Gość: Darek IP: *.dip.t-dialin.net 14.09.02, 16:55 Jak myślicie jak on jeździ?Raczej napewno jak cham itp.A w ogóle co myślicie o warszawkich kierowcach? Link Zgłoś Obserwuj wątek
Gość: Michaol Re: Warszawski 'burak'.Czyli jak oni jeżdżą? IP: *.telia.com 14.09.02, 18:21 Tak.To daje duzo do myslenia i wtym krotkim slowie oddaje cala prawde o niestety o niektorych warszawskich kierowcach.Porownanie jest swietne,dlaczego ma byc na wsi jak i moze byc i to w duzym stolecznym miescie.Jezdza strasznie.Szybko to nieznaczy ze dobrze,szybko sie jezdzi na torze treningowym,miasto sluzy do zycia.Niestety to potrzeba calej generacji aby wyplenic to zjawisko.Tak sie zastanawiam dlaczego w innych krajach tak spokojnie zycie plynie.Pieniedzy tez brakuje,czlowiek sie boryka z rachunkami czy aby starczy,z praca czy ja utrzyma,ale na szosie sie nie wyzywa. Pzdr.Michal Link Zgłoś
Gość: Mar jest takie miejsce, jest taki kraj... IP: 2.4.STABLE* / 10.2.13.* 15.09.02, 18:53 gdzie się spotyka z zachodem wschód... Zresztą północ z południem trochę też. To jest właśnie Polska. Mnie ABSOLUTNIE nie przeszkadza styl jazdy po Warszawie. Zobaczcie ludzie jak się jeździ we Włoszech, we Francji, albo w Hiszpanii. Oni mają autostrady, więc poza miastem nie ma powodów do aż takiej agresji - ale w miastach jeździ się bardzo dynamicznie i (zwłaszcza) we Włoszech znaki drogowe i sygnalizcję świetlną traktuje się z przymróżeniem oka. A na warszawskich kierowóc narzekają tylko ci spoza Warszawy i odnoszę wrażenie, że jest to spowodowane nie tylko stylem jazdy kieerowców z rejestracją na W.... Link Zgłoś
Gość: surus Re: Warszawski 'burak'.Czyli jak oni jeżdżą? IP: 2.2.STABLE* / *.echostar.pl 22.09.02, 10:39 Mieszkam w Poznaniu ,ale do Wawy często przyjeżdzam i muszę stwierdzić ,że warszawiaki jeżdzą naprawdę dobrze. Zero ociagania się na światłach ,płynna jazda.Oczywiscie jak wszędzie zdarzają się wariaci ale gdzie ich nie ma ?A jak myślicie ,że jeżdzą jak buraki to jedzcie do Rzymu .Pozdrawiam. Link Zgłoś
Gość: mikis Re: Warszawski 'burak'.Czyli jak oni jeżdżą? IP: *.mos.gov.pl / 194.181.155.* 23.09.02, 10:44 fakt... Link Zgłoś
Gość: bajek Re: Warszawski 'burak'.Czyli jak oni jeżdżą? IP: *.acn.waw.pl 14.09.02, 19:49 To co napisałeś świadczy o Tobie ,że sam jesteś "burakiem".Bo tacy kierowcy znajdą się w każdej wsi czy miescie.Jak nie umiesz jeździć po Warszawie to już twoja sprawa.Przez Ciebie robią się właśnie korki ,bo nigdy pewnie nie widziałeś tylu samochodów naraz.Moja rada - omijaj Warszawę i jeżdzij dalej po swojej wiosce z kolegami. Link Zgłoś
Gość: Jasio Re: Warszawski 'burak'.Czyli jak oni jeżdżą? IP: *.proxy.aol.com 14.09.02, 21:33 Bajek, nie plec. Wyglada mi na to ze mozesz otrzymac wyroznienie najwiekrzego BURAKA w Miescie Stolecznym. Ja calkowicie zgadzam sie z przedmowcami. A zaloze sie o kazde pieniadze, ze widzialem wiecej samochodow niz ty. Jasio Wedrowniczek Link Zgłoś
Gość: Michal Re: Warszawski 'burak'.Czyli jak oni jeżdżą? IP: *.telia.com 14.09.02, 21:45 Mieszkalem jakis czas w swoim zyciu w Londynie,gdzie jest mieszkancow ile juz nie pamietam cos okolko 8mln.Jezdzilo sie spokojnie bez nerwow i to jeszcze wdodatku odwrotnie.Nigdy niespotkalem takiego stylu jaki przezentuja kierowcy z W-wy.Gaz do dechy na kazdym skrzyzowaniu.Czym maja oddychac mieszkancy okoliczni,to Was wogole nie obchodzi,dopuki jak zamieszkasz w poblizu takiego skrzyzowania.Narazanie siebie innych ,za zyskanie 10sekund.Co wy zarabiacie miliony ze ten dziesiec sekund wart jest zycie ludzkie sasiada swoj samochod. Potem Wasze ubespieczenia winduja tak wysoko skladki ze piszczycie krzyk rozboj itp.Troszke opanowania przestrzegania przepisow i przejscia na rowery i poczekac jak pobuduja szersze ulice lub wykopia metro.%0km/h tez sie bardzo szybko podrozuje,jezerli jest zorganizowana brac samochodowa, anie rozpizdziaj.Zolte swiatlo stary nawyk to zdaze i jakie jest zakolysanie plynnoscia ruchu.To jeden facet moze zrobic tyle biedy..... Pzdr.Michal Link Zgłoś
Gość: Marcel Re: Warszawski 'burak'.Czyli jak oni jeżdżą? IP: *.reshall.umich.edu 14.09.02, 22:58 Stojmy! - jak cicho! ... W takiej ciszy - tak ucho natężam ciekawie, ze slyszalbym glos ze Szwecji. Jedzmy, nikt nie wola. Ech, niepoprawnym romantykiem jestes Michale. Link Zgłoś
Gość: Nb Re: Warszawski 'burak'.Czyli jak oni jeżdżą? IP: *.acn.waw.pl 15.09.02, 08:57 Mordę o bruk warszawski wytarł i warszawiaka udaje. I takich jak ty jest pewnie z 75% ogółu mieszkających w stolicy. Link Zgłoś
Gość: osmond Re: Warszawski 'burak'.Czyli jak oni jeżdżą? IP: *.proxy.aol.com 15.09.02, 11:05 KAZDY Warszawiak za kierownica to burak i cham. Co nie oznacza, ze wszystkie chamy i buraki sa Warszawiakami. Link Zgłoś
Gość: err Re: Warszawski 'burak'.Czyli jak oni jeżdżą? IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 15.09.02, 15:05 We Wrocławiu większość kierowców na warszawskich blachach jeźdźi jak banda idiotów. Nagminna jest jazda prosto z pas do skrętu w lewo ('wyprzedze innych i się wcisne') czy wyprzedzanie korka pasem dla autobusów lub wymijanie stojących przed światłami aut i stawanie przed pierwszym kierowcą. Sam widziałem jak koleś wjechał na skrzyżownie jakieś 120 kmh i chciał skręcać w lewo, a do tego wyprzedził z prawej strony inne auta tam jadące ale jak się wkrótce zorientował, jechał za szybko, i z konieczności pojechał prosto poślizgiem. Sądzę, że nie można jednak tego uogólniać, bo większość aut na warszawskicjh rejestracjach to pojazdy firmowe. A wiadomo, że jak taki przedstawiciel handlowy całe życie męczący się w swoim fiacie 125p i kombuinujący tylko jak hamować, żeby mniej zużyć klocki, dorwie się do swojego służbowego bolidu, Opla Astry lub Escorta to nie widzi innej możliwości, jak zapierd**nie na 110% możliwości i swoich i auta. i niech szanowni kierowcy z Warzawki nie mówią, że dzięki takiej jeździe zmniejszają korki itp., bo jet to chyba ich jedyny argument przmawiający za nimi i do tego kompletnie nie trafiony. pozdrwiam myślących kierowców Link Zgłoś
vwdoka Re: Warszawski 'burak'.Czyli jak oni jeżdżą? 16.09.02, 11:25 Gość portalu: osmond napisał(a): > KAZDY Warszawiak za kierownica to burak i cham. > Co nie oznacza, ze wszystkie chamy i buraki sa Warszawiakami. Co właśnie kolega udowodnił swoim przykładem. vwdoka Link Zgłoś
Gość: Darek Re: Warszawski 'burak'.Czyli jak oni jeżdżą? IP: *.dip.t-dialin.net 15.09.02, 15:17 Temat ten przyszaedł jak "samo życie",po moim krótkim pobyciem w Warszawie!Ludzie jak tam widzą numery inne niż warszawskie stają sie chamscy i itp. we wszyskim!Natomiast jak warszawiakom nie pasuje przyjazd tych"innych", to ja też niechce ich wydzieć na terenie Podhala!Myśle,że każdemy by się łatwiej jeździło,wszydzie jak by ludzie byli bardziej uprzejmi! Link Zgłoś
Gość: Kudi Re: Warszawski 'burak'.Czyli jak oni jeżdżą? IP: *.pwpw.pl / 10.1.4.* 16.09.02, 11:39 O i tu sie mylisz. Jezdzilem swego czasu samochodem z rejestracja z poza Warszawy i kierowcy byli bardziej uprzejmi niz jak teraz jezdze samochodem z rejestracja warszawska. Pozdrawiam Kudi Swoja droga ten watek byl juz kilka razy walkowany Link Zgłoś
Gość: ptica Re: Warszawski 'burak'.Czyli jak oni jeżdżą? IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 18.09.02, 07:51 Ja, gdy widzę kogoś spoza Warszawy, to ZAWSZE mu ustępuję, robię miejsce, przepuszczam. Jestem wyrozumiały dla błędów, które łatwo popełenić w obcym mieście, bo liczę, że podobnie zachowa się wobec mnie mieszkaniec innego miasta, które odwiedzę. Link Zgłoś
Gość: Banderas Re: Warszawski 'burak'.Czyli jak oni jeżdżą? IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 15.09.02, 15:43 Warszawiacy jeżdżą po chamsku. Inny przykład: rondo niedaleko Warszawy (chyba Kołbiel), chcę na nie wjechać ale od strony Warszawy wjeżdża sznur samochodów (z warszawskimi rejestracjami) jadących w kierunku Lublina. Wszystkie samochody zjeżdżają z ronda przed moim wjazdem ale żaden nie daje znaku kierunkowskazem więc muszę stać niepotrzebnie, bo może któryś ma zamiar jednak pozostać na rondzie i mógłbym na niego najechać. Chyba dopiero piętnasty mignął. Link Zgłoś
Gość: okęciak Re: Warszawski 'burak'.Czyli jak oni jeżdżą? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 15.09.02, 20:56 Gość portalu: Banderas napisał(a): > Warszawiacy jeżdżą po chamsku. Inny przykład: rondo niedaleko Warszawy (chyba > Kołbiel), chcę na nie wjechać ale od strony Warszawy wjeżdża sznur samochodów > (z warszawskimi rejestracjami) jadących w kierunku Lublina. Wszystkie samochody > > zjeżdżają z ronda przed moim wjazdem ale żaden nie daje znaku kierunkowskazem > więc muszę stać niepotrzebnie, bo może któryś ma zamiar jednak pozostać na > rondzie i mógłbym na niego najechać. Chyba dopiero piętnasty mignął. Bo to glebiarze wracali do domow swoimi sluzbowymi samochodami dopiero Warszawiak zachowal sie jak prawdziwy kierowca.Ciekawi mnie ilu ludzi w przeciagu ostatnich 10 lat sprowadzilo sie do Warszawy z prowincji i maja teraz rejestracje stoleczna? Obawiam sie ze dziesiatki tysiecy.I Warszawiacy za nich cierpia.A co do przedstawicieli handlowych znam ich kilku i wiekszosc pochodzi z dala od stolicy. Zreszta cala ta dyskusja to generalizowanie. Link Zgłoś
Gość: T. Re: Warszawski 'burak'.Czyli jak oni je&# 380;d&# 380;&# 261;? IP: 192.11.224.* 16.09.02, 10:53 To mi sie podoba !, Warszawiacy cierpia za miliony ! Brawo ! Bardzo prosze "oryginalnego" warszawiaka, aby pocierpial troche za moj mandat, bardzo prosze ! Tomek z prowincji Link Zgłoś
Gość: liga Re: Warszawski 'burak'.Czyli jak oni jeżdżą? IP: *.acn.waw.pl 15.09.02, 22:55 Gość portalu: Darek napisał(a): > Jak myślicie jak on jeździ?Raczej napewno jak cham itp.A w ogóle co myślicie > o warszawkich kierowcach? Jak myślicie, jak on (Darek) pisze? Raczej napewno jak cham. A w ogóle, co myslicie o Darku? Kolejny, wałkowany do znudzenia, bezsensowny wątek, tym razem Darka. Wiem jedno. Nigdzie nie jeździ mi się tak dobrze jak po Warszawie. W innych miastach poraża mnie indolecja i ślamazarność tamtejszych kierowców. Link Zgłoś
Gość: Jasio Re: Warszawski 'burak'.Czyli jak oni jeżdżą? IP: *.proxy.aol.com 16.09.02, 04:39 To racja. Warszawiak musi byc szybki. Podam wiec dwa przyklady jazdy tzw "szybkich", ktore sa specjalnoscia naszej Stolicy. 1. "Szybki , zamiast stac kulturalnie w kolejce na swiatlach, objezdza prawym pasem do skretu w lewo, stojacych w kolejce na srodkowym pasie. Przejezdza przez pasy i ustawie sie pierwszy w kolejce na pasie do jazdy prosto tuz za pasami. 2. "szybki" , zamiast ustawic sie w kolejce do skretu w lewo, staje na srodkowym pasie i czeka. Kiedy nadarza sie okazja, skacze z piskiem opon i zajezdza droge skrecajacemu wlasnie z lewego pasa. Kiedys kiedy "szybcy" chlopcy probowali mnie zajechac droge przy skrecie w lewo. Ja dodalem lekko gazu zamiast ich puscic. Byl srodek lata i przez otwarte szyby uslyszalam przerazliwy pisk hamulcow i lawine ordynarnych wyzwisk. Po skrecie na ulicy parkowaly samochody. "Szybcy" chlopcy, uwazajcie. Po Warszawie jezdze samochodem z wypozyczalni majac dobre zachodnie ubezpieczenie. Moze was kiedys spotkac lekcja, ktorej sie nie spodziewacie. Pozdrowienia dla tych szybkich i wolniejszych. Link Zgłoś
Gość: Remo Re: Warszawski 'burak'.Czyli jak oni jeżdżą? IP: *.zetokat.com.pl / 192.168.0.* 16.09.02, 09:52 Liga, Nb i bajek, o wy obrońcy stolycy, siedzicie przy tym samym kompie (adres: *.acn.waw.pl)? Link Zgłoś
Gość: darekk Re: Warszawski 'burak'.Czyli jak oni jeżdżą? IP: 217.153.15.* 16.09.02, 10:21 od urodzenia do polowy tego roku mieszkalem w w-wie. teraz mieszkam pod w-wa i do warszawy dojezdzam dzien w dzien. przez ostatni rok mialem jednak okazje mieszkac w innych miastach. krakow (3 m-ce); katowice (2 m-ce); olsztyn i wroclaw (po 1 m-c). w zadnym z tych miast nie jezdzilo mi sie dobrze. do szalu doprowadzala mnie slamazarnosc reakcji, brak zdecydowania i w ogole zachowania, ktore w takim duzym miescie jak w-wa doprowadzily by do gigantycznych korkow. wydaje mi sie, ze czlowiek, ktory wychowal sie w takim olsztynie czy innym wroclawiu, moze sie po prostu czuc zagubiony w bardzo dynamicznym i, nie ukrywam, dosc agresywnym ruchu warszawskim - a z tego juz o krok do nazywania warszawiakow burakami. mysle, ze jezeli komus nie brak pewnosci siebie i wie do czego sluzy prawy pedal, to w warszawie nie bedzie sie czul zle. gorzej, jezeli czuje sie za kierownica niepewnie, blokuje ruch, wykonuje dziwne manewry. wtedy warszawiacy rzeczywiscie bywaja bezwzgledni. mnie po warszawie jezdzi sie bardzo dobrze. w tym miescie jest najmniej gosci blokujacych szybszy pas (w katowicach i krakowie na przyklad panuje zwyczaj, ze skoro jest dozwolone 70 i jade 70, to nikt mnie nie moze wyprzedzac i moge jechac szybszym pasem). mniej jest tez wlaczajacych sie do ruchu tak jak by chcieli zaoszczedzic kazda krople paliwa. nidy nie zarysowalem zadnego swojego autka w warszawskim ruchu. lubie jazde po tym miescie. Link Zgłoś
Gość: mikis Święta racja IP: *.mos.gov.pl / 194.181.155.* 17.09.02, 10:54 wy, przyjezdni, którzy wyzywacie warszawiaków od buraków powinniście zrozumieć, że jazda po warszawie i po takim np. lublinie czy olsztynie to dwa różne światy - po prostu nie umiecie jeździć po warszawie - tu jeździ sie INACZEJ. Nie umiecie i wobec tego czujecie się przytłoczeni i stłamszeni - często widzę jak ktoś na "obcych" numerach wykonuje jakieś dziwne, nieskoordynowane manewry na drodze tamując ruch... mnie po warszawie jeździ się super ale byłem niedawno w lublinie i myślałem, że skonam - tak tam jeździli - ale mimo to nie wyzywałem i nie wyzywam lublinian (i innych )od buraków - ja przyznaję, że nie umiem jeździć po ich mieście, tylko niech oni wreszcie przyznają, że nie umieją Warszawie... Link Zgłoś
Gość: Jasio Re: Święta racja IP: *.proxy.aol.com 17.09.02, 16:26 Pod jednym wzgledem masz racje. Po Warszawie jezdzi sie inaczej. Z innych miast przypomina mnie to najbardziej Manile na Filipinach. Link Zgłoś
Gość: Nb Re: Warszawski 'burak'.Czyli jak oni jeżdżą? IP: *.acn.waw.pl 16.09.02, 12:24 Gość portalu: Remo napisał(a): > Liga, Nb i bajek, o wy obrońcy stolycy, siedzicie przy tym samym kompie (adres: > > *.acn.waw.pl)? > Czy ty przypadkiem nie wiesz prostaczku z zapydziałej pipidówy że acn ma kilkaset tys. użytkowników. PS. NIe znam tych dwóch nicków które zostały wyżej wymienione. Link Zgłoś
Gość: T. Re: Warszawski 'burak'.Czyli jak oni je&# 380;d&# 380;&# 261;? IP: 192.11.224.* 16.09.02, 13:09 Przechwalki to wlasnie domena "burakow" z farsawy, sam nie wiesz jak mi cie szkoda koles z farsawy Link Zgłoś
Gość: Nb Re: Warszawski 'burak'.Czyli jak oni je&# 3 IP: *.acn.waw.pl 19.09.02, 09:54 I po co się nade mną się litujesz. Nie prosiłem o to. Link Zgłoś
Gość: Remo Re: Warszawski 'burak'.Czyli jak oni jeżdżą? IP: *.zetokat.com.pl / 192.168.0.* 17.09.02, 15:20 Gość portalu: Nb napisał(a): > Czy ty przypadkiem nie wiesz prostaczku z zapydziałej pipidówy (...) Carrington z Żoliborza się odezwał... Link Zgłoś
Gość: Nb Re: Warszawski 'burak'.Czyli jak oni jeżdżą? IP: *.acn.waw.pl 19.09.02, 09:55 Pudło. Próbuj dalej. Link Zgłoś
lxlxl Warszawa-Berlin: 5:1 16.09.02, 10:01 5:1 Tyle wynosi stosunek strat w ludziach na ulicach Warszawy i Berlina. Na jednego zabitego Berlinczyka przypada 5 zabitych Warszawiakow. Zachowanie kierowcow w Warszawie i Berlinie jest diametralnie rozne ale nie rozni sie niemal niczym od tego, co widzi sie na codzien w Moskwie. Potwierdza to tez niemal identyczny stosunek strat. Gdzie sa lepsi kierowcy, w Warszawie czy Berlinie? To tylko kwestia priorytetow. "Lepszy" kierowca w Warszawie (szybszy, cwanszy, bardziej chamski) to dla przecietnego Berlinczyka "gowniarz". Dobry kierowca w Berlinie (opanowany, przewidujacy, bioracy wzglad na innych) dla Warszawiakow to "lamer". Mysle, ze jeszcze dlugo przyjdzie nam zyc z takim stosunkiem "strat". W Polsce, jak i na calym tzw. wschodzie zycie ludzkie zawsze bylo dosyc tanie. Link Zgłoś
michal567 Jak oni jeżdżą 16.09.02, 10:16 Wróciłem z podróży zagranicznej. W jej trakcie widziałem wielu Polaków, ale tylko jeden jechał jak idiota - miał rejestracje z Łodzi. Czy to znaczy że w Łodzi jeżdżą jak buraki. W innym poście ktoś pisze, że kobieta ze Szczecińską rejestracją uciekła z miejsca wypadku - czy w Szczecinie jeżdżą jak buraki?? Wszystko najprawdopodobniej wynika z tego, że najwięcej samochodów jest rejestrowanych w Warszawie - firmy i ich przedstawiciele handlowi maja rejestracje warszawskie itp. Jak wynika z jednego z listów Darek jest z Podhala. Myślę, że wiele osób będąc tam widziało samochody bez świateł, sprawiające wrażenie "starych trupów" i wyprzedzających na zakazach i pod górę. Jednak nie pamiętam, czy ktoś pisał coś o "burakach z Podhala" Link Zgłoś
Gość: szuwax Re: Warszawa-Berlin: 5:1 IP: *.polkomtel.com.pl 16.09.02, 10:25 lxlxl napisała: > 5:1 > Tyle wynosi stosunek strat w ludziach na ulicach Warszawy i Berlina. > Na jednego zabitego Berlinczyka przypada 5 zabitych Warszawiakow. > Zachowanie kierowcow w Warszawie i Berlinie jest diametralnie rozne ale nie > rozni sie niemal niczym od tego, co widzi sie na codzien w Moskwie. Potwierdza > to tez niemal identyczny stosunek strat. > > Gdzie sa lepsi kierowcy, w Warszawie czy Berlinie? > > To tylko kwestia priorytetow. "Lepszy" kierowca w Warszawie (szybszy, cwanszy, > bardziej chamski) to dla przecietnego Berlinczyka "gowniarz". Dobry kierowca w > Berlinie (opanowany, przewidujacy, bioracy wzglad na innych) dla Warszawiakow > to "lamer". > > Mysle, ze jeszcze dlugo przyjdzie nam zyc z takim stosunkiem "strat". W Polsce, > > jak i na calym tzw. wschodzie zycie ludzkie zawsze bylo dosyc tanie. Biorąc pod uwagę fakt że nit Cię nie zrozumie (jaki gówniaż przecież jak ktoś jeździ szybko to jest dobrym kierowcą), ja mam właśnie doświadczenia Moskiewsko- Hamburskie. Wszystkich Warsiawskich debili wpakować Newski prospekt, niech sie wyżyją - daleko nie zajadą, Rosjanie są nie do pobicia. Poza tym jak trafisz na jakiegoś mafiana to możesz kulkę w krocze dostać. Odnoszę wrażenie że w Warszawie nikt nie wie do czego służy samochód, według tego co się widzi to chyba do zabawy i zap... na zbity pysk po to by za chwilę stać na światłach. Jest w Warszawie taka ulica Puławska, szczególnie jej trzypasowy odcinek rano jedzie tamtędy swołocz co ziemię gdzieś sprzedała i pobudowali się w okolicy, oni chcą szybko doszlusować do warszawskiego stylu jazdy. Tragedia. W takim Hamburgu poicja szybko by sobie poradziła, jeden głąb z drugim w przeciągu tygodnia straciłby dwie pensje prawo jazdy i samochód. Mam propozycje by chamstwo i nagminne łamanie przepisow podciągnać pod terroryzm i zwalczać to tak jak ruska drogówka w południowych graniczacych z gruzją na przykład republikach. Tam wszyscy jeżdżą wolno i zatrzymują się na kazde wezwanie, bo jak nie to znaczy że czeczeniec i przemyca broń, a wtedy seria z WKM. Link Zgłoś
Gość: mikis Re: Warszawa-Berlin: 5:1 IP: *.mos.gov.pl / 194.181.155.* 17.09.02, 15:06 ale żeś wymyslił... jak nie umiesz jeździć po Warszawie (tu jeździ sie inaczej, niż w reszcie Polski - może lepiej, a może masz rację ze gorzej, ale na pewno inaczej) to wsiądź w autobus... a na Puławskiej (trzy pasy w kazdą stronę, barierki rozgraniczające, światła itp. powinno byc dozwolone 90 a nie 50, wtedy każdy kto teraz jedzie 110 zwoniłby, bo po co ryzykować mandat dla 20 km/h - ale teraz mozna 50 co jest kompletnym debilizmem - kawałek dalej, w Mysiadle, droga zwęża się do 2 pasów i są przejścia bez świateł, a mozna jechać 60) gdzie logika???. Link Zgłoś
Gość: Luk@ Re: IP: 192.160.110.* 16.09.02, 10:30 Warszawa to dżungla, po której trzeba umieć się poruszać. Nie mam pretensji do "obcych" bo błądzić rzeczą ludzką. Wkurza mnie jednak strasznie jak ktoś wlecze się lewym pasem mogąc zjechać na środkowy, zagapia się na światłach, hamuje bez potrzeby i nie używa kierunkowskazów. Te cechy najczęściej niestety mają przyjezdni, bo na prowincji tak się jeździ. Po co włączać kierunkowskaz skoro wszyscy wiedzą że on tu mieszka i będzie skręcał.Również oszczędzanie na żarówkach to zwyczaj typowo prowincjonalny, włączają światła kiedy naprawdę już nic nie widać. Pamiętacie piosenkę Młynarskiego "Polska cena strachu", wszystko na ten temat. Ja bezpieczniej czuję się w Warszawie niż na drogach lokalnych. Link Zgłoś
Gość: niki Re: Warszawski 'burak'.Czyli jak oni jeżdżą? IP: *.stacje.agora.pl 16.09.02, 11:25 To bzdury, ze samochody z obca rejestracja sa w Warszawie traktowane zle. Od 2 lat jezdze po Warszawie z rejestracja LBX i nikt na mnie nie trabil, a czesto wpuszczal, jak pas musialem zmienic. Inna rzecz, ze nie jezdze jak dupa, wiem do czego sluzy prawy pedal i wiem, ze prowadzac - trzeba sie na boki rozgladac, a nie tylko przed siebie (jak to czesto robia prawdziwe wsioki, przyzwyczajone, ze u nich na drodze sa tylko dwa pasy, po jednym w kazda strone). Mieszkalem przez rok w Paryzewie. Wszystkich tych, ktorzy twierdza, ze w Warszawie na ulicy jest chaos, zapraszam na rondo Etoile (na wylocie Champs Elysees). Kto raz tam byl (za kierownica), wie, co to CHAOS. Prawda jest natomiast, ze w Berlinie na ulicach panuje wieksza dyscyplina niz w Wa-wie. Chcialbym, zeby tak bylo u nasz. pozdr niki Link Zgłoś
Gość: wuj Re: Warszawski 'burak'.Czyli jak oni jeżdżą? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 16.09.02, 13:40 to rondo w paryzu jest rzeczywiście niezłe. widziałem, i to jakis czas temu jak sie przeciskała policja osobowym. Facet siedział z dupą (dużą)obok kierowcy za oknem,trzymał sie koguta i donośnie gwizdał kierowcom w uszy, machając ręką skutecznie sie pchał do przodu. A generalnie to nie ma dnia zeby sie jakiś WU czy WI nie wpierdolił..., fakt ze czesto kierowcy tych aut maja niewiele wspólnego z miejscem rejestracji Link Zgłoś
Gość: szuwax Re: Warszawski 'burak'.Czyli jak oni jeżdżą? IP: *.polkomtel.com.pl 16.09.02, 13:56 Gość portalu: wuj napisał(a): > A generalnie to nie ma dnia zeby sie jakiś WU czy WI nie wpierdolił..., fakt > ze czesto kierowcy tych aut maja niewiele wspólnego z miejscem rejestracji a to fakt, znam co najmniej pięć osób z dziada pradziada warszawiaków, jeżdżą wozami zarejestrowanymi w innych miastach np. na śwagra, bo taniej wychodzi ubezpieczenie. Link Zgłoś
Gość: bocian nobla za temat - nobla piszącym różne dyrdymały IP: *.fw 16.09.02, 15:13 Gość portalu: Darek napisał(a): > Jak myślicie jak on jeździ?Raczej napewno jak cham itp.A w ogóle co myślicie > o warszawkich kierowcach? Pozostaje tylko parsknąć śmiechem albo raczej postukać sie w czoło. Podoba mi sie tekst: Jak myślicie jak Darek myśli? Raczej (piękne słowo!) napewno jak cham. Itd. CO za bezsensowna generalizacja. Wybitnym w tym jest Jasio piszący ze warszawiak to gość jadący pasem do skrętu i wciskający się na koniec na pasy do jazdy prosto. Przodownik wśród myślicieli! Czyli w Warszawie wszystkie pasy do jazdy prosto powinny być zawsze puste skoro wszyscy Warszawiacy jeżdżą pasami do skrętów! To że widzicie więcej ludzi którzy moze i jeżdżą po chamsku nie jest żadnym dowodem na to ze w Warszawie się jeździ gorzej niż gdzie indziej bo dzieląc to na liczbe pojazdów poruszających się po stołecznych drogach to i tak nie jest moim zdaniem źle. A wracając do Jasia - mistru, bardzo często również jeżdże autem z Avisu - kontynuując twój genialny wywód powinienem go wykorzystywać do ładowania gości na inne samochody "bo to nie mój samochód!". I komu brakuje kultury? Zgadzam się z ludźmi piszącymi ze po W-wie dobrze im sie jezdzi. Bo jeżeli ktoś potrafi jeździć to jeździ się tu dobrze. Jeżeli właczenie kierunkowskazu i zmiana pasa nie sprawia wam trudności to sobie poradzicie. Co do prowincji - zrobiłem w ten weekend 1000 km (W-wa - bieszczady - W-wa). Deszcz lał cały czas w niedzilę, widocznosć bardzo słaba, a oczywiście 30 % samochodów beż świateł z czego nie widziałem ani jednego na W-wskiej rej! Dalej - światła zbite, nie przepisowe żarówki w maluchch żeby tylko zużyć mniej prądu, brak świateł hamulcowych!!!!, itd. (wszystko auta autochtonów regionów przez które przejeżdżałem), kilka stłuczek, auto w rowie (też wszystko nie na w- wskich). Co dalej? A więc jazda w rzeszowie cały czas tylko lewym pasem - wszyscy (dla równowagi dodam że na dwópasmówce Grójec - W-wa też tylko że Ci pod Warszawą jak widzieli kogoś zbliżającego się z tyłu to natychmiast zjeżdżali na prawy - rej poza warszawskie nie potrafiły!!!), przyśpieszanie w momencie wyprzedzania a na koniec mruganie długimi (bo im zajechałem!). Już kiedyś pisałem taki wątek - jeżeli ktoś przyśpiesza jak go wyprzedzam i myśli że wybiore czołówkę zamiast zrzucenie go do rowu to się grubo myli! PAnie Michale - zapomniał Pan dorzucić swojego wielkiego i błyskotliwego "jak wstąpicie do Unii to...". Czekam kiedy juz wyjazd tak uderzy do głowy ze zobacze "jak wstąpicie prostaki to wielkiej i genialnej Unii...". Zapraszam do Aten, Rzymu czy kilku innych miast UE na południu europy gdzi jeżdżą dzicy ludzie (widzieliście kiedyś tyle poobijanych aut co w Atenach - bo ja chyba tylko na szrocie!). Co do Londynu - w mieście tam się głównie stoi w korkach więcej ciężko mówić o jeździe, a to że odwrotnie to żadna sztuka dla Anglików tak jak dla nas jeżdżenie po lewej stronie! Oczywiście że ruszanie z piskiem ze świateł to absurd. Ale przy takim zatłoczeniu miasta gaszenie silnika na światłach to jeszcze większa bzdura (a tacy się zdarzają częściej poza W-wą niż w). "Potem Wasze ubespieczenia winduja tak wysoko skladki ze piszczycie krzyk rozboj " - czas wracać PAnie Michale bo mamy problemy nie z jeżdżeniem a z polsczyzną. A co do 50 km/h - stanowczo tak pod warunkiem że jest zielona fala dla tej szybkosci. Tylko ze w-wie większość zielonej fali jest ustawione na 80- 90 km/h. Polecam test! Argument JAsia że widział więcej samochodów niż ktoś inny jest boski! NA obrazkach??? Z tekstami wybitnych pisarzy i myślicieli takich jak osmond i nb nawet nie ma co polemizować... (a propos tego że to podobno warszawiacy to chamy ;-)))))! I zapewniam Cie Darku ze są w Warszawie ludzie również uprzejmi. A to że poczułeś dyskomfort jazdy po tym mieście to myślę że jest kwestią doświadczenia w jeździe po dużych miastach gdzie ruch jest znacznie bardziej natężony niż gdzie kolwiek na Podchalu. I sam czasem ledwo się powstrzymuję jak jakaś sierota na poza w-wskich blachach blokuje ruch na skrzyżowaniu bo jechała lewym pasem a chce skręcić w prawo lub nie zdążyła zjechać ze skrzyżowania bo się przestraszyła a jakiś przedstawiciel handlowy jej nie puścił i stoi na środku, samochód gaśnie, tramwaje stoją i dzwonią, itd. BAnderas - twój argument to nie argument na chamską jazdę tylko zapewniam CIę że w 90 % przypadków brak znajaomości przepisów drogowych!. NAtomiast poza w-wą nagminne jest jeżdżenie po rondzie z włączonym kierunkowskazem w lewo i co gorsza zjeżdżanie z nim z ronda (gdzie powinien być włączony prawy kierunek!). Tomku, nikt nie cierpi za miliony, tylko jeśli macie coś (jako ludzie z poza w- wy) do zarzucenia w-wiakom to upewnijcie sie najpierw czy w waszej okolicy wszyscy poprawnie jeżdżą. Jeśli nie to tylko czekać kiedy dostaną w-wskie blachy i będziesz mówił - w-wiaki to chamy podczas gdy to twój sąsiad. Nie znam niestety statystyk Berlina - jak byś podał IxIxI źródło to będę wdzięczny. DO statystyk dodaj biedę polaków (potworna ilość puszek samobójców w postaci 126 p czy spawanych powypadkowych aut z zachodu) i stan dróg oraz konsekwencję i przekupstwo policji wraz z bezmyślnością urzędasów robiacych zielone fale na 80 km/h. Razem na wypadki jakosć jeżdżenia wpływa w mnijeszym stopniu. Reasumując na pewno w W-wie nie jeździ się łatwo, ale ludziom obytym jeździ sie tu dobrze. A pojedyńcze oznaki chamstwa można znaleźć wszędzie. Pozdrawiam (zwłaszcza tych którym się to chciało czytać), bocian Link Zgłoś
Gość: Darek Re: nobla za temat - nobla piszącym różne dyrdyma IP: *.dip.t-dialin.net 16.09.02, 20:15 W sumie można się zgodzić z moim przedmówcą Bocianem,ale jazda byłaby milsza w Warszawie, gdyby kierowcy z Warszawy byli bardziej wyrozumiali i nie narzekali tak na przyjezdnych!Że są powolni itp. Pozdrowienia dla wszyskich! Link Zgłoś
lxlxl Re: dyrdymaly, no pewnie, 119 trupow 16.09.02, 21:42 Gość portalu: bocian napisał(a): > Zgadzam się z ludźmi piszącymi ze po W-wie dobrze im sie jezdzi. Bo jeżeli > ktoś potrafi jeździć to jeździ się tu dobrze. Acha, no to juz przynajmniej wiemy, ze trzeba "potrafic". Domyslam sie, ze ty "potrafisz"? Prawda? > Nie znam niestety statystyk Berlina - jak byś podał IxIxI źródło to będę > wdzięczny. Słuzę, oto link: www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=510&w=2508992&a=2551015 > DO statystyk dodaj biedę polaków W jakim sensie: "biedny bo glupi czy glupi bo biedny"? Pewnie znasz ten odwieczny dylemat? Bo tylko i wylacznie o glupote tu moze chodzic - tak mysle. Jesli ktos nie potrafi zapanowac nad tak prostym urzadzeniem mechanicznym i wjezdza nim w cos lub kogos to moze to znaczyc tylko jedno: jest za glupi, zeby nim sie poslugiwac. > (potworna ilość puszek samobójców w postaci 126 p czy spawanych powypadkowych > aut z zachodu) i stan dróg oraz konsekwencję i przekupstwo policji. No to jeszcze raz. Wypadek to cos takiego, kiedy (przykladowo) Pan lub Pani X nie potrafi zachowac kontroli nad samochodem i uderza nim w cos lub w kogos. I teraz dowiadujemy sie, ze wine za to ponosza nie oni sami lecz wlasciciele 126, drogi (???) i (!) przekupstwo policji. No coz, wdzieczny ci jestem, ze przynajmniej warunki pogodowe w Warszawie tez nie ponosza winy.. Pozwolisz, ze cie zacytuje? "Pozostaje tylko parsknąć śmiechem albo raczej postukać sie w czoło" > Reasumując na pewno w W-wie nie jeździ się łatwo, ale ludziom obytym jeździ > sie tu dobrze. Domyslam sie, ze ty jestes "obyty" i jezdzi ci sie "dobrze". Tymi ponad stu zabitymi (nieobytymi?) w tym dzieci i kilkuset ciezko rannymi rok w rok nie trzeba sobie zawracac glowy :o) Dla przypomnienia: nie ma chyba w Europie stolicy - z wyjatkiem moze Moskwy i Tirany - , w ktorym rozgrywa sie na ulicach podobna jatka i panuje taki burdel jak w Warszawie) > A pojedyńcze oznaki chamstwa można znaleźć wszędzie. Oczywiscie. To tylko roznica ilosciowa.... niestety bardzo przytlaczajaca. Link Zgłoś
Gość: bocian do IxIxI i Pani Ilony IP: *.fw 17.09.02, 10:34 lxlxl napisała: > Gość portalu: bocian napisał(a): > > > Zgadzam się z ludźmi piszącymi ze po W-wie dobrze im sie jezdzi. Bo jeżeli > > > ktoś potrafi jeździć to jeździ się tu dobrze. > > Acha, no to juz przynajmniej wiemy, ze trzeba "potrafic". Domyslam sie, ze > ty "potrafisz"? Prawda? > > > Nie znam niestety statystyk Berlina - jak byś podał IxIxI źródło to będę > > wdzięczny. > > Słuzę, oto link: > <a href="www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html? f=510&w=2508992&a > =2551015"target="_blank">www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html? f=510&w= > 2508992&a=2551015</a> > > DO statystyk dodaj biedę polaków > > W jakim sensie: "biedny bo glupi czy glupi bo biedny"? Pewnie znasz ten > odwieczny dylemat? Bo tylko i wylacznie o glupote tu moze chodzic - tak mysle. > Jesli ktos nie potrafi zapanowac nad tak prostym urzadzeniem mechanicznym i > wjezdza nim w cos lub kogos to moze to znaczyc tylko jedno: jest za glupi, zeby > > nim sie poslugiwac. > > > (potworna ilość puszek samobójców w postaci 126 p czy spawanych powypadkow > ych > > aut z zachodu) i stan dróg oraz konsekwencję i przekupstwo policji. > > No to jeszcze raz. > Wypadek to cos takiego, kiedy (przykladowo) Pan lub Pani X nie potrafi zachowac > > kontroli nad samochodem i uderza nim w cos lub w kogos. > I teraz dowiadujemy sie, ze wine za to ponosza nie oni sami lecz wlasciciele > 126, drogi (???) i (!) przekupstwo policji. > No coz, wdzieczny ci jestem, ze przynajmniej warunki pogodowe w Warszawie tez > nie ponosza winy.. > Pozwolisz, ze cie zacytuje? "Pozostaje tylko parsknąć śmiechem albo raczej > postukać sie w czoło" > > > Reasumując na pewno w W-wie nie jeździ się łatwo, ale ludziom obytym jeźdz > i > > sie tu dobrze. > > Domyslam sie, ze ty jestes "obyty" i jezdzi ci sie "dobrze". Tymi ponad stu > zabitymi (nieobytymi?) w tym dzieci i kilkuset ciezko rannymi rok w rok nie > trzeba sobie zawracac glowy :o) > Dla przypomnienia: nie ma chyba w Europie stolicy - z wyjatkiem moze Moskwy i > Tirany - , w ktorym rozgrywa sie na ulicach podobna jatka i panuje taki burdel > jak w Warszawie) > > > A pojedyńcze oznaki chamstwa można znaleźć wszędzie. > > Oczywiscie. To tylko roznica ilosciowa.... niestety bardzo przytlaczajaca. Link Zgłoś
Gość: Jasio Re: do IxIxI i Pani Ilony IP: *.proxy.aol.com 18.09.02, 05:03 Bocius, ta twoja arogancja skoncay sie tak, ze rypniesz taty bryka w inny samochod, drzewo albo latarnie. Na koniec tato zloi ci dupsko za strate i klopoty. Problem jest nie z twoim jezdzeniem, ale arogancja, taka typowa dla kierowcow z Miasta Stolecznego. I jak to mowia, tu lezy pies pogrzebany. Jezdze bez wypadlu przez wiele lat po calym swiecie, ale tego co dzieje sie w Warszawie na ulicach nigdzie nie da sie zobaczyc. Ani w NYC, ani w LA , ani w Houston, ani w Montrealu, ani w Londynie, ani w Amsterdamie, ani w Berlinie i Frankfurcie. Nawet w Rio jezdza ostro ale kulturalniej. Mexico City? tam jest tlok, ale nie ma takiego chamstwa. Pekin albo Szanghaj? tam bys nie wyrobil, bo wszyscy jezdza wolno. Co zostaje? Manila albo New Dehli. Roznica jest co prawda w standatcie pojazdow, ale klimat jazdy podobny. Zarzucasz mi brak kultury, kiedy chce jechac prawidlowo i egzekwowac swoje prawo na jezdni? Toz to jedyny sposob, aby nauczyc czegos takich kierowcow jak ty i jezdzic normalnie w Warszawie. Czyzby prawidlowa jazda moze byc oznaka braku kultury? Zastanow sie mlody czlowieku co piszesz. Z mentalnosci jaka tu prezentujesz domyslam sie, ze jestes jeszcze mlodym czlowiekiem, ktorego zycie jeszcze nie zdazylo wychowac. A szkoda. Jasio Wedrowniczek Link Zgłoś
Gość: bocian Jasiu... IP: *.fw 18.09.02, 13:53 Gość portalu: Jasio napisał(a): > Bocius, ta twoja arogancja skoncay sie tak, ze rypniesz taty bryka w inny > samochod, drzewo albo latarnie. Na koniec tato zloi ci dupsko za strate i > klopoty. Uznam to za komplement, choć niestety jestem zbyt leciwy by tatuś mi łoił cokolwiek. Auta od dawna mam własne. > Problem jest nie z twoim jezdzeniem, ale arogancja, taka typowa dla > kierowcow z Miasta Stolecznego. I jak to mowia, tu lezy pies pogrzebany. > Jezdze bez wypadlu przez wiele lat po calym swiecie, ale tego co dzieje sie w > Warszawie na ulicach nigdzie nie da sie zobaczyc. Ani w NYC, ani w LA , ani w > Houston, ani w Montrealu, ani w Londynie, ani w Amsterdamie, ani w Berlinie i > Frankfurcie. Nawet w Rio jezdza ostro ale kulturalniej. Mexico City? tam jest > tlok, ale nie ma takiego chamstwa. Pekin albo Szanghaj? tam bys nie wyrobil, > bo wszyscy jezdza wolno. Co zostaje? Manila albo New Dehli. Roznica jest co > prawda w standatcie pojazdow, ale klimat jazdy podobny. To wszystko pojęcia względne. Co do NYC bym się nie zgodził - taksówkarze jeżdżą potwornie, mając pięć pasów ruchu mieszczą się po 7 koło siebie, stłuczki i zarysownia sa bez przerwy, itd. A co np z Atenami, Madrytem, Rzymem, itd? Nigdy, nigdzie nie widziałem tylu poobijanych aut co np. w Atenach (UE). > Zarzucasz mi brak kultury, kiedy chce jechac prawidlowo i egzekwowac swoje > prawo na jezdni? Toz to jedyny sposob, aby nauczyc czegos takich kierowcow > jak ty i jezdzic normalnie w Warszawie. No właśnie, a propos arogancji, rozumiem że Jasio ma jak naj większe podstawy do uczenia innych jak mają jeździć. Czyż to nie piękny okaz arogancji? A to że uważasz że droga jest dobrym miejscem na to żeby kogoś czegoś uczyć np. jak to napisałeś przez przyśpieszenie, nie wpuszczenie i władowanie na inne samochody uważam po prostu za szczeniactwo. I o mnie się nie martw. Mnie nie musisz na szczęście "uczyć" - jakoś sobie na drogach radze i nie wydaje mi się zeby inni użytkownicy mieli się na co skarżyć. > Czyzby prawidlowa jazda moze byc oznaka braku kultury? Zastanow sie mlody > czlowieku co piszesz. Z mentalnosci jaka tu prezentujesz domyslam sie, ze > jestes jeszcze mlodym czlowiekiem, ktorego zycie jeszcze nie zdazylo > wychowac. A szkoda. > Jasio Wedrowniczek Jazda jaką propagujesz (zwłaszcza że propagujesz ją dlatego że masz pożyczony samochód i dlatego możesz go narazić żeby innym dać nauczkę!) jest nie tylko nieprawidłowa (zwłaszcza z punktu widzenia moralnego) ale jest zwykłym szczeniactwem. "Dać komuś nauczkę" - jkiż to niski instynkt. Co do dalszego tekstu o moim wieku - raz jeszcze uznaję to za komplement za który dziękuję (niezależnie iż był napisany w innej intencji). ;-))))) Pzdr bocian Link Zgłoś
lxlxl Re: bocian.... 18.09.02, 15:07 Gość portalu: bocian napisał(a): > A co np z Atenami, Madrytem, Rzymem,itd? Nigdy, nigdzie nie widziałem tylu > poobijanych aut co np. w Atenach (UE). O rety, poobijane samochody, straszne! Czy moze byc cos gorszego niz zarysowanie na swoim "cudenku"? Ale poludniowcy podchodza do samochodow na luzie a ty ich luz mylisz z warszawskim chamstwem. Juz nie po raz pierwszy czytam, ze te poobijane samochody sa dla ciebie duzo bardziej wazniejsze niz codzienne chamstwo i katastrofalnie wysoka ilosc ofiar na ulicach Wa-wy. "Bo jeszcze" nie doszukalem sie miasta w Europie, w ktorym gineloby tyle ludzi co w Warszawie. Nawet Czesi "potrafia" tak jezdzic po Pradze, ze ginie ich zaledwie mniej niz polowa Warszawiakow.... No ale oni nie maja 126p, skorumpowanej policji a i cieplej tez tam jest. Link Zgłoś
Gość: bocian IxIxI IP: *.fw 18.09.02, 15:37 > O rety, poobijane samochody, straszne! Czy moze byc cos gorszego niz > zarysowanie na swoim "cudenku"? Ale poludniowcy podchodza do samochodow na > luzie a ty ich luz mylisz z warszawskim chamstwem. > Juz nie po raz pierwszy czytam, ze te poobijane samochody sa dla ciebie duzo > bardziej wazniejsze niz codzienne chamstwo i katastrofalnie wysoka ilosc ofiar > na ulicach Wa-wy. > "Bo jeszcze" nie doszukalem sie miasta w Europie, w ktorym gineloby tyle ludzi > co w Warszawie. Nawet Czesi "potrafia" tak jezdzic po Pradze, ze ginie ich > zaledwie mniej niz polowa Warszawiakow.... > > No ale oni nie maja 126p, skorumpowanej policji a i cieplej tez tam jest. Na luzie wjechałem komuś w bok na parkingu, na luzie otarłem inny samochód na skrzyżowaniu, na luzie przejechałem psa, może potrąciłem kogoś na pasach. Jestem cool! - Brawo, przeciez to wszystko to nie chamstwo, to luz! Nie doszukałeś się miasta w europie w którym ginęło by tyle ludzi. Skoro "szukałeś" to jesteś mi w stanie podać źródła Twoich statystyk! Bo na razie od Pani Ilony nie dostałem. Dziwne, wszyscy rzucają mądrymi cyframi a nikt nie potrafi podac ich źródła. Reszty niestety nie zrozumiałeś (co zresztą napisałem w poprzednim poście do Ciebie ale się niestety nie pojawił (pojawił sie post z Twoim tekstem a nie z moim)). Pzdr Link Zgłoś
lxlxl Re: IxIxI 18.09.02, 16:54 Wlasnie, to jest to! Jeszcze raz z tego co I jak piszesz widac, ze nie widzisz wiekszej roznicy miedzy zarysowaniem (wlasnego) auta a potraceniem dziecka. Otarcie sie nawzajem o blachy czy zderzaki w waskiej uliczce i rozstanie sie po minucie bez epitetow to jest luz. Wgnieciona blacha to nie powod do rozpaczy czy emocji. Dziecinne pokazy polegajace na tym, ze “potrafi” sie jechac 100 lub 130 przez centrum miasta itd. to nie luz, tylko przejaw chamstwa, ktore udokumentowane jest nie tylko nie konczacymi sie korkami, pyskowkami ale przytoczona przeze mnie astronomiczna liczba ofiar. Jak wiedze, masz spore problemy z zaakceptowaniem tego (przyznaje przerazajacego) stosunku ilosci zabitych, skoro juz po raz drugi domagasz sie podania wiarygodnych zrodel. Myslisz, ze ja i Pani Buttler wyslalismy te liczby z palca? OK. www.destatis.de/jahrbuch/jahrtab40.htm - tutaj znajdziesz tabele Niemeckiego Urzedu Statystycznego z iloscia zabitych w Niemczech wedlug landow. W roku 2001 w liczacym 3,4 mln mieszkancow Berlinie (7 linijka) zginelo na drogach 65 ludzi. www.destatis.de/jahrbuch/jahrtab1.htm - tutaj znajdziesz (na wszelki wypadek – mozesz przeciez znow mi nie wierzyc) dane Niemieckiego urzedu Statystycznego odnosnie liczby mieszkancow Berlina (3382000) Mozesz teraz sobie policzyc, ze w 2001 roku liczba zabitych na million mieszkancow w ruchu ulicznym w Berlinie spadla w 2001 roku z 25 (1998) do 19,2 (!).O liczby dotyczace Warszawy musisz poprosic Pania Butler. Mysle, ze jako ekspert dysponuje wiarygodnymi zrodlami. Ja jej wierze :o) Link Zgłoś
lxlxl Re: uzupelnienie 18.09.02, 17:39 Oto liczby dotyczace Warszawy (wyszukalem w internecie) Naczelnika Wydzialu Drogowego w Warszawie. Mysle, ze wystarczajaco wiarygodne :o) www.prw.waw.pl/bezpieczne-miasto.php?cnt=wierzbicki Rok 1998 - 192 zabitych Rok 1999 - 193 zabitych Rok 2000 - "tylko" 134 zabitych. Tak wiec nawet w najlepszym roku 2000 ilosc zabitych na milion wynosila w Warszawie 83,7 (w Berlinie 19,2 a wiec 4,4 (!) razy mniej niz w Wa-wie) Zapewne znasz laczna liczbe ofiar ruchu drogowego w Polsce (okolo 6300 rocznie). W liczacych ponad 2 razy wiecej ludzi i 4,5 razy wiecej samochodow Niemczech zginelo w 2001 roku 6977 ludzi w wypadkach i to jeszcze przy uwzglednieniu rekordowych liczb ofiar w bylym DDR, gdzie kierowcy, rowniez "potrafia" i masakruja sie na podobna skale jak w Polsce czy Rosji. Spuscizna komunizmu? Link Zgłoś
Gość: młody Co z BURAKAMI z POZNANIA, Kielc oraz Szczecina? IP: *.pl 18.09.02, 20:09 Dobrze |x|x| ale jeśli chcesz być do końca obiektywny to porównaj Warszawę do innych miast w Polsce. Nie zwróciłeś uwagi że w raporcie policyjnym jak wół było napisane: "Najmniej osób w 100 wypadkach zginęło na drogach Warszawy." Więc jeśli dyskusje toczymy wokół warszawskich chamów i buraków których ty jesteś zdecydowanym przeciwnikiem pojmując chamstwo jako szarżowanie za kierownicą to czemu mimo wszystko nie bronisz nas...? Przecież statystyki mówią same za siebie. Nawet pani Ilona Buttler mówiła(nie wiem czemu nie zwróciłeś na to uwagi) >>"Na marginesie dodam, że kiedy przymierzaliśmy się do wprowadzenia nowych ograniczeń prędkości w Warszawie jeszcze gorsze wyniki, jeżeli chodzi o bezpieczeństwo mieszkańców miał Poznań, Kielce i Szczecin, a bardzo zbliżone Lublin."<< pozdrawiam Link Zgłoś
lxlxl Re: Co z BURAKAMI z POZNANIA, Kielc oraz Szczecin 18.09.02, 21:27 Gość portalu: młody napisał(a): > Dobrze |x|x| ale jeśli chcesz być do końca obiektywny to porównaj Warszawę do > innych miast w Polsce. To fakt, nie porownalem bo brak mi danych ale fenomen jest raczej ogolnopolski. Mysle, ze roznice miedzy poszczegolnymi miastam w Polsce sa marginalne w porownaniu tych miast z miastami w innych krajach. > Nie zwróciłeś uwagi że w raporcie policyjnym jak wół > było napisane: "Najmniej osób w 100 wypadkach zginęło na drogach Warszawy." A to juz jest niezla manipulacja bo nie porownano tam z Warszawa innych miast tylko wojewodztwa. Nie od dzis wiadomo, ze statystycznie ilosc wypadkow w miastach jest zawsze znacznie wieksza (znacznie wieksza ilosc skrzyzowan na "kilometro-samochod") przy mniej powaznych skutkach (nizsze szybkosci) niz w tzw. terenie. > Więc jeśli dyskusje toczymy wokół warszawskich chamów i buraków których ty > jesteś zdecydowanym przeciwnikiem pojmując chamstwo jako szarżowanie za > kierownicą to czemu mimo wszystko nie bronisz nas...? 192, wzglednie po wprowadzeniu ograniczenia do 50 km/h 134 ofiary w 1.6- milionowym miescie to przerazajaco duzo, nawet jesli w Kielcach jest ich wiecej. Moge co najwyzej podkreslic, ze podobne buractwo jest tez w innych miastach ale bronic nikogo nie mam zamiaru. 2088 istnien ludzkich w przeciagu 10 lat w 1,6- milionowym miescie to przeciez katastrofa! > Nawet pani Ilona Buttler mówiła(nie wiem czemu nie zwróciłeś na to uwagi) >>"Na marginesie dodam, że kiedy przymierzaliśmy się do wprowadzenia nowych > ograniczeń prędkości w Warszawie jeszcze gorsze wyniki, jeżeli chodzi o > bezpieczeństwo mieszkańców miał Poznań, Kielce i Szczecin, a bardzo zbliżone > Lublin."<< W porzadku, masz racje. Ale czy wobec tego nalezy przejsc do porzadku dziennego i sie pocieszac, ze w Warszawie ginie 10-20% ludzi mniej niz w Lublinie? To nie jest roznica, o ktorej warto mowic, masz racje. Problemem jest to, ze ginie ich 450% (!) wiecej niz w Berlinie i 200% wiecej niz w Pradze. Problem jaki mamy to problem ogolnopolski i zaczyna sie juz tutaj infantylnymi tekstami w rodzaju kierowca, ktory "potrafi" tzn. "szybciej", "skutecznie" (?????), "pewny za kolkiem", "potrafi ogarnac wiecej i ma lepszy refleks" itd. itd... Jak juz pisalem, sa kraje, gdzie tak infantylne teksty budza usmiech politowania "dzielny komandor i jego maszyna". U nas goscie nawijaja i nawijaja i nikt sie nie smieje. Smutne to. Link Zgłoś
Gość: młody Re: Co z BURAKAMI z POZNANIA, Kielc oraz Szczecin IP: *.pl 18.09.02, 22:35 lxlxl napisała: > To fakt, nie porownalem bo brak mi danych ale fenomen jest raczej ogolnopolski. Otóż to, "fenomen ogólnopolski" jakby nie patrzeć więc czego chcą ci ludzie od Warszawiaków? Owszem jeździ się tutaj inaczej ale jak pokazują statystyki nie znaczy, że mniej bezpiecznie niż w innych większych miastach(polskich rzecz jasna). > Mysle, ze roznice miedzy poszczegolnymi miastam w Polsce sa marginalne w > porownaniu tych miast z miastami w innych krajach. Pod względem ilości ofiar śmiertelnych napewno. > Moge co najwyzej podkreslic, ze podobne buractwo jest tez w innych miastach ale bronic nikogo nie mam zamiaru. WŁAŚNIE TO! chciałem od ciebie usłyszeć i chciałbym żebyś powtórzył te słowa wszystkim nieborakom którzy nie mogą się odnaleźć w tak dużym ruchu i narzekają na szaleństwa bo prawda jest taka w całej Polsce na drogach jest niebezpiecznie a CHAMSTWO NIE JEST DOMENĄ WARSZAWIAKÓW bo przykładami mógłbym sypać jak z rękawa a winnymi w wielu przypadkach nie byliby kierowcy na numerach W...arszawskich > Problem jaki mamy to problem ogolnopolski i zaczyna sie juz tutaj infantylnymi > tekstami w rodzaju kierowca, ktory "potrafi" tzn. "szybciej", "skutecznie" > (?????), "pewny za kolkiem", "potrafi ogarnac wiecej i ma lepszy refleks" itd. Masz rację, "jeżdżę szybko ale bezpiecznie" to stwierdzenie jest nadużywane u sporej rzeszy kierowców i obecnie budzi u mnie również śmiech niepohamowany. Gdyby tak powiedział mistrz Polski w rajdach mógłbym ewentualnie wziąść jego słowa poważnie. Ale już zbyt wielu kierowców byłem pasażerem by widzieć ŻE PODSTAW JAZDY(rajdowej?) NIE ZNAJĄ A GNAJĄ i tylko Bogu dziękować że jeszcze nikogo nie zabili. Link Zgłoś
Gość: Civic Re: lxlxl ???? IP: 193.0.236.* 19.09.02, 10:15 lxlxl co żeś się tak przyczepił(a) do tego Berlina? I skala miast jest inna i krajów i stopień rozwoju technologicznego. Warszawa i tak dobrze wypada w porównaniu z innymi polskimi miastami... A z ciebie wychodzą najwyraźniej jakieś frustracje - takie wrażenie mozna odnieśc czytając Twoje posty. Jakiś warszawiak ciebie skrzywdził? Taka nagonka na Warszawę jest typowa dla ludzi, którzy cierpią z powodu jakiś kompleksów. Link Zgłoś
lxlxl Re: civic ???? 19.09.02, 10:28 Tak, zapewne jakies kompleksy. Masz racje. To dlatego przytoczylem to porownanie :o). Dzieki, ze otwarles mi oczy. Link Zgłoś
Gość: Civic Re: civic ???? IP: 193.0.236.* 19.09.02, 10:42 lxlxl napisała: > Tak, zapewne jakies kompleksy. Masz racje. To dlatego przytoczylem to > porownanie :o). > Dzieki, ze otwarles mi oczy. A widzisz? Link Zgłoś
lxlxl Re: civic ???? 19.09.02, 11:01 Gość portalu: Civic napisał(a): > lxlxl napisała: > > > Tak, zapewne jakies kompleksy. Masz racje. To dlatego przytoczylem to > > porownanie :o). > > Dzieki, ze otwarles mi oczy. > > A widzisz? Ciesze sie, ze moglem poprawic twoje samopoczucie :o) Link Zgłoś
Gość: Civic Re: civic ???? IP: 193.0.236.* 19.09.02, 11:11 lxlxl napisała: >> Ciesze sie, ze moglem poprawic twoje samopoczucie :o) :-))) A jak z Twoim? Link Zgłoś
vwdoka średnia liczba ofiar dla Polski to 165,8 zabitych 20.09.02, 12:47 lxlxl napisała: > Oto liczby dotyczace Warszawy (wyszukalem w internecie) Naczelnika Wydzialu > Drogowego w Warszawie. Mysle, ze wystarczajaco wiarygodne :o) > > <a href="www.prw.waw.pl/bezpieczne-miasto.php? cnt=wierzbicki"target="_bl > ank">www.prw.waw.pl/bezpieczne-miasto.php?cnt=wierzbicki</a> > Rok 1998 - 192 zabitych > Rok 1999 - 193 zabitych > Rok 2000 - "tylko" 134 zabitych. > > Tak wiec nawet w najlepszym roku 2000 ilosc zabitych na milion wynosila w > Warszawie 83,7 (w Berlinie 19,2 a wiec 4,4 (!) razy mniej niz w Wa-wie) > > Zapewne znasz laczna liczbe ofiar ruchu drogowego w Polsce (okolo 6300 > rocznie). W liczacych ponad 2 razy wiecej ludzi i 4,5 razy wiecej samochodow > Niemczech zginelo w 2001 roku 6977 ludzi w wypadkach i to jeszcze przy > uwzglednieniu rekordowych liczb ofiar w bylym DDR, gdzie kierowcy, > rowniez "potrafia" i masakruja sie na podobna skale jak w Polsce czy Rosji. > Spuscizna komunizmu? > > > To pociągnij dalej wyliczenie, 6300 ofiar na 38mln mieszkańców Polski daje Ci średnio 165.8 ofiary na milion mieszkańców Polski, bez Warszawy zaś, 6100 na 36mln daje Ci nawet 169,44 ofiary na milion mieszkańców Polski. Czyli w Warszawie jeżdżą bezpieczniej... POMIMO DUŻEGO NATĘŻENIA RUCHU, większego chyba, niż gdziekolwiek indziej w Polsce.... Pozdrawiam, vwdoka Link Zgłoś
lxlxl Fakt :o) 20.09.02, 15:42 Patrzac tak na ta sprawe, masz oczywiscie racje :o), co jednak nie zmienia faktu, ze polskie drogi to jedna wielka rzeznia. I nie mam tu na mysli tylko ilosci ofiar... Link Zgłoś
Gość: bocian Re: Fakt :o) IP: *.fw 20.09.02, 17:58 lxlxl napisała: > Patrzac tak na ta sprawe, masz oczywiscie racje :o), co jednak nie zmienia > faktu, ze polskie drogi to jedna wielka rzeznia. I nie mam tu na mysli tylko > ilosci ofiar... I myślę że co do tego to nikt nie ma wątpliwości i trudno się z Tobą nie zgodzić. Wbrew temu co mi zarzucałeś nie uważam że liczba zabitych na W-wskich czy Polskich drogach to pikuś. Temat dotyczył w-wy i argumentowałem jedynie że z tych danych ciężko wywnioskować iż w Warszawie się jeździ szczególnie chamsko. Tak się jeździ w całej polsce co jest oczywiście koszmarem (kiedyś lubiłem jeździć - teraz jak sobie pomyślę że musze pojechac do juraty i spowrotem w jedną noc to mi się zimno robi). NAtomiast nie zgadzam się (a jak że - nie był bym sobą) do końca z argumentem vwdoka - to że w Warszawie ginie mniej ludzi to jest moim zdaniem oczywista konsekwencja tego iż na drogach w Warszawie średnia prędkość wynosi koło 40-60 km/h a na trasie np W-wa -Gdańsk 90-100 km/h. Wypadki w mieście są na ogół mniej groźne (więcej stłuczek mniej wypadków śmiertelnych) niż na trasach (za to więcej niz na autostradach). Jak by spojrzeć na statystykę kolizji drogowych to napewno najwięcej było by w W-wie (co widać po szkle stłuczonym z szyb i reflektorów które leży wszędzie (należy odjąć te szyby które ostatni raz widziały nasze radia ;-))))) Pzdr Link Zgłoś
vwdoka Re: Fakt :o) 23.09.02, 12:04 Gość portalu: bocian napisał(a): > lxlxl napisała: > > > Patrzac tak na ta sprawe, masz oczywiscie racje :o), co jednak nie zmienia > > > faktu, ze polskie drogi to jedna wielka rzeznia. I nie mam tu na mysli tyl > ko > > ilosci ofiar... > > I myślę że co do tego to nikt nie ma wątpliwości i trudno się z Tobą nie > zgodzić. Wbrew temu co mi zarzucałeś nie uważam że liczba zabitych na W- wskich > czy Polskich drogach to pikuś. Temat dotyczył w-wy i argumentowałem jedynie że > z tych danych ciężko wywnioskować iż w Warszawie się jeździ szczególnie > chamsko. Tak się jeździ w całej polsce co jest oczywiście koszmarem (kiedyś > lubiłem jeździć - teraz jak sobie pomyślę że musze pojechac do juraty i > spowrotem w jedną noc to mi się zimno robi). > NAtomiast nie zgadzam się (a jak że - nie był bym sobą) do końca z argumentem > vwdoka - to że w Warszawie ginie mniej ludzi to jest moim zdaniem oczywista > konsekwencja tego iż na drogach w Warszawie średnia prędkość wynosi koło 40- 60 > km/h a na trasie np W-wa -Gdańsk 90-100 km/h. Wypadki w mieście są na ogół > mniej groźne (więcej stłuczek mniej wypadków śmiertelnych) niż na trasach (za > to więcej niz na autostradach). Jak by spojrzeć na statystykę kolizji drogowych > > to napewno najwięcej było by w W-wie (co widać po szkle stłuczonym z szyb i > reflektorów które leży wszędzie (należy odjąć te szyby które ostatni raz > widziały nasze radia ;-))))) > Pzdr Witajcie, Ale przecież padały tu opinie, iż w warszawce to same chamy i buraki które gdzie się da i nie da jadą ile fabryka dała... Poza tym jest sporo miejsc gdzie bezpiecznie (w miarę) jeździ się szybko... Tym niemniej w Twojej bocianie opinii jest zawarta część prawdy, tak samo w mojej i lxlxl'a ;-) Pozdrawiam, vwdoka PS. W mojej prywatnej opinii, warszwscy kierowcy często są niecierpliwi i mają niewiele wyrozumiałości dla przybysze spoza warszawki :-( którzy gubią się czasem w niej... vwdoka Link Zgłoś
olgierd1 Re: Warszawski 'burak'.Czyli jak oni jeżdżą? 18.09.02, 14:08 nie chce mi sie czytac calej korespondencji, wiec powiem tylko tyle, ze sam jestem z w-wy i rzeczywiscie jezdze jak "burak". Czuje sie panem drogi i ignoruje wszystkie znaki, ograniczenia, skrecam z pasa do jazdy na wprost. Poza miastem moge dac sobie czadu i poszalec na wsi, bo przynajmniej droga jest rowniejsza, wiec jezdze jak wariat i wyprzedzam wszystkich po drodze. No i co z tego? Tak sie jezdzi po miastowemu wiesniaki. Pozdrawiam Olgierd Link Zgłoś
Gość: Civic Re: Ech zakompleksiali prowincjusze!!! IP: 193.0.236.* 18.09.02, 14:29 Tytuł specjalnie taki...bo czytając większość postów w tym wątku takie można wrażenie odnieść. Fobia na punkcie warszawiaków. A tymczasem nieprawda. Przykład: wracałem w te wakacje z Helu (wcześniej do niego jadąc) i obiektywnie stwierdzam, ze warszawiacy nie jechali najgorzej. Wg. moich spostrzeżeń (i otarć na moim samochodzie) najgorzej jeżdżą mieszkańcy Olsztyna (notoryczne łamanie przepisów i chamstwo typu zajeżdżanie drogi oraz nie dziekowanie za zjechanie w celu umozliwienia wyprzedzenia). Po nich Krakusy, Poznaniacy i mieszkańcy Trójmiasta i okolic. A jedynie co niektórzy warszawiacy dziekowali za zjechanie, czy też przepuszczali w momentach w tórych musiałbym długo oczekiwać na przejazd. No zdarzył się jeden wrocławiak i ślązak. Tak więc sam post jest durny na maksa, bo wielu kierowców jeżdzi źle i nie mozna generalizować, ze najwiekszymi "burakami" na drodze są warszawiacy. P.S. A tak swoją drogą, przy tej ilości samochodów jaka jest w Warszawie nabiera się wprawy w innej technice jeżdżenia niż w mniejszych miastach. Gdyby w Warszawie jeżdziłoby się takl jak dajmy na to w Łomży - to by dopiero Warszawa była zakorkowana!!! Link Zgłoś
eskwadrat TROSZKE INNE ODLEGŁOŚCI... 18.09.02, 15:24 Gdyby większość polemizujących tu powiedzmy "prowincjuszy" (bez obrazy) miała do przejechania z domu do pracy i z powrotem codziennie 50 km co zabiera z życia średnio w Wawie 2 godziny dziennie, to każdy z was z czasem wciskałby pedał coraz mocniej. Tak po prostu jest, kiedy kończysz robotę o 17.00 i wiesz, że jak będziesz tłukiem na drodze to przywitasz swoją rodzinkę po 19.00. Ludzie z miast mniejszych jeżdżą samochodami po 4-5 km dziennie, kiedy wóz przez pierwsze km spala 30-40 litrów na setkę, kiedy piechotą można dojść do roboty szybciej niż do garażu, kiedy w niedzielę lepiej jest pójść na spacer do kościoła zamiast "lśnić" wywoskowanym liliputem jadąc 5 km/h, ludzie Ci wolą samochód. To są dopiero buraki. Każdy z was, jeśli kiedyś zamieszka w wawie z czasem sam będzie chciał mieć więcej wolnego czasu. To prawo tłumu i tylko nieliczne jednostki (dziadki i słabowidzący) zatykają stołęczne ulice do granic wytrzymałości. O TIR'ach nie wspomnę, bo to zmora. Link Zgłoś
Gość: Darek Re: Warszawski 'burak'.Czyli jak oni jeżdżą? IP: *.dip.t-dialin.net 18.09.02, 15:26 Może Warszawa to New Delhi?I warszawiacy to indianie z ich temperamentem? Link Zgłoś
Gość: Civic Re: Warszawski 'burak'.Czyli jak oni jeżdżą? IP: 193.0.236.* 18.09.02, 15:37 Gość portalu: Darek napisał(a): > Może Warszawa to New Delhi?I warszawiacy to indianie z ich temperamentem? A może Ty jestes zakompleksiałym dupkiem? Bo na to wygląda...Moze zająłbyś się swoimi krajanami? p.S. W New Delhi żyją hindusi a nie indianie. Z ciebie taki Kolumb jak pewnie i kierowca... Link Zgłoś
Gość: Darek Re: Warszawski 'burak'.Czyli jak oni jeżdżą? IP: *.dip.t-dialin.net 18.09.02, 17:19 Gość portalu: Civic napisał(a): > Gość portalu: Darek napisał(a): > > > Może Warszawa to New Delhi?I warszawiacy to indianie z ich temperamentem? > > A może Ty jestes zakompleksiałym dupkiem? Bo na to wygląda...Moze zająłbyś się > swoimi krajanami? > > p.S. W New Delhi żyją hindusi a nie indianie. Z ciebie taki Kolumb jak pewnie i > > kierowca... Widać to ty jesteś "zakompleksinym dupkiem"ponieważ nie znasz się na żartach!A moi krajanie są w porządku w przeciwieństwie to świń warszawskich jak ty! Link Zgłoś
Gość: młody Re: Warszawski 'burak'.Czyli jak oni jeżdżą? IP: *.pl 18.09.02, 19:57 Gość portalu: Darek napisał(a): > Widać to ty jesteś "zakompleksinym dupkiem"ponieważ nie znasz się na żartach! A > moi krajanie są w porządku w przeciwieństwie to świń warszawskich jak ty! No no! Kulturkie masz chłopie niczym absolwent zawodówki. Link Zgłoś
Gość: Civic Re: Warszawski 'burak'.Czyli jak oni jeżdżą? IP: 193.0.236.* 19.09.02, 09:51 Gość portalu: Darek napisał(a): > Widać to ty jesteś "zakompleksinym dupkiem"ponieważ nie znasz się na żartach! A > moi krajanie są w porządku w przeciwieństwie to świń warszawskich jak ty! Przeginasz kolego...Nie widzę tutaj żadnych zartów. A poza tym "swiania" to możesz mówić do swoich kolegów albo rodziny a nie do nieznanych ci osób. To co napisałeś potwierdza jedynie słuszność mojego osądu twojej marnej zapyziałej osóbki. Link Zgłoś
lxlxl Re: Warszawski 'burak'.Czyli jak oni jeżdżą? 19.09.02, 11:01 Gość portalu: Civic napisał(a): > To co napisałeś potwierdza jedynie słuszność mojego osądu twojej marnej > zapyziałej osóbki. Co, on tez ma "kompleksy"? :o) Link Zgłoś
Gość: Civic Re: Warszawski 'burak'.Czyli jak oni jeżdżą? IP: 193.0.236.* 19.09.02, 12:22 lxlxl napisała: > Gość portalu: Civic napisał(a): > > > To co napisałeś potwierdza jedynie słuszność mojego osądu twojej marnej > > zapyziałej osóbki. > > Co, on tez ma "kompleksy"? :o) Przecież łatwo to wywnioskować z jego postów i sposobu pisania (także określania innych). A więc po co sie pytasz? Link Zgłoś
Gość: Jasio Re: Warszawski 'burak'.Czyli jak oni jeżdżą? IP: *.proxy.aol.com 20.09.02, 05:15 Gość portalu: Darek napisał(a): > A moi krajanie są w porządku w przeciwieństwie to świń warszawskich jak ty! Darciu, zachowuj sie z z odrobina kultury, bo cie wysla na "osla laweczke". A nalezy sie to tobie, nalezy!!! Link Zgłoś
ziolek73 Warszawski 'burak'Czyli jak oni jeżdżą? - wyjasnie 18.09.02, 17:42 Temat walkowany co jakis czas. Mysle ze to taki wentyl, zawor bezpiecznstwa. Osoby ktore nie radza sobie za kierownica moga sobie popomstowac i pokrzyczec. Glownie na ludzi ktorzy jezdza szybciej, skuteczniej, sa bardziej pewni siebie za kolkiem. Nie maja problemow z ogarnieciem kilku samochodow wokol siebie za pomoca lusterek, nie boja sie trzy pasmowego rada i tramwaji. Wiedza co oznacza nakaz skretu w lewo na zakladke i warunkowe zielone swiato. Zycie w duzym miescie determinuje ten typ jazdy i zachowan kierowcy, spotkac mozemy go nie tylko w Warszawie. Szacunek. P.S. To bylo grzeczne wyjasnienie, a teraz.... Jestem Warszawiakiem od kilkunastu pokolen, jezdze tak jak jezdze a nie inaczej. Ja nie mam z tym problemu, jak sie trafi jakis nieprzystosowany to wyprzedzam go i jade dalej po swojemu. PAMIETAJ - To Ty jestes gosciem w Moim miescie, nie odwrotnie. Link Zgłoś
lxlxl Re: Warszawski 'burak'Czyli jak oni jeżdżą? - wyj 18.09.02, 18:06 ziolek73 napisał: > Glownie na ludzi ktorzy jezdza szybciej, skuteczniej.... A jak mierzysz ta "skutecznosc"? Robisz naciecia na zderzaku, malujesz trupie glowki na drzwiach? > Zycie w duzym miescie determinuje ten typ jazdy i zachowan kierowcy, Rozmiem Berlin to wiocha. Berlinczycy sa 5 razy mniej "skuteczni". > P.S. To bylo grzeczne wyjasnienie, a teraz.... Czyli nic nowego... > PAMIETAJ - To Ty jestes gosciem w Moim miescie, nie odwrotnie. No dobrze, ze przynajmniej w ryja nie dal - poki co. www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=20&w=2976824&a=2987342 Link Zgłoś
ziolek73 Re: Warszawski 'burak'Czyli jak oni jeżdżą? - wyj 18.09.02, 21:00 lxlxl napisała: >> A jak mierzysz ta "skutecznosc"? Robisz naciecia na zderzaku, malujesz trupie glowki na drzwiach? Nie mam poobcieranego lakieru, nie spowodowalem zadnego wypadku ani stluczki. Dostaje sie tam gdzie chce w sensownym czasie. Ja nie zabijam pieszych, ani rowerzystow by po trupach dojechac do celu, nie jestem wariatem za kierownica. Pewnie nie uwierzysz ale przepuszczam innych, nie trabie na staruszki, uzywam kierunkowskazow i staram sie usmiechac (niekiedy widzac pierdoly drogowe przez lzy). Poprostu potrafie ogarnac wiecej i mam lepszy refleks(oczywiscie to moja subiektywna opinia). To dla mnie jest skutecznosc, a ze urodzilem sie i mieszkam w Warszawie, coz..... >> Rozmiem Berlin to wiocha. Berlinczycy sa 5 razy mniej "skuteczni". Widac nie rozumiesz, bo mieszasz watki. Styl jazdy Warszawiakow i dyskusja o tym a ilos wypadkow smiertelnych w Berlinie. Prawdopodobnie chcesz pokazac jak to z Ciebie swiatowa osoba. W tym celu proponuje uzyc zwrotu "u nas w Berlinie". BTW, Niemccy kierowcy maja zdezydowanie inna mentalnosc a i drogi w Berlinie sa lepsze. > > P.S. To bylo grzeczne wyjasnienie, a teraz.... > Czyli nic nowego... To klade na karb calkowitego braku poczucia chumoru. > > PAMIETAJ - To Ty jestes gosciem w Moim miescie, nie odwrotnie. > No dobrze, ze przynajmniej w ryja nie dal - poki co. Jest takie stare polskie przyslowie ktore probowalem parafrazowac, ale jak widze nie wszyscy sa w stanie przyswoic sens. Oto orginal (gospodarz do goscia) - "Czuj sie jak u siebie w domu, ale nie zapominaj ze jestes gosciem". Dla pewnosci wyjasnie, jak odwiedzamy kogos powinnismy stosowac sie do jego zasad. Jesli nie umiemy lub nie chcemy to napewno nie powinnismy gospodarzowi narzucac wlasnych. Szacunek. Link Zgłoś
lxlxl Re: Warszawski 'burak'Czyli jak oni jeżdżą? - wyj 18.09.02, 21:37 ziolek73 napisał: > Poprostu potrafie ogarnac wiecej i mam lepszy refleks Wiesz, jakos w to nie watpilem nawet przez chwile... Podziwiam cie skrycie za to. > Prawdopodobnie chcesz pokazac jak to z Ciebie swiatowa osoba. Nie, chce pokazac ogolnie dostepne dane, z ktorych jasno wynika, ze na ulicach Wa-wy ginie kilka razy wiecej ludzi niz w Berlinie. Wyciagam z tego (chyba mi wolno?) prosty wniosek, ze Berlinczycy to kilkakrotnie lepsi kierowcy. > W tym celu proponuje uzyc zwrotu "u nas w Berlinie". Jesli ci to w czyms pomoze... > BTW, Niemccy kierowcy maja zdezydowanie inna mentalnosc Tak, zdecydowanie. Skoro zabija ich sie nawzajem az 5 razy mniej to maja chyba 5-krotnie lepszy refleks i tyle samo wiecej potrafia ogarnac - tak mysle. Trudno o inne wnioski. > a i drogi w Berlinie sa lepsze. No tak drogi sa winne. Znam jedno miasto i drugie. W obu drogi sa tak samo zapchane i w Berlinie jest masa dzielnic z sliskimi zima jak mokre mydlo kocimi lbami.... > Dla pewnosci wyjasnie, jak odwiedzamy kogos powinnismy stosowac sie do jego > zasad. Jesli nie umiemy lub nie chcemy to napewno nie powinnismy gospodarzowi > narzucac wlasnych. Masz na mysli przepisy ruchu drogowego? Nie sa identyczne w calym kraju? Link Zgłoś
polokokt Re: Warszawski 'burak'Czyli jak oni jeżdżą? - wyj 18.09.02, 21:50 > Masz na mysli przepisy ruchu drogowego? Nie sa identyczne w calym kraju? Owszem, ale jak to przepisy w naszym kraju - nie zawsze jasne. Chba zaden przepis nie mowi o tym ze jak jest na zwezeniu z trzech pasow do jednego pasa to musze byc tak wspanialomyslny i grzecznie umozliwic wiazd osobie z lewego pasa. Widzisz a w wawie poprostu sie wjezdza i juz i ta osoba z tylu sie zatrzymuje. Bo jka sie wszyscy zaczna zastanawiac to w koncu sie zderza. I wlasnie taka osoba przyjezdna z jakiegos malego miasteczka (nie ujmujac nic tym ludziom) gdzie rondo jednopasmowe jest szczytem technikidrogowej przyjezdzaja do wawy i sie gubia na rondzie trzypasmowej (osobiscie znam taki przypadek co soba rondo babki trzy razy objechala zanim zjechala). I wszystko w majestacie prawa bo ten z prawej mial wiecznie pierwszenstwo. A w godzinach szczytu zjechac ze srodkowego pasa w prawo graniczy z cudem. Tak wiec prawo prawe a zwyczaje zwyczjami. Pozdrawiam Link Zgłoś
ziolek73 Re: Warszawski 'burak'Czyli jak oni jeżdżą? - wyj 18.09.02, 23:25 > Wiesz, jakos w to nie watpilem nawet przez chwile... Podziwiam cie skrycie za to. Sarkazm? :-) >Nie, chce pokazac ogolnie dostepne dane, z ktorych jasno wynika, ze na >ulicach Wa-wy ginie kilka razy wiecej ludzi niz w Berlinie. Wyciagam z tego >chyba mi wolno?) prosty wniosek, ze Berlinczycy to kilkakrotnie lepsi >kierowcy. Dlatego ze po Warszawie jezdza "buraki", nie sadze. I wydaje mi sie ze odbiegasz od watku. Ludzie gina (5 x wiecej niz w Berlinie) ale nie z powodu rzekomego chamstwa warszawiakow. Wniosek moze byc inny (dywaguje) - ze nie sa lepszymi kierowcami ale miniej wypadkow jest smiertelnych np. z powodu lepszego stanu technicznego samochodow. Przylad? Czolowe zderzenie Tico i Malucha vs. Mercedes A Clas i Opel Corsa V const. = 50km/h. > > W tym celu proponuje uzyc zwrotu "u nas w Berlinie". OK, tu mnie troche ponioslo. > > Dla pewnosci wyjasnie, jak odwiedzamy kogos powinnismy stosowac sie do jeg > o zasad. Jesli nie umiemy lub nie chcemy to napewno nie powinnismy gospodarz > owi narzucac wlasnych. > Masz na mysli przepisy ruchu drogowego? Nie sa identyczne w calym kraju? Nie, mam na mysli zachowania kierowcow i pretensje przyjezdnych ze "u nich jest inaczej, a tu to boj sie boga". No to boj sie i jezdzij autobusem. Link Zgłoś
Gość: mikis lxlxl - przesadzasz IP: *.mos.gov.pl / 194.181.155.* 19.09.02, 10:22 1. może powróćmy do noszenia czerwonej latarni przed każdym jadącym samochodem, 2. nie zawsze jazda szybka jest niebezpieczna, często jadąc wolno stwarza się większe zagrożenie, 3. ograniczenie do 50 tylko niepotrzebnie komplikuje sprawę, nie przyczyniając się do wzrostu bezpieczeństwa, 4. w dobie coraz lepszych samochodów prędkość dozwolona powinna wzrastać a nie maleć w 1995 Syreną mogłeś pomykac po Marszałkowskiej 60, a dzisiaj Volvo tylko 50 - gdzie logika???, 5. kwestia jazdy dynamicznej to nie tylko prędkość - liczy się także szybkie podejmowanie decyzji, umiejętność przewidywania zachowań innych uczestników ruchu, a także wzajemna kultura - czasem chcąc dojechać szybciej do celu opłaca się kogoś przepuścić mimo pierwszeństwa... Reasumując odległości w Warszawie są tak duże, że jadąc 80 zamiast 50 możesz zyskać i pół godziny,a większością ulic w Wa-wie naprawdę można spokojnie poruszać się 70-80 km/h nie powodując żadnego zagrożenia dla innych. P.S. Jadąc 50 np. na 3 pasmowej Puławskiej powodujesz ogromne zagrożenie dla ruchu - wszyscy jadą 80-90 i nagle muszą hamować, omijać cię, zmienieją nagle pasy itp. Bezpiecznie nie jest wtedy jak wszyscy jadą wolno, ale mniej wiecej z tą samą prędkością... pozdrawiam Link Zgłoś
lxlxl Re: lxlxl - przesadzasz 19.09.02, 10:41 Gość portalu: mikis napisał(a): > 1. może powróćmy do noszenia czerwonej latarni przed każdym jadącym > samochodem, I to jedyne co jestes w stanie wymyslic? Berlinczycy nie nosza latarni a mimo to ginie tam kilkakrotnie mniej ludzi na drogach. Moze sa jeszcze jednak jakies inne metody? Ale jakie? :o) > 2. nie zawsze jazda szybka jest niebezpieczna, często jadąc wolno stwarza się > większe zagrożenie, No tak :o). W Berlinie w duzej czesci dzielnic mieszkalnych obowiazuje ograniczenie do 30 km/h. Tam to dopiero musi byc jatka... > 3. ograniczenie do 50 tylko niepotrzebnie komplikuje sprawę, nie > przyczyniając się do wzrostu bezpieczeństwa, No tak, po wprowadzeniu i egzekwowaniu ograniczenia do 50 km/h w Warszawie spadla ilosc zabitych ze 192 do 134 a wiec o 30%! Jestem gotow sie zalozyc, ze jesli to ograniczenie sie utrzyma to ta liczba bedzie nadal spadac. > 4. w dobie coraz lepszych samochodów prędkość dozwolona powinna wzrastać a > nie maleć w 1995 Syreną mogłeś pomykac po Marszałkowskiej 60, a dzisiaj Volvo > tylko 50 - gdzie logika???, Nastepny wyznawca teorii niesmiertelnosci w volvo... :o) Zajrzyj do listu obok, w ktorym tlumacze, ze maluch to bezpieczniejsze auto od volvo. W liscie obok porownuje podejscie Berlinczykow czy Niemcow ogolnie do samochodu jako przedmiotu uzytkowego - porownywalne z naszym podejsciem do roweru. Dla nich to co wypisujesz, brzmi dokladnie tak samo, jakby z naszej pozycji dwoch Chinczykow dyskutowalo o swoich przezyciach w Pekinie za kierownica... wlasnie roweru. Teraz poczytaj siebie: > kwestia jazdy dynamicznej to nie tylko prędkość - liczy się także szybkie > podejmowanie decyzji, umiejętność przewidywania zachowań innych uczestników > ruchu, ..... och az cierki mnie przechodza po plecach :o) > Reasumując odległości w Warszawie są tak duże, że jadąc 80 zamiast 50 możesz > zyskać i pół godziny,a większością ulic w Wa-wie naprawdę można spokojnie > poruszać się 70-80 km/h nie powodując żadnego zagrożenia dla innych. Rzeczywiscie? Zadnego zagrozenia? Liczby mowia jednak cos zupelnie odmiennego. Berlin to 2 razy wieksze miasto od Warszawy i ulice w centrum sa tak samo zapchane jak w Warszawie. Pewnie powinni jezdzic jeszcze szybciej... :o) Link Zgłoś
Gość: mikis Re: lxlxl - przesadzasz IP: *.mos.gov.pl / 194.181.155.* 19.09.02, 11:19 lxlxl napisała: > No tak, po wprowadzeniu i egzekwowaniu ograniczenia do 50 km/h w Warszawie > spadla ilosc zabitych ze 192 do 134 a wiec o 30%! Jestem gotow sie zalozyc, ze jesli to ograniczenie sie utrzyma to ta liczba bedzie nadal spadac. może poszukasz dalszych przyczyn? jakoś nie widzę w Warszawie zbyt wielu ludzi przestrzegających 50 (właściwie nie widuję ich wcale) więc chyba nie to jest przyczyną spadku ilości zabitych... > Nastepny wyznawca teorii niesmiertelnosci w volvo... :o) Zajrzyj do listu obok, w ktorym tlumacze, ze maluch to bezpieczniejsze auto od volvo. chyba nie rozumiesz, nie chodzi mi kontretnie o volvo czy, malucha ale o generalna u nas tendencję że świat i technika idą do przodu, a przepisy do tyłu! > > kwestia jazdy dynamicznej to nie tylko prędkość - liczy się także szybkie > > podejmowanie decyzji, umiejętność przewidywania zachowań innych uczestnikó > w ruchu, > > ..... och az cierki mnie przechodza po plecach :o) no tak wg. ciebie dobry kierowca to kierowca ślamazarny (boże broń dynamiczny), decyzję o zmianie pasa podejmujący 2 minuty (broń boże nie podejmujący szybko decyzje), absolutnie nie przewidujący co sie stanie jak np. wjedzie na czerwonym na skrzyżowanie (umiejętność pzewidywania to przecież wg. ciebie grzech ciężki) > Rzeczywiscie? Zadnego zagrozenia? Liczby mowia jednak cos zupelnie odmiennego. > Berlin to 2 razy wieksze miasto od Warszawy i ulice w centrum sa tak samo > zapchane jak w Warszawie. Pewnie powinni jezdzic jeszcze szybciej... :o) skończ już może z tym Berlinem - dla mnie np. wzorem kultury europejskiej jest bardziej Francja czy Włochy, a nie Niemcy - to że w Berlinie jeździ się tak czy inaczej to żaden argument (żyjemy tu i teraz - w Polsce), ja jeździłem po Pekinie no i co z tego, mam opowiadac ilu tam jest zabitych itp. co to ma za znaczenie??? statystyka to jedno, a życie to drugie - liczby nie wyjaśnią ci wszystkiego więc podnieś głowę znad rocznika statystycznego, wyjdź na ulicę, a może przekonasz się że w Warszawie po prostu tak się jeździ, czy ci sie to podoba, czy nie... pozdrawiam Link Zgłoś
lxlxl Re: lxlxl - przesadzasz? 19.09.02, 11:49 I ja nie widze ludzi jezdzacych po Wa-wie 50 ale jestem przekonany, ze niejeden, tam gdzie wczesniej jezdil 90 jezdzi teraz 80. I to bezsprzecznie jest wlasnie przyczyna spadku ilosci wypadkow. Potwierdzaja to doswiadczenia, ktore inni zrobili juz duzo wczesniej przed nami. W Szwajcarii po zaostrzeniu przed laty oganiczenia z 60 do 50 km/h w terenie zabudowanym (i to mimo, ze "technika idzie do przodu") zarejestrowali gwaltowny spadek ilosci ofiar. Czy przepisy ida do tylu jesli sie je zaostrza? Osobliwa logika, zwazywszy, ze te zaostrzenia maja sluzyc w pierszym rzedzie ratowaniu ludzkiego zycia. Jak widac postep i zacofanie w riznych krajach sa pojmowane diametralnie inaczej. Szwajcarzy - z pewnoscia nie najbardziej zacofany narod Europy - dyskutuja wlasnie wprowadzenie dalszego ograniczenie szybkosci w terenie zabudowanym z 50 do 30 km/h!! Tyle tylko, ze robia to wlasnie dlatego, ze ograniczenie ilosci zabitych do zera (taki cel sobie postawili). Dla nich to wlasnie oznacza postep. W Polsce postepem sa wyscigi malych chlopcow i wzajemne masakrowanie sie na drogach. 85% kierowcow w Ausrii respektuje ograniczenia szybkosci poza terenem zabudowanym. W Polsce ginie kilkakrotnie wiecej ludzi niz w Austrii. Z tego co piszesz, te 85% Austriakow to "slamazary". No pewnie, my jestesmy "lepsi". "to że w Berlinie jeździ się tak czy inaczej to żaden argument (żyjemy tu i teraz - w Polsce) (...)tam jest zabitych itp. co to ma za znaczenie??? " Jesli to jest bez znaczenia to nie mamy o czym dyskutowac. Polska nadal bedzie krajem "wschodu", w ktorym zycie ludzkie niewiele kosztuje, jak w Rosji czy Albanii. Nie dziw sie tylko, jesli ciagle bedziemy postrzegani jako prymitywy. Taki porzadek priorytetow (szczeniackie pokazy "dynamicznej jazdy" kosztem bezpieczenstwa) w wiekszosci tzw. wysoko rozwinietych krajow to wlasnie przejaw prymitywnej kultury. Link Zgłoś
Gość: gosia Re: lxlxl - przesadzasz? IP: *.acn.waw.pl 27.09.02, 20:11 lxlxl napisała: > I ja nie widze ludzi jezdzacych po Wa-wie 50 ale jestem przekonany, ze > niejeden, tam gdzie wczesniej jezdil 90 jezdzi teraz 80. I to bezsprzecznie > jest wlasnie przyczyna spadku ilosci wypadkow. Potwierdzaja to doswiadczenia, > ktore inni zrobili juz duzo wczesniej przed nami. W Szwajcarii po zaostrzeniu > przed laty oganiczenia z 60 do 50 km/h w terenie zabudowanym (i to mimo, > ze "technika idzie do przodu") zarejestrowali gwaltowny spadek ilosci ofiar. > Dlaczego tak sie przyczepiliscie to Berlina, Szwajcarii i innych miejsc, w ktorych infrastruktura jest ciagle rozwijana w Polsce nie. Dlaczego w Niemczech jest mniej wypadkow?? W prawie kazdym miescie jest obwodnica - autostrada , ktora jedziesz sobie z jakas tam wyzsza predkoscia a na zwykle ulice zjezdzasz jak chcesz juz dojechac do konkretnego celu. W Wawie musisz zawsze jezdzic zwyklymi ulicami, nie ma obwodnic, a pseduo obwodnica - Trasa Torunska jest zapchana na maxa. I nie ma tez zadnych alternatyw. Remontuja kilka rzeczy na raz a na wszystkich mostach sa korki. Poza tym podejrzewam, ze wiekszosc ofiar wypadkow to piesi. Rzadziej sie widuje potraconego pieszego na pasach niz goscia, ktory przebiegal przez jezdnie. W tym roku widzialam goscia przebiegajacego przez Kasprzaka, jakies 30m od pasow, bylo ciemno , on byl ubrany na ciemno. Gosc przelecial przez dach kombiaka. Kierowca nawet go wczesniej nie widzial, bo nie bylo slychac hamowania. Druga rzecz, jak kolega wyzej pisal, jak jezdzisz 50km do pracy i z powrotem przez Wawe to nie ma sie co dziwic, ze jezdzi sie agresywniej i dynamicznie. Prawie w kazdym miejscu w Wawie sa korki w okolicach 17-18 i na prawde nie ma ich jak ominac - wczoraj probowalam , wykonujac przy tym dziwne manewry. Kiedys jezdzilam spokojnie, ale ostatnio tak mnie dobijaja korki, ze sama zaczelam robic rzeczy, ktore kiedys mnie irytowaly u innych (kierunki wrzucam zawsze). I nie proponujcie mi komunikacji miejskiej, bo jak wiadomo z nia jest coraz gorzej i nie stanowi alternatywy dla samochodow. Autobusy w moje rejony jezdza zapchane ja puszki z sardynkami. Kolejna rzecz - jazda 60km/h powoduje raczej utrudnienie. Jak jade 60km/h na Jagiellonskiej czy Modlinskiej to po prostu jestem zawalidroga. Po pobycie w Szwajcarii chcialam jezdzic tak jak oni, zgodnie z przepisami ale to jest nie mozliwe w tym miescie. Wyszlo na to, ze wedlug przepisow to moge sobie jezdzic ale conajmniej po 21-22 jak juz jest pusto, bo inaczej sie nie da. Warszawa niedlugo totalnie sie zablokuje i kierowcy beda jezdzic nawet bardziej agresywnie. A przy danych statystycznych dot. ilosci miekszancow Wawy doliczcie sobie te tabuny przyjezdzajacych codziennie do Wawy do pracy i tych, ktorzy sa pomeldowali w miastach rodzinnych. Niestety mnie nikt nie pytal o zdanie gdzie sie chce urodzic. Czytajac jednak to forum mam wrazenie, ze jestem zla na starcie, bo urodzilam sie tutaj, tak jak zreszta moi dziadkowie itd... Gosia Link Zgłoś
Gość: sandwich Re: lxlxl - przesadzasz IP: *.centrala.kbsa / 10.67.193.* 19.09.02, 11:50 Gość portalu: mikis napisał(a): > P.S. > Jadąc 50 np. na 3 pasmowej Puławskiej powodujesz ogromne zagrożenie dla ruchu - > > wszyscy jadą 80-90 i nagle muszą hamować, omijać cię, zmienieją nagle pasy itp > . > Bezpiecznie nie jest wtedy jak wszyscy jadą wolno, ale mniej wiecej z tą samą > prędkością... > No właśnie i dlatego jest ograniczenie do 50 km/h i zagrożenie stanowią ci, którzy tego nie przestrzegają. Jakby wszyscy pomykali na autostradzie 200 km/h to według ciebie zagrożenie stanowiłbym ja, jadąc 130km/h. Link Zgłoś
lxlxl Re: lxlxl - przesadzasz? 19.09.02, 12:34 Gość portalu: mikis napisał(a): > Jadąc 50 np. na 3 pasmowej Puławskiej powodujesz ogromne zagrożenie dla > ruchu - wszyscy jadą 80-90 i nagle muszą hamować, omijać cię, zmienieją > nagle pasy itp No tak, jesli przed jadacym przed toba, w tym samym kierunku samochodem z szybkoscia 50 km/h "nagle" trzeba "hamowac", "omijac", zmieniac "nagle pasy" "itp" to co musi sie dziac, jesli zamiast tego samochodu pojawi sie, (nie poruszajacy sie w tym samym kierunku nawet 10km/h) pieszy???? :o) Link Zgłoś
Gość: mikis Re: lxlxl - przesadzasz? IP: *.mos.gov.pl / 194.181.155.* 19.09.02, 15:55 a skąd niby pieszy na środku 3-pasmowej Puławskiej??? przechodząc w miejscu niedozwolonym musi się liczyć z konsekwencjami swojego postępowania.... - powiem tylko tyle że naprawdę nie widzę powodu jadąc np. wieczorem, suchą prostą drogą jechać 50 zamiast powiedzmy 80. - ograniczenie do 30 w Szwajcarii - proszę bardzo, tylko wtedy po co do aut montować silniki pow. 50 KM??? Myśląc w ten sposób skasujmy samoloty - przeciez tylko wtedy liczba zabitych w katastrofach lotniczych spadnie do zera. - chodzi mi tylko o to że ludzie naprawdę mają rozum i potrafią myśleć (przynajmniej większość - przyjmując inne załozenie można od razu strzelić sobie w łeb) i nie wszystko koniecznie państwo musi im mówic i narzucać. ograniczenie do 50 obowiązuje zarówno na Hożej (uliczka wąziutka, mnóstwo pieszych, stale ktoś parkuje) jak i na Jana Pawła ( 3 pasy w kazdą stronę, światła, barierki) - osobiście jeźdżę po Jana Pawła 80 ale po Hoże max. 30 (mimo że wolno do 50) i o to chodzi-znak drogowy zostaje postawiony dla jakiejś sytuacji uśrednionej a warunki się stale zmieniają! - znak stoi zawsze taki sam i nieważne czy dzień, czy noc, czy deszcz, czy sucho, czy noc, czy godziny szczytu: wg urzędników powinniśmy jeździć tak samo a to głupota! Tą samą ulicą, na której stoi 50 jeźdżę powiedzmy 80 w nocy, 40 w deszczu, 70 jak pusto, 30 w śniegu, 50 przy dużym ruchu. WOLĘ DOSTOSOWAĆ PRĘDKOŚĆ DO WARUNKÓW JAZDY, NIŻ DO ZNAKU, KTÓRY WARUNKÓW JAZDY NIE UWZGLĘDNIA!!! wyjściem byłyby znaki elektroniczne, wskazujące różne prędkości, zależnie od warunków - ale na to jesteśmy jeszcze za biedni... Link Zgłoś
Gość: Jasio Re: lxlxl - przesadzasz IP: *.proxy.aol.com 20.09.02, 06:14 Gość portalu: mikis napisał(a): > 1. może powróćmy do noszenia czerwonej latarni przed każdym jadącym samochodem, Dobry pomysl. Wtedy warszawiacy zamiast przescigac se w cenach swoich samochodow, mogliby konkurowac w jasnosci swoich latarni i klasie modelek ktore je niosa przed ich pojazdami. > 2. nie zawsze jazda szybka jest niebezpieczna, często jadąc wolno stwarza się > większe zagrożenie, Zapomniales, ze nie jestes sam na drodze. Nakazy ograniczenia szybkosci sa zwiazane z grupa kierowcow mniej sprawnych. Sa przeciez wsrod nas np.osoby starsze czy "zielone listki" . Nie mysl tylko o sobie. Na tym m.in. polega kulturalne zachowanie i to nie tylko na drodze > 3. ograniczenie do 50 tylko niepotrzebnie komplikuje sprawę, nie >przyczyniając się do wzrostu bezpieczeństwa, Jak powyzej. > 4. w dobie coraz lepszych samochodów prędkość dozwolona powinna wzrastać a >nie maleć w 1995 Syreną mogłeś pomykac po Marszałkowskiej 60, a dzisiaj Volvo tylko 50 - gdzie logika???, Samochod staje sie coraz bardziej popularny. Samochodami jezdza dzisiaj masy, a nie tylko wybrane jednistki. Zwiekrza sie wiec procent mniej sprawnych kierowcow. Doloz do tego znacznie wiekrza ilosc pojazdow na ulicy, a znajdziesz odpowiedz na swoje pytanie. NIE JESTES SAM NA DRODZE. > 5. kwestia jazdy dynamicznej to nie tylko prędkość - liczy się także szybkie > podejmowanie decyzji, umiejętność przewidywania zachowań innych uczestników > ruchu, a także wzajemna kultura - czasem chcąc dojechać szybciej do celu >opłaca się kogoś przepuścić mimo pierwszeństwa... To co napisales, to jedna strona medalu. Czy zadales kiedys sobie pytanie, jak inni kierowcy raguja na zwiekrzona szybkosc pojazdow wokol nich i zaskakujace, niezgodne z przepisami zachowanie. Przeciez nie tylko twoj samochod jest na drodze. Jezeli mowimy juz o kulturze, to polega ona wlasnie na dostosowaniu sie do innych. A o tym zapomniales. > Reasumując odległości w Warszawie są tak duże, że jadąc 80 zamiast 50 możesz > zyskać i pół godziny,a większością ulic w Wa-wie naprawdę można spokojnie > poruszać się 70-80 km/h nie powodując żadnego zagrożenia dla innych. A tu sie dobrze ubawilem twoim stwierdzeniem. Przeciez Warszawa to jedno z MNIEJSZYCH miast na swiecie. Z twojego stwierdzenia wynika, ze im wiekrze miasto, to wiekrza powinna byc szybkosc samochodow, bo n.p. W takim Mexico City albo Sao Paulo lodzie zyliby w samochodzch a nie domach z uwagi na rozmiary miasta i czas potrzebny na dojazdy. Nie uwazasz, ze sprawy czasu dojazdow nalezy rozwiazywac inaczej, np. mozesz przeprowadzic sie w poblize pracy (tak jak robia to ludzie na calym swiecie). W Polsce wiele sie zmienilo za wyjatkiem sposobu myslenia obywateli, no ale na to potrzeba paru pokolen. > > P.S. >> Jadąc 50 np. na 3 pasmowej Puławskiej powodujesz ogromne zagrożenie dla >ruchu . Wszyscy jadą 80-90 i nagle muszą hamować,omijaja cię, zmienieją >nagle pasy itp. Bezpiecznie nie jest wtedy jak wszyscy jadą wolno, ale mniej >wiecej z tą samą prędkością... Zgoda, ale nie jest tez bezpiecznie, kiedy ta predkosc jest 30-40 km/godz powyzej dozwolonego limitu. Jest cos w tym, jezeli wprowadzono ograniczenie szybkosci. Nie warto sie nad tym zastanowic, zanim zaczniesz krytykowac. Pozdrowienia. Link Zgłoś
Gość: gosia Re: lxlxl - przesadzasz IP: *.acn.waw.pl 27.09.02, 20:21 Gość portalu: Jasio napisał(a): > albo Sao Paulo lodzie zyliby w samochodzch a nie domach z uwagi na rozmiary > miasta i czas potrzebny na dojazdy. Nie uwazasz, ze sprawy czasu dojazdow > nalezy rozwiazywac inaczej, np. mozesz przeprowadzic sie w poblize pracy (tak > jak robia to ludzie na calym swiecie). W Polsce wiele sie zmienilo za wyjatkiem > > sposobu myslenia obywateli, no ale na to potrzeba paru pokolen. Wyobrazasz sobie przecietnego Kowalskiego, ktory sprzedaje swoje mieszkanie na Zoliborzu i kupuje drugie na Pradze, bo wlasnie tam dostal prace?? Tak mozna robic jak sie wynajmuje mieszkanie. W Polsce nie ma tak hop, zeby kupowac i sprzedawac mieszkania. Wiele ludzi splaca kredyty po 20 lat. A moze rozwiazaniem bylaby sprawna komunikacja miejska??? Gosc ze Skierniewic jedzie tyle samo do pracy co ja z Bialoleki. On ma 70km pociagiem ja 15km drogami. Czy to znaczy, ze mam sie przeniesc do Skierniewic, bo bede miala lepszy dojazd do pracy i nie bede stala w korkach?? To wszystko to takie gdybanie nic nie wnoszace. Jak pisalam, to kurna na prawde nie moja wina, ze sie tu urodzilam i musze teraz tu mieszkac. Nie wyprowadze sie z miasta rodzinnego, zeby innym bylo wygodniej. gosia. Link Zgłoś
lxlxl Re: maluch-mercedes 19.09.02, 10:27 ziolek73 napisał: > >Nie, chce pokazac ogolnie dostepne dane, z ktorych jasno wynika, ze na > >ulicach Wa-wy ginie kilka razy wiecej ludzi niz w Berlinie. Wyciagam z tego > >chyba mi wolno?) prosty wniosek, ze Berlinczycy to kilkakrotnie lepsi > >kierowcy. > Dlatego ze po Warszawie jezdza "buraki", nie sadze. Po godzinie pobytu w obu miastach stwierdzisz (jesli postarasz sie o obiektywizm), ze styl jazdy wiekszosci kierowcow jest diametralnie odmienny. > Ludzie gina (5 x wiecej niz w Berlinie) ale nie z powodu > rzekomego chamstwa warszawiakow. Wniosek moze byc inny (dywaguje) - ze nie sa > lepszymi kierowcami ale miniej wypadkow jest smiertelnych np. z powodu > lepszego stanu technicznego samochodow. Przylad? Czolowe zderzenie Tico i > Malucha vs. Mercedes A Clas i Opel Corsa V const. = 50km/h. Czy twierdzisz moze, ze wsrod zabitych w Warszawie znajduja sie tylko lub w olbrzymiej wiekszosci kierowcy maluchow? Kotanski zginal na miejscu w Jeepie Cherokee - wlasnie dlatego bo myslal (upraszczam, ale tak wlasnie mysli bardzo wielu ludzi), ze majac taki samochod jest niesmiertelny. Oczywiscie, ze sa roznice w wyposazeniu i jakosci samochodow ale przerazajaco malo ludzi zdaje sobie chyba w ogole sprawe, ze jest to tylko dodatkowy aspekt i maluch - przykladowo - w olbrzymiej wiekszosci sytuacji MOZE i to bez problemu byc o wiele bezpieczniejszym samochodem niz np. Volvo czy Mercedes*... Po Berlinie nie jezdza bynajmniej same mercedesy czy volvo. Nie brak tam malych citroenow, fiatow (panda), trabantow, starych Polo, motocykli itd..... To, ze ginie tam tak nieproporcjonalnie mniej ludzi wynika w pierwszym rzedzie z zupelnie innego stylu jazdy i stosunku do samochodu - porownywalnego u nas ze stosunkiem do... roweru. *) Jesli nie wiesz co mam na mysli, chetnie posluze wyjasnieniem. Jesli przed oboma samochodami w odleglosci 30 metrow wyloni sie nagle przeszkoda np. ciezarowka (noca, za zakretem, lub podczas mgly) to kierowca malucha powinien wyjsc z tego bez szwanku (nawet bez rysy na zderzaku) a kierowca Volvo bedzie bez szans: najprawdopodobniej zginie lub bedzie kaleka do konca zycia. Dlaczego? Wystarczy tylko, ze kierowca malucha w momencie dostrzezenia przeszkody bedzie jechal 50 km/h a nie 100 km/h - jak kierowca volvo. Maluch ma szanse zatrzymac sie i to kilka metrow przed ciezarowka podczas, gdy kierowcy volvo zabraknie czasu nawet na reakcje. Uwzglednilem nawet znacznie gorsze hamulce w maluchu, co nie jest zadna regula :o) I kto w takiej sytuacji bylby lepszym kierowca? I tu jest wlasnie nasz problem: w Warszawie (czy w Polsce ogolnie) bylby to prawdopodobnie nadal "odwazny" kierowca volvo (nawet post mortem) i winny bylby kierowca ciezarowki, droga, pogoda.... W Berlinie kierowca malucha nie zostalby moze uznany za "dobrego", pewnie zaklalby i pojechal dalej. Kierowca volvo zostalby raczej z pewnoscia uznany za "dummes arschloch". Link Zgłoś
Gość: ZTM Re: maluch-mercedes IP: *.polkomtel.com.pl 19.09.02, 11:00 Puławska 80km/h, czy wiecie że na tym odcinku ginie w Warszawie najwięcej pieszych? To jest zwykła miejska ulica, a nie droga szybkiego ruchu, młodsi koledzy którzy jeżdżą jeszcze Ikarusami 280, na początku swoich karier zawodowych próbują walczyć z gnojstwem na ulicach. Ale w miarę nabywania doświadczenia przestają to robić, pomimo tego że takim ikarusem mozna jak przy użyciu broni zabić wszyskich poruszajacych się w każdym samochodzie osobowym. Problem polega na tym, że 20-stu pobijanych i rannych pasażerów to wystarczające dowody dla sądu. Był kiedyś taki przypadek (znam go z opowiadań) ktoś wymusił pierwszeństwo na autobusie wyjeżdżajacym z zatoki, doszło do wypadku, jakiś pasażer wkurzony ze spóźni się do pracy powaznie poturbował i tak rannego sprawcę wypadku. Może na forum wypowie sie ktoś z koleżanek i kolegów jeżdżących pojadami szynowymi po mieście? Link Zgłoś
Gość: Roky Re: maluch-mercedes IP: *.dip.t-dialin.net 19.09.02, 15:47 Widzę że buraki z warszawki podstakują!że są świenie itp każdy wie!!Tak trzymajćie warszawskie świnie ze szkoły zawodowej! Link Zgłoś
Gość: mikis Re: maluch-mercedes IP: *.mos.gov.pl / 194.181.155.* 19.09.02, 15:58 no tak, kolejny zakompleksiony prowincjusz... umie powiedzieć "buraki z warszawki", a jak tu przyjeżdża to wysiada z pekaesa z rozdziawioną gębą albo robi w gacie jak ma wjechać na rondo... Link Zgłoś
Gość: Roky Re: maluch-mercedes IP: *.dip.t-dialin.net 19.09.02, 17:16 popatrz poaptrz jacy mądży ci warszawaicy Link Zgłoś
Gość: cer Re: maluch-mercedes IP: *.acn.pl / 10.132.130.* 19.09.02, 18:55 Gość portalu: Roky napisał(a): > popatrz poaptrz jacy mądży ci warszawaicy Roky, ty znowu pijany usiadłeś do klawiatury. No popatrz, popatrz jak piszesz! Link Zgłoś
polokokt Re: maluch-mercedes 19.09.02, 21:14 Czesc Widze ze jest tu poruszany dosc ostro temat kierowcow polskich kontra niemieccy w swietle smiertelnosci na drodze. Ale niekt nie poruszyl jeszcze tematu ratownictwa drogowego w Polsce i Niemczech. Nie wiem czy ogladaliści jakieś trzy tygodnie temu Express Reporterów w TVP2. Byly pokazane autentyczne zdjecia z wypadku z centrum wawy. Pomijam fakt kto kierowal i jak zachowali sie strazacy. Natomiast karetka ze szpiatala oddalonego o 400 metrow jechala bagatela 15 minut :) Tak tak 15 minut. Czy wyobrazacie sobie ze karetka w Berlinie jedzie do rannego 15 minut. Przeciez kazda minuta w znacznym stopniu zmniejsza szanse przezycia (i potem te statystyki). I co jeszcze do tej predkosci w niemczech i polsce. Przeciez w niemczech na wiekszosci autostrad obowiazuje 130km/h (przynajmniej ja takim jechalem). I jak minalem Berlin to ponizej 100km/h nikt nie jechal. A najszybszy pas to predkosci 160-170. I jakos wielkich karamboli i wypadkow smiertelnych nie ma, a pewnie nie wiecej niz u nas (gdzie autostrada to po jednym pasie w kazda strone oddzielone biala linnia na ziemi, a co kilkaset metrow skrzyzowanie). Ale obie te drogi znacznie sie roznia. A i kultura jazdy kierowcow inna. Jeden drugiego przepuszcza. Pasy sa podzielone predkosciami. A nie tak jak u nas ze pas srodkowy i lewy jest pasem najwolniejszym. Bo ktos sie trafi i za Chinskiego pana nie zjedzie (obojetnie czy miejscowa czy przyjezdny). Ale oczywiscie autostrady to temat na oddzielna dyskusje. Ba dzis jadac do szkoly prawie zostalem rozjechany przez busa na poltuskiej rejstracji. Bo koles poszedl przez namalowana wysepke ( w koncu do stolicy przyjechal), a ja zaraz za wysepka chcialem zjechac prawidlowo na skrajny lewy pas. No i dobrze ze go zobaczylem. Co jeszcze mi sie nasowa na mysl to to ze w niemczech ulice sa lepiej oswietlone, co sprawia ze wszelkie przeszkody widac wczesniej. Pasy na przejsciach sa malowane innymi farbami, a nie tak jak u nas ze na pasach samochod zamiast chamowac zaczyna sie slizgac (motocyklisci juz w tej sprawie skladali petycje do jakiegos ministra) Poza tym jeszcze raz jakosc drog. Nie jechalem ostatnio Jana Pawla, ale jakis czas temu jadac tam z DOZWOLONA predkoscia samochod byl wiecej w powietrzu niz na ziemi. W razie jakiegos hamowania samochod nie ma wystarczajacej przyczepnosci. Kolejnym czynnikiem smiertlnosci jest jazda bez pasow bezpieczenstwa. W niemczech jazda w pasach bezpieczenstwa nawet na tylnych siedzeniach nie jest obciachem a dbaniem o wlasna dupe. A u nas duzo kierowcow nie zapina pasow na przednim siedzeniu nie mowiac juz o tyle (a Wy jezdzicie w pasach?). A jak wiadomo jak sie ma nie zapiete pasy i dostanie sie poducha w czape to raczej szanse na przezycie sie zmniejszaja. Poza tym stan samochodow. Ogladacie pewnie program typu "Drogowka" gdzie czasem pokazuja samochody jakie zatrzymuja. Luzy na kierownicy takie ze zeby samochd drgnal to kierownica trzeba pol obrotu zrobic. Pedal hamulca wpada w podloge. A na koniec tlumaczenie kirowcy ze on tylko na chwilke wyjechal. Ale takich samochodow jest u nas cala masa. Bo przeciez badanie techniczne mozna zalatwoc za 100zl, bez pokazywania sie na kanale. Drogi sa utrzymane w lepszym stanie, posypywane w zimie (a nie ze po 1 stycznia juz koniec pieniedzy na drogi). Wiecej osob ma opony zimowe, ABS-y, kontrole trakcji itp. A to wszystko wplywa na smiertelnosc. Rowniez kultura pieszych (nie tylko kierowcow) ma znaczenie, co by przechodzili w miejscach dozwolonych, a nie gdzie popadnie i stwarzali zagrozenie dla siebie i innych. Ale wszystkie te rzeczy dotycza calego kraju a nie tylko Warszawy, Wrocławia, Gdanska czy innych miast. Wszedzie jest tak samo. Wiec w naszym pieknym kraju jest jeszcze dzuo do zrobienia aby poprawic bezpieczenstwo. U nas motocyklista jak przejedzie przez miasto wolno to jest chory. W wloszech przez dwa tygodnie nie widzialem motocyklisty ktory by jechal szybciej niz samochod. Niegdzie sie nie wpychaja, nie wyprzedzaja. Ba jada chyba wolniej niz skutery. Pozdrawiam Link Zgłoś
Gość: mikis popieram IP: *.mos.gov.pl / 194.181.155.* 20.09.02, 08:54 bardzo rozsądna wypowiedź, popieram w 100% Link Zgłoś
Gość: Jasio Re: maluch-mercedes IP: *.proxy.aol.com 20.09.02, 09:07 Zapomniales przy tym wszystkim dodac, ze te 100 czy 130 na autostradach u Niemcow to poza miastami . W miastach autostrady czesto maja ograniczenia szybkosci. Pamietam, jak jakis rok temu spieszylem sie na lotnisko. A tu na tej czesci autostrady wystawili znak ograniczenia 60 km/godz. (Tak jest - autostrada w Berlinie i tylko 60) I musialem sie wlec za innymi wiele kilometrow 60-70 km/godz. Jakos malo tu bylo warszawiakow, ktorzy w tych warunkach goniliby 100 i powyzej. Prawda? Przepis jest przepis. Jak w Niemczech stoi 60 km/godz to tamtejsi jada 60-70 i nikt sie nie wychyla. A jak szybko jezdza po normalnych ulicach? To nie Warszawa, gdzie stoi 50, a wszyscy scigaja sie 80 i wiecej. O, czasami duzo wiecej. Jak chcesz sie wychylic na niemieckiej ulicy, to cie zaraz zielony przycupi. A z tymi w zielonym samochodzie to nie ma gadki, tak jak z naszymi misiami: "...wiecie...rozumiecie...". Nie da sie sprawy "jakos" zalatwic. Jak nie wierzysz to kiedys sprobuj. Pozdrawiam Link Zgłoś
lxlxl Re: maluch-mercedes 20.09.02, 09:29 1) Zbyteczna nadwrazliwosc: "kierowcy polscy kontra kierowcy niemieccy". Rownie dobrze moglbym wybrac innych ale tak sie akurat sklada, ze Berlin to geograficznie najblizej lezaca Wa-wy stolica majaca jeden z najlepszych bilansow strat w Europie. Czy czulbys sie lepiej gdybym wybral Wieden? A moze jednak Moskwe albo Tirane? 2) Nie mieszaj autostrad do tematu bo porownujemy tu ruch i ilosc ofiar w miastach. To zuprlnie dwie pary kaloszy. Poza tym nie od dzis wiadomo, ze zwiekezseie ilosci autostrad nie zmniejsza natezenia ruchu tylko zwieksza przebieg samochodow. Berlin jest zapchany tak jak byl a jedyna roznica wynikajaca z duzo lepszej sieci autostrad w Niemczech to to, ze w weekend Niemcy robia po 800 km a Polacy 200-300. 3) Ciesz sie, ze nie widziales jeszcze wypadku na autostradzie. Wypadkow na autostradach w przeliczeniu na ilosc przejechanych samochodow jest oczywiscie znacznie mniej ale ich skutki sa niporownywalnie powazniejsze od skutkow wypadkow w miescie. Na duzej czesci autostrad niemieckich nie obowiazuje ograniczenie szybkosci ale tam tez niemal nikt nie wpada na pomysl, zeby przez srodek miasta (np. most) jechac 100 lub 130! 3) Oczywiscie, ze system pomocy powypadkowej w Berlinie jest bez porownania lepszy ale nie mozna probowac tym usprawiedliwiac tak olbrzymiego stosunku strat. 4) Masz absolutna racje co do pasow. W Polsce to "obciach" tak jak i niestety jazda z przepisowa szybkoscia - tez "obciach". Niemcy czy Szwajcarzy nie maja z tym problemu. 5) Drogi zima.... Szwajcaria ma jeszcze lepszy bilans niz Niemcy i jakie maja drogi? Olbrzymia czesc z nich to gorskie, krete, waskie drogi, na ktorych pewnie spora czesc kierowcow polskich by zupelnie wysiadla. Od pazdziernika do kwietnia trzeba sie liczyc z lodem i sniegiem... Jazda w Polsce w porownaniu z tym to bajka. A mimo to jakos potrafia. Od lat pracuja nad programem "0 ofiar" i sa z roku na rok coraz blizej. Ale tam 50 to 50, 80 to 80, 100 to 100 i nie jest to "obciach". W Polsce jak jest wiesz sam. 6) Oczywiscie nasz problem dotyczy nie tylko Wa-wy. Nie nam liczb ofiar w innych miastach ale z tego co pisala Pani Buttler, wyglaa to jeszcze gorzej niz w Wa-wie. Co zrobic z tym zupelnie na opak pojetym "obciachem"? Link Zgłoś
lxlxl Re: maluch-mercedes 20.09.02, 09:37 jeszcze cos, dobrze, ze nawiazales do motocyklistow we Wloszech. Nie chce mi sie juz sluchac tych bajek o rzekomo szalonych Wlochach czy Francuzach. Tylko dlatego, ze zagubiony turysta z Polski, sparalizowany strachem o swoje nowe cudenko nie moze polapac sie w Rzymie czy Paryzu i ciarki go przechodza na widok wgniecien w samochodach i minimalneých odstepiow miedzy autami, miasta te urastaja w jego oczach do horroru wiekszego niz burdel w wiekszosci polskich miast. Ani w Rzymie ani Paryzu nie widzialem gowniarzy zapieprzajacych po miescie 110- 130. Samochod ma tam zupelnie inny status niz w Polsce. Stukniecia i wgniecenia to po prostu normalny efekt uboczny a nie tragedia tak jak w Polsce. Ludzie jezdza moze ostro, zdecydowanie ale nie szybko, w kazdym razie nie za szybko! A wielu naszych nadmierna s6zybkosc myli ze zdecydowaniem. I wkoncu nie spotkalem sie tam ani za krzte z taka zlosliwoscia i chamstwem jak w polskich miastach - niestety. Mimo, ze ostro, ludzie tam jezdza razem a nie przeciw sobie. Link Zgłoś
Gość: jaccco Re: maluch-mercedes IP: *.lech.kso.pl 20.09.02, 13:19 Nie wiem skąd te wasze przekonanie o znakomitej postawie Niemców i Włochów na drodze. Wielokrotnie jeździłem po Europie i wcale nie odniosłem wrażenia, że Niemcy stosują się do przepisów. Przeciwnie - większość z nich jeździ o 10-15 km/h szybciej niż nakazują ograniczenia. Z kolei "przepisowo jeżdżący na motycyklach Włosi" to już kompletna bzdura bo jeżdżą bardzo szybko, ostro a przepisy dla nich nie istnieją.To prawda, że Polacy jeżdżą źle i niebezpiecznie ale nie musimy idealizować innych. Inna sprawą są ograniczenia - jak np. w Niemczech, Chorwacji czy we Włoszech jest ograniczenie do 50 to jest to czymś uzasadnione - np. ostrzejszym zakrętem, terenem zabudowanym, wypadkami etc. W Polsce wiele ograniczeń jest znacznie "przestrzelonych" - nieraz absurdalne "40tki" spotyka się w szczerym polu, co demoralizuje kierowców i nasila brak poszanowania dla prawa. Pozdrowienia Link Zgłoś
Gość: polokokt Re: maluch-mercedes IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.09.02, 14:37 > Nie wiem skąd te wasze przekonanie o znakomitej postawie Niemców i Włochów na > drodze. Wielokrotnie jeździłem po Europie i wcale nie odniosłem wrażenia, że > Niemcy stosują się do przepisów. Przeciwnie - większość z nich jeździ o 10-15 > km/h szybciej niż nakazują ograniczenia. Z kolei "przepisowo jeżdżący na > motycyklach Włosi" to już kompletna bzdura bo jeżdżą bardzo szybko, ostro a > przepisy dla nich nie istnieją.To prawda, że Polacy jeżdżą źle i niebezpiecznie Motocyklisci jezdza szybko ale na autostradach w miescie nigdy nie spotkalem sie zeby jakis motocyklista przejechal szybciej niz pozwalaja przepisy i to jeszcze jak ludzie obok po chodniku ida. A w polsce 80 to norma w miescie (no a wieczorkiem obowiazkowo na jednym kole). Za to na autostradzie rzeczywiscie sobie pozwalaja, ale tez nie tak ze zapieprzaja slalomem miedzysamochodami. Jada najszybszym pasem ktory na zachodzie zazwyczaj jest pasem tylko do wyprzedzania. A wszystkie samochody (wiekszosc) jada sobie srodkiem a jak widza ze jedzie motorek to prubuja go jakos przepuscic. A u nas nagminne jest zajezdzanie i nieprzepuszczenie. Bo dlaczego on ma byc szybciej niz ja? (w warszawie bardzo czesto to widze jak samochod nawet nie drgnie widzac motocykl ktory prubuje sie rpzecisnac. Zreszta nawet jak jada po autostradzie szybko to przynajmniej maja gwarancje ze im nic z naprzeciwka nie wlanie (barierki), ani z bocznej ulicy nie wyjedzie tak jak u nas. Ogolnie widze ze dopiero polscy kierowcy ucza sie kultury i jeszcze duzo im bram (mi pewnie tez) do przecietnego europejczyka. Co do predkosci i jej przekraczaniu o 10-15 km/h to rzeczywiscie jest to czeste, ale przynajmniej jada wszyscy rowno i nikt tego nie hamuje. A u nas jeden jedzie 65 na ograniczeniu do 80 a drugi 110. A tam ograniczenie np 60 wszyscy jada 70. Poza tym te autostrady to wrzucilem tylko tak miedzy wierszami, a moja wypowiedz tyczyla sie przedewszystkim do miast i ogolnie samochodow. Pozdrawiam Link Zgłoś
Gość: Roky Re: maluch-mercedes IP: *.dip.t-dialin.net 20.09.02, 19:39 Nie pijany jak ktoś wcześniej sugerował!Czemu wszyscy porównują się z Niemcami,lepiej byśmy wypadli na tle białorusinów i tym podobnych! Link Zgłoś
Gość: polokokt Re: maluch-mercedes IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.09.02, 20:06 Bo trzeba aspirowac do tych lepszych a nie gorszych. Jak zaczniesz sie porownywac do gorszych to zamiast isc do przodu zaczniesz sie cofac. Proste Pozdrawiam Link Zgłoś
Gość: Jasio Re: maluch-mercedes IP: *.proxy.aol.com 21.09.02, 08:24 A kto smie insynuowac, ze jest na swiecie lepszy kierowca niz warszawski BURAK??!! Pozdrowienia dla tych ze Stolicy i prowincji. Link Zgłoś
Gość: Rocky Re: maluch-mercedes IP: *.dip.t-dialin.net 21.09.02, 11:52 Gość portalu: Jasio napisał(a): > A kto smie insynuowac, ze jest na swiecie lepszy kierowca niz warszawski > BURAK??!! > Pozdrowienia dla tych ze Stolicy i prowincji. Jest lepszy kierowca,ten z Minska lub Moskwy!Zresztą nie macie tam daleko! Link Zgłoś
Gość: cz Re: Warszawski 'burak'Czyli jak oni jeżdżą? - wyj IP: *.dip.t-dialin.net 21.09.02, 14:56 A nic Link Zgłoś
Gość: Roky Re: Warszawski 'burak'Czyli jak oni jeżdżą? - wyj IP: *.dip.t-dialin.net 21.09.02, 22:48 Co a nic? Link Zgłoś
Gość: mikis Re: Warszawski 'burak'Czyli jak oni jeżdżą? - wyj IP: *.mos.gov.pl / 194.181.155.* 23.09.02, 15:54 ano nie wiadomo... Link Zgłoś
Gość: Zygi Re: Warszawski 'burak'Czyli jak oni jeżdżą? - wyj IP: 5.2.1R2D* / *.du.onolab.com 23.09.02, 15:59 A ty jak jezdzisz jestes idealny,choc ja i tak nie jestem warszawiakiem ! Link Zgłoś