Dodaj do ulubionych

pierwsza pomoc

05.04.03, 13:47
Witam szanownych Forumowiczow po dlugiej nieobecnosci.
Przez dwa tygodnie przebywalem sluzbowo w Szwajcarii, mowie Wam - marzenie. Znakomite drogi, swietne auta, kultura, usmiech i czystosc. Przydarzyla sie jednak pewna smutna prygoda i w zwiazku z nia mam pytanie: jak obecnie wyglada kwestia udzielania pierwszej pomocy w wypadkach drogowych w Polsce? W Szwajcarii kierowcy maja obowiazek jej udzielic (dowiadywalem sie - z kursem prawa jazdy laczy sie polprofesjonalne szkolenie w zakresie pierwszej pomocy), w przeciwnym razie CHF 500 w plecy + sad jesli poszkodowany/rodzina zloza skarge. W Czechach kursy sa elementem szkolenia do prawa jazdy, ale za nieudzielenie pomocy kar nie ma.
Ciekaw jestem, czy polscy kierowcy wiedza, jak pomoc ofiarom wypadku. Prosze o wyjasnienia!
Obserwuj wątek
    • Gość: Tomek Re: pierwsza pomoc IP: *.kolornet.pl / 192.168.11.* 05.04.03, 14:32
      W polsce TEORETYCZNIE na kursie prawa jazdy tez powinno byc pare godzin o
      pierwszej pomocy. Kurs teoretyczny sprowadza sie jednak do opanowania testow na
      prawo jazdy. Gdy jeszcze robilo sie testy na kartkach, nie na komputerze,
      niektorzy uczyli sie metoda: 1-A, 2-BC, itd, zapamietujac tylko pierwsze
      pytanie-zeby pasowalo do testu... Objawy tej paranoi mozna obserwowac na
      drogach.
      Wracajac do pierwszej pomocy - kiedys uczestniczylem w akcji ratunkowej - na
      idacych poboczem ludzi spadlo drzewo. Zanim przyjechala zawodowa straz pozarna,
      byla ochotnicza i radiowoz policji. Policjanci nie potrafili nic zrobic,
      jedynie zatrzymali ruch (tzn. drzewo lezalo w poprzek drogi, wiec i tak kazdy
      musial stanac). Natomiast strazacy z OSP 5 minut nalewali paliwo do zbiornika
      pily spalinowej i probowali ja uruchomic. Dopiero przyjazd zawodowcow uratowal
      dwie osoby (jedna zginela na miejscu-drzewo zmiazdzylo jej glowe).
      Jesli policja i OSP nie potrafia udzielic pierwszej pomocy, czego oczekiwac od
      przecietnego czlowieka?
    • Gość: agulha Re: pierwsza pomoc IP: *.acn.pl / 10.67.0.* 05.04.03, 15:01
      w przeciwnym razi
      > e CHF 500 w plecy + sad jesli poszkodowany/rodzina zloza skarge.

      Wiesz, to nie jest takie proste, myślę. Niestety, nieprawidłowo udzielona
      pierwsza pomoc może też zaszkodzić.
      W Stanach [tak słyszałam] ludzie, również profesjonaliści przypadkowo obecni w
      miejscu zdarzenia, boją się dotknąć takiej osoby, bo cokolwiek potem się
      stanie, może być próba udowodnienia, że to przez ich działanie...
      Myślę, że rozsądny człowiek-niefachowiec, kiedy jest świadkiem wypadku,
      powinien przede wszystkim wezwać pomoc, zabezpieczyć ofiarę przed dalszymi
      urazami (trójkąt ostrzegawczy, żeby ktoś nie najechał, odciągnięcie na pobocze,
      jeśli ofiara leży w miejscu, gdzie ktoś mógłby ją najechać; jeśli samochód się
      pali i można człowieka wyciągnąć - to wyciągnąć, zatamować krew. Jak ktoś umie,
      może stosować sztuczne oddychanie i masaż serca - jeśli umie również rozpoznać
      zatrzymanie akcji serca i oddechu...
      No i co więcej można zrobić? Płynów nie podłączysz dożylnie :-((
      • penery_strycka_homeboye Re: pierwsza pomoc 05.04.03, 16:06
        Moze nieprecyzyjnie sie wyrazilem - kary sa za biernosc. Proba pomocy jest uwazana w Szwajcarii za postepowanie znacznie lepsze niz brak dzialania. Wydaje mi sie, ze pod tym wzgledem Europa rzadza bardziej ludzkie reguly niz Stanami. Z tego, co mowili mi Szwajcarzy, te kary sa w kodeksie, ale sie ich nie egzekwuje, stanawia swego rodzaju pozytywnie martwy przepis - tzn. nikt go nie probuje lamac.
      • Gość: mjabol Re: pierwsza pomoc IP: *.acn.waw.pl 05.04.03, 16:52
        Gość portalu: agulha napisał(a):

        > .
        >
        > Wiesz, to nie jest takie proste, myślę. Niestety, nieprawidłowo udzielona
        > pierwsza pomoc może też zaszkodzić.
        > W Stanach [tak słyszałam] ludzie, również profesjonaliści przypadkowo obecni
        w
        > miejscu zdarzenia, boją się dotknąć takiej osoby, bo cokolwiek potem się
        > stanie, może być próba udowodnienia, że to przez ich działanie...
        > Myślę, że rozsądny człowiek-niefachowiec, kiedy jest świadkiem wypadku,
        > powinien przede wszystkim wezwać pomoc, zabezpieczyć ofiarę przed dalszymi
        > urazami (trójkąt ostrzegawczy, żeby ktoś nie najechał, odciągnięcie na
        pobocze,
        >
        > jeśli ofiara leży w miejscu, gdzie ktoś mógłby ją najechać; jeśli samochód
        się
        > pali i można człowieka wyciągnąć - to wyciągnąć, zatamować krew. Jak ktoś
        umie,
        >
        > może stosować sztuczne oddychanie i masaż serca - jeśli umie również
        rozpoznać
        > zatrzymanie akcji serca i oddechu...
        > No i co więcej można zrobić? Płynów nie podłączysz dożylnie :-((

        Przerażające jest to, że po ulicach chodzi cała rzesza ludzi myślących tak jak
        agulha. Jasne najlepiej stać i przyglądać się z boku. A jesśli boisz się
        udzielać pierwszej pomocy to PCK i inne tego typu organizacje regularnie
        prowadzą kursy pierwszej pomocy ( właściwie to podstawowe kursy
        ratownictwa ) . Jest to ich działalność statutowa.

        • Gość: agulha Re: pierwsza pomoc IP: *.acn.pl / 10.67.0.* 06.04.03, 19:42
          >
          > Przerażające jest to, że po ulicach chodzi cała rzesza ludzi myślących tak
          jak
          > agulha.
          Tak, już na początku wypowiedzi dobrze jest obrazić interlokutora.

          Jasne najlepiej stać i przyglądać się z boku.
          Czy ja coś pisałam o bezczynnym gapieniu się?

          A jesśli boisz się
          > udzielać pierwszej pomocy
          Trochę bym się, owszem, bała zaszkodzić...

          to PCK i inne tego typu organizacje regularnie
          > prowadzą kursy pierwszej pomocy ( właściwie to podstawowe kursy
          > ratownictwa ) .

          Mocne słowa :-)). Tylko, że ja skończyłam taki sześcioletni kurs, wydział
          lekarski się to nazywało, potem rok stażu i jeszcze kilka lat pracy. I może
          dlatego mam większą wyobraźnię, a nieco mniej optymizmu...
    • Gość: Andrzej Re: pierwsza pomoc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.03, 16:30
      Witam. To bardzo ważny temat. Jeśli można kilka moich uwag w tematyce.
      Udzielanie pomocy poszkodowanym jest obowiązkowe. Jeśli ktoś popełni błąd przy
      udzielaniu pomocy i ofiara umrze to ratujący nie ponosi odpowiedzialności, W
      świetle przepisów prawa działał w dobrej wierze. Poniesie odpowiedzialność za
      błąd w udzielaniu pomocy jeśli jest lekarze, przeszkolonym ratownike. Tak więc
      bez obaw należy pomagaC. Proponuję zadać sobie pytanie' Jakiej pomocy bym
      oczekiwał bedąc ofiarą wypadku" czy obojętności gapowicza a może działań ( nie
      zawsze poprawnych) ale działań. Należy oczywiście jak wyżej napisane
      przedewszystkim oznakować i zabezpieczyć miejsce zdarzenia aby nie był dalszych
      ofiar i sami byśmy nie stali się ofiarą. (zastawić samochodem, ustawić trujkąt,
      wezwać profesjonalną pomoc)Jednak róbmy coś nie stujmy. Okazuje się że można
      zrobić wiele. W trakcje szoku pourazowego ( a ten występuje po ok 20 - 30 min.
      umiera z tego właśnie powodu do 55% poszkodowanych) który objawia się lepkim
      potem, "włosowatym tętnem" można pomóc:
      1.Okryć poszkodowanego,
      2.Podać mu jakikolwiek lek przeciwbulowy (Apap, Pyralgine,...itd) zreguły Panie
      w swych torebkach mają taki specyfik.
      3. Podać napój (najlepiej ciepły i bardzo słodki)
      Jeśli to zrobimy to poszkodowany ma duże szanse na doczekanie pomocy
      profesjonalnej ( średni czs dojazdu pogotowia w Polsce to 30-40 min, w
      aglomeracjach miejskich trochę szybciej).
      Można jeśli poszkodowany traci przytomność spróbować sztucznego oddychania,
      masarzu serca ale to już potem. Można ułożyć poszkodowanego ale na boku w
      pozycji tzw"bocznej ustalonej" żeby się nie udusił własnym językim jak straci
      przytomność, zatamować krew. I jeszcze jedno co jest ważne utrzymywać kontakt
      aby ofiara czuła naszą obecnoś że chcemy mu pomuc, to i on się będzie starał o
      przeżycie. Wydaje się, że to jest proste i każdy kierowca czy przechodzień to
      potrafi zrobić bez przeszkolenia. Nie jestem przeszkolonym ratownikiem.
      Pozdrawiam
      • Gość: remikC Re: pierwsza pomoc IP: *.jgora.dialog.net.pl 05.04.03, 18:11
        Absolutne i niebezpieczne bzdury wypisujesz, do tego fatalną ortografią.Proszę
        czytelników tego wątku o nie podawanie w trakcie udzielania pierwszej pomocy
        żadnych leków doustnie. Zabezpieczyć miejsce wypadku, opatrzyć prowizorycznie
        rany i rozpocząć resuscytacje u ofiar z zatrzymaniem krążenia- tylko tyle (i aż
        tyle) możecie zrobić na miejscu wypadku nie czyniąc dodatkowej szkody. Resztę
        zostawcie fachowcom.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka