Gość: Arti
IP: *.teleaudio.com.pl
28.11.01, 10:53
W styczniu tego roku (2001) kupiłem samochód z pakietem ubezpieczeniowym PZU.
Za OC, AC i NW zapłaciłem tysiąc złotych. Pakiet obejmował możliwość
ubezpieczenia auta na kolejne dwa lata. Pani z PZU urzędująca w salonie
samochodowym zapewniała, że za drugi rok ubezpieczenia zapłacę 4,5 procent, a
za trzeci - 4,9 procent (stawki dotyczą Warszawy). Dodatkowo dostałem kartkę z
pieczątką inspektoratu PZU, że pakiet przysługuje mi, niezależnie od tego, czy
w pierwszym roku dojdzie do szkody.
Tak było w styczniu. Teraz zadzwoniłem do tej pani w salonie by zapytać, czy
ubezpieczam auto u niej, czy w jakimkolwiek inspektoracie. Odpowiedź na to
pytanie okazała się jednak mniej interesująca, niż informacje, które miła pani
przekazała mi przy okazji.
Po pierwsze, teraz drugi rok ubezpieczenia kosztuje już 6,5 procent (o trzeci
rok nawet już nie pytałem), pod warunkiem, że nie doszło do szkody. Jeżeli
doszło do jednej szkody, ubezpieczenie sięga 7 procent. Jeśli było więcej niż
jedna szkoda - pakiet nie przysługuje. Na moja uwagę, że stawki obiecane w
styczniu były inne, pani odparła: "Nic pan nie udowodni, bo PZU nie dało panu
tego na piśmie i to była tylko słowna informacja". Zapytałem więc o to, jakim
prawem nie dają pakietu, kiedy doszło do więcej niż jednej szkody (od razu
wyjaśniam: mnie to nie dotyczy, przyczepiłem się z ciekawości), skoro obiecali
to na piśmie. A pani na to: "Tak, ale to była tylko taka karteczka, a nie
podpisana umowa i nawet w sądzie pan nie wygra".
W związku z tym mam dwa pytania. Po pierwsze, czy rzeczywiście jest tak, że
ludzie nabici w ten sposób w butelkę nie są w stanie wygrać z PZU? Mam
nadzieję, że odpowie jakiś prawnik.
Pytanie drugie: czy ktoś z szanownych użytkowników tego forum jest ofiarą
praktyk PZU, opisanych wyżej? Pytam, bo z pewnych względów (do wyjaśnienia,
jeśli znajdą się zainteresowani) zależy mi na kontakcie z kimś takim.
Pozdrawiam