swoboda_t 10.07.06, 12:31 Sporo tu pisało takich, wg. których tylko auta nowe mogą być sprawne, bezpieczne itp. a wóz kilkuletni oznacza wydatki tak wielkie, że taniej jest kupić nowy. Polecam lekturę ;) tiny.pl/tl2n Link Zgłoś Obserwuj wątek
waskes29 Re: Stary = skarbonka bez dna 10.07.06, 13:00 To znaczy to jest prawdziwe dla samochod produkowanych kiedys o prostej budowie i bardzo ograniczonej elektronice. Watpie czy wspolczesne samochody beda rownie bezproblemowe i tanie za te 15- 20 lat . Tu z forum VW wyciaz z tego testu dla tych ktorym sie nie chce logowac. forum.vwgolf.pl/viewtopic.php?t=51716 900zl rocznie koszt dla samochodu z ponad 300tys km przebiegu a jest to cena przeliczona z rynku niemieckiego u nas to jeszcze bedzie taniej . Tyle czesto kosztuja same klocki do nowego samochodu . Link Zgłoś
bonczek_hydroforgroup cus w tym jest 10.07.06, 20:38 Dawno dawno temu, gdy nie miałem pojęcia o motoryzacji kupiłem tzw szrota - Ope Commodoer 1978 r. 2,5l benzyna.Miał wtedy na liczniku 420 tys km a ja dojechalem jeszcze ok 100-120. Auto nie do zajechania. Proste, piękne i wygodne. jeszcze po latach widziałem go na ulicach Warszawy. Mnie podkusił nowy Passat i moja miłośc do motoryzacji przygasła. Psuł sie co niemiara. Pozdrawiam w tęsknocie za prostym i pieknym Link Zgłoś
iberia30 Re: Stary = skarbonka bez dna 10.07.06, 20:41 szkoda, ze nie skopiowales artykulu....trzeba sie logowac:-( Link Zgłoś
waskes29 Re: Stary = skarbonka bez dna 10.07.06, 20:46 iberia30 napisała: > szkoda, ze nie skopiowales artykulu....trzeba sie logowac:-( Ten sam artukul dalem ja tam chyba nie trzeba sie logowac ? Wystarczy tylko powiekszyc sobie tekst. Link Zgłoś
swoboda_t Re: Stary = skarbonka bez dna 10.07.06, 23:37 Sorry, poniewczasie zauważyłem. Golf II podąża za legendarnym "garbusem". 7 lat temu po przejechaniu 340 tys. km wypadł zaskakująco dobrze. Obecnie na liczniku widnieje przebieg 420 tys. km, a nasz prawdziwy długodystansowiec jeździ, jeździ... i jeździ4 kwietnia ciemnoniebieski Golf II obchodził swoje 20. urodziny. Wielu naszych najwierniejszych Czytelników zna go z testu długodystansowego, jaki opublikowaliśmy w AŚ 8/1999, w którym Golf z silnikiem benzynowym o mocy 75 KM niestrudzenie służył w redakcji naszych niemieckich kolegów od czerwca 1992 do końca 1998 roku. Przejechał wówczas bez większych kłopotów blisko 240 tys. km. Pozostaje jednak pytanie, jak należy obchodzić okrągłe urodziny samochodu? Zrobić imprezę w garażu? Szampan dla gości, a benzyna super dla auta? Nie, całkowicie na trzeźwo pomyśleliśmy o sprawdzeniu jego stanu zdrowia. Bądź co bądź, na liczniku wybiło 420 tys. km. Czy istnieją jeszcze w ogóle pierścienie tłokowe? Co prawda przy zimnym rozruchu jednostki napędowej z wydechu wydobywa się ciemny dym, ale badanie emisji spalin zawsze było w porządku. Poza tym silnik nie wykazywał "apetytu" na olej. Czy zawory są jeszcze szczelne? Spora niewiadoma, ponieważ popychacze hydrauliczne często wydawały dziwne odgłosy. Pomiar kompresji i... świetny wynik - wykresy są równomierne. A teraz zaglądamy do wnętrza samochodu? Nie, przecież również na zdrowym człowieku nie przeprowadza się sekcji zwłok. Wybraliśmy bardziej elegancki sposób. Można powiedzieć, że przeprowadziliśmy pewnego rodzaju EKG. Golf trafił na hamownię. Musiał pokazać, na co go jeszcze stać. Ze względu na swój wiek zasłużył na odznaczenie sportowe. Pomiar wykazuje jedynie 10-procentową utratę mocy. W zasadzie nie zdziwił nas ten częściowy zanik "mięśni". Z jednej strony to wynik zamontowania katalizatora, a z drugiej po prostu zużycia eksploatacyjnego. Ale spójrzmy w lusterko wsteczne. Od kwietnia 1986 r. Golf II wiernie służył swej pierwszej właścicielce. Po sześciu latach sprzedała go redakcji "Auto Bilda" za 8,5 tys. marek. Wtedy licznik wskazywał przebieg 104 tys. km. Od tego momentu Golf mógł liczyć na stałą "opiekę" ze strony naszych kolegów. Przeżył kilka eskapad i wiele krótszych podróży. Służył jako królik doświadczalny w kwestii oceny trwałości, jakości wykonania oraz montowania dodatkowego wyposażenia. Maskę silnika przyozdobił anioł malowany aerografem. Pojawiły się takie elementy, jak klimatyzacja, elektryczny szyberdach, opony z białymi paskami, skórzana kierownica, osłony od uderzeń bocznych, regulator prędkości, siedzenia kubełkowe, przyciemniane tylne światła, a nawet czujnik deszczu oraz zderzaki z ostatniego modelu! Golf był swego rodzaju oczkiem w głowie. Po zakończeniu maratonu długodystansowego (pod koniec 1998 r.) kupił go jeden z kolegów redakcyjnych swojej córce. Na liczniku widniało wówczas 340 tys. km. Cóż może zrobić studentka, która notorycznie cierpi na brak pieniędzy, a chce i musi pozostać mobilna? Po pierwsze, nie wykupuje ubezpieczenia autocasco. Jeśli coś się popsuło, nie było problemów z dostępnością tanich części. Można przecież skorzystać choćby z bogatego rynku z częściami używanymi. W wypadku Golfów to był i nadal jest "raj na ziemi". Po drugie, kompaktowy Volkswagen z lat 80. jest tak prostym autem, że nawet domorosły mechanik potrafi usunąć podstawowe problemy za rozsądne pieniądze. Pozostawała jednak sprawa bezpieczeństwa. Jeśli tak stary samochód nie ma ani systemu ABS, ani poduszki powietrznej, to przynajmniej stan techniczny musi być zawsze idealny. Dlatego prawie wszystkie przeglądy odbywały się regularnie co 10-12 tys. km i w tym samym warsztacie samochodowym, który specjalizował się w naprawie aut marki Volkswagen. Oczywiście do naprawy lub wymiany części eksploatacyjnych używane były przede wszystkim zamienniki (ale markowe!). Przekonywał do tego jeden z mechaników, którego zdaniem to najrozsądniejsze rozwiązanie w wypadku pojazdów kilkunastoletnich. Trudno się z tym nie zgodzić. Golf spisywał się w zasadzie bez zarzutu. Zastrajkował tylko raz. Podczas wyjazdu na wakacje silnik nie chciał zaskoczyć. Mechanik wydał diagnozę - uszkodzony włącznik magnetyczny rozrusznika ( popularny bendiks). Golf na lawecie pojechał do warsztatu. Mechanik doradził zakup używanego rozrusznika. Jednak po wymontowaniu starego okazało się, że jest dobry, a sprawcą całego zamieszania był wyładowany akumulator. Koszty utrzymania są naprawdę minimalne Przez 7 lat Golf II pochłonął łącznie 6910 zł (tabela na str. 37). Bez podatków, pieniędzy wydanych na zakup i ubezpieczenia. Takie koszty poniesione zostałyby również w przypadku młodszego samochodu. Daje to 987 zł rocznie. To naprawdę niewiele. Niskie koszty eksploatacji i dobrą jakość wykonania modelu potwierdzają też nasi Czytelnicy. Na początku roku Golf ponownie zmienił właściciela. Kupił go redakcyjny kolega z działu testów. Dzięki temu dzielnego youngtimera będziemy mieli nadal na oku. Usłyszą państwo o nim ponownie, gdy "wyzionie ducha". Jednak w chwili obecnej nie ma jeszcze na to najmniejszej ochoty. Pomiary osiągów VW Golf II 1.6 L, 75 KM Moc podana w instrukcji: 55 kW przy 5000 obr./min Zmierzona moc skorygowana ciśnieniem powietrza i temperaturą wyniosła 42.21 kW = 76,7 % Ciśnienie powietrza: 1001 mbar Temperatura: 23°C + straty na hamowni średnio 13% 76,7 % + 13% = 90 % mocy Usterki, problemy Najpierw Golfa prześwietlono "rentgenem" po przejechaniu 340 tys. km (auto nie zostało rozebrane na części). Efekt? Kiwające się fotele, hałasujące półosie, wyciek z chłodnicy, huczące łożysko koła przedniego, zepsuty alternator, skorodowany układ wydechowy i kilka innych drobiazgów. Jak na dystans 340 tys. km to był naprawdę niezły wynik! Ostatnie 7 lat eksploatacji potwierdziło wysoką trwałość auta. Poważne awarie w zasadzie nie wystąpiły, a Golf tylko raz trafił na lawetę (jak się okazało, z powodu rozładowanego akumulatora). Wymieniono m.in. drążki kierownicze, akumulator i silentblocki wahaczy, naprawiono gaźnik i włącznik światła wstecznego. Poza tym auto wzorowo spisywało się podczas eksploatacji. Link Zgłoś
swoboda_t Re: Stary = skarbonka bez dna 10.07.06, 23:57 I jeszcze końcówka artykułu: Dane i fakty Historia modelu 1983 listopad: prezentacja drugiej generacji modelu Golfa. Silniki: 1.3, 1.6, 1.8 oraz diesel 1.6. 1984 styczeń: wersja GTI (1.8) oraz turbodiesel o mocy 70 KM. 1986 luty: wersja Syncro - 4x4. 1987 lipiec: face lifting nadwozia i drobna modernizacja wnętrza. 1989 sierpień: doładowany diesel rozwijający moc 80 KM. 1990 styczneń: podwyższona wersja Country z napędem 4x4; Golf GTI G 60 z doładowanym (sprężarka mechaniczna) silnikiem 1.8 o mocy 160 KM. 1991 prezentacja następcy. To się psuje Nad-wo-zie/wnętrze - korozja reflektorów i podwozia. Zużyty mechanizm ustawienia fotela. Silnik/napędowy - wycieki oleju (z silnika i skrzyni biegów) oraz płynu chłodzącego (awarie pompy lub nagrzewnicy). Zużycie zewnętrznych oraz wewnętrznych przegubów napędowych. Haczy skrzynia biegów. Układ elektryczny - usterki rozrusznika oraz alternatora. Zużyte łożyska aparatu zapłonowego. Zdaniem fachowca - Golf II należy do aut wyróżniających się trwałością na tle konkurentów z końca lat 80. Koszty eksploatacji nie należą do wysokich. Na rynku jest dużo tanich zamienników oraz elementów z rynku wtórnego. Egzemplarz w dobrym stanie powinien jeszcze posłużyć użytkownikowi. Trzeba tylko uważać na samochody powypadkowe i wyeksploatowane. Nasz werdykt Golf II to samochód przeciętnie wykończony, ale ceniony przez użytkowników przede wszystkim za trwałość. Poważne usterki występują stosunkowo rzadko. Koszty eksploatacji obniżają: prosta budowa, niskie ceny części zamiennych i szeroki rynek podzespołów z odzysku. Świetnie wypadają też walory użytkowe nadwozia oraz cena na rynku wtórnym. Golfa II w niezłym stanie z końca produkcji można kupić już za 4-5 tys. zł. Trzeba jednak wziąć pod uwagę długi staż rynkowy modelu, co sprawia, że nie ma gwarancji bezproblemowej eksploatacji. Pamiętam ten pierwszy artykuł sprzed kilku lat - sprowadzał się do tego, że Golf jeździ, jeździ, jeździ... Bardzo cenię sobie auta z lat 80-tych i początku 90-tych za nieskomplikowaną konstrukcję i trwałośc. Zwłaszcza niemieckie i japońskie - znam kilka osób, które jeżdżą lub jeździły 15-20 letnimi VW, Audi, Mercami, Tojkami, Mazdami, Nissanami itp. bez większych kłopotów - nawet, jak coś sporadycznie nawaliło, naprawa była prosta i tania. Wspominałem o znajomym Lanosie - 210tkm ciężkiej służby i nie strach wsiąść do niego i zrobić 2tkm do Reichu i zuruck. A na forum co i rusz komuś w najnowszych modelach umarła turbina, zawiesiła się jednostka centralna ds. sterowania wszystkim i niczym, popsuł się wiwitiaj albo uszkodził komputer sterujący klapką wlewu paliwa blokując wszystkie drzwi, uruchamiając spryskiwacz i odłączając dwa cylindry :| Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że auta, ale też sprzęt AGD, RTV, komputery, będąc coraz bardziej wybajerowane(a co za tym idzie awaryjne)są jednocześnie coraz gorszej jakości - chodzi głównie o materiały i projektowaną trwałość. Aż się boję pomyśleć dokąd nas to zaprowadzi :| Link Zgłoś
01boryna Re: Stary = skarbonka bez dna 11.07.06, 10:46 Mialem kiedys Golfa II, 55PS, zadnych extras. Kupilem go jak mial 5 tys na liczniku, sprzedalem po 6 latach przy stanie 157 tys. Przez ten czas poza regularnymi przegladami mial dwie awarie. Za pierwszym razem zaczal sie krztusic. Poradzono mi wymiane filtra benzynowego, zrobilem to sam i bylo po sprawie. Przy drugim razie chcialem zaoszczedzic i postanowilem wymieniac klocki w Polsce. Skonczylo sie tym ze po powrocie do Niemiec musialem poza klockami zmieniac rowniez tarcze. Fajne auto, wiele wspomnien... To se ne wruti pane Hawranek Link Zgłoś
wujaszek_joe Re: Stary = skarbonka bez dna 11.07.06, 11:17 znafcy chyba jeszcze śpią, taka obelga, że golf jest ok. ludzie wiedzą co robią ze sprowadzają je w tysiącach. z jednej strony sprowadzamy "złom" a z drugiej to nowy własciciel golfa wczesniej jezdził maluchem. czego różne kubliki nie zauważają Link Zgłoś
nieanalny Re: Stary = skarbonka bez dna 11.07.06, 18:10 stary samochod to moze byc skarbonka no chyba, ze to bedzie Mercedes-Benz :-) Link Zgłoś
wiktoria11 Re: Stary = skarbonka bez dna 11.07.06, 21:12 A nowy to taki tani ? Serwis kroi za każdą wizytę ok 1000 zł utrata wartości to kilka lub kilkanaście tysi rocznie AC też kosztuje czasem więcej niż używany samochód Link Zgłoś