Dodaj do ulubionych

jak to jest zimnymi silnikami

IP: *.wil.pk.edu.pl 27.11.01, 09:13
mam pytanie do speców w tej materii. jak należy uruchamiać silnik na mrozie.
czy zapalić i od razu jechać, czy zapalić, poczekać kilka, kilkanaście sekund i
dopiero ruszyć. nie znam się na silnikach, ale wydaje mi się, że jeżeli silnik
stoi całą noc i rano go uruchamiam, to przez pierwszych kilka sekund w
cylindrach nie ma wystarczającego smarowania i obciążanie takiej jednostki do
niczego dobrego nie prowadzi.
Obserwuj wątek
    • Gość: grogreg Re: jak to jest zimnymi silnikami IP: 212.160.165.* 27.11.01, 09:36
      Ujme to tak. Zapalam silnik i zostawiam na kilka minut. Potem puki miernik
      temperaturu nie wejdzie na pozycje robocza jade sobie delikatnie na trojce
      czterdziestka.
      • Gość: Rycho Re: jak to jest zimnymi silnikami IP: 10.128.128.* 27.11.01, 09:42
        Proponuję uruchomić i po ok. 15sec. delikatnie ruszyć i jechać bez szaleństw aż
        do momentu gdy silnik osiągnie optymalną temperaturę.Skraca to czas
        rozgrzewania,a poza tym nie smrodzi się sąsiadom w okna.
      • Gość: Greg Re: jak to jest zimnymi silnikami IP: *.pl 27.11.01, 11:17
        Grogreg, robie dokladnie tak samo. O ile pamietam masz Swifta? Ja jezdze
        Tikaczem.
        Pozdrawiam
        • Gość: grogreg Re: jak to jest zimnymi silnikami IP: 212.160.165.* 27.11.01, 11:45
          Tak Swifta.
          Tico?
          Zdaje sie masz gaznik. Czy podobnie jak w maluchu rozgrzewasz silnik recznie
          wlaczajac ssanie? Czy moze jest to zautomatyzowane?
          • Gość: Greg Re: jak to jest zimnymi silnikami IP: *.pl 28.11.01, 15:41
            Tico ma gaznik z automatycznym urzadzeniem rozruchowym
            Pozdrawiam
    • Gość: tatko Re: jak to jest zimnymi silnikami IP: 212.244.170.* 27.11.01, 09:42
      Szkoły są różne, jak różny jest poziom wiedzy na tematy samochodowe. Prawda
      jest taka, że zmarzniętemu silnikowi nie zaszkodzi niezwłoczny start, trochę
      oleju na ściankach smarowanych elementów przecież pozostaje. Ważne tu jest aby
      silnik szybko się nagrzewał, jego poprawna praca zależy przecież od temperatury
      całego zespołu. Dodatkowe ssanie lub przyspieszanie zapłonu albo wtrysku ma na
      celu wyrównanie pracy tylko kiedy mu zimno i aby szybciej uzyskać temperaturę
      normalnej eksploatacji. Proponuję kompromis : Po usadowieniu się za kierownicą
      odpalić silnik, potem zapinać pasy. Czas od wejścia do samochodu do startu
      pozostanie ten sam, a silnik zdąży uruchomić smarowanie.
    • Gość: PG Re: jak to jest zimnymi silnikami IP: *.chello.pl 27.11.01, 10:03
      Powyzsze opinie sa jak najbardziej sluszne. Mozesz jeszcze zajrzec do
      instrukcji obslugi swojego samochodu. Tam z reguly producent zaleca jedno z
      tych rozwiazan. Od wielu lat jezdze Ford'ami i akurat ten koncern zaleca od
      razu rozpoczac jazde. Oczywiscie bez przeciazania silnika, czyli do 3 tys.
      obrotow. Wydaje mi sie, ze takie zalecenia dotycza rowniez Renault i VW Audi.
      Pozdrawiam
    • Gość: Wojtek Re: jak to jest zimnymi silnikami diesla IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.11.01, 10:44
      A jak wyglada sprawa z zimnym silnikiem diesla??? Teraz czas nagrzewania tego
      skurczybyka (TDI PD) trwa wiecznosc :((( Przejezdzam cale miasto a on jeszcze
      nie osiaga optymalnej temperatury.
    • Gość: owner Re: jak to jest zimnymi silnikami IP: 128.0.0.* 27.11.01, 11:04
      Jesli auto stoi cala noc, to prawdopodobnie ma zamarzniete szyby, lub
      conajmniej zaszronione. Wystarczy zatem najpierw zapalic auto i oczyscic szyby -
      a nie odwrotnie. Auto zdazy sie nagrzac i przyjemniej bedzie sie jechac.
      Pozdrawiam,
      owner
      • Gość: Michal Re: jak to jest zimnymi silnikami IP: *.telia.com 27.11.01, 11:17
        Nie Owner nasze Camry po zapaleniu motoru poczekac az zgasna wszystkie
        kontrolki i odrazu ruszac.Pierwsze dwa kilometry nie przekraczac 2000obr/min
        pozniej jechac normalnie.W taki sposob najbardziej ochraniamy
        katalizator,najszybciej nagrzewamy motor,a zarazem prawidlowe smarowanie.jezeli
        jezdzisz na Mobil No.1 to niema znaczenia film zawsze zostaje i smaruje nawet
        naszego zimnego grata.Widzialem proby labolatoryjne wiekszosci marek olejow
        najlepiej w niskich temperaturach spisuje sie Mobil No.1 i w wysokich
        tez.Dlatego namawiam mimo ceny uzywajcie zaoszczedzicie swoje motory.Mirku nie
        reklamuje tego oleju tylko z wlasnej obserwacji i mozliwosci wgladu w zaplecze
        badawcze.Pzdr.MichalP.S Ktos nadmienil o smrodzeniu w okno zgadzam sie w 100%.
        Dzisiaj w wiekszosci miejscowowsci czas pracy na wolnych obrotach jest max
        jedna minuta jak wiecej policjant ma prawo wsolic zdrowy mandat(oczywiscie jak
        zobaczy i pomierzy czas) ale to sie odnosi do naszej etyki motoryzacyjnej.
        • Gość: owner Re: jak to jest zimnymi silnikami do Michala IP: 128.0.0.* 27.11.01, 11:26
          Ale przeciez grzanie na postoju chyba nie szkodzi ? Ja tam nie lubie jezdzic
          zimnym i zawsze czekam az sie rozgrzeje. Acha - i nigdzy nie skrobie szyb, zeby
          nie porysowac, wiec i tak czekam az samochod sie rozgrzeje i same rozmarzna.
          Dzieki temu szyby sa w stanie idealnym pomimo 8 lat uzytkowania - poprzedni
          wlasciciel robil tak samo. Ale to i tak tylko po pracy bo na noc stoi w garazu,
          wiec problem rozgrzewania i szyb odpada. Wystawiam i jade.
          Pozdrawiam,
          owner
          • Gość: tatko Re: jak to jest zimnymi silnikami do Michala IP: 212.244.170.* 27.11.01, 11:44
            Uogólniając - podobnie jak benzynowe, współczesne diesle nie wymagają
            specjalnych zabiegów aby jechać (kto jeszcze pamięta rozpalanie ognisk pod
            silnikami tatr, kamazów czy innych "ropoli"?). Jeśli auto nie ma czkawki -
            zapinasz pasy i jedziesz. Z takimi obrotami, które pozwalają na jazdę bez
            wysiłku. Jeśli kicha, przerywa, dymi - też jedziesz, ale do najbliższego
            warsztatu. Zapewne świeca nie grzeje, akumulator słaby (wszystkie świece nie
            dogrzewają) albo szlag trafił przyspieszacz wtrysku.
            • Gość: dia Re: jak to jest zimnymi silnikami IP: 192.168.103.* 27.11.01, 14:03
              W instrukcji Polo jest napisane, że należy ruszać zaraz po uruchomieniu silnika
              i nie czekać na rozgrzanie. Swiftem też ruszam zaraz po uruchomieniu. PZDR
    • Gość: Sławek Re: jak to jest zimnymi silnikami IP: 192.168.3.* 27.11.01, 15:58
      Myśle,że jak silnik chwilke sobie pochodzi na wolnych to nic mu się nie
      stanie.Zalecanie jazdy zaraz po rozruchu w instrukcjach ma na celu zmniejszenie
      zuzycia paliwa.Osobiście przy sporym mrozie w benzyniaku "grzeje" go ok. 5 min
      aby szyby stały sie normalne.Kiedy pomimo mrozu nie sa zamarzniete to jade
      raczej zaraz po rozruchu.Diesla natomiast rozgrzewam ok. 10 min,a w przypadku
      naprawde dużego mrozu zasłaniam częśc chłodnicy oraz rozgrzewam go 15- 20 min.

      pozdro
      • Gość: Corsa Re: jak to jest zimnymi silnikami IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 27.11.01, 19:16
        Nigdy nie rozgrzewam Klekota na postoju. Szkoda czasu i paliwa! Po odpaleniu (w
        garażu) czekam 10-15 s. aż "wbije pierwsze gwoździe", wyjeżdżam na podjazd,
        zamykam garaż (mój pies lata dookoła więc złodzieja raczej do wozu nie
        dopuści), wsiadam i ruszam. Powolutku, pierwsze kilkaset metrów na 3. biegu
        (2000-2500 obr/min, nie za niskie!), bez włączonego ogrzewania (wytrzymam!).
        Przez następne 2-4 km silnik ma u mnie "okres ochronny" - żadnego ostrego
        przyspieszania, ani śrubowania obrotów.
        Przejechałem w ten sam sposób grubo ponad 100 tkm "kaszlem". Jego silnik zbliża
        się do 1. remontu, ma 184 tkm.(Fakt, nie lałem mu Selektolu).
        • Gość: Michal Re: jak to jest zimnymi silnikami do0 Ownera IP: *.telia.com 27.11.01, 20:44
          Glownie sprawa sie rozbija o ochrone kata i srodowiska,nowoczesnego motoru jak
          nie bedziesz gazowal nie uszkodzisz.Mam na mysli motory z ukladem wtryskowym
          nie gaznikowe tam dotyczy stara szkola. Motor wtryskowy daje do cylindra
          niewiele paliwa ono nie zmywa filmu olejowego w zwiazku ztym jak mamy dobry
          olej, smarowanie juz jest, oczywiscie ograniczone dlatego niezawysokie obroty i
          obciazenie.Smiertelnym niebezpieczenstwem dla kata jest brak temperatury,ja
          wlasnie uzyskujemy blyskawicznie kiedy motor jest jako tako obciazony.
        • Gość: Krzychu Re: jak to jest zimnymi silnikami IP: 213.77.19.* 27.11.01, 22:27
          Gość portalu: Corsa napisał(a):

          > Nigdy nie rozgrzewam Klekota na postoju. Szkoda czasu i paliwa! Po odpaleniu (w
          >
          > garażu) czekam 10-15 s. aż "wbije pierwsze gwoździe", wyjeżdżam na podjazd,
          > zamykam garaż (mój pies lata dookoła więc złodzieja raczej do wozu nie
          > dopuści), wsiadam i ruszam. Powolutku, pierwsze kilkaset metrów na 3. biegu
          > (2000-2500 obr/min, nie za niskie!), bez włączonego ogrzewania (wytrzymam!).
          > Przez następne 2-4 km silnik ma u mnie "okres ochronny" - żadnego ostrego
          > przyspieszania, ani śrubowania obrotów.
          > Przejechałem w ten sam sposób grubo ponad 100 tkm "kaszlem". Jego silnik zbliża
          >
          > się do 1. remontu, ma 184 tkm.(Fakt, nie lałem mu Selektolu).


          Dokładnie identycznie postępuję ja, takie jest przwidłowe postępowanie z zimnym
          silnikiem.Jak ktoś jeszcze nie wie niech robi tak jak corsa radzi.
          Ja mam do pracy ok.15 km, jeżdżę raczej szybko, w okresie zimowy jak auto się
          dobrze rozgrzeje mam swój patent na przedłużenie trwałości ukł. wydechowego:
          kilometr, dwa przed dojazdem do pracy muszę przejechać dość szybki odcinek
          drogi.Staram się wtedy zawsze nieco "przegonić" tym odcinkiem auto, aby dokładnie
          wysuszyć, odparować ukł. wydechowy, (pozbyć się pary wodnej). W tym celu jadę z
          podwyższonymi obrotami , przeciągając auto na niższych biegach ( bez przesady
          oczywiście).
          Teraz mimo 160 tys. km. mam w moim Lanosie oryginalny wydech.

    • Gość: trurl Re: jak to jest zimnymi silnikami IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.11.01, 23:23
      Zacytuję fragmentinstrukcji obsługi z Mitsubishi : "Rozruch zimnego silnika pochłania więcej
      paliwa.Trzymanie silnika na obrotach powoduje również niepotrzebne zużycie paliwa.Po
      uruchomieniu silnika należy możliwie jak najszybciej rozpocząć jazdę".Pomijając nieco kulawe
      tłumaczenie na polski to by było na tyle przynajmniej jeśli chodzi o nowoczesne silniki.Z tym
      że producent zakłada stosowanie wysokiej klasy oleju.PZDR.
      • sarastro Re: jak to jest zimnymi silnikami 27.11.01, 23:40
        Zgadza się, trurl. Niewłączanie ogrzewania przez pierwszych kilka minut to
        działanie bezsensowne. Dokóki silnik jest zimny, termostat trzyma mały obieg
        płynu chłodzącego. Włączanie (lub nie) ogrzewania nie ma, z punktu widzenia
        zdrowia silnika, najmniejszego znaczenia.
      • Gość: szatan tak to właśnie jest... IP: 10.128.128.* 27.11.01, 23:47
        nie należy wręcz rozgrzewać na postoju (dowiem się dokładnie bo teraz nie powiem)
        nie te czasy...

        moim zdaniem(jak widzę nie tylko moim)
        należy(nikt o tym nie wspomniał a szkoda)...na 15s włączyć po całonocnym postoju
        bryczki światła mijania(chodzi o elektrykę itd.) i dopiero potem uruchomić
        silnik i powoli jechać...rozgrzewać podczas jazdy na nie małych obrotach...
        coś do 2500obr/min

        TAKA DYGRESJA:
        boję się kupować samochód używany w Polsce(na szczęście nie muszę) bo jak widzę
        jak ci ludzie z rańca depną gaz albo wcale nie docierają nowych samochodów
        to naprawdę się odechciewa bo z pewnością te wozy szybko będą olej jarać....

        pozdrawiam
        • Gość: szatan Re: tak to właśnie jest... IP: 10.128.128.* 28.11.01, 00:19
          Gość portalu: szatan napisał(a):

          > nie należy wręcz rozgrzewać na postoju (dowiem się dokładnie bo teraz nie powie
          > m)
          > nie te czasy...
          >
          > moim zdaniem(jak widzę nie tylko moim)
          > należy(nikt o tym nie wspomniał a szkoda)..na 15s włączyć po całonocnym postoju
          > bryczki światła mijania(chodzi o elektrykę itd.) i dopiero potem uruchomić
          > silnik i powoli jechać...rozgrzewać podczas jazdy na nie małych obrotach...
          > coś do 2500obr/min
          OCZYWIŚCIE ZAPALIĆ NA 15s I ZGASIĆ ŚWIATŁA PRZED URUCHOMIENIEM SILNIKA :))

          > TAKA DYGRESJA:
          > boję się kupować samochód używany w Polsce(na szczęście nie muszę) bo jak widzę
          >
          > jak ci ludzie z rańca depną gaz albo wcale nie docierają nowych samochodów
          > to naprawdę się odechciewa bo z pewnością te wozy szybko będą olej jarać....
          >
          > pozdrawiam

          • Gość: dia do sarastro IP: 192.168.103.* 28.11.01, 08:20
            Wybacz sarastro ale nie zgodzę się z Twoją opinią, że włączenie ogrzewania nie
            szkodzi zimnemu silnikowi. Moim zdaniem szkodzi. Przecież nagrzewnica działa
            tak samo jak chłodnica. Jest ona włączona w mały obieg i po włączeniu
            ogrzewania odbiera ciepło wytworzone przez silnik. Przy niskich temperaturach
            przedłuża to czas rozgrzewania silnika w nieskończoność.
            A tak na marginesie - w lecie podczas upału, jazda w korku o mały włos doszło
            by do zatarcia silnika (fiat dukato). Wskazówka temperatury poszła na czerwone
            pole i gdyby nie włączenie ogrzewania na ful pewnie by się zagotował. W kabinie
            było jak w piekle ale temperatura zeszła z czerwonego. To jest dowód na to, że
            ogrzewanie działa jak druga chłodnica. Ja w swoim aucie jeśli nie jest to
            koniecznością nigdy nie używam ogrzewania przed rozgrzaniem silnika. PZDR
            • franek-b Re: do sarastro 28.11.01, 12:00

              > Wybacz sarastro ale nie zgodzę się z Twoją opinią, że włączenie ogrzewania nie
              > szkodzi zimnemu silnikowi. Moim zdaniem szkodzi. Przecież nagrzewnica działa
              > tak samo jak chłodnica. Jest ona włączona w mały obieg i po włączeniu
              > ogrzewania odbiera ciepło wytworzone przez silnik. Przy niskich temperaturach
              > przedłuża to czas rozgrzewania silnika w nieskończoność.

              teoretycznie sie zgadza

              > A tak na marginesie - w lecie podczas upału, jazda w korku o mały włos doszło
              > by do zatarcia silnika (fiat dukato). Wskazówka temperatury poszła na czerwone
              > pole i gdyby nie włączenie ogrzewania na ful pewnie by się zagotował. W kabinie
              >
              > było jak w piekle ale temperatura zeszła z czerwonego. To jest dowód na to, że
              > ogrzewanie działa jak druga chłodnica. Ja w swoim aucie jeśli nie jest to
              > koniecznością nigdy nie używam ogrzewania przed rozgrzaniem silnika. PZDR

              ale wlasnie z tym sie nie zgodze poniewaz ja wychodze z zalozenia samochod jest
              dla mnie a nie ja dla samochodu i myslac w taki sposob ze wlaczenie czegos tam
              powoduje wieksze zluzycie czegos innego to mozna dojsc do tego ze najlepiej to
              postawic samochod na kolkach i jezdzic autobusem, w tym wypadku wole dbac o
              wlasne zdrowie i samopoczucie niz to ze panewki dluzej pochodza...
              • Gość: dia Re: do franka-b IP: 192.168.103.* 28.11.01, 12:23
                franek-b napisał(a):

                > ale wlasnie z tym sie nie zgodz
                > dla mnie a nie ja dla samochodu i myslac w taki sposob ze wlaczenie czegos tam
                > powoduje wieksze zluzycie czegos innego to mozna dojsc do tego ze najlepiej to
                > postawic samochod na kolkach i jezdzic autobusem, w tym wypadku wole dbac o
                > wlasne zdrowie i samopoczucie niz to ze panewki dluzej pochodza...


                Częściowo się zgadza z tym, że rozważania te dotyczyły tylko sposobów
                przedłużenia żywotności silnika, a nie komfortu użytkownika.
                Jeśli lubisz ciepełko i nie masz zamiaru jeździć jednym samochodem dożywotnio to
                nic nie stoi na przeszkodzie abyś grzał na maksa. Trzymaj się ciepło. dia
    • pryzma Re: jak to jest zimnymi silnikami 28.11.01, 08:24
      Co zas do silnikow TD to dopoki sie nie zagrzeje - raczej lepiej nie dawac mu
      po garach za ostro bo szlag trafi turbine.
      • Gość: Rycho Re: Do Szatana i Dia IP: 10.128.128.* 28.11.01, 09:18
        Przy dużym mrozie włączenie na kilkadziesiąt sekund świateł przed uruchomieniem
        silnika powoduje lekkie rozgrzanie akumulatora,a przez to zwiększenie na ten
        moment jego sprawności.Przy sprawnym ładowaniu nie ma to znaczenia natomiast
        gdy ładowanie szwankuje taki rozruch spowoduje szybsze zużycie akumulatora.
        Dia,oczywiście ogrzrewanie odbiera ciepło z silnika lecz w tym konkretnym
        przypadku radzę Ci bliżej zainteresować się silnikiem i układem chłodzenia bo
        coś jest nie tak.Nawet przy wyłączonym ogrzewaniu w sytuacji którą opisałeś
        układ chłodzenia powinien sobie poradzić bez Twojej ingerencji.
        • Gość: Michal Re: Do Szatana i Dia---Rycha IP: *.telia.com 28.11.01, 11:13
          Bravo Rychu!
          Ta stara szkola funkcjonuje nawet dzisiaj,z tym wlaczaniem swiatel w celu
          zagrzania batteri.Dotyczy to rzeczywiscie duzego mrozu i wyziebionego
          silnika.Szwedzi sie, dawniej jak byly mrozy to pytali dlaczego wlaczam
          postojowe? jak im wytlumaczylem to pozniej caly parking stosowal te szkole.
          • Gość: szatan Do Szatana - przeczytałem i odpowiedziałem... IP: 10.128.128.* 28.11.01, 13:01
            Gość portalu: Michal napisał(a):
            > Bravo Rychu!
            > Ta stara szkola funkcjonuje nawet dzisiaj,z tym wlaczaniem swiatel w celu
            > zagrzania batteri.Dotyczy to rzeczywiscie duzego mrozu i wyziebionego
            > silnika.Szwedzi sie, dawniej jak byly mrozy to pytali dlaczego wlaczam
            > postojowe? jak im wytlumaczylem to pozniej caly parking stosowal te szkole.

            Po tekście Nowego stwierdziłem że to co napisałem o włączaniu świateł MOŻE nie
            jest wcale w obecnych samochodach tak bardzo potrzebne ale dlaczego
            piszesz "bravo Rychu"??? albo czytasz nie dokładnie albo pałasz nieograniczoną
            sympatią do rycha....

            qwoli ścisłości zapalamy światła na mrozie by łatwiej było uruchomić silnik...
            a strata po zapaleniu na 15s świateł jest minimalna...chyba odezwali się
            Ci uczestnicy dróg którzy w miarę możliwości gaszą światła mijania nie zdając
            sobie sprawy z tego jak one ułatwiają widoczność(nawt w lecie) TZW. OSZCZĘDZANIE
            NA AKUMULATURZE....BZDURA....to nie maluch gdzie często okazywało się że nie
            ładował podczas jazdy itd itp
            Naprawdę nie róbcie z siebie łachmaniarzy bo 1 czy 2 akumulatory poprzez całe
            eksploatowanie auta to nie duża różnica.....
            ja miałem opla astrę i przez 240.000 km jakie nim przejechałem w 4 lata ANI RAZU
            NIE ZMIENIAŁEM AKUMULATORA a zapalałem na mrozie światła a dwa razy dałem
            odpalić autka innym kolesiom których akumulatory zawiodły...oczywiście jak
            odpalaliśmy autko innemu kolesiowi(escort, całkiem nowy) to silnik miałem
            włączony i na wysokich obrotach działał silnik---to jedyny sensowny sposób
            odpalania...

            pytanie było o silnik a my zaczynamy o akumulatorach ......więc powiem ostatnie
            słowo o silniku astry którą sprzedałem......silnik po przeglądzie nie wykazywał
            zurzycia tłoków. przy tych 240.000km brał 1L/10.oookm oleju
        • Gość: dia Re: jak to jest... IP: 192.168.103.* 28.11.01, 11:16
          Gość portalu: Rycho napisał(a):

          > Przy dużym mrozie włączenie na kilkadziesiąt sekund świateł przed uruchomieniem
          >
          > silnika powoduje lekkie rozgrzanie akumulatora,a przez to zwiększenie na ten
          > moment jego sprawności.Przy sprawnym ładowaniu nie ma to znaczenia natomiast
          > gdy ładowanie szwankuje taki rozruch spowoduje szybsze zużycie akumulatora.
          > Dia,oczywiście ogrzrewanie odbiera ciepło z silnika lecz w tym konkretnym
          > przypadku radzę Ci bliżej zainteresować się silnikiem i układem chłodzenia bo
          > coś jest nie tak.Nawet przy wyłączonym ogrzewaniu w sytuacji którą opisałeś
          > układ chłodzenia powinien sobie poradzić bez Twojej ingerencji.

          Co do akumulatora to się z Tobą zgadzam, ale jeśli chodzi o ogrzewanie to im
          mniej będziesz go używał tym szybciej silnik się zagrzeje.
          Co do mojego auta wszystko jest OK, ale zauważyłem, że gdy nie używam ogrzewania
          zaraz po rozruchu to silnik szybciej się nagrzewa, i tak jest we wszystkich
          samochodach.

          Znajomy z Kanady dawno dawno temu opowiadał, że tam w zimie auta podłącza się do
          prądu. Podobno w silniku zamontowana jest grzałka (tylko nie wiem czy grzeje olej
          czy płyn chłodzący) i rano nie ma problemu z rozruchem i ogrzewaniem nawet przy
          40stopniowym mrozie. PZDR
          • Gość: Greg Re: jak to jest... IP: *.pl 28.11.01, 15:53
            Gość portalu: dia napisał(a):

            > Znajomy z Kanady dawno dawno temu opowiadał, że tam w zimie auta podłącza się d
            > o
            > prądu. Podobno w silniku zamontowana jest grzałka (tylko nie wiem czy grzeje ol
            > ej
            > czy płyn chłodzący) i rano nie ma problemu z rozruchem i ogrzewaniem nawet przy
            >
            > 40stopniowym mrozie. PZDR

            Dia,
            to bardzo dobry system, Skandynawowie stosuja to tez powszechnie. Sa dwie wersje,
            jedna polega na podgrzewaniu cieczu chlodzacej przez grzalke elektryczna, druga,
            bardziej skomplikowana to dodatkowy agregat spalajacy paliwo w celu wytworzenia
            ciepla i nagrzania silnika przed uruchomieniem. W Kanadzie czy na polnocy Europy
            czasami bez tego ani rusz. Dowiadywalem sie o ceny tak z ciekawosci - jest to
            okolo 3000 - 4000 PLN. Ale w Polsce to sie nie oplaca, bo i zimy stosunkowo nie
            za mrozne, a poza tym i tak samochod nam ukradna ;)
            Tym optymistycznym akcentem koncze i pozdrawiam
            Grzegorz
    • Gość: Nowy Re: jak to jest zimnymi silnikami IP: 212.244.170.* 28.11.01, 12:17
      Chyba trochę nadmierną wagę przywiązujecie do „zagrzewania” akumulatora
      światłami postojowymi. Aby podnieść temperaturę płytek i w następstwie
      elektrolitu o jakikolwiek ułamek stopnia, trzeba DOSTARCZYĆ – nie ująć –
      odpowiednią energię akumulatorowi. Zauważcie, że grzeje się on podczas
      ładowania, natomiast rozładowanie przebiegające w granicach eksploatacyjnych
      parametrów ogniwa nie wywołuje większej reakcji termicznej. Dopiero czerpanie
      prądu w ilościach większych, np. potrzebnych do rozruchu silnika, przeciąża
      baterię na tyle aby mógł wzbudzić się mechanizm obronny w postaci wymiany
      energetycznej równoważącej niedobór pojemności elektrycznej w warunkach
      obniżonej temperatury, przy czym nie jest tu ważny fakt występowania temperatur
      ujemnych. Na prosty język tłumacząc znaczy to tyle, że każde obniżenie
      temperatury zewnętrznej poniżej temperatury, przy której akumulator był
      ładowany, zmniejsza ilość prądu do późniejszego wydatkowania. Więc o co chodzi
      z tymi światłami? Zwyczajnie, wędrówkę elektronów ułatwia
      uprzednie „zamieszanie” elektrolitu na poziomie ładunków elektrycznych czyli
      elektronów właśnie. I dlatego dobrze jest na chwilę włączyć jakikolwiek
      odbiornik, nawet niewielkiej mocy. Teoretycznie wystarcza świecąca dioda alarmu
      lub immobilizera. Świecą na ogół całą noc, więc akumulator jest
      wystarczająco „mieszany”. Pewnie, że nie zaszkodzi baterii załączenie świateł
      na chwilę, przed uruchomieniem rozrusznika, jest to jednak już nie potrzebne.
      Bardziej efektywne byłoby dostarczenie akumulatorowi ciepła w znacznych
      ilościach a to jest już możliwe za pomocą specjalnych urządzeń wykorzystujących
      katalityczne spalanie albo proste, aczkolwiek nieco uciążliwe zabieranie
      akumulatora do domu na nocleg – o czym dobrze wiedzą doświadczeni posiadacze
      maluchów. Uff... Pozdr.
      • Gość: Michal Re: jak to jest zimnymi silnikami IP: *.telia.com 28.11.01, 21:00
        O tym zagrzewaniu batteri, to wykonuje w bardzo ekstremalnych warunkach,ostatni
        raz to bylo chyba 86-tym gdzie mrozy dochodzily ponizej -20C.Do -15C to
        nietrzeba nic robic przekrecic i jechac.Pzdr.Michal
        P.S wtedy mialem jeszcze motor gaznikowy,faktycznie ostatnie 15 lat to niebylo
        unas mrozow.Stosuje tylko ogrzewanie coupe przez specjalna instalacje
        zamontowano na stale no ipodlaczona do slupka na noc.Toyota do tego modelu
        nawet nie zalecala ekstra ogrzewania,ze wzgkedu na zaklocenie pracy kompa przy
        starcie.Problem ze temperatura nie pochodzila ze srodka motoru tylko z cieczy i
        inna jest przy grzalce a inna w bloku inna w glowicy.
        • Gość: Nowy Re: jak to jest zimnymi silnikami IP: 212.244.170.* 29.11.01, 08:07
          Gość portalu: Michal napisał(a):

          Problem ze temperatura nie pochodzila ze srodka motoru tylko z cieczy i
          inna jest przy grzalce a inna w bloku inna w glowicy.



          Aby wyjaśnić do końca zachowanie silnika i akumulatora zimą, należy dopowiedzieć:
          Podstawowym problemem parkujących zimą pod chmurką jest zgęstniały olej
          powodujący duże opory obracania wału silnika. Dlatego kiedyś stosowało się oleje
          sezonowe: latem gęstsze, zimą rzadsze. Obecnie oleje nie mają raczej tych
          nieprzyjemnych cech, jednak zasada pozostała - im mniejsza liczba określająca
          lepkość (np 10W..) tym bardziej "zimowy" olej. Stan akumulatora to drugi element
          zabawy w odpalanie. Niedoładowany, dodatkowo zziębnięty - nie ma mocy potrzebnej
          do zakręcenia silnikiem po nocy spędzonej na mrozie. Ratuje podgrzanie silnika
          lub podgrzanie akumulatora lub sąsiad z autem (czyt. akumulatorem) wyprowadzonym
          właśnie z ciepłego garażu. Na pych samochodów z katalizatorem, z autom.skrzynią
          biegów - nie zapalamy!

    • Gość: grogreg Re: jak to jest zimnymi silnikami IP: 212.160.165.* 29.11.01, 10:15
      Sprowokowany waszymi pstami postanowilem poeksperymentowac i rozgrzewac silnik
      roznymi metodami. Skutkiem byla rezygnacja z mojego dotychczasowego
      sposobu "rozbudzania silnika".
      Dalej zostawiem silnik wlaczony gdy zamykam garaz, zapinam pasy itp.
      Dalej jednak juz nie jade 40 km na trzecim biegu, ale na drugim. Obroty
      trzymaja sie wtedy na ok 2500 na min. Silnik wchodzi na robocza temperature dwa
      razy szybciej.
      Aha. Do czasu rozgrzania silnika nie wlaczak ogrzewania.
      • Gość: dia Re: jak to jest zimnymi silnikami IP: 192.168.103.* 29.11.01, 10:39
        Gość portalu: grogreg napisał(a):

        > Sprowokowany waszymi pstami postanowilem poeksperymentowac i rozgrzewac silnik
        > roznymi metodami. Skutkiem byla rezygnacja z mojego dotychczasowego
        > sposobu "rozbudzania silnika".
        > Dalej zostawiem silnik wlaczony gdy zamykam garaz, zapinam pasy itp.
        > Dalej jednak juz nie jade 40 km na trzecim biegu, ale na drugim. Obroty
        > trzymaja sie wtedy na ok 2500 na min. Silnik wchodzi na robocza temperature dwa
        >
        > razy szybciej.
        > Aha. Do czasu rozgrzania silnika nie wlaczak ogrzewania.

        O ile dobrze pamiętam to masz Swifta. Ja też w swoim Swifcie stosuje podobną
        metodę i faktycznie szybciej się rozgrzewa. Myślę,że zużycie paliwa wyjdzie
        podobne - wysoki bieg niskie obroty dłuższe rozgrzewanie = niski bieg wyższe
        obroty krótkie rozgrzewanie. PZDR-ciepłe

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka