Dodaj do ulubionych

Głupie pytanie

27.06.05, 16:25
Mam problem. Czy coś grozi silnikowi mojego samochodujeśli w czasie jazdy
zredukuję bieg i puszczę gaz i sprzęgło? Samochód wtedy wyraźnie zwalnia, ale
nie wiem czy jest to bezpieczne dla silnika/sprzęgła.

Proszę tylko o poważne odpowiedzi. Być może nie jestem ekspertem
motoryzacyjnym, ale to nie uprawnia nikogo do robienia sobie ze mnie jaj.

Pozdrawiam
Siwy
Obserwuj wątek
    • emes-nju Re: Głupie pytanie 27.06.05, 16:27
      Nic sie nie stanie - zwolnisz i juz.

      Ale musisz sie zdecydowac czy jestes Siwy czy Lysy bo te dwa "kolory" nieco sie wykluczaja :-P
      • elvispresley Re: Głupie pytanie 27.06.05, 16:37
        Podobne pytanie zadala mi kumpela: czy tocząc się wolno w korku albo po
        osiedlu, mogę wrzucić jedynkę albo dwójkę i zdjąć nogi z pedalów? Czy coś się
        dzieje ze skrzynią/silnikiem?
    • kompletny_idiota To jest dobre pytanie 27.06.05, 16:39
      Takie postepowanie jest szkodliwe dla samochodu. Czym nizszy bieg wrzucisz i
      wieksze szarpniecie czy zwalnianie uzyskasz, tym jest to bardziej szkodliwe. Co
      nie oznacza ze zaraz zarzniesz samochod. Ale po paru latach takiej jazdy bedzie
      Ci huczal dyferencjal albo bedziesz jezdzil na trzecim sprzegle a ja, ktory
      hamuje hamulcami a nie silnikiem, bede mial ciche tryby, lozyska i dalej
      oryginalne sprzeglo.
      To jak z paleniem papierosow, szkoda jest dokonywana powoli a nie jednorazowo.
      • niknejm Re: To jest dobre pytanie 28.06.05, 11:32
        kompletny_idiota napisał:

        > To jak z paleniem papierosow, szkoda jest dokonywana powoli a nie jednorazowo.

        Masz rację, ale po to można robić półprzegazówkę, co redukuje szkodliwy wpływ
        (nie palenia, tylko redukcji z szarpnięciem ;-)).

        Pzdr
        Niknejm
        • kompletny_idiota Re: To jest dobre pytanie 28.06.05, 17:09
          po to można robić półprzegazówkę, co redukuje szkodliwy wpływ
          > (nie palenia, tylko redukcji z szarpnięciem ;-)).

          Oczywiscie. Mozna tez robic dwie polprzegazowki i jedno podwojne
          polwysprzeglenie albo jakis jeszcze inny wynalazek- pole do popisu jest
          ogromne. A ja sie pytam po co. No bo redukowac bieg i dodawac gazu zeby uniknac
          szarpniecia, w imie zwolnienia bez uzycia hamulca, to jest delikatnie mowiac
          czysty debilizm. Od czestego hamowania zuzyl mi sie pedal gazu, hehehe.
          • emes-nju Re: To jest dobre pytanie 28.06.05, 17:13
            To nie jest debilizm. Ujme sprawe inaczej - warto PRZED wejscie w zakret byc na biegu odpowiednim do jego opuszczenia (inaczej niz w krajobraz). Wynika z tego, ze trzeba zredukowac. A redukcja wymaga przegazowki. Proste.
            • kompletny_idiota Redukcja nie wymaga przegazowki. 28.06.05, 17:24
              Dlaczego nie mozna przed zakretem zwolnic uzywajac hamulca, zredukowac bez
              przegazowki i przejechac przez zakret na zredukowanym biegu? Pamietaj ze
              oryginalne pytanie nie bylo "jak najszybciej przejechac przez zakret" (na
              przyklad sluzbowym samochodem) albo "jak przejechac przez zakret nie uzywajac
              hamulca" tylko czy hamowanie silnikiem przez redukowanie biegow i puszczanie
              sprzegla jest szkodliwe dla samochodu. Ja twierdze ze jest i to wszystko, tez
              chyba proste.
              • niknejm Re: Redukcja nie wymaga przegazowki. 28.06.05, 17:48
                kompletny_idiota napisał:

                > Dlaczego nie mozna przed zakretem zwolnic uzywajac hamulca, zredukowac bez
                > przegazowki i przejechac przez zakret na zredukowanym biegu?

                1. Np. w górach wykończy Ci to hamulce w szybkim tempie.
                2. Wtedy musisz użyć hamulca + redukcji, a w przypadku redukcji z
                półprzegazówką nie jest już potrzebny hamulec (a przynajmniej w mniejszym
                stopniu), unikasz też niepotrzebnych szarpnięć dzięki półprzegazówce.

                Pzdr
                Niknejm
                • kompletny_idiota W gorach 28.06.05, 18:15
                  Albo w innych przypadkach np. zagotowanego plynu hamulcowego mozna (a nawet
                  nalezy:)) hamowac silnikiem. Mozna wpychac jedynke przy setce i puszczac
                  sprzeglo az kola napedowe sie zablokuja i olac polprzegazowki, lozyska, tryby i
                  sprezynki. Ja kiedys na lodzie dalem wsteczny i pelen gaz co zakonczylo sie
                  jazda do przodu przy kolach krecacych sie do tylu. To jest dobre dla Twojego
                  zdrowia ale nie dobre dla silnika/sprzegla, a o to pytal Lysy. Przy normalnej
                  jezdzie hamowanie silnikiem i rozne przegazowki to barbarzynstwo. Tego zdania
                  nie zmienie.
                  • emes-nju Re: W gorach 29.06.05, 10:24
                    kompletny_idiota napisał:

                    > Przy normalnej
                    > jezdzie hamowanie silnikiem i rozne przegazowki to barbarzynstwo. Tego zdania
                    > nie zmienie.


                    Jezdze tak od ladnych kilkunastu lat. Jeszcze nie zdarzylo mi sie nic zarznac :-) To kwestia techniki - zadnych szarpniec ani przekrecania silnika. Sprzegla jeszcze nie wymienialem (ponad 100 tys. przebiegu), skrzynia pracuje jak w maselku. Samochod pali mi w miescie o jakies 5-10% mniej niz w katalogu (hamowanie silnikiem), a klocki wymieniam w moim Fordzie raz na 45-50 tys. - w serwisie mi mowili, ze norma mowi raczej o przebiegach blizszych 30-40 tys.

                    Tego zdania nie zmienie :-)
                    • kompletny_idiota Moja ostatnia linia obrony 29.06.05, 16:45
                      Przekladnia glowna jest zrobiona tak ze moc z walka atakujacego przenosi sie na
                      tryb talerzowy gladko "z wlosem" a w druga strone "pod wlos". Sprzeglo ma tez
                      swoje drobne niuanse i w jedym kierunku dziala lepiej niz w drugim. Ale tu
                      chodzi o cos innego, z dziedziny higieny psychicznej. Mozna hamowac silnikiem
                      zamiast hamulcami, tak samo jak mozna wchodzic oknem zamiast drzwiami albo
                      otwierac piwo zebami zamiast otwieraczem. Ja tak nie robie pomimo ze ktos inny
                      tak robi i przekonuje mnie ze to jest nieszkodliwe dla okna czy jego zebow.
                      • niknejm Re: Moja ostatnia linia obrony 30.06.05, 09:19
                        kompletny_idiota napisał:

                        > Mozna hamowac silnikiem
                        > zamiast hamulcami, tak samo jak mozna wchodzic oknem zamiast drzwiami albo
                        > otwierac piwo zebami zamiast otwieraczem.

                        Szczerze mówiąc, nie widzę związku z tematem. IMHO porównanie mocno chybione.
                        Jak dotąd udało mi się wymienić sprzęgło raz w wieloletniej 'karierze'
                        kierowcy, a wymiana nastąpiła o jakieś 20kkm później niż w przypadku kilku
                        znajomych jeżdżących identycznym modelem samochodu. Dodam, że nader często
                        hamuję silnikiem. Ale używam półprzegazówki.
                        Aha, oryginalne klocki hamulcowe wymieniłem po 100kkm przebiegu :-) Może nie
                        uwierzysz, ale to fakt.

                        Pzdr
                        Niknejm
    • greg2 Re: Głupie pytanie 29.06.05, 10:44
      Nie rozumiem problemu. O jakich szarpnieciach piszecie? Jak sie delikatnie
      puszcza sprzegło i daje się silnikowi czas na zwiększenie obrotów to nie ma
      żadnych szarpnięć. Ale jak komuś się spieszy to może zrobić heel-toe czyli
      przed puszczeniem sprzęgła zwiększyć obroty silnika naciskając pięta na pedał
      gazu.
      • niknejm Re: Głupie pytanie 29.06.05, 13:20
        greg2 napisał:

        > Ale jak komuś się spieszy to może zrobić heel-toe czyli
        > przed puszczeniem sprzęgła zwiększyć obroty silnika naciskając pięta na pedał
        > gazu.

        Niekoniecznie pięta, ale dokładnie tak.

        Pzdr
        Niknejm
      • emes-nju Re: Głupie pytanie 29.06.05, 14:32
        greg2 napisał:

        > Nie rozumiem problemu. O jakich szarpnieciach piszecie? Jak sie delikatnie
        > puszcza sprzegło i daje się silnikowi czas na zwiększenie obrotów to nie ma
        > żadnych szarpnięć.


        W takim wypadku mowimy raczej o hamowaniu sprzeglem :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka