Dodaj do ulubionych

Kto jest sprawcą takiej kolizji?

28.06.05, 11:19
Stałem na światłach, zapaliło się żółte, zaczełem ruszać, jak było zielone to przekroczyłem linię sygnalizatora i gaz do dechy bo mi się spieszyło.
W poprzek jedzie spóżnialski Mercedes S-klasa na zachodnich tablicach.
Udało mi się przejechać, ale ten merc przejechał tuż za moim tyłem, pół sekundy i miałbym (chyba) szkodę całkowitą, ale uderzyłby mnie w tył.
No i mam pytanie, kto byłby ewentualnym sprawcą. Ja miałem już zielone, a On już od pewnego momentu czerwone (wiem bo patrzyłem na boczny sygnalizator)
Niby jego wina, ale ja mogłem jeszcze uniknąć takiej sytuacji hamując przed pasem poprzecznym
Obserwuj wątek
    • lberia30 Re: Kto jest sprawcą takiej kolizji? 28.06.05, 11:37
      wg mnie wina mercedesa i nie ma dyskusji:mial czerwone swiatlo? Mial, jasnosc w
      temacie.
    • radomir996 Re: Kto jest sprawcą takiej kolizji? 28.06.05, 11:38
      Ten komu sie udowodni ze jechal na czerwonym.
    • niknejm Re: Kto jest sprawcą takiej kolizji? 28.06.05, 11:40
      Kierowca 'spóźnialski' byłby uznany za winnego, choć tak naprawdę część winy
      byłaby po Twojej stronie (nie upewniłeś się, że droga wolna). Ale z sądowego
      punktu widzenia - winny jest spóźnialski. Tylko jeden problem - co ze
      świadkami? Byliby niezbędni, gdyby 'spóźnialski' szedł w zaparte.

      Pzdr
      Niknejm
      • emes-nju Re: Kto jest sprawcą takiej kolizji? 28.06.05, 12:01
        Swiadkow bylo by ci dostatek! Byliby to wszyscy ci, ktorzy w powodu kolizji staneli by w korku :-)
    • bzamiara Re: Kto jest sprawcą takiej kolizji? 28.06.05, 11:41
      generalnie to opuszczający skrzyżowanie ma pierwszeństwo, chyba że wjechał na
      czerwonym
      • edek40 Re: Kto jest sprawcą takiej kolizji? 28.06.05, 11:57
        Zgadza sie. I tu jest pies pogrzebany. Jesli sie nie udowodni, ze gosc wjechal na czerwone to na dwoje babka wrozyla. Dla pewnosci nigdy nie wciskam gazu w podloge przy ruszaniu ze swiatel. Rowniez z powodu strachu przed smiercia lub kalectwem.
    • kompletny_idiota Ty bylbys sprawca 28.06.05, 20:58
      Bo jak sie zapalilo zielone to, jak sam przyznajesz, dales gaz do dechy i
      wjechales na skrzyzowanie, bo Ci sie spieszylo. Do czego tak Ci sie spieszylo,
      do kolizji? Powinienes byl sie upewnic ze ci co juz sa na skrzyzowaniu najpierw
      z niego zjada i dopiero wtedy Ty na nie wjezdzasz.
      Jezeli prawda jest ze jak twierdzisz on mial od pewnego czasu czerwone to
      znaczy ze widziales go ze wjechal i jedzie przez skrzyzowanie, a Ty pomimo
      wszystko dales swoj "gaz do dechy" bo miales zielone, to Twoja wina jest
      jeszcze wieksza. Miales wiecej szczescia niz rozumu. Przytomni byli ci co
      jechali za Toba i dali gosciowi przejechac zanim sami wjechali na to
      skrzyzowanie.
      • sakhal Re: Ty bylbys sprawca 28.06.05, 21:17
        gosciu, wybrales sobie bardzo adekwatny nick..

        Tu nie ma mowy o zjezdzaniu ze skrzyzowania, bo facet wjechal na czerwonym i to
        konkretnie, skoro przejechal za dupa komus kto ruszyl na zielonym.

        "Miales wiecej szczescia niz rozumu"

        Ty za to masz az za duzo rozumu, az od tego nadmiaru rozumu nie potrafisz
        logicznie myslec.
        Nie da sie przejezdzac przez wszystkie skrzyzowania, rozgladajac sie mimo
        zielonego i zwalniajac - a nuż ktos wjedzie na czerwonym! Nieszczesliwe
        wypadki chodza po ludziach bo takim stuacjom nie da sie zapobiec...
        Wiec troche pokory, bo kiedys jakis pijaczyna ci tak wjedzie w drzwi i ciekawe
        czy tak samo zaspiewasz.

        • kompletny_idiota Naucz sie czytac, 28.06.05, 21:31
          naucz sie myslec, naucz sie jezdzic, a najlepiej idz spac. Na czym opierasz
          swoje stanowcze stwierdzenie ze ten gosciu wjechal na czerwonym, byles tam i
          widziales? A ja ci osle mowie ze wjechal jeszcze na zoltym i zaraz potem
          zapalilo sie czerwone, udowodnij ze nie. Tylko baranie swoj dowod oprzyj na
          faktach podanych przez autora watku a nie wlasnych wymyslach.
          • typson Re: Naucz sie czytac, 28.06.05, 22:13
            > A ja ci osle mowie ze wjechal jeszcze na zoltym i zaraz potem
            > zapalilo sie czerwone, udowodnij ze nie.

            na zoltym tez nie wolno wjezdzac na skrzyzowanie.

            Nie popadajmy w paranoje, ruszyl i wjechal na skrzyzowanie na zielonym a S-ka
            przejechala za nim, to chyba ewidentny dowod na to, ze wlasnie wjezdzala na
            zkrzyzowanie a nie je opuszczala.

            wg mnie zielone jest od tego, przy przejezdzac skrzyzowanie a wg Ciebie oraz
            opisanego zdazenia zielone jest po to by umozliwic spoznialskim wjazd i zjazd ze
            skrzyzowania
            • kompletny_idiota Mercedes wjechal na niebieskim 28.06.05, 22:46
              W przypadku kolizji badane bylyby wersje obydwu kierowcow i swiadkow i kto wie
              czyja faktycznie, jezeli w ogole byla takowa, jest wina, albo jaki byl udzial
              procentowy.
              W oparciu o fakty podane przez autora watku nie mozemy stwierdzic czy Mercedes
              wjechal na czerwonym albo zoltym. Moze tam w ogole nie bylo zarowki albo ktos
              dla jaj pomalowal ja na niebiesko. Stwierdzenie ze musial wjechac na czerwonym
              bo przejechal za a nie przed autorem watku jest bezpodstawne nie znajac
              predkosci Mercedesa ani szerokosci skrzyzowania.
              Co wiemy z cala pewnoscia jest ze autor watku bedac na pierwszej pozycji
              wjechal na skrzyzowanie pomimo ze ten ktory juz tam byl jeszcze go nie opuscil.
              Sam to potwierdza mowiac ze byla tez mozliwosc zahamowania przed pasem ruchu
              Mercedesa. Podjezdzanie pod sygnalizator i strzelanie do przodu jak tylko
              zapali sie zielone to jest dokladnie to czego nie nalezy robic. Bo potem mozna
              sie pytac na forum czyja byla wina.
              • typson Re: Mercedes wjechal na niebieskim 29.06.05, 12:43
                > Co wiemy z cala pewnoscia jest ze autor watku bedac na pierwszej pozycji
                > wjechal na skrzyzowanie pomimo ze ten ktory juz tam byl jeszcze go nie opuscil.

                wlasnie tego nie wiemy. Wiemy, ze autor wjezdzal na skrzyzowanie przy zielonym.
                Nie jest powiedziane, ze merc stal na skrzyzowaniu i biedny nie wiedzial jak je
                opuscic.

                Swiatla ustawione sa tak, ze przy przepisowej predkosci gdy wjezdza sie na
                skrzyzowanie albo jestes w stanie je przejechac (wlasnie zapala sie zolte) albo
                jestes w stanie wychamowac przed nim. Gdy mercedes jechal sobie przez
                skrzyzowanie na zielonym dla ruchu poprzecznego znaczyc musi, ze nie zastosowal
                sie do przepisow w pierwszym albo drugim przypadku. ot i winny
                • kompletny_idiota Re: Mercedes wjechal na niebieskim 29.06.05, 16:59
                  > Swiatla ustawione sa tak, ze przy przepisowej predkosci ....

                  Swiatla powinny byc ustawione tak jak mowisz, ale ja widzialem odchylki od tej
                  normy, raz nawet (w Moskwie) mialem jednoczesnie czerwone i zielone bo palily
                  sie dwie zarowki naraz. Wiec nie mozemy wykluczyc mozliwosci ze i jeden i drugi
                  wjechali na zielonym, wtedy wina bylaby zarzadu drog a nie Mercedesa. Ty
                  zgadujesz, wyciagasz wnioski i orzekasz wine na podstawie nie faktow tylko
                  zalozenia ze swiatla dzialaly prawidlowo. A dzialaly?
                  • typson Re: Mercedes wjechal na niebieskim 29.06.05, 17:54
                    rozumujac w ten sposob to lepiej nigdy sie nie wyprozniac, bo jest mozliwe, ze
                    kibel sie zarwie i wpadnie sie do sasiadow, piwnicy, czy do wisly. Glupota jest
                    wjezdzanie na oslep na skrzyzowanie keirujac sie tylko faktem, ze ma sie
                    pierwszenstwo - tu sie zgadzam.
                    Ale czytajac te odpowiedz
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=25759508&a=25818050
                    nie mam watpliwsci, kto zlamal przepisy.
                    • kompletny_idiota Re: Mercedes wjechal na niebieskim 29.06.05, 18:23
                      Na podstawie pierwszego postu proces byl tak bardzo poszlakowy ze nie sposob
                      cos stwierdzic z cala pewnoscia, uniewinnienie Mercedesa z braku przekonujacych
                      dowodow. Drugi post rozwial troche watpliwosci (odpowiedzial np. na bardzo
                      wazne pytanie z ktorej strony jechal Mercedes) co niestety dziala na niekorzysc
                      Mercedesa. Sam napisalem pozniej ze PRAWDOPODOBNIE wjechal on na czerwonym.
                      A najwazniejsze ze ten watek zwrocil uwage na fakt ze ten co wyrywa do przodu
                      spod swiatel moze sie na kogos nadziac. Wina moze byc nie jego, ale strata z
                      pewnoscia jego.
                      Teraz ide sprawdzic jak to bedzie z tym wyproznieniem.
          • glupi_antos Re: Naucz sie czytac, 29.06.05, 08:16
            kompletny_idiota napisał:

            > Na czym opierasz swoje stanowcze stwierdzenie ze ten gosciu wjechal na
            > czerwonym, byles tam i widziales? A ja ci osle mowie ze wjechal jeszcze na
            > zoltym i zaraz potem zapalilo sie czerwone, udowodnij ze nie. Tylko baranie
            > swoj dowod oprzyj na faktach podanych przez autora watku a nie wlasnych
            > wymyslach.

            Jeśli autor wątku widział światło zółte, to na ulicy prostopadłej MUSIAŁO
            zapalić się światło czerwone! Taka jest zasada działania sygnalizacji.
            Zatrzymaj się kiedyś na skrzyżowaniu i popatrz: świeci się zielone, zamienia na
            żółte, a następnie, w momencie zmiany na czerwone, jednocześnie zapala się żółte
            na ulicy prostopadłej.
            • kompletny_idiota Re: Naucz sie czytac, 29.06.05, 17:05
              > Zatrzymaj się kiedyś na skrzyżowaniu i popatrz: świeci się zielone, zamienia
              na
              > żółte, a następnie, w momencie zmiany na czerwone, jednocześnie zapala się
              żółt
              > e
              > na ulicy prostopadłej.

              Zeby stojac na jednej ulicy widziec jakie swiatlo ma druga ulica musialbys miec
              lusterko albo przynajmniej jedno z oczu na dlugim wysiegniku. Ty niestety tylko
              zgadujesz jakie oni maja swiatlo ale go nie widzisz. Ty widzisz tylko swoje
              swiatlo. Jak nie wierzysz to stan kiedys na skrzyzowaniu.
          • sakhal nie kompromituj sie 29.06.05, 11:50
            Dobry jestes, zmien lepiej nick na kompletny_uparty_idiota...

            Proponuje zobaczyc sobie jak dziala sygnalizacja swietlna, kiedy jednemu
            kierunkowi zapala sie pomaranczowe po zielonym, to drugi ma wciaz czerwone.
            Dopiero PO zmianie pierwszemu kierukowi na czerwony, drugiemu zapala sie
            pomaranczowe. W zaleznosci od wielkosci skrzyzowania to moze byc nawet
            opoznienie 1-3 sek.
            Nie ma tu wielkiej filozofii, w ten sposob fizycznie niemozliwe jest zeby Merc
            nie wjechal na czerwonym (do tego biorac pod uwage ze na skrzyzowaniu znalazl
            sie nawet pozniej niz autor watku!). Denken, denken gosciu..

            I proponuje przestac wjezdzac na czerownym na skrzyzowania, bo przekonasz sie w
            sadzie z jaka łatwoscia ci to udowodnia.

        • zgryzliwy1 Re: Ty bylbys sprawca 28.06.05, 23:27
          sakhal napisał:

          > Nie da sie przejezdzac przez wszystkie skrzyzowania, rozgladajac sie mimo
          > zielonego i zwalniajac - a nuż ktos wjedzie na czerwonym!

          jasne ,jak mam pierwszenstwo to wolno mi :
          przejechac pieszego - jego wina jak sie wlecze
          rozjechac pijanego na drodze - po co tam wlazl
          dowalic do marudera - mogl szybciej zjechac....

          " Po włączeniu sygnału zezwalającego na ruch kierowca powinien udzielić
          pierwszeństwa pojazdom zjeżdżającym ze skrzyżowania i pieszym kończącym
          przejście przez jezdnię. (§16.2,4)
          Wjazd na skrzyżowanie jest zabroniony (nawet przy sygnale świetlnym
          zezwalającym na jazdę), kiedy utworzył się na nim zator zmuszający kierowcę do
          zatrzymania, co stworzy przeszkodę dla innych pojazdów. (§16.3)"

          jezeli myslisz ,ze zielone daje Ci BEZWARUNKOWO prawo do jazdy to lepiej zrob
          powtorke z przepisow
          to tylko mozliwosc uzalezniona od innych warunkow na drodze
          • kos22 Re: Ty bylbys sprawca 29.06.05, 07:20
            Zgadzam się, że winnym w zaistniałej sytuacji byłby pojazd nie wykorzystujący
            szansy na zatrzymanie i tym samym uniknięcia kolizji (art.3.1 prawa o ruchu
            drogowym).
            Gdzie znajdę te paragrafy które zacytowałeś??
            pozdr
            • klemens1 Re: Ty bylbys sprawca 29.06.05, 08:06
              > Gdzie znajdę te paragrafy które zacytowałeś??

              tinyurl.com/8r5yb
              Tylko że to chyba ukraiński KD, nie polski.
          • sakhal Re: Ty bylbys sprawca 29.06.05, 12:08
            > sakhal napisał:
            > > Nie da sie przejezdzac przez wszystkie skrzyzowania, rozgladajac sie mimo
            > > zielonego i zwalniajac - a nuż ktos wjedzie na czerwonym!
            >
            zgryzliwy1 napisał:
            > jasne ,jak mam pierwszenstwo to wolno mi :
            > przejechac pieszego - jego wina jak sie wlecze
            > rozjechac pijanego na drodze - po co tam wlazl
            > dowalic do marudera - mogl szybciej zjechac....


            Bezwarunkowo to wez cos na uspokojenie i przeczytaj najpierw uwaznie temat, a
            potem postaraj sie logicznie pomyslec.

            Gdzie tu widzisz sytuacje uniemozliwienia zjechania ze skrzyzowania ? Bo ja
            tylko widze probe wymuszenia pierwszenstwa na skrzyzowaniu poprzez wjazd na
            czerwonym.

            Pewnie ze jesli jest taka mozliwosc to ZAWSZE nalezy unikac wypadku i nawet
            majac pierwszenstwo nie mozna swiadomie dopuscic do wypadku.
            Ale z punktu widzenia prawa, to nie bylaby jego wina.
    • greg2 Re: Kto jest sprawcą takiej kolizji? 29.06.05, 10:38
      W polskich realiach w takiej sytuacji wina jest tego, kto policjantom z
      drogówki da mniejszą łapówę albo podstawi mniej wiarygodnych fałszywych
      świadków. Znam podobną sytuację z autopsji.
    • monikaa13 Re: Kto jest sprawcą takiej kolizji? 29.06.05, 12:52
      jeżeli mazs zielone to jedziesz, a jezeli czerwone stoisz i o to najprostsza
      zasada
      • hippolin fakty jeszcze raz 29.06.05, 14:00
        stałem na czerwonym, i patrzyłem na sygnalizator dla przechodniów - czyli pasa poprzecznego, zapaliło się tam czerwone, wrzuciłem bieg, patrzę na mój wygnalizator, zapala się żółte (jakaś 1s od czerwonego dla przechodniów)
        zaczynam się przetaczać 1m do sygnalizatora, jak zielone to gaz do dechy, przejechałem przez "zebrę" i widzę, że w poprzek z lewej, na skrzyżowanie wjeżdza rozpędzona (bo nic nie stało) s-klasa.
        Skrzyżowanie 2pasy+wysepka+2pasy, a w poprzek 2*2pasy bez wysepki

        Kiedy ja byłem już za zebrą, Mercedes dopiero wjeżdzał na zebrę pasa drogi poprzecznej! Na 100% od 3-5s miał czerwone.
        Jeżeli skrzyżowanie miałoby po 1pas to wtedy sprawa byłaby łatwiejsza, kwestia świadka, ale samochód obok nie zdąrzył jeszcze wjechać na skrzyżowanie, a ja już zdąrzyłem.


        Miałem prędkość ok. 20km/h jeżeli miałbym refleks to bym się zatrzymał, ale nie mam 100% pewności, że bym się zatrzymał jeszcze przed nim.
        Do opuszczenia skrzyżowania ja miałem 10m a on 20 tylko, że jechał 2-3x szybciej

        Dodam tylko, że najczęsciej tak nie ruszam, ale to była wyjątkowa sytuacja, spieszyłem się na egzamin, zostało 2km w 10min.
        • hippolin Re: fakty jeszcze raz 29.06.05, 14:12
          jeszcze takie pytanie
          jest taka sytuacja

          -w jednym kierunku stoi pas samochodów, a w drugim nic (znaczy że już przejechali)
          -jeden samochód ma rozwalony bok drógi przód

          no i pytanie, logicznie rozumując, w tego typu wypadkach sprawca powinien mieć najczęściej rozwalony przód czy bok? a może nie ma znaczenia?

          winny jest ten co wjechał na czerwonym, no i pytanie, kto ma większe szanse wjechać na czerwonym? ten co ma wolny pas i chciał sobie "zdąrzyć" czy ten, który stoi pierwszy w sznurze?

          jeżeli nawet założymy że ten drugi jest sprawcą, a poszkodowany mógł uniknąć wypadku to co wtedy? współwinny?
        • kompletny_idiota Re: fakty jeszcze raz 29.06.05, 17:28
          Czym szersze skrzyzowanie i mniejsza predkosc Mercedesa tym wieksze
          prawdopodobienstwo ze mogl on sie jeszcze zalapac na koniec swojego zielonego a
          Ty oczywiscie na sam poczatek swojego zielonego. Najwieksze znaczenie ma tutaj
          odstep w czasie pomiedzy momentem zapalenia sie jego czerwonego a Twojego
          zielonego. Czasami ten odstep jest za krotki albo go w ogole nie ma. Jezeli dla
          poprzecznej ulicy dla samochodow i dla pieszych swiatlo zmienia sie
          jednoczesnie, to Mercedes prawdopodobnie wjechal na czerwonym i wina jest jego.

          Z tego wszystkiego powinienes wyciagnac wniosek: Gros kolizji jest pomiedzy
          ostatnim samochodem jednego cyklu a pierwszym samochodem nastepnego cyklu
          swiatel. Ten ostatni albo pedzi zeby zdazyc albo jest gapa i nie wie ze jedzie
          pod czerwonym, w kazdym razie on jedzie i ma mniejsza mozliwosc unikniecia
          kolizji. Ty natomiast stoisz i wszystko co potrzebujesz zrobic to po zapaleniu
          zielonego, przed wjechaniem na skrzyzowanie, zapuscic dobrego zyrawia w lewo i
          prawo, i w razie czego troszke zaczekac.
          Aczkolwiek sa eksperci ktorzy mowia ze tak nie da sie jezdzic.

          Mam nadzieje ze egzamin zdales.
          • sakhal Re: fakty jeszcze raz 29.06.05, 18:33
            Sa tez widac tacy eksperci co przejezdzajac przez kazde skrzyzowanie, zawsze
            zwalniaja i rozgladaja sie na lewo, na prawo, czy moze ktos akurat nie wjezdza
            na skrzyzowanie z poprzecznej na czerwonym, az ktoregos razu wjada w dupe autu
            przed nimi, bo nie patrza przed siebie. Z regoly tak podobne historie sie
            koncza.
            • kompletny_idiota Re: fakty jeszcze raz 29.06.05, 18:51
              Nie mozna wjechac w dupe komus kto przejechal przez skrzyzowanie i odjechal w
              sina dal minute temu. Jak nie zauwazyles to powtarzam ze mowa jest tu o
              pierwszym samochodzie ruszajacym spod swiatel. To on powinien wjezdzac na
              skrzyzowanie rozgladajac sie na lewo i prawo. Ale jak masz jeszcze problemy z
              jazda do przodu i spogladaniem na boki to nie przejmuj sie, to z czasem powinno
              przejsc. A ze wjechales komus w dupe bo sie patrzyles w bok to nie jest regula,
              to zdarza sie tylko mlodym niedoswiadczonym.
              • sakhal Re: fakty jeszcze raz 29.06.05, 19:18
                "Ale jak masz jeszcze problemy z
                jazda do przodu i spogladaniem na boki to nie przejmuj sie, to z czasem powinno
                przejsc. A ze wjechales komus w dupe bo sie patrzyles w bok to nie jest regula,
                to zdarza sie tylko mlodym niedoswiadczonym."

                Czesto zdarza ci sie mowic do siebie w 2 osobie ?

                Wiem, ze chcialbys zeby kazdy rozgladal sie w boki wypatrujac czy nie
                nadjezdzasz, ale wystarczy zebys zrozumial ze jest roznica miedzy wjechaniem na
                skrzyzowanie na zielonym a pomaranczowym czy czerwonym. Wychodzac z zalozenia
                ze nie wazne na jakim swietle wjedziesz, to i tak kazdy musi cie przepusic, bo
                juz znajdujesz sie na skrzyzowaniu bedzie bardzo bolesne..
                I na przyszlosc pros autora watku o dokladne łopatologiczne tłumaczenie
                sytuacji, bo widac troche trwa zanim zorientujesz sie o co chodzi.
                • kompletny_idiota A ty dalej dziam dziam dziam 29.06.05, 19:32
                  jak jakis ratlerek.
                  Zapala sie zielone to jedziemy. Jak walniemy w stojacy tam tramwaj to i tak nie
                  bedzie nasza wina bo mielismy zielone. I nie potrzeba o niczym innym myslec.
                  Czyzbys byl produktem systemu w ktorym myslano za ciebie?
                  • sakhal Re: A ty dalej dziam dziam dziam 29.06.05, 20:10
                    Chlopie, spojrz na temat watku i staraj sie go trzymac, bez fantazjowania o
                    tramwajach, czy moskiewskiej sygnalizacji drogowej.

