szymi_zalogowany
06.12.05, 17:54
Oto moje przemyślenia:
1.Wyprodukowanie jednego litra ropy naftowej kosztuje nieznacznie więcej niż
wyprodukowanie jednego litra benzyny. Z uwagi jednak na fakt, że w koszyku
inflacyjnym większe znaczenie odgrywa ropa naftowa niż benzyna (jako, że jest
używana do napędu środków transportu publicznego i towarowego oraz napędu
maszyn) stąd chęć niektórych rządów by paliwo to było tańsze niż benzyna. Z
tego między innymi względu ropa naftowa w wielu krajach jest tańsza niż
benzyna, pomimo, ze jest droższa w produkcji. Mamy tutaj więc do czynienia z
zakłóceniem mechanizmu rynkowego.
2.Silnik Diesla z racji swych zalet uważany był i jest za doskonały napęd do
ciężarówek, autobusów, lokomotyw, maszyn itd. Przemawia za tym niskie obroty
biegu jałowego, wysoki moment obrotowy, wysoka temperatura zapłonu oraz,
najważniejsze bardzo dobry stosunek spalania do wytworzonej energii. Odbywa
się do jednak kosztem ogromnych pojemności, rzędu kilkunastu lub nawet
kilkudziesięciu litrów. Uznane zalety silnika wysokoprężnego sprawiły, ze w
1936roku Mercedes-Benz rozpoczął produkcję Mercedesa 300D. Samochód ów okazał
się niezwykle trwały i był stosowany najczęściej jako taksówka.
Systemy fiskalne wielu państw (w tym Polski) preferują jednak silniki o małych
pojemnościach, a jak wiadomo, silniki Diesla nie osiągały tak dobrych relacji
mocy do pojemności jak silniki benzynowe. Zastosowanie nowoczesnych
technologio wtrysku doprowadziło do dalszej poprawy ekonomiki tych silników,
jednak by uzyskać lepszy stosunek mocy do pojemności konieczne okazało się
zastosowanie sprężarek. Podrożyło to koszt wyprodukowania silnika. Surowe
normy emisji spalin wymusiły stosowanie filtrów cząstek stałych, co dalej
podniosło koszt produkcji a ich obecność podroży koszt ich eksploatacji.
Niektóre źródła podają, że różnica pomiędzy kosztem wyprodukowania
nowoczesnego silnika Diesla a silnika benzynowego jest większa niż różnica w
cenie końcowej pojazdów wyposażonych w te silniki. Producenci ograniczają zysk
na tych silnikach, z uwagi na większy popyt na nie w Europie.
Podsumujmy-istnieją trzy główne zakłócenia:
1.Opodatkowanie paliw w wyniku, czego ON na stacji nie jest droższy od
benzyny, mimo, że jest droższy w produkcji niż benzyna.
2.Dystem fiskalny promujący małe silniki.
3.Polityka producentów będąca niejako następstwem dwóch ww czynników.
Teraz załóżmy, że zniwelujemy te zakłócenia, a mianowicie:
1.Akcyza na ON i benzynę będzie w takiej samej wysokości, tak, aby różnica w
cenie paliwa na stacji odzwierciedlała różnice w koszcie produkcji.
2.System fiskalny przestanie promować silniki o małych pojemnościach.
3.Różnica w cenie pomiędzy samochodem z silnikiem Diesla i benzynowym będzie
odzwierciedlać różnice w koszcie produkcji ww samochodów.
Czy wówczas, zakup samochodu z silnikiem Diesla byłby dalej korzystny?
Jeśli okazałoby się, że tak, to czy samochody z silnikami Diesla byłyby
wyposażone w wolnossące silniki o ogromnych pojemnościach?
Jest też możliwy wariant, w którym okazałoby się, ze zakup samochodu osobowego
z silnikiem Diesla jest korzystny tylko przy bardzo dużych przebiegach lub nie
jest korzystny wcale. Wówczas należałoby się spodziewać dalszej marginalizacji
tego rodzaju paliwa, ponieważ koszt jego wytworzenia wzrósłby, ponieważ
producenci przestali by odnosić korzyści skali przy produkcji ON. Nie sądzę
jednak, by w jakikolwiek sposób wpłynęłoby to na zastosowanie silnika Diesla w
maszynach, statkach, ciężarówkach itd. z uwagi na inne zalety silnika Diesla etc.
Zapraszam do dyskusji...