Dodaj do ulubionych

Bo znaku nie było

06.10.06, 16:19
Znaki w Polsce to prawdziwa paranoja. Szczególnie inteligentnie stawiane są
znaki ograniczenia prędkości. W normalnym kraju jak widzę 40 to zaraz daję po
hamulcach. Bo wiem że zaraz będzie zakręt o 100' albo inna ciekawostka. W
Polsce 40 albo 50 może stać przed: "niebezpiecznym" zakrętem o 20', który
każdy spokojnie przejedzie setką; skrzyżowaniem gdzie boczną drogą
podporządkowaną przejeżdza 3 auta dziennie; terenem zabudowanym (dwiema
chałupami i jedną szopą); na bezkolizyjnej czteropasmówce, bo prowadzi przez
miasto; drogowcy zapomnieli sprzątnąć po remoncie; w ogóle bez powodu. Jeśli
w końcu 40 jakimś cudem pojawi się w naprawdę niebezpiecznym miejscu,
kierowca ma prawo być mocno zaskoczony. Wiele natomiast niebezpiecznych
miejsc nie jest oznaczonych w ogóle.
Do tego polska specjalność znaki grabarskie, czyli "czarne punkty" z wypisaną
liczbą trupów. Drogowcy się nimi chwalą jak snajperzy nacięciami na kolbie?
Skoro skrzyżowanie jest tak niebezpieczne że giną ludzie to nie łaska
postawić sygnalizację świetlną zamiast głupich tabliczek?
No i warszawska specjalność, znaki zakazu jazdy rowerem na końcu ścieżki
rowerowej, urywającej się niespodziewanie w najdziwniejszym miejscu. Co ma
rowerzysta zrobić, zawrócić? To zawrotkę mu wybudować.
Ci ludzie od stawiania znaków naprawdę mają problemy myśleniem, chyba
rekrutują ich specjalnie pod takim kątem.
Obserwuj wątek
    • kirpek Re: Bo znaku nie było 06.10.06, 18:36
      trasa bydgosz-poznań wybudowano na niej obwodnice szubina i zjazd na szubin.
      za szubinem jakiś 16km dalej jest kcynia znak pokazuje że trzeba jechać na
      wprost. tyle że po przejechaniu jakiś 16-20km wraca się z powrotem do szubina
      żeby móc pojechać do kcyni. nie można było zrobić zjazdu na kcynie tam gdzie
      jest zjazd na szubin?? do tej jeździło się przez szubin i nadal się tak jeździ.
      tylko że jadący z bydgoszczy do kcyni nie wie o tym zrobi ok 60km zamiast 45.
      bravo dla drogowców.
      • fifion nie ma bo je kradniecie 09.10.06, 21:37
        znaków nie ma bo je kradniecie. mój ojciec jest drogowcem. kontroluje
        oznakowanie i co kilka miesięcy stwierdza ubytek lub uszkodzenie mniej więcej
        15 % znaków... kradniecie je na złom, robicie na nich grafitti, odwracacie dla
        zabawy a nawet strzelacie do nich z broni palnej...robicie to wy, dla których
        bezpieczeństwa te znaki są stawiane, wy, użytkownicy dróg, wy albo wasi
        sąsiedzi, wasze dzieci, wasi znajomi, krótko mówiąc społeczeństwo takie...
        • ludwik Re: nie ma bo je kradniecie 09.10.06, 21:58
          No to pisz przynajmniej "my". No bo niby dlaczego bardziej ja niż ty?
          • monster1972 ja nie! nigdy nie tknąłem żadnego znaku... 09.10.06, 22:10
            wiec nie pisz mi tu WY

            ja nie jestem WY

            Ci WY to jakies tępe *kutasy*, ktore narazają ludzi na niebezpieczenstwo...

            kierowca
    • mejson.e Stopniowanie 06.10.06, 21:48
      Ogólnie marudzisz słusznie ;-), pomyliły Ci się tylko stopnie - stustopniowy
      zakręt łatwiej przejechać niż dwudziestostopniowy....

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • klemens1 Re: Stopniowanie 06.10.06, 22:29
        > stustopniowy zakręt łatwiej przejechać niż dwudziestostopniowy....

        Ale niekoniecznie przy tych samych prędkościach.
      • dewulot1 Promien kolego 06.10.06, 23:51
        O "trudnosci" zakretu mowi promien krzywizny luku a nie ilosc stopni zgiecia
        drogi.
        Oczywiscie zakladamy ze zakret jest wyprofilowany (pochylony) we wlasciwym
        kierunku.
        Albo nie wiem o jakich stopniach mowicie.
        • zigzaur Na wjeździe do Chrzanowa od strony Krakowa 09.10.06, 09:51
          widziałem dwa znaki:

          "obszar zabudowany"
          "uwaga na dzikie zwierzęta"

          na jednym i tym samym słupku.
          • bella96 Re: Na wjeździe do Chrzanowa od strony Krakowa 09.10.06, 20:42
            To akurat nie jest nic niezwykłego.
            Kolega skasował Cinquecento po tym jak na terenie Bytomia (zabudowanym)
            dachował po uderzeniu w ... dzika, który wyleciał prosto pod koła z pomiędzy
            zabudowań.

            P.
            • zigzaur Re: Na wjeździe do Chrzanowa od strony Krakowa 09.10.06, 21:32
              Może to był poseł Edgar?
        • elczypepecztery Re: Promien kolego 09.10.06, 21:52
          dewulot1 napisał:

          > O "trudnosci" zakretu mowi promien krzywizny luku a nie ilosc stopni zgiecia
          > drogi.
          > Oczywiscie zakladamy ze zakret jest wyprofilowany (pochylony) we wlasciwym
          > kierunku.
          > Albo nie wiem o jakich stopniach mowicie.

          Dobra, teraz moje 0,03 zł - z tego co zauważyłem, to tam były wpisane minuty a
          nie stopnie ;P Nawet 100 minut (co daje 1,67 st.) nie wpływa komfort jazdy ;)
      • tojab Re: Stopniowanie 09.10.06, 17:48
        1) Nie masz racji. W drogownictwie liczy się dopełnienie kąta, tak więc zakręt
        o kącie zwrotu 20 stopni jest łagodnieszy od zakrętu o kącie zwrotu 100 stopni.

        2) Pan policjant kłamie: obowiązujące w Polsce prawo zobowiązuje projektanta do
        przekazania do policji projktu do zaopiniowania. Bez tego żaden projekt
        organizacji ruchu (oznakowania) nie może być zatwierdzony i wprowadzony.
    • krzychbe Re: Bo znaku nie było 09.10.06, 10:23
      stevexxx napisał (m.in.):

      > Ci ludzie od stawiania znaków naprawdę mają problemy myśleniem, chyba
      > rekrutują ich specjalnie pod takim kątem.

      Chyba nie. Myślę, że oni po prostu za swoje błędy/zaniedbania nie ponoszą
      żadnych konsekwencji. Więc po co się maja wysilać? K.
      • ita17 Re: Bo znaku nie było 09.10.06, 17:46
        Witam w polskiej rzeczywistosci-tu nikt i za nic nigdy nie ponosi
        odpowiedzialnosci,a juz napewno nie ponosza jej urzedy,i co dalej?????
        • krzychbe Re: Bo znaku nie było 09.10.06, 18:36
          ita17 napisała:

          > Witam w polskiej rzeczywistosci-tu nikt i za nic nigdy nie ponosi
          > odpowiedzialnosci,a juz napewno nie ponosza jej urzedy,i co dalej?????

          Niech lepiej odpowiedzialności nie ponoszą urzędy. Niezmiernie bawią mnie kary
          nakładane np. na TP SA, które faktycznie opłacają jej klienci (nie jestem jednym
          z nich), a wkurzają mnie np. odszkodowania płacone komuś przez skarb państwa (na
          te niestety się również ja muszę się składać).
          Do odpowiedzialności pociągany powinien być przede wszystkim konkretny człowiek,
          podpisany pod daną decyzją.
          Co dalej? Starając się oderwać od innych haseł wyborczych, przypominam, że ktoś
          zapowiadał wprowadzenie osobistej odpowiedzialności urzędnika za własne decyzje.
          Ale inne sprawy okazały się ważniejsze i do rządzenia Polską wybraliśmy kogoś
          innego. A w przyszłości będziemy znów mieli wybór...
    • kos22 Policja odpowiada 09.10.06, 10:42
      Za bezpieczeństwo w ruchu drogowym odpowiada Policja i nic i nikt tej
      odpowiedzialności nie zabiera.
      Błędy, brak reakcji, subordynacji organizatorów ruchu są przestępstwem
      przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji (art.173, 174, 175 kodeksu karnego)
      zagrożone pozbawieniem wolności do 10 lat.
      Proszę mi nie mówić, że leniwego organizatora nie dotyczy mandat, grzywna,
      prokurator, sąd i pozbawienie wolności.
      pozdr
      • ita17 Re: Policja odpowiada 09.10.06, 17:50
        Proszę mi nie mówić, że leniwego organizatora nie dotyczy mandat, grzywna,
        prokurator, sąd i pozbawienie wolności.
        ..... gdyby tak bylo, to juz dawno powinni siedziec.
    • a4774 przykłady, proszę 09.10.06, 10:46
      generalnie uważam, że oznakowanie jest w Polsce dość dobre. Narzekanie na znaki
      to na ogół pretekst do uprawiania drogowego bandytyzmu.

      Choć oczywiście zdarzają się absurdy. Nie podałbyś po jednym przykładzie na
      podane początkowo idiotyzmy? A więc:

      1. 40/50 przed zakrętem, który "każdy spokojnie przejedzie setką".

      2) 40/50 przed skrzyżowaniem z praktycznie nieuczęszczaną drogą podporządkowaną

      3) 40/50 przed "terenem zabudowanym" w postaci raptem kilku pojedynczych domów

      4) 40/50 na czteropasmówce, bo prowadzi przez miasto

      • a4774 jw - gdzie te przykłady? 11.10.06, 09:49
        czy mam podejrzewać, że ich nie ma, bo wszystko sobie wymyśliłeś?
    • emes-nju W Warszawie 09.10.06, 11:54
      Stolicy przybyla niedawno dlugo oczekiwana arteria. Zamiar nierownej i wiecznie zakorkowanej jednojezdniowki powstala rowna dwujezniowka. I korki sa nadal... Na nowej drodze i na tej starej krzyzujacej sie z nia - na tej starej przed przebudowa gigantycznych korkow nie bylo.

      Powod? NIEzgodnie z ministerialnymi wytycznymi na nowych sygnalizatorach nie ma zielonych strzalek. A na tym skrzyzowaniu mniej wiecej tyle samo skreca, co jedzie prosto. W zwiazku z tym skrecajacy w prawo blokuja pas do jazdy prosto (zatoki do skretu w prawo sa krotkie). Inzynier ruchu doskonale wie o korkach, doskonale wie o tym, ze ministerstwo wycofuje sie z likwidacji sktrzalek, ale obawiajac sie, ze jak dojdzie do wypadku, moze zostac pociagniety do odpowiedzialnosci, robi po swojemu. I tu jest pies pogrzebany - ZADEN, nawet najbardziej kretynski i sabotujacy ruch znak nie jest dostatecznie kretynski i sabotujacy jezeli ma zapewnic bezpieczenstwo d... urzednika. Bo NIKT urzednika za korek do odpowiedzilanosci nie pociagnie. Natomiast za ewentulany wypadek moze... Ot, bolszewizm...
      • mibici Re: W Warszawie 09.10.06, 17:22
        Jestem z Lodzi, czy u was tez się to często zdarza, ze na drodze
        podporządkowanej przy skrzyzowaniu stoi znak ustap pierszenstwa a na drodze z
        pierszenstwem nie ma zadnego znaku (tak jak by droga była rownorzedna) ? Jest
        to nagminne na troche mniej uczeszczanych drogach. Wtedy często kierowcy na
        tej z pierszenstwem się zatrzymuja i slychac „no jedz k...a przeciesz masz
        pierszenstwo”.
        • drzejms-buond Re: W Warszawie 09.10.06, 17:28
          znaków za to nie brakuje przy nowowybudowanej ulicy Kościuszki w Piasecznie..
          piękna kostka brukowa, świeży asfalt...zatoczki...nawet "droga dla rowerów"
          całe 100 metrów!
          no i w przejsciu, na chodniku ,niemal pośrodku kilkanaście kołków ze znakami,
          które uniemozliwiaja przejscie,ze o przejechaniu z wózkiem dziecięcym nie wspomnę...

          ku uciesze gawiedzi dorzucam mój ulubiony znak drogowy z tego roku...
          drzejms.blox.pl/html
        • bespowrotnie brak tych znaków to najwieksze przeklestwo 09.10.06, 19:30
          polskich dróg. Tylko miejscowi wiedzą jak jest, a czasami jest tak ze
          podporządkowana jest oświetlona szeroka bo gmina bogata,a głowna ciemna bez
          pobocza i w zwyczajnie jadąc tą nie masz przeczucia ze tu to oni ustępują
          tobie, bo przecież nie będziesz domniemywał ze masz pierwszestwo tylko dlatego
          ze nie dostrzegłeś trójkąta dla drugiej strony...

          Szukasz znaku, który bezpośrednio nie jest skierowany bezpośrednio skierowany
          dla ciebie, twoje zaagarzownie w to sprawia ze nie dostrzegasz dziecka, które
          stoi zaraz wbiegnie za piłką, i tak tworzą się tragedie, a palcem na kierowce
          bardzo łatwo pokazać ...
        • jasiecki Re: W Warszawie 09.10.06, 22:58
          mibici napisał:

          > Jestem z Lodzi, czy u was tez się to często zdarza, ze na drodze
          > podporządkowanej przy skrzyzowaniu stoi znak ustap pierszenstwa a na drodze z
          > pierszenstwem nie ma zadnego znaku (tak jak by droga była rownorzedna) ? Jest
          > to nagminne na troche mniej uczeszczanych drogach. Wtedy często kierowcy na
          > tej z pierszenstwem się zatrzymuja i slychac „no jedz k...a przeciesz m
          > asz
          > pierszenstwo”.

          Ja znam przypadek innego skrzyżowania: między Pruszkowem a Nadarzynem prowadzi
          droga oznaczona znakiem "droga z pierwszeństwem przejazdu". Ale na uliczce
          poprzecznej do niej nie ma znaku "ustąp pierwszeństwa przejazdu". A to już
          grozi znacznie gorszymi konsekwencjami niż tylko usłyszenie wiązanki: „no jedz
          k...a przeciesz masz pierszenstwo” :-(

          Przy okazji mam inne pytanie: czy ktoś zna jakąś stronę internetową, na której
          internauci-kierowcy mogliby umieszczać napotkane idiotyzmy w oznakowaniach
          dróg? Często wożę ze sobą aparat cyfrowy i kolekcjonuję takie "kwiatki", ale
          chętnie bym je opublikował ku zawstydzeniu drogowców i zmobilizowaniu ich do
          poprawek. A może jakiś informatyk czy internauta-amator założyłby taki serwis?

        • wj_2000 Odwrócony trójkąt 09.10.06, 23:22
          mibici napisał:

          > Jestem z Lodzi, czy u was tez się to często zdarza, ze na drodze
          > podporządkowanej przy skrzyzowaniu stoi znak ustap pierszenstwa a na drodze z
          > pierszenstwem nie ma zadnego znaku (tak jak by droga była rownorzedna) ?

          Słabo słuchałeś wykładów na kursie prawa jazdy!
          Znak podporządkowania, żółty trójkąt, jest JEDYNYM znakiem trójkątnym
          ODWRÓCONYM, tj. wierzchołkiem do DOŁU.
          Dlatego, patrząc na niego z drugiej strony, czyli tak jak kierowca jadący drogą
          główną, gdy dojeżdża do skrzyżowania, WIEMY, że jesteśmy na drodze głównej.

          Dlatego kwadrat pierwszeństwa nie jest konieczny, chyba, że nie najlepsza
          widoczność utrudnia dostrzeżenie owego odwróconego trójkąta (albo gdy mamy
          nadmiar pieniędzy by nosić i szelki i pasek)
          • mibici Re: Odwrócony trójkąt 10.10.06, 23:12
            >Słabo słuchałeś wykładów na kursie prawa jazdy!
            >Znak podporządkowania, żółty trójkąt, jest JEDYNYM znakiem trójkątnym
            >ODWRÓCONYM, tj. wierzchołkiem do DOŁU.
            >Dlatego, patrząc na niego z drugiej strony, czyli tak jak kierowca jadący
            drogą
            >główną, gdy dojeżdża do skrzyżowania, WIEMY, że jesteśmy na drodze głównej
            Słyszałem coś kiedyś o tym, ale to chyba jakaś nie pisana umowa poza kodeksem
            drogowym, bo w nim znalazłem tylko to :
            Rozdzial 2
            §3
            2. Odległość znaku ostrzegawczego od miejsca niebezpiecznego wynosi od 150 m do
            300 m na drogach, na których dopuszczalna prędkość pojazdów przekracza 60 km/h,
            a do 100 m - na pozostałych drogach.
            3. Przepisu ust. 2 nie stosuje się do znaku A-7, który umieszcza się w
            odległości do 50 m od skrzyżowania na drogach, na których dopuszczalna prędkość
            pojazdów przekracza 60 km/h, oraz do 25 m od skrzyżowania na pozostałych
            drogach, z zastrzeżeniem § 5 ust.
            §5
            5. Znak A-7 "ustąp pierwszeństwa" ostrzega o skrzyżowaniu z drogą z
            pierwszeństwem. Znak A-7 znajdujący się w obrębie skrzyżowania dotyczy tylko
            najbliższej jezdni, przed którą został umieszczony


            chyba , że czegoś nie doczytałem.
            Swoją drogą to troche głupota żeby obserwować znak od tyłu . Z tyłu jest on
            raczej pomalowany w „barwy ochronne”. Na pewno nie sprzyja to bezpieczeństwu.

            >Dlatego kwadrat pierwszeństwa nie jest konieczny, chyba, że nie najlepsza
            >widoczność utrudnia dostrzeżenie owego odwróconego trójkąta

            Nie najlepsza widoczność zdarza się również po ciemku w deszcz, i nie sądzę
            żeby wtedy ktoś przylatywał dostawiać „kwadrat pierwszeństwa” ;-)
      • tpi0 Hicior 09.10.06, 20:49
        Zjeżdżam z wisłostrady w karową - oczywiscie remont - ale jest piekny plan
        objazdu Krakowskim Przedmieściem ok, jadę do Tamki wjeżdżam na górę i widzę
        żółty znak w prawo z napisem objazd a zaraz za nim zakaz skrętu w prawo bo
        Krakowskie Przedmieście też remontują.

        Pozdrawiam
    • maff1 Bo znaku nie było 09.10.06, 17:32
      a co z robić z tymi znakami które pozostały po przebudowie jakiś dróg/ulic?
      np. do tej pory jest w warszawie na odyńca przed wołoską żółta stzałka - tylko
      w prawo wylepiona na jezdni.. choć przebudowa racławickiej skończyła sie kilka
      miesiecy temu.
    • azyzman Wjazd do Radomia od strony Warszawy 09.10.06, 17:38
      Napierw na dwupasmówce jest znak ograniczający prędkość do 80 km/godz. a 10
      metrów za nim "teren zabudowany". Albo to ograniczenie jest niepotrzebne, bo
      następny znak i tak ogranicza prędkośc, albo znak dopuszczający wyższą prędkość
      na dwupasmówce (to byłoby logiczne) powinien stać tuż za znakiem "teren
      zabudowany"!
      • krzychbe Re: Wjazd do Radomia od strony Warszawy 09.10.06, 18:46
        azyzman napisał:

        > Napierw na dwupasmówce jest znak ograniczający prędkość do 80 km/godz. a 10
        > metrów za nim "teren zabudowany". Albo to ograniczenie jest niepotrzebne, bo
        > następny znak i tak ogranicza prędkośc, albo znak dopuszczający wyższą prędkość
        >
        > na dwupasmówce (to byłoby logiczne) powinien stać tuż za znakiem "teren
        > zabudowany"!

        Chyba nie masz racji. Ograniczenie wynikające bezpośrednio ze znaku ma
        pierwszeństwo przed przepisem ogólnym, a takim jest dopuszczalna prędkość na
        zabudowanym terenie. W tej sytuacji, po wjeździe w teren zabudowany, dalej
        obowiązuje 80 ponieważ nie zostało ono odwołane ani przez skrzyżowanie, ani
        przez znak odwołujący, ani przez znak ograniczenia prędkości o innej wartości.

        Jeżeli się mylę, proszę o korektę.
        Pozdrawiam. K.
        • tbernard Re: Wjazd do Radomia od strony Warszawy 09.10.06, 19:20
          Pomimo, że Twoje wyjaśnienie wydaje się logiczne, to mimo
          wszystko oznakowanie takie jest nieco mylące. Na drodze nie ma
          po prostu czasu na rozważanie takich subtelności. Moim pierwszym
          skojarzeniem byłoby: jestem poza obszarem zabudowanym, gdzie z 90
          ograniczenie przechodzi w 80 a za chwilę jestem w obszarze zabudowanym
          gdzie domyślnie obowiązuje 50.
          Gdyby kolejność tych znaków była odwrotna, to żadnych wątpliwości by nie było.
          Chyba lepiej aby oznakowanie było jak najbardziej czytelne, a nie stanowiło
          jakieś ciekawe zagadki logiczne(choćby formalnie całkowicie prawidłowe).
          • emes-nju Re: Wjazd do Radomia od strony Warszawy 09.10.06, 21:20
            tbernard napisał:

            > Pomimo, że Twoje wyjaśnienie wydaje się logiczne, to mimo
            > wszystko oznakowanie takie jest nieco mylące. Na drodze nie ma
            > po prostu czasu na rozważanie takich subtelności.


            Od bardzo dawna krzycze glosno, ze oznakowanie musi byc proste, przejrzyste i
            intuicyjne. Jadac 80 km/h nie mam czasu na wyszukiwanie w pamieci wyjatkow z
            KD!!! Widzac znak musze wiedziec jak mam jechac, a nie zastnawiac sie co
            znakolog mial na mysli.

            Glos wolajacego na puszczy...
            • krzychbe Re: Wjazd do Radomia od strony Warszawy 10.10.06, 08:36
              W sprawie prostoty oznakowania zgadzam się z przedmówcami w 100% i nie bronię
              drogowców. Zabrałem głos, ponieważ mam u siebie podobną sytuację i się nad tym
              już zastanawiałem (choć do kodeksu nie zajrzałem, przyznaję). W innym miejscu
              tego wątku wyjaśniono mi, że wnioski, do których doszedłem, były niesłuszne. K.
        • jasium1 Re: Wjazd do Radomia od strony Warszawy 09.10.06, 19:27
          krzychbe napisał:

          > Chyba nie masz racji. Ograniczenie wynikające bezpośrednio ze znaku ma
          > pierwszeństwo przed przepisem ogólnym, a takim jest dopuszczalna prędkość na
          > zabudowanym terenie. W tej sytuacji, po wjeździe w teren zabudowany, dalej
          > obowiązuje 80 ponieważ nie zostało ono odwołane ani przez skrzyżowanie, ani
          > przez znak odwołujący, ani przez znak ograniczenia prędkości o innej wartości.
          >
          > Jeżeli się mylę, proszę o korektę.
          > Pozdrawiam. K.

          § 27. 1. Znak B-33 „ograniczenie prędkości” oznacza
          zakaz przekraczania prędkości określonej na znaku
          liczbą kilometrów na godzinę. Dopuszczalna prędkość
          określona na znaku obowiązuje, z zastrzeżeniem ust. 4
          i § 32, do miejsca:
          1) wprowadzenia innej dopuszczalnej prędkości znakiem
          B-33 lub B-43,
          2) umieszczenia znaku D-40 oznaczającego początek
          strefy zamieszkania,
          3) umieszczenia znaków oznaczających odpowiednio
          początek lub koniec obszaru zabudowanego, o których
          mowa w § 58 ust. 3 i w § 114 ust. 1 pkt 1 i 2.

          A zatem w opisanej sytuacji 80 km/h obowiązuje tylko do początku obszaru
          zabudowanego.

          Pozdrawiam
          J
          • krzychbe Re: Wjazd do Radomia od strony Warszawy 10.10.06, 08:28
            jasium1 napisał:
            > § 27. 1. Znak B-33 „ograniczenie prędkości” oznacza
            > zakaz przekraczania prędkości określonej na znaku
            > liczbą kilometrów na godzinę. Dopuszczalna prędkość
            > określona na znaku obowiązuje, z zastrzeżeniem ust. 4
            > i § 32, do miejsca:
            > 1) wprowadzenia innej dopuszczalnej prędkości znakiem
            > B-33 lub B-43,
            > 2) umieszczenia znaku D-40 oznaczającego początek
            > strefy zamieszkania,
            > 3) umieszczenia znaków oznaczających odpowiednio
            > początek lub koniec obszaru zabudowanego, o których
            > mowa w § 58 ust. 3 i w § 114 ust. 1 pkt 1 i 2.
            >
            > A zatem w opisanej sytuacji 80 km/h obowiązuje tylko do początku obszaru
            > zabudowanego.
            >
            > Pozdrawiam
            > J

            Dzięki. K.
    • morda11 Bo znaku nie było 09.10.06, 18:00
      Np. w Anglii policja karze mandatami za nieprawidłowości w organizacji ruchu
      drogowego ich administratora. Ma także prawo zamknąć dla ruchu niebezpiecznie
      zniszczoną drogę. U nas pieniądze ściąga się oczywiście kary tylko od
      prywatnych, praktycznie bezbronnych osób. No ale to tu nie jest Anglia.
      • kato28 Re: Bo znaku nie było 10.10.06, 02:12
        Milcz człowieku!!! :-) Gdyby tak nasłać tą angielską Policję by skontrolowała
        stan naszych dróg to byśmy w ogóle mogli pozbyć się aut i przemieszczać się
        perpedes:-)
        Droga Warszawa-Wrocław (Katowice) DK8 chwilę przed połączeniem z DK1. Jeszcze
        na DK8 stoi tablica która oznajmia że do Katowic zostało 174 albo 177
        kilometrów (dokładnie nie pamiętam). Po mniej więcej pięciu kolejna tablica
        informuje że zostało 154. I to jest dopiero fenomen!!:-)
    • m.malone Cytat 09.10.06, 18:10
      "...takie nieprawidłowości odnotowano na blisko 5 tys. skrzyżowań. W sumie wszystkich błędów wynikających ze źle oznaczonych dróg jest aż 39 334..."

      No to czemu sprawa 5 tys skrzyżowań nie zajmuja się sądy grodzkie na wniosek policji? przecież w takich przypadkach za stłuczki odpowiada organizator ruchu. Bynajmniej nie anonimowy.

      Chwalącemu oznakowanie dróg gratuluje dobrego samopoczucia i fartu. Widac mało jeździ...
    • harbour5 Policja się obija 09.10.06, 18:12
      Jasne,że łatwiej ustawiać się za znakiem wymyślonym przez jakiegoś idiotę co
      pewnie nigdy w życiu za kółkiem nie siedział i klepać mandaty. Tylko dlaczego
      żaden policjant nie wlepił nigdy mandatu takiemu dupkowi za utrudnienia w ruchu
      drogowym? Inercja, czy wrodzona obawa przed urzędasem, czy kompletny brak
      mózgu??? Nie chcę noczerniać policji, ale niech nareszcie do cholery zacznie
      naprawdę dbać o bezpieczeństwo na drogach, a nie łapie mnie o 1 w nocy w pełni
      księżyca na bezludnej drodze za to że jadę 110km/h (to tylko przykład, tego
      nigdy nie było, o tej porze policja na szczęście śpi i tylko dzięki temu da się
      jakoś przez tę rozbabraną Polskę przejechać.)
      • myslacyszaryczlowiek1 Re: Policja się obija 09.10.06, 18:56
        To tylko ci się wydaje że śpi. Mnie o trzeciej nad ranem złapali w terenie
        zabudowanym który stanowią trzy chałupy.
        • zigzaur A wiecie, kto, gdzie i kiedy wymyślił ograniczenia 09.10.06, 21:41
          szybkości?

          Odpowiedź brzmi:

          Niemcy, 7 maja 1939, naczelnik policji Heinrich Himmler.

          Tamże, 7 listopada (!!!!!) 1939 wprowadzono obowiązej ubezpieczenia OC.

          www.dhm.de/lemo/html/1939/index.html
    • bolekzaja Bo znaku nie było 09.10.06, 18:46
      Pomiędzy Chorzowem a Bytomiem zlokalizowany jest supermakiet Tesco z wielkim
      placem parkingowym
      Przed wjazdem duża tablica z informacja że na tym terenie obowiązuja przepisy
      ruchu drogowego -
      Plac został tak skopmponowany że jest wjazd o szerokości 8 metrów i w obie
      stronu odgałezienie - nie ma żadnych znaków - czyli obowiązuje reguła prawej
      ręki -
      Tej zasydy nikt nie przetrzego - kazdy osobnik znjdujący sie na drodze wjadowej
      uważa ze jest na autostradzie
      Cóż wieć wymagać od skomplikowanych skrzyżowań - skoro tak prostej bezpiecznej
      jazdy jak na placu parkingowym nie ma
      Jest jeszce jeden wymóg - też nie przestrzegany - obowiązuje szybkośc 20 km
    • zapytaniaznak 4 sprawy 09.10.06, 18:50
      1. Za błędne oznakowanie (np. wykluczające się pierwszeństwo) w praktyce nikt
      nie odpowiada. Za nieprzestrzeganie STOPu dostaję mandat, za brak znaku nikomu
      nic nie grozi. Owszem, drogą SĄDOWĄ można wyciągnąć odszkodowanie od "Dróg", ale
      LUDZIE tam pracujący są bezkarni. Do tego dochodzą liczne przypadki oznakowania
      formalnie poprawnego, ale "aż się proszącego" o poprawę, uczynienie bardziej
      czytelnym.

      2. "Prewencyjne" ograniczenia prędkości. Kompletny idiotyzm, powodujący "erozję"
      prawa, czyli uodpornienie kierowców na limity. Stawiają np. 40 i MÓWIĄ OTWARCIE,
      że liczą na to, że kierowcy zredukują z 80 do 70. Czyli zakładają
      nieprzestrzeganie zakazu. Zamiast malować tablice w "czarnych punktach" lepiej
      jest postawić rejestrator prędkości i REALNIE POTRZEBNE ograniczenie. Czyli
      potrzeba 70, to stawiam 70, kierowcy olewają, to stawiam rejestrator I PISZĘ O
      TYM WIELKIMI WOŁAMI. Bo nie chodzi o to by rejestrować łamiących przepisy,
      lepiej żeby nikt ich nie łamał. Wymagane do tego są: nieurchonność kary (nie
      musi być wysoka) i sensowność zakazów.

      3. Policjanci. Tak jak już napisałem, wolą łapać tych co łamią przepisy, niż
      wymuszać (samą swoją obecnością) ich przestrzeganie. Za tzw. Zachodzie radiowóz
      stoi PRZED przeszkodą, aby wszyscy zwolnili. U nas stoi w krzakach za
      przeszkodą, aby łapać tych, co nie zwolnili. Oczywiście za prewencję nikt nie
      płaci łapówek. ;-)))

      4. Wariaci drogowi, nadmierna prędkość. Pomijam prawdziwych "desperados", bo są
      i tacy, dla tych tylko odbieranie praw jazdy, kary w tym więzienie.
      Niemniej jednak wielu "piratów" to de facto ofiary. Ofiary BRAKU DRÓG w Polsce.
      Jeżeli np. jadąc nad morze mam średnią prędkość 75km/h, to jest to efekt
      naprawdę szybkiej jazdy, podczas gdy Niemiec osiąga lepszą średnią przy
      mniejszych prędkościach maksymalnych i bez łamania przepisów. Bo Niemiec jedzie
      autostradą. Jak ja będę mógł jechać 100km/h non stop, lub 40 (tak!) km/h w
      mieście, to nie będę walczył o każde kolejne auto. TIRy na drodze Wa-wa Poznań
      nie są usprawiedliwieniem dla wyprzedzających "na trzeciego, ale dwupasmówka
      usunęła by przyczynę takiego zachowania. W każdym człowieku chęć na wyprzedzanie
      rośnie z każdym kwadransem spędzonym na ogonie starego Jelcza.
      • emes-nju Re: 4 sprawy 09.10.06, 21:35
        zapytaniaznak napisał:

        > 3. Policjanci. Tak jak już napisałem, wolą łapać tych co łamią przepisy, niż
        > wymuszać (samą swoją obecnością) ich przestrzeganie. Za tzw. Zachodzie
        > radiowóz stoi PRZED przeszkodą, aby wszyscy zwolnili. U nas stoi w krzakach za
        > przeszkodą, aby łapać tych, co nie zwolnili. Oczywiście za prewencję nikt nie
        > płaci łapówek. ;-)))

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=50029990&a=50039584

        Z reszta tez sie zgadzam :-)
    • wlodwoz Bo znaku nie było 09.10.06, 19:19
      Dziennikarz jest w błędzie. Taka sytuacja miała miejsce. Wjechał we mnie gość,
      który nie zobaczył informacji o przebiegu pierwszeństwa bo była przysłonięta
      przez liście.
      • bespowrotnie Re: Bo znaku nie było 09.10.06, 19:39
        ja rówież omało bym nie był sprawcą, bo się okazało ze droga szersza w dodatku
        oświetlona wzgledem pozostałych była podporządkowaną wg znaku którego nie było
        widać ani 100, ani 50, ani 20 metrów przed skrzyżowaniem, dopiero będąć na 15-
        10 metrów przed skrzyżowaniem masz szanse dostec znak, w tymże miejscu, chcąc
        skręcić w lewo masz swój własny pass, co sprawia ze znak jest poza zwyczajnym
        kątem patrzenia. Jak już jakimś cudem zobaczysz to niewiele możesz zdąrzyć
        zrobić. A przecież jeszcze często są niesprzyjające warunki, deszcz, ulewa,
        mgła, zasłonięcie przez inne samochody znaku...

        A tak jest lub było 2 lata temu w Katowicach...
    • jasium1 Bo znaku nie było 09.10.06, 19:33
      Zaprezentowany na zdjęciu znak B-9 "zakaz wjazdu rowerów" dotyczy wszystkich
      rowerów, natomiast umieszczona pod nim tabliczka T-22 oznacza, że zakaz nie
      dotyczy rowerów jednośladowych. Zatem na zaprezentowanym zdjęciu sprzeczności
      nie ma, choć na pierwszy rzut oka może sie wydawać zaskakujące. Po prostu na tę
      drogę można wjechać rowerem ale bez dwukołowej przyczepki.
      • noda1 poprawka 09.10.06, 20:01
        Zakaz wjazdu rowerów
        Oznacza, że wjazd na drogę rowerów jednośladowych i dwuśladowych jest
        zabroniony. Znak ten dotyczy również motorowerów.

        T-22
        Tabliczka wskazująca, że znak nie dotyczy rowerów jednośladowych.

        czyli zakaz dotyczy rowerów dwuśladowych i MOTOROWERÓW

        oznaczenie prawidłowe (autor artykułu na kurs prawa jazdy)
        • emes-nju Re: poprawka 09.10.06, 21:28
          Oznaczenie moze i prawidlowe, ale KOMPLETNIE kretynskie. Z wyjatkiem Badaczy
          Pisma Swietego lapia sie na to WSZYSCY, czyli oznakowanie NIE SPELNIA swojej
          roli!!! Oznakowanie ma byc zrozumiale i JEDNOZNACZNE dla cwiercinteligenta i
          profesora, a nie tylko dla tego, kto znak postawil i dla tego, kto spedzil jakis
          czas szukajac odpowiednich przepisow.

          PS Ja nie jestem Badaczem Pisma Swietego i informowanie mnie, ze znak T-22 cos
          znaczy jest mniej wiecej rownie zrozumiale jak opowiadanie mi o wiodacej roli
          hegeratorow do bulbulatorow. Jakos nigdy nie czulem potrzeby naucznia sie
          symboli znakow na pamiec.
          • jasium1 Re: poprawka 10.10.06, 21:33
            Moje dzieci uczyły się tego na kursie na kartę rowerową.
            • emes-nju Re: poprawka 11.10.06, 10:43
              Tylko po co...?
    • mayaka Re: Bo znaku nie było 09.10.06, 19:54
      WSZYSTKO to PRZEZ PIS i moheruw
      mohery tak ustawiajo te znaki zeby oswieceni sie pozabijali
      PS mohery nie jezdza samochodami
    • planeta123 Re: Bo znaku nie było 09.10.06, 20:13
      Prosze Pana,
      To nie jest paranoja.
      Wprawdzie czesto mozna by bylo tak okreslic.
      Najwieksza paranoja w kraju to jest to,
      ze nikt ich nie respektuje.
      Jak sie jedzie 150 km, to znajdzie sie 1-go,
      czasami 2-och kierowcow poprawnych.
      Czyli najwieksza panaroja jest nie
      przestrzeganie przepisow.
      Dodatkowym tematem sa ustawione znaki.
      Czasami bez sensu.
    • krzysztof550 Re: Bo znaku nie było 09.10.06, 20:46
      Ja myślę tak - postawić na granicy 40/godz i nie ma problemu z budowaniem
      autostrad i remontem dróg.
    • rkb10 Re: Bo znaku nie było 09.10.06, 21:07
      zapraszam do felietonu na www.gazetakosa.pl tam już dawno napisano opinie o
      bzdurnym ograniczeniu 40 km/h
    • andros23 ten znak na zdjęciu jest prawidłowy 09.10.06, 21:17
      bo ten znak dotyczy również motorowerów, ot co. I kto tu sie nie zna?
    • sominka Bo znaku nie było 09.10.06, 22:00
      Ja nie rozumiem tych którzy pokazują ten znak co na zdjęciu dla mnie jest on
      logiczny mówi o zakazie wjazdu motorowerów, oczywiście można tu użycznaku B10
      zakaz wjazdu motorowerom ale może było taniej dostawić taki opis do istniejącego
      już znaku i kto powiedział że znaki wszytsko ma być logiczne dla wszystkich
      ważna jest też znajomość prawa której jak widać brakuje tym którzy to zdjęcie
      pokazują...
    • ljab Bo znaku nie było 09.10.06, 22:01
      "Paranoja"- to zbyt delikatnie powiedziane. Od czasów głębokiej komuny jest
      wzorcowy burdel. Policja - podobnie jak kiedyś MO - nie reguluje, nie poprawia
      jakości ruchu tylko cieszy się że jakiś dureń z wydziału komunikacji (czy jak
      to sie tam nazywa) urzędów miast, gmin, powiatów, województw ustawi głupoty a
      oni kasują. "My nie ustalamy przepisów, my je egzekwujemy" odpowiada tępy
      krawężnik choć wie że znaki były źle ustawione i musiałem przejechać ciągłą
      linię. Co za pusty łeb w Będzinie zmienił i podporządkował ulicę Sielecką ulicy
      Zagórskiej (ci co tamtędy jeżdżą to wiedzą o co chodzi), kilkadziesiąt metrów
      dalej jest znak "zakaz skrętu w lewo pojazdów wyższych niż 2,5 m", ale na
      wiadukcie którego ten zakaz dotyczy jest ten sam znak tyle że "2,1 m". Na
      słynnym najgłupszym w Polsce rondzie tzw "będzińskiej nerce" nie wiadomo
      dlaczego od południowej jego strony z lewej jezdni nie można jechać nie tylko w
      lewo ale i na wprost. Kto zaakceptował i skierował do realizacji projekt
      parkingu przed dworcem kolejowym. Labirynt ładnie wygląda z góry, ale z poziomu
      kierowcy to obłęd.
      Inna sprawa. Upolowano mnie na fotoradar w podczęstochowskiej miejscowości na
      krajowej jedynce. Nie mam pretensji, ale administruje i egzekwuje mandaty ...
      straż gminna. Kiedyś to się nazywało "myto". Przecież oni tam moga sobie
      poustawiać cokolwiek i kasować. Tylko czekać aż straże sołeckie zaczną
      instalować fotoradary.
    • hens Bo znaku nie było 09.10.06, 22:51
      Powinno sie karać cału zespół podpisujący te bzdury jak również...........
      idiotów nadgorliwych majstrów czyt. kierowników remontów odcinków dróg. Miedzy
      innymi to ich olewalswo i brak konsekwencji w tym co zostawią na drodze powoduje
      tyle nieporozumień. Każdy kierownik odcinka piowinien miec jak każdy polak w
      fabryce za komuny książke narzędziowa i pozostawienie znaku po zakonczonej pracy
      i brak go w magazynie powinno byc karane jak za zagubienie
      narzedzia.............Panowie <<Derekcja>> Każdy z Was powinien za pozostawieniu
      znaku który powoduje wypadki obciążony z własnej kieszeni..........DOŚĆ RADOSNEJ
      TWÓRCZOŚCI
    • lukaszd77 Bo znaku nie było 10.10.06, 01:45
      A propos zdjęcia - Ustawa z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym,
      art. 2, ust. 47: rower - pojazd jednośladowy lub wielośladowy poruszany siłą
      mięśni osoby jadącej tym pojazdem.
      Rozporządzenie Ministrów Transportu i Gospodarki Morskiej oraz Spraw
      Wewnętrznych i Administracji z dnia 21 czerwca 1999 r. w sprawie znaków i
      sygnałów drogowych, par. 18, ust. 10 - znak B-9 "zakaz wjazdu rowerów" oznacza
      zakaz ruchu na jezdni i poboczu rowerów.
      Załącznik do rozporządzenia Ministrów Transportu i Gospodarki Morskiej oraz
      Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 21 czerwca 1999 r. spis wzorów znaków
      i sygnałów drogowych, znaki drogowe pionowe, tabliczki do znaków drogowych,
      ust. 27 - T-22 tabliczka wskazująca, że znak nie dotyczy rowerów jednośladowych.
      Czyli wszystko gra.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka