wrzucić luz (N) i ściągnąć ręczny
        4. Przepchnąć i szybko odjechać
        Robić tylko, jeśli będzie na ręcznym albo luzie.
        • hippolin Re: Blokowanie na parkingu 30.04.05, 23:33
          > 3. Wrzucić luz (N) i ściągnąć ręczny

          a jak ktoś ma blokadę na skrzyni?
          • daylight_driver Re: Blokowanie na parkingu 01.05.05, 00:17
            To też przewidziałem, ale jak ktoś ma blokadę, to często i alarm, nie? :)
            (a jak nie to trudno)
            • mariolka_bi Re: Blokowanie na parkingu 01.05.05, 11:16
              najskuteczniejszym sposobem jest wyciągnięcie śrubokrętu i przejechanie po boku
              zastawiającego samochodu. nastepnym razem właściciel 10 razu sie zastanowi zanim
              kogos przyblokuje.
              • jan.kulczyk Re: Blokowanie na parkingu 01.05.05, 21:05
                Tak... doskonałe rozwiązanie. Przypomnij mi, Mariolko, żebym ci to samo zrobił na twoim krasnym liczku, jak kiedyś się spotkamy na ulicy i zajdziesz mi drogę lub zablokujesz np. drzwi do sklepu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka