szymizalogowany
08.01.06, 18:45
Widziałem dzisiaj to cudo Toyoty. Nie bede sie rozpisywal nad wrazeniami bo
nawet nie chcialo mi sie przejechac. Ot taki maly samochodzik zakupowy.
Ale poczytalem cennik. Nie neguje zupelnie sensu istnienia takich "wyrobow
samochodopodobnych" ale czy oni nie przesadzaja?
Za malenki, jajowaty "samochod" 3,5 metrowej dlugosci, z silniczkiem 3
cylindry ponizej 1 litra pojemnosci i w zasadzie bez wyposazenia trzeba
zaplacic prawie 40 tys PLN (!)
Samochod sprawia wrazenie ze jakby sie zepsul to mozna go wziasc pod pache i
zaniesc do domu albo do serwisu (moze to zaleta).
Mysle ze malo jest ludzi ktorzy moga szczerze powiedziec ze 40 tys PLN mala
kwota (dla mnie to duzo) - to pisze ogolnie, a jak odebrac taka kwote w
kontekscie zakupu samochodziku jakim jest Yaris?
A jeszcze lepiej ze jak sie spytalem ile kosztuje ten Yaris z troszke
wiekszym silnikiem 1.4 i paroma "pierdolkami" to wyszlo ponad 50 tys PLN!
Najlepsza wersja z dyzlem i z kilkoma rzeczami i spokojnie jest 60 tys PLN -
z tym ze jest to caly czas ten sam 3,5 metrowy samochodzik dla dzieci albo
dla doroslych na zakupy.
Bardzo dobrze ze takie samochody produkuja ale to powinno kosztowac jakies 15
tys PLN nie wiecej.
Chyba jeszcze za malo sprowadzono uzywanych i jednak importerzy maja za
dobrze.
A dlugofalowo to licze na Chinczykow ze wywolaja rewolucje jaka kiedys
zrobili Japonczycy w elektronice. Bez takiej rewolucji pewnie dalej tylko
najbogatsi mieli by teraz telewizor w domu a kaseta magnetofonowa by
kosztowala 1000 PLN.
W takim momencie rozwoju motoryzacji w tej chwili sie znajdujemy, sadze po
obejrzeniu tego yarisa i jego cen.
PS. Czy wprowadzenie Aygo mialo jako glowny cel umotywowanie ogromnych cen
Yarisa? (no bo przeciez teraz juz nie jest najmniejszy) - ale patrzac
obiektywnie nadal pozostaje on zabaweczka. Zabaweczka dla bogatych.