hippolin
28.06.05, 11:19
Stałem na światłach, zapaliło się żółte, zaczełem ruszać, jak było zielone to przekroczyłem linię sygnalizatora i gaz do dechy bo mi się spieszyło.
W poprzek jedzie spóżnialski Mercedes S-klasa na zachodnich tablicach.
Udało mi się przejechać, ale ten merc przejechał tuż za moim tyłem, pół sekundy i miałbym (chyba) szkodę całkowitą, ale uderzyłby mnie w tył.
No i mam pytanie, kto byłby ewentualnym sprawcą. Ja miałem już zielone, a On już od pewnego momentu czerwone (wiem bo patrzyłem na boczny sygnalizator)
Niby jego wina, ale ja mogłem jeszcze uniknąć takiej sytuacji hamując przed pasem poprzecznym