                    To jak to w koncu twoim zdaniem by bylo, hipollin winny kolizji ? (zakladajac
                    ze by to byla tylko kolizja)
                    • kompletny_idiota Re: A ty dalej dziam dziam dziam 29.06.05, 20:22
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=25759508&a=25828353

                      Moze tu cos wyczytasz. A jak Hippolin dorzuci nowe informacje to moge zmienic
                      zdanie.
                      • sakhal Re: A ty dalej dziam dziam dziam 29.06.05, 20:37
                        Hehe, no czytam i wyczytuje ze z bolem, ale jednak przyznajesz racje.
                        Oczywiscie dorabiajac przy okazji tone filozofii.

                        PS.
                        Jakich informacji jeszcze potrzebujesz ? skad wiał wiatr i jakiego koloru bylo
                        niebo ? Sprawa jest jednoznaczna.
                        • kompletny_idiota Re: A ty dalej dziam dziam dziam 29.06.05, 20:47
                          Przyznaje racje komu?
                          • sakhal Re: A ty dalej dziam dziam dziam 29.06.05, 20:50
                            Kodeksowi Drogowemu.
                          • sakhal Re: A ty dalej dziam dziam dziam 29.06.05, 20:52
                            "Jezeli dla
                            poprzecznej ulicy dla samochodow i dla pieszych swiatlo zmienia sie
                            jednoczesnie, to Mercedes prawdopodobnie wjechal na czerwonym i wina jest jego."

                            Mam ci przytaczac twoje wlasne slowa ?
                            • kompletny_idiota Dalej nie widze 29.06.05, 21:06
                              gdzie komus przyznalem racje.



                              gdzie komukolwiek przyznalem jakakolwiek racje. Ale zeby cie uszczesliwic
                              stwierdzam niniejszym: Kodeksie Drogowy, masz racje.
                              Powiedz mi tylko gdzie mowilem ze Kodeks Drogowy nie ma racji.






                              • sakhal Re: Dalej nie widze 29.06.05, 21:31
                                No coz nie bede teraz od poczatku przegladal wszystkich twoich postow, jednak
                                wynika z nich jasno ze bronisz Merca, jakoby mogl sie znalezc na skrzyzowaniu a
                                hipollin nie mogl ruszyc.
                                Chociazby subtelny tytul jednogo z postow "Ty bylbys sprawca"

                                Powtarzam jeszcze raz, sprawa jest jednoznaczna, tlumaczenie "zjezdzaniem ze
                                skrzyzowania" jest zenujace.
                                • kompletny_idiota Subtelna roznica 29.06.05, 21:44
                                  jest miedzy "bylbys" a "jestes" sprawca. Czy jakby Hippolin przyznal w nowym
                                  poscie ze tak naprawde to stal tak daleko do przodu ze nie widzial
                                  sygnalizatora a ruszyl jak zobaczyl ze piesi ruszyli, to dalej bylaby wina
                                  Merca? Nie bylismy tam i nawet nie wiemy gdzie "tam" jest wiec moze juz nie
                                  dyskutujmy bo to jest coraz mniej ciekawe. Tylko nie przypisuj mi ze komus
                                  przyznalem racje bo nikt na sto procent racji nie ma bo ta sprawa jest daleka
                                  do jednoznacznej. Jak nie wierzysz to zapytaj kierowcy Merca.
    • marlowe1 Re: Kto jest sprawcą takiej kolizji? 29.06.05, 14:15
      hippolin napisał:

      > Stałem na światłach, zapaliło się żółte, zaczełem ruszać, jak było zielone to
      p
      > rzekroczyłem linię sygnalizatora i gaz do dechy bo mi się spieszyło.


      www.kakofonia.pl/PL/PLmis/staruszka.wav
      :)))
    • hondziarz ten kto miałby świadków 29.06.05, 19:12
      kolizje na skrzyżowaniach ze światłami są najgorsze. bo nigdy nie udowodnisz
      kto wjechał na czerwonym, a kto na zielonym. W takiej sytuacji zawsze winien
      jest ten, kto nie ma świadków potwierdzających jego wersję.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka