Potrącenie na pasach

12.01.06, 09:31
Wczoraj ok godz 20 uderzyłem w człowieka który przechodził na czerwonym
świetle. Po zahamowaniu bałem się wyjść z samochodu, bo myśli były różne.
Żyje czy nie? Okazało się, że gość był pijany i nic mu się nie stało, a
walnąłem w siatkę z piwami, które ku jego rozpaczy rozbiły się i
pokiereszowały mi trochę lakier, natomiast jego zahaczyłem lusterkiem. Ale
uderzyłem go na pasach, nie było świadków. Gdyby coś nie daj boże z nim się
stało to prawdopodobnie miałbym kłopoty. Jedynym plusem na moją stronę byłaby
jego nietrzeźwość, ale czy ewentualnego trupa bada się pod tym kątem?
Przecież nie udowodnię że jechałem na zielonym, a on przechodził na
czerwonym. Dodam, że była mgła i widocznosc była kiepska ale i prędkosć
nieduża. Pytanie brzmi czy mógłbym zostac uznany winnym gdybym go uszkodził,
lub co gorsza zabił?
    • paxton1 Re: Potrącenie na pasach 12.01.06, 09:34
      a co miałeś z geografii? mgła w mróz?
      • thony Re: Potrącenie na pasach 12.01.06, 09:38
        A Ty nie badz taki madry, powinienes zobaczyc co sie dzieje w Krakowie przez
        ostatnie 3 dni zwlaszcza rano i wieczorem - MROZ i MGLA!
      • jimmi11 Re: Potrącenie na pasach 12.01.06, 09:40
        paxton1 napisała:

        > a co miałeś z geografii? mgła w mróz?

        Tak było
      • tomi_22 Re: Potrącenie na pasach 12.01.06, 09:49
        W moim miescie jest od kilku dni -4 i MGLA ze nic nie widac!!! Tak wiec co ma
        piernik do wiatraka?
    • emes-nju Re: Potrącenie na pasach 12.01.06, 09:46
      Jedziesz wolno - raczej nie zabijesz.

      Inna sprawa jest to, ze coraz czesciej nachodza mnie mysli o koniecznosci wprowadzenia OC dla pieszych...
    • xystos Re: Potrącenie na pasach 12.01.06, 09:50
      Autor: jimmi11
      Data: 12.01.06, 09:31 + dodaj do ulubionych wątków

      skasujcie post

      + odpowiedz cytując + odpowiedz

      --------------------------------------------------------------------------------
      Wczoraj ok godz 20 uderzyłem w człowieka który przechodził na czerwonym
      świetle. Po zahamowaniu bałem się wyjść z samochodu, bo myśli były różne.
      Żyje czy nie? Okazało się, że gość był pijany i nic mu się nie stało, a
      walnąłem w siatkę z piwami, które ku jego rozpaczy rozbiły się i
      pokiereszowały mi trochę lakier, natomiast jego zahaczyłem lusterkiem. Ale
      uderzyłem go na pasach, nie było świadków.



      W roznych krajach rozne prawa,te dot.ruchu drogowego rowniez.
      Gdybys kiedykolwiek mial zamiar wjechac do starej USE to wez pod uwage:
      niechroniony uzytkownik drog zawsze ma racje,za takich uwaza sie rowerzystow i
      pieszych , jest bez znaczenia czy jest trzezwy czy tez nie ,jest bez znaczenia
      zawartosc jego torby z zakupami ..., a Ty lakierem sie przejmujesz? .

      Niechroniony uzytkownik ma prawo nieznac wszystkich przepisow drogowych,a te co
      juz zna ma prawo chwilowo zapomniec (demenns), kierowca musi znac wszystkie
      prawa drogowe jak rowniez byc swiadom tego ze nie wszyscy musza te prawa znac.
      • xystos Re: Potrącenie na pasach 12.01.06, 09:51
        paxton1 12.01.06, 09:34 + odpowiedz


        a co miałeś z geografii? mgła w mróz?
      • emes-nju Re: Potrącenie na pasach 12.01.06, 10:47
        xystos napisał:

        > Niechroniony uzytkownik ma prawo nieznac wszystkich przepisow drogowych,a te
        > co juz zna ma prawo chwilowo zapomniec (demenns), kierowca musi znac
        > wszystkie prawa drogowe jak rowniez byc swiadom tego ze nie wszyscy musza te
        > prawa znac.


        Odwazna teza. O ile sie nie myle w Polsce obowiazuje Prawo o Ruchu Drogowym. Pieszy wchodzacy na droge, a nawet poruszajacy sie chodnikiem jest uczestnikiem ruchu i podlega temu prawu. Wynika z tego, ze nieznajomosc przepisow, a nawet chwilowa (czy permanentna) demencja nie jest usprawiedliwieniem. Gdyby tak bylo i piesi mogliby chodzic gdzie im sie podoba, to nie daloby sie jezdzic. Ani chodzic!

        Do tego unikanie zderzenia zdecydowanie bardziej jest w interesie tego "miekszego" uzytkownika drogi... Sorry, ale ruch jest na tyle duzy, ze wchodzenie na czerwonym, to samobojstwo. Dokladnie tak samo jak proba silowego wymuszenia nawet NALEZNEGO pierwszenstwa. To, ze pieszy ma w jakims miejscu pierwszenstwo, ktorego mu nie udzielono, nie daje mu ochrony w czasie silowego dochodzenia swoich praw! Bo Prawo o Ruchu Drogowym to jedno, a prawa fizyki, to drugie. Wynika z tego, ze pileczka jest po stronie kierowcow - nie zabierajmy pieszym ich praw. Ale i po stronie pieszych - nie robcie glupot!
    • mejson.e Droga to nie tylko jezdnia... 12.01.06, 10:14
      Pomijając fakt, czy to się naprawdę zdarzyło, czy wymyśliłeś to zdarzenie, to
      tak mogło się zdarzyć ;-)

      Wczoraj także ok. 19:00 zbliżałem się do przejścia pięćdziesiątką (prawdziwą!)
      i mimo zielonego obserwowałem chodniki, dlatego zwróciłem uwagę na postać
      zmierzającą energicznym krokiem w stronę przejścia i nie sprawiającej wrażenia,
      że zamierza się zatrzymać.
      Gdyby się nie zatrzymał, wyszedłby jakieś dwa metry przed moim zderzakiem.
      Przełożyłem nogę na hamulec a rękę na klakson, którego w końcu użyłem, gdy
      postać miała niecały metr do krawędzi jezdni.
      To była nastolatka w kapturze, na dźwięk klaksonu stanęła jak wryta, wyraźnie
      wyrwana z zamyślenia.
      Nie miałaby szans mimo, że jechałem wolno - rok temu w takiej samej odległości
      wskoczył mi pod koła kot i nie zdążyłem nawet zdjąć nogi z gazu.

      Droga to według KD nie tylko jezdnia ale także pobocza i chodniki.
      Kierowcy muszą obserwować ją całą a nie skupiać się jedynie na własnym pasie
      ruchu!

      Może i uniewinniliby kierowcę, który potrąciłby na pasach pieszego, któy
      wtargnął na czerwonym, ale nikomu nie życzę przeżyć związanych z poharataniem
      prawdziwego człowieka.

      Świadkowie zawsze się znajdą, nie wiem gdzie ty jeździsz, skoro o 20:00 nie ma
      żywej duszy w okolicach skrzyżowania z działającą sygnalizacją świetlną?

      Ja mieszkam na zadupiu a ludzi wtedy było w okolicach mnóstwo - może wam te
      światła na odludziu są niepotrzebne?

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • jimmi11 Re: Droga to nie tylko jezdnia... 12.01.06, 10:25
        Samochody przejeżdżające owszem były, chodziło mi o to że nie było innych
        pieszych. Myślisz że ktoś z przejeżdzających po tym zdarzeniu się zatrzymał.
        Nikt. Wszyscy pojechali dalej. A zdarzenie miało miejsce na trasie Katowice-
        Bielsko w Czechowicach-Dziedzicach
    • wobuziak1 Re: Potrącenie na pasach 12.01.06, 10:35
      Nie ma się czym przejmować - mnie niemal codziennie na pasach mijają o 50cm
      kierowcy przy jakiś 80kmh. Brak wyobraźni? Głupota? Gdyby policja stała przy
      przejściach a nie po krzakach, niemal każdy polski kierowca dostawałby
      codziennie mandat.
      • literka_m Re: Potrącenie na pasach 12.01.06, 10:52
        przypadek sprzed kilku miesiecy z Lodzi:

        pijany pieszy wszedl na czerwonym (byli swiadkowie) na przejscie. Potracil go
        samochod, pieszy poniosl smierc na miejscu.
        Winny smierci zostal uznany kierowca, gdyz - jak argumentowal sedzia - gdyby
        jechal 50km/h - czyli tyle ile w obszarze zabudowanym a niestety jechal 70, 3-
        pasmowka wylotowa z lodzi) do smierci by nie doszlo.

        uwazajcie i przestrzegajcie predkosci w terenie zabudowanym
        • jimmi11 Re: Potrącenie na pasach 12.01.06, 11:13
          No właśnie. Nieważne że pieszy szedł na czerwonym bo ja tego nie udowodnię. To
          kierowca ma uważać. Nieważne,że gość jest tak nachlany że nie rozróżnia
          kolorów, ale ważne jest że kierowca jechał za szybko.
        • wobuziak1 Re: Potrącenie na pasach 12.01.06, 12:15
          a kogo miał uznać?
          • xystos Re: Potrącenie na pasach 12.01.06, 12:35
            emes-nju 12.01.06, 10:47

            Odwazna teza. O ile sie nie myle w Polsce obowiazuje Prawo o Ruchu Drogowym.
            Pieszy wchodzacy na droge, a nawet poruszajacy
            sie chodnikiem jest uczestnikiem ruchu i podlega temu prawu. Wynika z tego, ze
            nieznajomosc przepisow, a nawet chwilowa (czy
            permanentna) demencja nie jest usprawiedliwieniem. Gdyby tak bylo i piesi
            mogliby chodzic gdzie im sie podoba, to nie
            daloby sie jezdzic. Ani chodzic!


            To nie moja teza,to prawo pisane i znajomy mi praxis , sad/zia zawsze "sece"
            bedzie mial/a po pieszego stronie,mimo ze powinien byc bezstronny ,
            raz jeszcze - w EU jedz z "jajkiem" pod pedalem gazu i miej oczy kameleona -
            my tez mamy "Swiete Krowy" - sa nimi piesi i rowerzysci .Pzdr.
            • emes-nju Re: Potrącenie na pasach 12.01.06, 15:14
              Czyli europejskie serce usankcjonowalo prawnie termin "wtargniecie na jezdnie" jako normalna metode przechodzenia przez jezdnie?

              Kilka miesiecy temu pod kola wybiegl mi, zza ruszajacej ciezarowki, starszy pan. Zdecydowanie mial czerwone swiatlo bo mi zielone palilo sie od kilku sekund. Oczy kameleona nie uchronilyby mnie (promienie X bylyby lepsze), w swietle tego co napisales, od odsiadki gdyby nie to, ze mialem gdzie uciec...
    • marcinc3 mogli i nie mogli 12.01.06, 13:59
      w sadach sa tylko ludzie wiec mogles zostaj jak i skazany jak i uniewiniony
      wszystko zalezy od okolicznosci jak mowisz wlazl na czerwonym i byl pijany to
      na jego niekorzysc zaraz sie odezwa ze jak udowodnic ze ty nie wjechales na
      czerwonym a jak udowodnia ze ty wjechales nie bo nie bylo swiadkow wiec zostala
      by przyjeta twoja wersja tym bardziej ze on byl pijany ale przyjmijmy taka
      wersje jestes ganksterem niepozadanym w swoim miescie np okradasz hurtownie
      napadasz na banki i tp wszyscy o tym wiedza ale nie moga cie zlapac na goracym
      nawet sedzia ktory teraz cie bedzie sadzil i sadzil ci o wlamanie lub o napad
      ale musial ci uniewinic z braku dowodow podsmiewales sie z niego wtedy nawet
      JAK MYSLISZ JAKI BEDZIE WERDYKT ??
      • grubym Xystos ma racje. 12.01.06, 14:43
        W wielu krajach tak wlasnie jest.
        I nie chodzi tu o to jak o tym mysli sedzia. Takie jest po prostu prawo.
        W "najlepszym" wypadku (dla kierowcy) zostanie zasadzona wspolwina pieszego.
        • jimmi11 Re: Xystos ma racje. 12.01.06, 14:51
          Na niekorzyścć kierowcy działa podobno fakt potrącenia pieszego który
          przekroczył połowę jezdni czyli teoretycznie był już jakiś czas na
          przejsciu,natomiast gdy nie doszedł do połowy to można to uznać za wtargnięcie.
          Tylko jak to ustalić po fakcie gdy nie ma świadków, czy on już dochodził do
          chodnika, czy dopiero wszedł na jezdnię a pieszy leży np. 10 metrów od miejsca
          zdarzenia.
          • grubym Re: Xystos ma racje. 12.01.06, 15:59
            Nie to mialem na mysli.
            Nie chodzilo o to, ze w takiejtoatakiej sytuacji pieszy jest winny.
            Chodzilo mi o to, co napisal xystos:

            > niechroniony uzytkownik drog zawsze ma racje

            I to sie w prawach wielu krajow odzwierciadla. Z akcentem na ZAWSZE, a nie
            tylko na jakies szczegolne przypadki.
          • marcinc3 czy na polowie to nie ma nic do zeczy 12.01.06, 16:42
            wtargniecie to jest nagle a jezeli potracisz na przejsciu a nawet w okolicy
            przejscia przechpdzacego to masz pozamiatane chyba ze przechodzi na
            czerwonym to sa naprawde zlozone sprawy
            • literka_m Re: czy na polowie to nie ma nic do zeczy 13.01.06, 09:50
              panowie, wydaje mi sie, ze trzeba rozroznic dwie sprawy:

              jedno to jest "kto jest winny potracenia"
              i tutaj bezsprzecznie winny jest pijany pieszy ktory wszedl na czerwonym

              a druga sprawa to, kto jest wiinny jego smierci: a tu mozna zalozyc, ze winny
              jest kierowca, bo gdyby jechal dopuszczlna prdkosci 50km/h istnieje duze
              prawdopodobienstwo, ze pieszy by zyl. dwie sprawy.
              • marcinc3 Re: czy na polowie to 13.01.06, 14:39
                masz racje ale nie do konca jadacy z predoscia ok 50 km samochod jak udezy w
                czlowieka to on ma nikle szanse
Inne wątki na temat:
Pełna wersja