Gość: ZEN
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
28.06.01, 23:29
Krew mnie zalewa gdy słyszę że stan dróg w Polsce to nic a najwięcej wypadków
jest wynikiem nadmiernej predkości (w szczególności gdy mówi to przedstawiciel
Ministerstwa Transportu -dzisiaj w programie Pani Jaworowicz).
Jeśli statystyki nie kłamią (w co nie wątpię)to przecież na ilość wypadków ma
wpływ komfort podróżowania po Polskich drogach. Jak się dziwić kierowcom że
rozwijają nadmierną prędkość np. na prostych odcinkach dróg (tu pojawia się
najwięcej wypadków - poinformował Pan z Ministerstwa), gdy chcą nadrobić
stracony czas wlokąc się za kilkoma TIR-ami, gdy muszą uważać na diesiątki
nibezpiecznych skrzyżowań itd, itd - sami wiecie jak to jest.
Jazda na naszych drogach to nieustanny stres, napięcie nerwów przez dziesiątki
lub setki kilometrów.
W takich warunkach chwila nieuwagi, spadku czujności i nieszczęście gotowe.
Na zachodzie można przejechać 1000 km bez wiekszego zmęczenia, u nas te same
1000 km (a zdarzało mi się tyle jechać) to koszmar.
Poza autostradami skrzyżowania są przeważnie bez kolizyjne lub tak skonstuowane
że minimalizują niebezpieczeństwo wypadku (widoczność, pasy właczenia do ruchu)
Przy takim natężeniu ruchu i naszej inżynierii drogowej to cud że wypadków nie
ma wiecej.
To wszystko co napisałem nie rozgrzesza stylu jazdy naszych kierowców, ale na
litośc Boską nie wszystkiemu winni są kierowcy!!!!!
Urzędnicy z Ministerstwa Transportu do roboty!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!ale już!
Pozdr.ZEN